Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Czarny Łabędź
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 16.08.2013 17:28
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
"Czarny Łabędź" reżyserii Darren Aronofsky'ego miał swoją premierę już w 2010 roku, jednak dopiero wczoraj sięgnęłam po ten film. I mam niestety mętlik w głowie. Ogólnie niby film opowiada o Ninie, która jest baletnicą i ma szansę otworzyć sezon "tańcząc" główną rolę w Jeziorze Łabędzim. Sama Nina jest delikatna, cnotliwa i krucha, idealna kandydatka na Białego Łabędzia. Jednakże główna tancerka będzie musiała się wcielić nie tylko w Białego, ale również w Czarnego, będącego uosobieniem wyzwolenia, flirtu i mroku. Ta rola staje się już dla niej sporym problemem, którego nie wspomaga fakt, że do zespołu baletowego przyjęli nową baletnicę, uosobienie właśnie Czarnego Łabędzia, Lily (w tej roli Mila Kunis). I teraz pytania. Uwaga, bo będą tu spoilery. 1. Nina miała chorobę psychiczną, to fakt. Ale czy zachorowała dopiero próbując sprostać roli, czy jednak to był tylko nawrót choroby? W końcu w jednej scenie matka Niny, zauważając jej rany na plecach, wspomniała coś że "znowu to sobie robisz?", czy jakoś tak. 2. Spotkałam się z tezą, że matka Niny molestowała ją. Przemawiają za tym sceny, że matka daje Ninie posmakować z palca krem tortowy, gdy ta nie chce go zjeść, ubiera ją i przebiera, Nina zamyka się w łazience przed matką, a potem przemyka szybko do pokoju, by ta jej nie widziała, matka maluje obrazy na których widnieje Nina (miała obsesję na punkcie córki?), aż w końcu scena z lesbijskim seksem. Był tam taki motyw, że niby ona leżała w łóżku z tą Lily, wcześniej barykadując drzwi. Rano okazuje się, że drzwi nie są zabarykadowane, a Lily tak naprawdę tam nie było.. Dodatkowo jej wyimaginowana kochanka (Lily) nagle zmienia twarz... nie zdążyłam tylko wyłapać, na czyją. Jest jeszcze jedna scena, gdy matka znowu zauważyła zadrapania na plecach Niny, nagle dzwoni dzwonek do drzwi. Matka mówi, że Niny nie ma i próbuje zatrzymać córkę za wszelką cenę w domu, jednak Nina wybiega. Dodatkowo jeszcze, była chyba scena (nie mam tu pewności), że Nina coś mówi o tym swoim Leroyu (który wybierał dziewczyny do przedstawienia) i matka chyba wspomina, że kto by nie chciał Niny, czy coś takiego. Dziwiły mnie te fakty, jednak nie przekonują mnie one całkowicie. Na początku myślałam, że matka po prostu jest za opiekuńcza (i zatrzymała Ninę na poziomie 10latki, mam na myśli jej pokój, ubieranie, obcinanie paznokci itd.), jednak zastanowił mnie fakt, dlaczego tak zlewała na karierę córki. Owszem, cieszyła się i próbowała wspierać, ale jakby była nadopiekuńcza, latałaby z nią na treningi. A jakby chciała spełnić chore ambicje, nie pocieszałaby Niny, że nie musi dostać roli Królowej Łabędzi, może być kimś innym i równie pięknie zatańczy. Ogólnie dyskusję można poczytać tutaj: http://www.filmwe...ja,1558669 3. Znalazłam jeszcze jedną interpretację. O satanizmie. Co prawda sam "satanizm" wydaje się mi być mocną nadinterpretacją, tak już dosłowne opętanie ma swoje argumenty. Bo, jak widzimy na samym początku, mamy tego stwora czarnego (nie wiem kim on jest niestety^^) a pod koniec, widzimy jak Nina z zadrapanych pleców wyjmuje czarne kolce (pióra?) podobne do tego, jaki miał ten stwór. To tak, jakby się w go zamieniała. Dodatkowo przerażająca dla mnie była scena z tym pomnikiem czarnego anioła. To było wówczas, co poszła na spotkanie ze sponsorami, jakby wymownie ta statua mówiła "jak zrobisz to co chce Leroy, osiągniesz doskonałość. Co prawda jednak i tak nadal bardziej przemawia za mną choroba psychiczna, niż takie rzeczywiste opętanie, jednak same argumenty są dość ciekawe (niektóre, bo motylki na tapecie są śmieszne). Całą dyskusję można poczytać tutaj: http://www.filmwe...wa,2076025 4. Czy Lily była wytworem wyobraźni, czy rzeczywiście istniała? Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania i mam nadzieję, że ktoś pomoże mi z tym filmem. ; ) Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
