Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Kibel
|
|
Sixth Gun |
Dodany dnia 05.01.2014 19:47
|
![]() Pochwały: 5 Postów: 1071 Dom: RavenclawPunkty: 15461 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 24.07.13 |
- Trenowałam w zamknięciu, aby stać się shinobim godnym swej profesji - odrzekła dziewczyna czkając. No tak, najwidoczniej Black Potter ma też inne zamiłowania niż te do eliksirów i latania na miotle. Bart nie bardzo wiedział, o co chodzi i z bólem w sercu stwierdził, iż dalsza konwersacja z tą że czarodziejką nie ma już sensu. Przeczekał do końca piosenki i poszedł do stołu stojącego w drzwiach od kibla. Po drodze minął Andree Elev niosącą ze sobą dwa kieliszki wyjątkowo mocnego mojito. - Widzę, że dzierżysz dwa, obłaskawiłabyś mnie jednym? - spytał Puchon - Przykro mi, ale rezerwacja dla Uli - odrzekła Krukonka Podeszła do Ulki podtrzymującej ścianę... (blablabla...) Edytowane przez Sixth Gun dnia 05.01.2014 19:56
Glanek, jopro - jak zwał, tak zawał ![]() Jeżeli jesteś amatorem (lub amatorką) twórczości Borszewicza, to możemy się ożenić |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 05.01.2014 20:18
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Ulka oparła się o ścianę i spojrzała, że Bart rozmawia teraz z (wtf, jak ty masz na imię jopro?) Jopro. Dziewczyna stwierdziła, że podejdzie do nich i z przeprowadzi z nimi miłą konwersację. - Hej Jopro, o nie nie, ja już nie piję. - powiedziała Puchonka zobaczywszy, że Jopro częstuję ją jakimś zacnym trunkiem. - Bart, nie wiem czy wiesz, ale ktoś właśnie rysuje po twoich notatkach, które zostawiłeś przy wejściu. Bart spojrzał w tamtą stronę i rzucił się na ratunek swojej własności. - Co tam słychać, Jopro, hik. Edytowane przez Christina dnia 30.01.2014 18:02
![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Padida |
Dodany dnia 05.01.2014 21:13
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 412 Dom: GryffindorPunkty: 7287 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 13.07.13 |
Alice weszła do łazienki i prawie się przewróciła o ciut przyduże spodnie od nowego, czarnego kompletu piżamy. Rozejrzała się. - CO?! Stół? W sumie... piżama party... - pomyślała na widok stolików z trunkami i przekąskami. Padi podbiegła skosztować jedzenia. - Mmm... Pieguski! - Też je lubię. - powiedziała Łapa, która przed chwilą wypiła dwa kufle kremowego piwa. Edytowane przez Padida dnia 05.01.2014 20:55
![]() hej |
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 06.01.2014 01:28
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
Ann siedziała wygodnie na wyczarowanych przez Kat pufach tuż przy trzeciej kabinie. Była najmniej obleśna i najmniej śmierdząca i szukająca stoczyła niezłą walkę o te miejsca. Kat obficie pociągała z pękatej butelki wina skrzatów. Jej zielony, ładny szlafrok nosił już ślady niepewnej ręki dziewczyny. Ann wcześniej pomagała jej opróżniać butelkę, ale po tym jak straciły obydwa kieliszki (same nie wiedziały w zasadzie jak to się stało, zniknęły w tajemniczy sposób) przerzuciła się na coś co nazywała ,,drinki", a co było po prostu sokiem dyniowym zmieszanym z wódką. - Aliceee - Zawołała przeciągle Ann - Rzuć nam coś do żarcia Gryfonka odwróciła się do niej z uśmiechem i cisnęła w ich stronę kilka ciastek i miskę chipsów. Miska przeleciała z głośnym ,,wziuuu" nad głowami grupki puchonów, którzy krzyknęli i zakryli głowy rękoma. Kat zatrzymała ją zgrabnie w powietrzu zaklęciem. Klika chrupek wpadło prosto we włosy kędzierzawej trzecioklasistki. Ann zawyła z uciechy i dolała sobie soku z wódką. Edytowane przez Christina dnia 30.01.2014 18:03
Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
Ana_Black |
Dodany dnia 06.01.2014 12:34
