Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Ślub, wesele i inne duperele
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 03.09.2013 23:34
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Ach, i wreszcie nadszedł ten dzień kiedy spojrzę w oczy mojemu mężczyźnie i wypowiem to upragnione "tak". Potem będziemy bawić się na weselu, zachwycać obfitością jedzenia na stołach (mama zarżnęła na ten dzień 3 świnie) i liczyć ile kompletów garnków dostaliśmy. Potem będzie, yyy... no tak, a wtedy ludzie przyjdą na poprawiny zjeść resztę prosiaków. Wszystko będzie takie piękne i różowe (kolor do wyboru, jak kto woli). Taka tam mała opowiastka jako wprowadzenie do tematu;p Ostatnio wszyscy dookoła mnie chodzą na wesela, nawet łosiek! I ja sama byłam na dwóch w przeciągu 5 miesięcy. Ludzie powariowali! Wszyscy się pchajo przed ołtarz jakby to było najważniejsze na świecie. Tzn. mi nie przeszkadza, że ktoś bierze ślub, bo to jego sprawa, ale dobijają mnie wesela i ilość kasy wydawana na całą akcję "POBIERZMY SIĘ". No bo jak można wydać 30 tysiaków na coś co trwa tylko jedną noc? Po co spraszać miliard gości, z których większość zaprasza się pod presją (najczęściej rodziców), czasami w ogóle tych ludzi nie znając? Jeżeli ktoś się na prawdę kocha to nie potrzebuje takich szopek (nie mówię, że Ci co biorą ślub się nie kochają). Zazwyczaj jest jeszcze tak, że większość kasy, rodzice dają dzieciom na ten WIELKI DZIEŃ. Trochę smutek, bo jeżeli ktoś chce się pobrać to powinien brać wszystko na siebie, całe koszty i załatwianie, a nie mieszać do tego kochanych staruszków. W sumie chaos i nieporządek zapanowały w tym temacie więc zadam pytania. Co myślicie o braniu ślubu? Czy organizowanie wesel jest fajne i czy Wy chcielibyście takowe mieć? Czy wydawanie "miliardów PLNów" na ten dzień jest na prawdę potrzebne? Czy nie uważacie, że słowa "mąż" i "żona" brzmią staro i trochę jak zupa ogórkowa? Jestem pod wpływem... wody z pigwą. ![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 04.09.2013 00:02
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
Cóż, jak się ma z kim, to się trza hajtać. A tak poważnie... Może w dzisiejszych czasach niektórzy wybierają związki partnerskie. Bez zobowiązań, w razie czego można się cicho rozstać, bez ciągania po sądach. Ja tam jednak jestem tradycjonalistką i chcę stanąć w białej (no dobra, kremowej) sukience przed ołtarzem, popłakać się na słowach przysięgi, tak żeby nikt mnie nie zrozumiał i rozmazać sobie makijaż. A potem wyjść z kościoła w otoczeniu baniek mydlanych, trzymając za rękę męża. Jeżeli chodzi o imprezę... Jestem zdania, żeby zaprosić tylko tych, z którymi dobrze się czujesz. Co za sens spraszać osoby, które widzisz raz na pięć lat? Niedawno moi rodzice dostali zaproszenie na ślub... z dzieckiem. Skoro tak bardzo chcieli mnie zaprosić, to wypadało by się dowiedzieć ile mam lat i jakiej płci jestem. Pomijam fakt, że mając 19lat powinnam dostać osobne, z osobą towarzyszącą. Gdy już w końcu przyjdzie co do czego i zacznę tworzyć listę gości, to znajdzie się na niej grupa najbliższej rodziny, za to dużo znajomych, dzięki którym wesele będzie zwariowane i godne zapamiętania. Co do wydatków, facet mi powiedział, że sukienkę kupuję z drugiej ręki (chociaż bardziej by widział wypożyczenie), bo szkoda kasy i na sesji zdjęciowej się zniszczy. Także widać jakie będą koszta ślubu... po kosztach ^^ I w sumie się z nim zgadzam. Atmosferę tworzą ludzie, a nie świeczniki w kolorze burgundy. idąc za falą... herbata. Edytowane przez Christina dnia 04.09.2013 00:12
![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 04.09.2013 00:09
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
No bo jak można wydać 30 tysiaków na coś co trwa tylko jedną noc? Po co spraszać miliard gości, z których większość zaprasza się pod presją (najczęściej rodziców), czasami w ogóle tych ludzi nie znając? Jeżeli ktoś się na prawdę kocha to nie potrzebuje takich szopek (nie mówię, że Ci co biorą ślub się nie kochają). Zazwyczaj jest jeszcze tak, że większość kasy, rodzice dają dzieciom na ten WIELKI DZIEŃ. Trochę smutek, bo jeżeli ktoś chce się pobrać to powinien brać wszystko na siebie, całe koszty i załatwianie, a nie mieszać do tego kochanych staruszków. No wlasnie - RODZICE. Polskie wesela sa unikatowe na skale swiatowa, chociaz ta unikatowosc to pojecie wzgledne, gdyz wydaje mi sie, ze kazdy kraj ma jakies tam swoje