yersinia |
Dodany dnia 16.08.2013 23:38
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 328 Dom: GryffindorPunkty: 3481 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 29.07.11 |
Oglądałam film jakiś czas temu (kiedy wychodził w Polsce), ale albo niezbyt uważnie, albo już wielu rzeczy nie pamiętam Swoją drogą specyficzny trochę, po seansie nie byłam w stanie zdecydować się, czy mi się podobał, czy nie.Moim zdanim Lily musiała istnieć, bo (o ile dobrze pamiętam) facet, który obsadzał role, pokazał ją Ninie jako osobę, która świetnie zagrałaby Czarnego Łabędzia. Czyli jako osoba istniała - ale część spotkań głównej bohaterki z nią była chyba wytworem jakiejś dziwnej formy schizofrenii Dobra, więcej się nie wypowiem zanim znów nie obejrzę filmu, bo zgadywać bez sensu z takimi lukami w pamięci nie ma po co. |
|
|
|
Sunco |
Dodany dnia 17.08.2013 13:37
|
![]() Pochwały: 1 Postów: 41 Dom: SlytherinPunkty: 335 Ranga: Najsprytniejszy wsród Ślizgonów Data rejestracji: 29.07.13 |
Oglądałam film baaardzo dawno temu, od razu, gdy tylko wszedł do kin. Powiem Ci, Ang, że osobiście uważam go za bardzo emocjonalny i zapadający w pamięć. Lily jak najbardziej była osobą realną, można by ją nawet nazwać przyjaciółką Niny. Nina była chora, albo raczej... Chciała obsesyjnie wejść w swoją rolę, niezależnie od skutków jakie to przyniesie. Jej jedynym pragnieniem, od zawsze, był taniec - balet. Mając taką szansę na rozwinięcie swojej kariery szła po trupach do celu. Jej psychika była Białym Łabędziem, który zmieniał się w Czarnego. Dajmy na to właśnie scenę z wyjściem do klubu i powrocie, tym jak traktowała matkę. Nina sama w sobie była "Biała", ona za wszelką cenę próbowała stać się "Czarna", co widać przez całe trwanie filmu. I muszę przyznać, że udało się jej. Film jest niesamowity. Muszę jednak przyznać, że bardzo podoba mi się napisana przez Ciebie druga teza. Jest bardzo możliwa i gdy o tym napomknęłaś, również widoczna. ![]() "I tak się składa, że członkowie Brygady Inkwizycyjnej MOGĄ odejmować punkty. Tak więc, Granger, odejmuję Gryffindorowi pięć punktów za chamskie wyrażanie się o naszej nowej pani dyrektor... Macmillan, też pięć, bo mi się sprzeciwiasz, Potter, pięć, bo cię nie lubię... Weasley, koszula ci wyłazi, za to też pięć punktów... Och, zapomniałem, ty, Granger, jesteś szlamą, więc za to dziesięć..." "Jeśli się zastanawiasz co tak śmierdzi, mamo, to ci wyjaśnię, że właśnie weszła szlama. (...) Kto Ci podbił oko, Granger? Chcę mu posłać kwiaty." ![]() |
|
|
|
YourSmile |
Dodany dnia 19.08.2013 07:11
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1328 Dom: GryffindorPunkty: 29744 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 13.01.13 |
Najpierw postaram się odpowiedzieć na pytanie, które zadałaś Ang. ; ) 1. Myślę, że ona od dawna miała problemy psychiczne. Nie był to według mnie nawrót choroby, a jej nasilenie się związane m.in. z ogromnym stresem i okropnym nadwyrężaniem własnego zdrowie przez ciągłe próby, złe odżywianie się itd. Kiedy pierwsza razy "widzimy" bohaterkę mnie od razu zaświeciła się czerwona lampka, że nie wszystko jest z nią w porządku... Potem, jak już wspomniałaś, te słowa matki i jeszcze kilka innych sytuacji. Uważam, że rola w balecie doprowadziła ją do stanu krytycznego. 