Czy Dajan uda siê dotrzeæ do Munga i uzdrowiæ Oriona?
Dajan zap³aci³a za bilet i usiad³a na fotelu przy oknie. Autobus ruszy³ gwa³townie, a ¿o³±dek dziewczyny ¶cisn±³ siê w supe³ tak, ¿e ledwie uda³o jej siê powstrzymaæ md³o¶ci. Podczas podró¿y rzuca³o ni± na prawo i lewo. Wszystkie my¶li skupione by³y na jednym, a nerwy tak spiête, ¿e a¿ bola³y. Dziewczyna stara³a siê odwróciæ swoja uwagê od problemów i choæ na chwilê uspokoiæ. Rozgl±dnê³a siê po wnêtrzu pojazdu, szukaj±c czego¶ ciekawego. Jej wzrok pad³ na m³od± kobietê, która mocno ¶ciska³a co¶ w drobnych rêkach. Jej wielkie, br±zowe oczy wpatrzone by³y w jeden punkt, a w±t³e cia³o wzdryga³o siê przy ka¿dym g³o¶niejszym d¼wiêku. Widaæ by³o, ¿e co¶ ukrywa i panicznie siê boi. Dajan zaczê³a siê zastanawiaæ, czy nie spróbowaæ tego wyja¶niæ, ale pó¼niej pomy¶la³a, ¿e to nie jej interes. Sama równie¿ nie chcia³a, by kto¶ siê wtr±ca³ w jej sprawy. Przenios³a wzrok na siedz±cego z przodu grubego mê¿czyznê, obok niego le¿a³a ca³kiem spora walizka, z której wydobywa³ siê dziwny d¼wiêk, co¶ jakby gulgotanie. Uczennica ju¿ chcia³a rzuciæ zaklêcie i to sprawdziæ, ale nagle autobus zatrzyma³ siê z hukiem i mê¿czyzna opu¶ci³ pojazd.
- Nastêpny przystanek Szpital ¦wiêtego Munga, Londyn! - zawo³a³ kto¶ g³o¶no. Serce w piersi Dajan znowu zaczê³o t³uc siê jak oszala³e i tym razem obserwacja ludzi nie zdo³a³a tego zmieniæ. Po kilku minutach dziewczyna sta³a ju¿ na ruchliwej ulicy Londynu, a po B³êdnym Rycerzu nie by³o ani ¶ladu.
Dajan rozgl±dnê³a siê dooko³a i zobaczy³a du¿y budynek z czerwonej ceg³y. W ka¿dym oknie widaæ by³o stare manekiny, a na drzwiach widnia³ napis: zamkniête z powodu remontu. Wiedzia³a, ¿e jest w dobrym miejscu, ale nie mia³a pojêcia, jak dostaæ siê do ¶rodka. Bywa³a tu wiele razy, uzdrawiaj±c chorych, ale nigdy nie wchodzi³a wej¶ciem dla odwiedzaj±cych. "Na pewno kto¶ bêdzie wchodzi³ do szpitala" - pomy¶la³a i postanowi³a zaczekaæ i poobserwowaæ szpital. Przesz³a na drug± stronê ulicy i usiad³a w ma³ej kawiarence, sk±d mia³a dobry widok na stary budynek. Zamówi³a pierwsz± lepsz± kawê i usiad³a przy oknie. Przez pierwsze pó³ godziny nic siê nie dzia³o, a Dajan zaczê³a traciæ nadziejê, ¿e uda jej siê co¶ zauwa¿yæ.
- Przepraszam, czy mogê siê przysi±¶æ? - us³ysza³a tu¿ obok siebie czyj¶ g³os. Zdziwiona i lekko wystraszona obróci³a g³owê i spojrza³a na mówi±c± do niej osobê. By³ to wysoki mê¿czyzna w okularach, mia³ jasnoniebieskie oczy i wpatrywa³ siê w ni± intensywnie. Dajan nie mia³a zielonego pojêcia, co powinna teraz zrobiæ.
- Przepraszam, czy my siê znamy? - zada³a pierwsze pytanie, które przysz³o jej na my¶l i wydawa³o siê w miarê sensowne.
- Chyba nie, ale fakt, ¿e przyjecha³a¶ tu B³êdnym Rycerzem i nieustannie wpatrujesz siê w wej¶cie do Szpitala ¦wiêtego Munga sprawi³, ¿e postanowi³em siê przysi±¶æ. - Nie czekaj±c na reakcjê dziewczyny usiad³ naprzeciwko niej, u¶miechaj±c siê lekko. Dajan by³a w szoku... a¿ tak rzuca³a siê w oczy? Mia³a nadziejê, ¿e jest mniej widoczna. Mo¿e to kto¶ z Hogwartu? Ile czasu minê³o od jej ucieczki? Czy zd±¿yli siê ju¿ zorientowaæ, ¿e jej nie ma i domy¶leæ, gdzie postanowi³a siê udaæ? Chyba mia³a coraz mniej czasu, nie mog³a d³u¿ej zwlekaæ.
