Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Kibel
|
|
Barlom |
Dodany dnia 29.04.2014 22:58
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
Bart patrzył z przerażeniem na intensywne spojrzenie Alette. Nie tego się spodziewał. W sumie nie miał pojęcia czego się spodziewał. Zaczynał panikować. Nie miał pojęcia o smokach, poza tym, że są niebezpieczne, ogromne, ziejące ogniem i nie dające się ujarzmić. Wydawało mu się, że dziewczyna wciąga go właśnie w pułapkę. - Jak mam ci pomóc? - powiedział odsuwając się lekko do tyłu. - Wiesz że w najlepszym przypadku wyleją nas ze szkoły? O ile ten smok nie pożre nas wcześniej na śniadanie. - Na razie to to bezbronne stworzenie się jeszcze nie wykluło. Niczym nie zawiniło byśmy mogli je porzucić. Z jednej strony słowa dziewczyny wydawały się sensowne i poprawne, ale z drugiej strony to w końcu był smok. Bart żałował, że nie ma przy sobie jedzenia. Mógłby je sobie wtedy wpakować do ust zyskując kilka chwil na uspokojenie szalejących myśli. - Alette, to szaleństwo. Skąd masz to jajo? Edytowane przez Barlom dnia 29.04.2014 23:06
Mistrz opisów Mistrz podpadania wszystkim jeśli chcesz się na kimś zawieść pisz, a na pewno w czmś podpadnę ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 29.04.2014 23:09
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
"Szaleństwo to moje drugie imię" pomyślała Alette, kiedy spanikowany Bart zaczął się od niej odsuwać. Wyglądał na co najmniej zaniepokojonego. - Daj spokój, nikt się nie dowie - powiedziała powoli, uśmiechając się lekko, jakby mu co najmniej proponowała... no... w każdym razie na pewno nie wyglądało to na cokolwiek związanego ze smokiem. - Alette... skąd masz to jajo? - powtórzył pytanie niezbyt pewnym głosem. - Jakie to ma znaczenie... - powiedziała, robiąc krok w jego stronę. - Grunt, że jest i trzeba coś z nim zrobić. Na początek dobrze je ukryć. - Jakim cudem... - Nie to nie - przerwała mu obrażonym tonem. - Sama dam sobie radę. - Jak ty chcesz wychować smoka, przecież to nierealne. - Bart próbował odwołać się do rozsądku Alette, ale ta chyba nie dała się przekonać. - Jestem sobą, a moja osoba wychowała kota diabła, kimże będzie to małe smoczątlo przy Wolandzie? - Dziką bestią... Alette westchnęła... Miała ochotę wycofać się ponownie do kabiny i przemyśleć całą sprawę od początku. Wychowanie smoka było niemożliwe, doskonale o tym wiedziała. W tym problem, że nie miała żadnego innego pomysłu. Musiała udawać, że doskonale wie, co robi. Nie było innego wyjścia. Szkoda tylko, że Bart ją przejrzał. Wielka szkoda. Edytowane przez Alette dnia 29.04.2014 23:21
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 29.04.2014 23:18
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Ulka biegła w stronę Kibla jakby ją piorun strzelił. Nie oglądała się na nikogo, bo wiedziała, ze musi tam dotrzeć jak najszybciej. W jednej ręce trzymała małą patelnię, a w drugiej pudełko, w którym coś się o siebie obijała. Gdy była juz przy drzwiach do kibla, wtargnęła do niego i szybko zamkneła za sobą drzwi. Z początku nie zwróciła uwagi, że ktoś już w nim jest. - Boże, jaka jestem głodna. Pyszna jajeczniczka.... Mniam. - Ulka truchtała w miejscu wyciągając z pudełka jajka i rozbijając je na patelni, jedno po drugim. - W końcu najem się czegoś porządnego... - Dlaczego robisz jajecznicę w łazience? - zapytała Alette, stając przed Ulką. Black Potter spojrzała na nią z zaskoczeniem. Nie spodziewała się, że ktoś tu siedzi. Już miała odpowiedzieć, kiedy zobaczyła w dłoniach koleżanki jajko. Wielkie jajko, które starczyłoby na jajecznicę dla kilku osób. Ulka podeszła do Alette i wzięła ot tak, owo jajo. Alette w ogóle się tego nie spodziewała, więc nie zdążyła zareagować. - A teraz zrobimy sobie jajeczniczkę... - rzekła dziewczyna i zamachnęła się żeby rozbić jajko. Barlom pomyślał, że ostatnio coś dziwnego dzieje się z Puchonką, gdyż zachowuję się jak obłąkana. Edytowane przez ulka_black_potter dnia 29.04.2014 23:35
