Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
Strona 1 z 2: 12
|
|
Skrzydło szpitalne
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 12.07.2013 21:27
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
![]() Skrzydło szpitalne. Obudziłeś się i nie wiesz co się stało? Być może przytrafił ci się wypadek w trakcie meczu lub treningu Quidditcha... Być może ktoś rzucił na ciebie klątwę albo próbował cię otruć... Nie martw się, właśnie teraz znajdujesz się w skrzydle szpitalnym, gdzie o twój szybki powrót do zdrowia zadba szkolna pielęgniarka pani - Poppy Pomfrey. Rekonwalescencja może zająć chwilkę, ale możesz też być zmuszony do dłuższego pobytu w tej części Zamki. Pani Pomfrey nie wypuści cię stąd dopóki nie będzie pewna, że twój stan na to pozwala. Oczywiście ta zasada nie dotyczy odwiedzających, ale pamiętajcie: "Najwyżej sześciu odwiedzających za jednym razem!" ![]() Always ![]() |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 12.07.2013 21:41
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Pyk, pyk, pyk. Ulkę obudziło dziwne pykanie. Stwierdziła, że jest bardzo irytujące i otworzyła oczy. Leżała na przeciw wielkiego okna, przez które wpadały do sali oślepiające promienie słoneczne. Chciała podnieść głowę, ale nie miała na to siły. Z tego co zdołała zauważyć, znalazła się w skrzydle szpitalnym. - Widzę, że się obudziłaś. - to z pewnością był głos panie Pomfrey. - Poleż jeszcze chwilę, a ja przygotuję dla ciebie odpowiedzi eliksir. Ulka spojrzała w stronę, z której dobiegał jej głos lecz nie zdążyła zobaczyć szkolnej pielęgniarki. Dziewczyna nie miała pojęcia co jej jest i dlaczego nie ma przy jej łóżku Barta i Julie, którzy byli z nią w Kiblu... ![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Sheeby |
Dodany dnia 12.07.2013 22:23
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 512 Dom: HufflepuffPunkty: 5239 Ranga: Osiedlowy szarlatan Data rejestracji: 24.02.13 |
Julie wbiegła do skrzydła szpitalnego, minęła panią Pomfrey do której się promiennie uśmiechnęła. - Ulka, gdzie leżysz? - zawołała żywo. - Tutaj, serio mnie nie widzisz? - mruknęła Ulka. Sheeby usiadła w nogach łóżka Black Potter i przyjrzała się jej. Ciągle wyglądała źle. - Nie dostałaś jeszcze nic? Wciąż wyglądasz okropnie. Jak się czujesz? - Oszołomiona, gdzie wy w ogóle byliście? Gdzie Bart? Co ja tu robię? - Spokojnie. Wyglądałaś dziwnie, potem się zsunęłaś się z parapetu, następnie zaczęłaś wymiotować. - mówiła szybko puchonka. - Julie! To jeszcze pamiętam, co było dalej? - Wymiotowałaś, znaczy już skończyłaś i padłaś jak mucha do tyłu. Stuknęłaś się o drzwi kabiny, ale to nie moja wina, przepraszam. Potem Bart powiedział, abyśmy cię sprowadzili do skrzydła szpitalnego na noszach i oto jesteś. - A gdzie Bart? - Sprout go wzięła i coś mu tłumaczyła, chyba chodzi o te trójmagiczne coś. - zaczęła Sheeby. - Ja nie wiedziałam co robić, więc poszłam sobie coś zjeść, a potem przyszłam do ciebie. On pewnie zaraz tu przyjdzie. Tylko co skończyła mówić, do łóżka podeszła pielęgniarka z tacką. - Proszę wypij to. - powiedziała podając jakąś ciecz. - Tylko do dna! Poleżysz sobie cały dzień, wieczorem cię wypuszczę, o ile ci się nie pogorszy. Ulka skinęła głową i wzięła pierwszy łyk eliksiru, jej twarz się skrzywiła, ale zauważyła srogie spojrzenie Pomfrey i dopiła do końca, a pielęgniarka odeszła. - No no, poleżysz sobie do wieczora. Coś ty dziewczyno z sobą wcześniej zrobiłaś? Może Bart ma rację? Jakiś ślizgon ci pewnie podrzucił coś do jedzenie czy coś, albo ty coś złego zjadłaś! - Nic takiego nie miało miejsca. - uparła się Black Potter. Julie westchnęła. - To ja jestem bezradna. A może widziałaś się z Zachariaszem? - zachichotała. Edytowane przez Sheeby dnia 13.07.2013 12:42
![]() Julia part smart ![]() |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 14.07.2013 21:26
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
- Tja, widziałam się z nim rano. Jedliśmy razem śniadanie... A co? - spytała Ulka, patrząc podejrzliwie na Sheeby. Ta nic nie odpowiedziała tylko uśmiechnęła się szeroko. - Ach, wszystko mnie boli... Nie mogę nawet podnieść głowy. Co mi jest? - spytała Ulka z zamyśloną miną. Sheeby chrząknęła coś co brzmiało jak "Ślizgoni" i spojrzała w sufit. Ulka po raz któryś tego dnia chciał powiedzieć, że oni z pewnością nie mają nic wspólnego z jej chorobą, lecz coś jej przeszkodziło. Nagle na nogach Julie wylądowała Romana, wyglądała jeszcze nędzniej niż zwykle i gdzieś zgubiła opaskę na oko. U jej nóżki, ja można było się spodziewać, przyczepiony był list. - Twoja sowa jest idiotką._- Powiedziała Sheeby, podając list Ulce. - Chyba Ty. Przeczytaj mi ten list, bo mi znowu niedobrze się robi. -_Yhym._- Sheeby przeleciała po pergaminie wzrokiem, po czym zaczęła czytać na głos. Kochana Ulko, zgadnij kto wyzdrowiał i wraca do Hogwartu. TAK, zgadłaś!. Ja! Ta groszopryszczka była strasznie wyczerpująca, ale już jest ok. Mam nadzieję, że będziesz czekała na mnie w Dormitorium. Mam dwa miesiące do nadrobienia. Meredith P.S. Julie została podobno kapitanem drużyny. Szczęściara! - Ona dzisiaj wraca! Ulka, Mer wróciła. - zawołała Julie z radością. - Leć po nią szybko. Niech tu zaraz przyjdzie. Sheeby stanęła na baczność, zasalutowała i krzyknęła na odchodnym - Tak jest! Pani Pomfrey wyjrzała ze swojego gabinetu i pokręciła głową, a Ulka zrobiła przepraszająca minę. Fakt, że Mer wróciła do szkoły, poprawił jej samopoczucie. Edytowane przez Christina dnia 18.07.2013 21:18
