Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Wielka Sala
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 17.05.2013 13:49
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
- Wolałbym dostać szlaban. Teraz będziemy musieli przeprosić Hagrida, co zapewne potrwa wieki... - powiedział zasmucony Seferyn - Nie lubię kiedy on się na kogoś gniewa i chodzi przybity. Może pójdziemy wieczorem do jego chatki, co? - Zapomniałeś?! - krzyknął oburzony Akkarin. - Przecież mieliśmy pójść dzisiaj ćwiczyć na stadion Quidditcha! Jak mam wrócić do drużyny, skoro od miesiąca nie siedziałem już na miotle? - No ja nie wierzę! - wyrzuciła z siebie Katerina, która pojawiła się nagle obok chłopaków - Czy Ty naprawdę zawsze musisz zachowywać się jak pępek tego świata? - O co Ci chodzi? To chyba ja byłem dzisiaj najbardziej poszkodowany - odburknął Ab - Zresztą nie ważne. Ja się dzisiaj do Hagrida nie wybieram, a wy róbcie co chcecie. Akkarin zarzucił torbę na ramię i ruszył śpiesznym krokiem do drzwi wyjściowych, nawet nie oglądając się na Katerinę i Sefa. Spacer po błoniach dobrze mu zrobi. Miał w nosie to, że opuści wróżbiarstwo, które za 15 minut, zaczynało się w północnej wieży. ![]() Always ![]() |
|
|
|
Seferyn Collotye |
Dodany dnia 19.05.2013 17:13
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 7 Postów: 1060 Dom: RavenclawPunkty: 19293 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 20.04.10 |
Seferyn opuścił właśnie salę Wróżbiarstwa, z twarzą bledszą, niż zwykle, i stojącymi we wszystkie strony, czerwonymi włosami. - Co za... - chłopak miał już zamiar przekląć metody nauczania profesor Trelawney, gdy za plecami usłyszał głos Fuerte. - Sef! - dziewczyna wołała Seferyna, energicznie potrząsając rękoma, a on zatrzymał się i nieco już ochłonąwszy, z miernym zaciekawieniem przypatrywał się biegnącej ku niemu Fuerteniakalis. Co chwilę wpadała na któregoś z młodszych uczniów, a gdy przewróciła się, wpadając na jednego z pierwszoroczniaków, zaklęła pod nosem, zerwała się i dobiegła do kolegi. - Sef, posłuchaj... - Hmm...? - mruknął Collotye. Jego włosy przybrały już normalny kolor, a z dala od pachnideł Trelawney, twarz również wracała do swojej naturalnej barwy. - Wiesz, co... planuje... Ab? Martwię... się, że... że znowu... chce wywinąć... jakiś... n-numer... - Fuer, wyczerpana forsującym biegiem, mówiła z przerwami, nabierając co chwilę oddech. - Nie... niepotrzebnie mówiłeś... mu o... o zmieniaczu... - Przepraszam, myślałem, że nie jest to aż tak wielki sekret. Nie wiem o niczym, co mogłoby cię zaniepokoić - odpowiedział jej skruszony Seferyn. - Słuchaj, Hagrid jest na nas bardzo zły? Chyba pójdę go przeprosić... Mam dla niego prezent urodzinowy, ale chyba będę musiał wykorzystać go wcześniej... - No nic, trudno - Fuer oddychała już w miarę równomiernie. - Pogadaj z nim, na pewno ci wybaczy... prezent też może się przydać. Edytowane przez Seferyn Collotye dnia 19.05.2013 17:31
Witaj, przybyszu, w przedsionku mojego umysłu, lecz strzeż się! Dla tych, którzy zagubią się w jego zakamarkach, nie ma ratunku. Przekraczaj więc jego bramy na własną odpowiedzialność. ![]() Happiness can be found even in the darkest of times, if one only remembers to turn on the light... ![]() Of course it is happening inside your head, Harry, but why on earth should that mean that it is not real? ![]() Praca na rzecz HPnetu: listopad - grudzień 2011 - moderator grudzień 2011 - listopad 2014 - administrator lipiec 2016 - luty 2017 - administrator techniczny ![]() Studnia przeznaczenia W studni przeznaczenia Na wysokim szczycie Pośród bezistocia Błyszczą gwiezdne oczy ![]() W studni przeznaczenia Dźwięczą bezustannie Echa próśb i modlitw Smętne treny wiatru ![]() W studni przeznaczenia Świecą wraz z księżycem Srebrnych monet stosy Puste zabobony W studni przeznaczenia Woda krwawi złotem Diament krzesi ogień Srebrem tętnią żyły ![]() W studni przeznaczenia Iskrzą się marzenia Myśli jak kryształy Krzyczą z bezsilności ![]() W studni przeznaczenia Plączą się warkocze Zdobne pantofelki Słychać jęk cierpienia ![]() ![]() Hall of Fame "I'd really like to be in closer contact with life. I'm a little too distant, I guess. I like to place myself outside." Yves Saint Laurent ![]() "I don't care if people I admire criticize me because their opinion is valuable to me." Karl Lagerfeld ![]() |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 20.05.2013 00:22
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
Akkarin wrócił do Zamku, dopiero gdy naprawdę zgłodniał. Dzisiejszego dnia odpuścił sobie śniadanie, więc gdy wszedł do Wielkiej Sali i poczuł unoszący się wszędzie zapach smakowitego obiadu, prawie pobiegł do stołu Ravenclawu. Nakładał sobie właśnie na talerz swoje ulubione Spaghetti, kiedy podszedł do niego Roger Davies, kapitan drużyny Krukonów. - Cześć Abhorsen! - przywitał się chłopak. - Słuchaj, wiesz, że to nie z mojej winy wyleciałeś z drużyny... - Tak, wiem o tym, poniekąd było to na moje własne życzenie, ale i tak głównie maczał w tym palce Snape, bo pokiereszowałem jego wspaniałego Malfoya. - wspomniał Ab. - No tak, strasznie się wściekał. Ale wiesz, to było w zeszłym roku, więc myślę, że nie będzie problemu z Twoim powrotem do drużyny. - odparł Roger. - Tylko że Flitwick kazał mi poszukać kogoś innego na Twoje miejsce, ale uważam, że jest beznadziejny. Jak nie sprawdzi się w najbliższym meczu, stanę na głowie, ale musisz wrócić. - Miło mi to słyszeć. - powiedział rozradowany Ab. - Tylko nie nawal znowu. - ostrzegł go Davies i poszedł usiąść obok Cho. Akkarin snuł już myśli o swoim wielkim powrocie, kiedy zauważył Seferyna wchodzącego do Sali. Pomachał do niego ręką. - Hej, Sef, tutaj! - Co już ci przeszło? - rzucił zaskoczony nagłą zmianą nastroju kolegi Seferyn. - Tak, rozmawiałem właśnie przed chwilą z Daviesem i może uda mi się wrócić do drużyny. - powiedział Abhorsen. - A Ty co taki struty? Nadal przejmujesz się Hagridem? ![]() Always ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 20.05.2013 17:15
