Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Korytarze
|
|
TenKtoregoNickuPisacNieMozna |
Dodany dnia 05.05.2014 00:41
|
![]() Postów: 154 Dom: HufflepuffPunkty: 4141 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 04.05.11 |
Christopher wytrzeszczył oczy ze zdziwienia. Nie spodziewał tak szybko ujrzeć ponownie dziewczyny, a w tej chwili w jego głowie panowała pustka. Musiał mieć naprawdę głupią minę, bo Christina przewróciła tylko oczami. - To może się najpierw przejdziemy? - zapytał - I omówimy ewentualne szczegóły tegoż prezentu, a ja.. - tu zawahał się na chwilę - potem się zastanowię jaka będzie cena. - Skoro tak wolno myślisz, niech Ci będzie - odwróciła się na piecie i bez ruszyła przed siebie. Co za zołza. Chłopak kompletnie zbity z tropu, ruszył za nią. - Może byś zaczekała na mnie? Chyba, ze wolisz negocjować z powietrzem. - To prawie tak samo jak z tobą - fuknęła - Niby jesteś, ale cie nie ma. "Nie ma nic bardziej złudnego niż zdjęcie: zdaje nam się, że na zawsze utrwalamy jakiś szczęśliwy moment, podczas gdy stwarzamy tylko powód do tęsknoty. Naciskamy migawkę i hop, po sekundzie ta chwila znika."
Kiedy najbliższa Ci kiedyś osoba staje się obcą, to chyba jedna z najokrutniejszych kar od życia. |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 05.05.2014 00:49
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
Fuknęła, ale grzecznie zwolniła kroku i pozwoliła się dogonić. - Czy ty się czasem czeszesz? - zapytała zerkając z boku na jego włosy. Nie można było tego nazwać "artystycznym nieładem". One po prostu bardzo dawno nie widziały dobrego grzebienia. Nie mówiąc już o porządnej odżywce. - Wątpię, żeby stan moich włosów miał coś do naszego projektu. - zbył ją. - Skoro tak mówisz... Dobra, co by nie przedłużać. Cała postać tym razem. W nieco bardziej wybujałej scenerii. Konkretnie mam na myśli jakieś łóżko, albo polanę. Chociaż wolałabym łóżko. Zimno jeszcze jest na dworze. Spojrzał na nią z mieszaniną litości i wątpliwości. Miała na sobie krótką spódniczkę i bluzkę na ramiączkach. Co prawda miała narzuconą szatę, ale jej letnią wersję. Nie mógł zrozumieć, ze komuś takiemu może być zimno. Stwierdził jednak, że skoro mieszka w lochach to po prostu tak ma i już. ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
TenKtoregoNickuPisacNieMozna |
Dodany dnia 05.05.2014 01:05
|
![]() Postów: 154 Dom: HufflepuffPunkty: 4141 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 04.05.11 |
odwrócił wzrok kiedy spostrzegła, ze jej się przygląda. - Wybujała sceneria - powtarzał sobie pod nosem. - Może w łazience prefektów, w samiutkim ręczniku? - zapytał bardziej siebie niż dziewczynę. - Słucham, co tam mamroczesz pod nosem? - zapytała mając wrażenie, że wspomniał coś o łazience. - Nic, nic. Po prostu się zastanawiam gdzie by cię tu upchnąć, żebyś była zadowolona podobnie jak twój chłopak. I ja - To ostatnie powiedział szeptem. Dziewczyna westchnęła. - To chyba nie może być aż tak skomplikowane? - zapytała, zatrzymując się na chwilę i zwracając w stronę puchona. - Wszystko zależy od modelki. Zastanawiając się nad tym jak przygotować tym razem pokój życzeń, mimowolnie zawiesił wzrok na jej dekolcie. Nie no, znowu w pokoju życzeń, to by było nudne... Pstryknęła mu palcami przed oczami, co wyprowadziło go ze stanu zawieszenia. - Jak się napatrzyłeś, to może w końcu usłyszę od ciebie jakiś konkret? - zapytała nieco zirytowana ale i rozbawiona, kiedy twarz chłopaka przybrała czerwony kolor. - Przepraszam - wybąknął i ruszył przed siebie, a ona za nim. "Nie ma nic bardziej złudnego niż zdjęcie: zdaje nam się, że na zawsze utrwalamy jakiś szczęśliwy moment, podczas gdy stwarzamy tylko powód do tęsknoty. Naciskamy migawkę i hop, po sekundzie ta chwila znika."