![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 14.07.2013 21:53
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
Bartowi w końcu udało się zwiać Sprout, która postanowiła przepytać go z wiedzy o roślinach mięsożernych. Cały ten turniej zaczynał go już denerwować. Marzył by pierwsze zadanie się już odbyło. Niestety od ogłoszenia czterech reprezentantów, nie pojawiły się żadne oficjalne wieści związane z tematem, a napięcie jedynie rosło. Podobno dwójka reprezentantów zdążyła już stoczyć poważny pojedynek i zarobić przez to szlaban. Pogrążony w ponurych myślach wpadł w drzwiach do skrzydła szpitalnego na rozemocjonowaną Julie. - Meredith wróciła!!! - Mere... kto? - Och Bart, nie pamiętasz naszej koleżanki, która zachorowała na groszopryszczkę? Naprawdę? Ech, ogarnij się chłopie. Ulka o ciebie pytała. Martwię się o nią, bo nadal nie wiemy czemu nagle poczuła się tak źle. - Mnie też to martwi. Nadal stawiam na wredny żart ślizgonów, ale kto wie? Ostatnio w szkole dzieje się zdecydowanie zbyt dużo dziwnych rzeczy. Julie zamyśliła się na chwilę, po czym poklepała Barta po plecach i ruszyła w stronę schodów. Bart wszedł powoli do środka świątyni pani Pomfrey, zlokalizował leżącą Ulkę i skierował się w jej stronę. - Jak się masz? - zapytał Luna Roja. - Czuję się jak gumochłon. Nadal jest mi niedobrze, a co tam u ciebie? - Nawet nie pytaj. Sprout nie daje mi ani chwili spokoju. Naprawdę nic podejrzanego nie działo się dookoła ciebie przez ostatnią dobę? Chyba nie ma to związku z super tajnym planem śledzenia nietoperza? Edytowane przez Barlom dnia 14.07.2013 22:15
|
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 14.07.2013 22:45
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
- Hmm, w sumie to nie pamiętam by wczoraj działo się coś podejrzanego... A Snape... Och nie mam pojęcia. Może Fuer albo Ab dowiedzieli się czegoś nowego... - Ulka zamknęła oczy i zaczęła się zastanawiać czy rzeczywiście nie została otruta. - Najlepiej ich zapytaj, ale... No tak, teraz nie masz jak. - Bart spojrzał w okno. - Nie wiesz gdzie oni są? - Nie mam pojęcia. Podobno ostatnio szlajali się po lesie. - Ulka spojrzała na Barta z uśmiechem. - Może zeżarła ich jakaś akromantula. Bart również się uśmiechnął lecz widać było, że nad czymś się zastanawia. W szkole coraz gorzej się działo, a większość uczniów nie chciała uwierzyć w powrót Voldemorta i jeszcze te księgi Fuer... Za dużo tego wszystkiego. Ulka pogrążyła się w smętnych rozmyślaniach po czym zasnęła. Zapomniała o Barcie i całym bożym świecie. Edytowane przez ulka_black_potter dnia 14.07.2013 23:02
![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Ginger_Ginny |
Dodany dnia 15.07.2013 17:51
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 46 Dom: HufflepuffPunkty: 824 Ranga: Wzór do naśladowania Data rejestracji: 01.03.13 |
- Ulka! Ulka! Śpisz?! To ja Mer! - krzyczała podbiegając w stronę łóżka Ginger. W zasadzie zamierzała uszanować spokój panujący w skrzydle, zachowywać się opanowanie i zrobić dobre pierwsze wrażenie po powrocie do szkoły, ale gdy tylko zobaczyła przyjaciółkę zapomniała o Pani Pomfrey i zasadach. - Ula! Julie mówiła mi co się działo, że tu trafiłaś. Chyba nie chcesz pójść w moje ślady, co? Uwierz mi, dwa miesiące w szpitalu to wątpliwa przyjemność... W ogóle nie podoba mi się ta cała sprawa to takie tajemnicze... Wybacz, cały czas gadam, mów jak Ty się czujesz! - zreflektowała się w końcu Mer i dała dojść przyjaciółce do głosu, - Uh, Mer jak dobrze Cię widzieć... i słyszeć - przywitała przyjaciółkę z nutką ironii, ale szczerym szerokim uśmiechem Black Potter - jak widać czuję się już lepiej, przynajmniej leżę w czystym łóżku a nie na podłodze w kiblu... - Biedna jesteś, jak słowo daję. Tyle mam do nadrobienia! Podobno ludzie nie wierzą, że Voldemort wrócił, idioci! Ja wiem, że tu się dzieje coś więcej, nie wierzę, że siedzisz bezczynnie. Och, chciałabym Ci zadać tyle pytań! Ale to chyba nie najlepsze miejsce. - stwierdziła rozglądając się po sali Mer - Wiesz, znam cię i myślę, że cokolwiek robisz, mogło się to komuś nie spodobać - dodała szeptem. Brak informacji wybitnie nie służył Mer. W jej głowie powstały już setki scenariuszy na temat tego co tak naprawdę może się dziać w Hogwarcie. Jak zawsze w tych scenariuszach ślizgoni odgrywali role czarnych charakterów, więc tajemnicza choroba jak ulał pasowała to morderczej intrygi któregoś z podopiecznych Snape'a. Zresztą sam Snape też został obsadzony w filmie rozgrywającym się w rudej głowie Mer. - Masz rację to dosyć... delikatna sprawa. Nie przesadzaj jednak, pod Twoją nieobecność Hogwart nie przeniósł się na plan jakiegoś mugolskiego serialu kryminalnego. Jak tylko stąd wyjdę to obiecuję, że dowiesz się trochę więcej, ale... - Och, wybacz, ale ze mnie egoistka, chcę wszystko wiedzieć, ale może Ty nie możesz mi wszystkiego powiedzieć? - przerwała jej Mer - Pamiętaj tylko, że zawsze możesz na mnie liczyć! - Dzięki Mer, dobrze mieć Cię tu z powrotem. - uśmiechnęła się blado Black Potter - Nadal nie wyglądasz najlepiej, pośpij sobie jeszcze, a ja chwilę tu z Tobą posiedzę i pójdę zobaczyć czy coś się zmieniło w zamku. - Przez tyle lat nic tu się nie zmieniło, myślisz, że te dwa miesiące były jakieś wyjątkowe? - zapytała odpływając w sen Black Potter. - Tak, tak myślę... - odparła zamyślona Mer, ale przyjaciółka już tego nie słyszała - od kilku chwil smacznie spała. Edytowane przez Ginger_Ginny dnia 15.07.2013 17:56