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Alette obudziła się z głową na stole. Nie miała pojęcia, gdzie się znajduje ani dlaczego wszyscy dookoła się na nią gapią. - Al... czy ty śpisz? - zapytała spokojnie dziewczyna z masą różowych, kręconych włosów. - A nie powinnam? - Alette ziewnęła i wyciągnęła kawałek marchewki ze swoich włosów. Dopiero wtedy zdała sobie sprawę, że jest w Wielkiej Sali, w dodatku przy stole Gryffindoru. Teraz zrozumiała, dlaczego było jej tak niewygodnie. Kilka osób wokół niej chichotało. Musiała wyglądać strasznie. Spojrzała na koleżankę, a ta tylko zaśmiała się cicho, podobnie jak reszta. - Nina... - zaczęła ostrzegawczo Alette, ale wtedy jej wzrok przykuła grupa Krukonów. Przygaszony Seferyn mówił coś do wiecznie zaminowanego Akkarina. Ten drugi wyglądał na zadowolonego z siebie. Ale nie to było dziwne. Przecież pamiętała, jak wchodziła z nimi do Wielkiej Sali. Tak... usuwała kudły z twarzy tego oszołoma. Byli razem z Ulką, jej koleżanką Fuerte i kiś jeszcze, ale Alette za nic na świecie nie mogła sobie przypomnieć. Co się stało od momentu, w którym wpadła do sali? Znowu usiała przesadzić z czarami... teraz nic nie pamięta. Wstała powoli i udając w pełni zorientowaną, skierowała się w stronę stołu Ślizgonów, gdzie znajdował się Simon. - Wreszcie powróciłaś do nas... - Chłopak miał na twarzy nieco kpiący uśmieszek. - Idziemy? - Gdzie? - zapytała zdezorientowana Alette. Wciąż szumiało jej w głowie. - Na randkę - zaśmiał się. Żart jednak nie trafił do ograniczonej w tamtym momencie Al, więc Simon szybko sprostował - Na zielarstwo, zapomniałaś? - Okeeej... - Al powoli podniosła się i wraz z przyjacielem zmierzała w stronę wyjścia. Jej wzrok jak szalony próbował zarejestrować wszystko to, co działo się w Wielkiej Sali. Wyglądała jak kompletny świr. - Cześć Christina - rzucił chłopak do ślicznej blondynki siedzącej na końcu stołu. Ta tylko uniosła brwi i spojrzała w drugą stronę. Wtedy Al powróciła na ziemię. - Zwariowałeś? Dlaczego się do niej odzywasz? - wymamrotała z irytacją. - A dlaczego nie? - Bo ona ciebie nie zna? - No to może poznać... - Jest Ślizgoką... - dorzuciła Al. - Czym jest? - Simon spojrzał na nią zdezorientowany. - Simon... ty jednak jesteś ciężkim przypadkiem. Slytherin... taki dom. Pamiętasz może ceremonię przydziału? - Niee... - Wkładali na twoją pustą głowę starą, śmierdzącą tiarę. Jak możesz tego nie pamiętać? - Aaaa...! Faktycznie, było coś! - Przygładził swoje włosy z zadowoleniem, lecz po chwili zatrzymał się. - I wtedy tiara krzyknęła do ciebie Hufflepuff - wytłumaczyła cierpliwie. - A do niej Slytherin. - Strasznie to skomplikowane. Skąd wiesz, że ona jest w tym Slytherinie? - Bo siedzi przy stole Slytherinu - wciąż spokojnie mówiła Alette. - Ale my też przy nim siedzimy... dosyć często. - Bo my gardzimy podziałem na domy, gdzie jedynym kryterium jest kilka nieistotnych cech - rzekła już nieco ostrzej Al. - Gardzimy? Dlaczego? - Bo ja tak powiedziałam. - Pociągnęła Simona za rękaw, bo już kilkoro pierwszoroczniaków wpatrywało się w nich z zaciekawieniem. Była wściekła. Jak tak dalej będą mieszać z tą pamięcią, to w końcu zapomną nie tylko kilku godzin w Wielkiej Sali, ceremonii przydziału, ale i swoich własnych imion. Al była tak zajęta swoimi myślami, że nie dostrzegła osoby stojącej w drzwiach Wielkiej Sali. Wpadła na nią i po raz kolejny już dziś wylądowała na ziemi. Edytowane przez Alette dnia 20.05.2013 17:46
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
KubeN |
Dodany dnia 20.05.2013 22:00
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 124 Dom: HufflepuffPunkty: 999 Ranga: Wzór do naśladowania Data rejestracji: 19.04.13 |
- Ty, Helfley - krzyknął nieznajomy Krukon, wychodząc z sali transmutacji - Słyszałem, że chciałeś zostać prefektem! - powiedział. - Ta, a co? - odpowiedział Christian. - Coś ci się chyba nie udało - powiedział z udawanym smutkiem - Moim zdaniem nie powinni Cię wpuszcza do tej szkoły! - powiedział z głupim uśmieszkiem Krukon - U nas prefektem jest Seferyn. - To dobrze,_ale nie zmieniaj tematu - powiedział lekko poirytowany Chris - Co tam wcześniej mówiłeś o mnie? - mówił Christian nadal odwrócony plecami do krukona. - Za te twoje przewinienia powinni Cię wyrzucić ze szkoły - powiedział krukon. - Widzę, że od tematu prefekta do wyrzucania ze szkoły doszedłeś. Potrafisz rozwijać temat, brawo - powiedział z małym uśmiechem Chris. - Powinni cię odesłać do więzienia - powiedział. - Że co? - powiedział zdenerwowany już Christian, łapiąc za różdżkę. - Mam nadzieje że dementorzy naszykowali dla ciebie cele! - krzykną z jeszcze większym uśmiechem. - Drętwota! - powiedział wnerwiony Chris, a krukon został odepchnięty_aż na przeciwną ścianę. - Christianie Helfley! - usłyszał kobiecy głos za plecami, a gdy się odwrócił, ujrzał rozwścieczoną profesor Sprout - Co to za zachowanie! Hufflepuff stracił już przez ciebie łącznie 20 punktów, a teraz już 30! - Przepraszam pani profesor - powiedział, a po tym zobaczył że został okrążony przez grupę gapiących się uczniów - wytłumaczę o co poszło. - No mam nadzieję! - powiedziała profesor Sprout. Po wytłumaczeniu Christiana pani profesor zwróciła się do krukona: - Za obrażanie innego ucznia Revenclaw stracił 5 punktów! - powiedzała - No już, rozejść się. W końcu zawołał do niego Ulka Black Potter - Chodź bo się spóźnisz na lekcję. - - Już idę - odpowiedział Chris idąc w kierunku Ulki - Może dziwna sprawa,_ale czyżbym zdobył nowego wroga... - pomyślał Christian. I razem z Ulką poszli na lekcję eliksirów. Edytowane przez Christina dnia 10.06.2013 18:35
|
|
|
|
Sann |
Dodany dnia 20.05.2013 23:00
|
![]() Pochwały: 5 Postów: 843 Dom: RavenclawPunkty: 16701 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 12.11.10 |