Kiedy najbliższa Ci kiedyś osoba staje się obcą, to chyba jedna z najokrutniejszych kar od życia. |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 05.05.2014 01:15
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
Stanął pod Pokojem Życzeń, ale nie zaczął chodzić i przywoływać. Czekała chwilę, ale widząc, ze nie ma zamiaru sie ruszyć z miejsca, sama wymyśliła szybko scenerię i przeszła trzy razy przed ścianą. Po chwili zmaterializowały się drzwi, które doświadczona ostatnim chamskim zachowaniem chłopaka, popchnęła sama. Tym razem było trochę strojniej, ale tylko trochę. Wiedziała, że zbytni przepych będzie go rozpraszał. Prócz wygodnego, wyśnielanego pianką fotela stało tam ogromne łoże z baldachimem. Na nim leżały satynowe poduszki i pościel. Większość była w kolorze krwi, ale kilka mniejszych jaśków odcinało się smolistą czernią. - Nie wiem, czy będzie ci łatwo odtworzyć jakoś ten kontrast. W sumie rób co chcesz, to ty tutaj rządzisz. Kris stał w drzwiach i przyglądał się arystokratycznemu łożu. Potem zwrócił uwagę na swój fotel. Zadbała i o jego wygodę. Na stoliku obok znalazł nawet dzbanek z wodą, szklankę i jabłko. No i oczywiście przybory potrzebne do rysowania. Odwzorowała je z szaleńczą dokładnością. Obrócił kilka węgielków w palcach, sprawdzając ich jakość i zakończenie. Gdy odwrócił wzrok leżała już na łóżku, w samej bieliźnie. Dopinała właśnie paski do pończoch. Włosy rozplotła i opadały miękkimi falami na błyszczącą satynę. Przeturlała się na brzuch i spojrzała na chłopaka. - Dobra. Ile? ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
TenKtoregoNickuPisacNieMozna |
Dodany dnia 05.05.2014 01:36
|
![]() Postów: 154 Dom: HufflepuffPunkty: 4141 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 04.05.11 |
Z wrażenia wypuścił to co trzymał w ręku i o mało nie wywróciła całego stolika. Zrobiło mu się gorąco, dłonie lekko się spociły, a serce zaczęło bić jak szalone. - Poważnie? - Christina spojrzała na niego z politowaniem - Nie widziałeś nigdy dziewczyny w bieliźnie? - Ja... Po prostu się tego nie spodziewałem - wydusił w końcu. - Powinnaś była mnie uprzedzić. - Jeszcze byś mi uciekł. Nie mogłam ryzykować, że Gorge nie dostanie prezentu. - To powiedziawszy przewróciła się na plecy i przeciągnęła najwolniej jak tylko potrafiła, obserwując przy tym zaczerwienionego puchona. Uśmiechnęła się figlarnie. Okej, stary, nie szalej. Widziałeś już takie zdjęcia nie raz pomyślał. No właśnie, to były zdjęcia! Zerknął na nią ukradkiem, układając na stole wszystko jak należy. Zachowuj się jak profesjonalista skarcił się w duchu, chociaż wiedział ze dzisiaj ciężko bezie mu się skupić. Nabrał głęboko powietrza, żeby się uspokoić. - Okej. W takim razie, żeby twojemu chłopakowi się spodobało.. - podszedł do łozą, wziął poduszki i ułożył je tak by zrobić z niech wygodne oparcie dla dziewczyny. Christina puściła do niego oczko kiedy na nią spojrzał, na co chłopak ponownie zalał się rumieńcem. - Usiądź wygodnie, oprzyj się plecami o te poduszki... - zaczął instruować dziewcyznę. "Nie ma nic bardziej złudnego niż zdjęcie: zdaje nam się, że na zawsze utrwalamy jakiś szczęśliwy moment, podczas gdy stwarzamy tylko powód do tęsknoty. Naciskamy migawkę i hop, po sekundzie ta chwila znika."
Kiedy najbliższa Ci kiedyś osoba staje się obcą, to chyba jedna z najokrutniejszych kar od życia. |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 05.05.2014 01:43
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
Bawiła ją cała ta sytuacja. Bawił ją on. Tak bardzo zawstydzony, a jeszcze nawet dobrze nie zaczęła swojego planu zemsty. Ruchy miał strasznie sztywne, gdy wygładzał poduszki, żeby leżało się jej jak najwygodniej. Puściła mu oczko, żeby jednak trochę go rozluźnić, ale chyba podziałało odwrotnie, bo oblał się jeszcze większym rumieńcem. Przypadkowo trąciła go smukłą dłonią. Oczywiście przypadkowo dla niego. Doskonale wiedziała co robi. W końcu nie pierwszy raz flirtowała ile wlezie, żeby coś dostać. Zauważyła, że nie odpowiedział na jej pytanie o zapłatę. Na razie nie chciała tego drążyć. Może się jeszcze okazać, że wyjdzie na tym lepiej niż myślała. W końcu usiadł na fotelu, ale nadal był zdenerwowany i cały spięty. - Hmm... ile godzin będę musiała tak wytrzymać? Nie żeby było jakoś specjalnie niewygodnie, ale wiesz, kręgosłup zacznie mnie pewnie boleć i będe musiała się prostować. Zademonstrowała prostowanie się w całej okazałości... ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
TenKtoregoNickuPisacNieMozna |
Dodany dnia 05.05.2014 01:54
|
![]() Postów: 154 Dom: HufflepuffPunkty: 4141 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 04.05.11 |
Zaschło mu w ustach, więc ostrożnie opróżnił szklankę wody, po czym westchnął. Zlustrował jej figurę od góry do dołu. - Hmm... ile godzin będę musiała tak wytrzymać? Nie żeby było jakoś specjalnie niewygodnie, ale wiesz, kręgosłup zacznie mnie pewnie boleć i będę musiała się prostować. Walory jej kobiecego ciała robiły na mi wrażenie, zwłaszcza długie nogi, które teraz przed nim rozprostowała. - Nie chce cie martwić, ale minimum dwie - zawahał się - może trzy godziny. Minimum - podkreślił. Christina jęknęła niezadowolona. - Spokojnie, najwyżej zrobimy mała przerwę - oznajmił - Przerwę? - zapytała zdziwiona - Myślę, ze po pewnym czasie przyda się każdemu - powiedział spokojnie. - Rozluźnij się, spójrz na mnie. Zegnij delikatnie nogi, dokładnie tak... - przez chwile ustawiał ją w atrakcyjnej dla oczu i wygodnej dal niej pozycji. Rozsiadł się w sowim fotelu, otworzył rysownik na pustej kartce i sięgnął po najbliższy kawałek węgla. Delikatnie go zaostrzył, po czym zaczął rysować ledwie widoczny szkic. "Nie ma nic bardziej złudnego niż zdjęcie: zdaje nam się, że na zawsze utrwalamy jakiś szczęśliwy moment, podczas gdy stwarzamy tylko powód do tęsknoty. Naciskamy migawkę i hop, po sekundzie ta chwila znika."
