Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Najbardziej nieudane momenty w filmach o HP
|
|
Alette |
Dodany dnia 14.03.2013 19:04
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Ale ja napiszę ; D Nie mam tu pretensji do Bonnie, raczej do twórców, że nie dali jej pola do popisu. No ja właśnie odniosłam takie wrażenie, że ona w ogóle - sama z siebie, jest strasznie ponura. Ale twórcy też się nie pisali, to fakt. Coś w stylu "lepiej, żeby nasza przyjaźń na tym ucierpiała, niż żeby tobie stała się krzywda". Ja to naliczam na plus. Ale oni przecież nie przestali się do niej odzywać na zawsze. Po prostu się wściekli, no i ja też bym się wściekła. Z kolei na miejscu Hermiony sama bym do nich podeszła i jakoś starała się ich udobruchać ; ) Co do wsparcia - przecież nie musi jej zaraz strzelać porad psychologicznych. Wystarczy, jak - tak jak w filmie - usiądzie z nią na schodach i da jej się wyżalić, po prostu będzie przy niej. Z tego co wiem, w tej akurat scenie on wybiegł za nią z pokoju wspólnego, znalazł ją w sali i chciał ją jakoś pocieszyć - tylko nie zdążył. Jak Ron faktycznie zachował się jak dupek na jakiejś lekcji, to też zabrał jej rzeczy i jej szukał. Więc w sumie radził sobie całkiem nieźle. Ja bym to rozegrała mniej więcej tak: "słuchaj, lubię X, to mój przyjaciel, ale w stosunku do ciebie zachował się jak dupek". Czy coś w tym stylu. No i wyżej wspomniany dupek dowiedziałby się też ode mnie co o tym myślę. No ale ty jesteś dziewczyną, poza tym też jesteś trochę starsza. A tu mamy nastolatka, który o związkach wie tyle, co nic. Dla niego zachowanie Rona nie czyniło go dupkiem. W sumie dlaczego tak miało być? Znalazł sobie dziewczynę, co w tym takiego paskudnego? ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
yersinia |
Dodany dnia 14.03.2013 19:26
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 328 Dom: GryffindorPunkty: 3481 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 29.07.11 |
Z tego co wiem, w tej akurat scenie on wybiegł za nią z pokoju wspólnego, znalazł ją w sali i chciał ją jakoś pocieszyć - tylko nie zdążył. Jak Ron faktycznie zachował się jak dupek na jakiejś lekcji, to też zabrał jej rzeczy i jej szukał. W sumie fakt, tu akurat się wykazał. Ale oni przecież nie przestali się do niej odzywać na zawsze. Po prostu się wściekli, no i ja też bym się wściekła. Tyle że ta wściekłość dość długo ich trzymała, jak na zwykłą kłótnię.Z kolei na miejscu Hermiony sama bym do nich podeszła i jakoś starała się ich udobruchać ; ) A ja nie. Raczej liczyłabym, że skoro do kretynów nie dociera, to poczekam, aż im emocje opadną, przemyślą sprawę i może wreszcie zrozumieją, że to było z czystej troski o nich, bez złych intencji; sam fakt, że się o nich martwię, powinien dać im do myślenia.Ale nie narażałabym się niepotrzebnie na nieprzyjemności, gdyby im jeszcze nie przeszło. No, ale to ja. Dawno nie czytałam szóstki, więc w sumie już nie pamiętam jak ta relacja Ron-Lavender-Hermiona wyglądała, także nie mogę się odnieść do ostatniego zdania. |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 14.03.2013 19:57
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
Z resztą spróbuj się postawić na jego miejscu... ja byłam w takiej sytuacji. Jak ma pocieszyć przyjaciółkę, która została zraniona przez jego przyjaciela? Przecież musi się jakoś wyśrodkować... Poza tą sytuacją nie przypominam sobie, by Hermiona potrzebowała jakiegoś szczególnego wsparcia, bo niby kiedy? Wyśrodkować w takiej sytuacji? Wiemy, że Ron był bliższy Harry'emu jako przyjaciel, ale Hermiona to też jego najlepsza przyjaciółka. W tej sytuacji wiedział, że Ron zachował się jak chu*, bo przez całą 6 było między nim a Hermioną jakieś napięcie. Chciała go zaprosić na to przyjęcie do Slughorna, no ale on cały czas zachowywał się jak zwykły chu* wobec niej. Mnie to strasznie irytowało. Najlepsze jest podsumowanie Rona dokonane przez Hermionę właśnie: "To, że twoja wrażliwość uczuciowa mieści się w łyżeczce od herbaty, nie świadczy o tym, ze wszyscy są tak upośledzeni.". W tej sytuacji, kiedy Ron wydawał się bardzo szczęśliwy, będąc z Lavender, najnormalniejszą rzeczą, byłoby właśnie to, że Harry pocieszył