Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
Strona 1 z 2: 12
|
|
Góry/himalaizm/wspinaczka wysokogórska
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 30.01.2018 19:10
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Tak sobie od paru dni myślę i myślę i nie mogę dojść do żadnego konkretnego wniosku. Chociaż mi o całą akcję ze śmiercią tego polskiego himalaisty, Mackiewicza. Nie chcę się odnosić odnosić konkretnie do tego przypadku, tylko tak ogólnie. Na początku nie interesowałąm się tym szczególnie, póki na sb dziewczyny nie pisały, że coś się dzieje, jakaś akcja ratownicza, itp. Poczytałam sobie o tym wszystkim, pooglądałam jakieś reportaże, przewodniki i zastanawiam się czy to wszystko ma sens? Z jednej strony jak patrzę na te góry, to myślę, że wiem co ich tam ciągnie, serio, ale z drugiej Ci ludzie są ciągle w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Rozumiem, że wspinaczka to sport i chce się osiągać wyniki, ale za cenę życia? Czy zdobycie szczytu jest cenniejsze od tego, że możemy cieszyć się każdym kolejnym dniem? Tego najbardziej nie potrafię pojąć. Może jestem tchórzem i się nie znam (na pewno się nie znam na górach i wspinaczkach), ale nie naraziłabym siebie na coś takiego. I często się pojawia komentarz, co muszą myśleć bliscy tych osób. Też się nad tym zastanawiam jako osoba bardzo przywiązana do swojej rodziny. Pewnie zachorowałabym na jakąś nerwicę czy psychozę, ciągle się o nich bojąc... Z drugiej jednak strony (czy już trzeciej albo czwartej) to są dorośli ludzie i mają pełne prawo decydować o swoim losie, więc nie powinniśmy ich sądzić za to co robią. Jednak takie sytuacje pokazują, że jeśli coś się im stanie, trzeba ruszyć na ratunek. Znów narażać życie dla kogoś, kto spełniał swoje pasje. I ja nie chce żebyście zrozumieli mnie źle, to dobrze, że są organizowane akcje ratunkowe itp. ale czy cena nie jest zbyt wielka? Kurde, sama nie wiem co o tym myśleć i chciałabym to sobie jakoś poukładać. Pewnie się śmiejecie, ze tak wkręciłam się w temat, ale tak już mam i koniec. Może zadam kilka pytań, żebyście mogli się jakoś wypowiedzieć. Nie wiem w sumie co napisać. Co myślicie o tym wszystkim? Czy ryzykowanie życia, kiedy widzisz, że droga na Mt Everest jest usiana zmumifikowanymi ciałami ma sens? Czy zostawienie swojego przyjaciela by ratować siebie jest normalne? Zaznaczam, że nie jestem żadną znawczynią i chętnie posłucham kogoś, kto może wie coś o tym wszystkim więcej. Edytowane przez PaulaSmith dnia 10.02.2018 22:04
![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
PaulaSmith |
Dodany dnia 30.01.2018 19:55
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 2775 Dom: HufflepuffPunkty: 23034 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 05.01.17 |
Ja w sumie na sb sporo pisałam, co o tym myślę, ale temat jest cały czas dość gorący i fajnie, że go tu oficjalnie poruszyłaś. Niestety mimo, że rozumiem, że człowiek może mieć pasję to nie kumam totalnie tego oczywistego narażania życia. Widoki są tam nieziemskie, ale ja bym nie poszła mając wiedzę, że to najstraszniejsza Góra świata. Bo jasne jest możliwość, że się uda, ale większa niestety, że się nie uda. Tak jak Ty totalnie się nie znam na himalaiźmie i tym wszystkim, ale uważam, że to głupota no. Podziwiam ludzi, którzy poszli ich ratować i to mi imponuje, ale to, że Mackiewicz zdobył ten szczyt mam totalnie gdzieś. I tak po ludzku to żal mi jego rodziny i ze smutkiem myślałam, że leżał tam sam i umierał, no ale nikt go tam nie wygonił... ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Sarahis ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 30.01.2018 20:23
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Właśnie w tym rzecz, że wspinać się w Himalaje nie jeżdżą zwykli ludzie. I dlatego my nigdy nie zrozumiemy tego, że ktoś jest w stanie zaryzykować życie dla swojej pasji. Tak samo jak dla nich nigdy zwykłe, bezpieczne życie z bliskimi na miejscu nigdy nie będzie pełnią szczęścia. Mnie się kiedyś też wydawało skandaliczne, że ktoś zostawia swoją rodzinę, bo ważniejsza jest dla niego adrenalina i ten dreszcz zrobienia czegoś wielkiego. Ale teraz już tak na to nie patrzę, bo rozumiem, że nie każdy musi żyć, tak jak ja żyję. Nie dla każdego musi być ważne, to co dla mnie jest ważne. I wiem też, że ja też wcale nie muszę ich rozumieć. A to, że nie rozumiem, nie oznacza też, że będę ich potępiać. Co