Kiedy najbliższa Ci kiedyś osoba staje się obcą, to chyba jedna z najokrutniejszych kar od życia. |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 05.05.2014 02:04
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
Z początku było okey. Przecież wymarzyła sobie bardzo miękkie i wygodne poduszki. Ale satyna jak to satyna, była zimna i nieprzyjemna. Tylko w miejscu na którym leżała było ciepło. Wystarczyło przesunąć się o minimetr, a już czuła chłód na nagiej skórze. Wkurzało ją to, nawet bardziej niż nasilający się ból w lędźwiach. Co jakiś czas, gdy wydawało jej się, że Kris nie patrzy, prostowała lekko plecy i dawała im odpocząć. Jednak jego czujne oczy co rusz wracały na miejsce i ona też musiała wracać do początkowej pozycji. Chociaż, zmieniła ją tyle razy, że już na pewno siedziała inaczej niż na początku. - Przerwa? - jęknęła Spojrzał na nią znad szkicownika. - Już? - Już? Chyba dopiero. Nie czekając na jego pozwolenie usiadła normalnie, po czym zsunęła się z łóżka i wstała. Podeszła do stolika i nalała sobie wody do szklanki. Była lodowata. Wzdrygnęła się, a na jej skórę wpełzła gęsia skórka. - Brrr... Nie wiem czemu tu jest tak zimno. Albo inaczej, czemu mi jest tak zimno. Po dormitorium też często paraduje w bieliźnie i jest okey. A tutaj... - otuliła się ramionami. Powiedziała to tak od niechcenia, ale osiągnęła to co chciała. Oczami wyobraźni widział ją wśród innych lokatorek dormitorium numer siedemnaście. ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
TenKtoregoNickuPisacNieMozna |
Dodany dnia 05.05.2014 02:17
|
![]() Postów: 154 Dom: HufflepuffPunkty: 4141 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 04.05.11 |
Po chwili odsunął od siebie te myśli. Stała blisko niego, być może zbyt blisko i to w samej bieliźnie. Pod szatą starał się ukryć pewien dyskomfort, który dopadł jego ciało. Odsunął od siebie rysownik, na którym dziewczyna zatrzymała wzrok. - Coś powoli ci to idzie - skomentowała postęp jego prac. - Rysowanie kobiecego ciała nie jest wcale takie proste jak się wydaję - powiedział spokojnym tonem. Dostrzegł gęsią skórkę na jej ciele i zrobiło mu się jej żal. W tej samej chwili pod jedna ze ścian pojawił się kominek, w którym radośnie tańczyły ogniste języki. Chłopak podniósł się z fotela, na oparciu którego pojawił się szlafrok. Chwycił go ręką i podszedł do dziewczyny, zarzucając go na jej ramiona. - Kobiecie ciało to nie tylko parę krągłości, które pociąga facetów - powiedział zerkając na nią - Nie jest łatwo odzwierciedlić na papierze tej waszej kobiecości, by kusiła tak samo jak w rzeczywistości. - powiedział te słowa zanim zdołał się ugryźć w język. Mądrościami to one nie były. - Poczekamy, aż pokój się zagrzeje. Nie chce żebyś mi się tu rozchorowała. Edytowane przez TenKtoregoNickuPisacNieMozna dnia 05.05.2014 02:22
"Nie ma nic bardziej złudnego niż zdjęcie: zdaje nam się, że na zawsze utrwalamy jakiś szczęśliwy moment, podczas gdy stwarzamy tylko powód do tęsknoty. Naciskamy migawkę i hop, po sekundzie ta chwila znika."