Hermionę. W tej chwili to ona potrzebowała jego wsparcia, którego zabrakło. Idąc dalej, tak, uważam, że Ron i Harry to dwa pozbawione uczuć gnojki. Zresztą oni sami do tego się przyznają, a przynajmniej Ron, wręczając Harry'emu na 17 urodziny tę książkę o dziewczynach. Jak stracił różdżkę z winy Hermiony, to zachował się jak mały dzieciak, uczucia którego zostały urażone i tylko to się liczy. Hermiona wzięła na siebie całą winę, ale czy on jej powiedział, żeby się nie dołowała, nie martwiła, czy coś? Nie, on wyładowywał na niej swoją głupią frustrację. A przecież gdyby nie ona i jej zaklęcie już dawno gryzłby ziemię. Takich przykładów jest znacznie więcej ; p Wiele osób nie potraci pocieszać, ja z resztą też nie. Mogę słuchać, udzielić rady, ale bycie emocjonalnym wsparciem mnie przerasta. Sama nie znoszę, jak ktoś mnie obejmuje, więc taka forma pomocy mnie drażni. Czy to czyni ze mnie pierdołę? Pierdołę? Możliwe, że tak, bo w takiej sytuacji, nawet gdy ktoś nie chce być pocieszanym, trzeba zapytać, czy chce jakiejś pomocy lub wsparcia, jeśli nie, to ok, można odsunąć się na bok. Jednak według mnie, nie można kogoś po jakiejś stracie pozostawiać samemu sobie bez słowa, bo się nie wie co należy zrobić. ![]() Always ![]() |
|
|
|
yersinia |
Dodany dnia 14.03.2013 20:29
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 328 Dom: GryffindorPunkty: 3481 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 29.07.11 |
Jak stracił różdżkę z winy Hermiony, to zachował się jak mały dzieciak, uczucia którego zostały urażone i tylko to się liczy. Hermiona wzięła na siebie całą winę, ale czy on jej powiedział, żeby się nie dołowała, nie martwiła, czy coś? Nie, on wyładowywał na niej swoją głupią frustrację. A przecież gdyby nie ona i jej zaklęcie już dawno gryzłby ziemię. Ale w książce przecież Harry powiedział Hermionie, że uratowała mu tym życie, że nie jest na nią zły i że to był wypadek. Nie było tam żadnego wyładowania frustracji, właśnie o dziwo wręcz przeciwnie. O, właśnie, bo zapomniałam. To wprawdzie nie pasuje do tego wątku, ale i tak napiszę. Rozwaliło mnie w książce to, że po torturowaniu Hermiony, kiedy znaleźli się bezpiecznie w Muszelce, ten idiota w ogóle praktycznie nie przejął się Hermioną, tylko skupił na tym, że musi się dowiedzieć czegoś o horkruksach. W filmie to przynajmniej było jakieś "nic ci nie jest?" i chyba coś o tym, że są już bezpieczni, a w książce nic. No ręce mi opadły. Rozumiem, że Zgredka zabili, ale jest jeszcze Hermiona, która cudem tylko to przeżyła, więc może wypadałoby pójść zobaczyć na własne oczy, czy dobrze się czuje i czy czegoś dla niej nie zrobić. Edytowane przez yersinia dnia 14.03.2013 20:36
|
|
|
|
| Tek Ursula |
Dodany dnia 14.03.2013 20:40
|
![]() Postów: 10 Dom: Brak przydziału Punkty: 36 Ranga: Charłak Data rejestracji: 10.03.13 |
Mnie się tak szczerze tylko dwa pierwsze filmy jako tako podobały. Reszta była okropna zwłaszcza Książę Półkrwi z podpaloną Norą. Poza tym zarówno Watson jak i Radcliffe nie oddają swoich postaci tak jak sobie je wyobrażałam. Grint byl dobry pod rolę jaką mu scenarzyści napisali, ale prawda jest taka, że z Rona zrobili pociesznego głupka w grupie, podczas gdy w książkach często, miał swoje momenty przenikliwości. Dlatego żenowało mnie, że scenarzyści często przypisywali jego kestie/ czyny Hermionie. Tak samo z Harrym. Przez jakiś czas mialam wrażenie, że Hermiona jest główną postacią- przepraszam Emma, bo Hermionę to ona mi nie przypomina, a Harry i Ron to takie obiboki o towarzystwa. Edytowane przez Tek Ursula dnia 14.03.2013 20:47 |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 14.03.2013 20:50
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
