Allie decyduje siê na ucieczkê od narzeczonego. Gdzie poprowadzi j± ¶cie¿ka?
Rozdzia³ II
Czy to, ¿e Ivan wyszed³ w gniewie z ich wspólnego, owianego cierpieniem mieszkania dzia³a³o na jej korzy¶æ? Z jednej strony tak, poniewa¿ i ona mog³a z niego wyj¶æ po ówczesnym spakowaniu swoich kilku rzeczy, ale ca³kowicie pewna by³a tylko jednego - Ivan i tak j± znajdzie, a jego z³o¶æ nie poprawi jej sytuacji. Wiêc co mia³a zrobiæ?
Zrezygnowana opad³a na sofê, na której tyle razy go¶ci³a Cyrusa i dr¿±cymi rêkami odgarnê³a kosmyki w³osów wdzieraj±ce jej siê do oczu. Mo¿e to by³o rozwi±zanie? Powinna pój¶æ do Cyrusa, wyja¶niæ mu, ¿e d³u¿ej ju¿ nie mo¿e mieszkaæ ze swoim narzeczonym? Ale jak to wyja¶ni jego obecnej partnerce? Cze¶æ, jestem kochank± twojego ch³opaka, pomieszkam z wami przez chwilê. Nawet w jej g³owie brzmia³o to paradoksalnie. Jednak rozmy¶lanie nie mia³o najmniejszego sensu, gdy¿ Alie wiedzia³a, ¿e Ivan zaraz wróci do domu i straci szansê na ucieczkê od ich wspólnego ¿ycia. Musia³a wzi±æ siê w gar¶æ.
Wsta³a, ignoruj±c ból w ciele, niepewnie rozejrza³a siê po salonie i przygryz³a doln± wargê swoich ust. Czas na zmiany w ¿yciu.
Nie zwa¿aj±c na cierpienie, jakiego doznawa³a przy ka¿dym g³êbszym ruchu, chwyci³a za torbê podró¿n± kupion± na ostatnie wakacje - na które nie pojechali z powodu z³ego humoru jej narzeczonego - by po chwili spakowaæ do niej kilka niezbêdnych rzeczy. Nie mia³a te¿ ¿adnych wyrzutów sumienia, kiedy siêgnê³a po ich kubek z oszczêdno¶ciami schowany nad okapem w kuchni. Wziê³a zwitek zielonych banknotów oraz wysypa³a na d³oñ kilka drobnych. Przydadz± siê jej, je¶li bêdzie musia³a podró¿owaæ komunikacj± miejsk±, a tego nie wyklucza³a.
Chwilê pó¼niej wêdrowa³a opustosza³± drog±, tak naprawdê nie wiedz±c, gdzie kieruj± j± nogi. Nie utrzymywa³a kontaktów z rodzin±, a wszyscy jej niedoszli przyjaciele byli zastraszeni przez Ivana. Nie mia³a dok±d pój¶æ. Przez chwilê zastanawia³a siê nad wynajêciem pokoju w hotelu, ale na jak d³ugo starczy³oby jej ¶rodków do ¿ycia przy takim trybie ¿ycia? Wiêc tak, jak pomys³ przyszed³ jej do g³owy, tak samo szybko z niej uciek³.