Kiedy najbliższa Ci kiedyś osoba staje się obcą, to chyba jedna z najokrutniejszych kar od życia. |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 05.05.2014 02:31
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
Podeszła do kominka z szerokim uśmiechem na ustach, którego oczywiście nie mógł zobaczyć, bo taksował jej długie nogi, odziane w pończochy. Przykucnęła i zapatrzyła się w ogień. Po chwili odwróciła się i wstała. - Od jak dawna rysujesz? - Odkąd pamiętam - odparł błyskawicznie, jakby miał wystudiowaną odpowiedź. Kręcił się w fotelu. Uśmiechnęła się delikatnie, nie chcąc go spłoszyć. Podeszła bliżej, zalotnie kręcąc biodrami, które chociaż pod materiałem szlafroka, rysowały się wyraźnie. - Bo wiesz - zaczęła przysiadając na poręczy fotela - nadal nie wiem jak mam się odwdzięczyć. Wychyliła się tak, że zawisła kilka cali nad nim. Widziała z góry jego brązowe oczy i wiedziała doskonale, że powoli zatapia się w jej srebrzystej toni tęczówek. Była już noc, musiały przybrać już barwę srebra. Takie były najpiękniejsze. Skryte za firanką długich, wywiniętych rzęs, otoczone ciemnym cieniem. Potrafiły działać cuda. Pojedyncze kosmyki zsunęły się z pleców i opadły do przodu. Zanim ustabilizowały swoją nowa pozycję musnęły kilka razy jego szczękę. Zagarnęła je za ucho i wstała. Rzuciła mu powłóczyste spojrzenie i wróciła na łóżko. Zsunęła szlafrok i odrzuciła go na podłogę. - Ale to może poczekać. Nie mogę cię teraz rozpraszać. ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
TenKtoregoNickuPisacNieMozna |
Dodany dnia 05.05.2014 02:48
|
![]() Postów: 154 Dom: HufflepuffPunkty: 4141 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 04.05.11 |
Co to miało być? Głośno przełknął ślinę kiedy dziewczyna wróciła na łóżko. Uszczypnął się, by mieć pewność, że to wszystko mu się nie śni. No i się nie śniło. Było mu za gorąco. Pozbył się swojego krawatu i rozpiął kilka guzików z koszuli. Ostrożnie przybliżył do siebie stolik, starając się ukryć efekt uboczny podniecenia zaistniałą sytuacją, chociaż nie był pewien czy dziewczyna już tego nie spostrzegła. A nawet jeśli, to był jej wdzięczny za taktowność. Wytarł swoje dłonie w ścierkę, po czym złapał między palce jedne z grubszych kawałków węgla. - Tak jest dobrze - zapytała, przyjmując nadana wcześniej pozycję. - Unieś nieco głowę, a nogi skieruj odrobinę w prawo. Okej. Postanowił się skupić teraz na jej hipnotyzujących oczach i kuszących ustach. W końcu coraz pewniej prowadził kreski po papierze, ręka już nie trzęsła mu się jak na początku. Udało mu się tez pozbyć rozpraszających myśli. Oczywiście do chwili, w której trzeba było przerysować jej krągłości. - A taki byłeś poważny - zażartowała Christina - Znowu się zaczerwieniłeś. Ciekawe jakie myśli ci krążą po głowie. "Nie ma nic bardziej złudnego niż zdjęcie: zdaje nam się, że na zawsze utrwalamy jakiś szczęśliwy moment, podczas gdy stwarzamy tylko powód do tęsknoty. Naciskamy migawkę i hop, po sekundzie ta chwila znika."
Kiedy najbliższa Ci kiedyś osoba staje się obcą, to chyba jedna z najokrutniejszych kar od życia. |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 05.05.2014 03:08
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
- Nie interesuj się - burknął pod nosem. - Och nie denerwuj się, tylko rysuj, chcę mieć to za sobą już. Z rozmysłem znowu rozprostowała plecy, uwydatniając rysowany fragment. - Robisz to specjalnie, prawda? - zapytał W odpowiedzi zaśmiała się tylko. Po kolejnych kilkudziesięciu minutach, w których straciła ochotę na jakikolwiek flirt, skończył wreszcie portret. Z rozmysłem nie złożył podpisu na głównej stronie, tylko odgiął pergamin i podpisał się na tylnej stronie. W końcu to prezent, nie powinien go paprać swoimi inicjałami, brzydko by to wyglądało. Zlustrował jeszcze raz rysunek, potem dziewczynę i jeszcze raz rysunek. Zdmuchnął nadmiar węgla i uśmiechnął się szeroko. - Proszę bardzo. Mam nadzieję, że twój chłopak będzie zadowolony. Po raz pierwszy przyłapał się na tym, że nie lubi Weasleya. Zeskoczyła z łóżka i przeciągnęła się jak kotka. Wyciągnęła każdy krąg po kolei. W końcu jednak podeszła i wzięła portret. Była zachwycona. Idealnie odwzorował jej figurę, jej włosy, jej oczy. Rysunek był idealny. Przez chwilę chciała mu wybaczyć poprzednie zachowanie. Jednak duma wzięła górę. Odłożyła pergamin i nie