Ale w książce przecież Harry powiedział Hermionie, że uratowała mu tym życie, że nie jest na nią zły i że to był wypadek. Nie było tam żadnego wyładowania frustracji, właśnie o dziwo wręcz przeciwnie. Dobra, znalazłem to w e-booku, i może jej to powiedział, ale nie wierzę, że jego słowa były szczere.- Dalej jesteś na mnie wściekły, prawda? - spytała Hermiona. Harry spojrzał na nią i dostrzegł świeże łzy w kącikach jej oczu. Zdał sobie sprawę, że gniew musiał odbić się na jego twarzy. - Nie - odparł cicho. - Nie, Hermiono. Wiem, że to był wypadek. Próbowałaś przecież wyciągnąć mnie stamtąd żywego i byłaś wspaniała. Już bym nie żył, gdybyś mi nie pomogła. W rozmowie, która nastąpiła później, a to o nią mi chodziło, na pewno wyładował na niej swoją frustrację. Przeczytaj jeśli będziesz miała szansę. Dlatego żenowało mnie, że scenarzyści często przypisywali jego kestie/ czyny Hermionie. Tak samo z Harrym. Przez jakiś czas mialam wrażenie, że Hermiona jest główną postacią- przepraszam Emma, bo Hermionę to ona mi nie przypomina, a Harry i Ron to takie obiboki o towarzystwa. Ale tak właśnie było. Ron i Harry to dwa obiboki, bo na pewno nie głupki, których zawsze ratowała Hermiona. ![]() Always ![]() |
|
|
|
yersinia |
Dodany dnia 14.03.2013 20:59
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 328 Dom: GryffindorPunkty: 3481 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 29.07.11 |
Dobra, znalazłem to w e-booku, i może jej to powiedział, ale nie wierzę, że jego słowa były szczere No właśnie były szczere. Chyba jedyne naprawdę szczere słowa, które padły z jego ust. No, nie żeby nigdy szczery nie był, ale tutaj wyjątkowo mu się to udało. O ile dobrze pamiętam, ten gniew, który miał wypisany na twarzy, dotyczył Dumbledore'a, a nie Hermiony. Tamto wyładowanie frustracji chyba też dotyczyło Dumbledore'a, ale musiałabym się upewnić. Jak dorwę gdzieś książkę, to sprawdzę, ale wydaje mi się, że tak było. Edytowane przez yersinia dnia 14.03.2013 21:04
|
|
|
|
yersinia |
Dodany dnia 14.03.2013 21:07
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 328 Dom: GryffindorPunkty: 3481 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 29.07.11 |
Nawet nie pamiętam, żeby tam był jakikolwiek fragment o różdżce. Nie twierdzę, że go nie było, może i był, ale nie kojarzę. Jak ktoś ma książkę pod ręką i znajdzie, to niech zacytuje, sama jestem ciekawa. |
|
|
|
| Tek Ursula |
Dodany dnia 14.03.2013 21:10
|
![]() Postów: 10 Dom: Brak przydziału Punkty: 36 Ranga: Charłak Data rejestracji: 10.03.13 |
losiek13 napisał(a): Dlatego żenowało mnie, że scenarzyści często przypisywali jego kestie/ czyny Hermionie. Tak samo z Harrym. Przez jakiś czas mialam wrażenie, że Hermiona jest główną postacią- przepraszam Emma, bo Hermionę to ona mi nie przypomina, a Harry i Ron to takie obiboki o towarzystwa. Ale tak właśnie było. Ron i Harry to dwa obiboki, bo na pewno nie głupki, których zawsze ratowała Hermiona.Śmiem się nie zgodzić. Hermiona była bardzo pomocna, - zwłaszcza przy pracach domowych- ale każdy sobie radził sam w wystarczającym stopniu. Ron rozegrał partię szachów, rozbroił Bellstriks, pononał wspólnie z Nevillem Greybacka, itd. Harry natomiast w większości wypadków sam stawiał czoła niebezpieczeństwom i to on prowadził zajęcia dla Gwardii Dumbledore'a. moge wymieniać długo, ale też trzeba pamiętać, że Ron i Harry to przecież przez większość część tomów to dzieciaki, trudno jest mieć do nich pretensje, że zachowują się niedojrzale czasami. |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 14.03.2013 22:05
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Tyle że ta wściekłość dość długo ich trzymała, jak na zwykłą kłótnię. Tutaj muszę przyznać rację, bo moim zdaniem złość była nieproporcjonalna do jej zachowania. Ciemku, nie będę cytować twojej wypowiedzi, ale dziękuję ci bardzo. To super, że jestem życiową pierdołą, bo nie służę ramieniem do płaczu drugiej osobie... Cóż... w takim razie jakoś muszę z tym żyć. Pozostanę więc sobą (pierdołą) i wciąż zamiast wspierać innych w użalaniu się nad sobą, będę po prostu szukać rozwiązania dla ich problemu. Bawi mnie tylko to, że rozmawiamy o nastolatku, którego, jak się okazuje, najgorszą wadą jest to, że nie nadąża za uczuciami swoich przyjaciół. Nie przypominam sobie, by Hermiona choć raz okazała mu, że tego wsparcia potrzebuje. Zazwyczaj gdzieś się chowała albo udawała, że nic się nie dzieje. Harry nikomu nie zwierzał się ze swoich rozterek miłosnych, więc w głowie mu się nie mieściło, że ktoś może tego potrzebować. Jego też nikt nie pytał, czy on za Ginny tęskni, czy się w kimś zakochał, czy czegoś oczekuje. To w ich towarzystwie w ogóle