Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Remus Lupin
|
|
PaulaSmith |
Dodany dnia 23.04.2017 21:53
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 2775 Dom: HufflepuffPunkty: 23034 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 05.01.17 |
I ja się wypowiem, w końcu wybrałam ten temat ![]() Zacznę od pytania Alette, o konsekwencję Jo w prowadzeniu postaci Remusa. Zgadzam się, że od Zakonu Feniksa zaczęło się coś zmieniać, przestał być taki idealny. Ale przecież nie tylko postać Lupina oberwała, przecież sam Harry już nie był taki doskonały i bohaterski. Myślę, że to zamierzony efekt dojrzewania postaci, zetknięcia się jej z prawdziwym życiem, które potrafi dać w kość, no a przecież wiadomo, że Remus został mocno doświadczony przez los. Był takim trędowatym, w końcu odszedł ze szkoły, bo wiedział jak ludzie na niego reagują. W tych momentach było mi go bardzo szkoda. Oczywiście nie będzie odkrywczym, że bardzo polubiłam go za jego pomoc Harry`emu z dementorami, że był dla niego pomocą, gdy inni go nie rozumieli. Myślę, że w tym momencie widział w Harry`m trochę siebie. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Sarahis ![]() |
|
|
|
blad logiczny |
Dodany dnia 24.04.2017 08:58
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 525 Dom: RavenclawPunkty: 10701 Ranga: Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz! Data rejestracji: 13.12.14 |
Alette, nie nazwałem tego "olewaniem". On po prostu się bał stanowczo przeciwstawić głupocie i złośliwości kolegów wobec Severusa, mimo, iż doskonale zdawał sobie sprawę, że bardzo przeginają. Ta obawa wynikała z lojalności dla osób które przyjęły go do swojego grona i nie odrzuciły kiedy dowiedziały się o jego problemie. Severus oczywiście nie był całkiem bez winy, w ogóle był człowiekiem z bardzo trudną przeszłością. James i Syriusz mogli tego nie rozumieć, bo wychowywali się normalnych rodzinach. Syriusz co prawda nie akceptował zasad jakie panowały, w jego rodzinie, ale przez całe dzieciństwo, w pełni korzystał z przywilejów i statusu jaki mu zapewniała. Remus jednak swoje przeszedł i wiedział jakie problemy mogą mieć niektóre osoby. Był przecież bardzo inteligentny i chyba najbardziej z całej paczki zdolny do empatii. Więc najpewniej doskonale wiedział co przeżywa lub może przezywać S. Snape. Jeśli chodzi o wybryk Harry'ego, to moim zdaniem nawet, w połowie nie był wystarczająco surowy. W tym czasie przecież jeszcze uważał Syriusza za zdrajcę i bezwzględnego mordercę, który poluje na syna Jamesa. Powinien natychmiast zgłosić sprawę do Dumledore'a, (choć pewnie ten i tak się dowiedział) dać mu szlaban. Więc nadal uważam, że jako ojciec nie umiałby być stanowczy, tak jak nie był wobec przyjaciół i dokładnie z tych samych powodów. Przywykł do opinii, że jako wilkołak nie ma takich samych praw jak inni czarodzieje. To nie jest "olewanie" to skutek wynikający z powszechnego podejścia otoczenia do wilkołaków. Błąd mam zawsze przed sobą.