czekajac na jakąkolwiek jego reakcję usiadła mu na kolanach, przodem do niego. Popchnęła go delikatnie, żeby oparł się wygodnie. Nachyliła nad nim, zatrzymując usta ledwie kilka cali przed jego. - Chyba pora pomyśleć o zapłacie - wyszeptała. Jej dłonie powędrowały pod jego szaty i badały każdy kawałek ciała. Zrobił ruch, jakby chciał ją przyciągnąć do siebie. Usmiechnęła się i przysunęła jeszcze bliżej, ich usta prawie się stykały. Spojrzała w czekoladowe oczy i hipnotyzowała go srebrnymi tęczówkami, zalotnie trzepocząc rzęsami. Pozwalała, żeby jej ciepły oddech mieszał się z jego. W końcu, mruknęła coś pod nosem i musnęła jego usta. Chciał więcej, więc wyrwał się do przodu. Ale ona ze śmiechem zeskoczyła z jego kolan. Dopiero wtedy poczuł, że jego nadgarstki ściśle przywierają do oparć fotela. Oplecione były jakąś liną, która wyglądała na bardzo trwałą i mocną. - Myślałeś, że będziesz coś z tego miał? - zapytała eksponujac swoje wdzięki - Niedoczekanie twoje. A to - wskazała na liny - to podziękowanie za "taką, jak każda inna". Mam nadzieję, że teraz dwa razy pomyślisz, zanim coś takiego o mnie powiesz. Bo widzisz, nie jestem taka jak inne. Mówiąc to, zbierała ubrania i ubierała się. Gdy zapięła ostatni guziczek koszuli podeszła do niego i znowu przysunęła się na niebezpiecznie bliską odległość. - Dzięki za rysunek. Na pewno się spodoba. Zgarnęła pergamin, zwinęła go w rulonik i ruszyła ku wyjściu. W progu odwróciła się. Słyszał jak wyciąga coś z szaty. - Nie myśl, że jestem bezlitosna. Oddam ci ją. Usłyszał dźwięk upuszczanej różdżki, a potem cicho zamykające się drzwi. ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
TenKtoregoNickuPisacNieMozna |
Dodany dnia 05.05.2014 03:36
|
![]() Postów: 154 Dom: HufflepuffPunkty: 4141 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 04.05.11 |
Właściwie... co się przed chwilą stało? Christopher siedział osłupiały z przywiązanymi rękoma do fotela. Wpatrywał się miejsce, w którym jeszcze przed chwilą stała dziewczyna. - Czego ty się stary spodziewałeś po ślizgonce? - zapytał sam siebie. Próbował wyswobodzić ręce, ale liny były zbyt mocne. Zaklął cicho pod nosem. Różdżka była poza jego zasięgiem. Szarpnął się chcąc przesunąć fotel ale ten cofnął się ledwie kilka centymetrów. - No pięknie. - szarpnął więzy ponownie. - przydałoby się coś ostrego, coś.. Zerknął na stolik przed nim. W przyborniku tkwił mały nożyk, którym ostrzył węgle do rysowania. Zastanowił się przez chwilę. W końcu zsunął but z jednej nogi, a następnie skarpetę. To samo uczynił z drugą. Jedna z nich sięgnął do stolika i zrzucił z niego przybornik. Starał się ostrożnie wyjąc nożyk palcami, ale niestety poczuł ból przy rozcinaniu skóry. Syknął. Po kilku próbach wysunął nożyk i delikatnie złapał go nogami, po czym podrzucił. Raz, drugi, trzeci. Zaczynał mieć po dziurki w nosie całej tej sytuacji, chociaż musiał przyznać, że dziewczyna sprytnie uśpiła jego czujność. Była nieprzewidywalna.. a to kusi. W końcu nożyk wylądował na jego kolanach. Z trudem dosięgnął go jedną z rąk, po czym wsunął go pod nadgarstek i powolnymi ruchami zaczął pocierać ostrzem o linę. Ile tak mógł siedzieć? Godzinę, może więcej. Miał dosyć tej zabawy, ale wiedział że musi się wydostać. Poczuł po raz kolejny jak rozcina mu się skóra. No tak, brakuje tylko nieumyślnej próby samobójczej, bo cie panna wykiwała. *** W końcu mu się udało. Lina została przecięta i mógł uwolnić jedna rękę. Wyswobodzenie drugiej ręki zajęło mu mniej czasu. Rozmasował nadgarstki, po czym ubrał z powrotem buty. Podniósł różdżkę z ziemi i włożył ja do kieszeni swojej szaty. Rozejrzał się jeszcze raz po pokoju, po czym z impetem przywalił pięścią w ścianę. Westchnął. Może nie był dla niej zbyt miły na samym początku, ale to w jaki sposób ona go potraktowała... Jest pewna siebie, nie da się tego ukryć. Opuścił Pokój Życzeń, i rozmasowując sobie kark udał się do dormitorium, mając nadzieje, ze nie natknie się na Filcha. Jeszcze tylko tego by mu brakowało. Uśmiechnął się na wspomnienie dzisiejszej przygody. To jeszcze nie koniec. Edytowane przez TenKtoregoNickuPisacNieMozna dnia 05.05.2014 10:25
"Nie ma nic bardziej złudnego niż zdjęcie: zdaje nam się, że na zawsze utrwalamy jakiś szczęśliwy moment, podczas gdy stwarzamy tylko powód do tęsknoty. Naciskamy migawkę i hop, po sekundzie ta chwila znika."