tradycje. Nasze powszechnie sie podobaja, ale maja drugie dno. Utarlo sie na przestrzeni dziejow, ze na takie uroczystosci zaprasza sie cala rodzine, a najlepiej jeszcze cala wies (miast to nie dotyczy xD). I tutaj wlasnie pole do popisu maja rodzice. Bo jak mozna nie zaprosic cioci Uli, wujka Wladka, kuzynki Zosi i jej meza, i 7 dzieci. Jak mozna nie zaprosic wnuczki kuzynki babki stryjecznej dziadka, ktora nas zaprosila na wesele? No tak nie wolno! Zasada jest taka, ze gdzie na weselu sie bawiles, tego musisz pozniej zaprosic na wlasne (czytaj - syna/corki). Do tego kwestia prestizu, we wsi bylo wesele na 200 osob, to u mnie musi byc 300. To wszystko to po prostu utarta tradycja, chec pokazania swojej - w braku lepszego slowa w mej glowie w tej chwili - zajebistosci. Mlodzi raczej nie maja nic do gadania, chyba ze sie naprawde upra i postawia na swoim. Czy to ma sens? Nie wiem, ale tradycja sama w sobie jest fajna. Bylem na skromnych weselach, bylem na takich z "miliardem" gosci i jeszcze nie trafilo mi sie takie, na ktorym zle bym sie bawil (oczywiscie sa gorsze i lepsze, ale jakos niezbyt znaczaco. Polak zawsze znajdzie powod do narzekania ;> ). Odpowiem jeszcze na pytania, bo tez jakis chaos panuje w tej mojej wypowiedzi ;< Co myślicie o braniu ślubu? Nie wiem co mam wlasciwie o tym myslec, bo to sprawa indywidualna. Jesli ktos chce, to niech bierze, tylko niech robi to odpowiedzialnie, a nie ze wzgledu na jakis tam prestiz lub naciski rodzicow... Czy organizowanie wesel jest fajne i czy Wy chcielibyście takowe mieć? Pewnie, ze sa fajne! Wesela to najlepsza calonocna rozrywka pod sloncem, zwlaszcza w dobrym gronie. Ja slubu koscielnego nie planuje, ale wesele na miliard gosci? Czemu nie ;D Czy wydawanie "miliardów PLNów" na ten dzień jest na prawdę potrzebne? Dzien wyjatkowy, wiec dobrze to uczcic jakas impreza xp Czy za miliony? Niekoniecznie, bo jak pisalem skromne tez sa fajne, wazne tylko, zeby byc zaproszonym xp Latwiej znalezc sie wsrod miliarda, niz 30 osob xD Czy nie uważacie, że słowa "mąż" i "żona" brzmią staro i trochę jak zupa ogórkowa? Nie ogarniam pytania. Ulka, ogranicz picie! Rum i Cola... biorac przyklad od tej z gory... Aaa, i jesze miliony... Koszty wesel zwracaja sie w kopertach, a przynajmniej powinny. Za wyzerke na pare placi sie tak srednio Jakies 150 zeta, wiec jak goscie chojni to na pewno koszta sie zwroca idealnie. Ostatnio chytrym i swietnym pomyslem jest prosba o kupony Lotto, zamiast wina, czy kwiatow - jak kopert nie wystarczy, to za kupony na pewno sie zwroci i cos zostanie. Tyle trafien 4 i 5 (w sumie trojka tez chyba platna?) xD Edytowane przez losiek13 dnia 04.09.2013 00:16
![]() Always ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 04.09.2013 09:10
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Wesela - nigdy nie byłam. Smutno mi strasznie Nikt w mojej rodzinie ślubu nie brał albo mnie zwyczajnie nie lubią. Jednak gdy sama się zdecyduję na wesele (nie sama ze sobą jasne ;p), to nie zaproszę żadnej ciotki siódma woda po kisielu. Za dużo kasy to kosztuje. Obecnie to minimum 150 zł za głowę i nie mam zamiaru tyle kasy wydawać na obcych. Dlatego 200 osób to dla mnie za dużo. Nawet 100 to dla mnie za dużo, ale prawda jest taka, że sama o tym nie będę decydować ;p Jednak mimo to uważam, że warto wydać trochę. Dajcie spokój, głupia studniówka kosztuje koło 200 zł za osobę, a tutaj tworzysz imprezę tak twoją i tak wyjątkową, że już chyba bardziej swojej i wyjątkowej nie będziesz mieć. Nie znaczy to, że musisz mieć wesele w hotelu pięciogwiazdkowym, ale jeśli będzie mnie na to stać, to kupię sobie sukienkę nową i pojadę do kościoła super samochodem. Jeśli nie... cóż - znajdę sukienkę w lumpie a do Kościoła pojadę rowerem... albo tramwajem Czy nie uważacie, że słowa "mąż" i "żona" brzmią staro i trochę jak zupa ogórkowa? Nie ;p W ogóle nie rozumiem teraz tej mody na związki partnerskie. Mąż brzmi o wiele lepiej niż konkubent. Lepiej niż partner, facet. A w pewnym wieku słowo chłopak brzmi po prostu szczeniacko. Wyobrażacie to sobie? Mieć 30 lat, przedstawiać kolesia znajomym i co? Mój chłopak? Masakra. Z resztą (włączam zboczenie jeszcze-nie-zawodowe) małżeństwo jest tak wygodne dla trwałych związków, że nie wiem, jak można z tego rezygnować. Bo niby dlaczego nie chcesz brać ślubu? Bo boisz się, że to się rozpadnie. Innego powodu nie widzę. Poza tym małżeństwo daje ci stabilizację majątkową (nawet