Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Religia [Bóg i Kościół]
|
|
Lossiril |
Dodany dnia 22.05.2013 22:23
|
![]() Pochwały: 7 Postów: 1040 Dom: SlytherinPunkty: 9322 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 30.04.13 |
Ja jestem tzw. wierzącą niepraktykującą. Instytucja kościoła, jej poglądy i krótkowzroczność mnie odrzucają. Wiem, jak wygląda nauka religii w szkołach, że Ministerstwo Edukacji nie może ingerować w sposób i program nauczania religii, więc moim zdaniem jest to bezsensowne, ale wiem, że znajdą się na to chętni. Garstka bo garstka, ale jednak. "You could be great, you know, and Slytherin will help you on the way to greatness, no doubt about that." ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() tumblr klik 'We must take a hard road, a road unforeseen. There lies our hope, if hope it be.' 'The world is indeed full of peril, and in it there are many dark places; but still there is much that is fair, and though in all lands love is now mingled with grief, it grows perhaps the greater.' ![]() 'Deserves it! I daresay he does. Many that live deserve death. And some that die deserve life. Can you give it to them? Then do not be too eager to deal out death in judgment. For even the very wise cannot see all ends.' ![]() It is not our part here to take thought only for a season, or for a few lives of Men, or for a passing age of the world. We should seek a final end of this menace, even if we do not hope to make one. ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 22.05.2013 22:30
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Każdy ma prawo wierzyć, w co chce. Ale mnie instytucja Kościoła też drażni. Straszne tak zakłamanie. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich księży, gdzie jest naprawdę dużo ludzi z powołaniem. Ja czasami tam sobie chadzam na mszę, żeby posłuchać, co taki ma do powiedzenia. I wiele razy jestem znudzona, ale też często mile zaskoczona. ME moim zdaniem jednak powinno wniknąć w to, co się dzieje na religii. Bo w sumie nie wnikać to ono może w jakieś spotkanie na podwórku, ale to jest szkoła. Trzeba pilnować dzieci ; ) ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 22.05.2013 22:48
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Każdy ma prawo szukać drogi, ale już denerwuje mnie ten zalewający nas ateizm, jakby to była jedyna droga dla "mądrych ludzi". Można to nazwać zalewającym świat ateizmem, albo po prostu w końcu brakiem zgody na to, co zaczyna wyrabiać Kościół. A pozwala sobie ciągle na ingerowanie w sfery, które z samą wiarą i religią nie mają zbyt wiele wspólnego. No i obrońcy z drugiej strony też mają się dobrze i pewnie będą mieli nadal. Jak ktoś jest ograniczony i twierdzi, że jakaś religia albo jej brak jest jedynym słusznym, to mu szczerze współczuję. Sama wychodzę z założenia, że o tym, czy chcemy żyć według przykazań, czy nie, powinniśmy decydować sami i pokazywać środkowy palec ludziom, którzy chcą nas zwerbować na "swoją stronę". No, ale nic, nigdy nie zrozumiem, dlaczego niektórym ludziom tak trudno jest się pogodzić z faktem, że ktoś żyje inaczej, po swojemu. Wracając do tematu... Moim zdaniem religii w ogóle nie powinno nauczać się w szkole. Ale przyzwyczaiłam się, że zapis w konstytucji o tym, że Polska jest państwem świeckim jest tylko zapisem. Według mnie religia powinna powrócić do Kościoła, tak jak to było kiedyś; każdy chętny przychodził, jeśli miał ochotę, prywatnie. Sensu wielkiego w tym nie ma, bo jeśli kierunki teologiczne teraz wyznaczają sobie jakieś tam przedmioty, żeby uczeń mógł się na takie studia dostać, to nie wiem, po cholerę sobie dostarczać niepotrzebnej papierkowej roboty, by to zmieniać. Szanuję to, że są ludzie wierzący, ale właściwie nie słyszałam nigdy, żeby licealiści podnosili larum, że nie mogą zdawać religii na maturze. Więcej szumu jak zwykle robią partie polityczne i sam Kościół, nie wiadomo po co. Jeżeli MEN chciałoby coś takiego wprowadzać, to na pewno najlepiej i najsprawiedliwiej byłoby zapytać samych zainteresowanych, czyli uczniów. I wtedy wyciągnąć wnioski, czy religia na maturze jest naprawdę potrzebna. Bo może warto zająć się ogólną reformą edukacji, bo się źle dzieje od jakiegoś czasu. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 22.05.2013 23:24
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Można to nazwać zalewającym świat ateizmem, albo po prostu w końcu brakiem zgody na to, co zaczyna wyrabiać Kościół. Ale ja się nie zgadzam, by to uderzało we mnie. Tak samo mnie drażnią fanatycy religijni, jak i psychoateiści. Na jedno i drugie nie ma mojej zgody. Z tą różnicę, że teraz bycie ateistą jest takie modne, kul i trendi. Nie piszę teraz o osobach, które po prostu nie wierzę, bo nie. Ja szanuję takie poglądy, przecież to nie mój ogródek, nie mam zamiaru niczego w nim plewić ani sadzić. Ale gdzie nie idę, tam słyszę, że ludzie wierzący są słabi, zacofani i ograniczeni umysłowo. Nawet wtedy, gdy nie mam ochoty o tym słuchać. No, ale nic, nigdy nie zrozumiem, dlaczego niektórym ludziom tak trudno jest się pogodzić z faktem, że ktoś żyje inaczej, po swojemu. Ja też tak uważam. O ile to nie będzie miało jakiś negatywnych skutków społecznych to droga wolna. Ale przyzwyczaiłam się, że zapis w konstytucji o tym, że Polska jest państwem świeckim jest tylko zapisem. No nie trafia to do mnie. Przecież wszystkie kościoły czy związki wyznaniowe są równe. Religii naucza się w szkołach, bo tego sobie życzą obywatele. A przynajmniej życzyli kiedyś, a teraz nie chce im się tego zmieniać. Wolność wyznania polega na tym, że możesz swoją wiarę rozwijać, a nie że masz się z nią ukrywać, bo komuś będzie przykro. Taka sama głupota była z tym krzyżem w Sejmie. Wybaczcie, ale chyba decyduje mimo wszystko większość. Jak się komuś to nie podoba, to z prawnego punktu widzenia nie ma problemu. Problem jest tylko w społeczeństwie, bo część będzie się oburzać, ale zdecydowana większość ma to gdzieś. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
Lossiril |
Dodany dnia 22.05.2013 23:37
|
![]() Pochwały: 7 Postów: 1040 Dom: SlytherinPunkty: 9322 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 30.04.13 |
