Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Kuchnia Hogwartu
|
|
Penelope |
Dodany dnia 06.02.2014 11:41
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
Penelope wbiegła do kuchni, a chwile za nią weszła zdyszana Ann. - Angelino jesteś wolna - powiedziała na wstępie. - Och co za łaskawość - powiedziała cicho ślizgonka, a głośno dodała. - A co to za nowa fryzura? - Ładna prawda? - Odpowiedziała pytaniem Pene. - Dobra Angelino idź sobie i powiedz siostrze, że dobrze cię traktowałyśmy, my mamy sprawę do załatwienia. - Mogę sobie iść, ale i tak nie ujdzie wam to na sucho - odpowiedziała Angelina i wyszła z kuchni. ![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 12.02.2014 18:16
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
W wejściu do kuchni stanęły Ann ,Fuer i Kate. Natychmiast z każdej ich strony pojawiły się domowe skrzaty, które gięły się w ukłonach, uśmiechały i gestem zapraszały je by usiadły. Dziewczyny oczywiście skorzystały z zaproszenia. Ann podała jednemu ze skrzatów swoją wielką torbę i juz po chwili otrzymała ją wypełnioną kremowym piwem i kremówkami. Krukonka uśmiechnęła się z zadowoleniem. - I teraz będziesz to dźwigać - Zainteresowała się Fuer - Nie no, wrócę po nią później - Westchnęła Ann i rzuciła koleżankom po butelce piwa. Odkorkowały je równocześnie. Fuer pociągnęła wyjątkowo solidnego łyka. - No co ?! - Prychnęła na widok min koleżanek - Suszy mnie. Ann przywołała jednego ze skrzatów domowych. - Czy widzieliście może Irytka - Zapytała Kate spokojnie. - Oczywiście panienko! - Odpowiedział natychmiast skrzat. - No to sprawa załatwiona - Ucieszyła się Fuer znowu pociągając swoje piwo. - Gdzie widzieliście Irytka? - Zapytała Kate podekscytowana. - Tutaj w kuchni panienko! - Zapiszczał skrzat radośnie. Dziewczyny wymieniły spojrzenia. Gdyby Irytek znajdował się w kuchni z pewnością by to zauważyły. - Kiedy dokładnie to było ? - Zainteresowała się Anneli - Hmm... - Skrzat zawahał się chwilkę - Jakiś tydzień temu panienko! Krukonki jęknęły równocześnie. - Mamy chociaż jakiś punkt zaczepienia. Tydzien temu był w kuchni. - Mruknęła Penelope. Edytowane przez Anciol dnia 12.02.2014 18:23
Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 12.02.2014 20:02
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
- Tydzień temu, to trochę dawno - powiedziała Fuer, stawiając pusty kufel po piwie z takim hukiem, że skrzaty stojące przy kociołkach podskoczyły ze strachu. - Pomyślmy, gdzie udałybyśmy się na miejscu Irytka? Ann i Pen zaczęły gorączkowo myśleć, jednak żadnej z nich nie przyszło do głowy nic sensownego. - Nie wiem, gdzie on może być - odparła posępnie Ann, wycierając usta z piwa. - Albo szykuje coś, czego Hogwart jeszcze nie widział, albo może... - ... ma depresję? - wpadła jej w słowo Black. Na te słowa Fuerte i Ann wykrzyknęły równocześnie: - SKRZYDŁO SZPITALNE! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 12.02.2014 20:33
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
- O tak, chodźmy tam, a jak go nie znajdziemy to równie dobrze możemy szukać pod ziemią, albo w jeziorze. - Pene już miała wychodzić z kuchni, ale zatrzymała ją Fuer. - A może weźmiemy coś na drogę od skrzatów? - I nie czekając na odpowiedź podeszła do nich i wzięła trzy butelki piwa kremowego. - Wiesz Pene w jeziorze to ty niedawno byłaś i co widziałaś go tam? - Zapytała Ann, która za nic w świecie nie chciała szukać Irytka w lodowatej wodzie. - To był tylko żart - powiedziała Penelope, dziwnie patrząc na Ann. Ta odetchnęła z ulgą. Jak Black coś mówiła nigdy nie było wiadomo, czy to żart, czy na poważnie. - Teraz możemy już iść - powiedziała Fuer rozdając każdej piwo. Z uśmiechami na ustach wyszły z kuchni, kierując się do skrzydła szpitalnego. Edytowane przez Penelope dnia 12.02.2014 20:38
