
Druga czê¶æ serii zapowiadana by³a przez twórców jako zdecydowanie mroczniejsza od pierwszej. Mieli¶my w koñcu bli¿ej poznaæ samego Gellerta Grindelwalda i rzeczywi¶cie - film rozpoczyna siê od spektakularnej ucieczki czarnoksiê¿nika z wiêzienia. Mocna scena otwarcia dawa³a nadziejê na prawdziwie trzymaj±ce w napiêciu widowisko, pe³ne zwrotów akcji, szalonych po¶cigów i pokazu magicznych umiejêtno¶ci. Niestety, wszystkie te oczekiwania zosta³y przes³oniête przez nagromadzenie w±tków i postaci, z których - koniec koñców - niewiele wynika.
¦wiadomo¶æ, ¿e najpotê¿niejszy czarnoksiê¿nik oddycha ¶wie¿ym powietrzem na wolno¶ci, rozpala ¶wiadomo¶æ czarodziejów na ca³ym ¶wiecie. Nie omija to tak¿e Wielkiej Brytanii, gdzie Grindelwald mia³ odpowiedzieæ za swoje okropne zbrodnie. I oto trafiamy do brytyjskiego Ministerstwa Magii, w którym Biuro Aurorów wraz z Theseusem Skamanderem (Callum Turner) próbuje zwerbowaæ do walki z Gellertem Newta (Eddie Redmayne). Znany nam mi³o¶nik magicznych stworzeñ, zdaje sobie jednak sprawê z tego, ¿e ministerstwu o wiele bardziej zale¿y na jego kontaktach z Dumbledore'em i odmawia pomocy, twierdz±c, ¿e "nie staje po którejkolwiek stronie".

Przy okazji ministerialnych scen poznajemy dawn± przyjació³kê, a mo¿e nawet szkoln± mi³o¶æ Newta - Letê Lestrange (Zoë Kravitz). Piêkna, intryguj±ca kobieta o mrocznej duszy ma po¶lubiæ starszego z braci Skamanderów, co zdaje siê dolewaæ oliwy do ognia i tak nie³atwej ju¿ relacji miêdzy Newtem i Theseusem.
Nastêpnie mamy wreszcie szansê poznaæ Albusa Dumbledore'a (Jude Law), który - w przeciwieñstwie do pracowników ministerstwa - przekonuje Newta do zmierzenia siê z Grindelwaldem. W scenach miêdzy bohaterami dostajemy w³a¶ciwie klasyczny motyw, znany nam z Harry'ego Pottera, w którym Albus wymiguje siê od stawienia czo³a dawnemu kompanowi, nie t³umacz±c w³a¶ciwie Newtowi powodów swojego wycofania. Dumbledore wykorzystuje przy tym ca³y swój urok, rzucaj±c mimochodem kilka komplementów w stronê Skamandera, obdarzaj±c go kredytem zaufania i oczekuj±c przy tym tego samego. Widz±c opór m³odego czarodzieja, Dumbledore wypróbowuje tê sam± sztuczkê, któr± zastosowa³ na Horacym Slughornie, kiedy kilkadziesi±t lat pó¼niej namawia³ go na powrót do Hogwartu - udaje, ¿e sprawa jest beznadziejna i nagle znika. Po czym, widz±c dezaprobatê Newta, daje mu magiczn± kartê z adresem bezpiecznej kryjówki w Pary¿u i ju¿ wie, ¿e dopi±³ swego.