Tak samo mnie drażnią fanatycy religijni, jak i psychoateiści. Na jedno i drugie nie ma mojej zgody. Z tą różnicę, że teraz bycie ateistą jest takie modne, kul i trendi. Nie piszę teraz o osobach, które po prostu nie wierzę, bo nie. Ja szanuję takie poglądy, przecież to nie mój ogródek, nie mam zamiaru niczego w nim plewić ani sadzić. Ale gdzie nie idę, tam słyszę, że ludzie wierzący są słabi, zacofani i ograniczeni umysłowo. Nawet wtedy, gdy nie mam ochoty o tym słuchać. Racja. Moda, której zupełnie nie rozumiem i która sprawia, że osoby wierzące boją się do swojej wiary przyznać, bo to 'obciach'. Prawie wszyscy moi znajomi to ateiści i, z całą sympatią do nich, przynajmniej połowa tylko tak mówi, bo sądzą, że wyjdą na tych oświeconych. To, że ktoś wierzy nie znaczy, że ma poglądy rodem ze średniowiecza i codziennie przed snem się umartwia. I jeszcze jedno. Ja wciąż z racji mojego wyglądu spotykam się ze zdziwieniem ze strony innych 'Jak to? Nosisz czarne ciuchy, metal w twarzy i dziwne buty, i wierzysz w Boga?'.A co ma piernik do wiatraka? "You could be great, you know, and Slytherin will help you on the way to greatness, no doubt about that." ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() tumblr klik 'We must take a hard road, a road unforeseen. There lies our hope, if hope it be.' 'The world is indeed full of peril, and in it there are many dark places; but still there is much that is fair, and though in all lands love is now mingled with grief, it grows perhaps the greater.' ![]() 'Deserves it! I daresay he does. Many that live deserve death. And some that die deserve life. Can you give it to them? Then do not be too eager to deal out death in judgment. For even the very wise cannot see all ends.' ![]() It is not our part here to take thought only for a season, or for a few lives of Men, or for a passing age of the world. We should seek a final end of this menace, even if we do not hope to make one. ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 23.05.2013 09:29
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Ale gdzie nie idę, tam słyszę, że ludzie wierzący są słabi, zacofani i ograniczeni umysłowo. Nawet wtedy, gdy nie mam ochoty o tym słuchać. Spotkałam się raczej z potępianiem tych ludzi, którzy nie potrafią inaczej wyrazić swoich poglądów, niż poprzez rozkaz albo chamstwo i naprawdę nieprawdopodobne komentarze. Ale może rzeczywiście tak jest, że jakieś osoby wkładają wszystkich katolików do jednego wora. Debili nie brakuje po obu stronach barykady. Jeśli mamy zapis o świeckości państwa, to Kościół nie powinien mieć nic do powiedzenia w sprawach politycznych. NIC. Bo od tego są inni ludzie. Formalnie nie jesteśmy państwem wyznaniowym, ale Kościół stał się tak wpływowy, że to już jest przesada. A politycy silnych partii jeszcze dają na to przyzwolenie. To mnie irytuje. Bo to co wyprawia większość księży (nie mówię, że wszyscy) zaczyna mnie przerażać i nie ma zbyt wiele wspólnego z samą religią. Interpretacja Pisma Świętego, jak się któremu podoba, a później gada z ambony takie farmazony, że głowa mała. A co bardziej radykalni politycy to podchwytują i później mamy jazdy o wszystko, co się chociaż trochę różni od stylu życia przeciętnego katolika i jego przekonań. Mam wielu przyjaciół, którzy są wierzący i na szczęście większość z nich nie formułuje swoich opinii na podstawie tego, co ksiądz powiedział na kazaniu. Są otwarci, także na inność, nie starają się zmieniać moich przyzwyczajeń tak, żebym żyła tak jak oni. I fajnie by było, gdyby wszyscy tacy byli. Po obu stronach wszelkich dyskusji. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 23.05.2013 11:44
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
No i dlatego uważam, że po każdej stronie są idioci. To nie jest cecha tylko ludzi wierzących... chociaż ja akurat więcej spotykam nienormalnych ateistów. Bawią mnie tylko ci wszyscy ateiści, którzy podają mi argumenty na to, że Bóg nie istnieje i czują się przez to tacy mądrzy. Chociaż z drugiej strony argumenty wielu osób wierzących też nie wyglądają najlepiej. Ja wciąż z racji mojego wyglądu spotykam się ze zdziwieniem ze strony innych 'Jak to? Nosisz czarne ciuchy, metal w twarzy i dziwne buty, i wierzysz w Boga?'.A co ma piernik do wiatraka? Bo im się wydaje, że wyznajesz szatana Jeśli mamy zapis o świeckości państwa, to Kościół nie powinien mieć nic do powiedzenia w sprawach politycznych. NIC. No ja się z tym akurat nie zgadzam. Chociaż nie podoba mi się w ogóle to, co gada ksiądz o polityce, to Konstytucja nie ma prawa zamknąć mu buzi. Można tylko się zastanawiać nad hipokryzją ów księdza i ewentualnie koszmarnymi priorytetami Kościoła, który powinien zajmować się sprawami duchowymi, a nie polityką. Tylko z drugiej strony jak sobie Kościół gadał o polityce za czasów komuny to jakoś nikt nie narzekał (a rola księży w obalaniu tego ustroju jest niezaprzeczalna). Skoro wtedy mógł, to teraz też to robi. Jednak patrząc z punktu widzenia tej Konstytucji - nie sądzę, by pod punktem wolności wyznania coś było nie tak z nami. W końcu Kościół nie ma zapewnionego np. miejsca w Sejmie, nie podejmuje jakiś wiążących decyzji dla wszystkich Polaków. On tylko wpływa na światopogląd. A ksiądz oprócz tego, że jego księdzem jest też obywatelem Polski i człowiekiem. Więc jako osoba o określonych poglądach może je wyrażać - ma to z resztą zagwarantowane w Konstytucji. Czy gada głupoty czy mądrości, czy jest uczonym czy idiotą - nieważne. Nikt mu tego nie zabroni, chyba że złamie tym prawo. Możemy go nie słuchać, ale zamknąć mu buzi nie można - bo to dopiero jest niezgodne z Konstytucją. Przepraszam za tak chaotyczną wypowiedź, ale jakoś nie mam dzisiaj siły się inaczej wyrażać Edytowane przez Alette dnia 23.05.2013 11:52
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 23.05.2013 13:00
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Źle się w sumie wyraziłam. Nie chodzi mi o to, że nie może wyrażać swoich poglądów. Bardziej może mam tu zastrzeżenia do polityków, którzy klękają przed tym, co mówią księża, biskupi, itd. Nie wiem, może ze strachu o to, co się stanie jak podejmą nieprzychylną decyzję, a w niedziele pójdą na mszę. Nie mam pojęcia. No i jest zasadnicza różnica między wygłaszaniem swoich poglądów przez jakieś środowisko, a tym, że się jakieś poglądy narzuca. A tak się niestety dzieje. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 23.05.2013 13:51