![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
_Kamyk_ |
Dodany dnia 21.04.2014 14:25
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Postów: 314 Dom: HufflepuffPunkty: 4043 Ranga: Fascynat Czarnej Magii Data rejestracji: 23.07.13 |
Ten tydzień jest naprawdę trudny i smutny dla Puchonów, ponieważ odchodzą od nich dwaj koledzy. Christian i Mniszek... Pomona Sprout nie mogła tak ich bez pożegnania pożegnać. Niestety, nie ma czasu na uszykowania przyjęcia. Musi zrobić to ktoś inny. Poszła, więc do salonu Hufflepuffu i zastała tam jak zwykle Kamila. poprosiła go, żeby zajął się imprezą pożegnalną. Impreza ta ma się odbyć w kuchni Hogwartu. Kamil nigdy nie robił imprez, więc jest dla niego twardy orzech do zgryzienia. Więc poprosił o to parę osób do pomocy. Elize, Gryfonkę , którą namówił na błoniach. Laurę, też Gryfonkę. Wyjątkowo ona szybko się zgodziła. Amandę, również Gryfonkę oraz była prefekt Hufflepuffu. Ulkę. Kamil wszystkim, im powiedział czym się mają zająć. I muszą się spotkać następnego dnia, w kuchni aby zacząć zacząć przygotowania do przyjęcia. OTO NAJPRZYSTOJNIEJSZY HPNETOWICZ ![]() CUD! Toph? ![]() ![]() ![]() W Hufflepuffie możesz być kim chcesz, A nie kim musisz być. ![]() jestem Puchonem, więc jestem tylko sobą. Tyle w temacie. Czy to złe? Że jestem sobą? Że nikogo nie udaję? Jestem sobą, a to sztuka. ![]() ![]() "I got my feet kicked up and it's a quarter to four Nothin' to do so I just stare at the floor Well maybe I will try to sneak into the Ravenclaws' place for once 'Cause it seems like such fun and they're just so uptight and I could make excuses But the truth is they'd all probably just blow 'Cause after all I'm just a Hufflepuff, Just a Hufflepuff I try to keep a low profile during the war I'll leave the fighting up to the Gryffindors 'Cause man they sure like to be heroes But not me, you see 'Cause it don't seem like fun and it just seems crazy man, I could make excuses But the truth is they'd all probably just blow 'Cause after all I'm just a Hufflepuff Just a Hufflepuff It's hard to be the outside lookin' in through glass When everyone is praisin somebody else, some other class. And even though I may not have the brains or the brawn I'm loyal to the ones that matter to me, 'cause it's just the right thing and, it's just how I am and I won't make excuses, 'cause the truth is that I'll do just enough, 'cause after all I'm just a Hufflepuff. I am just a Hufflepuff" I nie mówcie jakiej jesteście płci kiedy nie chcecie pokazać swojej mordy ~ ulka_black_potterKurde...No coś na pewno umiesz UMIESZ NIC NIE UMIEĆ! ~ Mist_Kamyk_, chyba Ci zakosze zdjęcie z podpisu (do własnego podpisu :3)~ Syriusz32BLANCO, CHCĘ BYĆ MINISTRANTEM, ciul z tego, że jestem niewierząca. ~ Cookie Wykorzystywanie chłopca w łazience jest nie na miejscu ;< ~Alette [center]Kamyk = Amber Hufflepuff(żółć w godle)=Gold ~ Blanco _Kamyk_, szkoda mi Cię Przepraszam Mam podobno serce z kamienia, ale mi tak smutno :< Ale może to dlatego, że z kamienia^^~ gne Jestem dumny, że jestem Puchonem. You might belong in Hufflepuff, where they are just and loyal, those patient Hufflepuffs are true and unafraid of toil. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Ziemia, Ogień, Powietrze, Woda ![]() "Każdy ma jakąś fobie." Hufflepuff <3 ![]() |