2. Myślę, że to jest takie szukanie drugiego dna i niestety trochę na siłę... Nie spotkałam się wcześniej z taką hipotezą i ciężko jest mi się do niej ustosunkować, bo tak szczerze jestem w szoku. Jednak spróbuję. Mi osobiście postać białej Niny kojarzy się m.in. z czystością w osobliwym tego słowa znaczenia. Nieskalana, to chyba dobre określenie. Wiemy, że nie jest dziewicą, przynajmniej sama tak mówi, ale tu bardziej chodzi o to, że seks jest dla niej czymś nie za dobrze znanym, odległym. Czymś czego może zasmakowała, ale niekoniecznie jest dla niej ważne. W ogóle odniosę się w tym momencie do rozmowy Niny z Tomem. On pyta się jej właśnie o seks. Ona rumieni się itd. Czy tak zachowałaby się dziewczyna wykorzystywana przez matkę? Szczerze wątpię. Co do ogólnych stosunków matka - córka. To myślę, że matka Niny była po pierwsze nadopiekuńcza, ale to jest coś co widzimy od razu. Potem zauważamy, że ta kobieta ma straszny przerost ambicji względem córki, który stara się delikatnie zamaskować uśmiechem i tą troską. Nie powiem, że chciała źle dla córki, bo tak z pewnością nie było. Myślę, że matka dziewczyny miała jakieś urazy z przeszłości. Przez co teraz chciała ochronić dziewczynę od tego, ale robiła to nie tak jak powinna. Różowy pokoik... Hmm.. Traktowała swoją córusię jak małą dziewczynkę, uważam, że tak tłumaczyła sobie to, że musi się nią tak bardzo opiekować - "Ona jest jeszcze mała nic o życiu nie wie, a ja jestem jej matką i muszę ją za wszelką cenę ochronić przed złem całego świata". Ta lesbijska scena... Na pierwszy rzut oka to wydała mi się wiarygodna, ale jeśli lepiej się przyjrzymy sytuacji już ma się pewne wątpliwości. Zauważyłam, że matka dziewczyny tak jakby nie zauważa Lily! Tylko my i Nina ją widzimy! Dalej. Nina (tak mi się wydaje) widzi własną twarz, ale tę czarną, bo sama jest jeszcze biała. Rano okazuje się, że drzwi nie są zabarykadowane, a Lily tak naprawdę tam nie było.. Według mnie ten cały lesbijski seks odgrywał się w wyobraźni Niny. Ona przecież odleciała! I raczej sobie pomogła w fantazjach masturbacją. Takie jest moje zdanie. 3. Samo słowo "opętanie" wybitnie tutaj nie pasuje. Nina była chora, bardzo chora... Jej stanu na pewno nie nazwałbym opętaniem. Co jak co... Ale "Jezioro Łabędzie" znam. I nie, nie jestem baletnicą. Musiałam się o tym uczyć w szkole muzycznej. Ten stwór to czarnoksiężnik Rotbart. Czarny charakter całego baletu. (W ogóle zachęcam do przeczytania libretta.) Ale dlaczego wygląda jak potwór i ma te pióra? Otóż Rothbart potrafi zamieniać się w Puchacza. A jeśli chodzi o te "pióra", które miała mieć Nina... Myślę, że to miało być kolejne złudzenie, kolejny wymysł Niny i kolejny objaw jej choroby. Przecież bez powodu nie raniłaby sobie pleców. I uważam, że takimi fantazjami karmiła ją jej choroba. 4. Lily na pewno istniała. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Aczkolwiek część sytuacji z nią związanych już niekoniecznie... Lily jest ukazana jako dziewczyna, która ma predyspozycje do wcielenia się w czarnego łabędzia, ale nim nie jest. Czarny łabędź jest ukazany jako ucieleśnienie zła, a Lily nie jest przecież żadnym potworem! Ma jak już wcześniej wspomniałam predyspozycje i tylko tyle. No i ma robić za "niegrzeczną dziewczynkę". Pojawia się ta postać w filmie, abyśmy dostrzegli różnice między trzema "osobami" Białą Niną, Ciemną Lily i Czarną Niną. Jak na razie tyle. Może napiszę coś jeszcze, ale później... Ang, wybacz, że dopiero teraz... |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 20.08.2013 22:59
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