jak podpisujesz intercyzę), usuwa wszelkie prawne problemy z dziećmi (jest domniemanie, że dziecko jest męża matki, z kolei jeśli facet nie jest mężem musi iść do urzędu, uznać dziecko, na to musi się zgodzić matka itd. a to tylko przykładowy problem). Jest to też związek trwały, bo rozwodu nie dostaniesz od ręki. Tutaj również ;prawo chroni osobę poszkodowaną. Tak czy inaczej - małżeństwo to przede wszystkim instytucja prawna, więc jeśli chcesz spędzić z kimś życie i jesteś tego pewien, to lepiej tak niż w konkubinacie (który nawet brzmi fatalnie). Niedawno moi rodzice dostali zaproszenie na ślub... z dzieckiem. Skoro tak bardzo chcieli mnie zaprosić, to wypadało by się dowiedzieć ile mam lat i jakiej płci jestem. Pomijam fakt, że mając 19lat powinnam dostać osobne, z osobą towarzyszącą. No masakra. To chyba taki standard, że na ślub zaprasza się osobę towarzyszącą. Ile oni myśleli, że ty masz lat? No wlasnie - RODZICE. Polskie wesela sa unikatowe na skale swiatowa, chociaz ta unikatowosc to pojecie wzgledne, gdyz wydaje mi sie, ze kazdy kraj ma jakies tam swoje tradycje. Nie mam tutaj żadnej konkretnej wiedzy, ale co jakiś film oglądam (tak wiem... fajne źródło ), to wszędzie te zagraniczne (amerykańskie, angielskie) śluby pokazywane są jako impreza trwająca co najmniej tydzień. Także tego - może nie zapraszają pierdylion ludzi, ale te ich wspólne grille, obiadki, fryzjery, wieczory kawalerskie razy x kosztują fortunę i też chyba służą temu, żeby się pokazać ;p A tak w ogóle wiedziałam, że taki weteran ślubów coś tutaj napisze ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
gne |
Dodany dnia 04.09.2013 09:20
|
![]() Pochwały: 24 Postów: 3001 Dom: RavenclawPunkty: 23582 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 29.08.07 |
No to ten... Ja miłośniczką ślubów i wesel nie jestem, więc z mojego punktu widzenia to wszystko trochę zbędne. Nie mam nic ofc. do osób, które się na nie decydują, bo wydaje mi się to naturalne. W końcu taka tradycja. W każdym razie ja bym się 100 razy wcześniej zastanowiła, bo jakoś tak wychodzi, że wcale mnie to nie podnieca i lepiej by mi było chyba bez. Większość kobiet marzy podobnie jak Christina o sukni, obrączkach, ryżu... No nie widzę siebie w takiej sytuacji. No i nie wyobrażam sobie mówić o kimś mąż, haha. No i na dodatek potem nie ma już odwrotu. : P Co do tych wystawnych wesel, to trochę mnie to razi. W sumie, to jak ktoś ma kasę to niech robi, kto mu broni. Przeszkadza mi tylko takie dążenie do pokazania się, udowodnienia całej rodzinie, że stać nas, a nawet, że stać nas bardziej niż was, jak nas na swoje wesele zapraszaliście. : D Problem widzę wtedy, kiedy ktoś nie ma kasy, a czuje presję, że trzeba robić i na dodatek trzeba robić z pompą, bo jak by to inaczej. Branie wielkiego kredytu z okazji wesela, to dla mnie cholerna głupota i w sumie na tym skończę, bo i tak nie mam nic do powiedzenia. herbata, taka dobra, bez cukru. ![]() |
|
|
|
Sann |
Dodany dnia 04.09.2013 11:19
|
![]() Pochwały: 5 Postów: 843 Dom: RavenclawPunkty: 16701 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 12.11.10 |
Podobnie, jak Alette, nie byłam na żadnym i strasznie nad tym ubolewam, bo kocham tańczyć i jak mam dobrego partnera, to jestem w stanie przetańczyć całą noc : ) Sama osobiście raczej (podkreślam to słowo) kościelnego brać nie będę, raczej skończy się na cywilnym, chociaż marzę o białej sukni - ale tak naprawdę kto mi zabroni do USC wyskoczyć w długiej sukni z moich snów? : ) Nikt. Nie ukrywam, że chciałabym kupić kieckę, żeby mieć ją w szafie forever. Co do wesel: jestem przeciwna zapraszaniu wszelkich ciotek, wujków i kuzynów, z którymi normalnie nie ma się kontaktu - tylko przyjdą, nażrą się i jeszcze dupsko obrobią. Dziękuję bardzo. Wolę zaprosić znajomych, którzy są ze mną całe życie (bo mam takich) i świetnie się z nimi bawić. Przy czym wciąż nie uznaję zasady zastaw się, a postaw się. Jeśli Cię nie stać, to nie próbuj za wszelką cenę pokazać, że jest inaczej, bo to raczej odniesie odwrotny skutek. Co myślicie o braniu ślubu? Myślę, że jeżeli ludzie naprawdę się kochają, to ten ślub nie jest im potrzebny, ale jeśli chcą - nie widzę przeciwwskazań. Za to denerwuje mi mnie, jak dziewczyny hajtają się, bo zaszły w ciążę, a po miesiącu narzekają na fejsie, jak to im źle, a pół roku później już się rozstają (tak, to się zdarza wciąż). I kto na tym cierpi? Dziecko. Czy organizowanie wesel