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Polityce się boją o swój tyłek, to zrozumiałe jest ;p Tylko że oni nie boją się księży tylko ludzi. Duża część społeczeństwa, mimo wszystko, jest związana z ten czy inny sposób z Kościołem. Jeśli polityk zacznie gadać na Kościół, to Kościół będzie gadać na polityków. A duża część ludzi tego będzie słuchać, w konsekwencji politycy stracą poparcie. Co do narzucania poglądów - to już raczej nie jest cecha Kościoła w ogóle, tylko poszczególnych księży. Oczywiście oni wszyscy są przekonani, że mają rację. Ale są tacy, którzy ładnie podadzą argumenty czy po prostu wyjaśnią, a inny zagrożą czy szatanem i stosem. Z drugiej strony, czy nie spotykasz takich właśnie ludzi spoza tego środowiska? Wystarczy spojrzeć na Palikota - idiota taki, że się rzygać chce, ale nie zamkniesz mu buzi, bo jest wolność słowa. Dlatego problem Kościół-polityka to po prostu ludzie. Oni sami sobie wybierają takich przedstawicieli, na których Kościół ma wpływ. Czasami człowiek chciałby powiedzieć - niestety. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 12.06.2013 14:10
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Zainspirował mnie po raz kolejny tekst, a raczej wywiad z raperem Medium. http://muzyka.one...omosc.html Przytoczę tu jeden fragment, który obok innych, mnie jednak trochę, z braku lepszego słowa napiszę, zbulwersował. Wybieram świadomie mój przekaz i jeśli ktokolwiek odwróci się plecami od mojej muzyki i tekstów, dlatego że poruszam najważniejsze dla człowieka kwestie, czyli Istnienie, to znaczy, że ma zamknięta głowę i powinien zweryfikować swoje spojrzenie na świat. Wypowiedź i cały wywiad zaciekawiły mnie z jednego zasadniczego punktu widzenia. Mianowicie chodzi mi o to, że we wszelkich religiach, tak jak i w rozmaitych dziedzinach życia, znajdują się ludzie, uważający się za lepszych wierzących. Tacy próbują przekazać innym, podobnie jak wspomniany Medium, że ich racja jest najprawdziwsza i jedynie słuszna. Dotyczy to często kwestii częstszego modlenia się, chodzenia do kościoła/meczetu/zboru, itd. Niejednokrotnie też bardziej radykalnych poglądów, itd. Nie wiem, czy dobrze sformułuje sobie spostrzeżenie, ale postaram się to zrobić jak najbardziej zrozumiale, posłużę się religią chrześcijańską, a ściślej katolicyzmem ze względu na to, że moi znajomi wyznają taką wiarę i jakby na tej podstawie też obserwuję. Jak wspomniałam, mam wielu znajomych katolików, którzy nie mają radykalnych poglądów, nie prowadzą dyskusji w sposób "moje argumenty są najwłaściwsze" i ogólnie żyją sobie nie próbując nikogo nawracać. Chodzą do Kościoła co niedzielę, modlą się, wierzą w Boga, ale: nie przeszkadza im kwestia in vitro, nie chcą całkowicie zakazać aborcji, nie protestują w sprawie legalizacji związków partnerskich. Mimo poglądów dość liberalnych, które nie zawsze zgadzają się nie tylko z nauką Kościoła, ale i także z dekalogiem, czy Biblią, wiara i religia odgrywają ważną rolę w ich życiu. I tutaj nasuwają mi się pytania. Po pierwsze, czy zasadne jest potępianie przez hierarchów, czy innych, radykalnych katolików takich osób? Mówienie, że nie są prawdziwie wierzący, że powinni zostać ekskomunikowani, czy po prostu zwyczajne odsuwanie ich na jakiś "margines" wiary? Po drugie: może to katolicy, którzy przestrzegają ściśle wszelkich postów, deklarują się zdecydowanie jako przeciwne in vitro, homoseksualistom, aborcji, gorliwie się modlą, chodzą do Kościoła i ogólnie ich życie jest bardziej podporządkowane zasadom wiary niż w przypadku wyżej wspomnianych katolików. Może to właśnie tacy katolicy powinni być przykładem dla wszystkich swoich bliźnich o mniej radykalnych poglądach, znakiem, że czas zmienić swoje poglądy? Chodzi mi głównie o to, co to znaczy być katolikiem. W myśl zasady, że nie można wierzyć tylko trochę. Bo niejednokrotnie jest tak, że ktoś określany jest mianemkatofaszysty z powodu swoich bardzo radykalnych poglądów religijnych, a bardziej liberalny katolik będzie przez tych pierwszych uważany jako szkodliwy dla religii, dla Kościoła. Nie mający prawa nazywać siebie katolikiem. Nie chodzi mi tutaj o ścisłe ocenianie, że skrajności są złe i w ogóle nie warto się nimi zajmować, ale o to, że o ile w poglądach można sobie wybrać, że coś się potępia, a coś nie, to w kwestii religii już nie jest tak prosto. Że bierze się w tej wierze wszystko albo nic. Ze nie można wierzyć do połowy, a drugą połowę przeznaczyć na poglądy akceptujące kwestie, które Kościół czy Pismo Święte potępiają. Nie wiem, czy przekazałam to, o co mi chodziło, ale jeśli dyskusja się rozwinie, to najwyżej będę prostować. Źródłem moich rozważań, opinii i pytań, jakie postawiłam są komentarze na rozmaitych portalach publicystycznych (mam na myśli tylko te, które coś wnoszą) czyli bazuję tutaj na zdaniu ludzi o różnych sympatiach politycznych i poglądach. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
yersinia |
Dodany dnia 12.06.2013 16:28
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 328 Dom: GryffindorPunkty: 3481 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 29.07.11 |