Wszelkie błędy, gramatyczne, stylistyczne, ortograficzne, interpunkcyjne, to moi kuzyni. Nie lubię kuzynów. Uważam, że należy wypędzić błendy z pustymi do puszczy. |
|
|
|
PaulaSmith |
Dodany dnia 24.04.2017 10:15
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 2775 Dom: HufflepuffPunkty: 23034 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 05.01.17 |
Jakim Remus byłby ojcem? Zgodzę się z bladem logicznym, że daleko mu by było do doskonałości, oczywiście nikt nie jest idealny, ale myślę, że jego brak pewności siebie, niepewność w poruszaniu się w społeczeństwie czarodziejów, którzy gdy wiedzieli o jego przypadłości go odrzucali, sprawiłoby, że nie byłby pewien jak postępować ze swoim dzieckiem. Ale może od początku, czyli moment kiedy dowiedział się, że Tonks jest w ciąży. Wg mnie nie wynikało to ze strachu przed rodzicielstwem. Cały czas pamiętam tę scenę z trzeciego tomu, gdy jako wilkołak chciał skrzywdzić trio i myślę, że to o to nie panowanie nad sobą częściowo chodziło. Nikt z nas nie chciałby skrzywdzić swojego dziecka (jakby je miał ). Napisałam na początku, że nie byłby doskonałym ojcem, ale uważam, że złym też nie. Miał dobre podejście do Harry`ego i młodzieży podczas lekcji w Hogwarcie. Był też po prostu dobrym człowiekiem, który może miał problemy ze stanowczością, jak wspomniał blad, ale i to nie jest najważniejsze. Uważam, że kochałby swojego syna nad życie. Skąd ta myśl? Właśnie z tego jak kochał swoich przyjaciół, przede wszystkim widział ich zalety, a nie wady. I tak samo byłoby z synem. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Sarahis ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 24.04.2017 18:23
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Co do tematu, który poruszyli Alette i blad logiczny... Wydaje mi się, że ta cała akcja ze znęcaniem się nad Severusem miała jakiś wymiar wychowawczy ze strony Rowling. Wszyscy chyba doskonale wiemy, jak dzieci, czy nastolatkowie potrafią być okrutni. Rowling w roli tych okrutnych postawiła akurat Huncwotów, ale myślę, że o ile pewnie każdy z nas uważał, że ich zachowanie było słabe, to jednak nie wysnuwamy od razu wniosku, że Huncwoci byli złymi ludźmi. Pomijam Petera, ale w jego przypadku mamy trochę inne argumenty w kieszeni. No i mając szerszy obraz relacji Huncwotów ze Snape'em wiemy, że ten drugi nie był bez winy. Ja się właśnie też nie zgadzam z tym, że Remus nie potrafiłby być stanowczy. Trudno oceniać jego zachowanie przez pryzmat tego, jak traktował Harry'ego. Kiedy ma się własne dzieci, to chyba wygląda nieco inaczej. Uważam, że by się dystansował w tym sensie, że nie byłby może super wylewnym ojcem, nie uważam też, że byłby przesadnie surowy, ale stanowczy na pewno. Wbrew pozorom Remus wcale nie był taki miękki. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 24.04.2017 19:48
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
No ja właśnie wcale nie uważam, że Remus był miękki. Poza tym ten przykład ze wspomnienia Severusa moim zdaniem nie jest adekwatny. Przede wszystkim Remus był dzieciakiem, nawet jeśli całkiem mądrym i empatycznym. Nie zestawiłabym w jednej linii jego sytuacji i Snape'a, no bez przesady. Bo Snape w pewien sposób sam sobie zgotował taki a nie inny los - był wredny, miał toksyczne poglądy i do tego tliła w nim się iskra rasisty. Remus nie sprowokował w żaden sposób tego, jak inni do niego podchodzili. Z drugiej strony miał normalną rodzinę, nie? Nie sądzę więc, żeby miał jakieś podstawy, żeby Severusa rozumieć, bo jakkolwiek obydwoje nie mieli wżyciu lekko, to jednak źródła problemów były całkowicie inne. Natomiast z tym zawiadomieniem dyrektora - no to nie byłoby pedagogiczne zachowanie. Zgodne z przepisami, jasne. Ale nie zapominajmy o dwóch faktach. Po pierwsze Remus nie chciał być hipokrytą. Donoszenie na ucznia, który robił w zasadzie to samo co on kiedyś, byłoby strasznie słabe. Zwłaszcza że Harry'ego mógł powstrzymać