był temat tabu, nikt go nie wywlekał, z Hermioną na czele. Czy on na nią wyładowywał swoją frustrację? Czasami tak. A ty na nikim nigdy nie wyładowałeś swojej złości? Jeśli nie, to zazdroszczę. Bo w moim otoczeniu jeszcze nie spotkałam ludzi, którzy myślą na tyle trzeźwo, by opanować emocje. Jeśli jestem zła, bo ktoś roztrzaskał mi laptopa, to powiem koleżance - wiem, że nie twoja wina. Ale to ma mi przynieść ulgę czy jak? Nie mam laptopa, jest mi źle i muszę to jakoś poukładać w głowie. Jeśli ona się wokół mnie kręci, to nie będę się uśmiechać i rozsiewać atmosfery szczęścia i uśmiechu. Tak samo było z Harrym. Nie wierzysz w szczerość jego słów, ale dlaczego? Bo ja nie dostrzegłam tam jakiegoś kłamstwa. Nie robiłabym też z Hermiony jakiegoś anioła, wielkiej skrzywdzonej męczennicy. Miała dwóch przyjaciół, na których mogła liczyć - bo mogła. Gdyby coś jej się stało, pierwsi polecieliby jej na pomoc. Gdyby stała jej się prawdziwa krzywda (a nie jakieś problemy miłosne), też na pewno byliby przy niej. Ona była od nich dojrzalsza, więc nie popełniała identycznych błędów. Tylko, że skoro ona ich nie popełniała, nie znaczy, że oni też nie powinni. Pisanie, że ktoś jest gnojkiem, obibokiem czy pierdołą tylko dlatego, że nie potrafi się zawsze zachować stosowanie do sytuacji jest dla mnie szalenie krzywdzące. Zwłaszcza, że nie ma ludzi idealnych. Chyba, że po prostu ja ich nie spotkałam. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 14.03.2013 22:19
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
W rozmowie, która nastąpiła później, a to o nią mi chodziło, na pewno wyładował na niej swoją frustrację. Przeczytaj jeśli będziesz miała szansę. Wiem, o który moment Ci chodzi i też to odebrałam w taki sposób. Natomiast, myślę, że skoro powiedział Hermionie, że nie jest na nią zły, to jednak nie okazał się dupkiem. Bo mimo wszystko próbował jakoś to złagodzić, walczył z tym, żeby się na niej nie wyładować, co w jego przypadku jest dla mnie dużym plusem. Natomiast też odnoszę wrażenie, że Harry i Ron często przesadzali z tą złością na Hermionę. Weasley był w tym jeszcze gorszy, bo do 17 roku życia, to fochy miał na bank. Harry'emu przeszło mniej więcej w piątej klasie, za co mu chwała. No i chyba warto też wziąć pod uwagę to, że wrażliwość chłopców i dziewczyn w nastoletnim wieku jednak się różni dość diametralnie w większości przypadków. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 14.03.2013 22:48
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
Słońce wstawało - czysty, bezbarwny ogrom nieba rozciągał się nad Harrym, pozostając obojętnym na niego i jego cierpienia. Harry usiadł w wejściu do namiotu i odetchnął głęboko. Wiedział, że powinien docenić to, iż jeszcze żyje i może podziwiać, jak roztańczone promienie wschodzącego słońca błyszczą na zaśnieżonym zboczu wzgórza. Ale nie mógł; utrata różdżki za bardzo nim wstrząsnęła. Spoglądał więc po prostu na pokrytą śniegiem dolinę, słuchając dobiegającego z oddali bicia dzwonów. Bezwiednie zaczął dotykać świeżych ran, tak jakby to miało powstrzymać ból. Był ranny więcej razy, niż mógł zliczyć. Kiedyś stracił nawet wszystkie kości prawej ręki. Podczas tej podróży zdążył już do kolekcji blizn dodać dwie nowe: na ramionach i klatce piersiowej, które dołączyły do dwóch pierwszych: na dłoni i czole. Nigdy jednak nie czuł się tak osłabiony, wystawiony na atak i zwyczajnie nagi, jak teraz. Jakby ktoś wyrwał z niego część magii. Doskonale zdawał sobie sprawę, co powiedziałaby Hermiona, gdyby usłyszała jego słowa: różdżka jest tylko tak dobra, jak jej czarodziej. Ale tym razem nie miała racji. W jego sytuacji było inaczej. Hermiona nie czuła, jak różdżka obraca się w dłoni niczym igła kompasu, strzelając złotym promieniem w jej wrogów. To on stracił ochronę, jaką dawały bliźniacze rdzenie. I dopiero teraz, gdy już jej nie miał, zdał sobie sprawę, jak bardzo na nią liczył. Czytaj ;dChłopak wyciągnął z kieszeni to, co zostało z różdżki i nie patrząc na nią ani sekundy, schował ją do sakiewki. Była tak przepełniona zniszczonymi i bezużytecznymi rzeczami, że nie dało się wcisnąć tam nic więcej. Harry dotknął znicza przez skórę wsiąkiewki. Przez chwilę