Mimo poglądów dość liberalnych, które nie zawsze zgadzają się nie tylko z nauką Kościoła, ale i także z dekalogiem, czy Biblią, wiara i religia odgrywają ważną rolę w ich życiu. I tutaj nasuwają mi się pytania. Po pierwsze, czy zasadne jest potępianie przez hierarchów, czy innych, radykalnych katolików takich osób? Mówienie, że nie są prawdziwie wierzący, że powinni zostać ekskomunikowani, czy po prostu zwyczajne odsuwanie ich na jakiś "margines" wiary? No niech taki przyjdzie do mnie i powie w twarz, chętnie z nim pogadam i wygarnę, co myślę. Świetny przykład spychania ludzi do tzw ciemnogrodu - nie zgadzasz się z nami w ciemno, to cię wywalimy ze wspólnoty, a że ci na niej zależy, to musisz zmienić poglądy i dostosować je do naszych, bo nasz racja jest najwłaściwsza. Tak właśnie widzę wszelkie grożenie ekskomuniką. I przez tego typu akcje ludzie potem mówią, że ludzie wierzący nie mają swojego rozumu, bo ślepo idą za tym, co duchowni mówią - i w tym przypadku mieliby rację, gdyby taka osoba uległa. Moim zdaniem osoba wierząca powinna mieć swój rozum i nie mieć poglądów "bo moja wiara mi zakazuje", tylko "bo przemyślałem i doszedłem do takiego wniosku". Może rozmawiać z duchownymi, może usłyszeć od nich argumenty i na ich podstawie wyrobić sobie zdanie. A nie dlatego, że "ksiądz zabronił, więc mi nie wolno". Jestem przeciwniczką aborcji, ale nie dlatego, że "wiara mi tak każe", tylko dlatego, że wychowałam się w rodzinie, w której zajście w ciążę było kojarzone z wielką radością dla wszystkich wkoło. Uwielbiam Harry'ego Pottera, PRZECZYTAŁAM GO CAŁEGO i nie będę palić książek na stosie, "bo jestem katoliczką, a tam jest okultyzm" - przeanalizuję, dojdę do wniosku, że to zwykła książka i jeszcze polecę ją innym, bo mi się podobała. Co to jest za wiara, jeśli ślepo podąża się za tym, co Ci każą, a nie tym, co samemu się uważa? Miałam kiedyś na rekolekcjach zarąbistego księdza, który uważał, że jeśli swojej wiary nie wystawia się na próby i nie konfrontuje jej z innymi rzeczami, poglądami (np. z nauką), to ta wiara jest po prostu słaba i byle co może ją złamać. Zgadzam się z tym w 100%. Zgadzam się, że nie można być "trochę wierzącym" - ale jeśli poglądy Kościoła Cię nie przekonują, to przecież nic w tej sprawie nie zrobisz. Mnie denerwuje zakaz chodzenia na koncerty w piątek, czasami jedzenia mięsa w piątek (bo oczywiście największą ochotę na polędwicę sopocką ma się w piątki), ale mimo że mnie to wkurza - dostosuję się i nie zjem tego mięsa/nie zamówię tego dnia pizzy itp. I na tym u mnie polega "nie-bycie trochę wierzącym". Niektórzy uważają się za katolików, ale nie chodzą do kościoła, bo "Bóg jest wszędzie" albo "bo księża mnie denerwują" - tacy owszem, może i są wierzący, ale katolikami są kiepskimi, bo to kłóci się z założeniami wyznania katolickiego - wg niego niezbędne są sakramenty, których w inny sposób, niż na mszy, nie otrzymasz - czyli u tych osób leżą podstawy. Tak samo jak u tych, którzy "nie będą chodzić do spowiedzi, bo nie będą się księdzu tłumaczyć" - wg religii katolickiej nie spowiadasz się księdzu, tylko przed Bogiem, a ksiądz jest tylko pośrednikiem. Znowu - brak znajomości podstaw (albo lekceważenie ich ze względu na własną wygodę). Mnie nieziemsko zirytował podczas kazania (albo ogłoszeń, nie pamiętam) proboszcz mojej parafii - od tej pory chodzę do innej, w której księża mi odpowiadają. Natomiast w kwestii poglądów - dopóki nie przedstawią mi wiarygodnych argumentów - zostanę przy swoich. Najwyżej na końcu świata, jeśli (zgodnie z tym, w co wierzę) Bóg istnieje, podejdę i zapytam: "O co chodzi z tym seksem homoseksualistów, bo ja w tym niczego złego nie widzę?" i może wtedy usłyszę dobre argumenty, które mnie przekonają, ale póki co uważam, że nikt nikomu krzywdy nie robi, więc wszystko powinno być ok. Szanuję takich ludzi, bo jestem katolikiem i moja religia zakłada kochanie wszystkich wokół, i niepotępianie nikogo. Nie mam zamiaru jechać po homoseksualistach, bo, jak to mój kolega homofob powiedział, "nienawidzę pedałów, bo mi religia tak każe" - to nie religia, tylko głupi argument, który ma niby uzasadnić dlaczego powinno się takich ludzi delikatnie mówiąc nie lubić. Wierzyć trzeba mądrze - słuchać argumentów za i przeciw. Ale argumentów. Bo "musisz mieć takie zdanie, bo pójdziesz do piekła" nie jest argumentem. Jednym słowem, w przypadku osób wierzących dobrze jest znaleźć takiego duchownego, który będzie potrafił wytłumaczyć, dlaczego stanowisko Kościoła jest takie. Często ludzie (zwłaszcza w internecie) wyolbrzymiają fakty i potem demonizuje się podejście Kościoła; dobrze jest usłyszeć wersję prawdziwą od dobrego duchownego, nie od krzyczaczy straszących ogniem piekielnym. Jeszcze jedna sprawa - trzeba umieć rozróżnić prawdziwego katolika od katolika na pokaz. Bo katolikiem nie zawsze jest osoba, która modli się codziennie, chodzi do kościoła co niedzielę itp. - wśród takich też zdarzają się tacy, którzy poza murami kościoła wykazują postawę co najmniej naganną z punktu widzenia etycznego i moralnego. Edytowane przez yersinia dnia 12.06.2013 16:58
|
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 13.06.2013 10:18
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Religia to temat rzeka i mogłabym o nim pisać godzinami... gdyby nie sesja ;p Przeczytałam połowę tego wywiadu i w sumie... znudził mnie. Ani nie zaskoczył ani nie zdenerwował. Wcale też się z poglądami tego człowieka nie zgadzam. Ale nie mam z nim do czynienia, więc to, co gada, jakoś mnie nie boli. Dla mnie zwykły bełkot. Co do tych "lepszych" wierzących - ich jest cała masa, ale już dawno przestałam zwracać na nich uwagę. Dopóki nie włażą mi na głowę, w ogóle mnie nie interesują ich wypowiedzi. To chyba kwestia tego, że jak ktoś się uważa za lepszego... nieważne w jakiej dziedzinie: czy urodzie, inteligencji, to możesz mu gadać. To już chyba kwestia podejścia do życia i wiara nawet nie ma z tym wiele wspólnego - mądry człowiek zawsze bierze pod uwagę, że może się mylić. Ale tutaj znowu musiałabym się rozpisać o egocentryzmie, a to nie ten temat ;p Po pierwsze, czy zasadne jest potępianie przez hierarchów, czy innych, radykalnych katolików takich osób? Nie dostrzegłam nigdy potępienia dla takich osób. Ja sama nie mam skrajnych poglądów, a serio nigdy złego słowa na swój temat nie słyszałam. Że są księża fanatycy, to nie przeczę. Ale sama podstawa religii chrześcijańskiej każe nawracać, a nie potępiać - jedna zagubiona owieczka jest tak samo ważna, jak te w stadzie... Może to właśnie tacy katolicy powinni być przykładem dla wszystkich swoich bliźnich o mniej radykalnych poglądach, znakiem, że czas zmienić swoje poglądy? Tutaj coś mi nie gra. Z jednej strony potępiasz zachowanie tych "lepszych" katolików, a potem piszesz, że to twoi znajomi są tymi "lepszymi" i oni powinni zmieniać poglądy innych. Że bierze się w tej wierze wszystko albo nic. Ze nie można wierzyć do połowy, a drugą połowę przeznaczyć na poglądy akceptujące kwestie, które Kościół czy Pismo Święte