|
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 19.07.2013 21:51
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Gdy Ulka ponownie się obudziła, stwierdziła, że coś uciska jej nogi. Otworzyła oczy i zobaczyła, że Mer skuliła się na jej łóżku opierając głowę na łydkach dziewczyny. - Ej, Mer. Wstawaj... Zdrętwiały mi przez ciebie nogi. Meredith przetarła oczy i leciutko ześlizgnęła się z łóżka. - I jak tam się czujesz? - Chyba już trochę lepiej. Pani Pomfrey miała rację. Wieczorem bd mogła już wyjść. Meredith rozejrzała się po sali po czym złapała za brzuch. - Jesteś głodna? - spytała ze śmiechem Ulka. - Ano, spałaś 2 godziny i trochę mi się zgłodniało. - odrzekła Mer. - To idź i jakbyś spotkała Zaca, to powiedz mu, że to dupek. Puchonka spojrzała na przyjaciółkę ze zdumioną miną. - Masz na myśli Zachariasza? - Meredith wybuchła niekontrolowanym śmiechem. - Myślałam, że sobie żartujesz, że z nim chodzisz. - Ulka wzruszyła ramionami. - Przekaże mu z czystym sumieniem, że jest dupkiem. - odpowiedziała Meredith po czym ruszyła do Wielkiej Sali. |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 31.07.2013 00:29
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
- Ulka, wstawaj! - krzyknął ktoś głośno. - Panie, Abhorsen, proszę zachowywać się cicho! To jest szpital, a nie jakiś burdel... - powiedziała pani Pomfrey. - Ab... burdel... o co chodzi? - zapytała Ulka podnosząc się na poduszkę. - Wpadła pani w śpiączkę, panno Black. Ktoś musiał podać panience jakiś silny eliksir, ale na szczęście udało mi się znaleźć antidotum... - Coooo?! Kto to zrobił? - Tego jeszcze nie wiemy, ale dyrektor bada tę sprawę. Poleż jeszcze trochę i możesz wychodzić - odpowiedziała pielęgniarka i wyszła. - Niech no ja się dowiem, kto to był! Już ja go urządzę! - Spokojnie, Ulka, bo ci ciśnienie skoczy - zażartowała Fuer. - Jak będzie trzeba to ci pomożemy, możesz na nas liczyć... - Ty też tutaj? Właściwie to co wy tu robicie? - Mielibyśmy cię nie odwiedzić - zaperzył się Akkarin. - Odwiedzaliśmy cię codziennie, nie licząc dnia wypadu do Hogsmeade... - O nie! Ominęło mnie Hogsmeade! Gadajcie co jeszcze się działo jak tutaj leżałam! - No, Ministerstwo zabroniło szkole organizacji Turnieju, Seferyn gdzieś nam zaginął i to chyba tyle, żadnych innych nowości. Spałaś raptem tydzień... - No świetnie, tydzień wyjęty z życia... zamorduję jak się dowiem kto to był, serio! A co z tym Turniejem? - Wiesz, jak to Knot, wymyślił milion powodów, dla których nie należy organizować takich przedsięwzięć... zbytnie ryzyko, wypadki, urazy śmiertelne, koszty... - wyliczał Ab. - A to imbecyl! Nie chce mi się tu siedzieć. Ab, wypad za parawan, muszę się przebrać... Hmm, i zdecydowanie wykąpać, śmierdzę jak koń... - Żadna nowość - zaśmiał się Akkarin. - Wypad powiedziałam! - wrzasnęła Ulka. ![]() Always ![]() |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 31.07.2013 13:33
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
Bart wpadł do skrzydła szpitalnego. Miał nadzieję że zdąży spotkać Ulkę zanim ta opuści skrzydło szpitalne. W sumie nie miał dla niej żadnych gorących ploteczek. Ostatnio życie w szkole zamarło i każdy dzień wyglądał podobnie. Śniadanie, lekcje, obiad, lekcje, kolacja, sen, i tak w kółko. Jedyną nowością była wiadomość która nadeszła z Ministerstwa, odnośnie turnieju. Minister niezbyt przychylnie spojrzał na pomysł Dumbledora. Bart był niepocieszony tym faktem i wciąż miał nadzieję, że turniej zostanie przywrócony do życia jeszcze w tym semestrze. W końcu dotarł przed drzwi świątyni pani Pomfrey. Zajrzał do środka, było już tam paru uczniów, którzy widocznie także chcieli zobaczyć się z Ulką. Nie zdążył się ich zapytać gdzie jest puchonka, kiedy do jego uszu dotarł wrzask pielęgniarki. - Ile razy mam mówić, tylko trzech odwiedzających na raz! - Ale ja przyszedłem po koleżankę, która właśnie wychodzi i... - Czasem zastanawiam się czy to szpital czy dworzec kolejowy. Ale żeby mi to był ostatni raz. Pani Pomfrey skryła się w swojej kanciapie, a Bart podszedł do grupki uczniów. Edytowane przez Barlom dnia 31.07.2013 13:41
|
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 31.07.2013 15:04
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Gdy Ab wszedł za parawan Ulka dotknęła swoich tłustych włosów i wzdrygnęła się z obrzydzenia. Pomyślała, że Pomfrey jest starą idiotką skoro nie chciało jej się umyć biednej, skrzywdzonej Puchonki. Ściągnęła z siebie piżamę i stwierdziła, że zdecydowanie musi się umyć. Poszła do łazienki czego nie zauważyli Fuer, Ab i Bart? Tak, Bart też się pojawił przy jej łóżku. Kochany, żarłoczny Bart. W łazience Ulka, zrzuciła z siebie szlafrok i weszła pod prysznic. Niestety nie wzięła ze sobą klapek więc musiała stać na paluszkach by nie nabawić się grzybicy stóp. Kabina prysznicowa była obleśna - wszędzie leżały czyjeś włosy... Ulka zamknęła oczy i zabrała się za mycie. Trochę się brzydziła dotykać swe tłuste włosy, ale zużyła pół butelki szamponu i jakoś udało się je doprowadzić do ładu. Gdy wyszła z kabiny spojrzała w lustro i poczuła się zażenowana. Wyglądała jak troll. Jej oczy były jakieś małe, a twarz napuchnięta... - Accio eyeliner! - Black Potter przywołała przez okno swój poprawiacz urody