musiał walczyć ze sobą, żeby nie wyciągnąć go i nie wyrzucić jak najdalej się da. Niezgłębiony, bezużyteczny jak wszystko, co pozostawił po sobie Dumbledore... Złość i furia na Dumbledore'a eksplodowała w nim jak lawa, wypalając od środka każde inne uczucie, jakie napotkała na swojej drodze. Prowadzeni czystą desperacją, wmówili sobie, że w Dolinie Godryka czekają na nich odpowiedzi, że muszą tam wrócić i podążać jakąś sekretną ścieżką, którą wyznaczył dla nich dyrektor. Nie zostawił jednak mapy. Dumbledore opuścił ich, zmuszając do błądzenia w ciemności, do walki z nieznanym i niewyobrażalnym. Zostawił ich samych, bez perspektywy jakiejkolwiek pomocy. Niczego im nie wyjaśniono, żadnych rozwiązań nie podano na tacy. Nie mieli miecza, a teraz Harry nie miał nawet różdżki. Co gorsza, zgubił w Dolinie Godryka zdjęcie złodzieja, więc Voldemort nie będzie mieć problemów z odkryciem jego tożsamości. Voldemort ma teraz wszystkie niezbędne informacje... - Harry? Hermiona wyglądała na wystraszoną. Jakby bała się, że Harry rzuci na nią klątwę przy użyciu jej własnej różdżki. Przysiadła się obok niego; na twarzy miała ślady łez. W dłoniach trzymała dwa kubki parującej herbaty, a pod pachą coś bardzo nieporęcznego. - Dzięki - powiedział chłopak, biorąc od niej jeden z kubków. - Możemy zamienić słówko? - Jasne - odparł, nie chcąc zranić jej uczuć. - Chciałeś wiedzieć Harry, kim jest ten człowiek ze zdjęcia - wyjaśniła. - Więc... Mam tę książkę - mówiąc to, trwożnie położyła mu na kolanach nieużywany egzemplarz Życia i Kłamstw Albusa Dumbledore'a. - Ale jak... skąd...? - Była w salonie u Bathildy. Zwyczajnie tam leżała... Wystawał z niej ten liścik. - Hermiona odczytała na głos kilka linijek tekstu zapisanego jadowicie zielonym atramentem: - rDroga Batty. Przyjmij tę książkę jako podziękowanie za pomoc. Mam nadzieję, że ci się spodoba. Powiedziałaś mi wszystko, czego potrzebowałam. Nawet jeśli tego nie pamiętasz. Ritar1;. Sądzę, że książka musiała dojść, gdy prawdziwa Bathilda jeszcze żyła, ale może nie była w stanie jej przeczytać? - Tak, pewnie masz rację. Harry spojrzał na okładkę ze zdjęciem, z której zerkał na niego Dumbledore. Chłopak poczuł falę dzikiej radości: teraz będzie mógł w końcu dowiedzieć się tego, o czym Dumbledore nigdy nie chciał mówić. Bez względu na to, czy dyrektor chciał tego, czy nie. - Dalej jesteś na mnie wściekły, prawda? - spytała Hermiona. Harry spojrzał na nią i dostrzegł świeże łzy w kącikach jej oczu. Zdał sobie sprawę, że gniew musiał odbić się na jego twarzy. - Nie - odparł cicho. - Nie, Hermiono. Wiem, że to był wypadek. Próbowałaś przecież wyciągnąć mnie stamtąd żywego i byłaś wspaniała. Już bym nie żył, gdybyś mi nie pomogła. Obdarzył ją słabym uśmiechem i skierował całą swoją uwagę na książkę. Ron rozegrał partię szachów, rozbroił Bellstriks, pononał wspólnie z Nevillem Greybacka, itd. A ja mogę długo wymieniać, jak bardzo Hermiona wtedy była pomocna. Harry natomiast w większości wypadków sam stawiał czoła niebezpieczeństwom i to on prowadził zajęcia dla Gwardii Dumbledore'a. moge wymieniać długo, ale też trzeba pamiętać, że Ron i Harry to przecież przez większość część tomów to dzieciaki, trudno jest mieć do nich pretensje, że zachowują się niedojrzale czasami. Potter nigdy nie sam nie rozwiązałby tej logicznej zagadki Snape'a z eliksirami, taka jest prawda. To Hermiona wymyśliła zajęcia GD, to ona rozszyfrowała bazyliszka szybciej niż ktokolwiek inny i sama wymyśliła jak się porusza po zamku, to ona korzystała ze zmieniacza czasu chcąc zaliczyć wszystkie zajęcia, to ona pomagała Harry'emu w nauce zaklęcia "Accio!", to ona goniła do rozszyfrowywania zagadki z jaja, to ona przekonywała, go że niemożliwym jest by Syriusz był torturowanym w MM itd. Ja mogę wymieniać równie długo. Wiek 16-17 lat to już tzw. "starsza młodzież" i myślę, że można oczekiwać po jej zachowaniu czegoś z dorosłości. Nie mówię, że zawsze, ale jednak. Ciemku, nie będę cytować twojej wypowiedzi, ale dziękuję ci bardzo. To super, że jestem życiową pierdołą, bo nie służę ramieniem do płaczu drugiej osobie... Cóż... w takim razie jakoś muszę z tym żyć. Pozostanę więc sobą (pierdołą) i wciąż zamiast wspierać innych