|
|
|
Czarna Wdowa |
Dodany dnia 21.04.2014 14:29
|
![]() Postów: 387 Dom: GryffindorPunkty: 4058 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 12.12.13 |
-Hej, nazywam się Laura Fick-przedstawiła się dziewczyna osobom, które pierwszy raz widzi na oczy. Po przedstawieniu się jeszcze kilku osobom. Zaczęliśmy rozmyślać o muzyce, która ma lecieć. -To jakie są wasze ulubione piosenki?-zapytała Laura. -Ja mam dużo, wiec się nie wypowiadam-stwierdził Kamil. -Kurde, ale jaki typ chcecie?-zapytała Fick. Edytowane przez Czarna Wdowa dnia 21.04.2014 18:52
|
|
|
|
monciakund |
Dodany dnia 21.04.2014 18:46
|
![]() Pochwały: 31 Postów: 2334 Dom: GryffindorPunkty: 43236 Ranga: halo, regulamin! Data rejestracji: 11.03.13 |
-Tylko by nie było żadnych smętów.- natychmiast powiedziała Mon.- Chyba, że chcecie tu jakiś pogrzeb urządzać... -No właśnie -zaoponowała Laura- Musi być coś szybkiego do tańca. -A wolne kawałki?- dopytywał się Kamil -Ich trochę też można wstawić, ale nie za dużo.- odpowiedziała Amanda.- A teraz wybaczcie radźcie sobie sami. -A gdzie ty idziesz? -Po Ulkę. Miałyśmy przecież ozdabiać salę... Edytowane przez monciakund dnia 21.04.2014 18:54
![]() - - - The human life is made up of choices. Yes or no. In or out. Up or down. And then there are the choices that matter. Love or hate. To be a hero or to be a coward. To fight or to give in. Live or die. - - - ![]() - - - Don't let what he wants eclipse what you need. He's very dreamy but he's not the sun, you are. - - - ![]() --- Nad przepaścią, tegoż roku Żyraf masa się w amoku Rodzi. Pamięć ludzka jest Zawodna, mimo tego fiest Tysiące, z tej okazji, Ku jej chwale od Abchazji Aż po Nordkapp wspominacie. "Czyjej chwale?", się spytacie. Jak to czyjej? Monci* naszej. Gryfa córce, redakcyjnej Na tym świecie ambitniejszej Od niej nie ma. Tu rysunek, Tam malunek i do tego Social media. Wizerunek Hp-neta tam kreuje, ego Strony reperuje. Szczerze, Bardzo, bardzo szczerze mówiąc Człek orkiestra, żywa gwiazda. Żyj nam wiecznie, twórz i kreuj. Koniec, basta - taki mus i Żyraf pasta. --- ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Lunatyczka |
Dodany dnia 21.04.2014 19:20
|
![]() Pochwały: 1 Postów: 532 Dom: GryffindorPunkty: 10892 Ranga: Wielki mag Data rejestracji: 07.05.13 |
- Witam wszystkich! - krzyknęła Elizabeth, gdy tylko zjawiła się w kuchni - Przepraszam za spóźnienie, sowa z terminem rozpoczęcia "narady", późno do mnie dotarła - dodała. - Nic się nie stało - odrzekł Kamil. - Jak idą przegotowania? - zapytała. - Zastanawiamy się nad muzyką, najlepiej będzie jeśli wybierzemy coś co spodoba się nam wszystkim - Odpowiedziała Laura. - Zgadzam się, a co z jedzeniem? - Kamil spojrzał na Elizę. - Rozmawiałam ze skrzatami domowymi, od razu zaoferowały swoją pomoc, musimy jeszcze tylko ustalić jakie dania i desery mają być na przyjęciu - wyjaśniła. - Żeby tylko były ciastka! - krzyknęła Ulka z końca pomieszczenia. - A ty nie miałaś przypadkiem ozdabiać sali z Amandą? - Zdziwiła się Laura. - No tak, właśnie jej szukam. - To lepiej zawróć, bo ona robi dokładnie to samo - zaśmiał się Kamil. Edytowane przez Lunatyczka dnia 22.04.2014 14:27
|
|
|
|
_Kamyk_ |
Dodany dnia 27.04.2014 21:22
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Postów: 314 Dom: HufflepuffPunkty: 4043 Ranga: Fascynat Czarnej Magii Data rejestracji: 23.07.13 |