i szybko machnęła sobie kreski nad oczami. Teraz mogła wrócić do reszty. - Hmm, Ulka... Nawet ładnie Ci w tym ręczniku - rzucił Ab. Cała trójka rozłożyła się na jej łóżku, a ona stała przed nimi z cieknącymi włosami i opatulona do granic możliwości ręcznikiem plażowym. Uśmiechnęła się do Akkarina i pozdrowiła go środkowym palcem na co ten wybuchł śmiechem. Dziewczyna zabrała swoje szaty z szafki i szybciutko ubrała się za parawanem po czym wróciła do przyjaciół. Musiała jeszcze chwilę poczekać na Pomfrey by ta obadała ją po raz ostatni. - No i co teraz robimy? - Co masz na myśli? - zapytała Fuer, która wbiła się w poduszkę. - Nooo, wyszło na to, że ktoś chciał mnie otruć. Co robimy z tym? I jak Twoja akcja ze Złotym Chłopcem? Nie wiedzieć czemu wszyscy wybuchli niekontrolowanym śmiechem. Wszyscy prócz Fuerte. - Fuer, opowiedz o Potterku. - krzyknął Ab, uchylając sie przed buteleczką z jakimś eliksirem ciśniętą przez Fuertaniakis. - Zamknij się! - Barlom, co jest? - zapytała rozbawiona Ulka, niestety chłopak nie był w stanie wykrztusić słowa, bo dostał nagłego napadu śmiechu. - Nasza kochana Fuer miała randkę z Harry'm Potter'em. Było bardzo całuśnie, HAHAHA. Fuerte spuściła głowę westchnęła głęboko i przywaliła Akkarinowi w łeb. - Pozwolisz, Ulka, że sama Ci opowiem jak to było, zanim dotrze do Ciebie jakaś spaczona wersja. Edytowane przez ulka_black_potter dnia 31.07.2013 15:10
|
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 31.07.2013 15:21
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Fuerte rozłożyła się wygodniej na szpitalnym łóżku i zaczęła opowiadać. - Jak pamiętasz, starałam się wyciągnąć coś od Pottera na temat Snape'a, którego miałaś śledzić, ale szlag cię trafił po drodze. - Akkarin znów zarechotał, za co po raz kolejny dostał w łeb. - Poszliśmy więc na tę cholerną randkę do Hogsmeade. Koleś jest wyraźnie ograniczony umysłowo, ale trochę informacji udało mi się zdobyć. - Dobra, informacje informacjami, ale o co chodzi z tym całowaniem? - Ulka nie dawała za wygraną. - Jak już wracaliśmy do Hogwartu, ten kretyn postanowił wepchnąć mi język do gęby - odpowiedziała Fuer i wzdrygnęła się na samo wspomnienie tego nieprzyjemnego zdarzenia. - Zapomniałaś dodać, że zrobił to przy całej szkole - wtrącił się cicho Ab. - CO?! - Ulka zrobiła głupią minę, wyraźnie nie wiedząc, czy się zaśmiać, czy rozpłakać. - To znaczy, że jesteś teraz dziewczyną Pottera? - Niestety, wszyscy tak myślą - mruknęła Fuertianiakis. - Ale może przejdźmy to naprawdę ISTOTNYCH kwestii. Snape wykonuje jakieś tajne zadania dla Dumbledore'a. - I Potter ci o tym powiedział? - zapytał Bart. - Przecież mówiłam, że to idiota - skwitowała krótko dziewczyna. - W każdym razie; nie sądzicie, że otrucie Ulki ma związek z tym, że miała śledzić Snape'a? Pozostała trójka wymieniła spojrzenia, a Ab wzruszył ramionami. - Wszędzie doszukujesz się spisku - powiedział. - Nie, to ty otwórz oczy - obruszyła się Fuerte. - W Hogwarcie zaczynają dziać się dziwne rzeczy. A Ulka tym razem nie porzygała się z przepicia i nie dlatego trafiła do skrzydła szpitalnego. - Ja nigdy nie... - Cicho! - fuknęła Fuerte. - Nie mam stuprocentowej pewności, ale kilkoro uczniów wiedziało, że coś knujemy. Poza tym, chyba zapomniałeś o akcji przed szlabanem w Zakazanym Lesie. Ślizgoni to wcale nie takie małe piwo, jak ci się wydaje, Ab. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 15.11.2013 20:09
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
Do sali weszła pani Pomfrey, złorzecząc na takich, co to nie umieją się zachować i zabrała się za oględziny Ulki, ponownie wyganiając resztę za parawan. - No, panno Black, może pani opuścić szpital. Chociaż przez jakiś czas, radzę się nie nadwyrężać, po tygodniowym letargu, panny mięśnie są na pewno osłabione. Dlatego też, radziłabym nie walić kogo popadnie ręką po łbie, bo zrobisz sobie krzywdę. Zresztą są inne sposoby. Panna Fuerte też może wziąć sobie tę uwagę do serca. Dziewczyny oblały się rumiencem. I Ulka zabrała się za strojenie. Zajęło jej to cały kwadrans - musiała uprzednio przywołać sobie nowe ubrania z pokoju. - Gdzie teraz? - Żreć! Czuję won jedzenia! Do Wielkiej Sali... - powiedziała Ulka. ![]() Always ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 20.11.2013 14:45
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Denerwował ją ten dźwięk. Strasznie. Nie mogła go znieść. Miała ochotę wstać i przywalić osobie, która go z siebie wydobywała. Tylko, że nie miała siły. Jęknęła cicho. Jakaś osoba zbliżyła się do jej łóżka. - Dobrze się czujesz? Coś cię boli? Możesz otworzyć oczy? - Zyknij muede - wyspała. - Co? Co mówisz? - Zamknij mordę, bo cię zabiję - warknęła. Otworzyła oczy. Przed jej oczami dostrzegła Simona ubranego jak zwykle w czarną szatę a la Dracula. Znajdowała się najprawdopodobniej w skrzydle szpitalnym, ale nie miała pewności. Chociaż nie... na pewno była w skrzydle szpitalnym... ten smród. Mieszanka poru, eliksirów i moczu. Od razu zebrało jej się na wymioty. - Oj, chyba zdrowiejesz. Humorek ci wraca - uśmiechnął się. - Już myślałem, że się nigdy nie obudzisz. Spałaś chyba kilka tygodni. - Ile? - Za długo. Nie wiem, te twoje sny mnie przerażają. - Miałam misję - rzuciła. Próbowała usiąść, ale czuła, że przyrosła do łóżka. Bolały ją plecy, nie mogła ruszać stopami. Chyba faktycznie leżała o wiele za długo. Wiele wiele wiele za długo. - Znowu? Ludzie kompletnie nie wiedzieli, co się z tobą dzieje. Dyrektor chciał się kontaktować w twoją rodziną... - ...i wtedy zdał sobie sprawę, że z moją rodziną nie ma żadnego kontaktu? - Jakoś tak mniej więcej. - Simon chwycił ją za rękę i pomógł usiąść. Alette czuła, jak trzeszczą jej wszystkie kości. Przyjaciel podał jej okulary. - Dobra... teraz mnie wprowadź, bo chyba nie jestem na bieżąco. - Na pewno nie jesteś na bieżąco, ale za nic cię nie wprowadzę. Przecież ja kompletnie nie wiem, co się tutaj wyprawia... - Okej... sama się dowiem. Bywaj! Alette zeskoczyła z łóżka i wybiegła ze Skrzydła Szpitalnego. Edytowane przez Alette dnia 21.11.2013 19:06