To myślę, że matka Niny była po pierwsze nadopiekuńcza, ale to jest coś co widzimy od razu. Potem zauważamy, że ta kobieta ma straszny przerost ambicji względem córki, który stara się delikatnie zamaskować uśmiechem i tą troską. Nie powiem, że chciała źle dla córki, bo tak z pewnością nie było. Myślę, że matka dziewczyny miała jakieś urazy z przeszłości. Przez co teraz chciała ochronić dziewczynę od tego, ale robiła to nie tak jak powinna. Różowy pokoik... Hmm.. Traktowała swoją córusię jak małą dziewczynkę, uważam, że tak tłumaczyła sobie to, że musi się nią tak bardzo opiekować - "Ona jest jeszcze mała nic o życiu nie wie, a ja jestem jej matką i muszę ją za wszelką cenę ochronić przed złem całego świata". Jak już wcześniej wspomniałam, na pierwszy rzut oka matka Niny rzeczywiście wydaje się być nadopiekuńcza i jakby mająca ambicje przeniesione na córkę. Jednak potem okazuje się, że coś się tu nie zgadza. Może rzeczywiście to niedopracowanie twórcy scenariusza i/lub reżysera. No bo, jakby nie patrzeć, TAK nadopiekuńcza matka, jaką próbowali zrobić z matki Niny, pilnowałaby jej na każdym kroku, nie tylko w domu. Chodziłaby z nią na treningi,albo chociaż odprowadzała do szkółki grzecznie. I przychodziłaby po nią, bo przecież jak jej malutka córusia może wracać sama tak późnymi wieczorami do domciu! I jakby przenosiła ambicję na córkę, nie przyjęłaby tak łatwo do wiadomości, że Nina nie zostanie jednak główną baletnicą (to się chyba wtedy primabalerina nazywa?) i nie pocieszałaby jej mówiąc, że może zatańczyć "gorszą" rolę, prawda? A tak poza tym, co sądzicie o roli tego nauczyciela Niny? Jak bardzo Waszym zdaniem przyczynił się do zagłady dziewczyny? Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
YourSmile |
Dodany dnia 21.08.2013 06:50
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1328 Dom: GryffindorPunkty: 29744 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 13.01.13 |
Jak już wcześniej wspomniałam, na pierwszy rzut oka matka Niny rzeczywiście wydaje się być nadopiekuńcza i jakby mająca ambicje przeniesione na córkę. Jednak potem okazuje się, że coś się tu nie zgadza. Może rzeczywiście to niedopracowanie twórcy scenariusza i/lub reżysera. No bo, jakby nie patrzeć, TAK nadopiekuńcza matka, jaką próbowali zrobić z matki Niny, pilnowałaby jej na każdym kroku, nie tylko w domu. Chodziłaby z nią na treningi,albo chociaż odprowadzała do szkółki grzecznie. I przychodziłaby po nią, bo przecież jak jej malutka córusia może wracać sama tak późnymi wieczorami do domciu! I jakby przenosiła ambicję na córkę, nie przyjęłaby tak łatwo do wiadomości, że Nina nie zostanie jednak główną baletnicą (to się chyba wtedy primabalerina nazywa?) i nie pocieszałaby jej mówiąc, że może zatańczyć "gorszą" rolę, prawda? Mnie te argumenty nie przekonują. A Nina nie wygląda na dziewczynę molestowana przez matkę. Inaczej by się zachowywała, gdyby tak było. Uważam, że jej matka miała jakieś problemy psychiczne, najprawdopodobniej depresję. Zauważył ktoś, że Nina nie ma ojca? Pomijając ten fakt. Tak szczerze to myślę, że jej matka nie chciała jej samotnie "puszczać" na próby i z powrotem, ale Nina pewnie odstawiła jakąś okropną kłótnię. Ale to znowu jest straszne gdybanie. ;d Nie wiem w sumie do końca dlaczego, ale myślę, że matka Niny miała jakiś uraz z przeszłości... I to jest związane z jej zachowaniem względem córki. Nie tyle nadopiekuńczość co pewnego rodzaju "blokada". Z jednej strony potrafiła pozwolić wracać córce samotnie wieczorami, o tyle w domu robiła za przesadnie troskliwą matkę... Mi też coś się tutaj nie zgadza, ale nie widzę wytłumaczenia tego w stwierdzeniu, że ta kobieta molestowała własną córkę! Uważam, że ta "blokada" u matki Niny jest dużo bardziej skomplikowana, a my za mało, po