Kiedy najbliższa Ci kiedyś osoba staje się obcą, to chyba jedna z najokrutniejszych kar od życia. |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 07.05.2014 22:41
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Alette wyszła szybkim krokiem z Kuchni, ale kiedy tylko znalazła się na korytarzu zaczęła biec... sama nie wiedziała, w którym kierunku. Było jej cholernie przykro, z czym czuła się po prostu jak totalna porażka. Już dawno temu powinna się do tego zdystansować, ale ostatnio po prostu szwankowały jej emocje - coraz rzadziej nad nimi panowała. Tęskniła za czasami, kiedy w jej życiu liczyły się tylko magiczne stworzenia. Miała ochotę pójść do Zakazanego Lasu i najlepiej tam zamieszkać, ale zabrakło jej sił. Czuła, jak łzy złości i rozczarowania zbierają jej się pod oczami, więc przystanęła przy jednym z okien, by nad nimi zapanować. Nie mogła sobie pozwalać na takie rzeczy - tam, skąd pochodziła, bardzo szybko by ją wyśmiano. Dlatego prychnęła kilka razy, powiedziała sobie, że nic ją nie obchodzi...trzy razy... i usiadła na ziemi, gapiąc się na swoje piękne jajo - obecnie jedyną pociechę w tym zasranym życiu. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 07.05.2014 23:00
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Angelina zwiała z transmutacji. Znowu. Zdawała sobie sprawę, że Snape tym razem tak gładko jej nie wyratuje. Nie była u McGonagall na zajęciach już dwa razy z rzędu, a teraz trzeci. Przekichane. Ale, cóż zrobić. Angelina miała mega, mega zakwasy po ostatnim ostrym treningu Ślizgonów, miała napisać esej na temat trudnościach w transmutacji słoni nocą, ale przysnęła nad ledwie zapisanym pergaminem. Obudziła ją rano Christina, lekkim kopnięciem w plecy. Angelina miała na twarzy tylko jedno, bardzo słabe, niedokończone zdanie z niedoszłego eseju. Tragedia. Postanowiła więc zamiast słuchać złośliwych uwag tej Starej Miotły, po prostu sobie zwiać. Najpierw miała iść na Błonia, potem do Wielkiej Sali albo poszwendać się po Lochach. Ale nie wiedziała na co się zdecydować, więc krążyła po korytarzach w oczekiwaniu, aż wydarzy się coś ciekawego. Nagle, stawiając kolejny bezcelowy krok, potknęła się o wystający skądś... członek? I runęła na posadzkę. - Au! - wrzasnęła tylko, lądując na kolanach. - Uważaj gdzie chodzisz - usłyszała ponury głos i pociągnięcie nosem. Wstając, obróciła się szybko i spojrzała pod nogi. Pod jedną z kamiennych ścian siedziała jakaś dziewczyna. Angelina szybko ją zlustrowała, zauważając na pomiętej pelerynie barwy Hufflepuffu. Boże, dobrze, że to nie Gryfon, pomyślała. Naraz jednak zauważyła, że dziewczyna ściska jakiś dziwny przedmiot w rękach... Szybko skojarzyła jajowaty kształt z plotkami HogwartGirl. Jednak te wagary mogą być ciekawe... - Hej, jestem Angelina Johnson ze Slytherinu. Czemu tu siedzisz i moczysz podłogę? - zapytała, kucając powoli przed Puchonką. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 07.05.2014 23:05
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Alette przyjrzała się Ślizgonce. Słyszała kilka razy, że osobom z tego domu ufać nie można, ale już dawno stwierdziła, że ten cały podział to jakaś kpina i śmiech na sali. Sama generalnie wolałaby nie być nigdzie, ale skoro już miała wybierać, to wolała Huff - gdzie nie stawiano przed nią żadnych osobowościowych wymagań. - Bo jestem żałosną, durną i głupią osobą, która z zasady nie lubi żałosnych, durnych i głupich osób - powiedziała powoli, wstając z zimnej posadzki. - Eeeee? - Alette Sorel - przedstawiła się, wymuszając na twarzy uśmiech. - Puchonka bez krwi i kości. - To miał być taki żarcik? - zapytała Angelina, uśmiechając się złośliwie. - Dzisiaj słabo wychodzą mi żarciki, ale następnym razem bardziej się postaram - odparła Alette. Westchnęła ciężko, ale wtedy spostrzegła, że dziewczyna patrzy z zainteresowaniem na jej jajo. Wtedy przypomniała sobie o szalejącej w szkole plotce od HogwartGirl i schowała swój skarb do torby. Nie miała pojęcia, któż ją wsypał - w toalecie byli tylko ona, Ulka i Bart. Black Potter nie potrafiła doprawdy trzymać języka za zębami i ostatnio zachowywała się bardzo dziwnie, jednak Alette była w tamtym momencie tak wściekła na Barta, ze wolała na niego zrzucić winę - nawet jeśli wydawało jej się to niedorzeczne. Przez chwilę miała ochotę wycofać się do kuchni i go zabić ze szczególnym okrucieństwem, ale ostatecznie zmieniła plany. Edytowane przez Alette dnia 07.05.2014 23:17
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 07.05.2014 23:29