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
Sann |
Dodany dnia 28.11.2013 21:30
|
![]() Pochwały: 5 Postów: 843 Dom: RavenclawPunkty: 16701 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 12.11.10 |
*** Katerina weszła do skrzydła szpitalnego i szybko zlokalizowała Ann, leżącą na łóżku w końcu sali. Rogera przy niej nie było, więc Kat podeszła, szczerząc się do koleżanki. - No, jak tam, panno ścigająca? Gdzie twój książę? - dziewczyna parsknęła, ale zaraz się skrzywiła, widocznie nadal wszystko ją bolało. - Wyszedł. I to nie jest mój książę! - zaprzeczyła Ann Mia, chociaż jej płonące policzki mówiły zupełnie co innego. - Jasne... - mruknęła Kat. - Jak się czujesz? Ten Banks to idiota, serio... - Pomfrey dała mi coś przeciwbólowego, paskudztwo, ale zaraz powinno zadziałać i wychodzę. Coś mnie ominęło? - A co miało cię ominąć? Przemowy nie było, bo Roger był z tobą. Mówił coś? Był opiekuńczy? - wyszeptała Kat konspiracyjnym szeptem, ledwie powstrzymując chichot na widok miny Ann. Nowa ścigająca Krukonów uniosła się na łokciach i gdy tylko doszła do siebie, z kamienną twarzą odbiła piłeczkę, pytając: - A Akkarin? Mówił coś? Był opiekuńczy? - Ann! - de Colotye próbowała wyglądać wiarygodnie w swoim oburzeniu, na co jej koleżanka wybuchnęła niekontrolowanym śmiechem. Ich zachowanie ściągnęło uwagę szkolnej pielęgniarki, która, stwierdziwszy, że "panna van Morta na pewno czuje się już lepiej", wygoniła je ze skrzydła, marudząc coś o tym, jak to inni studenci nie szanują potrzeby spokoju dla chorych. Dziewczyny ruszyły więc do pokoju wspólnego Krukonów. British English & The Lord of the Rings - moje dwie największe miłości <3 "All that is gold does not glitter, Not all those who wander are lost; The old that is strong does not wither, Deep roots are not reached by the frost. From the ashes fire shall be woken, A light from the shadows shall spring; Renewed shall be blade that was broken, The crownless again shall be king." ~ J.R.R. Tolkien "All we have to decide is what to do with the time that is given to us..." ![]() "Tłumaczenia są jak kobiety: te wierne nie są piękne, a te piękne nie są wierne." "Moja Mistrzyni Tłumaczeń" ~ Łoś :* "Moja Guru angielskiego" ~ Sef :* ![]() ![]() "Kasia została rozjechana walcem na drodze, czy jej rodzinie przysługuje roszczenie o naprawienie szkody?" - czyli jak wytłumaczyć laikowi, co to są kazusy. ~ Alette :* Do Heleny "Przebiegasz palcami po stronach, Co niosą oświaty kaganek. Spoczynek Ci obcy jest nocą, Twój wieczór to dla innych ranek. Boleśnie odrywasz głowę, Znad ksiąg w pozłacanych ramach. I wiesz, że jest jedna odpowiedz, Na wszystko co masz dziś w planach. I chociaż chcesz się zatrzymać, Nie możesz, gdy już go posiadasz, I chociaż stroisz nim głowę, Na nic nie odpowiadasz. Czy możesz być lepsza od innych? Jak dorównać ideałowi? Dlaczego nikt nie dostrzega, Tego rodzaju niedoli? Jak masz się czuć dumna, Gdy czujesz się gorsza lub inna. Jak dusza Twa dużo słabsza, Ma zostać ciągle niewinna? Czy można Ci wybaczyć Że kochasz to co nie Twoje? Choć masz ogromną urodę Nie nią chcesz czynić podboje. Słabość do przedmiotów, Tak dobrze wszystkim jest znana. Lecz ciągle nosi piętno, Dla wielu jest zakazana. Porzuć więc swoje marzenia, Gdy jeszcze nie jest za późno. Kochaj to co masz od losu, Nikt nie dał Ci nic na próżno." ~ Anciol z dedykacją dla mnie <3 ![]() |
|
|
|
Ana_Black |
Dodany dnia 18.01.2014 15:33
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 8 Postów: 4391 Dom: GryffindorPunkty: 24016 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 06.02.10 |
Pani Hooch i pani Pomfrey pomogły rannej szukającej Ślizgonów położyć się na łóżku. - Naprawię ci kości raz dwa, ale będziesz musiała tu zostać. - powiedziała pani Pomfrey - A co z meczem? - zapytała ledwo przytomna dziewczyna - Cóż, będą musieli poradzić sobie bez ciebie, bo ja cię nie wypuszczę. - odparła pani Pomfrey - Jak nic przegramy. - mruknęła Ślizgonka i opadła nieprzytomna na poduszki - To ja wracam na boisko. - powiedziała pani Hooch i wyszła ze skrzydła szpitalnego ![]() Loki: Dość tego! Wszyscy stoicie niżej ode mnie! Patrzysz na boga, szkaradny stworze! I nie godzę się, aby pomiatał mną... Hulk: Wielki mi bóg. ![]() ![]() Hulk ziewać ~ Łapa ![]() Uwielbiam też jak dostajesz szału i zamieniasz się w tę wielką zieloną bestię.. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Zdradzę ci moją tajemnicę. Zawsze jestem zły. ![]() ![]() Nieźle. Chcą mnie zamknąć w metalowym pudle i zanurzyć w wodzie. Nie. Jest gorzej niż myślałem. ![]() No bo czym jesteśmy? Zespołem? Nie, nie, nie. Mieszanką wybuchową niosącą chaos. *** ![]() Nie bądź jeleń, nie fikaj. ![]() Matka wie że ukradłeś jej szaty? ![]() - Jarvis, znasz przypowieść o Jonaszu? - Traktowałbym ją raczej jako metaforę. - Thor walczy na 6. - Nie zaprosił mnie? ![]() Co, stawaliście na siusiu? ![]() Niech wyskakuje z ciuchów. Przenoszę imprezę do was. ![]() Weź mnie nie strasz. Co to było, robił mi usta usta? ![]() Phil? Ale on ma na imię Agent! ![]() J.A.R.V.I.S: Dostępne 400% mocy. Iron-Man: Dzięki. ![]() Nie gniewam się, pączuszku. Masz niezły prosty. ![]() Ta wiedźma miesza ci w głowie. Jesteś od niej silniejszy, mądrzejszy. Jesteś Banner. ![]() On jest szefem. Ja tylko za wszystko płacę, wszystko buduję i dbam żebyśmy byli cool. ![]() Stark! Potrzebny jest plan ataku! Mam plan: atakować! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() - Ja bym sobie odpuściła, to faceci nie z tego świata, bogowe czy coś. - Bóg jest tylko jeden! I głowę dam, że tak się nie ubiera. ![]() - No jasne. Złoty chłopiec w złotej zbroi. Co zostanie jak ją zdejmiesz? - Geniusz, miliarder, playboy, filantrop. A co? (...) A kto jest [prawdziwym bohaterem]? Ty? Jesteś wynikiem eksperymentów na ludziach. Tyle w tobie bohatera, ile zmieściło się do probówki. *** Zabijesz mnie? Ustaw się w kolejce. ![]() Kto znajdzie ten młot i okaże się go godny posiądzie moc Thora. ![]() Thor: Loki może i jest nieobliczalny, ale jest Asgardczykiem i moim bratem. Natasha: Zabił 80 ludzi w ciągu dwóch dni. Thor: Był adoptowany. - Nie będę z tobą walczył bracie. - Nie jesteśmy braćmi. ![]() Piekło rozbrzmiewa jękami jego ofiar. ![]() - O, kontratakują. - No wiesz, młodzi są. - Do stu piorunów, szanuj mowę ojczystą - Długo mi tego nie wybaczą. ![]() To bardzo, bardzo ciekawa teoria, ale ja mam prostszą. Nie jesteście godni. ![]() - A jakby wsadzić młot do windy? Uniesie ją. - Winda nie jest godna. ![]() Zobaczyłem coś we śnie. Muszę to wyjaśnić. Tutaj się nie da. ![]() - Jak tam kosmos? - Kosmos ma się dobrze. ![]() - I myślisz, że możesz mi zaufać? - Nie ufam ci. Matka ci ufała. W przeszłości. Nawet mimo naszych ciągłych sporów. Zawsze miała nadzieję, że gdzieś w tobie nadal jest iskierka mojego brata. Ta nadzieja już nie istnieje i już cię nie chroni. ![]() Mojego życia... Tato, nie nadaję się na króla. Będę bronić Asgardu i innych światów do ostatniego tchu... ale nie mogę tego robić z tronu. Mimo swego szaleństwa Loki rozumiał władzę w taki sposób, jakiego ja nigdy nie osiągnę. *** ![]() O nie, będę żył wiecznie i będę cały z plastiku. ![]() ![]() Kto okaże się godzien moc młota posiądzie. Bez jaj, stary, to sztuczka. ![]() Rekalibracja kognitywna... Zdzieliłam cię w czaszkę ![]() Mam go spowolnić? Czy wyślesz mu więcej sparingpartnerów? ![]() Lepiej wydaj rozkaz, bo zaczynam mu kibicować. ![]() Have you ever had someone take your brain and play? Pull you out and stuff something else in? Do you know what it's like to be unmade? ![]() Przerabiałem hipnozę. Nie lubię. *** Stoimy w obliczu globalnej katastrofy. ![]() Hej malutki. Słonko już zachodzi. ![]() Cicho blaszak, ja nie mam rakiety w tyłku. ![]() - Steve nie lubi takiego słownictwa. - A kopnąć cię w tą... ![]() Nie jest taki zły, tylko trochę nerwus. Drugiego takiego nie ma na całym świecie. Wszyscy lubią wygrywać, a ten mój facet robi co może by walki uniknąć, bo wie że walkę wygra. ![]() - Co ci się śniło? - Że jestem Avengersem, że jestem kimś więcej niż tylko posłuszną maszynką do zabijania. ![]() Kocha to się dzieci, ja mam u niego dług. *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Wstąp do T.A.R.C.Z.Y, poznaj dalekie kraje, niezwykłych ludzi... i zabij ich. ![]() ![]() Ja się nie pocę. Ja błyszczę. ![]() Thor mógłby choć raz przysłać boga sprzątania po sobie. Na pewno ma jakąś magiczną miotłę. ![]() ![]() Zawsze nosisz whisky? ![]() Ten dom miał wytrzymać siłę Hulka. ![]() - Jak nas znaleźli? - Zaprosiłem ich. ![]() Nie poddam się. Odzyskam Skye i T.A.R.C.Z.Ę, ale jeep od Eddiego to za mało. ![]() Nasza kiepska opcja. Grant Ward. *** ![]() Bez ciebie nie ma T.A.R.C.Z.Y. ![]() - Służysz Coulsonowi czy T.A.R.C.Z.Y? - To to samo. ![]() Kogo jak kogo, ale Coulsona nie zlikwidujesz. ![]() Dyrektor T.A.R.C.Z.Y zawsze ma tajemnice. *** Nie wierzę w strach. Wierzę w zaufanie. ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() I was able to hack S.H.I.E.L.D. from my van. You're gonna show me something new. ![]() Nie byłam w waszym durnym "S.H.I.E.L.D. Hogwarcie". ![]() ![]() *** ![]() ![]() Nie jestem dobrym człowiekiem, Skye. ![]() Long time to see. ![]() Jestem Agent Grant Ward. ![]() *** ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Jeśli to jeszcze aktualne, to poproszę tego drinka. ![]() - Żołnierzyk. Postać nie z tej epoki. Ale za to z tej planety. ![]() Nigdy nie chciałem tronu. Chciałem być równym tobie. ![]() - A ty co? Błyskawic się boisz? - Nie darzę miłością tego, co zwiastują. - Chcesz zabrać mi ukochaną planetę w odwecie za rzekomą zniewagę? Nie. Sprawuję nad nią opiekę. - No rzeczywiście, wspaniale się nią opiekujesz. Ludzie wyżynają się milionami, a ty palcem nie kiwniesz. Zaprowadzę tu porządek. Kto mnie powstrzyma? ![]() - Jesteś potworem. - O nie. Potwór jest wśród was. - A, Banner. To twój plan. ![]() Że urodziłem się by zostać królem. ![]() No dobrze. To może wolisz kogoś ze swoich nowych przyjaciół? Wydaje się, że jesteś do nich podobny. No i to jest o wiele lepsze! Mój strój jest taki sobie. Ale ile niesie ze sobą cnót! Jakiż to wielki zaszczyt! Czuję, że aż szaleję od sprawiedliwości. Chcesz usłyszeć mowę o prawdzie, honorze i patriotyźmie? Boże chroń Amer... Zaufaj mojemu gniewowi. Nie zrobiłem tego dla niego. Uuuu. A była już na wyciągnięcie ręki. Dzięki Tesseractowi mogliście mieć władzę, nieograniczoną moc. A wy co? Ciepło i światło dla wszystkich ludzi? Dopiero przekonacie się, co znaczy prawdziwa władza. ![]() Przynoszę wam dobrą nowinę. Czeka was wyzwolenie. *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Nie miałem prawa cię winić. Wiem, że chciałeś mi pomóc, chronić mnie. Od tego są przyjaciele. Możemy żyć z godnością - nie możemy z nią umrzeć. Człowiek jest najgorszym źródłem prawdy o sobie. Wszystko się zmienia. To nie znaczy, że na lepsze. Trzeba sprawić, by było lepiej. Nie można tylko gadać i mieć nadzieję, że samo się poprawi. |