do akcji ratunkowych - dopóki jest ktoś, kto zdecyduje się ruszyć na pomoc, to nie widzę w tym nic złego. Bielecki i Urubko zdawali sobie sprawę z niebezpieczeństwa, ale to też nie byli ludzie z przypadku, tylko doświadczeni himalaiści. Czy zostawianie swojego partnera jest normalne - myślę, że takie warunki i taka sytuacja wiele usprawiedliwia. Różne sytuacje mają miejsce tam na górze i chyba dlatego budzą takie kontrowersje, że później poznajemy wersję tylko tej strony, której udało się wrócić cało. Może dlatego tak wielu ludzi teraz jedzie po Revol, wypomina jej, że kilka lat temu jej poprzedni partner też zginął podczas wyprawy z nią. Ja mogę tylko napisać, że z tego co wiemy w sprawie jej i Mackiewicza, to nie mogła się lepiej zachować. Revol jest bardzo drobną kobietą, a jednak jakimś cudem udało jej się Mackiewicza przetransportować kilkaset metrów i zabezpieczyć najlepiej jak się da. Poza tym, z zapisów GPS wiadomo, że kiedy go zostawiała, to zeszła kawałek i się wróciła, bo sama się zapewne biła z myślami. Ale musiała sobie zdawać sprawę z tego, że Mackiewicz nie ma już szans i że jeżeli będzie próbowała schodzić z nim dalej, to oboje tam umrą. Ja to całkowicie rozumiem, próbowała siebie ratować, wiedząc, że Mackiewicz nie ma już szans z takimi odmrożeniami, chorobą wysokościową, ślepotą. Poza tym, himalaiści sami mówią, że tam wysoko w górach mogą liczyć tylko na siebie i to są tak ekstremalne sytuacje, że nie można od drugiego człowieka wymagać nie wiadomo jakiego poświęcenia. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
PaulaSmith |
Dodany dnia 30.01.2018 20:32
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 2775 Dom: HufflepuffPunkty: 23034 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 05.01.17 |
A ja myślę, że mamy prawo.w jakiś sposób oceniać, bo i inni nas oceniają. Pal sześć żonę, która chyba wiedziała na, co się pisze wciążąc się z nim, ale skoro chcesz.się poświęcać pasji i góry są dla Ciebie najważniejsze to po co płodzisz dzieci? No sorry to jest po.prostu nieodpowiedzialne. Co do Revol to ja uważam, że zrobiła co.mogła, i dobrze, że chociaż ona przeżyła... ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Sarahis ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 30.01.2018 20:39
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Nie wiem czy mamy prawo, czy nie, wiem, że człowiek jest tak skonstruowany, że musi mieć opinię na każdy temat. I może właśnie dlatego, że mnie się poniekąd ciągle ocenia, to sama staram się tego nie robić, a przynajmniej nie w tym wypadku. Poza tym, akurat kwestia himalaistów, śmierci w górach, czy w ogóle w jakichkolwiek innych wypadkach to jest taka kwestia, w której każda ze stron sporu ma rację. Bo to też nie jest tak, że argument o egoizmie i zostawianiu rodziny nie jest logiczny, bo jest. I rozumiem, że kogoś to może nie wiem, szokować, denerwować. Ale z drugiej strony rozumiem też, że to jest dla tych ludzi tak wielka pasja, tak wielka adrenalina i tak wielka satysfakcja, kiedy się udaje, że to przewyższa każdy inny aspekt ich życia. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 30.01.2018 20:47
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Chyba właśnie o to mi chodziło, żeby ktoś powiedział, że w sumie argumenty każdej ze stron są trafne. Ja w tym wypadku jestem chodzącą sprzecznością, jednak teraz tak sobie myślę, że przede wszystkim czuje strach, ja widze te ich upragnione szczyty. Te góry to cmentarze i chyba nie będę w stanie zrozumieć tej pasji. Jednak nie oceniam tych ludzi, bo jak pisałam, każdy ma prawo decydować o swoim losie. ![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
PaulaSmith |
Dodany dnia 30.01.2018 20:49
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 2775 Dom: HufflepuffPunkty: 23034 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 05.01.17 |
W sumie masz rację, jest to po prostu kwestia priorytetów w życiu. Ja, podobnie jak ulka, cenię bardzo rodzinę i stąd moje podejście i niezrozumienie dla tego rodzaju egoizmu. Też mam swoją pasję i marzyłam, żeby realizować ją inaczej, ale liczę się nie tylko ja, ni tylko moje spełnienie jest najważniejsze. Wracając do tematu to poruszył Polaków w pozytywnym i.negatywnym sensie, ale najgorsze jest dla.mnie, jak ludzie piszą, że Polacy uratowali Revol, a Mackiewicza nie. Zrobili co.mogli, więcej niż ktokolwiek sobie wyobrażał. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Sarahis ![]() |