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Angelina - jak to Ślizgonka - podświadomie wyczułą negatywne emocje i myśli, kłębiące się w tej drobnej, zrezygnowanej osóbce. Szczerze mówiąc, nie była dobra w pocieszaniu, a już na pewno nie w przypadku osób zupełnie jej obcych. Jednak była naprawdę żywo zainteresowana swoim... odkryciem. Tak, tak będzie nazywać nową znajomą. Było w niej coś ze Ślizgona. - Jak brakuje Ci krwi i kości to proponuje wizytę w Skrzydle Szpitalnym. - Spojrzała nieco kpiąca na niechęć wypisaną na twarzy Alette. - Jednakże znam dużo ciekawsze zajęcia, które mogą pomóc wydobyć trochę jadu z ciebie. Puchonka spojrzała na nią podejrzliwie. Angelina westchnęła teatralnie. - W końcu jako Ślizgonka mogę uchodzić za specjalistkę od jadu. - Uśmiechnęła się uroczo, pokazując rząd ostrych ząbków. - Ale swoją małą zabaweczkę będziesz musiała dobrze ukryć, bo jeśli to prawdziwe jajo, może się łatwo nam stłuc. - Hipotetycznie podczas czego niby mogłoby się stłuc? - zapytała ostrożnie Alette, nie umiejąc tak łatwo zaufać nieznajomej. - Podczas naszej terapii, Sorel. - Tera... CO?! Johnson poszerzyła swój uroczy uśmiech i wyciągnęła różdżkę. Puchonka cofnęła się z przerażeniem pod samą ścianę, waląc plecami o kamienny mur. Machinalnie ścisnęła torbę z jajem. - Nie bądź dzieciakiem, nie rzucam avadami - prychnęła Ślizgonka, rzucając zaklęcie w kierunku stojącej nieopodal zbroi. - Przynajmniej nie w szkole. Ale, do rzeczy. Musisz wejść do tej zbroi i się w niej ukryć. Ja będę w tej naprzeciwko. - Ciebie chyba pogięł... - Oj, chodź! Zobaczysz, jak będzie zabawnie, gdy ktoś tędy przejdzie! - zawołała Angelina, przerywając dziewczynie, łapiąc ją delikatnie za rękę i ciągnąc w kierunku zbroi. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 07.05.2014 23:35
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Alette nie miała nic do tracenia. Jej życie i tak zmierzało w dosyć dziwnym kierunku, dlatego włażenie do zbroi i wykonywanie poleceń nowo poznanej Ślizgonki jakoś jej nie przerażało. Zwłaszcza, że Angelina nie wydawała się być szczególnie wredna. Być może była trochę złośliwa i nieprzewidywalna, ale Alette już miała serdecznie dość miłych i słodkich jak lukier osób. Aż w niej się zagotowało na myśl o Justynie... czort wiedział, co ona w tej chwili robiła z Bartem. - Dobra - powiedziała krótko i wykonała polecenie Ang, która już po chwili znalazła się w swojej własnej zbroi. Alette nie miała pojęcia, cóż tez planuje Ślizgonka i jaką ona ma odegrać w tym rolę. - Schował swoje kudły, bo ci wyłażą - usłyszała głos Angeliny, wydobywający się z potylicy jednej ze zbroi. Alette starała się ukryć swoje kręcone włosy, ale ostatecznie poległa. Tymczasem na korytarzu pojawiła się jeszcze jedna osoba. Edytowane przez Alette dnia 07.05.2014 23:43
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 08.05.2014 00:09
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Alette przez żelazny hełm widziała, jak zbroja naprzeciwko lekko trzęsła się ze śmiechu. Zagryzła wargi. Nie wiedziała co ma robić, po co w ogóle siedzi w tej kupie żelastwa. Chociaż w sumie to tak samo dobre miejsce do siedzenia i myślenia nad swoją egzystencją jak każde inne. A może nawet i bardziej tragiczne. Nagle usłyszała czyjeś kroki. Spokojnie zbliżały się w kierunku tej części korytarza, na której stały schowane pod zbrojami. Alette poczuła lekki dreszczyk emocji, pewne niedowierzanie w to, gdzie jest, co robi i jakie może mieć to konsekwencje. Ścisnęła delikatnie torbę z jajem, ukrywając ją między nogami. Miała delikatną nadzieję, że to idzie Justyna. Mogłaby ją wtedy pacnąć mieczem i po kłopocie. A że jest tępy? Będzie lepsza zemsta! Kroki były już coraz bliżej. Zbroja naprzeciwko zatrzymała się nagle w bezruchu. Zza hełmu dało się dostrzec jakąś dziewczynę ubraną w szkolną pelerynę. Gdy znalazła się trzy kroki za zbrojami, zbroja Angelina poruszyła się delikatnie. Ręka żelastwa powędrowała z cichym stękiem do góry, ugięły się palce pokazując kciuk do góry. Następnie palec wskazujący wskazał oddalającą się powoli osobę. Nim Alette zdążyła przetrawić te migowe komendy, Angelina zaskrzypiała mocno i ruszyła powolnym krokiem przed siebie. Dziewczyna, słysząc hałas, odwróciła się. Zobaczyła, jak naciera na nią powolnym krokiem zbroja z wyciągniętymi przed siebie rękami zakończonymi rozcapierzonymi palcami, a druga próbuje wydostać się ze swojego miejsca, skrzypiąc głośno. Uczennica podniosła krzyk, jednak zlał się on nagle z drugą, o wiele głośniejszą falą świstów, zgrzytów i trzasków. To druga zbroja, ta, która nie mogła uwolnić się od przytwierdzenia do podłogi, runęła na ziemię. Z niej wyłoniła się czarna szata, a następnie ciało drobnej Alette Sorel. Angelina żelaznymi dłońmi zdjęła z głowy hełm i odrzuciła ze złością w bok. - Wszystko zepsułaś! - krzyknęła, jednak uśmiechając się pod nosem. Celowo nie odblokowała zaklęciem tej zbroi. Tak było przecież zabawniej. - Oszalałyście?! - warknął nagle zapomniany na moment obiekt ich żartów. - Kto wpada na pomysł udawania zombie-zbroi w środku zajęć na korytarzach?! Angelina spojrzała się na sufit, robiąc minę aniołka. Alette oklepywała się z kurzu. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