o własnych siłach - samym autorytetem. Gdyby dał mu szlaban, wtedy Potter by go odwalił i dalej biegał do Hogs. A tak zadziałał na jego psychikę, spowodował wyrzuty sumienia. To było bardzo skuteczne. Druga sprawa to fakt, że mówimy o Hogwarcie. Harry może złamał regulamin, ALE z drugiej strony wobec niego też nikt nie zachował się sprawiedliwie. Nie dostał pozwolenia na odwiedzanie wioski dlatego, że miał okropną rodzinę. Dzieciaki na szlaban wysyłali do lasu, gdzie żyły akromantule. To naprawdę nie jest takie wielkie coś, że sobie pobiegł do wioski. Jeszcze o stanowczości Remusa - ja bym jeszcze przywołała fragment ze spotkania Zakonu Feniksa, gdzie to właśnie Remus przecież uspokoił tę awanturę i wtedy wcale nie mówił potulnym, grzecznym głosikiem. Dla mnie takie gadanie, że on bał się cokolwiek zrobić, bo był wilkołakiem, to takie sztuczne malowanie tła do smutnej historii. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
ania919 |
Dodany dnia 24.04.2017 22:22
|
![]() Pochwały: 11 Postów: 1231 Dom: RavenclawPunkty: 39464 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 09.10.15 |
Myślę, że Remus potrafiłby być stanowczy i nie da sobie wejść na głowę. W piątej części po tym jak Harry przybył do zakonu i powiedział, że chce być w zakonie i walczyć potrafił zdecydowanie powiedzieć "nie". Jak dowiedział się, że Harry ma mapę i odwiedza Hogsmeade zrobił to co uważał, że do niego najbardziej dotrze. Co z tego, że dałby mu szlaban skoro Harry mimo to dalej by łamał przepisy? Remus chciał przede wszystkim żeby Harry zrozumiał, że źle robi i żeby był bezpieczny. W trzecim tomie jak Irytek się z niego naśmiewał to wcisnął mu zaklęciem gumę do żucia do nosa, bez problemu sobie z nim poradził, potrafił zyskać szacunek i nie dał sobie wejść na głowę. Zapewne nie byłby surowym ojcem, ale jakby trzeba było to potrafiłby być stanowczy i konsekwentny. Kto ma olej w głowie, temu dość po słowie. W Ravenclawie tylko ci, których umysł pięknem lśni. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 25.04.2017 18:11
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Oceniając sytuację z samego wspomnienia Snape'a, to uważam, że zachowanie Huncwotów było podłe. Biorąc całokształt relacji, to sytuacja już nie jest jednoznaczna. Natomiast mimo wszystko uważam, że zachowali się okropnie, tak samo zresztą jak Snape w stosunku do nich w innych sytuacjach. Natomiast mówię, sam ten fragment w książce nie spowodował, że uznałam Huncwotów za niereformowalne jednostki, które trzeba odizolować od społeczeństwa. Trudno mi jest jednak usprawiedliwiać dręczenie. Natomiast nie wymagałabym też od Remusa jakiejś heroicznej reakcji. Jeżeli byłby wtedy nauczycielem i nie zareagował, to inna sprawa. Ale miał 15 lat, nie zdawał sobie też do końca sprawy z tego, jak bardzo Snape'a wtedy upokorzyli. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
ania919 |
Dodany dnia 25.04.2017 19:30
|
![]() Pochwały: 11 Postów: 1231 Dom: RavenclawPunkty: 39464 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 09.10.15 |
Zachowanie huncwotów we wspomnieniu było podłe, jednak Remus nie brał udziału w dręczeniu Snape'a. Był wtedy młody i bał się odrzucenia przez przyjaciół. Nie zareagował, ale nie zareagował też nikt inny oprócz Lily. Wszyscy naokoło się naśmiewali, ale nie obarczałabym za to winą Remusa. Kto ma olej w głowie, temu dość po słowie. W Ravenclawie tylko ci, których umysł pięknem lśni. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Natalia Tonks |
Dodany dnia 25.04.2017 21:05
|
![]() Postów: 40 Dom: HufflepuffPunkty: 85 Ranga: Uczeń Hogwartu Data rejestracji: 23.12.16 |