Gdybym mia³a wskazaæ moment, w którym rozpoczyna siê chaos w prowadzeniu narracji przez Rowling, zatrzyma³abym siê przy powrocie Newta do londyñskiego mieszkania, które na pierwszy rzut oka wygl±da ca³kiem zwyczajnie. Im dalej w las, okazuje siê jednak, ¿e jest monstrualnych wrêcz rozmiarów, a g³êboko pod ziemi± jest nawet jezioro, w którym p³ywa sobie Kelpie i od czasu do czasu próbuje odgry¼æ palce asystentce Newta - Bunty (Victoria Yeates). Nieoczekiwanie w mieszkaniu pojawiaj± siê Queenie (Alison Sudol) i Jacob (Dan Fogler). Okazuje siê, ¿e magiczny deszcz, który mia³ wymazaæ wspomnienia z wydarzeñ z pierwszej czê¶ci, nie zadzia³a³ na sympatycznego piekarza, gdy¿ ten nie mia³ ¿adnych nieprzyjemnych wspomnieñ. I oto mamy przed sob± parê zakochanych w sobie do szaleñstwa ludzi - przy czym mi³o¶æ Jacoba podrasowana jest jeszcze Eliksirem Mi³osnym, którego zdjêcie poskutkuje wielk± k³ótni± pary. Mówi±c w skrócie - za³amana i obra¿ona Queenie ucieka do Pary¿a, gdzie przebywa jej siostra i gdzie przez resztê filmu toczyæ bêdzie siê akcja.

Od momentu zjawienia siê bohaterów w Pary¿u ca³a fabu³a zostaje poszatkowana na kawa³ki. Pojawia siê mnóstwo w±tków i postaci, jak gdyby Rowling chcia³a tym oddaæ ca³e zró¿nicowanie stolicy Francji. Wiemy, ¿e Tina (Katherine Waterston) szuka Credence'a (Ezra Miller), który - wraz z Nagini (Claudia Kim) - uwiêziony jest w jednym z popularnych w tamtych czasach "domów osobliwo¶ci". Z drugiej strony, mamy Newta, którego g³ównym celem staje siê odnalezienie Tiny, i Jacoba chc±cego odzyskaæ Queenie. W miêdzyczasie mamy szansê zobaczyæ, jak Grindelwald i jego poplecznicy znajduj± sobie doskona³± siedzibê, któr± najpierw "czyszcz±" z m³odego ma³¿eñstwa i ma³ego dziecka. Co jaki¶ czas przez miasto przewijaj± siê magiczne stworzenia, np. sympatyczny kociak zouwu, który jest skrzy¿owaniem lwa i czego¶ dziwnego, co sieje postrach w¶ród mieszkañców. Okazuje siê jednak, ¿e kot zawsze pozostanie kotem i pomachanie mu zabawk± przed nosem i pomizianie za uchem kompletnie go pacyfikuje i czyni nieszkodliwym. Kolejny w±tek podsuwa nam Yufus Kama (William Nadylam), który - podobnie jak Tina - równie¿ próbuje odnale¼æ Credence'a, jednak robi to w zupe³nie innym celu ni¿ Amerykanka.
W miêdzyczasie nadal wiele siê dzieje, jednak akcja jest bole¶nie wrêcz porozrywana i zdaje siê nie mieæ ¿adnej g³êbi. Credence i Nagini uciekaj± z obwo¼nego cyrku i udaje im siê dotrzeæ do opiekunki, która mia³a zajmowaæ siê ch³opcem przed laty. Trzeba przyznaæ, ¿e pod wzglêdem ³adunku emocjonalnego scena wizualnie zosta³a przedstawiona doskonale. Credence przybiera formê obskurodziciela i rozwala budynek w py³, daj±c upust swojemu rozczarowaniu i w¶ciek³o¶ci. Na miejscu jest równie¿ pracownik ministerstwa bêd±cy jednocze¶nie agentem Grindelwalda. Przyznam, ¿e nazwa³am go pieszczotliwie mend±, £oso¶ z kolei mia³ na niego nieco lepsz± nazwê, ale przez wzgl±d na wiek czytelników zachowam j± dla siebie.
Nastêpnie - uwaga, bêdzie to szok - dostajemy kolejny w±tek. Queenie snuje siê samotnie po mokrych paryskich ulicach, zupe³nie przera¿ona tym, ¿e nie rozumie my¶li przechodniów. W g³owie ma zupe³ny chaos, a do tego jest zrozpaczona, ¿e nie mo¿e odnale¼æ siostry i porzuci³a mi³o¶æ swojego ¿ycia. Moment, w którym w oddali s³yszy my¶li Newta i Jacoba przechodz±cych gdzie¶ nieopodal, stanowi kulminacjê jej frustracji i przera¿enia. Wtedy jednak zjawia siê tajemnicza kobieta, o której wiemy doskonale, ¿e jest wspó³pracowniczk± Grindelwalda. Queenie trafia do siedziby Gellerta i chocia¿ pocz±tkowo próbuje siê broniæ, wkrótce mê¿czyzna gra na jej emocjach i przekonuje do tego, ¿eby wieczorem przysz³a na spotkanie na cmentarz Père Lachaise.