|
|
|
RazorBMW |
Dodany dnia 30.01.2018 20:54
|
![]() Pochwały: 7 Postów: 561 Dom: HufflepuffPunkty: 3368 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 30.08.07 |
Prosta zasada? Nie mnożyć ofiar. Gdyby poszli tam... jeszcze wyżej, to zapewne, mogłyby być 3 albo nawet 4 trupy. A tak jest jeden trup (najprawdopodobniej) i trzy żywe osoby. Takie są fakty. Pewnie chłopaki bili się z myślami, ale raczej przeważyło twarde, aczkolwiek rozsądne myślenie. Zrobili, co mogli. Problemem jest to, że Tomasz NIE TO, że chciał. Tylko że chciał za bardzo. Kwestia tego, czy miał lepsiejszy sprzęt... no raczej niezbyt, skoro ludzie decydują sobie na hardkorowe warianty wspinania. Teraz za późno na żale. Bo zapłacił za to wysoką cenę, ale myślę, że miał tego świadomość. A że zachował się tak, jak się zachował... Wszyscy wiedzieli, na co się piszą. Widziałem filmik z odnalezienia Revol, Bielecki i Urubko (a więc chyba najlepszy team obecnie) znaleźli ją w takich warunkach, że praktycznie nic nie było widać. Za to szacunek. ULTRASZACUN dla Bieleckiego i Urubko, bo przeszli ten chory kilometr w chorym czasie, w chorych warunkach (dla zwykłych śmiertelników) niemalże "sprintem" by uratować Francuzkę. Tekstów w necie o podatkach - ... Stanowski... ... no jakoś składamy się na leczenie ludzi. Z naszych podatków. Sorry, not sorry Stano, ale Zarzecznym to on nie będzie. Teraz trochę za późno. Zresztą, tutaj też są winni inni, rząd Pakistanu, etc, etc... ![]() ![]() ![]() ![]() Mikołaj Święty wielu przyjaciół posiadał Wielu walniętych, jednego wiernego miał Skrzata wspaniałego, zawsze zaufanego Zgryzika onego, zaiste rozrywkowego Umilacza czasu, pracownika wybitnego Co zawsze w potrzebie rozweseli... A i pomoże na Pomorzu, również tym po kądzieli. The enemy is among us The enemy is among us And nobody is doing anything about it They don't care So we had to take matters into our own hands A WORLD NOT OF MY MAKING YET A WORLD OF MY DESIGN SO STRANGE AND SO FAMILIAR BUT NO MATTER HOW DISTANT IN TIME OR SPACE ONE CONSTANT REMAINS CHAOS |
|
|
|
Keira Karkarow |
Dodany dnia 31.01.2018 10:04
|
![]() Postów: 697 Dom: GryffindorPunkty: 1813 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 07.07.15 |
Ja się boję, że za chwilę Mackiewicz wyskoczy mi z lodówki, serio. Mam już serdecznie dosyć tego tematu. Nie udało się go uratować? Trudno, przecież wszyscy wiedzą z jakim ryzykiem wiąże się ten sport i jak bardzo jest niebezpieczny. Nie można oczekiwać od innych, że będą narażać własne życie, żeby ratować kogoś innego. Tak samo uważam, że oskarżanie tej Francuzki o jakieś celowe zostawienie go, czy nie zostanie z nim jest bez sensu. Jakby zamarzli razem to byłoby ok? Nie interesowałam się nigdy górami, ale rozumiem, że każdy ma jakąś pasję, ale czy pasja powinna być równoznaczna z ryzykowaniem życia, szczególnie jeśli ma się rodzinę? Nie jestem w stanie zrozumieć tych kobiet, które tkwią w związkach z facetami, dla których one i rodzina są zawsze na drugim miejscu, pasja jest na pierwszym. Oczywiście facetów w podobnej sytuacji również nie rozumiem. "Someone let the doors open,
Who left me outside? I'm bent I'm not broken, Come live in my life. All the worlds left unspoken All the pages I write On my knees and I'm hoping That someone holds me tonight. Hold me tonight..." |
|
|
|
Livka |
Dodany dnia 31.01.2018 10:20
|
![]() Pochwały: 8 Postów: 521 Dom: GryffindorPunkty: 10109 Ranga: Wielki mag Data rejestracji: 22.01.18 |
Czytam wasze wypowiedzi i zauważyłam, że macie odmienne zdanie od mojego. Możecie po mnie pojechać - jestem tego świadoma, ale trudno. Zabrzmi to być może patetycznie, ale ja rozumiem, czemu tam poszedł. To jest głód, którego nie da się opisać. Wyjście w góry dla niego jest jak dla niektórych z nas wyjazd nad morze, czy nawet HPnet. Każda pasja może skończyć się śmiercią. Możecie utonąć w morzu, przy komputerze może was nieszczęśliwie porazić prąd. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że wyolbrzymiam, ale nie rozumiem, jak można porzucić swoje pasje? Tylko dlatego, że związałam się z drugim człowiekiem powinnam zrezygnować z marzeń? W momencie, kiedy przed ołtarzem lub w urzędzie składa się przysięgę to dlatego, że chce się spędzić z tym człowiekiem resztę życia możliwie najszczęśliwiej! Stojąc twarzą w twarz z człowiekiem, którego znasz i wiesz jakie ma on ma pasje, a on wie czego Ty pragniesz. Czy to egoistyczne podejście? Tak. Ale ślub nie oznacza ubezwłasnowolnienia i konieczności rezygnacji z marzeń. Bo co liczyłaś, że mu przejdzie i nie pojedzie w te góry? Moją największą pasją są podróże. Jeśli za długo pozostaję w jednym miejscu to czuje się fizycznie chora. Mdli mnie, jestem niespokojna, nie mogę spać. Mój humor pogarsza się każdego dnia. Wyobraźcie sobie teraz, że musicie w takim stanie żyć do końca swoich dni. Albo żyć u boku osoby, której nic nie cieszy. Bo tak się dzieje ze mną. To nie jest tak, że chce się źle czuć. Zwyczajnie jestem nieszczęśliwa i nieważne kogo mam u boku. A muszę zaznaczyć, że za swoją mamę dałabym się pokroić. Uważam, że to, co spotkało rodzinę Mackiewiczów to wielka tragedia. I tutaj akurat nie mam wątpliwości, ale nie można też oceniać go za to, że poszedł w góry. To było jego życie, a jego żona wiedziała co się może wydarzyć. Dzieci poczęli wspólnie i to one są najbardziej pokrzywdzone. I tych dzieci mi chyba najbardziej szkoda. Cześć wszystkim! Tak naprawdę to mnie tu nie ma ![]() Same dobre gwiazdy spotkały się na nieba szczycie, Z ducha, ognia i rosy tchnęły w ciebie życie Portret upamiętniający słynna bitwę na HPnecie. Na tym arcydziele JA - Livka Andrewparte w czasie bitwy Hogwartczykow o SB, autorstwa mistrzyni Painta Lou ![]() Co dobrego w 2019? ![]() Nagrody za 2018! ![]() ![]() ![]() ![]() Dom w Hogwarcie: Gryffindor ![]() Ulubione bajki ![]() ![]() ![]() ![]() Ulubione seriale ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
PaulaSmith |
Dodany dnia 31.01.2018 10:32
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 2775 Dom: HufflepuffPunkty: 23034 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 05.01.17 |
Oczywiście, że każdy ma prawo być szczęśliwy i realizować pasje, spełniać marzenia, ale akurat jego pasja była związana z ryzykiem utraty życia, i jest to bardziej prawdopodobne, niż porażenie prądem przy kompie czy inne tego typu. Więc świadomie ryzykował, że zostawi swoją rodzinę, szczególnie dzieci. Wszędzie piszą, że był jedynym zywicielem rodziny. Tym bardziej nie jestem w stanie pojąć takiego egoizmu, że liczy się tylko jego pasja. Sam w wywiadach mówił, że go nie ma wcale w domu. Super ojciec. Mnie wkurza, że robią z niego bohatera, którym dla mnie nie jest. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Sarahis ![]() |
|
|
|
Livka |
Dodany dnia 31.01.2018 10:38
|
![]() Pochwały: 8 Postów: 521 Dom: GryffindorPunkty: 10109 Ranga: Wielki mag Data rejestracji: 22.01.18 |
Nie mówię, że jest bohaterem. Uważam, że żył zgodnie ze swoją pasją. Skoro był jedynym żywicielem rodziny i nie było go ciągle w domu to wychodzi na to, że wspinanie się traktował jako zawód i najpewniej pozyskiwał sponsorów. Zdobycie tego szczytu wiązało się najpewniej z sowitą zapłatą - w tym wypadku najpewniej rodzina spore odszkodowanie. I choć nie zwróci to żonie męża ani ojca dzieciom to jednak uważam, że oboje zdawali sobie sprawę z ryzyka. To było jego 7 podejście do tej góry z tego, co czytałam. Zastanowiły mnie jednak słowa Francuzki - jak wspomniałam wcześniej: Nie mnie oceniać, ale bardzo się tłumaczyła i często powtarzała, że z Tomkiem nie było już kontaktu, że nie odpowiadał. Miałam nieprzyjemne wrażenie, że sytuacja mogła wyglądac inaczej. Miałam nawet myśle, że być może błagał ją żeby została. To jednak najpewniej tylko wyobraźnia płata mi okrutne psikusy. Cześć wszystkim! Tak naprawdę to mnie tu nie ma ![]() Same dobre gwiazdy spotkały się na nieba szczycie, Z ducha, ognia i rosy tchnęły w ciebie życie Portret upamiętniający słynna bitwę na HPnecie. Na tym arcydziele JA - Livka Andrewparte w czasie bitwy Hogwartczykow o SB, autorstwa mistrzyni Painta Lou ![]() Co dobrego w 2019? ![]() Nagrody za 2018! ![]() ![]() ![]() ![]() Dom w Hogwarcie: Gryffindor ![]() Ulubione bajki ![]() ![]() ![]() ![]() Ulubione seriale ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
PaulaSmith |
Dodany dnia 31.01.2018 10:51
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 2775 Dom: HufflepuffPunkty: 23034 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 05.01.17 |