Wszystko szło jak należy. Elizabeth zamawiała dania, Laura wybierała piosenki, A Mon z Ulką wymyślały dekoracje... do czasu... Ula zapomniała, że ma trening w Qudditchu i musiała opuścić przygotowania... Kamyk, więc poszedł pomóc Mon. - Więc co wymyśliłyście z dekoracjami? - zapytał Kamil. - Wymyśliłyśmy, że Wielka Sala będzie ozdobiona barwami Hufflepuffu - odpowiedziała. - Żółty i czarny tak? - dopytał. - Tak. Będą balony tego koloru, serwetki, stoły, WSZYSTKO!- stwierdziła. - Ooo to fajnie. Kamil odszedł od Mon i ruszył w stronę Laury. - Co robisz? - Wybieram teraz wolne kawałki - rzekła Laura. - A, ile jest tych szybkich? - zapytał drapiąc się po głowie. - Koło dwudziestu już. - A tych wolnych to, ile jest jak na razie? - Siedem. Kamil posłuchał wszystkich piosenek wybranych przez Laurę i nie miał żadnych pretensji. Ruszył, więc W stronę Elizy i goblinów. - Hej Eliza, jak trwają przygotowania z jedzeniem? - zapytał Kamil. - No wiesz... Mam problem. - westchnęła. - Jaki? - Jedno słowo. Gobliny. - przewróciła oczami. Kamil wyszedł na korytarz z goblinami i po półgodzinnej dyskusji weszli z powrotem do kuchni. - I jak? - zapytała Eliza trzymając kciuki. - Ech... udało się dojść do porozumienia, choć nie było łatwo. - uświadomił. Po godzinie wszyscy zakończyli na dzisiaj swoją pracę. Dania były zamówione, muzyka wybrana. Część dekoracji zrobiona. Został jeszcze jeden dzień, aby dokończyć przygotowania. OTO NAJPRZYSTOJNIEJSZY HPNETOWICZ ![]() CUD! Toph? ![]() ![]() ![]() W Hufflepuffie możesz być kim chcesz, A nie kim musisz być. ![]() jestem Puchonem, więc jestem tylko sobą. Tyle w temacie. Czy to złe? Że jestem sobą? Że nikogo nie udaję? Jestem sobą, a to sztuka. ![]() ![]() "I got my feet kicked up and it's a quarter to four Nothin' to do so I just stare at the floor Well maybe I will try to sneak into the Ravenclaws' place for once 'Cause it seems like such fun and they're just so uptight and I could make excuses But the truth is they'd all probably just blow 'Cause after all I'm just a Hufflepuff, Just a Hufflepuff I try to keep a low profile during the war I'll leave the fighting up to the Gryffindors 'Cause man they sure like to be heroes But not me, you see 'Cause it don't seem like fun and it just seems crazy man, I could make excuses But the truth is they'd all probably just blow 'Cause after all I'm just a Hufflepuff Just a Hufflepuff It's hard to be the outside lookin' in through glass When everyone is praisin somebody else, some other class. And even though I may not have the brains or the brawn I'm loyal to the ones that matter to me, 'cause it's just the right thing and, it's just how I am and I won't make excuses, 'cause the truth is that I'll do just enough, 'cause after all I'm just a Hufflepuff. I am just a Hufflepuff" I nie mówcie jakiej jesteście płci kiedy nie chcecie pokazać swojej mordy ~ ulka_black_potterKurde...No coś na pewno umiesz UMIESZ NIC NIE UMIEĆ! ~ Mist_Kamyk_, chyba Ci zakosze zdjęcie z podpisu (do własnego podpisu :3)~ Syriusz32BLANCO, CHCĘ BYĆ MINISTRANTEM, ciul z tego, że jestem niewierząca. ~ Cookie Wykorzystywanie chłopca w łazience jest nie na miejscu ;< ~Alette [center]Kamyk = Amber Hufflepuff(żółć w godle)=Gold ~ Blanco _Kamyk_, szkoda mi Cię Przepraszam Mam podobno serce z kamienia, ale mi tak smutno :< Ale może to dlatego, że z kamienia^^~ gne Jestem dumny, że jestem Puchonem. You might belong in Hufflepuff, where they are just and loyal, those patient Hufflepuffs are true and unafraid of toil. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Ziemia, Ogień, Powietrze, Woda ![]() "Każdy ma jakąś fobie." Hufflepuff <3 ![]() |
|
|
|
Lunatyczka |
Dodany dnia 03.05.2014 11:03
|