potępiają. No ja akurat się z tym nie zgadzam. Dla mnie wiarę trzeba odkryć w sobie. Oczywiście - biorę wszystko albo nic, ale od Boga, nie od grupy ludzi. Bo to nie papież jest moim Bogiem. Nie wiem, czy wyraziłam się w miarę zrozumiale. Chodzi po prostu o to, że wielu ludzi faktycznie przyjmuje z wiary tylko to, co wygodne. Żeby podać jakiś przykład: ktoś uznaje, że Bóg wcale nie każe być w małżeństwie wiernym, tylko dlatego, że sam chce zdradzać. To jest jak najbardziej złe, bo nie możemy tego traktować wybiórczo. Z drugiej strony, jak się z czymś jawnie nie zgadzamy, bo nie, to chyba coś w tym jest? Bóg dał nam moralność, duszę i możliwość odróżnienia dobra od zła. Skoro coś jest dla nas dobre luz złe, to być może my mamy rację, a nie ksiądz. Kościół przez pewien czas był za paleniem na stosie heteryków, ale czy chciał tego Bóg? Moim zdaniem nie. To ludzie tego chcieli, tylko że oni twierdzili, że robią to "w imię Boga". Na jakiej zasadzie mamy im wierzyć? Widzę, że szerzenie nienawiści przez niektórych księży jest złe - ten ksiądz twierdzi, że jest dobre. Mam te słowa księdza albo moją własną moralność, która pochodzi od Boga... co jest ważniejsze? Tutaj już się uzewnętrzniają moje przekonania. Nikomu ich nie narzucam, ale też nie ukrywam. Dla mnie rolą Kościoła jest pomoc właśnie w tym, by odkrywać Boga w sobie. Oni nie mają nam przekazać tego, co Bóg mówi, ale pokazać ścieżkę, dzięki której sami sami go usłyszymy. Powinni nas uczyć miłości, dobroci, mądrości, które pomogą nam zrozumieć wiarę, bo poczuć musimy ją sami. W tym sensie absolutnie nie zgadzam się z fanatykami, którzy mi gadają, ze np. homoseksualizm jest zły. Ale denerwują mnie też ci rzekomo umiarkowani, którzy bardziej uciekają od pewnych obowiązków, bo dla nich jest to wygodne. Jeśli ktoś podobnie jak Kościół uznaje, że człowiek posiada duszę od momentu poczęcia, to jak może uznawać aborcję? Ja nie mówię o kolizji dóbr (np życia matki jest zagrożone), ale tutaj jakoś nie słyszałam o ekskomunice. To samo tyczy się z resztą in-vitro, gdzie zarodki są zamrażane, a później niszczone, gdy wcześniejsze się z przyjmą. Kościół już wielokrotnie się wypowiadał, że jeśli in-vitro nie będzie polegało na traktowaniu przedmiotowo ludzkiego życia (zamrażanie), to wtedy jest za. Na razie tyle ;p ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 13.06.2013 11:03
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Jeszcze jedna sprawa - trzeba umieć rozróżnić prawdziwego katolika od katolika na pokaz. Bo katolikiem nie zawsze jest osoba, która modli się codziennie, chodzi do kościoła co niedzielę itp. - wśród takich też zdarzają się tacy, którzy poza murami kościoła wykazują postawę co najmniej naganną z punktu widzenia etycznego i moralnego. No i właśnie przez postawę takich ludzi, katolicy są uważani za hipokrytów. Mimo że wiadomo, że nie każdy taki jest, ale generalizowanie jest też domeną tego świata. Tutaj coś mi nie gra. Z jednej strony potępiasz zachowanie tych "lepszych" katolików, a potem piszesz, że to twoi znajomi są tymi "lepszymi" i oni powinni zmieniać poglądy innych. Nie napisałam tak : D. "Lepszymi" katolikami nazywam tych, kt. - "może to katolicy, którzy przestrzegają ściśle wszelkich postów, deklarują się zdecydowanie jako przeciwne in vitro, homoseksualistom, aborcji, gorliwie się modlą, chodzą do Kościoła i ogólnie ich życie jest bardziej podporządkowane zasadom wiary niż w przypadku wyżej wspomnianych katolików.Może to właśnie tacy katolicy powinni być przykładem dla wszystkich swoich bliźnich o mniej radykalnych poglądach, znakiem, że czas zmienić swoje poglądy? " Moi znajomi się do tej kategorii nie zaliczają, należą właśnie do tych liberalnych, nie zaliczam ich do "lepszych", "radykalnych". No ja akurat się z tym nie zgadzam. Dla mnie wiarę trzeba odkryć w sobie. Oczywiście - biorę wszystko albo nic, ale od Boga, nie od grupy ludzi. Bo to nie papież jest moim Bogiem. Nie wiem, czy wyraziłam się w miarę zrozumiale. Zgadzam się z tym. Może bardziej chodzi mi o to, czy w jeżeli ktoś uważa się za katolika, to może "brać wszystko, albo nic". Bo jakby odnoszę wrażenie, że wiara, a wyznanie już się ze sobą nie łącza. I chodzi mi tu o to, że katolik, jak napisała yersinia, musi też przyjmować sakramenty, czyli Kościół jest niejako obecny w jego życiu. I teraz, całkowicie się zgadzam z tym, że wiarę odkrywamy w sobie, ale chodzi mi o ten katolicyzm cały czas. Że jeśli jesteś katolikiem, to jakby uznajesz wszystko. Nie mówię, że zgadzasz się z każdym zdaniem księdza wypowiedzianym z ambony, ale tymi regułami właśnie jak zakaz aborcji, czy potępianie homoseksualizmu, in vitro. Bo to są takie sztandarowe hasła Kościoła. I chodzi mi właśnie o to, że katolikiem nie można być do połowy. Jakby zupełnie abstrahując od ludzi, którzy wierzą, ale nie chodzą do tego Kościoła. Bo już wspomniałyście, że jakby te wyżej wspomniane reguły każdy powinien sobie przemyśleć i wyrobić sobie zdanie. Bo jakby idąc tym tokiem myślenia, to okazuje się, że katolików w Polsce wcale nie jest tak wielu, skoro znaczna część np. w ogóle nie chodzi do Kościoła, albo robi to od święta, bo nie zgadza się z proboszczem, czy coś w tym rodzaju. I jakby chodzi mi tu teraz właśnie o taką definicję katolika, bo osoba definiująca się jako wierząca może do tego Kościoła chodzić, ale wcale nie musi. Nie wiem, chyba się już zamotałam do reszty . Ale może załapiecie o co mi w dalszym ciągu chodzi. A chodzi mi chyba o to, że z przynależnością do jakiegoś wyznania nie jest tak, jak ze światopoglądem - że możemy coś zmieniać, kiedy i jak nam się podoba. Nie oceniając już, czy ciągła zmiana poglądów jest dobra, czy zła oczywiście. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 13.06.2013 11:54
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