Katerina wpadła do Wielkiej Sali po dwugodzinnej lekcji transmutacji, mijając po drodze Alette, która znów na kogoś wpadła, a także małe zbiegowisko wokół chłopaka z Hufflepuffu, który najwyraźniej coś nawywijał, bo profesor Sprout odjęła punkty Puchonom. Towarzyszyła jej Alice, razem więc zajęły miejsca przy stole Krukonów, a Kat rozejrzała się w poszukiwaniu brata. Zauważyła go gdzieś w połowie stołu, tuż obok Akkarina Abhorsena. Alice podążyła za nią wzrokiem i aż zapiszczała, zwracając na siebie uwagę kilku dziewcząt z drugiego roku. - Ciszej, idiotko! I przestań się gapić! Co cię tak wzięło na tego Abhorsena? - zapytała Kat, kręcąc głową, doskonale wiedząc o zauroczeniu przyjaciółki. - On jest taaaaki super - rudowłosa dziewczyna wciąż gapiła się rozmarzonym wzrokiem na kolegę Seferyna. Kat zignorowała westchnienia Alice i podniosła się, żeby zawołać do brata: - Sef, pożyczam twoją sowę! Seferyn spojrzał na nią i uniósł jedną brew. Z ruchu jego warg wyczytała Njet, ale tylko się uśmiechnęła, nic sobie nie robiąc z jego odpowiedzi. Gdy zajmowała swoje miejsce, zobaczyła, że Ab spogląda w jej stronę. Choć przed chwilą zganiła Alice za jej nieracjonalne zachowanie, spłonęła rumieńcem i niemal w ekspresowym tempie zajęła się swoim talerzem. Postanowiła, że zaraz po zaklęciach uda się do sowiarni i odnajdzie Ervina, żeby wysłać to, co miała do wysłania. Im szybciej to załatwi, tym lepiej. Edytowane przez Sann dnia 20.05.2013 23:25
British English & The Lord of the Rings - moje dwie największe miłości <3 "All that is gold does not glitter, Not all those who wander are lost; The old that is strong does not wither, Deep roots are not reached by the frost. From the ashes fire shall be woken, A light from the shadows shall spring; Renewed shall be blade that was broken, The crownless again shall be king." ~ J.R.R. Tolkien "All we have to decide is what to do with the time that is given to us..." ![]() "Tłumaczenia są jak kobiety: te wierne nie są piękne, a te piękne nie są wierne." "Moja Mistrzyni Tłumaczeń" ~ Łoś :* "Moja Guru angielskiego" ~ Sef :* ![]() ![]() "Kasia została rozjechana walcem na drodze, czy jej rodzinie przysługuje roszczenie o naprawienie szkody?" - czyli jak wytłumaczyć laikowi, co to są kazusy. ~ Alette :* Do Heleny "Przebiegasz palcami po stronach, Co niosą oświaty kaganek. Spoczynek Ci obcy jest nocą, Twój wieczór to dla innych ranek. Boleśnie odrywasz głowę, Znad ksiąg w pozłacanych ramach. I wiesz, że jest jedna odpowiedz, Na wszystko co masz dziś w planach. I chociaż chcesz się zatrzymać, Nie możesz, gdy już go posiadasz, I chociaż stroisz nim głowę, Na nic nie odpowiadasz. Czy możesz być lepsza od innych? Jak dorównać ideałowi? Dlaczego nikt nie dostrzega, Tego rodzaju niedoli? Jak masz się czuć dumna, Gdy czujesz się gorsza lub inna. Jak dusza Twa dużo słabsza, Ma zostać ciągle niewinna? Czy można Ci wybaczyć Że kochasz to co nie Twoje? Choć masz ogromną urodę Nie nią chcesz czynić podboje. Słabość do przedmiotów, Tak dobrze wszystkim jest znana. Lecz ciągle nosi piętno, Dla wielu jest zakazana. Porzuć więc swoje marzenia, Gdy jeszcze nie jest za późno. Kochaj to co masz od losu, Nikt nie dał Ci nic na próżno." ~ Anciol z dedykacją dla mnie <3 ![]() |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 21.05.2013 00:18
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
Seferyn, który cały czas zamartwiał się o Hagrida, odpowiedział markotnym głosem. - No, tak, nie daje mi to spokoju. Muszę go w końcu przeprosić... - Matko, Seferyn, ale Ty jesteś wrażliwy! - zaśmiał się Ab. - Naprawdę nie wiem gdzie cię to zaprowadzi, ale domyślam się, że nie na stadion Quidditcha dziś wieczorem. - Co?! Nie, pójdę, przecież Ci obiecałem! - zaperzył się Seferyn. - Dobra, dobra, widzę jak Ci na tym zależy. Zrobimy tak, najpierw pójdziemy do Hagrida, ładnie go przeprosimy i jak już będzie udobruchany, to pójdziemy na stadion. Co Ty na to? - zaproponował Akkarin. Wyszczerzył zęby do Seferyna, dumny ze swojego genialnego pomysłu, ale rozmowę przerwała im nagle młodsza siostra Collotye'a, która krzyknęła: - Sef, pożyczam twoją sowę! - Seferyn spojrzał na nią tak, jakby miał zamiar rzucić w nią czymś ciężkim, ale po chwili odwrócił się i odpowiedział: - Dzięki, jesteś wielki, Ab! Akkarin uśmiechnął się pod nosem i wrócił do pałaszowania swojej porcji Spaghetti. Jednak kiedy podniósł na chwilę głowę, żeby znowu powiedzieć coś do kolegi, jego spojrzenie padło na Kat, która wpatrywała się w niego jakoś dziwnie. Kiedy dziewczyna napotkała jego wzrok, natychmiast spłonęła rumieńcem i rzuciła się po jedzenie jak głodny hipogryf. - Hmm, na spotkaniach Klubu Pojedynków nigdy się tak nie zachowywała - pomyślał Akkarin, ale wzruszył tylko ramionami i zagadną Sefa o lekcję Wróżbiarstwa, którą opuścił. ![]() Always ![]() |
|
|
|
Sann |
Dodany dnia 21.05.2013 13:22
|
![]() Pochwały: 5 Postów: 843 Dom: RavenclawPunkty: 16701 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 12.11.10 |
Pochłonąwszy swój posiłek, Katerina wybiegła z Wielkiej Sali, udając się do sowiarni, zostawiając za sobą lekko zdziwioną jej zachowaniem Alice, która wciąż usilnie wgapiała się w Abhorsena. Jednak nim pora obiadowa dobiegła końca, dziewczyna wróciła do sali, wywołując niemałe poruszenie. Katerina ze łzami w oczach ruszyła w kierunku miejsca, gdzie siedział jej brat, a towarzyszył jej przeraźliwy skrzek śnieżnej sowy, Ervina, którego trzymała za nóżki do góry nogami. Wokół niej wirowało kilka białych piórek. Na dłoniach i twarzy Kat widniały świeże ślady sowich pazurów i dzioba, wciąż lekko krwawiące. Gdy doszła do stołu Krukonów, cisnęła ptakiem w talerz Seferyna, rozbryzgując wokoło resztki sosu. Ervin, korzystając z wolności, odleciał. - Twoje cholerne ptaszysko mnie zaatakowało - na poły wściekła, na poły powstrzymująca łzy bólu, wskazała na największą ranę po dziobie Ervina, nieco pod lewym okiem. - Sef, nie wiedziałem, że twoja sowa jest taka niebezpieczna - rzucił Ab kpiąco, a Katerina posłała mu mordercze spojrzenie. Po wcześniejszym rumieńcu nie było ani śladu. - Zrób coś z tym - zwróciła się do brata, który akurat wyciągnął chusteczkę i ścierał sos z twarzy. - Katija, mówiłem ci, nie ruszaj go. Ostatnio jest w kiepskim nastroju... - wyjaśnił spokojnie Seferyn. - W kiepskim nastroju! Czort wezmi!* To jest sowa! Ma wysyłać listy, a nie mieć humory! - ranki krwawiły coraz mocniej, a Kat ledwie powstrzymywała łzy. - Jak tak dalej pójdzie, to poślę na nią Vlada, wot uwidzisz!** Przynajmniej będzie miał rozrywkę! * Niech to szlag! / Do czorta! ** Zobaczysz! Edytowane przez Sann dnia 21.05.2013 14:20