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 8 Postów: 4391 Dom: GryffindorPunkty: 24016 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 06.02.10 |
Ana weszła do kibla w swojej piżamie w miotły. Spojrzała na stół zastawiony smakołykami i od razu chwyciła dwa kufle kremowego piwa i garść piegusek. Ledwie to wszystko niosąc usiadła wygodnie w fotelu i jednym haustem wypiła zawartość pierwszego kufla. Mając jeszcze piwo w buzi wepchnęła sobie do niej dwa pieguski. ![]() Loki: Dość tego! Wszyscy stoicie niżej ode mnie! Patrzysz na boga, szkaradny stworze! I nie godzę się, aby pomiatał mną... Hulk: Wielki mi bóg. ![]() ![]() Hulk ziewać ~ Łapa ![]() Uwielbiam też jak dostajesz szału i zamieniasz się w tę wielką zieloną bestię.. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Zdradzę ci moją tajemnicę. Zawsze jestem zły. ![]() ![]() Nieźle. Chcą mnie zamknąć w metalowym pudle i zanurzyć w wodzie. Nie. Jest gorzej niż myślałem. ![]() No bo czym jesteśmy? Zespołem? Nie, nie, nie. Mieszanką wybuchową niosącą chaos. *** ![]() Nie bądź jeleń, nie fikaj. ![]() Matka wie że ukradłeś jej szaty? ![]() - Jarvis, znasz przypowieść o Jonaszu? - Traktowałbym ją raczej jako metaforę. - Thor walczy na 6. - Nie zaprosił mnie? ![]() Co, stawaliście na siusiu? ![]() Niech wyskakuje z ciuchów. Przenoszę imprezę do was. ![]() Weź mnie nie strasz. Co to było, robił mi usta usta? ![]() Phil? Ale on ma na imię Agent! ![]() J.A.R.V.I.S: Dostępne 400% mocy. Iron-Man: Dzięki. ![]() Nie gniewam się, pączuszku. Masz niezły prosty. ![]() Ta wiedźma miesza ci w głowie. Jesteś od niej silniejszy, mądrzejszy. Jesteś Banner. ![]() On jest szefem. Ja tylko za wszystko płacę, wszystko buduję i dbam żebyśmy byli cool. ![]() Stark! Potrzebny jest plan ataku! Mam plan: atakować! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() - Ja bym sobie odpuściła, to faceci nie z tego świata, bogowe czy coś. - Bóg jest tylko jeden! I głowę dam, że tak się nie ubiera. ![]() - No jasne. Złoty chłopiec w złotej zbroi. Co zostanie jak ją zdejmiesz? - Geniusz, miliarder, playboy, filantrop. A co? (...) A kto jest [prawdziwym bohaterem]? Ty? Jesteś wynikiem eksperymentów na ludziach. Tyle w tobie bohatera, ile zmieściło się do probówki. *** Zabijesz mnie? Ustaw się w kolejce. ![]() Kto znajdzie ten młot i okaże się go godny posiądzie moc Thora. ![]() Thor: Loki może i jest nieobliczalny, ale jest Asgardczykiem i moim bratem. Natasha: Zabił 80 ludzi w ciągu dwóch dni. Thor: Był adoptowany. - Nie będę z tobą walczył bracie. - Nie jesteśmy braćmi. ![]() Piekło rozbrzmiewa jękami jego ofiar. ![]() - O, kontratakują. - No wiesz, młodzi są. - Do stu piorunów, szanuj mowę ojczystą - Długo mi tego nie wybaczą. ![]() To bardzo, bardzo ciekawa teoria, ale ja mam prostszą. Nie jesteście godni. ![]() - A jakby wsadzić młot do windy? Uniesie ją. - Winda nie jest godna. ![]() Zobaczyłem coś we śnie. Muszę to wyjaśnić. Tutaj się nie da. ![]() - Jak tam kosmos? - Kosmos ma się dobrze. ![]() - I myślisz, że możesz mi zaufać? - Nie ufam ci. Matka ci ufała. W przeszłości. Nawet mimo naszych ciągłych sporów. Zawsze miała nadzieję, że gdzieś w tobie nadal jest iskierka mojego brata. Ta nadzieja już nie istnieje i już cię nie chroni. ![]() Mojego życia... Tato, nie nadaję się na króla. Będę bronić Asgardu i innych światów do ostatniego tchu... ale nie mogę tego robić z tronu. Mimo swego szaleństwa Loki rozumiał władzę w taki sposób, jakiego ja nigdy nie osiągnę. *** ![]() O nie, będę żył wiecznie i będę cały z plastiku. ![]() ![]() Kto okaże się godzien moc młota posiądzie. Bez jaj, stary, to sztuczka. ![]() Rekalibracja kognitywna... Zdzieliłam cię w czaszkę ![]() Mam go spowolnić? Czy wyślesz mu więcej sparingpartnerów? ![]() Lepiej wydaj rozkaz, bo zaczynam