No to dalej ;p Miałam kiedyś na rekolekcjach zarąbistego księdza, który uważał, że jeśli swojej wiary nie wystawia się na próby i nie konfrontuje jej z innymi rzeczami, poglądami (np. z nauką), to ta wiara jest po prostu słaba i byle co może ją złamać. Zgadzam się z tym w 100%. Bardzo fajny ksiądz. Serio. Też kilku takich spotkałam, ale moim zdaniem za dużo jest takich duchownych, którzy uciekają od trudnych tematów. Ostatnio nawet podczas Bożego Ciała słuchałam czterech kazań (tak...czterech ;< w dodatku fatalnych) i podczas jednego z nich ksiądz właśnie opowiadał o swoim uczniu. Ten uczeń miał mu powiedzieć, że on wie, że powinien chodzić do kościoła, ale nie chodzi, bo to do niego nie przemawia. I wszystko fajnie, bo chyba wielu z nas czasami się tak czuje. Tak czy inaczej byłam pewna, że ten ksiądz teraz zacznie słuchaczom tłumaczyć, jak te sakramenty i inne elementy mszy są ważne i dlaczego. Zamiast tego (już uogólniając), dowiedziałam się, że jak nie zgadzam się z tym, że msza jest najważniejsza i tam dzieją się cuda, to mam ciasny umysł i nie jestem prawdziwie wierzącą. Mnie denerwuje zakaz chodzenia na koncerty w piątek, czasami jedzenia mięsa w piątek (bo oczywiście największą ochotę na polędwicę sopocką ma się w piątki), ale mimo że mnie to wkurza - dostosuję się i nie zjem tego mięsa/nie zamówię tego dnia pizzy itp. I na tym u mnie polega "nie-bycie trochę wierzącym". Grunt to widzieć w tym sens. Bo ja dla przykładu nie widzę w tym piątku żadnego. Nie sądzę, by Jezus chciał, by w każdy piątek miesiąca ludzie się smucili i umartwiali. Gdy umiera nam ktoś bliski np. w środę, to mamy teraz pościć w każdą środę w roku? Oczywiście - nie przeczę temu, że mi się po prostu nie chce jeść sera w piątki. Tylko dlaczego miałabym tego nie robić? Dla Boga chyba ważniejsze jest to, byśmy byli dobrymi ludźmi, a nie to żebyśmy czegoś nie jedli w jakiś dzień. To samo tyczy się chodzenia do Kościoła - jeśli ktoś tego nie czuje, to dlaczego ma się tam znaleźć? Oczywiście to już zależy - czy jest to świadoma decyzja, czy zwykłe, tanie lenistwo. Ja ostatnio znalazłam bardzo fajny Kościół niedaleko akademika i chodzę sobie w niedzielę na mszę. Chociaż ja w sumie już coraz mniej pasuję do katolików. Może razi mnie właśnie ta agresja. Dla mnie podstawą wiary chrześcijan powinna być miłość, a ostatnio tak mało jej widzę w Kościele. Bo może faktycznie ksiądz jest tylko pośrednikiem podczas spowiedzi - w takim razie dlaczego tak często poniża? Nie spotkałam się z tym raz... raz dziewczynka wyleciała z kościoła, bo ksiądz na nią nawrzeszczał, że nie zna regułek spowiedzi. Innym razem wrzeszczą, że nie chodzisz do Kościoła. Już pomijam to, że ludzie idący do konfesjonału czasami potrzebują zwyczajnie duchowej pomocy i nigdy jej nie otrzymują. Bo ja jeszcze nigdy nie spotkałam się z tym, by ksiądz udzielił mi jakiejś rady albo zwrócił uwagę na to, co faktycznie było dla mnie problemem. Tylko odklepujesz regułki, a duchowny zawsze zwraca uwagę na to, czy chodzisz do Kościoła. Na nic więcej. Mnie nieziemsko zirytował podczas kazania (albo ogłoszeń, nie pamiętam) proboszcz mojej parafii - od tej pory chodzę do innej, w której księża mi odpowiadają. Warto myślę zwrócić uwagę, że nie każdy ma takie możliwości. Często ludzie (zwłaszcza w internecie) wyolbrzymiają fakty i potem demonizuje się podejście Kościoła; dobrze jest usłyszeć wersję prawdziwą od dobrego duchownego, nie od krzyczaczy straszących ogniem piekielnym. Tutaj to racja... mało osób zwraca uwagę, jakie faktycznie jest stanowisko Kościoła w pewnych sprawach i dlaczego. Jakiś idiota zacznie wrzeszczeć, że za aborcję powinno się palić na stosie i już wszystkim się wydaje, że cały Kościół tak uważa. A Kościół jest przeciw aborcji, ale nikogo zabijać nie ma zamiaru. Może to właśnie tacy katolicy powinni być przykładem dla wszystkich swoich bliźnich o mniej radykalnych poglądach, znakiem, że czas zmienić swoje poglądy Ja odniosłam wrażenie, że są lepsi i gorsi, ale może faktycznie przesadziłam. W każdym razie wciąż nie rozumiem Nie mówię, że zgadzasz się z każdym zdaniem księdza wypowiedzianym z ambony, ale tymi regułami właśnie jak zakaz aborcji, czy potępianie homoseksualizmu, in vitro. Taki beznadziejny ze mnie katolik hehe. Może nie powinnam się tutaj wypowiadać. Dla mnie skoro Kościół sam modyfikuje swoje dogmaty, to ja tym bardziej mogę się z nimi nie zgadzać. No ale jak już napisałam - nie wiem czy jestem katoliczką. Uważam, że każdy może zostać zbawiony: tak samo chrześcijanin jak i buddysta czy ateista. Niektórzy po prostu nie potrafią nazwać Boga. Czują go, ale nie wiedzą, że to właśnie on. Dlaczego mają być gorsi od tych, którzy zwracają się do niego Jahwe? Posłużę się cytatem "Nie jest ważne, w jaki sposób ktoś zwraca się do Boga. Bogu nie sprawi różnicy, czy pozdrawiany będzie jako Chrystus, Budda, Jehowa czy nawet przez "Ty", bo będąc Bogiem, wie przecież, że jesteśmy tylko ograniczanymi istotami i nasza wiedza jest niewielka." Dlatego dla mnie podążanie za dogmatami nie jest istotne. Oczywiście wstępując w kręgi jakiejś wspólnoty musisz liczyć się z jej zasadami np. będąc na mszy wstajesz, gdy się modlisz. Albo nie idziesz do księdza w koszulce "kocham szatana". Ale całe to sztywne trzymanie się zasad jakoś do mnie nie trafia. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
yersinia |
Dodany dnia 13.06.2013 13:08
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 328 Dom: GryffindorPunkty: 3481 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 29.07.11 |
No i właśnie przez postawę takich ludzi, katolicy są uważani za hipokrytów. Mimo że wiadomo, że nie każdy taki jest, ale generalizowanie jest też domeną tego świata. No i niestety mamy taką opinię jaką mamy, przez kilku głośnych kretynów, którzy nie do końca wiedzą, na czym ich własna wiara powinna polegać. Zamiast tego (już uogólniając), dowiedziałam się, że jak nie zgadzam się z tym, że msza jest najważniejsza i tam dzieją się cuda, to mam ciasny umysł i nie jestem prawdziwie wierzącą. Temu panu gratulujemy, nie zdziwiłabym się, gdyby ten chłopak zniechęcił się już całkiem. Ja ostatnio znalazłam bardzo fajny Kościół niedaleko akademika i chodzę sobie w niedzielę na mszę. Chodzę do kościoła akademickiego i tam są tak fajni księża, że polecam wszystkim No i pierwszy raz spotkałam się z tym, żeby pod koniec spowiedzi ksiądz powiedział do mnie "Czy chciałabyś o coś zapytać?". Właściwi ludzie na właściwym miejscu. Jakby zupełnie abstrahując od ludzi, którzy wierzą, ale nie chodzą do tego Kościoła. Bo już wspomniałyście, że jakby te wyżej wspomniane reguły każdy powinien sobie przemyśleć i wyrobić sobie zdanie. Ale ja właśnie pisałam odwrotnie Że wyrobić sobie zdanie można w kwestii spornych typu homoseksualizm i aborcja, a kwestia tego, czy chodzi się do spowiedzi/kościoła/komunii itp, to jest raczej nie do przemyślenia, a do zaakceptowania albo nie Bo na tym się wyznanie katolickie opiera, więc wtedy albo się jest katolikiem, albo "trochę katolikiem".