Wybacz, ale nic mnie nie przekona do tego, że można w ten sposób potraktować rodzinę. Z całym szacunkiem dla pasji i marzeń. Co do Eli ja myślę, że jej tłumaczenia są.z jednej strony dlaczego, że sama to przeżywa, ale z drugiej, że już.kiedyś miała taką sytuację no i wie jak to wyglądać może dla niektórych. Nawet jeśliby ją błagał, żeby została, to uważam, że każdy by chciał ratować siebie.widząc, że on umiera. To nie film, tylko człowieczeństwo i chęć przeżycia po prostu. A co do samego szczytu to cały czas mam wątpliwości czy go zdobyli... to z kolei mój chochlik w głowie, że ona tak mówi, no bo go zostawili tam to jak.już tam umarł, to niech będzie, że zdobył. Nie pokazała, jeszcze, żadnych zdjęć.ani.nic z tego co mi wiadomo. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Sarahis ![]() |
|
|
|
Sarahis |
Dodany dnia 31.01.2018 11:28
|
![]() Pochwały: 5 Postów: 1187 Dom: SlytherinPunkty: 5756 Ranga: Szatan w lesie Data rejestracji: 05.01.09 |
Nie znam się na alpinizmie, więc zrobiłam sobie mały research. Skoro był jedynym żywicielem rodziny i nie było go ciągle w domu to wychodzi na to, że wspinanie się traktował jako zawód i najpewniej pozyskiwał sponsorów. Zdobycie tego szczytu wiązało się najpewniej z sowitą zapłatą - w tym wypadku najpewniej rodzina spore odszkodowanie. I choć nie zwróci to żonie męża ani ojca dzieciom to jednak uważam, że oboje zdawali sobie sprawę z ryzyka. Przecież on w długach był (nie płacił alimentów, zadłużał się również na potrzeby wspinaczek) i nawet sprzęt, którego używał często był po taniości albo pożyczany. I nie sądzę, żeby taki człowiek się ubezpieczał, szczerze mówiąc. Fragment wywiadu (po jednej z wypraw) (źródło" sportowefakty.wp.pl) : Wróciłem do Warszawy bez grosza przy duszy, nie mówiąc już o tym, że nie chciała mnie przepuścić na lotnisku polska straż graniczna, bo niby szuka mnie skarbówka. Konto zajęte, długi, zaległości w alimentach. On już wcześniej był heroinistą - a tacy ludzie, tak jak ci z zaburzeniami odżywiania - często przechodzą od jednego uzależnienia w drugie, bardziej akceptowalne przez społeczeństwo. I tak jak anorektyczki nagle stają się fanatyczkami siłowni, tak ćpun zaczyna szukać ucieczki od rzeczywistości w górach. Zabrzmi to być może patetycznie, ale ja rozumiem, czemu tam poszedł. To jest głód, którego nie da się opisać. Wyjście w góry dla niego jest jak dla niektórych z nas wyjazd nad morze, czy nawet HPnet. Każda pasja może skończyć się śmiercią. Możecie utonąć w morzu, przy komputerze może was nieszczęśliwie porazić prąd. Tylko, że to nie o to konkretnie chodzi -> skoro, powiedzmy, mój facet jest pasjonatem motocykli i wyjeżdża sobie w samotne trasy, to nie trzymam go na siłę, ALE on ma kask, ma sprawną maszynę i NIE robi tego poza sezonem na jakimś oblodzonym terenie prosząc się o nieszczęście. (Chociaż w przypadku z motocyklami to i tak mówi się na tych ludzi pogardliwie "dawcy nerek" i nikt nie szanuje ich pasji, a jak umarł, to "sam się prosił", prawda?) I niby mamy zbierać pieniądze na dzieci pana wielkiego 'himalaisty', a nie zwykłego Kowalskiego, który został potrącony dnia X miesiąca Y przez pijanego/nieostrożnego kierowce i TEŻ jego dzieci zostały bez środków do życia? Co, mniej chwalebna śmierć? Nie jest bohaterem, bo tylko zwyczajnie szedł ulicą, a nie napierdzielał maraton na A1 licząc, że nikt go nie potrąci? Nie zrozumcie mnie źle, ludzie zawsze robili głupie rzeczy, przeceniali swoje umiejętności, bądź nie doceniali przeciwnika (w tym przypadku góry) i w miarę możliwości, oczywiście, należy im się pomoc. Ale do jasnej ciasnej nie róbmy z Mackiewicza bohatera romantycznego. Moją największą pasją są podróże. Jeśli za długo pozostaję w jednym miejscu to czuje się fizycznie chora. Mdli mnie, jestem niespokojna, nie mogę spać. Mój humor pogarsza się każdego dnia. Wyobraźcie sobie teraz, że musicie w takim stanie żyć do końca swoich dni. Albo żyć u boku osoby, której nic nie cieszy. Bo tak się dzieje ze mną. To nie jest tak, że chce się źle czuć. Zwyczajnie jestem nieszczęśliwa i nieważne kogo mam u boku. A muszę zaznaczyć, że za swoją mamę dałabym się pokroić. Ok, ale czy np. pojechałabyś w krótkich spodenkach i bluzce na ramiączka do krajów arabskich, w których obowiązuje prawo szariatu? Bo nie mówię tu o takiej Hiszpanii, Francji, whatever, bo tam jesteś narażona na takie samo niebezpieczeństwo jak gdziekolwiek w Polsce. Po drugie akurat to jest pasja, która wymaga jedynie nakładów finansowych i wolnego czasu, mogłabyś wziąć kogokolwiek ze sobą (kto by zechciał, oczywiście). Ja też nawet jak mieszkam z chłopakiem, to często odcinam się od niego na wiele godzin i zostaję z moją pasją, ale to wszystko jest nieporównywalne do alpinizmu. >>>*<<< ![]() ~~*~~ ![]() ~~*~~ ![]() ~~*~~ ![]() ~~*~~ ![]() ~~*~~ this world is a school no one expects to stay in school forever >>>*<<< ![]() >>>*<<< ![]() ![]() ![]() >>>*<<< ![]() >>>*<<< ![]() >>>*<<< ![]() >>>*<<< ![]() >>>*<<< ![]() >>>*<<< ![]() ![]() >>>*<<< I just decided by the grace of the God Poseidon that you're so dead to me I dug a hole for you to lie in >>>*<<< whatever feeds your fear is closer than you think ![]() >>>*<<< ![]() >>>*<<< ![]() >>>*<<< <3 ;___; ![]() ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 31.01.2018 18:51