jest fajne i czy Wy chcielibyście takowe mieć? Organizacja jako taka, z tego, co mi wiadomo, może przyprawić o ból głowy, jeśli robi się to samemu, ale przecież wynajęcie kogoś kosztuje. Jeżeli chodzi o mnie, to jak będę brała ślub, to pewnie i wesele będzie, tylko wszystko z głową : ) Czy wydawanie "miliardów PLNów" na ten dzień jest naprawdę potrzebne? Miliardów może nie, ale na pewno trzeba liczyć się z kosztami. Chociaż te można ograniczyć. Czy nie uważacie, że słowa "mąż" i "żona" brzmią staro i trochę jak zupa ogórkowa? Nie, raczej nie. Na pewno lepiej niż konkubent czy konkubina, jak zwróciła uwagę Al. No i faktycznie w pewnym wieku chłopak/dziewczyna brzmi po prostu śmiesznie. Ale partner to chyba dosyć dobry zamiennik. British English & The Lord of the Rings - moje dwie największe miłości <3 "All that is gold does not glitter, Not all those who wander are lost; The old that is strong does not wither, Deep roots are not reached by the frost. From the ashes fire shall be woken, A light from the shadows shall spring; Renewed shall be blade that was broken, The crownless again shall be king." ~ J.R.R. Tolkien "All we have to decide is what to do with the time that is given to us..." ![]() "Tłumaczenia są jak kobiety: te wierne nie są piękne, a te piękne nie są wierne." "Moja Mistrzyni Tłumaczeń" ~ Łoś :* "Moja Guru angielskiego" ~ Sef :* ![]() ![]() "Kasia została rozjechana walcem na drodze, czy jej rodzinie przysługuje roszczenie o naprawienie szkody?" - czyli jak wytłumaczyć laikowi, co to są kazusy. ~ Alette :* Do Heleny "Przebiegasz palcami po stronach, Co niosą oświaty kaganek. Spoczynek Ci obcy jest nocą, Twój wieczór to dla innych ranek. Boleśnie odrywasz głowę, Znad ksiąg w pozłacanych ramach. I wiesz, że jest jedna odpowiedz, Na wszystko co masz dziś w planach. I chociaż chcesz się zatrzymać, Nie możesz, gdy już go posiadasz, I chociaż stroisz nim głowę, Na nic nie odpowiadasz. Czy możesz być lepsza od innych? Jak dorównać ideałowi? Dlaczego nikt nie dostrzega, Tego rodzaju niedoli? Jak masz się czuć dumna, Gdy czujesz się gorsza lub inna. Jak dusza Twa dużo słabsza, Ma zostać ciągle niewinna? Czy można Ci wybaczyć Że kochasz to co nie Twoje? Choć masz ogromną urodę Nie nią chcesz czynić podboje. Słabość do przedmiotów, Tak dobrze wszystkim jest znana. Lecz ciągle nosi piętno, Dla wielu jest zakazana. Porzuć więc swoje marzenia, Gdy jeszcze nie jest za późno. Kochaj to co masz od losu, Nikt nie dał Ci nic na próżno." ~ Anciol z dedykacją dla mnie <3 ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 04.09.2013 12:55
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Co myślicie o braniu ślubu? Jak ktoś chce i jest mu to do szczęścia potrzebne, to niech sobie bierze, nic mi do tego w sumie. Ja tego raczej nie czuję i nie wiem, czy będę brać ślub. Wiadomo, że wszystko się może zdarzyć, ale póki co nie uważam, żeby to było konieczne. Czy nie uważacie, że słowa "mąż" i "żona" brzmią staro i trochę jak zupa ogórkowa? No w sumie uważam, że brzmią staro. Przynajmniej w przypadku dwudziestokilkuletnich ludzi. Dziwnie się czuję, jak patrzę na znajomych, nawet starszych i słyszę, jak mówią o sobie "mój mąż/ moja żona". Nie pasuje mi to za bardzo. Na co dzień nikt do siebie nie wypala z konkubiną albo konkubentem, jedynie w papierach są takie zapisy. Ale całego życia na czytaniu dokumentów nie czytam, więc ogólnie mam to gdzieś, jak ktoś będzie mnie nazywał na jakiś świstkach. d; No i sądzę, że "partner" brzmi o niebo lepiej od "męża". Czy wydawanie "miliardów PLNów" na ten dzień jest naprawdę potrzebne? W sumie, to nie sądzę. Nie rozumiem, dlaczego ludzie nie mogą robić wesel na swoje możliwości, bez zadłużania się, brania pożyczek i kredytów. Bez sensu. Rozumiem, że to jest ważny dzień, ale chyba zdrowy rozsądek też trzeba zachować. Może jestem inna, ale ja bym mnóstwo kasy nie wydawała, bo nie widzę zwyczajnie takiej potrzeby. Mnie ta tradycja weselna w Polsce trochę drażni - głównie przez to właśnie, że para młoda nie ma zbyt wiele do powiedzenia w kwestii organizacji. Zaraz się zacznie wtrącać matka, babka, ciotka, teściowa, wujek z córką... Bez sensu i wkurzające. Właśnie samo to, że to całe wesele to taki przymus ze strony rodziny mnie totalnie od tego odrzuca. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Ana_Black |
Dodany dnia 04.09.2013 13:20