Min±wszy jeden z nielicznych parków w mie¶cie, nie mog³a nie zwróciæ uwagi na ha³a¶liw± grupê nastolatków. Allie nie by³a ju¿ m³oda, ale te¿ jaka¶ czê¶æ jej godno¶ci nie chcia³a pozwoliæ, aby pokaza³a siê im w tak op³akanym stanie. Tak wiêc prêdko zmieni³a kierunek swojej wêdrówki, by m³odzi jej nie zauwa¿yli i nagle przystanê³a zaskoczona. Nieszczególnie zdziwi³ j± fakt, ¿e wesz³a w ¶lep± uliczkê, ale bardziej to, ¿e w niej znajdowa³a siê jeszcze bardziej liczna grupa ludzi. Ci za¶ spe³niali wra¿enie nieco dziwnych, odmiennych, na pierwszy rzut oka nie zauwa¿y³a, ale mê¿czy¼ni i kobiety ubrani byli w d³ugie ciemne szaty, opatuleni pelerynami z cienkiego materia³u, jakich jeszcze nie widzia³a. Noc mo¿e i nie nale¿a³a do najcieplejszych, ale takich dziwnych okryæ wierzchnich nie spotyka³o siê na co dzieñ. Mo¿e napotka³a jak±¶ sektê? Ostro¿nie, by jej nie us³yszeli, wycofa³a siê z ciemnego zau³ka; ju¿ wola³a mieæ do czynienia z oceniaj±cymi nastolatkami. W ostatniej chwili obejrza³a siê jeszcze przez ramiê, by upewniæ siê, ¿e nikt jej nie zauwa¿y³, lecz w³a¶nie wtedy poczu³a na sobie czyj¶ wzrok. Spojrza³a prosto w przenikliwie jasne oczy kobiety, która wydawa³a siê byæ jakby nieco zaskoczona jej widokiem. A przecie¿ siê nie zna³y, jak to zd±¿y³a szybko pomy¶leæ Allie. Jednak ciekawo¶æ nie zwyciê¿y³a nad jej rozdartymi my¶lami. Zdecydowanie wola³a stamt±d znikn±æ ni¿ wpl±taæ siê w tajemnice sekty. Gdy przechodzi³a obok grupy nastolatków, us³ysza³a jakie¶ pogwizdywanie i ¶miechy, ale zacisnê³a zêby i posz³a dalej. Dlaczego tak bardzo zale¿a³o jej na wywarciu dobrego wra¿enia na ludziach?
Zdecydowanie za pó¼no zda³a sobie sprawê z tego, w jakim kierunku zmierza. A raczej, w kierunku czego. Nim zd±¿y³a siê obejrzeæ, wêdrowa³a ¶cie¿k±, która tyle razy zaprowadzi³a j± ku pe³nej szaleñstwa i po¿±dania historii oraz zdrady, która sprawia³a, ¿e z ka¿dym ponownym spotkaniem jej serce stawa³o siê coraz to mniej czu³e, lecz nie dba³a o to. Co innego jej pozosta³o?
Gdy jej zmêczone stopy przystanê³y przed olbrzymie wysokim apartamentowcem, spojrza³a w górê. Wiedzia³a, na którym piêtrze znajduje siê mieszkanie Cyrusa, wiêc prêdko odnalaz³a jego okna wzrokiem. Z pewnym zdziwieniem zauwa¿y³a, ¿e mimo pó¼nej pory by³y one rozjarzone ¶wiat³em. Niebieskie, czerwone oraz zielone rozb³yski kaza³y jej przypuszczaæ, ¿e mê¿czyzna organizuje imprezê b±d¼ wci±¿ ogl±da telewizjê. Jednak nie pokrywa³o siê to z charakterem Cyrusa oraz Gererty, jego mi³osnej partnerki, o czym Allie bardzo dobrze wiedzia³a. Tak¿e co tam siê wyprawia³o? Prêdko, z szalenie bij±cym sercem, wesz³a do budynku i bez zbêdnych ceregieli pokaza³a ochroniarzowi swoj± plakietkê. Jako asystentka szefa, mia³a dostêp do jego mieszkania, jako jedna z nielicznych. A on prawdopodobnie sprowadzi³ sobie inn± kobietê. Zazgrzytawszy zêbami przytrzyma³a przycisk windy, a ta momentalnie ruszy³a z dwudziestego piêtra na parter. Przez chwilê zastanawia³a siê, czy nie pój¶æ schodami, ale nim zd±¿y³a siê przekonaæ do tego pomys³u, skrzyd³a windy otworzy³y siê przed ni±. Wesz³a do ¶rodka bez najmniejszej chwili wahania i ledwo uda³o siê jej znie¶æ irytuj±c± muzykê dobiegaj±c± z g³o¶ników podwieszonych pod sufitem. Mogliby chocia¿ na noc oszczêdziæ ludziom tej katorgi jak± by³o jej ci±g³e wys³uchiwanie. Tym razem trafi³a na rock z lat siedemdziesi±tych, wiêc i tak nie mog³a marudziæ. Gdy winda dotar³a na dziesi±te piêtro, jej drzwi rozsunê³y siê lekko i nim Allie zd±¿y³a z niej wyj¶æ, do ¶rodka w¶lizgn±³ siê sêdziwy mê¿czyzna, jako¶ po sze¶ædziesi±tce i zagrodziwszy jej drogê, nawet nie przeprosi³. Oburzona mia³a siê odezwaæ, ale zauwa¿y³a pewien niepokoj±cy szczegó³, mianowicie nieznajomy odziany by³ równie niespotykanie jak grupka ludzi, których spotka³a w ¶lepej uliczce. Przez chwilê ciekawo¶æ wziê³a nad ni± górê, wiêc przygryz³a wargê i przez chwilê stoj±c w milczeniu, przygl±da³a siê mê¿czy¼nie. Ten natomiast w koñcu zwróci³ na ni± uwagê i pomimo rozkojarzenia, które by³o widoczne na jego twarzy, spojrza³ na ni± ciekawie. Jednak w jego wzroku by³o co¶ drapie¿nego, co nie spodoba³o siê Allie; zbyt czêsto widzia³a ten b³ysk w oku swojego narzeczonego. Prawdopodobnie ju¿ by³ego narzeczonego.