mu kibicować. ![]() Have you ever had someone take your brain and play? Pull you out and stuff something else in? Do you know what it's like to be unmade? ![]() Przerabiałem hipnozę. Nie lubię. *** Stoimy w obliczu globalnej katastrofy. ![]() Hej malutki. Słonko już zachodzi. ![]() Cicho blaszak, ja nie mam rakiety w tyłku. ![]() - Steve nie lubi takiego słownictwa. - A kopnąć cię w tą... ![]() Nie jest taki zły, tylko trochę nerwus. Drugiego takiego nie ma na całym świecie. Wszyscy lubią wygrywać, a ten mój facet robi co może by walki uniknąć, bo wie że walkę wygra. ![]() - Co ci się śniło? - Że jestem Avengersem, że jestem kimś więcej niż tylko posłuszną maszynką do zabijania. ![]() Kocha to się dzieci, ja mam u niego dług. *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Wstąp do T.A.R.C.Z.Y, poznaj dalekie kraje, niezwykłych ludzi... i zabij ich. ![]() ![]() Ja się nie pocę. Ja błyszczę. ![]() Thor mógłby choć raz przysłać boga sprzątania po sobie. Na pewno ma jakąś magiczną miotłę. ![]() ![]() Zawsze nosisz whisky? ![]() Ten dom miał wytrzymać siłę Hulka. ![]() - Jak nas znaleźli? - Zaprosiłem ich. ![]() Nie poddam się. Odzyskam Skye i T.A.R.C.Z.Ę, ale jeep od Eddiego to za mało. ![]() Nasza kiepska opcja. Grant Ward. *** ![]() Bez ciebie nie ma T.A.R.C.Z.Y. ![]() - Służysz Coulsonowi czy T.A.R.C.Z.Y? - To to samo. ![]() Kogo jak kogo, ale Coulsona nie zlikwidujesz. ![]() Dyrektor T.A.R.C.Z.Y zawsze ma tajemnice. *** Nie wierzę w strach. Wierzę w zaufanie. ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() I was able to hack S.H.I.E.L.D. from my van. You're gonna show me something new. ![]() Nie byłam w waszym durnym "S.H.I.E.L.D. Hogwarcie". ![]() ![]() *** ![]() ![]() Nie jestem dobrym człowiekiem, Skye. ![]() Long time to see. ![]() Jestem Agent Grant Ward. ![]() *** ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Jeśli to jeszcze aktualne, to poproszę tego drinka. ![]() - Żołnierzyk. Postać nie z tej epoki. Ale za to z tej planety. ![]() Nigdy nie chciałem tronu. Chciałem być równym tobie. ![]() - A ty co? Błyskawic się boisz? - Nie darzę miłością tego, co zwiastują. - Chcesz zabrać mi ukochaną planetę w odwecie za rzekomą zniewagę? Nie. Sprawuję nad nią opiekę. - No rzeczywiście, wspaniale się nią opiekujesz. Ludzie wyżynają się milionami, a ty palcem nie kiwniesz. Zaprowadzę tu porządek. Kto mnie powstrzyma? ![]() - Jesteś potworem. - O nie. Potwór jest wśród was. - A, Banner. To twój plan. ![]() Że urodziłem się by zostać królem. ![]() No dobrze. To może wolisz kogoś ze swoich nowych przyjaciół? Wydaje się, że jesteś do nich podobny. No i to jest o wiele lepsze! Mój strój jest taki sobie. Ale ile niesie ze sobą cnót! Jakiż to wielki zaszczyt! Czuję, że aż szaleję od sprawiedliwości. Chcesz usłyszeć mowę o prawdzie, honorze i patriotyźmie? Boże chroń Amer... Zaufaj mojemu gniewowi. Nie zrobiłem tego dla niego. Uuuu. A była już na wyciągnięcie ręki. Dzięki Tesseractowi mogliście mieć władzę, nieograniczoną moc. A wy co? Ciepło i światło dla wszystkich ludzi? Dopiero przekonacie się, co znaczy prawdziwa władza. ![]() Przynoszę wam dobrą nowinę. Czeka was wyzwolenie. *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Nie miałem prawa cię winić. Wiem, że chciałeś mi pomóc, chronić mnie. Od tego są przyjaciele. Możemy żyć z godnością - nie możemy z nią umrzeć. Człowiek jest najgorszym źródłem prawdy o sobie. Wszystko się zmienia. To nie znaczy, że na lepsze. Trzeba sprawić, by było lepiej. Nie można tylko gadać i mieć nadzieję, że samo się poprawi. |
|
|
|
Majka11 |
Dodany dnia 06.01.2014 15:37
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 131 Dom: RavenclawPunkty: 1830 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 24.06.13 |