w użalaniu się nad sobą, będę po prostu szukać rozwiązania dla ich problemu. To nie ja wymyśliłem tę pierdołę i jak widzisz stoi tam też i u mnie znak zapytania przy tym słowie, bo nie uważam go za właściwe. Nie dramatyzuj.Nie przypominam sobie, by Hermiona choć raz okazała mu, że tego wsparcia potrzebuje. Zazwyczaj gdzieś się chowała albo udawała, że nic się nie dzieje. Nie napisałem, że zawsze, ale głównie i przeważnie takie było ich zachowanie. Mówimy o konkretnych przykładach, gdzie to okazywała, więc taki argument z chowaniem i udawaniem, raczej leży.Jego też nikt nie pytał, czy on za Ginny tęskni, czy się w kimś zakochał, czy czegoś oczekuje. Przecież jeśli chodzi akurat o Ginny, to Hermiona o wszystkim wiedziała od dawna i to ona mu doradzała w jej sprawie. Czy on na nią wyładowywał swoją frustrację? Czasami tak. A ty na nikim nigdy nie wyładowałeś swojej złości? Oczywiście, że tak, ja robię to ciągle, ale nie porównuj tej sytuacji z laptopem, bo tak się nie da. Dobra, stracił różdżkę, z którą był mega związany i okropnie przez to cierpiał. ale Hermiona musiała cierpieć z tego powodu podwójnie. Wiedział, że było to niezamierzone i że ratowała im w tej chwili życie, jakakolwiek frustracja z tego powodu skierowana w jej stronę, jest moim zdaniem okrutna.No i chyba warto też wziąć pod uwagę to, że wrażliwość chłopców i dziewczyn w nastoletnim wieku jednak się różni dość diametralnie w większości przypadków. Tak, to jest jedyna rozsądna argumentacja w tej sytuacji, bo wiadomo, że każdy ma jakieś inne odczucia. Jednak, Ron był na tyle pozbawiony wszelkiej wrażliwości, że to poraża. Podobnie było z Harrym w opisanych sytuacjach. ![]() Always ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 14.03.2013 22:56
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Tak, to jest jedyna rozsądna argumentacja w tej sytuacji, bo wiadomo, że każdy ma jakieś inne odczucia. Jednak, Ron był na tyle pozbawiony wszelkiej wrażliwości, że to poraża. Podobnie było z Harrym w opisanych sytuacjach. No ja się zgadzam akurat, że tak było. Brak taktu Rona w wielu sytuacjach, przytoczonych zresztą, często mnie raził i drażnił. Przy czym dla niego nie mam żadnego usprawiedliwienia. Harry natomiast, cóż. Wychowywał się z Dursleyami, co na pewno wpłynęło na to, że nie był do końca rozgarnięty w wielu sprawach i też nie do końca wiedział, jak obchodzić się z ludźmi. Z dwojga złego myślę, że lepiej sobie radził niż Weasley. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 14.03.2013 23:03
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Będę dramatyzować, bo lubię. Przeczytałam to, co zacytowałeś i wciąż nie widzę w tym nic złego. Przecież jest wprost napisane, że on nie chciał jej zranić. Po prostu był rozżalony, rozgoryczony. Ciężko od niego oczekiwać, by nagle był spokojny. Zwłaszcza, że on zawsze działał bardzo emocjonalnie. Sytuacja z laptopem to tylko przykład - jeśli jest ci źle, to nie panujesz nad tym. Nie analizujesz, po prostu działasz emocjami. Nikt nie przeczy, że Hermiona była mądrzejsza od Harry'ego i Rona. Ale jeśli ktoś nie jest tak bystry jak geniusz, to jest obibokiem? Przecież nie kazali jej niczego rozwiązywać za nich. Starli się jak mogli. A to, że ona robiła to lepiej - niech się cieszy. Poza tym ja sobie nie przypominam w ogóle przypadku, w którym ona tego wsparcia potrzebowała, a Harry jej go odmówił. Oczywiście nie licząc tych spraw sercowych - o których on nie miał zielonego pojęcia. Nie przypominam też sobie, by Hermiona doradzała Harry'emu w sprawie Ginny. Wiedziała - super. Ale gdzie tu jakaś rada? Ja nie staram się teraz wmówić komukolwiek, że Harry jest święty i zawsze zachowywał się doskonale. Tylko nie uważam go za złego przyjaciela i jakiegoś gnojka. Miał wady, często nawet irytujące, ale każdy je posiada. I tyle A tak w ogóle to kompletnie zeszliśmy z tematu filmów ;p ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 14.03.2013 23:11
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