Chaos panuje jednak nie tylko w g³owie Queenie, ale i w scenariuszu. Przed najwa¿niejszymi scenami w filmie dostajemy jeszcze w±tek porwania Tiny przez Yufusa i odnalezienia ich przez Newta i Jacoba. Yufus jest powa¿nie chory - skutki niewype³nienia Wieczystej Przysiêgi zaczynaj± z¿eraæ jego cia³o. W³a¶nie wtedy Skamander decyduje siê na u¿ycie bezpiecznej kryjówki, której adres da³ mu Dumbledore. Okazuje siê, ¿e tym azylem jest mieszkanie nikogo innego jak Nicholasa Flamela, który wygl±da trochê jak po³±czenie wysuszonej na wiór ¶liwki i Ksenofiliusa Lovegooda. Newt i Tina gnaj± do francuskiego Ministerstwa Magii, ¿eby dowiedzieæ siê, czy Credence rzeczywi¶cie jest zaginionym bratem Lety. Na miejscu spotykaj± sam± zainteresowan±, a my dostajemy przy okazji kolejn± scenê z udzia³em magicznych stworzeñ (znów s± to kotki) i staruszki rodem z horroru. Tymczasem z domu Nicholasa Flamela zwiewa Yufus, a Jacob w szklanej kuli widzi, jak Queenie udaje siê na cmentarz by wys³uchaæ Grindelwalda.
Mniej wiêcej wtedy nastêpuje moment, kiedy akcja uspokaja swoje tempo i kwestie, które narasta³y od pocz±tku filmu, zaczynaj± powoli siê wyja¶niaæ. A przynajmniej tak siê widzowi wydaje, bo koñcówka pokazuje, ¿e nie do koñca tak jest. Ale do rzeczy.
Otrzymujemy ³adnie opakowan± historiê Lety, której losy splataj± siê z Yufusem Kam±. Yufus przekonany jest z kolei, ¿e Credence jest jego zaginionym bratem, a jednocze¶nie celem, który musi zgin±æ z jego rêki. Tymczasem okazuje siê, ¿e Credence nadal jest nie wiadomo kim, a Leta zabi³a swojego m³odszego brata jeszcze jako ma³a dziewczynka. W skrócie - szukaj±cy erotycznych wra¿eñ ojciec Lety niszczy za jednym zamachem ¿ycie swoich dzieci, biologicznych i przyrodnich, a przy okazji wci±ga w to Credence'a, który jest o krok od kolejnego wybuchu.
Po wszystkich zawirowaniach nadchodzi wreszcie czas na najwa¿niejsze sceny filmu. Grindelwald gromadzi w opuszczonym amfiteatrze swoich popleczników, a tak¿e tych, którzy dopiero maj± siê nimi staæ. Wyg³asza inspiruj±c± dla wielu przemowê, mocn±, choæ ca³y radykalizm pozostaje ukryty pod p³aszczykiem ostro¿nie dobieranych s³ów i porównañ. Ca³o¶æ sprowadza siê do tego, ¿e czarodzieje i mugole nie s± stworzeni do tych samych celów, a ci drudzy stanowi± wielkie zagro¿enie nie tylko dla samych siebie, ale i dla ¶wiata magii. Grindelwald wytacza wówczas najwiêksze dzia³a i pokazuje wszystkim zgromadzonym wizjê nadchodz±cej wojny i rych³ego koñca ludzko¶ci. Ma do tego doprowadziæ arogancja mugoli i ich niczym niezm±cona chêæ zdobycia w³adzy nad ¶wiatem, lud¼mi, nad wszystkim. Nawi±zania do II wojny ¶wiatowej s± oczywiste, budz± w widzu jeszcze wiêkszy niepokój ni¿ w zgromadzonych w amfiteatrze, bo my, wspó³cze¶ni, ju¿ wiemy, jak to wszystko siê skoñczy³o. W t³umie stoj± mê¿czy¼ni w mundurach SS i wtedy mo¿emy siê domy¶laæ, ¿e Grindelwald wcale nie ostrzega przed nieroztropno¶ci± mugoli i chêci± zdobycia w³adzy, ale ¿e sam bêdzie macza³ palce w podsycaniu nienawistnych nastrojów tylko po to, ¿eby pó¼niej ca³± winê za wojnê zrzuciæ na mugoli.