![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 29.04.2014 23:47
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
- "Wingardium leviosa" - powiedział szybko Bart, ratując jajo przed zagładą. Podejrzewał jednak, że mimo starań Ulki skorupa okazałaby się wystarczająco twarda, ale wolał nie ryzykować zawału serca u Alette. Ta stała jak spetryfikowana patrząc na lewitujące przed jej twarzą jajo. Ulka jak gdyby nigdy nic machnęła rękami imitując ruch rozbijania jajka, a następnie zaczęła rozbełtywać wbite wcześniej zapewne kurze jajka. Kompletnie nie zauważyła, że wielka zdobycz wyślizgnęła się jej z rąk. Alette wzięła swój skarb i utuliła delikatnie. Była chyba w zbyt wielkim szoku by wydzierać się na Ulkę. - Chcecie trochę jajeczniczki? - zapytała nieprzytomnym głosem Ulka, zapalając niebieskie płomyki w jednym z sedesów i kładąc na nim patelnię. - Ja podziękuję, nie jestem głodny. - powiedział w kierunku Czarnego Garncarza. - Alette, gdybyś czegoś potrzebowała, to postaram się pomóc, choć nadal uważam, że to szaleństwo. Chłopak wstał i skierował się ku wyjściu. Teraz zaczynał uważać, że jakaś klątwa musiała dosięgnąć wszystkie puchonki. Najpierw Justysia i jej unikanie, potem Ursus i jej szaleństwo, kończąc na Alette pragnącej wychować smoka. Bał się myśleć o tym na kogo ten urok trafi teraz. Mistrz opisów Mistrz podpadania wszystkim jeśli chcesz się na kimś zawieść pisz, a na pewno w czmś podpadnę ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 29.04.2014 23:51
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
No ja przepraszam bardzo, ale to jednak nie ja tu jestem obłąkana. BARLOM NIE JEST GŁODNY! KONIEC ŚWIATA! ![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 05.05.2014 22:35
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Alette stała w miejscu, zastanawiając się nad szaleństwem Ulki. A wydawało się jej, że ona straciła rozum. Może przy reszcie Puchonów wcale nie wypadała tak źle. Wzruszyła ramionami, spoglądając na zajadającą się jajecznicą koleżankę. W ogóle jedzenie w Kiblu wydało jej się trochę dziwne, jednak pod wpływem przyjemnego zapachu jajka poczuła głód. Musiała udać się do Kuchni. W toalecie, gdzie w powietrzu latały mikroskopijne kawałki zawartości każdego sedesu, jakoś jeść nie chciała. - To ja lecę, siema - wypaliła nagle, schowała jajo do torby (postanowiła się z nim nie rozstawać) i udała do jednego z jej ulubionych pomieszczeń. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
dobrosia1 |
Dodany dnia 05.06.2014 18:08
|
![]() Postów: 764 Dom: SlytherinPunkty: 9768 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 07.03.14 |
Ewilan gnała przez korytarze, aby zdążyć pierwsza. Nie mogła się doczekać kolejnej wskazówki, a tu proszę! Była trudna. Ale udało jej się pierwszej. Dopiero teraz poczuła odór toalet. Rozejrzała się i zobaczyła Martę w jednej z umywalek. - Widziałaś może wskazówkę do Podchodów? - spytała - Nie obchodzą mnie wasze sprawy - odparła Marta - Ech, dobra - Dosia zrezygnowała - Ale dzięki I wróciła do szukania wskazówki na własną rękę. Edytowane przez dobrosia1 dnia 05.06.2014 18:13