Odnośnie pierwszego, jaśniej się wyrazić nie potrafię, więc już nic nie dodam. Przecież oni byli obibokami. Ile razy ona odrabiała za nich prace domowe albo pozwalała im przepisywać, czy też sama czytała na głos to co napisała. Oni się nie starali, z tym się nigdy nie zgodzę. Przed egzaminami jedynie kuli, ale też - korzystając z notatek Hermiony właśnie ;] Przykłady były podane wyżej, zapraszam do wnikliwszej lektury. Jeśli Ty je odrzucasz to trudno, widocznie inaczej je odbieramy. Tak, wiedziała i udzieliła mu rady w jakiejś rozmowie w 6 tomie, nie pamiętam jedynie gdzie to jest. Powiedziała mu wtedy wprost o tym, że wie i coś mu tam doradziła. Ja też nie piszę, że był tragicznym przyjacielem, ale często zachowywał się jak gnojek i tyle. To, że zeszliśmy z tematu nie oznacza, że ta dyskusja zaszkodzi. Wręcz przeciwnie. ![]() Always ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 14.03.2013 23:15
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Powiedziała mu wtedy wprost o tym, że wie i coś mu tam doradziła. Wydaje mi się, że powiedziała mu wtedy, że Ginny za nim szalała prawdziwie od wielu lat (do tej pory nie wiem, jakim cudem on tego nie zauważył). I w sumie nie pamiętam więcej . ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 15.03.2013 11:17
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Właśnie kończę szóstą część i nie licząc kilku wymownych spojrzeń, których z resztą Harry unikał, nic od Hermiony nie wyszło. Ale być może gdzieś coś powiedziała w siódmej czy też na ostatnich stronach w szóstej - nie wiem. Tak czy inaczej oni o tym nie rozmawiali specjalnie, nawet Harry z Ronem. Ale już nieważne. Idę o zakład, że po raz "n" się znowu nie dogadamy, zwłaszcza że chyba rozmawiamy o jakiś subiektywnych odczuciach. Na tym kończę temat "przyjaźni" (przynajmniej z mojej strony) i wracam do filmów ; ) Przypomniała mi się ta scena w czwartej części, jak Harry biegnie po ten puchar i Cedrik zostaje gdzieś tam uwięziony - i ta chwila grozy, gdy nie może się zdecydować: ratować czy wygrać? Masakra ;p Nie no - Daniel po prostu strzela takie miny, że nie potrafię się w tym odnaleźć. Nie i już ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
| Tek Ursula |
Dodany dnia 15.03.2013 11:30
|
![]() Postów: 10 Dom: Brak przydziału Punkty: 36 Ranga: Charłak Data rejestracji: 10.03.13 |
losiek13 napisał(a): Potter nigdy nie sam nie rozwiązałby tej logicznej zagadki Snape'a z eliksirami, taka jest prawda. To Hermiona wymyśliła zajęcia GD, to ona rozszyfrowała bazyliszka szybciej niż ktokolwiek inny i sama wymyśliła jak się porusza po zamku, to ona korzystała ze zmieniacza czasu chcąc zaliczyć wszystkie zajęcia, to ona pomagała Harry'emu w nauce zaklęcia "Accio!", to ona goniła do rozszyfrowywania zagadki z jaja, to ona przekonywała, go że niemożliwym jest by Syriusz był torturowanym w MM itd. Ja mogę wymieniać równie długo. Wiek 16-17 lat to już tzw. "starsza młodzież" i myślę, że można oczekiwać po jej zachowaniu czegoś z dorosłości. Nie mówię, że zawsze, ale jednak. Wymyśliła je, ale ich nie prowadziła, znaczy też to, że nie była tak dobra w praktycznych zaklęciach na przetrwanie jak Harry. Doskonale wiedziała, że po takich przeżyciach przez jakie on przeszedł jest idealnym nauczycielem dla każdego komu zależy by się wybronić w starciu ze śmierciożercami. Więc nie odbierajmy mu jego zasług. Fakt faktem Harry miał naprawdę sporo szczęścia z czym nigdy ale to nigdy się nie krył, ale dopiero połączenie tego szczęścia z zaradnością, oraz zimną krwią sprawiło, że udawało mu wyrwać spod nosa samego Voldemorta. Najbardziej brawurowa akcja była na cmentarzu, gdzie jeszcze udało mu się zabrać ze sobą ciało Cedrika a_sam był otoczony przez śmierciożerców. Harry mimo, że czasami ciężko myślał (ale z drugiej strony też ciężko oczekiwać geniusza po zwyczajnym nastolatku), ale jednak potrafił do kilku rzeczy sam dojść. wielu rzeczy sam się nauczył, poprzez obserwację i determinację. różnica między nim a Hermioną była taka, że Harry uczył się rzeczy praktycznych, a Hermiona dosłownie wszystkiego. Harry nauczył się wyczarować cielesnego patronusa, było to wynikiem determinacji i praktyki u profesora Lupina. Nauczył się Expelliarmus od samego Snape'a poprzez obserwację jak potraktował Lockharta. I nie przesadzaj z tymi notorycznymi zrzynkami od Hermiony, bo niedawno czytałam Zakon Feniksa i tam