_raven_ |
Dodany dnia 08.05.2014 01:30
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 2 Postów: 432 Dom: HufflepuffPunkty: 3314 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 11.04.13 |
Raven postanowiła nie nadwyrężać za bardzo swojego organizmu i nie zmuszać go do walki z sennością na historii magii, więc już wcześniej zaplanowała, że spędzi w klasie Binnsa nie więcej niż kwadrans. Po tym czasie, kiedy już większość uczniów zapadła stan odrętwienia, a profesor monotonnym głosem opowiadał o jakichś durnych wojnach olbrzymów, jej ręka uniosła się w górę. Minęła dłuższa chwila nim Binns to zauważył. Przerwał swój nudny wykład. - Tak, panno Reynolds? Raven najbardziej teatralnie jak potrafiła wykrzywiała twarz, sugerując nagły i potężny atak bólu. - Przepraszam, ale muszę iść do skrzydła szpitalnego. - Tak, tak, oczywiście. Poradzisz sobie, Reynolds? - Myślę, że tak. Raven wstała, udając że z bólu nie może się wyprostować i w tej niewygodnej pozycji ruszyła w stronę drzwi. Niepotrzebnie dalej grała, bo zanim wrzuciła notatnik do torby, Binns był już całkowicie skupiony na snuciu swojej historii o olbrzymach. Anna wyszła z klasy i z ulgą odetchnęła. Była wykończona, bo od kilku miesięcy miała problemy ze snem i koncentracją, do tego spore zaległości w odrabianiu zadań domowych, przez co jej myśli wiecznie były zajęte przez to, co powinna zrobić, a do czego nie ma ani siły, ani zapału. Stwierdziła, że skoro już zrezygnowała z historii magii, to wróci do dormitorium i nadrobi zaległości chociaż z jednego przedmiotu. Po przejściu kilku metrów zastanawiała się jednak, czy nie lepiej będzie pójść spać. Łatwiej jej było spać w dzień, wieczory i noce zazwyczaj kończyły się na bezskutecznych próbach zaśnięcia, a kiedy już się udawało, budziła się po godzinie lub dwóch, zlana potem przez jakiś kolejny koszmar. Minionej nocy uciekała przez Zakazany Las, a za nią, coraz bliżej było słychać trzaski jakiegoś żelastwa. We śnie Anna bała się odwrócić i nie miała pewności, czy gonią ją hogwarckie zbroje, czy jakiś wielki metalowy pająk. Szła, a właściwie już człapała przez korytarz, marząc o kawie, po jaką zamierzała wstąpić do kuchni, kiedy usłyszała hałas, podobny do tego ze snu. Odwróciła się, z przerażenia szeroko otwierając oczy. Zanim zdążyła zapanować nad sobą, z jej gardła wydobył się krzyk. Na szczęście został zagłuszony przez potężny huk upadającej zbroi. Szybko zorientowała się, kto kryje się pod kupą żelastwa. W końcu Alette też była Puchonką, niejednokrotnie mijały się w pokoju wspólnym, jadały przy wspólnym stole, choć chyba nigdy nie zdarzyło im się ze sobą rozmawiać. - Oszalałyście?! - Raven była wściekła nie tyle z powodu głupiego żartu, o ile przez to, co mogło się stać za chwilę. Nie wierzyła, by ten hałas nie sprowadził Filcha albo któregoś z nauczycieli. Wtedy pozostanie jej powrót do sali Binnsa, a tego chciała uniknąć. Zresztą nie chciała się nikomu tłumaczyć z tego, co robi na korytarzu w trakcie zajęć. Ślizgonka (Angelina? Tak chyba ma na imię, zresztą co za różnica?) wlepiła wzrok z sufit (ta, ciekawe czy tak będzie reagować, kiedy przybiegnie Filch i wlepi im wszystkim szlabany), a Alette otrzepała się z kurzu. U jej stóp leżała torba, która otwarła się, prawdopodobnie podczas upadku. A z niej wystawało... - Ładny ogrzewacz na plecy, Al. Powinnaś bardziej na niego uważać, żeby się przypadkiem nie potłukł. Chyba że wolisz żeby to co jest w środku, ogrzewało cię bardziej intensywnie - powiedziała z ironią, po czym odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę schodów. - Stój! - wykrzyknęła któraś z dziewczyn. _______ przepraszam, ale to mój pierwszy raz w tym dziale na forum starałam się Edytowane przez _raven_ dnia 08.05.2014 09:32
![]() #FinoAllaFine *** But I'm a creep, I'm a weirdo. What the hell am I doing here? I don't belong here. *** ![]() ![]() ![]() WAVE GOODBYE, WISH ME WELL I've become something else Something else, something else, it's just this world |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |


gordian119







Hufflepuff
Slytherin

















































