Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Jak tam poza Polską?
|
|
Alette |
Dodany dnia 07.01.2021 08:37
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Ponieważ emigracja trwa w najlepsze ciekawi mnie, to z HPnetowiczów spędził w jakiś kraju (nie w Polsce, wiadomo haha) więcej niż 2msc. A jeśli tak - gdzie byliście, jak tam było, może jakieś ciekawostki o stylu życia? Wydaje wam się, że żyje się tam lepiej niż tutaj? Przy czym nie pytam o sytuację polityczną ani nic w tym stylu, a bardziej o take życie z perspektywy szarego człowieka, który idzie do sklepu po bułki. Oczywiście pytania będą się pojawiać jeszcze później, ale może na razie ktoś będzie miał ochotę podzielić się doświadczeniami ; ) ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
MorfinGaunt |
Dodany dnia 07.01.2021 16:36
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 651 Dom: HufflepuffPunkty: 7031 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 07.12.16 |
No więc tak... Wyjechałem z kraju mając zaledwie 12 lat (byłbym na drugim roku w Hogwarcie, jakby co) z rodzicami. Nie byłem sam, bo wyjechałem z rodzicami (oni wyjechali za chlebem) i młodszym rodzeństwem. Kierunek Belgia -> Antwerpia. Pierwszy rok - szkoła i przede wszystkim nauka języka, która nie wyszła jakoś zbyt dobrze, bo drugi rok też uczyłem się języka, ale w innej szkole, która miała dużo gorszą renomę, niż ta pierwsza, ale dużo lepiej się w niej czułem (nie żebym był jakimś łobuzem czy... huncwotem! Co to to nie! Ja byłem grzeczny i spokojny i wszyscy nauczyciele mi to mówili). Kiedy już poznałem ten jakże śliczny inaczej język (niderlandzki, przyp. red.), rozpocząłem naukę w zwykłej klasie. Większość przedmiotów taka sama jak w Polsce. Co pół roku były obowiązkowe egzaminy, w których trzeba było mieć min. 50% punktów żeby zdać. Mi się to udawało za każdym razem, choć na 12 takich sesji, tylko jeden raz (JEDEN!) udało mi się zdać francuski ![]() Inna za to była matura. Nie zdawałem każdego przedmiotu z osobna, ale trzeba było wykonać projekt. Napisać pracę, obronić ją, zupełnie jak na studiach. Mieliśmy na to chyba ponad pół roku. Obrona pracy przy ok. 15 osobach, w tym przy moim dyrektorze szkoły. Ledwo co udało mi się otwierać buzię. Nie wiem jak to zdałem... Był jeszcze epizod ze studiami, ale bardzo krótki i w sumie nie ma co tu opowiadać. Nie ukończyłem. I wcale nie żałuję. Praca. Bywały różne. Byłem takim niby listonoszem, pracowałem w kiosku przy ulicy czerwonych latarni ( ), różne rzeczy się tam działy... Magazynier i w końcu Primark. Zarobki takie, że nie trzeba się zastanawiać, co do garnka włożyć. Po opłatach za czynsz, media i internet zostaje się trochę na małe przyjemności. Choć odkąd zaczął pracować mój chłopak, możemy pozwolić sobie na dużo więcej. Nie narzekam.Nie wiem, jakie w Polsce są zarobki, ale na rękę mam niecałe 1700 euro + dodatkowo ok. 100 euro w bonach żywnościowych (które dostaje się na kupno jedzenia, choć nie wszyscy pracodawcy to rozdają). 1/3 wypłaty idzie na czynsz,1/6 na media, reszta na życie i przyjemności. Zaaklimatyzowałem się dość szybko, w tej chwili nie planuję powrotu do ojczyzny, no chyba że na wakacje lub krótki wypad (przeważnie do znajomych lub w celach turystycznych). Mamy tu od liku polskich sklepów (w sumie takie, jak te wybuchowe w Holandii) z polskimi produktami. Jedyne za czym tęsknię, to polski chleb. Tu mają bułowate te bochenki. Ludzie są tu mili, życzliwi, pomocni, choć zdarzają się rasiści. Bardzo dużo narodowości. Antwerpia i Bruksela słyną z tego, że można tu znaleźć osoby z każdego zakątka świata i usłyszeć praktycznie każdy język. Większość moich znajomych jest właśnie ze świata, a tylko garstka to rodowici Belgowie. Z większością Belgów każdy dogada się albo po francusku albo po angielsku. To, co mnie tu frustruje, to: : biurokracja - gorsza niż w Polsce! Żeby coś załatwić, potrzebny jest stos papierów (oni kochają wszystko kopiować!), mimo że na każdym biurku stoi komputer. A weź któregoś zapomnij, to są schody. Poprawia się to, dużo rzeczy można załatwić przez telefon bądź internet. : strajki - to chyba jakiś sport narodowy. Średnio 5 razy w roku strajkuje komunikacja miejska. Związków tu jest na pęczki i każde sobie strajkują w dogodnym dla siebie momencie. A ludzie muszą z tym żyć. : nieudolność rządu - wymyślają niekiedy takie bzdury i je wprowadzają w życie, że głowa mała. Pamiętacie 535 dni bez rządu w Belgii? Tylko oni tak potrafią. Bo dogadać się muszą Flamandowie i Walonowie. A oni się nie lubią. Za co lubię Belgię? Za otwartość wobec społeczności LGBT. Tu nie trzeba się z tym ukrywać. Nie trzeba się bać, że dostanie się kamieniem w głowę. Co roku jest organizowana parada, która jest bardzo hucznie obchodzona. Za zróżnicowanie kulturowe, o czym pisałem już wyżej. Na razie to wszystko, jak sobie przypomnę więcej, to tu wrócę Edytowane przez MorfinGaunt dnia 08.01.2021 20:51
MorfinGaunt
![]() ![]() Jeśli ktoś ci mówi, że czuje się benowo, albo do bena z takim życiem, to wiedz, że to nie przelewki i trzeba takiej osobie natychmiast pomóc! Bo z Benem nie ma żartów! ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |



spędziłam tu trochę czasu i wspominam bardzo dobrze, tęsknię 




Hufflepuff


