![]() Pochwały: 1 Postów: 532 Dom: GryffindorPunkty: 10892 Ranga: Wielki mag Data rejestracji: 07.05.13 |
Nazajutrz z rana wszyscy spotkali się ponownie, w kuchni. - Hej wszystkim, byłam właśnie w wielkiej sali, wygląda świetnie - Powiedziała Laura z entuzjazmem w głosie. - Z tego co wiem wszystkim się podoba. Puchoni byli zachwyceni i nie mogą się doczekać końcowego efektu - odpowiedziała oparta o stół Ulka. - Chyba nie jest najgorzej - zaśmiała się Amanda i szturchnęła łokciem Kamila. Kamyk jednak gapił się w podłogę. - Coś nie tak? - zapytała, marszcząc brwi. - Nie, chodzi o to, że teraz sobie uświadomiłem, że ich już nie będzie. - Oni zawsze będą z nami. Ani my, ani oni nie zapomnimy o sobie - Mon uśmiechnęła się do niego. - Nie dajmy im sobie zapamiętać nas z krzywym grymasem na twarzy - Eliza poklepała szatyna po plecach. - Dobra, więc zróbmy im przyjęcie pożegnalne na jakie zasługują! - krzyknął. - Dzisiaj musimy ozdobić z Amandą stoły i drzwi - powiedziała Ulka - ślizgoni z tego co wiem nie będą zadowoleni, ale dyrektor się zgodził, także ich zadowolenie nie będzie dla nas problemem - zaśmiała się. - To ja pójdę po nowe obrusy, zostawiłam wszystko w dormitorium. Wczoraj nie były nam potrzebne. są piękne, puchonom na pewno się spodobają - wyjaśniła Mon - Sama ich nie udźwignę, ktoś pomoże mi je przenieść do wielkiej sali? - spojrzała po wszystkich. - Ja z chęcią pójdę - zgłosiła się Eliza - później zajrzę jak radzą sobie skrzaty domowe z jedzeniem. - Skrzaty na pewno sobie poradzą, to ich fach - zauważyła Ulka - ja idę przypinać ozdóbki w kształcie borsuków. Amanda,Eliza i Ula wyszły z kuchni szybkim krokiem, zostawiając Kamila i Laurę. Edytowane przez Lunatyczka dnia 03.05.2014 11:12
|
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 05.05.2014 22:44
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Alette wpadła do Kuchni, gdzie w kącie siedziała dwójka młodych uczniów. Postanowiła nie zwracać na nich większej uwagi i poprosiła skrzaty o trochę jajka na bekonie. Usiadła na jednym z wolnych krzeseł i zaczęła robić to, co zwykła w takich chwilach. Zastanawiała się, czy z jej życiem jest wszystko w porządku. Wiedziała, że ludziom nie można ufać - tak ją wychowano. Jednak ile można działać samemu? Z resztą teraz i tak było po ptakach, bo przynajmniej czwórka Puchonów odkryła jej sekretne jajo. Ulka jednak ostatnio zachowywała się jak szalona, Ryg w sumie była nowa i nie do końca Alette mogła jej ufać, a Bart... to już osobna historia. Westchnęła ciężko i zaczęła zajadać się jajkiem. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 05.05.2014 22:44
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
Bart był tak nieobecny po ostatniej rozmowie w Kiblu, że pomylił drogę do kuchni. Wszedł owszem do podziemi, ale tych od strony sali eliksirów, gdzie łaziło wielu ślizgonów. W końcu jednak dotarł do dobrze mu znanego obrazu. Połaskotał gruszkę i wszedł do środka. Usiadł przy swoim ulubionym stoliku i od razu został otoczony przez tłumek skrzatów, które chciały podać mu najrozmaitsze dania. Dopiero kiedy powiedział im, że wystarczy szklanka soku dyniowego i jakiś budyń, a najlepiej czekoladowy, rozglądnął się po przytulnej i ciepłej kuchni. Trójka uczniów debatowała nad czymś, a na drugim końcu sali siedziała Alette. Bart zrobił wielkie, zdziwione oczy i wstał. Widział już pędzące skrzaty, które prosiły go by nie wychodził, gdyż zaraz dostanie swoje potrawy. Chłopak uspokoił je mówiąc, że jedynie chce się przesiąść. Podszedł do Alette. - Mogę się dosiąść? Dziewczyna skinęła mu głową, dając do zrozumienia, że nie ma nic przeciwko. - Alette, co tu robisz? Przecież przed chwilą zostawiłem cię razem z Ulką. Alette popatrzyła na niego trochę nieobecnym wzrokiem zanim przetrawiła to co rzekł do niej Bart. Edytowane przez Barlom dnia 05.05.2014 22:53