Gdy Majka weszła do kibla jej uwagę przyciągnął wielki stół. Rzuciła się do kremowego piwa i słodyczy z Miodowego Królestwa. Gdy skosztowała pierwszego cukierka zaczęła unosić się w powietrzu. - Wow!Ale czadowo! Latam! Krzyknęła.Kilkoro starszych uczniów powiedziało: Majka musiałaś zjeść słynnego cukierka, który zapewnia lewitację.Dzisiaj to już drugi taki przypadek. Gdy po 15 minutach Majka stanęła na ziemi do kibla wpadli Fred i Georg i zaczęli sprzedawać bombonierki lesera. Majka kupiła kilka wymiotek, bo jak impreza skończy się długo po północy warto mieć coś,żeby zerwać się z lekcji. Edytowane przez Christina dnia 30.01.2014 18:03
,,Somewhere, between the sacred silence and sleep, Disorder, disorder, disorder." -System of a Down ,,Toxicity" ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 03.02.2014 14:58
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Witaj, nowy semestrze! ![]() Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 07.02.2014 19:41
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
To nie był ich dobry dzień. Wszyscy jakby rozchwiani wpadli do Kibla, by znaleźć swojego kolegę. Ernie mógł być niebezpieczny dla samego siebie. Pomysł, który na początku wydawał im się zabawny, w tamtym momencie trochę ich przeraził. - Dlaczego w tej głupiej szkole jest aż tyle łazienek - jęknęła Julie. Oparła się zmęczona o jeden ze zlewów. Już od dobrej godziny odwiedzali w szkole wszystkie pomieszczenia, w których, ich zdaniem, mógł się znaleźć prefekt. Zdecydowanie mieli dość. - O nie - rzucił Bart, połykając ostatniego pączka. - Robi się niebezpiecznie. - Ern, jesteś tu?! - krzyknęła Ulka, kopiąc nogą w jedną z kabin. - Zajęte... - usłyszeli zachrypnięty głos, który z pewnością nie należał do Erniego. - Co za koleś... - wymamrotała Shee. Wtedy do Kibla wpadła znana im tylko z widzenia osoba, trzymająca pod pachą ich ukochanego prefekta. Ernie zataczał się, jakby co najmniej wypił nie butelkę, ale całą beczkę wina. - Co wyście mu zrobili? Edytowane przez Alette dnia 07.02.2014 19:49
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 07.02.2014 21:07
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
Był wykończony, świat mu wirował, a na dodatek został mu tylko jeden pączek. Na dodatek ich beznadziejny prefekt okazał się być mistrzem zabawy w chowanego będąc pod wpływem. Bart zapamiętał sobie by zapytać go jak to zrobić by zniknąć bez śladu. Mógłby uniknąć tym samym nauczycieli. Usiadł na chłodnych flizach ciesząc się jak dziecko, z faktu, że może w końcu odpocząć. Wolał nawet nie wiedzieć która jest godzina. Nagle ktoś wprowadził pół-żywego Erniego do kibla. Ich prefekt wyglądał naprawdę źle. Kto by pomyślał, że można mieć aż tak słabą głowę do alkoholu. To już chyba niektóre skrzaty mogłyby więcej wypić i lepiej wyglądać. - Próbował ktoś Renervate? - mruknął do ekipy w trakcie pochłaniania ostatniego pączka. - Napradę w życiu bym na to nie wpadła. - odwarknęła Ulka - Dziękuję że nas oświeciłeś, czy to przemawia przez ciebie pożarta tona jedzenia? Bo nie wiem komu mam podziękować. Przytaszczyli Erniego pod umywalkę i puścili szeroki strumień zimnej wody. Czekali aż ich prefekt da jakiekolwiek oznaki tego, że gdzieś tli się choć odrobina jego świadomości. Edytowane przez Barlom dnia 07.02.2014 21:16
|
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 08.02.2014 19:31
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