British English & The Lord of the Rings - moje dwie największe miłości <3 "All that is gold does not glitter, Not all those who wander are lost; The old that is strong does not wither, Deep roots are not reached by the frost. From the ashes fire shall be woken, A light from the shadows shall spring; Renewed shall be blade that was broken, The crownless again shall be king." ~ J.R.R. Tolkien "All we have to decide is what to do with the time that is given to us..." ![]() "Tłumaczenia są jak kobiety: te wierne nie są piękne, a te piękne nie są wierne." "Moja Mistrzyni Tłumaczeń" ~ Łoś :* "Moja Guru angielskiego" ~ Sef :* ![]() ![]() "Kasia została rozjechana walcem na drodze, czy jej rodzinie przysługuje roszczenie o naprawienie szkody?" - czyli jak wytłumaczyć laikowi, co to są kazusy. ~ Alette :* Do Heleny "Przebiegasz palcami po stronach, Co niosą oświaty kaganek. Spoczynek Ci obcy jest nocą, Twój wieczór to dla innych ranek. Boleśnie odrywasz głowę, Znad ksiąg w pozłacanych ramach. I wiesz, że jest jedna odpowiedz, Na wszystko co masz dziś w planach. I chociaż chcesz się zatrzymać, Nie możesz, gdy już go posiadasz, I chociaż stroisz nim głowę, Na nic nie odpowiadasz. Czy możesz być lepsza od innych? Jak dorównać ideałowi? Dlaczego nikt nie dostrzega, Tego rodzaju niedoli? Jak masz się czuć dumna, Gdy czujesz się gorsza lub inna. Jak dusza Twa dużo słabsza, Ma zostać ciągle niewinna? Czy można Ci wybaczyć Że kochasz to co nie Twoje? Choć masz ogromną urodę Nie nią chcesz czynić podboje. Słabość do przedmiotów, Tak dobrze wszystkim jest znana. Lecz ciągle nosi piętno, Dla wielu jest zakazana. Porzuć więc swoje marzenia, Gdy jeszcze nie jest za późno. Kochaj to co masz od losu, Nikt nie dał Ci nic na próżno." ~ Anciol z dedykacją dla mnie <3 ![]() |
|
|
|
Seferyn Collotye |
Dodany dnia 21.05.2013 14:03
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 7 Postów: 1060 Dom: RavenclawPunkty: 19293 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 20.04.10 |
Jak tak dalej pójdzie, to poślę na nią Vlada, wot uwidzisz! Przynajmniej będzie miał rozrywkę! - Kat, wściekła krzyczała na biednego Sefa. - Ty nje gawarisz! Ten twój Vlad to może co najwyżej poigrać z myszami... - na twarzy Collotye'a pojawił się złośliwy uśmieszek. - No, to ja chyba sprawdzę, co zrobiłaś biednemu Ervinowi... wyglądał nędznie! - Sprawdzisz, co z tym ptaszyskiem?! A co ze mną?! - Katija, wrzeszcząc i wymachując dłońmi, wywołała już niejakie poruszenie pośród uczniów. - Owszem, mam zamiar udać się do sowiarni i sprawdzić, co złego zrobiłaś mojej sowie! - Sef uniósł kpiąco lewą brew. - A ty, jeśli już opanowałaś nerwy, przejdź się może do pani Pomfrey... jesteś trochę... nieco zadrapana... - rzucił, odwracając spojrzenie i wskazał niechlujnie ręką na dziurę w twarzy siostry. W duchu śmiał się do rozpuku, ale jego twarz wciąż pozostawała bez zmian, jak maska. Katija okręciła się na pięcie i pomaszerowała do skrzydła szpitalnego, zostawiając po sobie krwawe ślady na podłodze. - Ha, ha, ha - Ab w końcu nie wytrzymał i wybuchnął niekontrolowanym śmiechem. - Wiedziałeś? - Od początku - powiedział z satysfakcją Seferyn. - Ervin od dwóch dni atakuje wszystkich, którzy nie są mną. Kochana sowa... - dodał czułym głosem. Abhorsen spojrzał na kolegę, uśmiechnął się i dodał: - Wiesz co, ja chyba... eee... tego, no... pójdę do eee, do dormitorium... - zerknął jeszcze raz na Sefa, wstał i wyszedł z Sali. No, ja mu dam!, pomyślał Seferyn i pospiesznie skierował się do wyjścia. Gdy wchodził na schody, rzucił na siebie zaklęcie Kameleona i najciszej, jak potrafił, pomaszerował za Abem. Tak jak się spodziewał, Krukon kierował się do Skrzydła Szpitalnego... Edytowane przez Seferyn Collotye dnia 21.05.2013 14:13
Witaj, przybyszu, w przedsionku mojego umysłu, lecz strzeż się! Dla tych, którzy zagubią się w jego zakamarkach, nie ma ratunku. Przekraczaj więc jego bramy na własną odpowiedzialność. ![]() Happiness can be found even in the darkest of times, if one only remembers to turn on the light... ![]() Of course it is happening inside your head, Harry, but why on earth should that mean that it is not real? ![]() Praca na rzecz HPnetu: listopad - grudzień 2011 - moderator grudzień 2011 - listopad 2014 - administrator lipiec 2016 - luty 2017 - administrator techniczny ![]() Studnia przeznaczenia W studni przeznaczenia Na wysokim szczycie Pośród bezistocia Błyszczą gwiezdne oczy ![]() W studni przeznaczenia Dźwięczą bezustannie Echa próśb i modlitw Smętne treny wiatru ![]() W studni przeznaczenia Świecą wraz z księżycem Srebrnych monet stosy Puste zabobony W studni przeznaczenia Woda krwawi złotem Diament krzesi ogień Srebrem tętnią żyły ![]() W studni przeznaczenia Iskrzą się marzenia Myśli jak kryształy Krzyczą z bezsilności ![]() W studni przeznaczenia Plączą się warkocze Zdobne pantofelki Słychać jęk cierpienia ![]() ![]() Hall of Fame "I'd really like to be in closer contact with life. I'm a little too distant, I guess. I like to place myself outside." Yves Saint Laurent ![]() "I don't care if people I admire criticize me because their opinion is valuable to me." Karl Lagerfeld ![]() |