![]() MÓJ RUDZIELEC! [img] ![]() [/img] Slytherin górą! ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Portugas |
Dodany dnia 05.06.2014 18:10
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 6 Postów: 1255 Dom: HufflepuffPunkty: 6535 Ranga: Pomocnik Filcha Data rejestracji: 08.03.13 |
Patryk wbiegł do łazienki tuż za Ewilian. Tym razem nie zamierzał dać plamy, więc od razu zabrał się za przeszukiwanie toalet. Po tym jak nic nie znalazł, że kolejna nagroda ma jakiś związek z komnatą tajemnic. Postanowił, więc użyć kilku zaklęć o dość dużej sile rażenia, aby sprawdzić czy coś się wydarzy. W chwili gdy zaczął wypowiadać zaklęcie, do toalety wpadła Ana poślizgując się na śliskiej wodzi i popychając tym samym Patryka na jeden ze zlewów, wywołując krwawienie z jego głowy. Edytowane przez Portugas dnia 05.06.2014 18:20
kocham juliettę115 Przez pomyłkę zrobiłem to specjalnie. ![]() Ach, ta Łapka ![]() ![]() ![]() Portugas - jedyny użytkownik, na którego ma oko nawet Krico ![]() Wszyscy jesteśmy żyrafami, które urodziły się nad przepaścią :zyrafa: ~ Nior ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Ana_Black |
Dodany dnia 05.06.2014 18:10
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 8 Postów: 4391 Dom: GryffindorPunkty: 24016 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 06.02.10 |
- Oj, sorry. Pomogę ci - Ana przystawiła różdżkę do jego krwawiącej głowy. - Episkey! - Auć, dzięki - jęknął Puchon. Ale Gryfonka już go nie słuchała tylko wbiegła do jednej z kabin. Zajrzała do sedesu, ale w w wodzie nic nie pływało. Byłoby dziwne, gdyby ktoś umieścił wskazówkę w takim miejscu. A może trzeba spłukać? - pomyślała i pociągnęła za spłuczkę. Rozległ się szum, ale poza wodą nic nie wyleciało. Zaczęła szukać w pozostałych sedesach, zlewach i nawet pomyślała o Komnacie Tajemnic. Nie była jednak wężousta, więc nie mogła jej otworzyć. Chyba że będzie udawać... - Hersze hassai... - szepnęła naśladując "słowa" Harry'ego, gdy ten używał wężomowy. - Ej, co ty tam mruczysz? - zapytała Dosia. - A nic, próbowałam naśladować mowę węży, ale nic się nie dzieje - odpowiedziała Ana i zabrała się za dalsze poszukiwania. Edytowane przez Ana_Black dnia 05.06.2014 18:28
![]() Loki: Dość tego! Wszyscy stoicie niżej ode mnie! Patrzysz na boga, szkaradny stworze! I nie godzę się, aby pomiatał mną... Hulk: Wielki mi bóg. ![]() ![]() Hulk ziewać ~ Łapa ![]() Uwielbiam też jak dostajesz szału i zamieniasz się w tę wielką zieloną bestię.. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Zdradzę ci moją tajemnicę. Zawsze jestem zły. ![]() ![]() Nieźle. Chcą mnie zamknąć w metalowym pudle i zanurzyć w wodzie. Nie. Jest gorzej niż myślałem. ![]() No bo czym jesteśmy? Zespołem? Nie, nie, nie. Mieszanką wybuchową niosącą chaos. *** ![]() Nie bądź jeleń, nie fikaj. ![]() Matka wie że ukradłeś jej szaty? ![]() - Jarvis, znasz przypowieść o Jonaszu? - Traktowałbym ją raczej jako metaforę. - Thor walczy na 6. - Nie zaprosił mnie? ![]() Co, stawaliście na siusiu? ![]() Niech wyskakuje z ciuchów. Przenoszę imprezę do was. ![]() Weź mnie nie strasz. Co to było, robił mi usta usta? ![]() Phil? Ale on ma na imię Agent! ![]() J.A.R.V.I.S: Dostępne 400% mocy. Iron-Man: Dzięki. ![]() Nie gniewam się, pączuszku. Masz niezły prosty. ![]() Ta wiedźma miesza ci w głowie. Jesteś od niej silniejszy, mądrzejszy. Jesteś Banner. ![]() On jest szefem. Ja tylko za wszystko płacę, wszystko buduję i dbam żebyśmy byli cool. ![]() Stark! Potrzebny jest plan ataku! Mam plan: atakować! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() - Ja bym sobie odpuściła, to faceci nie z tego świata, bogowe czy coś. - Bóg jest tylko jeden! I głowę dam, że tak się nie ubiera. ![]() - No jasne. Złoty chłopiec w złotej zbroi. Co zostanie jak ją zdejmiesz? - Geniusz, miliarder, playboy, filantrop. A co? (...) A kto jest [prawdziwym bohaterem]? Ty? Jesteś wynikiem eksperymentów na ludziach. Tyle w tobie bohatera, ile zmieściło się do probówki. *** Zabijesz mnie? Ustaw się w kolejce. ![]() Kto znajdzie ten młot i okaże się go godny posiądzie moc Thora. ![]() Thor: Loki może i jest nieobliczalny, ale jest Asgardczykiem i moim bratem. Natasha: Zabił 80 ludzi w ciągu dwóch dni. Thor: Był adoptowany. - Nie będę z tobą walczył bracie. - Nie jesteśmy braćmi. ![]() Piekło rozbrzmiewa jękami jego ofiar. ![]() - O, kontratakują. - No wiesz, młodzi są. - Do stu piorunów, szanuj mowę ojczystą - Długo mi tego nie wybaczą. ![]() To bardzo, bardzo ciekawa teoria, ale ja mam prostszą. Nie jesteście godni. ![]() - A jakby wsadzić młot do windy? Uniesie ją. - Winda nie jest godna. ![]() Zobaczyłem coś we śnie. Muszę to wyjaśnić. Tutaj się nie da. ![]() - Jak tam kosmos? - Kosmos ma się dobrze. ![]() - I myślisz, że możesz mi zaufać? - Nie ufam ci. Matka ci ufała. W przeszłości. Nawet mimo naszych ciągłych sporów. Zawsze miała nadzieję, że gdzieś w tobie nadal jest iskierka mojego brata. Ta nadzieja już nie istnieje i już cię nie chroni. ![]() Mojego życia... Tato, nie nadaję się na króla. Będę bronić Asgardu i innych światów do ostatniego tchu... ale nie mogę tego robić z tronu. Mimo swego szaleństwa Loki rozumiał władzę w taki sposób, jakiego ja nigdy nie osiągnę. *** ![]() O nie, będę żył wiecznie i będę cały z plastiku. ![]() ![]() Kto okaże się godzien moc młota posiądzie. Bez jaj, stary, to sztuczka. ![]() Rekalibracja kognitywna... Zdzieliłam cię w czaszkę ![]() Mam go spowolnić? Czy wyślesz mu więcej sparingpartnerów? ![]() Lepiej wydaj rozkaz, bo zaczynam mu kibicować. ![]() Have you ever had someone take your brain and play? Pull you out and stuff something else in? Do you know what it's like to be unmade? ![]() Przerabiałem hipnozę. Nie lubię. *** Stoimy w obliczu globalnej katastrofy. ![]() Hej malutki. Słonko już zachodzi. ![]() Cicho blaszak, ja nie mam rakiety w tyłku. ![]() - Steve nie lubi takiego słownictwa. - A kopnąć cię w tą... ![]() Nie jest taki zły, tylko trochę nerwus. Drugiego takiego nie ma na całym świecie. Wszyscy lubią wygrywać, a ten mój facet robi co może by walki uniknąć, bo wie że walkę wygra. ![]() - Co ci się śniło? - Że jestem Avengersem, że jestem kimś więcej niż tylko posłuszną maszynką do zabijania. ![]() Kocha to się dzieci, ja mam u niego dług. *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Wstąp do T.A.R.C.Z.Y, poznaj dalekie kraje, niezwykłych ludzi... i zabij ich. ![]() ![]() Ja się nie pocę. Ja błyszczę. ![]() Thor mógłby choć raz przysłać boga sprzątania po sobie. Na pewno ma jakąś magiczną miotłę. ![]() ![]() Zawsze nosisz whisky? ![]() Ten dom miał wytrzymać siłę Hulka. ![]() - Jak nas znaleźli? - Zaprosiłem ich. ![]() Nie poddam się. Odzyskam Skye i T.A.R.C.Z.Ę, ale jeep od Eddiego to za mało. ![]() Nasza kiepska opcja. Grant Ward. *** ![]() Bez ciebie nie ma T.A.R.C.Z.Y. ![]() - Służysz Coulsonowi czy T.A.R.C.Z.Y? - To to samo. ![]() Kogo jak kogo, ale Coulsona nie zlikwidujesz. ![]() Dyrektor T.A.R.C.Z.Y zawsze ma tajemnice. *** Nie wierzę w strach. Wierzę w zaufanie. ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() I was able to hack S.H.I.E.L.D. from my van. You're gonna show me something new. ![]() Nie byłam w waszym durnym "S.H.I.E.L.D. Hogwarcie". ![]() ![]() *** ![]() ![]() Nie jestem dobrym człowiekiem, Skye. ![]() Long time to see. ![]() Jestem Agent Grant Ward. ![]() *** ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Jeśli to jeszcze aktualne, to poproszę tego drinka. ![]() - Żołnierzyk. Postać nie z tej epoki. Ale za to z tej planety. ![]() Nigdy nie chciałem tronu. Chciałem być równym tobie. ![]() - A ty co? Błyskawic się boisz? - Nie darzę miłością tego, co zwiastują. - Chcesz zabrać mi ukochaną planetę w odwecie za rzekomą zniewagę? Nie. Sprawuję nad nią opiekę. - No rzeczywiście, wspaniale się nią opiekujesz. Ludzie wyżynają się milionami, a ty palcem nie kiwniesz. Zaprowadzę tu porządek. Kto mnie powstrzyma? ![]() - Jesteś potworem. - O nie. Potwór jest wśród was. - A, Banner. To twój plan. ![]() Że urodziłem się by zostać królem. ![]() No dobrze. To może wolisz kogoś ze swoich nowych przyjaciół? Wydaje się, że jesteś do nich podobny. No i to jest o wiele lepsze! Mój strój jest taki sobie. Ale ile niesie ze sobą cnót! Jakiż to wielki zaszczyt! Czuję, że aż szaleję od sprawiedliwości. Chcesz usłyszeć mowę o prawdzie, honorze i patriotyźmie? Boże chroń Amer... Zaufaj mojemu gniewowi. Nie zrobiłem tego dla niego. Uuuu. A była już na wyciągnięcie ręki. Dzięki Tesseractowi mogliście mieć władzę, nieograniczoną moc. A wy co? Ciepło i światło dla wszystkich ludzi? Dopiero przekonacie się, co znaczy prawdziwa władza. ![]() Przynoszę wam dobrą nowinę. Czeka was wyzwolenie. *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Nie miałem prawa cię winić. Wiem, że chciałeś mi pomóc, chronić mnie. Od tego są przyjaciele. Możemy żyć z godnością - nie możemy z nią umrzeć. Człowiek jest najgorszym źródłem prawdy o sobie. Wszystko się zmienia. To nie znaczy, że na lepsze. Trzeba sprawić, by było lepiej. Nie można tylko gadać i mieć nadzieję, że samo się poprawi. |
|
|
|
|
Dodany dnia 05.06.2014 18:42
|
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Postów: 42 Dom: Brak przydziału Punkty: 200 Ranga: Duch Gryffindoru Data rejestracji: 08.05.10 |
Patryk wziął leżący nieopodal mop i kijem od szczotki stukał w rury biegnące wysoko przy suficie. Odpowiadały mu jedynie puste dźwięki. Dobrosia widząc jego starania, prychnęła tylko i weszła do ostatniej kabiny, mając zamiar przeszukać ją bardzo dokładnie. Zadowolona, wyjęła przygotowane wcześniej rękawiczki, by nie ubrudzić rąk. - Psst. Psst. Ana odwróciła się powoli i zauważyła Jęczącą Martę wiszącą bardzo blisko niej. Przełknęła głośno ślinę. - Pozdrowisz ode mnie Harry'ego? - zapytał duch, uśmiechając się słodko. - Eee.... tak, jasne - odpowiedziała jej Gryfonka, czując się niezręcznie. - Poszukaj w ścianie przy drzwiach - szepnęła Marta, przytykając palec do ust i wzlatując wysoko w powietrze. Zaraz potem skoczyła szybko do ostatniej kabiny i przeleciała przez kibel do rur, ochlapując przy tym piszczącą Dobrosią i stojącego za nią Patryka. Ana szybko podbiegła do ściany za drzwi i zaczęła różdżką uderzać cegły. Poczuła się trochę jak przed wejściem na Pokątną, jednak to nie działało. Schowała różdżkę i spróbowała ponownie, tym razem rękami. Za którymś razem jedna z cegieł lekko obsunęła się. Gryfonka wsadziła w maleńką szparkę paznokieć i wyciągnęła pomięty, brudny pergamin. - MAM! - krzyknęła radośnie, wybiegając na środek Kibla. - Brawo, Ano Black, znalazłaś coś niesamowitego! - Nick znów pojawił się znikąd z szerokim uśmieszkiem na ustach. - Co to jest? Po