- Wiecie już, że jest druga w nocy? Chce mi się spać - jęknęła Ula. - Przecież go tu nie zostawimy - rzekła Julie i poklepała Erniego po ramieniu. Ten zakrztusił się strumieniem wody, która lała się na jego twarz. - Weź, bo go utopisz - Bart złapał Shee za rękę i wyciągnął głowę kolegi ze zlewu. Ernie osunął się po ścianie i zawinął na podłodze w kłębek. Nie minęły dwie minuty i zaczął chrapać jak stary dziadek. - Boże, jak go teraz przeniesiemy? - Alette chyba straciła cierpliwość. Bart podszedł do Puchona i próbował podnieść go z ziemi. - Nic z tego - powiedział. - Jest za ciężki. - Próbuj! - Ulka ponagliła kolegę i podbiegła, by mu pomóc. Cała trójka poślizgnęła się na wilgotnej posadzce i upadła na podłogę. - Mam deja vu i nie będę wam pomagać - rzuciła Alette. - Rusz ten swój leniwy zad! - krzyknęła Ulka i Al. bardzo szybko rzuciła się do pomocy. Julie wyjrzała na korytarz, czy aby na pewno nikogo nie ma. - Dobra, czysto. Idziemy - powiedziała i cała grupa z trudem wydostała się z Kibla. Edytowane przez Alette dnia 08.02.2014 19:45
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 12.02.2014 17:27
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
Pene po drodze do Pokoju Wspólnego Krukonów, weszła na chwile do łazienki. Wychodząc natknęła się na Fuer, która postanowiła obmyć twarz zimną wodą. - Siema Fuer - powiedziała uśmiechnięta Pene. Dziewczyna spojrzała na nią z twarzą mówiącą, że za dużo wczoraj wypiła. Chwile dziwnie się jej przyglądała, aż w końcu wykrztusiła: - Co to za fryzura? - Widać było, że nie może powstrzymać śmiechu. - Fryzura pod tytułem poszukiwanie Irytka - odpowiedziała dumnie Pene. Jej włosy przypominały kontur Irytka, co wyglądało komicznie. - A więc ty też go szukasz? - Spytała Fuer, powstrzymując śmiech. - Tak, chodźmy jeszcze poszukać innych uczniów. - Dodała krótko Pene i razem wyszły z kibla. Edytowane przez Penelope dnia 12.02.2014 17:36
![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
dobrosia1 |
Dodany dnia 11.04.2014 14:19
|
![]() Postów: 764 Dom: SlytherinPunkty: 9768 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 07.03.14 |
Dosia, po drodze na spotkanie z dziewczynami, weszła na chwilę do kibla. Wchodzi i widzi coś niesamowitego! Wszystkie duch zleciały się w to jedno miejsce. Zawzięcie o czymś dyskutowały. Ew, stała z rozdziawionymi ustami, póki nie zobaczyła jej Szara Dama. - Och - zaczęła - Przyszła jakaś małolata, jak zwykle dzieci wszystko rozwalają. Dosia oburzyła się na wzmiankę "Dzieci". Nie była już dzeckiem! Miała prawie 16 lat! - Hmm - powiedziała Ewilan - Chyba kibel jest dla uczniów. A może duchy go sobie przywłaszczyły? No tak, przecież wy lubicie takie, małe, śmierdzcące kąciki. Ta uwaga wywołała wzburzenie i niesmak w śród duchów. - Cóż za bezczelna młoda dama?! - powiedział Krwawy Baron - Wychodzę! Duchy poleciały za nim, wielce zdenerwowane. A Dosia zaśmiewała się w najlepsze. Nie tak łatwo ich urazić. A jej udało się to przy pierwszej próbie! Załatwiła to, co musiała i popędziła do przyjaciółek. ![]() MÓJ RUDZIELEC! [img] ![]() [/img] Slytherin górą! ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
dobrosia1 |
Dodany dnia 12.04.2014 10:44
|
![]() Postów: 764 Dom: SlytherinPunkty: 9768 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 07.03.14 |
-Trochę głupio się przyznać ale jestem tu pierwszy raz - oznajmiła nerwowo Saw. -Jak to? Nie robisz tu swoich eliksirów? - Zapytała z zdziwieniem Dosia. - Czemu każdy sądzi że łazienka to dobre miejsce na robienie eliksirów? - Nie łazienka tylko kibel - odparła Ew puszczając oczko - No nie wiem może dlatego że kiedyś Granger majstrowała tutaj z eliksirem wielosokowym ? - Aha, zagadka się rozwiązała. Dzięki bogu naszym opiekunem jest Snape dzięki czemu mogę korzystać z sali lekcyjnej. - Widzę że lubisz ten przedmiot. - zaciekawiła sie Ew. - Tak ale o tym opowiem Ci później o ile będziesz chciała słuchać a teraz powiedz mi co grupki lasek robią razem w łazience, sorry w kiblu ? (Salambe, wkleiłam tu twoje) - Ach, nic to tylko takie przypieczętowanie przyjaźni - odpowiedziała