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 8 Postów: 4391 Dom: GryffindorPunkty: 24016 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 06.02.10 |
Ja chodząc w liceum na religię zniechęciłam się do ślubu kościelnego. Wolę cywilny, bo sąd rodzinny przynajmniej nie będzie robił problemów z rozwodem w razie czego. No bo nigdy nie wiadomo co może się zdarzyć - luby przez pewien czas może być do rany przyłóż, a potem nagle traci pracę i popada w alkoholizm i zaczyna stosować przemoc... to co? Mam to cierpliwie znosić bo kościół nie toleruje rozwodów? Jak ksiądz w liceum powiedział, że jak żona rozwiedzie się mężem to trafia do tego samego miejsca w piekle, co mordercy, to aż się zaczęłam zastanawiać gdzie w tym wszystkim to Boże miłosierdzie? Żeby kobieta, która rozwiodła się z mężem-katem była traktowana na równi z Hitlerem czy Stalinem? Żeby nie było jako tako nie mam nic przeciwko ślubowi kościelnemu, ale najpierw musiałabym mieć 100% pewność, że to ten jedyny i że nigdy nie zrobi mi nic złego, przed cywilnym zresztą też. A jak najlepiej się o tym przekonać? Mieszkając razem przed ślubem. No ale tu znów kochany kościół jest przeciwko. Tylko że większość młodych ma to w d*pie (tak jak np. mój brat z narzeczoną - mieszkali razem jeszcze przed zaręczynami, żeby było jeszcze śmieszniej mieszkają przy ulicy na przeciwko kościoła). Jeśli chodzi o wesele to nie chciałabym jakiegoś wystawnego na tysiąc gości tylko skromniejsze, tylko najbliższa rodzina i znajomi. Pod pojęciem "najbliższa rodzina" rozumiem te osoby, z którymi nie widuję się raz na ruski czas chociaż jesteśmy dość blisko spokrewnieni. No bo dlaczego miałabym zaprosić ciotkę, siostrę ojca, która na Wszystkich Świętych nie potrafi przyjechać na grób własnej matki? No i druga kwestia to taka, że zwykle do wesela (bo młodzi to raczej sami wszystkiego nie opłacą) dokładają się rodzice, a to nie mały wydatek. Pół biedy jak rodzice się nie wtrącają tylko akceptują to co chcą młodzi, ale jak wyskakują ze swoją niedorzeczną propozycją - moi zaproponowali bratu, żeby na jego ślubie (a to dopiero chyba za dwa lata, dokładnie nie wiem) - zagrała kapela grająca na biesiadach śląskich! Wyobrażacie sobie taką kapelę na weselu? I jeszcze podobno ma być tańsza niż DJ (brat i narzeczona chcą DJ-a). Taa.... jasne.... opłacenie kilkoro muzyków z instrumentami plus jedzenie i picie dla nich z całą pewnością jest tańsze od opłacenia jednego kolesia ze sprzętem + jedzenie i picie dla niego, z którym w dodatku można ustalić co będzie grał. Nie wiem w jakim wieku są muzycy z tej kapeli, ale jak słyszę "kapela biesiadna" to od razu widzę panie i panów w co najmniej w średnim wieku. No sorry... 60-letni ludzie grający na weselu? Co do "mąż" i "żona" nie uważam, że brzmią staro. A już na pewno lepiej niż "konkubent" i "konkubina", które raczej źle się kojarzą. W końcu nie raz się słyszy "konkubent skatował konkubinę". Edytowane przez Ana_Black dnia 06.04.2014 19:32
![]() Loki: Dość tego! Wszyscy stoicie niżej ode mnie! Patrzysz na boga, szkaradny stworze! I nie godzę się, aby pomiatał mną... Hulk: Wielki mi bóg. ![]() ![]() Hulk ziewać ~ Łapa ![]() Uwielbiam też jak dostajesz szału i zamieniasz się w tę wielką zieloną bestię.. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Zdradzę ci moją tajemnicę. Zawsze jestem zły. ![]() ![]() Nieźle. Chcą mnie zamknąć w metalowym pudle i zanurzyć w wodzie. Nie. Jest gorzej niż myślałem. ![]() No bo czym jesteśmy? Zespołem? Nie, nie, nie. Mieszanką wybuchową niosącą chaos. *** ![]() Nie bądź jeleń, nie fikaj. ![]() Matka wie że ukradłeś jej szaty? ![]() - Jarvis, znasz przypowieść o Jonaszu? - Traktowałbym ją raczej jako metaforę. - Thor walczy na 6. - Nie zaprosił mnie? ![]() Co, stawaliście na siusiu? ![]() Niech wyskakuje z ciuchów. Przenoszę imprezę do was. ![]() Weź mnie nie strasz. Co to było, robił mi usta usta? ![]() Phil? Ale on ma na imię Agent! ![]() J.A.R.V.I.S: Dostępne 400% mocy. Iron-Man: Dzięki. ![]() Nie gniewam się, pączuszku. Masz niezły prosty. ![]() Ta wiedźma miesza ci w głowie. Jesteś od niej silniejszy, mądrzejszy. Jesteś Banner. ![]() On jest szefem. Ja tylko za wszystko płacę, wszystko buduję i dbam żebyśmy byli cool. ![]() Stark! Potrzebny jest plan ataku! Mam plan: atakować! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() - Ja bym sobie odpuściła, to faceci nie z tego świata, bogowe czy coś. - Bóg jest tylko jeden! I głowę dam, że tak się nie ubiera. ![]() - No jasne. Złoty chłopiec w złotej zbroi. Co zostanie jak ją zdejmiesz? - Geniusz, miliarder, playboy, filantrop. A co? (...) A kto jest [prawdziwym bohaterem]? Ty? Jesteś wynikiem eksperymentów na ludziach. Tyle w tobie bohatera, ile zmieściło się do probówki. *** Zabijesz mnie? Ustaw się w kolejce. ![]() Kto znajdzie ten młot i okaże się go godny posiądzie moc Thora. ![]() Thor: Loki może i jest nieobliczalny, ale jest Asgardczykiem i moim bratem. Natasha: Zabił 80 ludzi w ciągu dwóch dni. Thor: Był adoptowany. - Nie będę z tobą walczył bracie. - Nie jesteśmy braćmi. ![]() Piekło rozbrzmiewa jękami jego ofiar. ![]() - O, kontratakują. - No wiesz, młodzi są. - Do stu piorunów, szanuj mowę ojczystą - Długo mi tego nie wybaczą. ![]() To bardzo, bardzo ciekawa teoria, ale ja mam prostszą. Nie jesteście godni. ![]() - A jakby wsadzić młot do windy? Uniesie ją. - Winda nie jest godna. ![]() Zobaczyłem coś we śnie. Muszę to wyjaśnić. Tutaj się nie da. ![]() - Jak tam kosmos? - Kosmos ma się dobrze. ![]() - I myślisz, że możesz mi zaufać? - Nie ufam ci. Matka ci ufała. W przeszłości. Nawet mimo naszych ciągłych sporów. Zawsze miała nadzieję, że gdzieś w tobie nadal jest iskierka mojego brata. Ta nadzieja już nie istnieje i już cię nie chroni. ![]() Mojego życia... Tato, nie nadaję się na króla. Będę bronić Asgardu i innych światów do ostatniego tchu... ale nie mogę tego robić z tronu. Mimo swego szaleństwa Loki rozumiał władzę w taki sposób, jakiego ja nigdy nie osiągnę. *** ![]() O nie, będę żył wiecznie i będę cały z plastiku. ![]() ![]() Kto okaże się godzien moc młota posiądzie. Bez jaj, stary, to sztuczka. ![]() Rekalibracja kognitywna... Zdzieliłam cię w czaszkę ![]() Mam go spowolnić? Czy wyślesz mu więcej sparingpartnerów? ![]() Lepiej wydaj rozkaz, bo zaczynam mu kibicować. ![]() Have you ever had someone take your brain and play? Pull you out and stuff something else in? Do you know what it's like to be unmade? ![]() Przerabiałem hipnozę. Nie lubię. *** Stoimy w obliczu globalnej katastrofy. ![]() Hej malutki. Słonko już zachodzi. ![]() Cicho blaszak, ja nie mam rakiety w tyłku. ![]() - Steve nie lubi takiego słownictwa. - A kopnąć cię w tą... ![]() Nie jest taki zły, tylko trochę nerwus. Drugiego takiego nie ma na całym świecie. Wszyscy lubią wygrywać, a ten mój facet robi co może by walki uniknąć, bo wie że walkę wygra. ![]() - Co ci się śniło? - Że jestem Avengersem, że jestem kimś więcej niż tylko posłuszną maszynką do zabijania. ![]() Kocha to się dzieci, ja mam u niego dług. *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Wstąp do T.A.R.C.Z.Y, poznaj dalekie kraje, niezwykłych ludzi... i zabij ich. ![]() ![]() Ja się nie pocę. Ja błyszczę. ![]() Thor mógłby choć raz przysłać boga sprzątania po sobie. Na pewno ma jakąś magiczną miotłę. ![]() ![]() Zawsze nosisz whisky? ![]() Ten dom miał wytrzymać siłę Hulka. ![]() - Jak nas znaleźli? - Zaprosiłem ich. ![]() Nie poddam się. Odzyskam Skye i T.A.R.C.Z.Ę, ale jeep od Eddiego to za mało. ![]() Nasza kiepska opcja. Grant Ward. *** ![]() Bez ciebie nie ma T.A.R.C.Z.Y. ![]() - Służysz Coulsonowi czy T.A.R.C.Z.Y? - To to samo. ![]() Kogo jak kogo, ale Coulsona nie zlikwidujesz. ![]() Dyrektor T.A.R.C.Z.Y zawsze ma tajemnice. *** Nie wierzę w strach. Wierzę w zaufanie. ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() I was able to hack S.H.I.E.L.D. from my van. You're gonna show me something new. ![]() Nie byłam w waszym durnym "S.H.I.E.L.D. Hogwarcie". ![]() ![]() *** ![]() ![]() Nie jestem dobrym człowiekiem, Skye. ![]() Long time to see. ![]() Jestem Agent Grant Ward. ![]() *** ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Jeśli to jeszcze aktualne, to poproszę tego drinka. ![]() - Żołnierzyk. Postać nie z tej epoki. Ale za to z tej planety. ![]() Nigdy nie chciałem tronu. Chciałem być równym tobie. ![]() - A ty co? Błyskawic się boisz? - Nie darzę miłością tego, co zwiastują. - Chcesz zabrać mi ukochaną planetę w odwecie za rzekomą zniewagę? Nie. Sprawuję nad nią opiekę. - No rzeczywiście, wspaniale się nią opiekujesz. Ludzie wyżynają się milionami, a ty palcem nie kiwniesz. Zaprowadzę tu porządek. Kto mnie powstrzyma? ![]() - Jesteś potworem. - O nie. Potwór jest wśród was. - A, Banner. To twój plan. ![]() Że urodziłem się by zostać królem. ![]() No dobrze. To może wolisz kogoś ze swoich nowych przyjaciół? Wydaje się, że jesteś do nich podobny. No i to jest o wiele lepsze! Mój