|
|
|
Bad wolf |
Dodany dnia 18.01.2014 15:56
|
![]() Pochwały: 7 Postów: 1666 Dom: SlytherinPunkty: 12316 Ranga: Wielki Mag Data rejestracji: 20.09.13 |
Mimo niemych próśb o zostanie pani profesor i ratunek z rąk pani Pomfrey, pani Hooch wyszła nie zważając nawet na swą uczennice. Po około 15 minutach gdy pielęgniarka oddaliła się po lekarstwo, Collins z trudem dźwignęła się na nogi i kulejąc wybiegła z sali. Spadła dwa razy ze schodów staczając się na sam dół, ale niestety nie było nikogo w zamku żeby jej pomógł. Z głośnymi jękami dotarła na boisko i usiadła na trybunach oddychając głośno. - Nędza Black, pożałuje tego - mruczała cicho pod nosem, a Ślizgoni, którzy to słyszeli w pełni ją popierali. DIMASH ![]() ![]() |
|
|
|
Ana_Black |
Dodany dnia 18.01.2014 21:54
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 8 Postów: 4391 Dom: GryffindorPunkty: 24016 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 06.02.10 |
Do skrzydła szpitalnego weszła drużyna Gryffinodru, wciąż w wyśmienitych humorach. - Pani Pomfrey, przyszliśmy zobaczyć czy z nami wszystko w porządku. Najbardziej oberwała Jess. - powiedział David - Zaraz, a gdzie Collins? - zapytała Ana - Uciekła, nieodpowiedzialna dziewczyna! Z takimi urazami nie ma żartów. - odpowiedziała pani Pomfrey. - No chodź tu, Collet. Łapa podeszła do pielęgniarki. Na szczęście nim poważnego jej nie było, dostała tylko specjalny eliksir. Pani Pomfrey zbadała resztę drużyny i cała siódemka w wyśmienitych humorach opuściła skrzydło, by udać się do Pokoju Wspólnego. ![]() Loki: Dość tego! Wszyscy stoicie niżej ode mnie! Patrzysz na boga, szkaradny stworze! I nie godzę się, aby pomiatał mną... Hulk: Wielki mi bóg. ![]() ![]() Hulk ziewać ~ Łapa ![]() Uwielbiam też jak dostajesz szału i zamieniasz się w tę wielką zieloną bestię.. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Zdradzę ci moją tajemnicę. Zawsze jestem zły. ![]() ![]() Nieźle. Chcą mnie zamknąć w metalowym pudle i zanurzyć w wodzie. Nie. Jest gorzej niż myślałem. ![]() No bo czym jesteśmy? Zespołem? Nie, nie, nie. Mieszanką wybuchową niosącą chaos. *** ![]() Nie bądź jeleń, nie fikaj. ![]() Matka wie że ukradłeś jej szaty? ![]() - Jarvis, znasz przypowieść o Jonaszu? - Traktowałbym ją raczej jako metaforę. - Thor walczy na 6. - Nie zaprosił mnie? ![]() Co, stawaliście na siusiu? ![]() Niech wyskakuje z ciuchów. Przenoszę imprezę do was. ![]() Weź mnie nie strasz. Co to było, robił mi usta usta? ![]() Phil? Ale on ma na imię Agent! ![]() J.A.R.V.I.S: Dostępne 400% mocy. Iron-Man: Dzięki. ![]() Nie gniewam się, pączuszku. Masz niezły prosty. ![]() Ta wiedźma miesza ci w głowie. Jesteś od niej silniejszy, mądrzejszy. Jesteś Banner. ![]() On jest szefem. Ja tylko za wszystko płacę, wszystko buduję i dbam żebyśmy byli cool. ![]() Stark! Potrzebny jest plan ataku! Mam plan: atakować! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() - Ja bym sobie odpuściła, to faceci nie z tego świata, bogowe czy coś. - Bóg jest tylko jeden! I głowę dam, że tak się nie ubiera. ![]() - No jasne. Złoty chłopiec w złotej zbroi. Co zostanie jak ją zdejmiesz? - Geniusz, miliarder, playboy, filantrop. A co? (...) A kto jest [prawdziwym bohaterem]? Ty? Jesteś wynikiem eksperymentów na ludziach. Tyle w tobie bohatera, ile zmieściło się do probówki. *** Zabijesz mnie? Ustaw się w kolejce. ![]() Kto znajdzie ten młot i okaże się go godny posiądzie moc Thora. ![]() Thor: Loki może i jest nieobliczalny, ale jest Asgardczykiem i moim bratem. Natasha: Zabił 80 ludzi w ciągu dwóch dni. Thor: Był adoptowany. - Nie będę z tobą walczył bracie. - Nie jesteśmy braćmi. ![]() Piekło rozbrzmiewa jękami jego ofiar. ![]() - O, kontratakują. - No wiesz, młodzi są. - Do stu piorunów, szanuj mowę ojczystą - Długo mi tego nie wybaczą. ![]() To bardzo, bardzo ciekawa teoria, ale ja mam prostszą. Nie jesteście godni. ![]() - A jakby wsadzić młot do windy? Uniesie ją. - Winda nie jest godna. ![]() Zobaczyłem coś we śnie. Muszę to wyjaśnić. Tutaj się nie da. ![]() - Jak tam kosmos? - Kosmos ma się dobrze. ![]() - I myślisz, że możesz mi zaufać? - Nie ufam ci. Matka ci ufała. W przeszłości. Nawet mimo naszych ciągłych sporów. Zawsze miała nadzieję, że gdzieś w tobie nadal jest iskierka mojego brata. Ta nadzieja już nie istnieje i już cię nie chroni. ![]() Mojego życia... Tato, nie nadaję się na króla. Będę bronić Asgardu i innych światów do ostatniego tchu... ale nie mogę tego robić z tronu. Mimo swego szaleństwa Loki rozumiał władzę w taki sposób, jakiego ja nigdy nie osiągnę. *** ![]() O nie, będę żył wiecznie i będę cały