|
|
|
losiovsky |
Dodany dnia 21.05.2013 15:47
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 539 Dom: GryffindorPunkty: 1800 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 21.05.13 |
David wychodził już z Wielkiej Sali gdy usłyszał głos Profesor McGonagall. - Moose jak już wiesz jesteś nowym kapitanem drużyny Gryffindoru,_chce abyś znalazł termin do sprawdzianów mamy już dwudziestu ochotników. - Zaplanowałem już sprawdziany pani profesor._-_powiedział David uśmiechając się do profesorki. - Słuchaj Moose, musisz dobrać dobrą drużynę która pozwoli nam wygrać Puchar Quidditch'a, nie zdobyliśmy go już od siedmiu lat o czym wczoraj przypomniał mi profesor Snape_- powiedziała Minerva McGonagall ze złością. - Zrobię wszystko co w mojej mocy pani profesor_- powiedział David z uśmiechem. -David!_- zawołał, Chris Puchon, który był jego przyjacielem_- Chodź bo spóźnisz się na eliksiry, a wiesz jaki jest Snape. -już idę-powiedział David odchodząc z przyjacielem w stronę lochów. Edytowane przez Christina dnia 10.06.2013 18:39
|
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 21.05.2013 16:29
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
Abhorsen zmierzał właśnie w kierunku Skrzydła Szpitalnego. Był umówiony ze swoją tajną grupą, która praktykowała Czarną Magię. Mieli umówić się na kolejne spotkanie w Pokoju Życzeń, jednak Akkarin usłyszał za sobą jakieś ciche kroki. Przystaną na chwilę, obejrzał się i stwierdził, że nikogo nie ma na korytarzu. Wydało mu się to podejrzane, ale gdy się obrócił wpadł na Kate, siostrę Seferyna. Spojrzała na niego morderczym wzrokiem i poszła dalej, nie odzywając się słowem. Ab zaniepokojony cichymi krokami, które usłyszał, zignorował ją i skręcił w tajne przejście, i ruszył szybkim krokiem w kierunku wieży Ravenclawu. Kiedy znalazł się już na górnym korytarzu, puścił się biegiem i postanowił schować się w kiblu... - O! Nie wiedziałem, że ktoś tu jest - powiedział zaskoczony Ab. Edytowane przez losiek13 dnia 21.05.2013 16:48
![]() Always ![]() |
|
|
|
losiovsky |
Dodany dnia 21.05.2013 17:57
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 539 Dom: GryffindorPunkty: 1800 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 21.05.13 |
-_Dzisiaj sprawdziany do drużyny Quidditcha_-_powiedział Dean. -_Tak, jest około czterdziestu ochotników więc trochę zejdzie_-_powiedział sennie David. Zabrał swoją Błyskawice i wyruszył razem z Dean'em w stronę stadionu. Sprawdzian trwał do późna lecz David był zachwycony, miał niezły skład i był pewny, że Gryffindor wygra Puchar Quidittcha. Gdy dotarł do dormitorium nie zakładając piżamy położył się spać. - Ej Łosiu!_-_zawołał Christian_- Mam wiadomość! - Jaką?_-_zapytał David żując jeszcze kawałek tostu. -_Pierwszy mecz gracie wy Gryfoni, kontra my Puchoni. - Co?!_-_krzyknął David_-_przecież mieliśmy grać z Krukonami. - Ich szukający symuluje chorobę._-_powiedział Christian -_Przecież mecz miał być dziś, mieliśmy na nich taktykę!-powiedział David -_No wiesz dziś jest zła pogoda i dlatego Krukoni nie chcą grać._- dodał Chris. - Ehh.. no to powodzenia_-_powiedział Łosiu i odszedł od stołu Gryfonów. -_Ej,_David dzisiaj mają się odbyć walki Klubu pojedynków idziesz?_-_zapytał Fred Weasley. - No jasne że przyjdę._-_odpowiedział David. Klub Pojedynków odbywał się w Wielkiej Sali._W końcu przyszła pora na David'a Miał walczyć z jakimś Ślizgonem z siódmej klasy. - Policzę do trzech, a wtedy rozpoczniecie pojedynek_-_powiedział profesor Flitwick, który nadzorował Klubem Pojedynków. - Raz... Dwa... Trzy... -_powiedział profesor Flitwick wtedy Ślizgon krzyknął: -_Expielliarmus! David upadł lecz szybko się podniósł i krzyknął: -_Drętwota! Nie trafił, wtedy Ślizgon zawołał: -_Petrificus Totalus Ślizgon nie trafił David zdążył odskoczyć i krzyknął: -_Confringo! Łosiu tym razem trafił, przeciwnik upadł i przegrał walkę... Edytowane przez Christina dnia 10.06.2013 18:49
|
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 22.05.2013 02:48
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
W drodze na spotkanie, Akkarin zaczął zastanawiać się nad jakimś sposobem komunikacji pomiędzy członkami grupy uprawiającej Czarną Magię. Ponieważ pochodzili z różnych Domów, mieli trudności w ustalaniu terminów ich spotkań. - Będę musiał zapytać Fuer, ona coś na to poradzi. - pomyślał Ab. - Tylko muszę to zrobić tak, żeby nie nabrała żadnych podejrzeń... Zanim wyszedł na dziedziniec przy Skrzydle Szpitalnym zdjął z siebie zaklęcie zwodzące. Na zewnątrz od razu zobaczył grupkę pięciu osób stojących nieopodal. Podszedł do nich szybko, rzucił krótko, że spotkają się w przyszłą środę o dwudziestej i natychmiast się rozeszli. - To musi wyglądać podejrzanie - zmartwił się Ab. - Ehh, gdzie może być ta Fuer? Postanowił sprawdzić na błoniach. Jeśli nie wylegiwała się teraz pod jednym z buków nad jeziorem, na pewno poszła do Hagrida. Sprawdził, na zegarku, że jest już prawie szesnasta, przywołał więc zaklęciem Accio! swoją miotłę z Dormitorium i udał się na błonia. ![]() Always ![]() |
|
|
|
Lossiril |
Dodany dnia 22.05.2013 23:26
|
![]() Pochwały: 7 Postów: 1040 Dom: SlytherinPunkty: 9322 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 30.04.13 |