rozwinięciu na pergaminie został namalowany jakiś korytarz z którego prowadziło tajemne przejście do Hogsmeade. W rogach pergaminu narysowane były z wyjątkową precyzją głowy czterech chłopców. - Przecież... przecież to... - zająknęła się Ana, patrząc oniemiała na Nicka. - To jest prototyp Mapy Huncwotów. Zanim narysowali cały plan i zaczarowali papier, rysowali ręcznie na takich skrawkach, by spamiętać co jak przebiega. Znalazł to niedawno Gruby Mnich. Teraz należy do Ciebie. (Brawo! Teraz możesz wpisać sobie ten przedmiot do "Karty Postaci" i korzystać z niego do woli w Hogwarcie!) -Gotowi na ostatnią dzisiaj zagadkę? - Taak! - Proszę bardzo, oto ona: ![]() Min. 5 zdań, powodzenia! Edytowane przez |
|
|
|
Hermiona Justysia |
Dodany dnia 06.06.2014 20:21
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 947 Dom: HufflepuffPunkty: 25374 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 10.09.08 |
Pierwsza do łazienki wbiegła Bella. Za nią lekko zdyszane Blue, Nioryginalle, Malwka i Laura. Wszystkie wyglądały na podekscytowane zabawą, miały pozawijane rękawy i lekko rozczochrane włosy. - Gdzie może być kolejna wskazówka? - zastanawiała się głośno Gryffonka. Justyna zaglądała do kabin, po kolei otwierając drzwi. Dziewczęta szukały w każdym zakamarku. - Może to nie ten kibel? - zapytała Puchonka o kasztanowych włosach. - Może trzeba iść do łazienki prefektów? ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Nieoryginalna |
Dodany dnia 06.06.2014 21:18
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 18 Postów: 1510 Dom: HufflepuffPunkty: 30436 Ranga: cierń krzyża Data rejestracji: 26.01.14 |
- Za szybko rezygnujecie, trzeba jesze tutaj dokładnie wszystko przeszukać! - Ryg, szukaliśmy już tu! - wetchnęła Justyna, wychodząc z łazienki. - Ja idę do prefektów, nie wiem jak z wami... - Czekajcie! - zawołała triumfalnie Definson, biegnąc na koniec łazienki. - Tam coś leży! W kącie! Jakaś kartka! Podekscytowana Puchonka pobiegła w tamto miejsce, jednak wyprzedziła ją Laura. Po chwili Gryfonka zaczęła się serdecznie śmiać, czytając tekst zapisany na pergaminie. - Minęła twoja wielka chwila Ryg, to tylko skrawek pergaminu. I jakieś wyznania miłosne, sądząc po błędach ortograficznych, pierwszoklasistów... - Dobra, dziewczyny, szkoda czasu! Lecimy do łazienki prefektów! - zawołała Malwka i pędem ruszyła do łazienki prefektów. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() like the coldest winter chill, heaven beside you (hell within) |
|
|
|
Bellatrix_Black-Lestrange |
Dodany dnia 06.06.2014 21:45
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 316 Dom: SlytherinPunkty: 2460 Ranga: Fascynat Czarnej Magii Data rejestracji: 22.06.13 |
Dziewczyny wbiegły zdyszane do łazienki prefektów. - Jejuuu !!! My tego nigdy nie znajdziemy... - rzuciła zrezygnowana Justyna. - No słuchajcie, przecież nie możemy się poddawać, bo serio nic nie znajdziemy. - szczerze powiedziała Bella. - Właśnie, uda nam się. A wiecie czemu ? - powiedziała Malwka. - No dajesz, oświeć nas... - powiedziała zirytowana już Ryg. - Bo jesteśmy najlepsze ! - krzyknęła Malwka. - Dobra, bierzmy się do roboty, bo nic nam z tego nie wyjdzie. - powiedziała "motywująco" Bella. ''Trzecia strzyga rzuciła się na Dymitra. Od chwili, kiedy go poznałam, nie widziałam, by przegrał jakąś walkę. Zawsze okazywał się szybszy i silniejszy od przeciwnika. Lecz tym razem było inaczej. (...) Wpatrywałam się w tę scenę szeroko otwartymi oczami. Rozpoznałam jasnowłosego strzygę. Rozmawiałam z nim podczas bitwy na dziedzińcu.