- Ja po prostu nie wiem, gdzie jest wej¶cie i jak mam tam wej¶æ - przyzna³a szczerze. - Pomo¿e mi pan? - zapyta³a z nadziej±, choæ ró¿d¿kê trzyma³a w pogotowiu.
- Szczerze mówi±c, tak my¶la³em - odpar³ mê¿czyzna.
- No to pomo¿e mi pan, czy nie? - zapyta³a dziewczyna po d³u¿szej ciszy, jaka nasta³a.
- Zastanawiam siê - odpowiedzia³ tajemniczo nieznajomy. - Co ty tu w ogóle robisz?
- Kim pan jest? - wypali³a przestraszona Dajan. Co¶ by³o nie tak, musia³a siê jak najszybciej dostaæ do Oriona. Wyci±gnê³a pod sto³em ró¿d¿kê i rzuci³a zaklêcie, maj±c nadziejê, ¿e nikt tego nie zauwa¿y. Szybko wysz³a z kawiarni i uda³a siê na drug± stronê ulicy. W desperacji krzyknê³a tylko:
- Gdzie tu jest wej¶cie?!
Ku jej zdziwieniu jeden z manekinów nieznacznie siê poruszy³. Dziewczyna podesz³a do niego i kieruj±c siê instynktem powiedzia³a:
- Ja do Oriona Blacka.
Manekin znowu siê poruszy³, kiwaj±c g³ow± i rêk± w zapraszaj±cym ge¶cie. Dajan nie zastanawiaj±c siê d³ugo, ruszy³a w kierunku szyby, maj±c nadzieje, ¿e na ni± nie wpadnie i ¿e oka¿e siê ona tajemniczym przej¶ciem. Przeniknê³a przez ni±, czuj±c siê jakby pod strumieniem "suchej wody", po czym znalaz³a siê w zat³oczonej izbie przyjêæ. Do¶wiadczenie podpowiada³o jej ¿eby nie patrzy³a na siedz±cych tutaj ludzi. Nie mia³a ochoty ogl±daæ powykrzywianych koñczyn, czy innych nieprzyjemnych dla oka urazów. Nie czekaj±c na nic, ruszy³a na czwarte piêtro, gdzie znajdowali siê chorzy z urazami pozaklêciowymi. Podejrzewa³a, ¿e w³a¶nie tam le¿y Orion.
Niepewnie wesz³a na oddzia³ i zaczê³a szukaæ w poszczególnych salach. Wielu pacjentów by³o jednak zas³oniêtych parawanami, a przecie¿ nie mog³a zagl±daæ za ka¿dy, od razu kto¶ by j± zauwa¿y³. Zna³a tu kilku uzdrowicieli i mia³a nadzieje, ¿e na nich nie trafi, na pewno by siê ni± zainteresowali, pytaj±c dlaczego nie jest w szkole. Mimo wszystko postanowi³a go szukaæ na w³asn± rêkê, wiedzia³a, ¿e jest w ciê¿kim stanie, przynajmniej tak mówi³ Dumbledore. Ruszy³a na koniec korytarza, w³a¶nie tam najczê¶ciej znajdowali siê ci w najgorszym stanie. Znów zaczê³a zagl±daæ do sal z bij±cym sercem i dusz± na ramieniu. Co dziwniejsze, na oddziale nie zauwa¿y³a ¿adnego z uzdrowicieli. Instynkt samozachowawczy podpowiada³ jej, ¿e powinna uciekaæ, wszystko sz³o nie tak, jak powinno. Dajan podjê³a ju¿ decyzjê i z ró¿d¿k± w rêce szuka³a dalej, gotowa na atak z ka¿dej strony. Spodziewa³a siê nie tylko ekipy poszukiwawczej z Hogwartu, ale przede wszystkim ludzi wspó³pracuj±cych z Sofie.