Głód ściskał żołądek Arg niemiłosiernie. Lekkim truchtem udała się do stołu ślizgonów i, w drodze do upatrzonego miejsca, zwędziła talerz frytek sprzed nosa Parkinson. - Te, wampir! Oddawaj, albo... - zacięła się. - Albo co? Sądziłam, że mopsy nie jedzą frytek - zakpiła Argel. Na ten komentarz twarz Pansy przybrała kolor dojrzałego pomidora. Kilka osób zachichotało cicho, a Zabini opluł siedzącego na przeciw niego Goyla. - Siadaj tutaj - powiedział Blaise klepiąc dłonią miejsce obok siebie. - Była już poczta i przyszła do ciebie paczka. Chłopak sięgnął ręką pod stół i wyjął spod niego spory pakunek, owinięty szarym papierem z napisem Całuski dla kochanej wnusi oraz imieniem i nazwiskiem dziewczyny w prawym górnym rogu. - Oho, umieram z ciekawości... Arg z kwaśną i niepewną miną pociągnęła sznurek i zdarła papier z pudełka. Nim otworzyła przesyłkę zamknęła oczy i otworzyła je dopiero, gdy jej dłoń natrafiła na coś miękkiego. Rozchyliła powieki i zajrzała do środka. Wyciągnęła z niego obszerny, wełniany sweter w barwach czerwieni i wyszytym złotym wężem pośrodku. Schowała go natychmiast pod stół i pobladła jeszcze bardziej. Parkinson podniosła się gwałtownie z miejsca wylewając sok dyniowy na półmisek z mięsem i wrzasnęła piskliwym głosem. - WIDZIELIŚCIE CO TA IDIOTKA DOSTAŁA?! CZY TEN WĄŻ RYCZY? - Pansy wydała z siebie krótkie warknięcie i zatoczyła się ze śmiechu. Lossiril zacisnęła pięści ze złości i cisnęła w dziewczynę swetrem, który wylądował na jej twarzy. - Łap, Parkinson i zatkaj sobie nim swoją krzywą gębę! Pansy szybko ściągnęła materiał z głowy i wyciągnęła różdżkę celując w dziewczynę. "You could be great, you know, and Slytherin will help you on the way to greatness, no doubt about that." ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() tumblr klik 'We must take a hard road, a road unforeseen. There lies our hope, if hope it be.' 'The world is indeed full of peril, and in it there are many dark places; but still there is much that is fair, and though in all lands love is now mingled with grief, it grows perhaps the greater.' ![]() 'Deserves it! I daresay he does. Many that live deserve death. And some that die deserve life. Can you give it to them? Then do not be too eager to deal out death in judgment. For even the very wise cannot see all ends.' ![]() It is not our part here to take thought only for a season, or for a few lives of Men, or for a passing age of the world. We should seek a final end of this menace, even if we do not hope to make one. ![]() |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 23.05.2013 15:12
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Ulka obudziła się nagle, czując niesamowity ból głowy. Jej włosy przypominały miotłę Moran po ostatnim meczu ze Szwajcarią, kiedy to zawodniczka uderzyła nią o trybunę. Dziewczyna wstała wyciągając z kufra zmięte szaty i wciągając je po kolei na siebie. Szukała butów, ale nie mogła ich znaleźć. Przypomniało jej się, że wyrzuciła je wczoraj w kiblu. Ulka ze zrezygnowanym wzrokiem rozejrzała się po dormitorium. Nie miała zapasowych par butów. W sypialni nie było już nikogo więc Puchonka nie mogła nikogo poprosić o pożyczenie obuwia. Ursula nie zastanawiając się długo ruszyła do Wielkiej Sali w swoich różowych kapciach w kształcie prosiaka. Będąc już na miejscu spojrzała w stronę stołu nauczycieli. Nie było jeszcze Hagrida. Ulka pomyślała, że przeprosi go w przerwie obiadowej bo teraz nie miała na to siły. Nagle usłyszała wołanie gdzieś z końca stołu Puchonów. To Bart chciał żeby usiadła koło niego. Ulka spojrzała na niego krzywo i podeszła. - Siema. Musisz się tak wydzierać? - Hmm, cześć. Romana się znalazła? - Tja. Była w lochach. Kumasz? W lochach. Szukałam jej do 4 rano. Patrz jak wygląda._- Ulka otworzyła swą torbę, a w niej leżało coś przypominającego kurczaka bez połowy skrzydeł i z jednym okiem. Sowa zahukała żałośnie i wystawiła swój pyszczek poza rąb torby._- Nie zaniosła Twojego listu. Trzymaj. Nie dając dojść do słowa Bartowi Ulka obróciła się na pięcie i pomaszerowała usiąść obok Hanny Abbot. - Hej, Ulka, niezłe buty!_- krzyknął Seamus Finnigan, który siedział przy stole Gryfonów. Uczniowie siedzący dookoła parsknęli śmiechem. Ron Weasley obejrzał się i opluł się dżemem. - Wiem, wiem! Wprowadzam nowe trendy na salony._- Ulka usiadła obok Hanny i wyjęła Romanę by zjadła sobie coś pożywnego. - Twoja sowa wygląda beznadziejnie._- stwierdziła bardzo mądrze Alette, nie odrywając wzroku od ledwo dyszącej sowy._- Ty też jesteś dzisiaj jakaś taka potargana i dlaczego masz na sobie kapcie? - Szukałam Romany całą noc, a buty przecież wczoraj wyrzuciłam... Ech, Al, życie jest do kitu... Po tym stwierdzeniu Ulka zaczęła zajadać się jajecznicą wpatrując się w swój talerz jak zaczarowana. Edytowane przez Christina dnia 10.06.2013 18:53
![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Sann |
Dodany dnia 23.05.2013 16:16
|
![]() Pochwały: 5 Postów: 843 Dom: RavenclawPunkty: 16701 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 12.11.10 |
Wczorajszy dzień był dla niej kiepski, a i noc nie była lepsza - Katerina długo nie mogła zasnąć, dręczona natrętnymi myślami. Więc, gdy pojawiła się na śniadaniu w Wielkiej Sali, była blada, a pod jej oczami majaczyły cienie. Mijając stół Puchonów, spojrzała na Ulkę i powiedziała bardziej do siebie, niż do dziewczyny: - Cześć, Ulka. Gustowne obuwie. Dziewczyna pomachała jej na powitanie i na powrót zajęła się swoją jajecznicą. Kat zajęła miejsce przy stole Ravenclawu, nalała sobie soku - Kawy, błagam, kawy!, pomyślała z rozpaczą - wzięła tosta i wyciągnęła z torby Wampiry w VI wieku. Otworzyła książkę gdzieś w połowie i zatopiła się w lekturze. Miała dość dużo czasu, nim Alice zmąci jej spokój swoim irracjonalnym zachowaniem, i zamierzała go wykorzystać, choć ledwie utrzymywała powieki w górze. Chwilę później do Wielkiej Sali weszli Seferyn, Abhorsen i Fuerte. Widząc brata, Katerina przewróciła oczami, marząc o tym, żeby zniknąć. Wciąż była na niego wściekła za wczorajszą sytuację z Ervinem i nie zamierzała mu szybko wybaczać tego, jak ją potraktował. Już miała nadzieję, że jej nie zauważą, kiedy Fuerte usiadła obok i zagadnęła wesoło: - Cześć, Kat. Jak leci? Edytowane przez Sann dnia 23.05.2013 16:57