z plastiku. ![]() ![]() Kto okaże się godzien moc młota posiądzie. Bez jaj, stary, to sztuczka. ![]() Rekalibracja kognitywna... Zdzieliłam cię w czaszkę ![]() Mam go spowolnić? Czy wyślesz mu więcej sparingpartnerów? ![]() Lepiej wydaj rozkaz, bo zaczynam mu kibicować. ![]() Have you ever had someone take your brain and play? Pull you out and stuff something else in? Do you know what it's like to be unmade? ![]() Przerabiałem hipnozę. Nie lubię. *** Stoimy w obliczu globalnej katastrofy. ![]() Hej malutki. Słonko już zachodzi. ![]() Cicho blaszak, ja nie mam rakiety w tyłku. ![]() - Steve nie lubi takiego słownictwa. - A kopnąć cię w tą... ![]() Nie jest taki zły, tylko trochę nerwus. Drugiego takiego nie ma na całym świecie. Wszyscy lubią wygrywać, a ten mój facet robi co może by walki uniknąć, bo wie że walkę wygra. ![]() - Co ci się śniło? - Że jestem Avengersem, że jestem kimś więcej niż tylko posłuszną maszynką do zabijania. ![]() Kocha to się dzieci, ja mam u niego dług. *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Wstąp do T.A.R.C.Z.Y, poznaj dalekie kraje, niezwykłych ludzi... i zabij ich. ![]() ![]() Ja się nie pocę. Ja błyszczę. ![]() Thor mógłby choć raz przysłać boga sprzątania po sobie. Na pewno ma jakąś magiczną miotłę. ![]() ![]() Zawsze nosisz whisky? ![]() Ten dom miał wytrzymać siłę Hulka. ![]() - Jak nas znaleźli? - Zaprosiłem ich. ![]() Nie poddam się. Odzyskam Skye i T.A.R.C.Z.Ę, ale jeep od Eddiego to za mało. ![]() Nasza kiepska opcja. Grant Ward. *** ![]() Bez ciebie nie ma T.A.R.C.Z.Y. ![]() - Służysz Coulsonowi czy T.A.R.C.Z.Y? - To to samo. ![]() Kogo jak kogo, ale Coulsona nie zlikwidujesz. ![]() Dyrektor T.A.R.C.Z.Y zawsze ma tajemnice. *** Nie wierzę w strach. Wierzę w zaufanie. ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() I was able to hack S.H.I.E.L.D. from my van. You're gonna show me something new. ![]() Nie byłam w waszym durnym "S.H.I.E.L.D. Hogwarcie". ![]() ![]() *** ![]() ![]() Nie jestem dobrym człowiekiem, Skye. ![]() Long time to see. ![]() Jestem Agent Grant Ward. ![]() *** ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Jeśli to jeszcze aktualne, to poproszę tego drinka. ![]() - Żołnierzyk. Postać nie z tej epoki. Ale za to z tej planety. ![]() Nigdy nie chciałem tronu. Chciałem być równym tobie. ![]() - A ty co? Błyskawic się boisz? - Nie darzę miłością tego, co zwiastują. - Chcesz zabrać mi ukochaną planetę w odwecie za rzekomą zniewagę? Nie. Sprawuję nad nią opiekę. - No rzeczywiście, wspaniale się nią opiekujesz. Ludzie wyżynają się milionami, a ty palcem nie kiwniesz. Zaprowadzę tu porządek. Kto mnie powstrzyma? ![]() - Jesteś potworem. - O nie. Potwór jest wśród was. - A, Banner. To twój plan. ![]() Że urodziłem się by zostać królem. ![]() No dobrze. To może wolisz kogoś ze swoich nowych przyjaciół? Wydaje się, że jesteś do nich podobny. No i to jest o wiele lepsze! Mój strój jest taki sobie. Ale ile niesie ze sobą cnót! Jakiż to wielki zaszczyt! Czuję, że aż szaleję od sprawiedliwości. Chcesz usłyszeć mowę o prawdzie, honorze i patriotyźmie? Boże chroń Amer... Zaufaj mojemu gniewowi. Nie zrobiłem tego dla niego. Uuuu. A była już na wyciągnięcie ręki. Dzięki Tesseractowi mogliście mieć władzę, nieograniczoną moc. A wy co? Ciepło i światło dla wszystkich ludzi? Dopiero przekonacie się, co znaczy prawdziwa władza. ![]() Przynoszę wam dobrą nowinę. Czeka was wyzwolenie. *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Nie miałem prawa cię winić. Wiem, że chciałeś mi pomóc, chronić mnie. Od tego są przyjaciele. Możemy żyć z godnością - nie możemy z nią umrzeć. Człowiek jest najgorszym źródłem prawdy o sobie. Wszystko się zmienia. To nie znaczy, że na lepsze. Trzeba sprawić, by było lepiej. Nie można tylko gadać i mieć nadzieję, że samo się poprawi. |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 03.02.2014 14:58
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Witaj, nowy semestrze! ![]() Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 12.02.2014 22:59
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
Do skrzydła weszły Ann, Penelope i Fuer. - Hmmm - Mruknęła Kate - Chyba go tu nie było. - Skąd wiesz? - Zapytała ożywiona Ann. - Bo wszystko stoi na swoim miejscu? - Zasugerowała Fuer. Krukonki roześmiały się. - Ale jak tu już jesteśmy... Możemy się rozejrzeć - Szepnęła Fuer wchodząc dalej. - Za czymś konkretnym? - Zainteresowała się Ann. - Konkretnie może być pewnie na spirytusie - Zażartowała Kate rozglądając się po skrzydle z zainteresowaniem. - Owszem, to nie jest głupi pomysł - Powiedziała Fuer zbliżając się do stoliczka przy pierwszym łóżku - Co my tu mamy? Uuu szkiele-wzro! Fuj. Dziewczyna pospiesznie odłożyła flakonik na miejsce. - Wiecie w sumie to trochę głupie uważać, że Irytek przyleci do skrzydła szpitalnego... - Zaczęła Ann - Wiecie on jest prawie duchem... - Nie widzę związku - Fuer wzruszyła ramionami i chwyciła kolejny flakonik. - Ooo to może być niezłe! Edytowane przez Anciol dnia 12.02.2014 23:04
Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
Strona 1 z 2: 12
| Przejdź do forum: |



Sharllottka
wracam po paru latach, a tu fandom umarł 




Ravenclaw


Hufflepuff




































Gryffindor



















































































































Slytherin

