Nagle serce zatrzyma³o jej siê w piersi - znalaz³a go. Le¿a³ sam w ma³ej sali. Dajan przyjrza³a mu siê dok³adnie, trwaj±c w bezdechu. Jego twarz ledwo da³o siê rozpoznaæ, ca³a by³a opuchniêta, poraniona i w kolorze dojrza³ej ¶liwki. Na szyi widnia³a bia³a szrama, pami±tkowa blizna po sztylecie Sofie. Jego d³onie by³y czerwone i u jednej rêki brakowa³o ma³ego palca. Widaæ Cruciatus to by³o za ma³o. Reszty jego cia³a nie by³o widaæ, poniewa¿ przykryty by³ ko³dr±. Jednak nie jego obra¿enia zdawa³y siê byæ najgorsze. To co zabola³o Dajan najbardziej, to jego pusty wzrok. Brak tajemniczej iskierki w oczach sprawi³, ¿e Orion wydawa³ siê martwy. "Co oni mu zrobili?" pomy¶la³a Dajan ze ³zami w oczach. Jego widok sparali¿owa³ j± na chwilê i dopiero jak zaczê³y j± piec p³uca, przypomnia³a sobie, ¿e powinna oddychaæ.
Nagle zza parawanu przy oknie wylecia³y dwa zaklêcia, dziewczyna uchyli³a siê w ostatniej chwili, padaj±c na pod³ogê i t³uk±c sobie rêkê. Nie zwlekaj±c równie¿ wys³a³a w tamt± stronê seriê uroków i szuka³a wzrokiem jakiej¶ kryjówki. Wsta³a i szybko podbieg³a pod puste ³ó¿ko, ledwie unikaj±c kolorowych smug lec±cych w jej stronê. Przewróci³a je i chowaj±c siê za nie, zastanawia³a siê, jak najszybciej dotrzeæ do Oriona, nie rani±c siebie i nie nara¿aj±c jego. Co jaki¶ czas wychyla³a siê zza swojej tarczy, kieruj±c ró¿d¿kê w stronê przeciwnika. Spojrza³a równie¿ na Oriona, jednak na razie nie zosta³ trafiony. Gdyby uda³o jej siê go tylko dotkn±æ, musn±æ zaledwie, to wystarczy³oby, aby uwolni³a swoja uzdrawiaj±c± moc. Nie zdo³a podbiec do niego i unikn±æ zaklêæ, by³ za daleko. Niemo¿liwe jest równie¿ ukrywanie siê w nieskoñczono¶æ, a by³a przecie¿ beznadziejna w pojedynkach. Osoba, która j± atakowa³a, najwyra¼niej siê na tym zna³a, poza tym rzuca³a tylko zaklêcia obezw³adniaj±ce, a to oznacza³o, ¿e nie chcia³a jej zraniæ. Element zaskoczenia - tylko to mo¿e j± uratowaæ. Czego nie spodziewa³ siê jej przeciwnik? Dajan przychodzi³o do g³owy tylko jedno wyj¶cie i od razu postanowi³a dzia³aæ.
- Wingardium leviosa! - krzyknê³a i unios³a sto³ek tu¿ obok niej, rzucaj±c go w stronê parawanu. Tak jak my¶la³a, osoba która siê tam kry³a, spodziewa³a siê zaklêæ, a nie spadaj±cych na ni± rzeczy... przed tym siê nie zabezpieczy³a. Dziewczyna us³ysza³a huk wywracaj±cego siê parawanu i czyje¶ przekleñstwo. Wybieg³a zza chroni±cego j± ³ó¿ka i zaczê³a biec w stronê Oriona, czekaj±c na atak. Mia³a nadziejê, ¿e zd±¿y siê jednocze¶nie obroniæ i uzdrowiæ nauczyciela. Tak jak siê spodziewa³a, przeciwnik wyszed³ zza bia³ego p³ótna trochê oszo³omiony. Dajan ju¿ mia³a go zaatakowaæ, ale siê zawaha³a zobaczywszy...
- Nikki? - zapyta³a z niedowierzaniem Dajan. Matka dziewczyny nie czeka³a ani chwili i wystrzeli³a w jej stronê salwê zaklêæ, jedno po drugim. Uczennica wiedz±c, ¿e siê nie uchroni, w ostatnich sekundach skoczy³a w stronê ³ó¿ka Oriona, maj±c nadzieje, ¿e uda jej siê go dotkn±æ. Nastêpne sekundy wydawa³y jej siê wieczno¶ci±. Skok i szybowanie w powietrzu, trwa³y prawie wieczno¶æ. Uda³o unikn±æ siê jej pierwszego uroku, ale kilka nastêpnych lecia³o w jej stronê, ju¿ nic nie mog³a zrobiæ. Teraz to by³ wy¶cig z czasem. Musia³a choæby musn±æ Oriona, nim doleci do niej która¶ ze smug. Zosta³o jej ju¿ zaledwie kilka milimetrów. Nagle ciemno¶æ opanowa³a jej umys³, sama nie by³a pewna czy siê jej uda³o.
Swietny kolejny rozdzial, fajna akcja z proba ratowania Oriona i walka z matka, choc moglo byc troche mniej zbitego w jedno tekstu. Chodzi mi o jakies odstepy chocby o jedna linie co jakis czas