Ewilan - No dobra - zdziwiła się Saw - To co robimy? - Już wychodzimy, tylko się załatwię Sally czekała skrępowana. Nie widziała sensu w przyjaźnieniu się w kiblu. No ale nie chciała urazić swojej nowej przyjaciółki, więc grzecznie wykonywała polecenia. - Możemy wyjść - oznajmiła po 5 minutach Dosia - Ok, to wracamy - Wiesz co? - przypomniało się Ewilan - Muszę iść pomóc prof. McGonagall w przygotowaniu do lekcji. Pójdziesz dalej sama? - Jasne, nie ma sprawy - zgodziła się Salambe. Dosia pobiegła szybko do dziewczyn, a Sally poszła do Pokoju Wspólnego Slytherinu. - ![]() MÓJ RUDZIELEC! [img] ![]() [/img] Slytherin górą! ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Majka11 |
Dodany dnia 23.04.2014 14:22
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 131 Dom: RavenclawPunkty: 1830 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 24.06.13 |
Majka weszła do kibla. Szybko zrzuciła torbę z książkami i odetchnęła z ulgą. Wyciągnęła kociołek i przepis na eliksir powodujący wzrost zębów do gigantycznych rozmiarów. -Mam już mysie ogonki, nogi pająków, oczy rzuków. Brakuje mi tylko jadu wąża toka-tika i esencji z zakazanego owocu.-Pomyślała. Zaczęła już warzyć eliksir, gdy nagle ktoś wszedł.Majka skamieniała, na szczęście był to uczeń. ,,Somewhere, between the sacred silence and sleep, Disorder, disorder, disorder." -System of a Down ,,Toxicity" ![]() |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 26.04.2014 22:12
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
Akkarin tachając w dłoniach wiadra pełne wody wszedł do kibla. - Borze, jaki syf! - krzyknął, spoglądając na porozrzucany wszędzie papier, kałuże wody i coś, co jak sądził po ogarniającym pomieszczenie smrodzie, musiało być wyjątkowo dużym klockiem. Tuż za nim, do pomieszczenia wczłapał się Horacy Slughorn. - No, chłopcze, sam sobie na to zasłużyłeś - powiedział nauczyciel, kiedy nagle dotarła do niego chmura smrodu. Gorączkowo pogrzebał w kieszeni swojego surduta i wyciągnął z niej bogato zdobioną chustkę, którą przytknął do nosa. Akkarin na ten widok parsknął tylko śmiechem. - Masz przy sobie różdżkę? - Nie, panie profesorze. - Doskonale. Wiesz co, chłopcze, chyba przyślę tutaj do ciebie pana Filcha - wyrzucił z siebie Slughorn, cofając się w stronę drzwi. - Przypomniałem sobie, że Dumbledore... to znaczy dyrektor... No, posprzątaj tu! Akkarin, gdy tylko zamknęły się drzwi, wybuchnął niekontrolowanym śmiechem. - Co za dureń... - mruknął pod nosem, gdy udało mu się opanować. - Po co on w ogóle jest w tej szkole? Nie rozumiem po co dyro go przyjął... Abhorsen wyciągnął z kieszeni szaty swoją orzechową różdżkę i zastanowił się co może zrobić, by pomóc sobie w sprzątaniu, a jednocześnie nie wzbudzić podejrzeń Filcha. W pierwszej kolejności wyeliminował zapach podejrzanego klocka. Zastanawiał się chwilę co jeszcze może zrobić, aż w końcu gdy coś wpadło mu głowy, klepnął się głośno dłonią w czoło. - Przecież to charłak, nie pozna się... Zadowolony z siebie Akkarin zaczął osuszać podłogę z wody, jednak po krótkiej chwili usłyszał na korytarzu kroki. - Cholera! - syknął. Popędził szybko w kierunku kabin i wpadając do każdej z nich rzucał na kible zaklęcie czyszczące. Zdążył wyczyścić trzy sedesy zanim woźny wpadł do kibla z hukiem otwierając drzwi. - Brudne, małe śmierdziele... - mruczał pod nosem do swojej kotki. - To ty? - zapytał oskarżycielskim tonem. Jaki ja? - odpowiedział pytaniem Ab. - Nie pogrywaj ze mną, ty mały wstrętny... Profesor Slughorn powiedział, że mam cie nie wypuszczać dopóki nie skończysz polerowania tego kibla - zaśmiał się szyderczo. - Trochę ci to zajmie... Akkarin zagryzł wargi, ukradkiem włożył różdżkę do kieszeni i zabrał się za szorowanie pozostałych kibli bez użycia