Mistrz opisów Mistrz podpadania wszystkim jeśli chcesz się na kimś zawieść pisz, a na pewno w czmś podpadnę ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
TenKtoregoNickuPisacNieMozna |
Dodany dnia 05.05.2014 23:10
|
![]() Postów: 154 Dom: HufflepuffPunkty: 4141 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 04.05.11 |
Zaspanym wzorkiem objął kuchnie, w której roiło się od skrzatów i uczniów. Spojrzał na zegarek. Miał nadzieje, że przyrządzi sobie coś dobrego i zje to w spokoju, ale plan legł w gruzach natychmiast po wejściu do środka. Zrezygnowany udał się w najdalszy z możliwych zakamarków kuchni i usiadł wygodnie opierając łokcie o stół i podpierając na nich brodę. Grzecznie poprosił o sałatkę owocową i szklankę soku pomarańczowego, z kilkoma kostkami lodu. Edytowane przez TenKtoregoNickuPisacNieMozna dnia 05.05.2014 23:17
"Nie ma nic bardziej złudnego niż zdjęcie: zdaje nam się, że na zawsze utrwalamy jakiś szczęśliwy moment, podczas gdy stwarzamy tylko powód do tęsknoty. Naciskamy migawkę i hop, po sekundzie ta chwila znika."
Kiedy najbliższa Ci kiedyś osoba staje się obcą, to chyba jedna z najokrutniejszych kar od życia. |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 05.05.2014 23:19
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
- Ulka chyba oszalała, wiesz - powiedziała, rozglądając się po pomieszczeniu. - Ona serio wpierdziela jajko w kiblu. Bart spojrzał na nią zdziwiony, ale nie odpowiedział. Tymczasem wzrok Alette zatrzymał się na znanym jej tylko z widzenia Puchonie, który zajadał się sałatką owocową przy jednym ze stolików. - Wiesz kto to jest? - zapytała Barta, patrząc na obcego z wyraźnym zainteresowaniem. - Eeee... nie - odparł chłopak, pakując do buzi jak największą ilość jedzenia. Al spojrzała na niego z dezaprobatą, ale postanowiła powstrzymać się od komentarza. Przegryzła dolną wargę jak zawsze, gdy coś ją intrygowało i wbiła spojrzenie w siedzącego dalej Puchona, który wyraźnie poczuł się zmieszany. - Nigdy z nim nie rozmawiałam - pociągnęła temat Al, uderzając palcami o stół. - To akurat żadna nowość... - Co masz na myśli? - Dziewczyna spojrzała na niego groźnie. - No wiesz... nie jesteś zbyt... - Jaka? - przerwała mu poirytowana. Nachyliła się w jego kierunku i dodała: - Sympatyczna? Nie odpowiedział. Najwyraźniej nie miał zamiaru jej prowokować, bo zezłoszczona Alette bywała nieobliczalna... zwłaszcza w ostatnim czasie. Siedzący dalej chłopak zerknął w ich kierunku. Edytowane przez Alette dnia 05.05.2014 23:28
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 05.05.2014 23:30
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
- Wiesz jakiś czas temu przespałaś kilka nocy pod stołem w Wielkiej Sali, więc... Bart zaczerwienił się jeszcze bardziej i nie wiedząc co zrobić wpakował sobie łyżkę budyniu do ust. Wiedział, że nie wystarczy to na długo. Nie chciał zdenerwować dziewczyny i to jeszcze wtedy gdy miała przy sobie smocze jajo. - Najważniejsze jest to, że masz kilku zaufanych przyjaciół, na przykład.... no... e... mnie? Alette popatrzyła na chłopaka dziwnym wzrokiem. Bart nie był w stanie określić co miała wyrażać twarz Alette. Był jednak szczęśliwy, gdyż na pewno nie był to gniew. Zanim zdecydował się kontynuować rozmowę, zjadł resztę budyniu czekoladowego i prawie od razu wypił duszkiem sok dyniowy. Dopiero, kiedy zjadł wszystko co skrzaty zdążyły mu przynieść nabrał odwagi by podjąć drażliwy temat. - Poza tym, masz własne zmartwienia. Wiesz już co zrobisz z, no wiesz? - ściszył głos do szeptu. - Z jajem? Edytowane przez Barlom dnia 05.05.2014 23:39