obejrzeniu filmu, wiemy. I ta "blokada" włącza jej się w pewnych momentach, a czasem trzyma Erica ją na wodzy. Tak jakby raz zachowywała się tak jak każda matka, a w innych chwilach jak zupełnie inna osoba. Z drugiej strony... Ona mogła wiedzieć o problemach psychicznych córki. Zauważcie, że kiedy Nina ma jakieś gorsze chwile wtedy jej matce włącza się ta "blokada" i staje się ona strasznie troskliwa myśląc, że tak pomoże córce. Sama nie wiem już co o tym myśleć. Zgodzę się, że ta postać jest troszeczkę niedopracowana, no chyba, że taki był plan... Ale chyba nie wyszło. A tak poza tym, co sądzicie o roli tego nauczyciela Niny? Jak bardzo Waszym zdaniem przyczynił się do zagłady dziewczyny? Dolał oliwy do ognia. Jego poczynania sprawiły, że stan Niny się pogorszył. A te tekst o Beth... Wtedy Nina stwierdziła, że musi zrobić to samo co jej poprzedniczka, co ją zniszczyło. Zamiast zauważyć do jakiego stanu doprowadziła się Beth, to ta wlazła w to samo bagno. A Thomas tylko ją popychał w tym kierunku! Jego metody jak widać przyniosły wyczekiwany przez niego efekty, ale zbyt wielkim kosztem. |
|
|
|
Sunco |
Dodany dnia 22.11.2013 18:43
|
![]() Pochwały: 1 Postów: 41 Dom: SlytherinPunkty: 335 Ranga: Najsprytniejszy wsród Ślizgonów Data rejestracji: 29.07.13 |
A tak poza tym, co sądzicie o roli tego nauczyciela Niny? Jak bardzo Waszym zdaniem przyczynił się do zagłady dziewczyny? Ang, dlaczego uważasz, że Nina została zgładzona? Nie uważasz, że tak naprawdę ona dojrzała, wykluła się z własnego muru? ![]() "I tak się składa, że członkowie Brygady Inkwizycyjnej MOGĄ odejmować punkty. Tak więc, Granger, odejmuję Gryffindorowi pięć punktów za chamskie wyrażanie się o naszej nowej pani dyrektor... Macmillan, też pięć, bo mi się sprzeciwiasz, Potter, pięć, bo cię nie lubię... Weasley, koszula ci wyłazi, za to też pięć punktów... Och, zapomniałem, ty, Granger, jesteś szlamą, więc za to dziesięć..." "Jeśli się zastanawiasz co tak śmierdzi, mamo, to ci wyjaśnię, że właśnie weszła szlama. (...) Kto Ci podbił oko, Granger? Chcę mu posłać kwiaty." ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 22.11.2013 18:45
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Ang, dlaczego uważasz, że Nina została zgładzona? Nie uważasz, że tak naprawdę ona dojrzała, wykluła się z własnego muru? I sobie umarła? Przecież ona była chora psychicznie już pod koniec. Zabiła koleżankę, wyobrażała sobie, że jest łabędziem. Jej stan był tragiczny przecież! Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 23.11.2013 18:59
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Dobra... bardzo chętnie się wypowiem. Na samym początku chciałam zaznaczyć, że film był moim zdaniem przeciętny. Nagroda dla Natalie zasłużona, co nie zmienia faktu, że film w ogóle średnio mnie przekonał. Ale to może przez owo demonizowanie życia baletnicy, które naprawdę nie jest taką katorgą, jak starali się to pokazać za wszelką cenę. A teraz pytania 1. Myślę, że ciężko stwierdzić, czy Nika już wcześniej była chora. Możemy się domyślać, że już w przeszłości nie radziła sobie ze stresem. 2. Nie sądzę, by to było molestowanie. Dla mnie to zamykanie tej relacji w schemacie, który jest nam najbardziej znany. Matka Niby wyrażała wręcz chorobliwą obsesję, to nie była opiekuńczość. Dorosła dziewczyna, która wciąż mieszka z matką, w różowym pokoju z misiami, która oprócz matki nie ma absolutnie żadnych znajomych. To najbardziej rzuciło mi się w oczy. Obcinanie paznokci córki, zasypianie przy niej, malowanie jej portretów i spędzanie razem każdej chwili wolnej. Bardzo niezdrowa relacja i na moje matka była tak samo chora jak córka. Więc może to było molestowanie psychiczne. 