Remus to moja ulubiona postać na równi z Rogaczem. W piątym tomie chyba celowo huncwoci zostali pokazani z gorszej strony, żeby przełamać ten wizerunek idealności jaki mieliśmy po Więźniu Azkabanu. Jo chciała pokazać, że ludzie nie są jednoznaczni. Remus był wspaniałym nauczycielem i autorytetem, ale jako nastolatek nie potrafił zwrócić uwago swoim przyjaciołom. Ludzie borykający się z jakąś chorobą/niepełnosprawnością wykluczającą z życia społecznego (tak postrzegam likantropię) bardzo boją się odrzucenia. Dręczenie Smarkerusa było podłe, ale sam pewnie zapracował sobie na to. Z drugiej strony zawsze pamiętam fragment z zebrania Zakonu Feniksa i kłótnię Molly z Syriuszem, to właśnie Remus jako jedyny z całego zakonu potrafił uciszyć Syriusza i zakończyć kłótnię. To było mega stanowcze wiec pewnie jako ojciec umiałby postąpić podobnie. Na pewno byłby bardziej zasadniczy niż Tonks w wychowywaniu syna, ale jednocześnie bardzo ciepły i kochający był by z niego rodzic. Doświadczył wiele cierpienia, ciężko takim ludziom wchodzić w głębokie relację z innymi, ale ostatecznie miał pozytywne wzorce w postaci własnych rodziców, którzy pomimo choroby syna trzymali rodzinę w zjednoczeniu i otaczali go miłością. Jeśli Remus i Tonks by przeżyli bitwę o Hogwart, mogliby tworzyć na prawdę szczęśliwą rodzinkę. Nietypową nawet jak na świat czarodziei, ale zżytą i bardzo się wzajemnie kochającą. Jako mąż i ojciec Remus musiałby co prawda popracować nad swoją pewnością siebie, żeby tak się nie użalać nad sobą (bo przyznam, że mnie to czasami irytowało), ale wszystko jest do zrobienia jesli się chce. Bardzo żałuję, że umarli oboje i osierocili Teda. Wydaje mi się to pozbawione sensu dawać Remusowi fajną żonę, dziecko a potem tak po prostu go uśmiercić. I to wszystko po to żeby pokazać, że wojna to wojna i nie wybiera.:/ W wcześniejszych postach padał zarzut, że Remus jest nudny..? Może ktos rozwinie temat? Bo ja w tej postaci widzę zero nudy....ale chętnie poczytam i przyłącze się do dyskusji. Edytowane przez Natalia Tonks dnia 25.04.2017 21:11
|
|
|
|
blad logiczny |
Dodany dnia 25.04.2017 21:13
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 525 Dom: RavenclawPunkty: 10701 Ranga: Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz! Data rejestracji: 13.12.14 |
Ja też bynajmniej nie napisałem, że był czy byłby miękki. Wilkołaki to bynajmniej nie są milutkie stworzonka. Być może nie pamiętają wszystkiego, co robiły kiedy były bestiami. Remus mimo wszystko doskonale zdawał sobie sprawę do czego wtedy jest zdolny. Osoby które walczą z czyś co ich ogranicza lub zmusza, zazwyczaj nie mogą być miękkie wobec siebie i potrafią być opryskliwe i nawet agresywne wobec otoczenia. Jednak najczęściej się tego potem wstydzą i wręcz panicznie się boją, aby kogoś nie skrzywdzić nawet tylko słownie. To bardzo rzutuje na relacje zwłaszcza z bliskimi. PaulaSmith zwróciła tu uwagę na bardzo ważną rzecz, że gdyby nie interwencja przemienionego Syriusza, obecne tam osoby mogły nieodwracalnie ucierpieć. Sytuacje rodzinne Severusa i Remusa istotnie się różniły. Prawda, ale obaj byli "ofiarami" sytuacji i wydarzeń na które nie mieli wpływu. Nie wierzę, aby to nie miało żadnego na Remusa i jego zdolność do postawienia się, w sytuacji młodego Snape. Ten ostatni być może był zbyt zaślepiony nienawiścią, do jego przyjaciół, ale jednak kiedy dowiedział się o problemie Remusa nie złożył donosu. Miał wtedy możliwość doprowadzenia go do usunięcia ze szkoły. Wystarczyło, aby doniósł o tym Lucjuszowi M. Być może obawiał się odwetu pozostałych, ale raczej tam wtedy przeważył autorytet A. Dumbledore. "Remus miał normalną i kochającą rodzinę". Zgoda, jednak sytuacja w jakiej żyli daleka była od normalnej. Ciągłe przeprowadzki, aby uniknąć podejrzeń sąsiadów, strach, brak przyjaciół. Najgorsza jednak była comiesięczna konieczność izolacji syna. Prawdopodobnie, w jakimś mocnym i wyciszonym, (przemiany były bolesne, a jęki i wycia głośne) pomieszczeniu bez okien. To były przecież czasy przed wynalezieniem "Eliksiru tojadowego". Wyobraźmy sobie teoretycznie najgorszy przypadek. Jest Boże Narodzenie, wszyscy siedzą przy choinkach, a Remus wyje samotnie zamknięty, w jakiejś piwnicy. Błąd mam zawsze przed sobą.