Mistrz opisów Mistrz podpadania wszystkim jeśli chcesz się na kimś zawieść pisz, a na pewno w czmś podpadnę ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 05.05.2014 23:41
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Alette nie wiedziała kompletnie, jak powinna się zachować po słowach, które padły z ust Barta. Przez chwilę tonęła w głębokim szoku... w końcu "przyjaciel" to określenie dla niej dosyć egzotyczne. Jednak nie zdążyła dokładniej tego rozważyć, bo wtedy chłopak wyrzucił z siebie: - Poza tym, masz własne zmartwienia. Wiesz już co zrobisz z, no wiesz? Z jajem? Westchnęła ciężko, w końcu sama nie wiedziała, cóż powinna uczynić. Cała akcja wymykała się spod jej kontroli. - Mam je w torbie - powiedziała, chociaż doskonale zdawała sobie sprawę, że ta uwaga nic wniosła do rozmowy. - Musisz zdecydować - rzekł, chcąc zmusić Alette do myślenia. Nie można w końcu bezustannie odkładać działania na później. - Smok potrzebuje ciepła, żeby się wykluć. W takim razie będziemy musieli rozpalić ogień... najlepiej w Zakazanym Lesie. - Chcesz... żeby się wykluł? - wyjąkał, a każde kolejna słowo brzmiało coraz ciszej. Złapał się za włosy. - A co mam zrobić? Przecież nie mogę go usmażyć na patelni - rzuciła, nawiązując do jedzącej w Kiblu Ulki. - To dobry pomysł, w Zakazanym Lesie mogą żyć przeróżne zwierzęta, smoki również. - A sprawdziłaś w ogóle, co to jest za smok? Bo jak to Rogogon... - Nie sprawdziłam w sumie... Zamyśliła się, ignorując pełny politowania wyraz twarzy Barta. Edytowane przez Alette dnia 05.05.2014 23:54
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
TenKtoregoNickuPisacNieMozna |
Dodany dnia 06.05.2014 00:57
|
![]() Postów: 154 Dom: HufflepuffPunkty: 4141 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 04.05.11 |
Oczekując na swoją sałatkę, spostrzegł że obserwuje go dójka puchonów. Już nawet w kuchni nie można posiedzieć spokojnie pomyślał. Zabębnił kilkukrotnie palcami w stół. Skrzat przyniósł mu szklankę soku, która opróżnił do połowy. Wstał i podszedł do pobliskich szafek. Po kilu minutach przeszukiwania ich, znalazł to czego szukał. Wrócił do swojego stołu, położył dłoń na drewnianym blacie, rozchylił palce i wbił ostrze kuchennego noża pomiędzy kciuk i palec wskazujący. Westchnął z nudy, obserwując krzątające się po pomieszczeniu skrzaty. W końcu na zmianę zaczął dźgać przestrzenie pomiędzy palcami. Najpierw powoli, potem coraz szybciej. Kątem oka spojrzał na domowników, kiedy nagle poczuł ból w palcu serdecznym. Pomylił się. Ostrze rozcięło jego skórę, a z rany zaczęła wypływać krew. - No i masz.. - szepnął zrezygnowany. Przyłożył palec do ust i zaczął powoli zasysać stróżkę krwi. W końcu wylądowała przed nim miska z sałatką owocową. Dopił sok, wyjął jedną z rozpuszczających się kostek lodu i włożył ja sobie do ust, ssąc ja delikatnie. Wstał, wziął swoją miskę i ruszył w stronę wyjścia. Mijając stolik, przy którym siedziała para puchonów, pożegnał się skinieniem głowy, po czym opuścił pomieszczenie i udał się ku wyjściu z lochów. "Nie ma nic bardziej złudnego niż zdjęcie: zdaje nam się, że na zawsze utrwalamy jakiś szczęśliwy moment, podczas gdy stwarzamy tylko powód do tęsknoty. Naciskamy migawkę i hop, po sekundzie ta chwila znika."