Chwycił Dymitra o cisnął nim o ziemię. Starli się w uścisku i nagle ujrzałam kły bestii zatapiające się w szyi strażnika. Czerwone oczy błyszczały, zwrócone w moją stronę. Usłyszałam krzyk. Wydobył się z moich ust. (...) Chciałam mu pobiec na ratunek, ale ktoś mnie zatrzymał. To był Stan. - Co robisz, Rose? Jest ich coraz więcej. Czy on nie rozumiał? Tam został Dymitr, musiałam po niego iść. (...) - Musimy uciekać, Rose! - On tam został!- krzyczałam najgłośniej, jak mogłam. Jak to możliwe, że pokonywałam strzygi, a nie miałam siły się wyrwać dwojgu strażnikom?- Dymitr tam jest! Musimy po niego wrócić! Nie możemy go zostawić! Kopałam na oślep, krzycząc, by go ratowali. Matka potrząsnęła mną i zbliżyła twarz do mojej twarzy. - On nie żyje, Rose! Nie możemy po niego wrócić. Słońce zajdzie za piętnaście minut, a strzygi tylko na to czekają. Nie wolno nam marnować ani sekundy. Musimy znaleźć się za osłoną, zanim zrobi się ciemno. Możemy nie zdążyć. Widziałam bestie tłoczące się przed wyjściem. Czerwone ślepia lśniły żądzą krwi. (...) Mimo to nie była w stanie się poruszyć. Wciąż wpatrywałam się w czeluść jaskini. Tam jest mój Dymitr. Razem z nim moja dusza. Nie wierzyłam, że zginął. Wtedy i ja musiałabym umrzeć. Matka wymierzyła mi policzek. Otrzeźwiałam. - Pędź!- krzyknęła- On nie żyje! Nie pozwolę ci zginąć razem z nim! Zobaczyłam w jej oczach strach. Bała się o mnie. Usiłowała ratować córkę. Przypomniałam sobie słowa Dymitra, który wolał zginąć, niż ujrzeć mnie martwą. Jeśli nadal będę tu tkwić, zawiodę ich oboje. - Dalej!- usłyszałam krzyk matki. Pobiegłam, a łzy spływały mi po policzkach.'' ~ Richelle Mead + "Pocałunek cienia" str. 400, 401, 402 "- Pewnego dnia oboje zostaniemy strażnikami Lissy. Moim obowiązkiem będzie ją chronić za wszelką cenę. Gdyby zaatakowały nas strzygi, musiałbym zasłonić ją swoim ciałem. - Wiem. Rozumiem to. - Przed oczami znów roztańczyły mi się czarne plamki. Byłam bliska omdlenia. - Nie w tym rzecz. Jeśli pozwolę sobie pokochać ciebie, nie będę chronił Lissy. Bo to ciebie bym zasłonił." ~ Richelle Mead + "Akademia wampirów" str. 329 "- Wow. Dyskusja o twarzy którą tylko matka mogłaby kochać. Ha. Słodko. Gdyby ten żart pochodził od kogokolwiek innego, oklaskiwałabym go. - Dobrze, że jesteś znawczynią w zakresie urazów twarzy - powiedziałam - Jak twój nos? Lodowaty uśmiech Mii drgnął nieznacznie, ale nie zniknął. Złamałam jej nos we wszystkich miejscach jakiś miesiąc wcześniej - podczas szkolnych tańców - i po leczeniu pozostała mała krzywizna. Prawdopodobnie chirurgia plastyczna mogłaby to poprawić, ale z moja wiedzą o stanie finansowym rodziny Mii, wiedziałam, że to nie byłoby możliwe w najbliższym czasie. - Jest lepiej - odparła sztywno - Na szczęście był tylko rozbity przez psychopatyczną dziwkę i właściwie, to nikt nie odnosi tego do mnie. Obdarzyłam ją moim najlepszym psychopatycznym uśmiechem. - Jaka szkoda. Członek własnej rodziny uderzył cię przez przypadek. Psychopatyczne dziwki mają skłonności do sięgania po więcej." ~ Richelle Mead + "W szponach mrozu" str. 55 ''- Auu! (..) Coś dużego i silnego przygwoździło mnie do twardej ziemi, a liście i gałęzie poraniły mi twarz i ręce. Dymitr unieruchomił mnie i nachylił się do mojego ucha. - Powinnaś była ukryć się w miasteczku- szepnął z rozbawieniem.- To było ostatnie miejsce, w którym bym cię szukał. Tymczasem bezbłędnie odgadłem twój plan. - Nie bądź z siebie taki dumny- wycedziłam przez zęby, starając się uwolnić. Szlag. Był cwany. W dodatku znów oszołomiła mnie jego bliskość. (...)- Miałeś szczęście i tyle. - Nie potrzebuję szczęścia, Roza. Zawsze cię znajdę. Od ciebie zależy, jak bardzo chcesz utrudnić nam życie.'' ~ Richelle Mead + "Ostatnie poświęcenie" str.100 "To ja zawsze będę jego najwierniejszą! On sam Lord Voldemort uczył mnie czarnej magii!" |
|
|