Żeby nie było - nie śmiem nikomu wytykać, czy jest dobrym katolikiem, czy nie, bo nie mnie to oceniać, zwłaszcza ludzi, których nie znam. Nie chcę, żebyście mnie źle zrozumiały. Uważam, że każdy może zostać zbawiony: tak samo chrześcijanin jak i buddysta czy ateista. Niektórzy po prostu nie potrafią nazwać Boga. Czują go, ale nie wiedzą, że to właśnie on. Dlaczego mają być gorsi od tych, którzy zwracają się do niego Jahwe? Tu się zgadzam. Jestem przeciwna traktowaniu konkretnego wyznania jako "jedynego słusznego". A już potępianie ludzi za przechodzenie do innego wyznania w ogóle nie rozumiem. Warto myślę zwrócić uwagę, że nie każdy ma takie możliwości O tym nie pomyślałam Ale pewnie wtedy wyczaiłabym kiedy ten ksiądz prowadzi mszę i chodziłabym na inną, żeby nie musieć go słuchać.Może razi mnie właśnie ta agresja. Dla mnie podstawą wiary chrześcijan powinna być miłość, a ostatnio tak mało jej widzę w Kościele. Bo może faktycznie ksiądz jest tylko pośrednikiem podczas spowiedzi - w takim razie dlaczego tak często poniża? Nie spotkałam się z tym raz... raz dziewczynka wyleciała z kościoła, bo ksiądz na nią nawrzeszczał, że nie zna regułek spowiedzi. Innym razem wrzeszczą, że nie chodzisz do Kościoła. Miałaś pecha trafić na takich. Niestety w każdej grupie zawodowej znajdują się ludzie, którzy się do tego nadają i ludzie, którzy absolutnie nie powinni być na takim stanowisku. Jeśli nie macie co robić, to polecam przesłuchać sobie tę babkę: [youtube]http://www.youtube.com/watch?v=RCImd8vZWG4[/youtube] Rewelacyjna jest Nie ze wszystkim się zgadzam, ale fajnie się jej słucha. A z polskich - ksiądz Pawlukiewicz, słuchalam kiedyś jednego wykładu (ksiądz nam puścił na religii) i polubiłam faceta od razu. W jednym magazynie psychologicznym (konkretnie "Charaktery" był wywiad z jezuitą, nawet go wycięłam, bo mi się podobał. Cytuję fragment wypowiedzi (o licealistach, których uczy): "Często sam prowokuję u nich wątpliwości - po to, żeby zaczęli myśleć nad tym, w co i jak wierzą. Nie ufam ludziom, którzy nigdy nie mają wątpliwości. To albo jest jakaś szczególna łaska, albo imbecylizm czy nieuczciwość intelektualna, bo przecież tak wiele rzeczy ciągle wystawia nas na pytania 'dlaczego'... Oczywiście, można próbować je jakoś ominąć, żyć bezrefleksyjnie, powierzyć swoje pytania jakimś pseudoautorytetom. Z jednej strony nie chcę, żeby moi uczniowie wpadli w ręce samozwańczych guru, z drugiej - zależy mi na tym, żeby wiara nie była dla nich synonimem zabobonów".Także jak widać - tacy ludzie istnieją Tylko albo są schowani, albo ich nie słychać wśród wrzeszczących fanatyków straszących ogniem piekielnym. Edytowane przez yersinia dnia 13.06.2013 13:19
|
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 19.07.2013 15:22
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Odświeżam, ale już zmienię nieco temat. Rozmawialiśmy głównie o Kościele, ale ja chciałabym was zapytać o kwestię, która stała się przedmiotem straszliwych sporów. Krótko - ubój rytualny. Ustawa nie przeszła, to dobrze czy źle? Czy to jest dyskryminacja Żydów czy muzułmanów? Dla niezorientowanych napiszę, jak wygląda ubój rytualny i na czym mniej więcej polega spór. Ubój rytualny zwierząt (szechita w judaizmie) zakłada zabicie poprzez jedno podwójne cięcie, wykonane specjalistycznym nożem. Umożliwia to precyzyjne przecięcie tętnic tchawicy i splotów nerwowych. Przedtem zwierzęta umieszczane są w specjalnych klatkach, gdzie są unieruchamiane i przewracane kopytami do góry. Przecinany jest przełyk bez naruszenia kręgów i tętnic kręgowych, które podtrzymują ukrwienie mózgu. W rezultacie zwierzę jest przytomne, cierpi i szamoce się w długiej agonii. I tak owce tracą przytomność po 20 sekundach, bydło po 2 minutach a drób po 2,5 min. Tylko taka metoda jest koszerna. A kłótnie powstały poprzez opracowanie ustawy przez rząd, która miała zalegalizować te praktyki. Do tej pory zwierzę musi być ogłuszane przed jego zabiciem. Ustawa nie przeszła i zaczynają się właśnie spory, bo Żydzi i muzułmanie, którzy jak wiadomo żywią się koszernym jedzeniem uznają to za dyskryminację i jak to powiedział rabin w Polsce - blokuje odbudowę ludności żydowskiej w Polsce (nie jest to dokładny cytat, bo usłyszałam go w radiu) Na sam koniec mam pytanie - jak się ustosunkowujecie do tego rodzaju praktyk? Czy one w ogóle mają sens? Na czym się opierają? ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 19.07.2013 22:32
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Może zacznę od tego, że rozumiem, że różne wyznania rządzą się swoimi prawami, funkcjonują na różnych zasadach. Natomiast nie jestem w stanie zrozumieć stawiania własnego wyznania, czy przekonań ponad cierpieniem zwierząt. Po prostu nie kumam. I oburzanie się społeczności żydowskiej jest dla mnie śmieszne, bo nikt nie odrzucił tej ustawy, żeby zrobić na złość Żydom. Już pomijam fakt, że sprawa była czysto polityczna i raczej o zwierzęta też mało któremu politykowi chodziło, ale przynajmniej zachowali odrobinę przyzwoitości. Jestem w ogóle krytycznie do tego nastawiona i najchętniej powiedziałabym Żydom i muzułmanom, że najzwyczajniej w świecie mają pecha. Dla mnie w ogóle nie powinno być dyskusji; bo nie rozumiem, jak można zabijać zwierzęta w tak bestialski sposób, dla jednej zasady, którą, do cholery, można zmienić. Na etapie końcowym nawet nie widać, które mięso jest koszerne, a które nie, więc dla mnie to jest naprawdę jakiś absurd. I cieszę się, że ubój rytualny nie będzie legalny w naszym kraju. W końcu jakaś mądra decyzja. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
yersinia |
Dodany dnia 20.07.2013 16:36
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 328 Dom: GryffindorPunkty: 3481 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 29.07.11 |