Tak wiêc sk³oni³a g³owê ku pod³odze, by mê¿czyzna nie zauwa¿y³ jej zmieszania i pospiesznie wysz³a z windy. Tym razem nie obejrza³a siê przez ramiê, gdy¿ znajdowa³a siê na tyle blisko mieszkania Cyrusa, ¿e powoli dociera³o do niej, co zamierza zrobiæ. A je¶li Cyrus wcale nie sprowadzi³ kochanki, a ona stanie twarz± w twarz z Gerert±? Westchnê³a cicho i dotar³szy do drzwi, wziê³a g³êboki oddech i zapuka³a. Nie lubi³a u¿ywaæ dzwonka, gdy¿ zawsze wydawa³o siê jej, ¿e stawia na nogi ca³y apartamentowiec, a im obojgu zale¿a³o na dyskrecji. Z drugiej jednak strony mog³a siê za³o¿yæ, ¿e spora czê¶æ osób mieszkaj±cych w tym budynku wiedzia³a o ich nocnych schadzkach oraz gor±cym romansie, który próbowali ukryæ.
Im bardziej zag³êbia³a siê w rozmy¶laniach, tym mniej dociera³o do niej, ¿e nikt nie otwiera drzwi. Mo¿e jednak wszyscy ¶pi± i po prostu zapomnieli wy³±czyæ telewizor; st±d te ró¿nobarwne smugi ¶wiat³a, które widzia³a w oknie?
Nie zmienia³o to faktu, ¿e zaczyna³a siê niepokoiæ. Cyrus nie nale¿a³ do tych osób, które ignoruj± swoich go¶ci, nawet je¶li ci nachodz± go w ¶rodku nocy. Zawsze mog³a zaj¶æ mo¿liwo¶æ, której siê obawia³a. Na monitoringu b±d¼ przez okno móg³ zauwa¿yæ, jak wchodzi do budynku, wiêc umy¶lnie nie otwiera³ drzwi. Poirytowana szarpnê³a za klamkê. Wiedzia³a, ¿e nie mo¿e od niego wymagaæ, by j± przyj±³, ale móg³by mieæ na tyle godno¶ci, by chocia¿ jej otworzyæ. Nagle zauwa¿y³a, ¿e drzwi uchyli³y siê lekko. Czy¿by otworzy³y siê wtedy, kiedy poci±gnê³a za klamkê? Delikatnie pchnê³a je do przodu i wsunê³a g³owê do mieszkania. Przedpokój by³ zaciemniony, sprawia³ wra¿enie pogr±¿onego we ¶nie. Allie, delikatnie stawiaj±c kroki, przesz³a do przestronnego salonu. Pierwszymi rzeczami, które przyci±gnê³y jej uwagê by³a kompletna cisza oraz wy³±czony telewizor. Wiêc co mog³o byæ ¼ród³em tych niesamowitych blasków? Mia³a z³e przeczucia i podejrzewa³a, ¿e mog³y byæ one zwi±zane z grupk± tych dziwaków. Jednak oni byli tam, a ona tu. Po chwili serce podskoczy³o jej do gard³a. Jak mog³a tak szybko zapomnieæ o mê¿czy¼nie, którego minê³a w windzie! Ju¿ nie zachowywa³a ciszy, nie wa¿ne by³o, czy romans siê wyda - musia³a siê upewniæ, ¿e z Cyrusem wszystko w porz±dku. Je¶li mia³ jakie¶ porachunki z mafi± albo sekt± to cisza w jego mieszkaniu przy niezabezpieczonych drzwiach nie wró¿y³a dobrze. Czuj±c, jak oddech jej przyspiesza, sz³a w±skim korytarzem w kierunku sypialni. Nie dba³a o to, czy w ³ó¿ku spotka inn± kobietê, musia³a siê upewniæ, ¿e ¿yciu jej kochanka nie zagra¿a ¿adne niebezpieczeñstwo. Przystanê³a niecierpliwie, gdy co¶ kruchego zatrzeszcza³o pod jej nieuwa¿nie postawion± stop±. Spojrza³a w dó³ i z dezorientacj± patrzy³a na co¶, co przypomina³o okruchy rozbitego szk³a. Po chwili spostrzeg³a, sk±d siê wziê³y. Kolekcja porcelanowych mydelniczek zwykle piêknie wyeksponowana na pó³ce, teraz le¿a³a roztrzaskana na milion drobnych kawa³eczków. Skoñczy³o siê dbanie o pozory.