|
Czarna Wdowa |
Dodany dnia 06.06.2014 22:01
|
![]() Postów: 387 Dom: GryffindorPunkty: 4058 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 12.12.13 |
-_Swoją drogą to fajny pomysł z tymi podchodami_-_stwierdziła Laura przeszukując szafkę. -_No nawet bardzo fajny_-_poparła Justyna. -_Dobra dziewczyny pomyślmy logicznie gdzie coś może być_-_zastanawiała się Bella. -_Tak naprawdę to wszędzie. -_Tak, tak, ale według mnie to musi być miejsce na które nie wpadłybyśmy od razu..._takie niby banalne, tak jak wszystkie kryjówki do tej pory. Laura, taka mała prośba... stawiaj spację przed i po myślnikach, oki? ;> Łaps. Edytowane przez Lapa15 dnia 06.06.2014 23:00
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
|
Dodany dnia 06.06.2014 23:21
|
|
![]() You have an error in your SQL syntax; check the manual that corresponds to your MariaDB server version for the right syntax to use near '' at line 1You have an error in your SQL syntax; check the manual that corresponds to your MariaDB server version for the right syntax to use near '' at line 1 Postów: Dom: Brak przydziału Punkty: You have an error in your SQL syntax; check the manual that corresponds to your MariaDB server version for the right syntax to use near '' at line 10 Ranga: Mugol Data rejestracji: 01.01.70 |
- Czy tu, w kiblu, jest jakieś takie miejsce? - spytała z ironią Justyna Blue, która miała już trochę dość poszukiwań. Żadna z nich nie odpowiedziała. Malwka w końcu wpadła na pewien pomysł. - Maaaaaartoo! - zawyła. - Yy... co masz zamiar zrobić? - spytała ją Laura, patrząc na koleżankę jak na wariatkę. - Mam zamiar spytać się Marty, gdzie jest wskazówka. Chwilę podudniło, chwilę pobulgotało i z jednej z umywalek pojawiła się Marta. - Ach, to tylko Wy... - mruknęła i dała susa w sąsiednią kabinę. - Maaarto! - zawołała za nią Laura. - Gdzie jest wskazów... - dodała Jastyna, ale Jęcząca Marta dała nura w sedes, z którego wypłynęły nieczystości. - O fu... - wzdrygnęła się Bella. I poszukiwania trwały dalej. Tik Tak, tik tak... Justyna Blue zmierzała w stronę okna. - Nie mam siły... Auć! - pisnęła, gdy usiadła na czymś. Wstała i wzięła to do ręki. Była to poduszka - pierdziuszka z przymocowaną kartką. W tej chwili do kibla wpadł Kieł, a tuż za nim Hagrid. Dziewczyny podeszły do Justyny. - Haha, to należało do Irytka, jak się pewnie domyślasz. To jego poduszka - pierdziuszka, którą posługiwał się za życia. Z chęcią oddał nam to, ciesząc się, że będzie mógł patrzeć, jak inny robi psikusa drugiemu. Ma nadzieję, że podłażą to Snape'owi... Podobno na życzenie właściciela, poduszka sama się przemieszcza. (Brawo Justyna! Możesz ten przedmiot wpisać do swojej Karty Postaci!) ![]() ___________________________________________________________________ Wskazówka dla grupy spod chatki |
|
|
|
Hermiona Justysia |
Dodany dnia 07.06.2014 10:05
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 947 Dom: HufflepuffPunkty: 25374 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 10.09.08 |
- Poduszka pierdziuszka? No ładnie. Hahaha. - zaśmiała się głośno Blue. - Dobra zajmujmy się kolejną zagadką. - Luna wzięła kartkę do ręki i przyjrzała się dokładnie. Nie długo to trwało, gdy doszły do wniosku, że chodzi o jezioro. - Zrobiło się już troszkę chłodniej. - powiedziała Malwka. - chodźmy po kurtki i pójdziemy nad jezioro. Dziewczęta nie zastanawiały się dłużej, tylko jak najszybciej pobiegły do swoich dormitoriów, a później na błonia szukać kolejnej wskazówki. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |



spędziłam tu trochę czasu i wspominam bardzo dobrze, tęsknię 

Christina


Hufflepuff

























Slytherin











Gryffindor














































































































