Wszelkie błędy, gramatyczne, stylistyczne, ortograficzne, interpunkcyjne, to moi kuzyni. Nie lubię kuzynów. Uważam, że należy wypędzić błendy z pustymi do puszczy. |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 25.04.2017 21:49
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Tylko ty porównujesz sytuację z Severusem, bo obydwoje mieli ciężko. Zapominasz tylko, że w świecie czarodziejów bardzo dużo osób miało ciężko i to nie oznacza od razu, że te osoby mają siebie rozumieć. To już prędzej sytuacja Snape'a była podobna do Syriusza - obydwoje wychowali się w pokręconych, zafiksowanych na punkcie "ślizgońskich" poglądów rodzin, przez co byli przez nie odrzucenia i w pewien sposób samotni. Ale różniły ich osobowości, dlatego do zrozumienia nie miało szansy dojść. Natomiast Remus i Severus to dwa światy dla mnie. Przede wszystkim Severus nie był, jak napisałeś "ofiarą sytuacji i wydarzeń na które nie miał wpływu". Jakkolwiek zgadzam się, że dzieciństwo miał trudne, to w Hogwarcie mógł się od tego odseparować. Remus, jakkolwiek by się nie starał, nie był w stanie zmienić tego, że był wilkołakiem. Masz tu więc wybór i brak wyboru. No i dodam jeszcze, że czasami podobna sytuacja wcale nie pozwala nam kogoś zrozumieć, wręcz przeciwnie. Jeśli ktoś boryka się z podobnymi problemami i mimo to podejmuje złe decyzje, wcale go nie usprawiedliwiamy. I wciąż uważam, że trochę odleciałeś ze swoimi teoriami co do Remusa. On nie był ani opryskliwy ani agresywny przede wszystkim. Jeśli się czegoś wstydził, to właśnie takiego nieodpowiedzialnego, szczeniackiego zachowania. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
PaulaSmith |
Dodany dnia 25.04.2017 23:11
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 2775 Dom: HufflepuffPunkty: 23034 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 05.01.17 |
Zgadzam się z Alette, w życiu nie porównywałabym Remusa i Severusa, traktując ich sytuacje jako podobne. W życiu! Uważam, że można mieć ciężko i ciężko, i każdy z nich miał swój ciężar, ale były one totalnie różne, ja nie znajduję tam wspólnej płaszczyzny. To byli ludzie o odmiennych osobowościach, podejmowali inne wybory w życiu. Mieć trudne dzieciństwo to jedno, a to jak z tego wyjdziesz jako człowiek, co zrobisz gdy już się od tego odetniesz, to drugie. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Sarahis ![]() |
|
|
|
blad logiczny |
Dodany dnia 26.04.2017 10:35
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 525 Dom: RavenclawPunkty: 10701 Ranga: Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz! Data rejestracji: 13.12.14 |
Sprawa możliwych relacji w rodzinie Snape, jest bardzo rozbudowana. Jednak prawdopodobnie bezceremonialnie rządził tam jego ojciec który, równie bezwzględnie nie pozwalał, w swojej obecności używać żadnej magii. Nawet gdyby np. matka chciała synowi opatrzyć skaleczenie. Mniejsza o to jednak uważam, że z tego całego towarzystwa, (wliczam, w to Lily Evans), ci dwaj mieli najgorsze doświadczenia z dzieciństwa. Zostawiły one trwały ślad na ich późniejszym życiu. Każdy potem poszedł inna drogą, ale każdy ponosił tego konsekwencje. Błąd mam zawsze przed sobą.