Przemowa Grindelwalda koñczy siê postawieniem dramatycznego ultimatum - albo wszyscy obecni do³±cz± do niego, pójd± w ¶wiat i zaczn± g³osiæ nowy porz±dek ¶wiata, albo zgin±, tak jak stoj±. Przes³anie wyst±pienia zostaje niejako potwierdzone przez u¶miercenie przez jednego z aurorów m³odej wyznawczyni Gellerta. To utwierdza w przekonaniu zgromadzonych, ¿e warto i¶æ za nowym wodzem, który obiecuje, ¿e nikogo nie skrzywdzi; w przeciwieñstwie do aurorów, którzy nie maj± lito¶ci.
Jeszcze bardziej szokuj±ce od samej przemowy Grindelwalda jest to, ¿e jedn± z osób, które postanawiaj± do niego do³±czyæ jest... Queenie. Dramatyczna scena miêdzy ni± i Jacobem, w której kobieta zrozpaczona krzyczy i b³aga go, ¿eby przekroczy³ niebieskie p³omienie wraz z ni±, jest jedn± z najbardziej emocjonalnych w ca³ym filmie. Queenie w koñcu idzie za Grindelwaldem, i zdaje siê, ¿e s³owa Jacoba "jeste¶ szalona" dzia³aj± na ni± jak czerwona p³achta na byka.
Jeste¶my równie¿ ¶wiadkami tego, jak gin± niezdecydowani, ci którzy nie chc± wst±piæ do szeregów Grindelwalda "dla wiêkszego dobra". Czarnoksiê¿nik zabija ich bez ¿adnych skrupu³ów, nie ma lito¶ci nawet dla swojego wspó³pracownika, który równie¿ zdaje siê prowadziæ ze sob± wewnêtrzn± walkê o s³uszno¶æ pomys³ów Gellerta. Tylko bracia Skamander, Yufus i Tina próbuj± jeszcze broniæ siê przed ¶mierciono¶n± moc± niebieskiego ognia.
W³a¶nie wtedy ofiarê sk³ada Leta. Zwodzi Grindelwalda, udaj±c, ¿e do³±cza do jego szeregów, podczas gdy tak naprawdê próbuje kupiæ trochê czasu reszcie bohaterów. Ka¿e im uciekaæ, odpieraj±c atak ciemnych mocy do koñca. Rzuca jedynie w eter "kocham ciê", ale to wyznanie nie jest jednak skierowane do Theseusa, jej narzeczonego, a do Newta.
Koniec koñców bohaterom, przy po¶wiêceniu Lety i pomocy Nicholasa Flamela, udaje siê uratowaæ ¿ycia swoje i pary¿an. Miasto zostaje ocalone, jednak wiele dusz przepad³o na zawsze i wiele wiêcej jeszcze przepadnie.