magii. Woźny znęcał się nad nim przez prawie dwie godziny, każąc mu polerować nawet najmniejsze zakamarki, które szczotki nie widziały chyba od początków istnienia Hogwartu. Abhorsen cały czas dziękował sobie w duchu, że udało mu się pozbyć tego zapachu klocka, chociaż przy dwóch ostatnich sedesach i tak nieomal się porzygał widząc ich zawartość. Chłopaka bolały już plecy, a żołądek podchodził mu do gardła i marzył o tym, by móc pójść do swojego Dormitorium. Filch jednak krążył po łazience, starając się jeszcze bardziej mu dopiec. Wtem na korytarzu rozległ się głośny łoskot, a następnie rozległ się głośny krzyk. - Nie rzucaj we mnie tymi ślimakami, Irycie! Zostaw tę zbrojeee! Filch wystrzelił z kibla jak strzała, nawet nie oglądając się za siebie. Akkarin chciał skorzystać z okazji i zerwał się do drzwi, jednak musiał wrócić się do jednej z kabin, żeby zwymiotować. Gdy skończył, na korytarzu było już cicho, widocznie zamieszanie przeniosło się do innej części zamku. Ab rzucił na siebie zaklęcie Zwodzące i opuścił miejsce szlabanu. ______ Z dedykacją dla Christiny! ;D Edytowane przez losiek13 dnia 26.04.2014 22:26
![]() Always ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 29.04.2014 21:53
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Alette postanowiła zaszyć się tam, gdzie, jak miała nadzieję, nikt nie będzie jej przeszkadzał. Musiała obmyślić jakiś zmyślny i podstępny plan rewanżu za wszystkie krzywdy i upokorzenia, które zaserwowała jej Justyna. Usiadła na parapecie - swoim ulubionym miejscu w Kiblu i zaczęła wpatrywać się przez okno. Potem jednak przypomniała sobie o czymś ważnym... o wiele istotniejszym niż zemsta. Jajo. Podbiegła szybko do pozornie nieczynnej kabiny i po kilku minutach udało jej się ściągnąć zaklęcia ochronne, którymi uraczyła to miejsce. Na sedesie leżała poduszka, a w niej pokaźnej wielkości jajo, jej obecna duma i radość. Nie wiedziała doprawdy, cóż powinna teraz zrobić, jednak nie mogła tkwić w bezczynności. Potrzebowała pomocy. Ciężko było się do tego przyznać, ale naprawdę potrzebowała pomocy. Nie wiedziała tylko, do kogo ma się zwrócić. Westchnęła ciężko i usiadła na posadzce. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 29.04.2014 21:55
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
Bart wszedł zasapany do kibla. Zastanawiał się, czemu wybrał akurat to miejsce, skoro musiał wspinać się tyle pięter w górę. Mógł zostać w kuchni, tylko z kolei tam nie miałby spokoju, bo skrzaty co chwilę pytałyby się go co jeszcze pragnąłby zjeść. Lubił to, ale akurat teraz potrzebował chwili ciszy. Od ostatniego treningu wiele się zmieniło. W ich drużynie pojawiła się wroga atmosfera. Alette i Justyna wręcz warczały na siebie, choć głównie mogła być to ta pierwsza. Zawsze jednak obie unikały jego obecności. Nie rozumiał tego. Wydawało mu się że nie zrobił nic złego by obie dziewczyny były na niego obrażone. W ręce trzymał podręcznik do zielarstwa. Miał jeszcze zaległe zadanie o roślinach rosnących w klimatach pustynnych. Nawet nie spodziewał się, że wśród piasku może rosnąc tyle magicznych roślin. Usiadł na parapecie i zaczął czytać. ego myśli jednak ciągle uciekały w kierunku niewyjaśnionych zachowań. Dopiero po chwili zauważył, że nie jest w kiblu sam. Ktoś zajmował jedną z kabin. Było to dziwne jak na ten konkretny kibel. Bart uznał, że widocznie ktoś potrzebuje jeszcze bardziej odizolować się od otoczenia by móc się skupić. Wrócił do lektury. Kiedy próbował zapamiętać właściwości ognistych roślin, drzwi od kabiny otwarły się i ukazała mu się postać Alette. Dziewczyna nie widziała go, gdyż stała tyłem. - Hej Alette. Musimy porozmawiać. - rzekł zeskakując z parapetu. Edytowane przez Barlom dnia 29.04.2014 22:08