- Cyrus?! - krzyknê³a g³o¶no i w duchu modli³a siê, by ten odpowiedzia³. Pragnê³a us³yszeæ jego g³os, chcia³a by powiedzia³, jak zwykle jej to powtarza³, ¿e wszystko bêdzie dobrze.
Jednak co¶ ewidentnie by³o nie w porz±dku. Z sercem wyrywaj±cym siê z piersi pchnê³a drzwi do sypialni i zamar³a. Jej mê¿czyzna le¿a³ w ³ó¿ku, na ko³drze, jak to mia³ w zwyczaju. Lecz dlaczego milcza³? Prêdko podbieg³a do niego i szturchnê³a kilka razy.
- Cyrus, obud¼ siê! Kto¶ by³ u cie... - gwa³townie przerwa³a, gdy przekrêci³a go na drugi bok. Odskoczy³a pod ¶cianê i zakry³a usta dr¿±c± d³oni±. Pusty wzrok martwego Cyrusa wpatrywa³ siê w przeciwleg³± ¶cianê.
Nie wiem od czego zacz±æ, bo mam trochê do powiedzenia, wiêc postaram siê to jako¶ stre¶ciæ.
Szczerze podziwiam umiejêtno¶æ, której niestety ja nie mam, a przez której beka moje teksty nie s± a¿ tak wci±gaj±ce, ale ty j± masz dopracowan±. Potrafisz rozwin±æ sytuacjê w ciekawy sposób, dziêki czemu nie tylko tekst jest d³u¿szy, ale te¿ wszystko siê dzieje na tyle wolnym tempem, ¿eby czytelnik mia³ czas na poznanie postaci i zrozumienie tego co siê dzieje. Niestety w innych tekstach (nie twoich) czêsto fabu³a rozkrêca siê zbyt szybko i z podobn± prêdko¶ci± wyja¶niaj± siê kolejne tajemnice i sytuacje, a g³ówny w±tek zostaje zbyt szybko zakoñczony. Twój styl pisania pozwala na do³±czenie kilku mniej istotnych, ale równie intryguj±cych w±tków, które czytelnik bêdzie niecierpliwie ¶ledzi³ z ciekawo¶ci± co jeszcze z nich wyniknie i jakie bêdzie ich zakoñczenie. Przyk³adem z tego tekstu jest chocia¿by ta grupka tajemniczych osób w pelerynach. Nie wiem jak inni, ale ja zastanawiam siê czy s± oni zamieszani w ¶mieræ Cyrusa, czy mo¿e znale¼li siê tam przypadkowo.
W swoich utworach stosujesz do¶æ prosty jêzyk, wiêc ka¿dy mo¿e je zrozumieæ bez konieczno¶ci sprawdzania znaczeñ s³ów w s³owniku, co te¿ jest ogromnym plusem, bo nie ka¿dy HPnetowicz jest fanem wybuja³ego jêzyka.
Naprawdê ma³o widzia³em tak dobrych FF jak te twoje
Ale niech mi kto¶ jeszcze wyja¶ni sk±d siê wziê³a ta popularno¶æ w±tku porcelanowych mydelniczek, bo widzê taka wzmiankê ju¿ nie pierwszy raz j to nie tylko w FF, bo kojarzê ja z conajmniej dwóch ksi±¿ek, o co chodzi?