British English & The Lord of the Rings - moje dwie największe miłości <3 "All that is gold does not glitter, Not all those who wander are lost; The old that is strong does not wither, Deep roots are not reached by the frost. From the ashes fire shall be woken, A light from the shadows shall spring; Renewed shall be blade that was broken, The crownless again shall be king." ~ J.R.R. Tolkien "All we have to decide is what to do with the time that is given to us..." ![]() "Tłumaczenia są jak kobiety: te wierne nie są piękne, a te piękne nie są wierne." "Moja Mistrzyni Tłumaczeń" ~ Łoś :* "Moja Guru angielskiego" ~ Sef :* ![]() ![]() "Kasia została rozjechana walcem na drodze, czy jej rodzinie przysługuje roszczenie o naprawienie szkody?" - czyli jak wytłumaczyć laikowi, co to są kazusy. ~ Alette :* Do Heleny "Przebiegasz palcami po stronach, Co niosą oświaty kaganek. Spoczynek Ci obcy jest nocą, Twój wieczór to dla innych ranek. Boleśnie odrywasz głowę, Znad ksiąg w pozłacanych ramach. I wiesz, że jest jedna odpowiedz, Na wszystko co masz dziś w planach. I chociaż chcesz się zatrzymać, Nie możesz, gdy już go posiadasz, I chociaż stroisz nim głowę, Na nic nie odpowiadasz. Czy możesz być lepsza od innych? Jak dorównać ideałowi? Dlaczego nikt nie dostrzega, Tego rodzaju niedoli? Jak masz się czuć dumna, Gdy czujesz się gorsza lub inna. Jak dusza Twa dużo słabsza, Ma zostać ciągle niewinna? Czy można Ci wybaczyć Że kochasz to co nie Twoje? Choć masz ogromną urodę Nie nią chcesz czynić podboje. Słabość do przedmiotów, Tak dobrze wszystkim jest znana. Lecz ciągle nosi piętno, Dla wielu jest zakazana. Porzuć więc swoje marzenia, Gdy jeszcze nie jest za późno. Kochaj to co masz od losu, Nikt nie dał Ci nic na próżno." ~ Anciol z dedykacją dla mnie <3 ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 23.05.2013 21:51
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
- Cześć, Kat. Jak leci? - Fuerte usiadła przy stole Krukonów i od razu nałożyła sobie na talerz procję jajecznicy. Katerina spojrzała niechętnie w stronę Seferyna i powiedziała nieco oschle: - W porządku. Nie licząc zadrapań na mojej twarzy. - Przecież mówiłem, że... auuuć! - Fuer kopnęła kolegę w kostkę. - Zwariowałaś, dlaczego mnie kopiesz? - Prze-proś - wycedziła przez zęby i nieznacznie wskazała głową na Katerinę. Seferyn rzucił jej wściekłe spojrzenie, ale kiedy kopnęła go po raz kolejny bez wahania zwrócił się do siostry: - Niech będzie, zachowałem się jak idiota. Przepraszam, powinienem cię ostrzec, że Ervin ostatnio zachowuje się nieswojo - wyrecytował. Katerina spojrzała na niego i westchnęła tylko. - Fuer, dzięki za chęci, ale sama widzisz jaki on jest - powiedziała i "przypadkowo" szturchnęła puchar z sokiem dyniowym, który przewrócił się prosto na Seferyna. Siedzący obok Akkarin zaśmiał się głośno, na co Fuerte i jego mocno kopnęła w kostkę. - Ty też jesteś kretynem - powiedziała. - To chyba chodzi parami. - Katerina uśmiechnęła się na te słowa i chwytając za torbę odeszła do swojej przyjaciółki, Alice. Fuerte chciałaby, żeby śniadanie trwało wiecznie. Pierwszymi zajęciami tego dnia były eliksiry, które mieli ze Ślizgonami. Ku uciesze Malfoya Akkarin znowu będzie miał przerąbane. Tym razem chyba podwójnie z powodu wczorajszej bójki. Cała trójka powędrowała więc w stronę lochów. Po drodze zobaczyli energicznie machającą do nich Ulkę, która zaraz znikła w tłumie uczniów wychodzących z zamku. Malfoy stał pod salą eliksirów otoczony swoimi niezbyt rozgarniętymi przyjaciółmi. - Jesteś gotowy na wielką miłość Snape'a, Abhorsen? - Blondyn uśmiechnął się szyderczo, a jego kumple zarechotali głupio. - Jakie to uczucie zgolić swojego dziewiczego wąsa, Malfoy? - zapytała Fuerte. - Inicjacja się powiodła? Czujesz się bardziej... męski? Akkarin i Seferyn zawyli z uciechy, a twarz Ślizgona pokryła się szkarłatnym rumieńcem. - Pomyślałam, że to nas trochę rozluźni przed tą nagonką Snape'a - dziewczyna wyszczerzyła zęby do przyjaciół i razem weszli do lochu zaśmiewając się do rozpuku. Edytowane przez fuerte dnia 23.05.2013 22:25
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 23.05.2013 22:58
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
Akkarin z niechęcią powlókł się na dwugodzinną lekcję Eliksirów. Snape był dla niego okropny, ponieważ w tej dziedzinie magii Krukon był naprawdę beznadziejny. Ciągle mylił składniki, mieszał proporcje, jednym słowem brakowało mu dokładności, tak ważnej przy warzeniu mikstur. Do tego dochodziły jeszcze częste zatargi z uczniami z jego Domu, zwłaszcza z Malfoyem. W ostatnim roku Mistrz Eliksirów stał się jeszcze bardziej wredny wobec Aborsena, po tym jak zmiótł on zaklęciem Molfoya z miotły w trakcie meczu. Jakkolwiek, humor Akkarina uległ poprawie na chwilę przed wejściem do lochu. Fuer genialnie zażartowała sobie z lichego zarostu Dracona, za sprawą którego był pośmiewiskiem we wszystkich Domach, nie wyłączając nawet Slytherinu, gdzie kilku starszych uczniów, miało w nosie to kim jest ojciec ich kolegi. Gdy Fuer, Ab i Sef zajmowali swoje miejsca, nie mogli jeszcze przestać się śmiać, Malfoy który usiadł niedaleko od nich, wciąż łypał groźnie w ich stronę, czerwony na twarzy. Powagę udało im się zachować dopiero, gdy Snape wkroczył do sali. - Spokój! - rzucił na wejściu, chociaż było to zupełnie zbędne z jego strony, bo w klasie było słychać każdy najmniejszy szmer. - Dzisiaj zajmiecie się sporządzaniem eliksiru dodającego wigoru. Na tablicy - tu machną różdżką. - znajdziecie dokładną recepturę wywaru, a składniki weźcie z waszych zapasów. Niech mi tylko ktoś zapomni o której z ingrediencji, a dostanie szlaban na cały tydzień! - zagrzmiał. - Abhorsen, do mnie. - wysyczał przez zęby Snape. Akkarin, który właśnie się rozpakowywał spojrzał przerażony na Fuer i Seferyna. - No idź! - szepnęła Fuerte. Ab podszedł do biurka Snape'a i spojrzał mu w oczy, które jak zwykle zdawały się przewiercać go na wylot. - Czy to prawda, że zaatakowałeś wczoraj mojego szukającego? - zapytał Snape, wpatrując się w jego twarz. - Nie, to on zaatakował mnie i... - odparł