Mistrz opisów Mistrz podpadania wszystkim jeśli chcesz się na kimś zawieść pisz, a na pewno w czmś podpadnę ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 29.04.2014 22:12
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Alette zareagowała jak porażona prądem. Odwróciła się szybko, ale niefortunnie z rąk wypadło jej jajo, które potoczyło się po śliskiej posadzce tuż pod nogi Barta. - O nie, o nie, o nie - mówiła do siebie, biegnąc za swoim skarbem, błagając los, by jego zawartości nie stała się krzywda. Niestety posadzka w łazience była niezwykle śliska, dlatego Alette po drodze wywinęła orła. Uderzyła nosem o podłogę (ach, ten jej nieszczęsny nos), ale o wiele bardziej martwiła się o coś innego. Spojrzała w stronę jaja, ale najwidoczniej nic mu się nie stało. Odetchnęła z ulgą, ale wtedy zdała sobie sprawę, że stojący dosłownie dwa metry od niej Bart, patrzy na nią, jak na wariatkę. - O hm... hej - wydukała, czując, jak z twarzy odpływa jej wszelki kolor. Edytowane przez Alette dnia 29.04.2014 22:19
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 29.04.2014 22:26
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
Bart podniósł jajo i przez chwilę zastanawiał się czy rzeczywiście jest to jajo smoka. Skorupa była wyjątkowo twarda i chropowata, a i ciężarem nie grzeszyło. Alette wywinęła orła i chłopak postanowił wybawić ją z opresji. Usiadł na podłodze po turecku umieszczając jajo między swoimi nogami, tak by nie odtoczyło się zbyt daleko. Podał jedną rękę dziewczynie, by ta mogła podnieść się i usiąść obok niego. Jej nos nie wyglądał zbyt dobrze, szczególnie, że tak niedawno oberwał tłuczkiem. - Alette, skąd masz jajo smoka? To dlatego mnie unikasz i posyłasz złowrogie spojrzenia w kierunku Justyny? Dziewczyna milczała zapewne zastanawiając się nad tym co odpowiedzieć.W jej oczach widać było iskierki gniewu, gdy wspomniał o nowej pałkarce. - Najpierw oddaj mi to. - powiedziała szybko i równie energicznie porwała Bartowi jajo. Z troską oglądała je z każdej strony. - Co zamierzasz zrobić gdy smok się wykluje? Nie schowasz go już wtedy tak łatwo. Edytowane przez Barlom dnia 29.04.2014 22:37
Mistrz opisów Mistrz podpadania wszystkim jeśli chcesz się na kimś zawieść pisz, a na pewno w czmś podpadnę ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 29.04.2014 22:40
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Przez chwilę mogło się wydawać, że Alette znowu wybuchnie. Jednak już po chwili zrobiła zmartwioną minę i powiedziała zwyczajne i nic nie wyjaśniające: - Nie wiem. Czuła na sobie baczne spojrzenie Barta, który widać kompletnie jej nie rozumiał. Odgarnęła z czoła swoje kasztanowe włosy, ale nic nie dodała. - Zdajesz sobie sprawę z zagrożenia? - rzucił cicho Bart, rozglądając się po pomieszczeniu. - Przecież smoka nie da się wychować. - Dam sobie radę - rzuciła Alette, pokonując własne rozżalenie. Powróciła do swojego standardowego, niezbyt przyjaznego wyrazu twarzy. - Muszę tylko znaleźć mu dom. - Hm... a gdzie chcesz tutaj znaleźć dom... dla smoka? - To trzeba ustalić - powiedziała twardo. - Ale dobrze, że jesteś. Pomożesz mi. To nie brzmiało jak pytanie...ani jak prośba... ani nawet jak groźba czy rozkaz. To było stwierdzenie faktu, bo Alette nie brała pod uwagę innej opcji. Spojrzała tylko na Barta wyzywająco, jakby chciała sprawdzić, czy ośmieli się jej odmówić. Edytowane przez Alette dnia 29.04.2014 22:48
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |



spędziłam tu trochę czasu i wspominam bardzo dobrze, tęsknię 




Ravenclaw

Hufflepuff
Christina




Gryffindor























































































































Slytherin



























