strój jest taki sobie. Ale ile niesie ze sobą cnót! Jakiż to wielki zaszczyt! Czuję, że aż szaleję od sprawiedliwości. Chcesz usłyszeć mowę o prawdzie, honorze i patriotyźmie? Boże chroń Amer... Zaufaj mojemu gniewowi. Nie zrobiłem tego dla niego. Uuuu. A była już na wyciągnięcie ręki. Dzięki Tesseractowi mogliście mieć władzę, nieograniczoną moc. A wy co? Ciepło i światło dla wszystkich ludzi? Dopiero przekonacie się, co znaczy prawdziwa władza. ![]() Przynoszę wam dobrą nowinę. Czeka was wyzwolenie. *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Nie miałem prawa cię winić. Wiem, że chciałeś mi pomóc, chronić mnie. Od tego są przyjaciele. Możemy żyć z godnością - nie możemy z nią umrzeć. Człowiek jest najgorszym źródłem prawdy o sobie. Wszystko się zmienia. To nie znaczy, że na lepsze. Trzeba sprawić, by było lepiej. Nie można tylko gadać i mieć nadzieję, że samo się poprawi. |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 04.09.2013 13:20
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Zasada jest taka, ze gdzie na weselu sie bawiles, tego musisz pozniej zaprosic na wlasne (czytaj - syna/corki). Huehue, ja podobnie jak Al i Sann nigdy na żadnym jeszcze nie byłam, więc może nie będę miała tego problemu. W ogóle z jednej strony to by było fajne, pierwsze wesele w jakim uczestniczyłam byłoby moje, ale tak się chyba jednak nie stanie. Co myślicie o braniu ślubu? Ja myślę, że to całkiem dobry pomysł. Znam osoby, które żyją już kilkanaście lat w konkubinacie i potrafią się obrazić o to, że ktoś nazwie taką kobietę konkubiną. No cóż, skoro się na to zdecydowali to właśnie kimś takim jest, nie rozumiem trochę takich oburzeń. Ja sama planuję kiedyś wziąć ślub, bo to dla mnie coś pięknego. Takie wiecie, oddanie się mężczyźnie który ma być z Tobą na dobre i na złe, do końca życia. I on odda Ci się Tobie, już na zawsze. Wzruszające I wiem, że są rozwody, ale jak kiedyś czytałam ładnego demota, w tych czasach się wymienia wszystko zamiast naprawiać, a wiadomo że małżeństwo to nie tylko bajka. I również nie popieram, by młodzi ludzie tak szybko decydowali się na ten krok, który powinien być przemyślany i wiążący. Dodatkowo jak wspomniała Al, prawnie małżeństwo to zdecydowanie wygoda. Moja mama chce teraz kupić mieszkanie ze swoim facetem i jak się orientowali dużo mnie załatwiania i problemów by mieli, jakby byli małżeństwem. A to tylko w kwestii mieszkania! Czy organizowanie wesel jest fajne i czy Wy chcielibyście takowe mieć? Z tego co słyszałam, to wesele jest bardziej dla gości niż pary młodej, która tam się najczęściej już po max 3 godzinach męczy. No bo dla pary młodej sam ślub jest dość powiedzmy "męczący", a bo to emocje, stres, spięcie i tak dalej. Ale mimo wszystko chciałabym by ludzie bawili się z okazji mojego zamążpójścia. I ja ogólnie uwielbiam organizować różne imprezy, więc mimo wielu nerwów, raczej chyba polubiłabym organizowanie mojego wesela. Czy wydawanie "miliardów PLNów" na ten dzień jest na prawdę potrzebne? To zależy od człowieka. Jak kogoś stać, to niech sobie wydaje. Ja raczej będę ustalać na czym można zaoszczędzić a na czym nie należy. Sama jeszcze nie wiem jak to ustalę, bo skoro nigdy na żadnym nie byłam, to w ogóle nie orientuje się w takich sprawach. No ale poradzę sobie. Chyba... Czy nie uważacie, że słowa "mąż" i "żona" brzmią staro i trochę jak zupa ogórkowa? Zupa ogórkowa brzmi fajnie a "mąż" i "żona" jeszcze lepiej! Nie no, na serio nie uważam, by to brzmiało staro. Myślę, że po prostu jak już ktoś dojrzeje do ślubu (ja mam całe szczęście jeszcze na to kilka lat) to raczej już nie będzie tak uważać, tym bardziej że większość rówieśników będzie miało swoje żony i swoich mężów i myślę, że wtedy wyda Ci się to całkiem normalne i naturalne (choć nie przekona Cię do wzięcia ślubu, nie o tym mówię). A tak poza tym, w tym temacie: Co sądzicie o ślubnych sesjach zdjęciowych? Ja na razie tylko dodam, że większość mnie załamuje^^ Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Mikasa |
Dodany dnia 04.09.2013 14:29
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 21 Postów: 2007 Dom: RavenclawPunkty: 22743 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 24.04.13 |