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Moim zdaniem wszystko wokół możemy a nawet powinniśmy oceniać. Tym bardziej, że tutaj pojawia się problem nie wspinaczki jako takiej, ale poświęcenia wszystkiego i wszystkich dla pasji, co moim zdaniem nie jest wcale zjawiskiem dobrym czy akceptowalnym. Dlaczego niby mamy mówić, że ludzki egoizm jest ok, tylko dlatego, że dana osoba uszczęśliwia samego siebie? Bo dla mnie tak wyglądała ta cała sytuacja. Facet poszedł w góry nieprzygotowany, zaryzykował o wiele za dużo. Słuchałam w radiu wywiadu z himalaistą, który powiedział, że trzeba dostrzec różnicę między pasją a głupotą. Ja może nie posunęłabym się tutaj do takich osądów, bo nie jestem znawcą tematu, ale widzę i słyszę, jak z faceta chcą zrobić bohatera narodowego, ale z jakiej paki? Poza tym czym niby jest ta pasja? Czy naprawdę można ją uznać za wartość tak wysoką, że można dla niej poświęcać innych? Bo ja jednak myślę, że są rzeczy ważniejsze niż nasze zainteresowania czy (tym bardziej) uzależnienia. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
PaulaSmith |
Dodany dnia 01.02.2018 11:23
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 2775 Dom: HufflepuffPunkty: 23034 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 05.01.17 |
Czytałam dziś relację Eli z ich wejścia na szczyt. Cytat: Przed wspólnym atakiem na szczyt spotkali się 20 stycznia. Kilka dni później dotarli na wysokość ponad 7000 m. - Byliśmy wtedy w dobrej kondycji - zaznaczyła. Blisko szczytu Nanga Parbat znaleźli się o godz. 17.15. Mimo wahań nie potrafili opanować ogromnej chęci, by go zdobyć jeszcze tego samego dnia i zdecydowali się kontynuować podejście. Po 45 minutach byli już na nim - relacjonowała. Wtedy zaczęły się problemy. - Tomek powiedział mi: "Nic nie widzę". Nie zostaliśmy na szczycie nawet sekundy. To była ucieczka w dół - wyznała agencji AFP. Mackiewicz trzymał się jej ramienia i w tej sposób rozpoczęli - jak podkreśliła - "bardzo długie schodzenie na terenie więcej niż trudnym, do tego w warunkach nocnych". (http://www.tvn24.pl) Noż kuźwa mać. Czyli wspięli się na szczyt, bo byli tak podjarani. To gdzie tu ta odpowiedzialność? Przemyślane ruchy, o których cały czas gadają wszyscy alpiniści? Sorry, ale tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że nie ma za co ich podziwiać. I, że nie ma żadnych dowodów, że zdobyli ten szczyt. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Sarahis ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 01.02.2018 12:00
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Mackiewiczowi zaczęło się coś dziać w momencie, w którym byli na szczycie, nie wcześniej. I to, ze było ciemno nie miało wpływu na to, ze zaczęła go dopadać choroba wysokościowa i ślepota. W tym samym wywiadzie Eli mówi,, ze od razu zaczęła wzywać pomoc, powiadomiła kogo mogła i dostała polecenie, ze ma go zostawić na tej wysokości 7200, bo będzie akcja ratunkowa i oni po Mackiewicza wyrusza. Powiedzieli jej tez, ze jeśli uda jej się zejść do 6000 m, to bezpośrednio z tej wysokości odbierze ja helikopter, co później okazało się nieprawda, bo zmieniły się warunki. Powiedziala tez, ze był okropnym stanie, krew nie przestawała mu cieknąć z ust, nie widział, nie kontaktował. Musiała go zostawić. Zwłaszcza, ze powiedzieli jej o akcji ratunkowej. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 01.02.2018 12:05
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