Wszelkie błędy, gramatyczne, stylistyczne, ortograficzne, interpunkcyjne, to moi kuzyni. Nie lubię kuzynów. Uważam, że należy wypędzić błendy z pustymi do puszczy. |
|
|
|
ania919 |
Dodany dnia 27.04.2017 22:14
|
![]() Pochwały: 11 Postów: 1231 Dom: RavenclawPunkty: 39464 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 09.10.15 |
Sytuacja Snape'a i Remusa była diametralnie różna, nie przyszłoby mi do głowy żeby ich porównywać. Remus miał kochającą rodzinę, wsparcie przyjaciół, Severus u siebie w domu nie był szczęśliwy, przyjaciół jakoś też nie miał z wyjątkiem Lily (w myślodsiewni widzimy, że nikt nie stanął po jego stronie). Remus nie miał wpływu na swoje wilkołactwo, natomiast Severus nie miał problemów niemożliwych do rozwiązania. Severus miał szanse poprawić swoją sytuację, tylko nie miał właściwych wzorców, trafił do slytherinu i brał przykład od swoich "kumpli" ślizgonów, brał przykład ze swojej matki. Ciężko by mu było znaleźć dobre towarzystwo, ale nie było to niemożliwe, miał wsparcie Lily, to była poniekąd jego decyzja, że poszedł w stronę zła. Natomiast Remus nie miał wpływu na to, że jest wilkołakiem i na to jaki wtedy się staje. To są dwie zupełnie inne sytuacje. Kto ma olej w głowie, temu dość po słowie. W Ravenclawie tylko ci, których umysł pięknem lśni. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
PaulaSmith |
Dodany dnia 28.04.2017 11:14
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 2775 Dom: HufflepuffPunkty: 23034 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 05.01.17 |
Skupiliśmy się na postaci Remusa jako ojca, a co z jego rolą w Zakonie Feniksa? Uważacie, że był cennym członkiem? Czy mógł zrobić coś więcej? A może oddanie życia było wystarczającym dowodem oddania sprawie? ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Sarahis ![]() |
|
|
|
ania919 |
Dodany dnia 28.04.2017 16:53
|
![]() Pochwały: 11 Postów: 1231 Dom: RavenclawPunkty: 39464 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 09.10.15 |
Oczywiście, że był cennym członkiem. Każdy członek zakonu feniksa był cenny. A Remus był jednym z najcenniejszych według mnie. Znał się bardzo dobrze na czarnej magii, był dobry w walce, walczył odważnie i do końca. No i szpiegował wilkołaków. Zrobił naprawdę bardzo dużo dla zakonu, nie uważam, że powinien był robić coś więcej. Kto ma olej w głowie, temu dość po słowie. W Ravenclawie tylko ci, których umysł pięknem lśni. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
batalion_88 |
Dodany dnia 28.04.2017 18:09
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 4036 Dom: GryffindorPunkty: 31890 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 16.07.15 |
Mnie w tym wszystkim zawsze zastanawiało czego jako nastolatek i prefekt Gryffindoru przymykał wciąż oczy na to, że Syriusz i James znęcają się nad Severusem i non stop łamią szkolny regulamin. Coś u niego nie tak chyba z charakterem - pewnie, że bał się odrzucenia, ale z drugiej strony tolerowanie jawnego dręczenia innego ucznia (nieważne kogo) było słabe. Tak średnio mi ta postać przypadła do gustu. Jako nauczyciel OPCM był spoko, ale potem tak już coraz mniej, choć i tak najbardziej go lubię z całej tej bandy Huncwotów. Niemniej momentami wydawał mi się nijaki, kiedy indziej taki tajemniczy i sumienny w tym co robi, a niekiedy znowu jako dodatek do duetu Syriusz & James Potter. Uważam, że zginął jak bohater, pomnik mu się należy. No i ten jego związek też mnie niespecjalnie przekonał. Jednak wątki miłosne to nie moja bajka ; ) ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