3. Co do opętania to zgadzam się z YS. W ogóle wszelkie te demoniczne przemiany są bardzo typowe dla Jeziora. Kiedy Nina wyciąga ze swojej skóry pióra - zamienia się w łabędzia, kiedy między jej palcami pojawiają się błony - to samo. Kroczy za nią zły czarnoksiężnik, który stara się ją zniewolić. Tylko właśnie - to był tylko jakiś sposób odbierania choroby, gdyby Nina grała w teatrze ... nie wiem... chociażby "Nędzników" to pewnie dręczyłby ją Javert. 4. Nina pewnie istniała, ale nie jako osoba, z którą Nina wchodzi w bliższe relacje. Ona pewnie żyła sobie swoim życiem, gdzieś tam obok. Ale stała się dla Niny jakimś takim uosobieniem jej własnych lęków i obsesji. na razie tyle... ;p Potem coś dopisze ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
vilutnaria |
Dodany dnia 04.02.2017 12:49
|
![]() Postów: 33 Dom: RavenclawPunkty: 134 Ranga: Pani Dylanowa Data rejestracji: 25.06.16 |
Jako, że siedzę w tańcu od wielu wielu lat, bardzo chętnie się wypowiem na temat tego filmu. Dlaczego, dlaczego w każdym chyba filmie poruszającym kwestie baletu, tancerki zwracają się do siebie w tak perfidny, obrażający sposób?? Czy ogół społeczeństwa naprawdę uważa, że jesteśmy tak wulgarne i nietaktowne? Nie wyobrażam sobie powiedzieć do koleżanki, z którą dzielę scenę 'wal się'. Przez to świat baletu niektórym wydaje się być ostentacyjny, zawistny i podły. Jakie Wy macie zdanie na ten temat? Mnie to bardzo drażni... Przedstawione w filmie rozmowy Niny z dyrektorem są dość rozwiązłe. Nie podobało mi się to, uważam, że relacje dyrektor-pracownik czy pedagog-tancerz powinny zachowywać profesjonalny charakter. Tymczasem zarówno w tej produkcji, jak i w serialu Flesh&Bone, te relacje są zaburzone. W obydwu przypadkach dyrektor to bezwstydny, wręcz bezczelny facet, który uważa, że wszystko mu wolno. Nie chciałabym znaleźć się w takiej rzeczywistości i mam nadzieję, że postać takiego dyrektora została wykreowana tylko i wyłącznie poprzez wyobraźnię reżysera i w żadnym zespole baletowym tancerki nie muszą obcować z takimi przypadkami, a jeśli już tacy się znajdują, to są pociągani do odpowiedzialności. Co do zaburzeń psychicznych tancerzy, zdarzają się one niezalezni od środowiska, chyba najgłośniejszym przypadkiem, najbardziej bodaj znanym w historii tańca (brzmi to okropnie...) była choroba genialnego Wacława Niżyńskiego. To rosyjski tancerz polskiego pochodzenia, którego szczyt kariery przypadł w pierwszych kilkunastu latach XX wieku a rozsławił go między innymi impresario Sergiusz Diaghilew. Niżyński był człowiekiem o ponadprzeciętnej wrażliwości, którego bez reszty pochłonęły zaburzenia psychiczne, między innymi schizofrenia. Przez chorobę musiał zrezygnować z tańca, ale i przez nią paradoksalnie osiągnął tak wiele. Śmiem przypuszczać, że jego nienaturalne wyobrażenia doprowadziły do skandalicznej prapremiery Święta Wiosny w 1913 roku. Niżyński wychodził w przyszłość, jego umysł otwierał się na nieskończone możliwości, a jednak nie potrafił on stawić temu czoła i wyjść publiczności na przeciw. "Nie żałuj umarłych, Harry, żałuj żywych, a przede wszystkim tych, którzy żyją bez miłości." Zapraszam do przeczytania mojej historii: https://www.wattp...9%C5%BCyca ![]() ![]() ![]() ![]() W Hogwarcie: Luna Darkshade http://www.harry-...h2534.html "Gdyby zwierzęta wierzyły w Boga, to Szatan w ich oczach wyglądałby jak człowiek." Wielbię Dylana całą sobą ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |


gordian119







Slytherin





















Gryffindor
Swoją drogą specyficzny trochę, po seansie nie byłam w stanie zdecydować się, czy mi się podobał, czy nie.




Hufflepuff














Ravenclaw