często i on i Ron sami zmagali się z zadaniami domowymi. Jej pomoc była dobrowolna. Najczęściej odpisywali od niej notatki z historii Magii, ale trudno im się dziwić, skoro profesor Binns po 10 minutach był w stanie uśpić czujność całej klasy. I też trzeba pamiętać, że Hermiona była postacią przesadzoną, nie zrozum mnie źle uważam, że jest bardzo dobrym wzorem do naśladowania bo to inteligentna i zdolna dziewczyna, ale przyznasz chyba, że mocno była do przodu jeśli chodzi o program nauczania. Harry i Ron byli przeciętnymi uczniami i jak czytam o ich nastawieniu to przypominają mi się czasy gimnazjum. Nie mniej jednak każdy miał swoje zasługi, każdy miał swoje sytuacje, w których błyszczał, dlatego mimo iż nie podważam roli Hermiony to jednak uważam że przypisywanie jej wszystkich zasług jest grubą przesadą. Edytowane przez Christina dnia 15.03.2013 13:31
|
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 15.03.2013 14:39
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
Ja wcale nie przypisuję jej wszystkich zasług, tylko nie chcę by umniejszano właśnie te dokonania, które można przypisywać jej sporemu udziałowi. Tak, Hermiona była do przodu bardziej niż reszta, ale w świecie czarodziejów to raczej nie dziwne. Był taki Percy, który zdał 12 SUMów, Barty Crouch Jr też zaliczył ich 12 itd. I w normalnym świecie zdarzają się bardzo zdolni uczniowie, Hermiona jest tak bardzo nadnaturalna? Ja czytam właśnie "Komnatę Tajemnic" i Ron poprosił Hermionę o możliwość zerznięcia wypracowania z historii magii ;d Co z tego, że jej pomoc była dobrowolna, kiedy bardzo często z niej korzystali. ![]() Always ![]() |
|
|
|
yersinia |
Dodany dnia 15.03.2013 19:28
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 328 Dom: GryffindorPunkty: 3481 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 29.07.11 |
No dobra, przeczytałam fragment i dalej nie widzę, żeby tam Harry był nieszczery i chciał wyładować na niej swoją złość za tą różdżkę. Przecież tam nie ma nic o tym, że Hermiona jest zła i niedobra, bo mu różdżkę zepsuła. Tylko tyle, że ona nie rozumie, dlaczego ta różdżka była tak dla niego ważna, a to nie to samo, co obwinianie jej. Nie przypominam sobie, by Hermiona choć raz okazała mu, że tego wsparcia potrzebuje Wiem i mam na to swoją teorię - bo nie wierzyła, że którykolwiek z tej dwójki byłby w stanie jej pomóc. Oni tak na dobrą sprawę zajmowali się sobą. Mi dużo do myślenia dał fakt, że Hermiona w trzeciej części chodziła do Hagrida, gdy czuła się samotna, w którejś części było napisane, że coś tam pójdzie na pewno obgadać z Ginny. Nawet nie powiedziała chłopakom, że idzie z Krumem na bal. To w moim odczuciu świadczy o jakimś ograniczonym zaufaniu dla nich. Ale może to dlatego, że jak ja mam z kimś dobry kontakt, to sama z siebie opowiadam o różnych mniejszych lub większych pierdołach, więc dla mnie zatajenie czegoś jest oznaką jakiegoś braku zaufania, co nie jest oczywiście niczym złym, nie trzeba przecież ze wszystkiego się spowiadać, ale właśnie dlatego, że nie powiedziała zaufanym przyjaciołom, że kolega zaprosił ją na bal (przecież to nie jest straszna prawda, której lepiej nikomu nie mówić, zwykła "ciekawostka dnia dzisiejszego" , to myślę, że Hermiona trochę zbyt mało wierzyła w to, że chłopaków mogło cokolwiek z jej życia zainteresować. Czasami miałam wrażenie, że ona daje z siebie naprawdę wiele w tej przyjaźni, ale albo nie oczekuje, albo nie spodziewa się od nich niczego w zamian. Co do wyładowywania frustracji na kimś - robię to bardzo, baaaardzo rzadko. Jak mam zły dzień, to idę spać, żeby nie musieć rozmawiać z ludźmi i trzymam się na uboczu aż mi przejdzie. Dla mnie wyładowywanie się na kimś jest co najmniej okropne. Ludzkie, ale nie do przyjęcia, dlatego uważam, że z tym trzeba się wybitnie pilnować. |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |


Krnabrny




Hufflepuff















Gryffindor
Ravenclaw











, to myślę, że Hermiona trochę zbyt mało wierzyła w to, że chłopaków mogło cokolwiek z jej życia zainteresować. Czasami miałam wrażenie, że ona daje z siebie naprawdę wiele w tej przyjaźni, ale albo nie oczekuje, albo nie spodziewa się od nich niczego w zamian.