blad logiczny |
Dodany dnia 28.04.2017 20:01
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 525 Dom: RavenclawPunkty: 10701 Ranga: Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz! Data rejestracji: 13.12.14 |
W Zakonie Feniksa każdy był cenny nawet Mugundus. Jego tajna misja wśród wilkołaków pewnie jednak przyniosła jakieś efekty, bo chyba żaden inny wilkołak po za "tym jednym" nie wziął udziału, w ataku na Hogwart. Sam Remus jednak na skutek swojej "choroby" był osłabiony i nawet są teorie, że być może właśnie dlatego poległ. Gdyby przeżył i uroczyście otrzymał ten order, pewnie miałoby to duży wpływ na odbiór jego osoby przez społeczność czarodziejów. Co pewnie bardzo by mu też pomogło, w układaniu sobie normalnego życia, (gdyby i jego żona przeżyła). Przypuszczam, że czuł się bardziej od innych "moralnie zobowiązany" do walki po stronie dobra, choćby po to, aby udowodnić, że wilkołaki też mogą być pożyteczne dla czarodziejskiego świata. Więc zrobił dużo dobrego. Błąd mam zawsze przed sobą.
Wszelkie błędy, gramatyczne, stylistyczne, ortograficzne, interpunkcyjne, to moi kuzyni. Nie lubię kuzynów. Uważam, że należy wypędzić błendy z pustymi do puszczy. |
|
|
|
batalion_88 |
Dodany dnia 28.04.2017 20:18
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 4036 Dom: GryffindorPunkty: 31890 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 16.07.15 |
A co do działalności w ZF, to on oczywiście był bardzo przydatny. Na pewno o wiele bardziej niż Syriusz Black, który poza zaoferowaniem domu matki niczym wielkim się nie wykazał. Misja wśród wilkołaków była tak samo niebezpieczna jak ta Hagrida z Madame Maxime wśród olbrzymów. Wiele nie zdziałał, bo Greyback miał większy wpływ na innych Lykanów ;d Nie bał się walki, był lojalny, odważny, gotowy do poświęceń, więc jako członek Zakonu Feniksa był na właściwy miejscu. Nawet go rozumiem jak chciał zostawić rodzinę i pomóc Trio. ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 29.04.2017 15:55
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Co do roli Remusa w Zakonie... Zastanawia mnie, czy my tak naprawdę znamy konkretne zasługi kogokolwiek, kto tam działał? Wiemy z grubsza co Zakon robił, ale chyba żadnych porażających konkretów. Dlatego z perspektywy tego co wiemy, to wydaje mi się, że zasłużył się raczej tak jak większość. Zawsze, kiedy nadchodziła walka ze śmierciożercami, to był na miejscu i walczył, aż wreszcie w tej walce zginął. Nie był to jego jednorazowy wyczyn, poświęcał się dla sprawy, miał duże umiejętności, "kontakty" wśród wilkołaków. Nie wiem, czy mógł zrobić więcej, ze względu na to, że centralną rolę w książce odgrywał Harry. To on miał być bohaterem, tym, który uratuje cały świat czarodziejów. Reszta postaci miała chyba raczej za zadanie robić swoje, ale wszyscy sobie zdawali sprawę z tego, że Voldemort nie spocznie, dopóki nie doprowadzi do ostatecznego starcia z Potterem. Nie wszyscy znali treść przepowiedni, ale cała fabuła układała się tak, jakby doskonale zdawali sobie sprawę, że czego by nie zrobili, to nic nie zmieni, bo Harry jest w centrum. Ogólnie, wydaje mi się, że to, że zginął w walce mówi samo za siebie. Ale na temat samej śmierci Remusa i symboliki związanej z Huncwotami już się wypowiadałam w postach wyżej. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |


spędziłam tu trochę czasu i wspominam bardzo dobrze, tęsknię 






Hufflepuff









Ravenclaw






























Gryffindor