Wydaje siê, ¿e Rowling nie do koñca czuje, jak powinien wygl±daæ filmowy ¶wiat. Zaczynam jednak rozumieæ, dlaczego pisarka potrzebuje a¿ piêciu czê¶ci, ¿eby opowiedzieæ ca³± historiê, chocia¿ jednocze¶nie obawiam siê, ¿e mo¿e jej nie wystarczyæ czasu. Akcja rozwija siê bardzo powoli, ale gdyby by³a pouk³adana, by³by to z pewno¶ci± najmniejszy i byæ mo¿e jedyny zarzut filmu. W momencie jednak, gdy dostajemy masê postaci, z których wiêkszo¶æ jest jedynie zarysowana, a tak naprawdê nie wnosi nic do fabu³y, to wszystko zaczyna siê sypaæ. Przyznam równie¿, ¿e o ile w pierwszej czê¶ci magiczne stworzenia i ich rola mia³y znaczenie, to tym razem zupe³nie jej nie dostrzegam. Nie widzê powodu, dla którego mia³yby byæ a¿ tak eksponowane, sam tytu³ filmu przesta³ siê zreszt± stykaæ z tym, ¿e przecie¿ opowiadamy o Grindelwaldzie. I to o nim bêd± te¿ kolejne czê¶ci, o budowaniu przez niego zaplecza, pozyskiwaniu wyznawców - na tych kwestiach bêdziemy siê przecie¿ skupiaæ w nastêpnych filmach. Nie odczuwam te¿, ¿e to Newt jest wci±¿ g³ównym bohaterem, a to z nim magiczne stworzenia s± najmocniej zwi±zane.
Tym samym przechodzê do kolejnego problemu, jaki mam z filmem - nie wiem, kto tu jest g³ównym bohaterem. Newt? Grindelwald? Mo¿e Jacob i Queenie? Credence? Kto? Ka¿da opowie¶æ ma o¶, wokó³ której budowane jest t³o i w±tki poboczne. W Zbrodniach Grindelwalda mamy wy³±cznie w±tki poboczne i ¿adnego punktu zaczepienia. Brak jest filaru, na którym opiera³aby siê historia.
Je¿eli chodzi o kwestie aktorskie - film stoi rzeczywi¶cie na bardzo wysokim poziomie. Wielkie widowisko zapewniaj± nie tylko znane i nagradzane nazwiska, ale te¿ aktorzy dopiero buduj±cy swoj± pozycjê na rynku. Kravitz i Sudol bij± na g³owê resztê ¿eñskiej obsady, natomiast Dumbledore Jude'a jest po prostu idealny. Bije od niego wielka m±dro¶æ i autorytet, a jednocze¶nie jest te¿ spokojny, samym spojrzeniem potrafi wyraziæ wszystkie emocje. Równie dobrze Law móg³by siê przez ca³y film nie odzywaæ tylko patrzeæ. No i có¿, to chyba jedyny aktor, który potrafi uczyniæ Albusa Persiwala Wulfryka Briana Dumbledore'a atrakcyjnym mê¿czyzn±.
Depp jako Grindelwald chyba siê sprawdza, chocia¿ mam pewien niedosyt. Na pewno jest przekonuj±cym mówc±, potrafi zbudowaæ klimat i dlatego te¿ scena w amfiteatrze by³a tak mocna. Natomiast nadal nie mogê rozgry¼æ jego uczuæ do Dumbledore'a. Czy to naprawdê jest ju¿ tylko i wy³±cznie czysta nienawi¶æ?

Z du¿ym rozczarowaniem przyznajê produkcji ocenê 6/10. Mnogo¶æ w±tków zabija magiczny klimat, sprawia, ¿e nie do koñca chce mi siê czekaæ na trzeci± czê¶æ, bo zwyczajnie nie pamiêtam, na rozwi±zanie czego mam czekaæ. Zbrodnie Grindelwalda maj± byæ filmem przygodowym, a okazuje siê, ¿e najmocniejszymi scenami s± sceny romantyczne czy oko³oromantyczne. To stanowi jednak du¿y problem, bo gdybym chcia³a zachwycaæ siê moc± uczucia bohaterów, to posz³abym na Planetê Singli.


Nicram_93



[P]Louise Lainey
fuerte
Lilyatte
Klaudia Lind



Nadal czujê siê na 17 lat, a ju¿ 26 na karku 
A.
Widaæ do¶æ mocno Twoj± opiniê o filmie, z któr± notabene siê zgadzam. Równie¿ przeszkadza³a mi mnogo¶æ w±tków, brak spójno¶ci i bardziej serialowy ni¿ filmowy klimat. Za to faktycznie Jude Law w roli Dumbledore'a spisa³ siê znakomicie. Czy w ogólnym rozrachunku wystawi³abym tak± sam± notê (6/10)? Sama nie wiem. Ale chyba bym siê ku tego sk³ania³a.