Akkarin, ale nauczyciel natychmiast mu przerwał. - Słuchaj mnie, Abhorsen. Jeśli jeszcze raz dowiem się, że zaatakowałeś Molfoya, to osobiście udam się do dyrektora i nie ustąpię, dopóki nie wyrzuci cię ze szkoły! - powiedział Snape, pryskając śliną. - Jasne... - warknął poirytowany Ab. - Panie profesorze! Trochę szacunku wobec nauczyciela! A teraz wracaj do przygotowywania eliksiru i lepiej dla ciebie, żebyś się nie pomylił. - zakończył rozmowę Snape. Akkarin powlókł się na swoje miejsce drżąc z bezsilnej złości. Miał tak wielką ochotę rzucić w Snape'a jakimś zaklęciem, że ledwo się powstrzymywał, a gdy przechodząc obok Malfoya usłyszał jego szyderczy śmiech, z różdżki wystrzeliło mu parę iskier. - Co za kretyn. - mruknął Ab do Seferyna i Fuerte, zabierając się za eliksir. - Żadna nowość. - odparła Fuer. - Nigdy nie traktował cię sprawiedliwie. Ale o cóż takiego oskarżył Cię tym razem? - Powiedział, że to ja rzuciłem wczoraj zaklęcie na tego tlenionego wONsika. - odparł Akkarin. Fuertianiakis i Collotye spojrzeli na niego zaskoczeni. - To jeszcze nic, dodał też, że jak jeszcze raz poczęstuje go jakimś zaklęciem, to poleci do Dumbledore i będzie się upierał przy tym, żeby mnie wywalili ze szkoły! - Naprawdę go pogięło! - rzuciła oszołomiona Fuer. - Musisz mieć się na baczności. - Staram się. - uciął rozmowę Ab i skupił się na warzeniu eliksiru. Edytowane przez losiek13 dnia 23.05.2013 23:50
![]() Always ![]() |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 28.05.2013 10:26
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
Podczas śniadania wszystko poszło lepiej niż w jakichkolwiek wyobrażeniach Barta. Sowa Ulki znalazła się i mimo iż wyglądała beznadziejnie to wiedział że gniew Ulki nie będzie trwał wiecznie. Z uśmiechem na ustach przysunął do siebie pusty puchar i wyciągnął różdżkę. Aguamenti, szepnął, po czym wycelował koniec różdżki do wnętrza naczynia, które zaczęło się wypełniać krystalicznie czystą wodą. Dzięki kilku godzinom, które Lily poświęciła mu wczoraj na błoniach, w końcu opanował to zaklęcie. Przez myśli przeszła mu nawet wizja jak zdobywa dla Hufflepuffu kilka punktów za poprawną prezentację zaklęcia na zajęciach u Flitwicka. Przypomniał sobie jednak o liście, który nadal leżał tam gdzie zostawiła go Ulka. Chcąc nie chcąc, Bart musiał ponownie wybrać się do sowiarni. Z ciężkim westchnięciem wstał, wziął kopertę i udał się w stronę wyjścia z Wielkiej Sali zarzekając się w myślach, że tym razem dokładnie sprawdzi czy korzysta ze szkolnej sowy. |
|
|
|
Sann |
Dodany dnia 29.05.2013 19:07
|
![]() Pochwały: 5 Postów: 843 Dom: RavenclawPunkty: 16701 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 12.11.10 |
Katerina i Alice weszły do Wielkiej Sali, podtrzymując się nawzajem - przez całą drogę z biblioteki śmiały się dziko, aż po ich policzkach zaczęły płynąć łzy. Wchodząc do Sali, minęły Barta ćwiczącego Aguamenti i rudowłosa przyjaciółka Kat na moment przestała się śmiać. - Cześć, Bart! - zawołała Alice, machając mu i rzucając idiotycznie rozmarzone spojrzenie. - Świetnie ci idzie! Chłopak uśmiechnął się i lekko zarumienił. - Ty też nie potrafisz podrywać - zaśmiała się Kat. Alice zgromiła ją spojrzeniem. - Odezwała się ta, co to potrafi podrywać! Jak na razie nie zrobiłaś nic, żeby wyrwać... - Zamknij się - Katerina wycelowała palcem w przyjaciółkę. - To nie ja mam coś robić, tylko chłopak. A wracając do ciebie, to zachowujesz się jak desperatka, wzdychasz do każdego. Bart, Abhorsen, Dean Thomas...jeszcze tylko brakuje jakiegoś Ślizgona! - Ślizgona? Odbiło ci!? Ta sowa Seferyna chyba wydziobała ci mózg! - obruszona Alice pospieszyła do stołu Krukonów, a Kat poszła za nią, kręcąc głową. Przy stole Ravenclawu zauważyła dziewczynę, z którą rozmawiała ostatnio na błoniach. Przysiadła się do niej razem z Alice i, nalewając sobie soku dyniowego, zagadnęła: - Cześć, Gnębi, jak leci? Edytowane przez Sann dnia 29.05.2013 19:27
British English & The Lord of the Rings - moje dwie największe miłości <3 "All that is gold does not glitter, Not all those who wander are lost; The old that is strong does not wither, Deep roots are not reached by the frost. From the ashes fire shall be woken, A light from the shadows shall spring; Renewed shall be blade that was broken, The crownless again shall be king." ~ J.R.R. Tolkien "All we have to decide is what to do with the time that is given to us..." ![]() "Tłumaczenia są jak kobiety: te wierne nie są piękne, a te piękne nie są wierne." "Moja Mistrzyni Tłumaczeń" ~ Łoś :* "Moja Guru angielskiego" ~ Sef :* ![]() ![]() "Kasia została rozjechana walcem na drodze, czy jej rodzinie przysługuje roszczenie o naprawienie szkody?" - czyli jak wytłumaczyć laikowi, co to są kazusy. ~ Alette :* Do Heleny "Przebiegasz palcami po stronach, Co niosą oświaty kaganek. Spoczynek Ci obcy jest nocą, Twój wieczór to dla innych ranek. Boleśnie odrywasz głowę, Znad ksiąg w pozłacanych ramach. I wiesz, że jest jedna odpowiedz, Na wszystko co masz dziś w planach. I chociaż chcesz się zatrzymać, Nie możesz, gdy już go posiadasz, I chociaż stroisz nim głowę, Na nic nie odpowiadasz. Czy możesz być lepsza od innych? Jak dorównać ideałowi? Dlaczego nikt nie dostrzega, Tego rodzaju niedoli? Jak masz się czuć dumna, Gdy czujesz się gorsza lub inna. Jak dusza Twa dużo słabsza, Ma zostać ciągle niewinna? Czy można Ci wybaczyć Że kochasz to co nie Twoje? Choć masz ogromną urodę Nie nią chcesz czynić podboje. Słabość do przedmiotów, Tak dobrze wszystkim jest znana. Lecz ciągle nosi piętno, Dla wielu jest zakazana. Porzuć więc swoje marzenia, Gdy jeszcze nie jest za późno. Kochaj to co masz od losu, Nikt nie dał Ci nic na próżno." ~ Anciol z dedykacją dla mnie <3 ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |


gordian119







Ravenclaw










Hufflepuff




















Gryffindor
Slytherin




