Natomiast nie jestem w stanie zrozumieć stawiania własnego wyznania, czy przekonań ponad cierpieniem zwierząt. Po prostu nie kumam. To może ja wytłumaczę - jeśli tak jest napisane w jakiejkolwiek świętej księdze (nie wiem, czy jest), to jest to wola boska i z tym się nie dyskutuje Dlatego też trudno będzie przekonać wierzących tych wyznań, że źle robią, bo jeśli mają tak nakazane "z góry", to będą słuchać rozkazu Boga (a nie ludzi) i będą przekonani, że robią dobrze.Jako że studiuję, co studiuję, miałam okazję widzieć na filmie ubój rytualny (prawie dwa lata temu, na pierwszym wykładzie z higieny zwierząt rzeźnych mieliśmy między innymi o ubojach). Pamiętam, że bardzo trudno mi było oglądać ten film i cały czas siedziałam jak na szpilkach. Ubój z ogłuszeniem widziałam rok później na żywo w rzeźni i różnica jest, zupełnie inaczej ogląda się takie coś mając świadomość, że zwierzę już nic nie odczuwa. Sama jestem przeciwna ubojowi rytualnemu, ale rozumiem też zwolenników, jeśli mają tak podyktowane względami religijnymi, chociaż tego nie popieram. Dlatego mając świadomość, że niektórzy po prostu wyznają religię, która przewiduje, ku przerażeniu wielu, takie przyrządzanie mięsa ze wcześniejszym ubojem bez ogłuszenia, wolałabym wstrzymać się ze względu na nich od głosu, jeśli doszłoby do jakiegoś głosowania w tej sprawie. Pozostaje mi tylko cieszyć się, że moja religia jest bardziej wrażliwa na cierpienia zwierząt. Jedna rzecz mnie tylko rozwaliła, jeśli chodzi o zwolenników. Jeden facet (nie pamiętam, czy to był rabin, polityk, czy kto) walnął tekstem, że "przeciwnicy uboju rytualnego są hipokrytami". Padło straszne słowo mające obrazić obrońców praw zwierząt, ale oczywiście nie uzasadnił tego po ludzku (czytaj: w ogóle), a ja chętnie dowiedziałabym się dlaczego jestem hipokrytą, bo mam wrażenie, że jego uzasadnienie, jakie by nie było, mogłabym z powodzeniem obalić. Edytowane przez yersinia dnia 20.07.2013 16:42
|
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 20.07.2013 16:46
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Jedna rzecz mnie tylko rozwaliła, jeśli chodzi o zwolenników. Jeden facet (nie pamiętam, czy to był rabin, polityk, czy kto) walnął tekstem, że "przeciwnicy uboju rytualnego są hipokrytami". Padło straszne słowo mające obrazić obrońców praw zwierząt, ale oczywiście nie uzasadnił tego po ludzku (czytaj: w ogóle), a ja chętnie dowiedziałabym się dlaczego jestem hipokrytą, bo mam wrażenie, że jego uzasadnienie, jakie by nie było, mogłabym z powodzeniem obalić. Podejrzewam, że chodziło mu o to, że większość z nas na co dzień spożywa mięso. Co i tak jest głupim argumentem, skoro te zwierzęta mogą być zabijane w nieco bardziej humanitarny sposób... To może ja wytłumaczę - jeśli tak jest napisane w jakiejkolwiek świętej księdze (nie wiem, czy jest), to jest to wola boska i z tym się nie dyskutuje Oczko Dlatego też trudno będzie przekonać wierzących tych wyznań, że źle robią, bo jeśli mają tak nakazane "z góry", to będą słuchać rozkazu Boga (a nie ludzi) i będą przekonani, że robią dobrze. No tak, ja to wiem. Ale chodzi mi bardziej o to, że dla mnie to jest niepojęte stawiać ponad to swoje wyznanie, jeżeli wiem, że te zwierzęta cierpią niemiłosiernie. To dla mnie trochę tak, jakby nie mieć w tej sprawie swojego sumienia - bo ktoś może myśleć, że ten ubój to okropność, ale będzie za, bo jego religia tak każe. Nie wiem, takie mam odczucia i może właśnie dlatego jestem niewierząca, skoro nie rozumiem stawiania swoich przekonań i wiary ponad coś tak bestialskiego. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Lossiril |
Dodany dnia 20.07.2013 16:58
|
![]() Pochwały: 7 Postów: 1040 Dom: SlytherinPunkty: 9322 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 30.04.13 |
No tak, ja to wiem. Ale chodzi mi bardziej o to, że dla mnie to jest niepojęte stawiać ponad to swoje wyznanie, jeżeli wiem, że te zwierzęta cierpią niemiłosiernie. To dla mnie trochę tak, jakby nie mieć w tej sprawie swojego sumienia - bo ktoś może myśleć, że ten ubój to okropność, ale będzie za, bo jego religia tak każe. Nie wiem, takie mam odczucia i może właśnie dlatego jestem niewierząca, skoro nie rozumiem stawiania swoich przekonań i wiary ponad coś tak bestialskiego. Ja jestem wierząca, ale interpretuję wiarę po swojemu za co jestem często potępiana. Chociaż wiem, że coraz większa ilość ludzi robi to samo właśnie przez kontrowersje, jakie wywołuje religia w ogóle. Co do uboju rytualnego, to jest to dla mnie niepojęte. Byłam wegetarianką przez 6 lat [musiałam zrezygnować ze względów zdrowotnych], bo słyszałam o przypadkach bestialskiego uboju zwierząt mimo wyznaczonych przepisów. Teraz, kiedy chociażby dyskutuje się o tym nieludzkim sposobie uboju, to aż się we mnie gotuje! Chyba każda religia [nie jestem specjalistką] nakazuje szacunek dla życia, więc jak można? Religia jest pozbawiona jakiejkolwiek logiki i sama sobie zaprzecza! Nieistotne czy chrześcijańska, islam czy flying spagetti monster. "You could be great, you know, and Slytherin will help you on the way to greatness, no doubt about that." ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() tumblr klik 'We must take a hard road, a road unforeseen. There lies our hope, if hope it be.' 'The world is indeed full of peril, and in it there are many dark places; but still there is much that is fair, and though in all lands love is now mingled with grief, it grows perhaps the greater.' ![]() 'Deserves it! I daresay he does. Many that live deserve death. And some that die deserve life. Can you give it to them? Then do not be too eager to deal out death in judgment. For even the very wise cannot see all ends.' ![]() It is not our part here to take thought only for a season, or for a few lives of Men, or for a passing age of the world. We should seek a final end of this menace, even if we do not hope to make one. ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |






Christina


Slytherin










Hufflepuff














Ravenclaw








Gryffindor
Bo na tym się wyznanie katolickie opiera, więc wtedy albo się jest katolikiem, albo "trochę katolikiem".