http://joemonster...e_o_smierc Fajny artykuł, który pokazuje jak alpiniści bywają skrajnie nieodpowiedzialni. Widać tutaj właśnie ich pośpiech, by koniecznie zdobyć szczyt, za wszelką cenę, a już zejściem się tak bardzo nie przejmują. Bardzo mnie to ciekawi, gdyż ja osobiście nie rozumiem samej idei wspinania się tak wysoko w warunkach tak trudnych, zimą, z bardzo ograniczoną widocznością. Lubię chodzić po górach, ale właśnie po to, by sobie popatrzeć i pozachwycać się widokami. Świat z ośmiu tysięcy metrów musi wyglądać niesamowicie, nawet jeżeli w dobrych warunkach widać tylko kawałek, bo niżej jest już mgła. Mimo wszystko COŚ widać. W alpinizmie jednak chodzi, o ile dobrze rozumiem, o samo zdobycie szczytu i koniec. Jestem ciekawa czy oni chociaż mają jakieś wspomnienia z tego czasu. Nie rozumiem też dlaczego zdobywają je zimą? Robią sobie taki level hard? I w końcu, jestem bardzo ciekawa (ale nie na tyle, by chcieć tego doświadczyć, a w życiu) jak się czują, gdy muszą podjąć decyzję o zostawieniu partnera na pewną śmierć. Poczytałam sobie przy okazji tej całej afery z Mackiewiczem o wielu takich sytuacjach, gdzie partner podjął decyzję odcięcia liny i zrzucenia "balastu", czyli kolegi, który i tak był w złym stanie albo o pozostawieniu kogoś w jaskini na śmierć ze względu właśnie na ślepotę i chorobę wysokościową. Jedną z takich najbardziej mnie uderzających historii jest sprawa Davida Sharpa, który umierał pod samym szczytem, mijany przez kilkudziesięciu innych himalaistów, którzy stwierdzili, że no trudno, nie mają jak go ratować, a szczyt chcą zdobyć. I ja rozumiem, że np. nawet w trzy osoby trudno ściągnąć na dół prawie nieprzytomnego człowieka, ale wystarczyło go dogrzewać i czekać na kolejną grupę, skoro w tym okresie aż tylu alpinistów zdobywało ten szczyt. Przecież to straszne. Wchodzić sobie na szczyt i patrzeć jak obok siedzi umierający człowiek, którego ambicje pozostałych skazały na pewną śmierć. Tym bardziej, że przechodzące grupy były w dobrym stanie fizycznym, nie narażałyby się, siedząc przy nim i czekając na wsparcie. Dobrą historią jest też sprawa Lincolna Hall, który również został pozostawiony na pewną śmierć. Nawet podano już do wiadomości, że facet zginął, schodząc ze szczytu Mount Everestu. A następnego dnia nowa grupa alpinistów znalazła go żywego i przytomnego, witającego ich tekstem "'Wyobrażam sobie, że jesteście zaskoczeni widząc mnie tu". Oni całe szczęście stwierdzili, że życie ludzkie jest ważniejsze od zdobycia szczytu i nie weszli na Mount Everst, tylko zorganizowali mu pomoc i sami wzięli w niej udział. I teraz moje pytanie - jak myślicie, jakbyście się czuli na miejscu osoby, która zostawia kompana na pewną śmierć, chcąc ratować własne życie? W pewnych sytuacjach (jak mam nadzieję, ta z francuską i Mackiewiczem) jest to rozsądne, ale jednak... ja i tak miałabym ogromne wyrzuty sumienia. A co w przypadku takim jak Davida Sharpa? Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
PaulaSmith |
Dodany dnia 01.02.2018 12:16
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 2775 Dom: HufflepuffPunkty: 23034 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 05.01.17 |
Fuer, czytałam całość i absolutnie nie mam nic do Eli, w związku z pozostawieniem Mackiewicza. Chodzi mi tylko o to, że ten fragment kiedy sama przyznaje, że byli tak podnieceni, że postanowili iść dalej (co ja rozumiem, tak, że mogli odpocząć i te kilkaset metrów przejść rano i może wtedy byłoby inaczej) jest dowodem na to, że nie ma tam odpowiedzialności, tylko bezsensowne ryzykanctwo. I myślisz, że Tomek poczuł się źle jak postawił nogę na szczycie? Przecież nie zostali tam ani sekundy, więc pewnie jakieś objawy poczuł wcześniej, ale gnany ambicją czy czym tam jeszcze, nie odpuścił. I stało się, jak się stało. Co do pozostawienia uważam, że ciężko się postawić w takiej sytuacji i jednoznacznie powiedzieć, co by się zrobiło. Warunki, chęć przeżycia robią swoje. Myślę, że wtedy też nie ma jakiegoś szerszego spojrzenia tylko jest, albo ja albo on i wtedy robi się problem, bo żadna decyzja nie jest dobra. Zostawisz go to przeżyjesz, ale on zostaje na pewną śmierć, zostaniesz to może zginiecie oboje... Nie wiem, co bym zrobiła. Znaczy wiem, nie pchałabym się w te góry w takich warunkach, gdzie pewniejsza jest możliwość śmierci niż przeżycia. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Sarahis ![]() |
|
|
|
Katherine_Pierce |
Dodany dnia 03.02.2018 11:33
|
![]() Pochwały: 29 Postów: 5926 Dom: GryffindorPunkty: 47342 Ranga: Członek Rady Strachu Data rejestracji: 31.10.14 |