Kiedy najbliższa Ci kiedyś osoba staje się obcą, to chyba jedna z najokrutniejszych kar od życia. |
|
|
|
Hermiona Justysia |
Dodany dnia 07.05.2014 20:45
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 947 Dom: HufflepuffPunkty: 25374 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 10.09.08 |
Justyna cały dzień zakuwała na zielarstwo. Zamiast jeść normalne posiłki w wielkiej sali to siedziała w swoim dormitorium zasypana książkami. Dopiero wieczorem odczuła głód. Gdy zaczęło jej coraz głośniej burczeć w brzuchu, a zagłuszało to myśli postanowiła wejść do kuchni i zjeść coś smacznego. Weszła do środka, zapracowane skrzaty czyściły naczynia po kolacji. Puchonka usiadła przy najbliższym stole, podbiegła do niej rozradowana skrzatka. Dziewczyna grzecznie z uśmiechem na twarzy poprosiła o omlet z serem. Czekając na jedzenie rozglądała się po kuchni. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 07.05.2014 20:53
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
Bart nie był w stanie wyobrazić sobie smoka żyjącego w Zakazanym Lesie. Wszelkie próby zobrazowania tego kończyły się na widoku spalonych drzew dogasających nad olbrzymim ciałem unoszącej się nad nimi bestii. Z rozmyślań wyrwał go puchon, który siedział nieopodal, a teraz minął ich i pożegnał się zanim wyszedł. Nie minęła chwila, a obraz strzegący wejścia do kuchni znów się poruszył. Jeżeli twarz Barta była wcześniej czerwona, to teraz na pewno przybliżyła się kolorem do dojrzałych buraków. Do kuchni weszła ich nowa pałkarka, lecz nie zauważyła ich, siadając kilka stolików dalej. Zauważył drapieżny wzrok Alette, która patrzyła z pasją na Justynę. Bart instynktownie wstał i zasłaniając sobą Alette, pomachał do Justyny. - Hej, może się do nas przysiądziesz? Ta popatrzyła dookoła próbując zlokalizować miejsce, skąd dobywał się głos. W końcu jej wzrok spoczął na Barcie. Uśmiechnęła się i już miała wstawać, gdy zza chłopaka wysunęła się rozeźlona Alette. W głowie Barta dało się słyszeć jedynie cichy złowieszczy głosik. "No to jesteś już martwy". Edytowane przez Barlom dnia 07.05.2014 21:07
Mistrz opisów Mistrz podpadania wszystkim jeśli chcesz się na kimś zawieść pisz, a na pewno w czmś podpadnę ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 07.05.2014 21:12
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
- Hej - powiedziała cicho Justyna, patrząc zarumieniona w stronę Barta. Chłopak posłał jej czarujący uśmiech, a Alette miała ochotę ich pozabijać. Sama nie wiedziała za co, ale to nie miało w tej chwili znaczenia. Obrzuciła Justynę pogardliwym spojrzeniem, ale ta wpatrzona w Barta chyba w ogóle jej nie dostrzegała. - Siadaj - rzucił Bart, przesuwając na bok Alette, która fuknęła obrażona. - Właśnie rozmawialiśmy o... o... o jaki piękny dziś dzień. Justyna usiadła ostrożnie, czując na sobie wściekłe spojrzenie Alette. - Tak, pogoda jest piękna - zgodziła się wciąż onieśmielona Justyna. - Jak ci minął dzień? - zapytał Bart, nie odrywając wzroku od Puchonki, która zaczęła bawić się końcówkami swoich włosów. - Zaraz się porzygam - powiedziała Al Edytowane przez Alette dnia 07.05.2014 21:33
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |



spędziłam tu trochę czasu i wspominam bardzo dobrze, tęsknię 




Ravenclaw
























Hufflepuff





~ 












Gryffindor


