Co innego pozostawienie kompana żeby ratować siebie, a co innego dla zdobycia szczytu :/ to drugie powinno być uznawane za nieudzielenie pierwszej pomocy i karalne. No bo jak jadę samochodem na wycieczkę i widzę ofiarę wypadku, nie pomogę jej bo "chcę dojechać do celu" to podlegam karze więzienia. Więc nie rozumiem dlatego tutaj nie jest tak samo :/ Ja też nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem tej pasji. Ok, są rzeczy, których nie zrozumiemy nigdy, tak samo jak nie rozumiem narkomanów czy ofiar przemocy domowej, które nie potrafią odejść. Nigdy nie wiemy co siedzi w czyjeś psychice. Góry, zdobywanie szczytów, wyobrażam sobie jako uzależnienie właśnie. Czym bardziej niebezpieczne, tym bardziej jarające :/ Moja chrisowa TOP5 ![]() 1. Always&Forever Chris Wood ![]() 2. Chris Hemsworth ![]() 3. Chris Evans ![]() 4. Chris Pratt ![]() 5. Chris Pine ![]() Maybe, you don't know Katherine at all. Did it ever occur to you that you have no idea who I really am? [/center]![]() Mam talenty różne, lecz nie należy do nich poezja staram się klecić słowa aby była w tym finezja. Obietnice złożyłam, więc spełnić ją należy admin co nie dotrzymuje słowa? Kto mu uwierzy? Z przeprosinami do Ciebie Kath pędze aby nie popaść w wieczna nędzę. Kiedy Mafia się z wielką pompą rozpoczęłą, nie chciałam aby osoba z miasta zginęła. Choć początkowo w mych oczach byłaś podejrzana, wymówka z brakiem czasu, zdawała się odgrzewana. Gdy zaś ufać zaczęłam w twe piękne słowa, mafia nie pozwoliła, by lekka stała się ma głowa. Rozkazali głosować wbrew mojej woli, musiałam się pilnować aby nie wyjść z roli. Swojego słowa bronić miałam zacięcie, najlepiej tak aby wśród innych miało ono wzięcie. Przepraszam najszczerzej, lecz nie cała moja jest wina, głosu bym na Ciebie nie oddała, gdyby nie mafii kpina. Grałaś zacnie, choć nie każdy to potrafił docenić, szkoda, że losów miasta nie udało nam się zmienić. Z najszerszymi przeprosinami, Tako. Cóż to tak echem pijackich krzyków rozbrzmiewa I z dupy łzy śmiechu rozlewając rzęsiste Wciąż sunie w dół siłą tyłków rozpędzone Ciemność nagłą powitać co się jej nie spodziewa To z trzech części całość misternie złożona Co czerwieni blaskiem ciekawskie oczy razi I bucha wciąż gdy w dół tak pokracznie złazi Zielonym długim poddupcem połączona A każdy człon tego przedziwnego bytu Nie przez Boga do życia powołanego Lecz przez wyobraźnie chore i łyki płynu czystego Zdaje się niczym wobec wspaniałości swego odbytu Bo piękny on niczym moszna na nieboskłonie Mądry jak żadna ze stóp co na świat zrodzona A zabawna tak, że aż strach Oto jest Kath Gne - Twoje przedtyłcze <3 Ołtarzyk uwielbienia Chrisa ![]() Autorstwa pięknej i utalentowanej Gne <3 Chris to dupa jakich wiele, Męski facet w fajnym ciele, Serial o nim Kath ogląda, Lecz na tyłek wciąż spogląda. Na nic próby oderwania Wzroku od słodkiego drania, Uśmiech jego mówi wiele Aż mam ciarki na całym ciele! By Sam Quest ![]() The wasted years, the wasted youth The pretty lies, the ugly truth And the day has come where I have died Only to find, I've come alive ~Teen idle ![]() I was angry with my friend; I told my wrath, my wrath did end. I was angry with my foe: I told it not, my wrath did grow. And I waterd it in fears, Night & morning with my tears: And I sunned it with smiles, And with soft deceitful wiles. And it grew both day and night. Till it bore an apple bright. And my foe beheld it shine, And he knew that it was mine. And into my garden stole, When the night had veild the pole; In the morning glad I see; My foe outstretched beneath the tree. Do hymnu! Katherine jak ten kwiat wykwitła na stronie, Katherine zostanie z nami po wsze czas. Skromniutka i gadatliwa, wielka jej chwała, bo serce jej ogromne niczym głowa Andrzeja. Refren: Chwała Ci nasza, Katherino! Filmowcu najlepszy, kochana userko! Znajomość TVD największą masz! Chwała Ci, nasz pierniczku! Twa sława się ciągnie za Tobą niczym smród. Lecz nie martw się tym, bo oznacza on Twój trud. Każdy go do docenia, bo robisz cuda od niechcenia. Trzymaj tak dalej, a nagrodzi Cię ktoś! Refren. Upijałaś się w Karczmie, szalałaś w Hogwarcie, lecz byłaś w stanie pokonać Parchatego Trolla. Dzielnie walczyłaś w konkursie literackim, w redakcji Proroka zasiadłaś niczym król. Refren x2 ~ Pszemek - łosiek <3 ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
Strona 1 z 2: 12
| Przejdź do forum: |


Krnabrny




Hufflepuff












Ravenclaw













Gryffindor





















Slytherin























































