Mnie najbardziej rozbawia, jak pary (a najczęściej panny młode) dostają kociokwiku na kilkanaście miesięcy przed ślubem - sala, orkiestra, stroje, jedzenie, blablabla. Chcą, żeby wszystko było idealne i wyjątkowe, a koniec końców lądujesz na DOKŁADNIE TAKIM SAMYM weselu, na jakich byłeś już wcześniej i nie odróżniasz jednej imprezy od drugiej. Ja tradycyjnych polskich wesel po prostu nie znoszę. Chodzę tylko na takie, gdzie ktoś z nowożeńców jest mi naprawdę bliski,jesli to jest jakaś dalsza rodzina,to sobie nawet głowy nie zawracam. I nigdy, przenigdy nie dam się sama wrobić w taką szopkę ze mną w roli głównej. |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 04.09.2013 14:55
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
a to denerwuje mi mnie, jak dziewczyny hajtają się, bo zaszły w ciążę, a po miesiącu narzekają na fejsie, jak to im źle, a pół roku później już się rozstają (tak, to się zdarza wciąż). Czas na moją refleksję, która ściga mnie już od dawna. Chodzi mi o te całe śluby ciążowe. Teraz każdej parze, która bierze ślub z powodu dziecka, zwiastuje się rozwód. A moim zdaniem to całkiem naturalne, że jeśli ludzie się kochają, to biorą ślub. Normalnie wzięliby go kilka lat później, ale skoro pojawiło się już dziecko, to nie ma na co czekać. Oczywiście nie pochwalam ślubów tylko z powodu ciąży, ale to zupełnie inna sprawa. Bo tutaj po prostu jest czysta głupota. A narzekanie na fejsie w ogóle jest żałosne, także tego ;p Na co dzień nikt do siebie nie wypala z konkubiną albo konkubentem, jedynie w papierach są takie zapisy. Ale całego życia na czytaniu dokumentów nie czytam, więc ogólnie mam to gdzieś, jak ktoś będzie mnie nazywał na jakiś świstkach. d; No i sądzę, że "partner" brzmi o niebo lepiej od "męża". No tutaj zgadzam się z Angeliną - do pewnych słów trzeba po prostu dojrzeć. Na razie też nie chcę nikogo nazywać moim mężem, sama też nie chcę być żoną. Ale mam 21 lat. Jak przyjdzie na mnie pora i będę osobą po 35 roku życia to jednak wolę słowo "mąż", które kojarzy mi się z rodziną i miłością. Słowo partner zawsze jest dla mnie czymś jak partner w dyskusji, partner w biznesie. Tak jakby związek był jakimś układem zawartym na piśmie. Mnie ta tradycja weselna w Polsce trochę drażni - głównie przez to właśnie, że para młoda nie ma zbyt wiele do powiedzenia w kwestii organizacji. Zaraz się zacznie wtrącać matka, babka, ciotka, teściowa, wujek z córką... Bez sensu i wkurzające. Właśnie samo to, że to całe wesele to taki przymus ze strony rodziny mnie totalnie od tego odrzuca. No to ja się (znowu) wychowuję w innym świecie. Oczywiście rodzina ma wpływ na to, jak wygląda ślub ich najbliższych, ale przecież sama za nich nie decyduje. Co innego jak sami łożą pieniądze. Skoro daję kasę to chyba mają prawo coś zawetować albo zaproponować. Jednak jeśli para młoda sama ślub organizuje, to słucha rodziny z grzeczności. Bo liczy się z ich zdaniem. Wolę cywilny, bo sąd rodzinny przynajmniej nie będzie robił problemów z rozwodem w razie czego. Robi ; ) Dużo jest problemów ze ślubem cywilnym, bo to się wiąże z całą masą zobowiązań. jedyna różnica jest taka (ale dosyć spora), że nie da się wziąć ślubu kościelnego bez cywilnego. Dlatego jak rozwód to sąd nie da ci go od ręki. Musi stwierdzić trwały u zupełny rozkład pożycia i że nie jest to złe ze względu na dzieci czy zasady współżycia społecznego. A nawet wtedy są problemy, gdy ktoś chce orzekać o winie itd. Jak ksiądz w liceum powiedział, że jak żona rozwiedzie się mężem to trafia do tego samego miejsca w piekle to aż się zaczęłam zastanawiać gdzie w tym wszystkim to Boże miłosierdzie? Żeby kobietę, która rozwiodła się z mężem-katem była traktowana na równi z Hitlerem czy Stalinem? Jakiś durny ksiądz I jeszcze podobno ma być tańsza niż DJ (brat i narzeczona chcą DJ-a). Taa.... jasne.... opłacenie kilkoro muzyków z instrumentami plus jedzenie i picie dla nich z całą pewnością jest tańsze od opłacenia jednego kolesia ze sprzętem + jedzenie i picie dla niego, z którym w dodatku można ustalić co będzie grał. Nie znam się aż tak, ale wszyscy moi znajomi twierdzą, że na ślubie nie ma miejsca na DJ'a. Że musi być kapela i koniec. Jaka kapela czy to ma być biesiadna czy inna - nie wiem. Ale dj to ponoć porażka. I wiem, że są rozwody, ale jak kiedyś czytałam ładnego demota, w tych czasach się wymienia wszystko zamiast naprawiać, a wiadomo że małżeństwo to nie tylko bajka. I również nie popieram, by młodzi ludzie tak szybko decydowali się na ten krok, który powinien być przemyślany i wiążący. No właśnie teraz są takie czasy. Słowo "rodzina" straciło na znaczeniu. Liczy się tylko "ja i moje hedonistyczne potrzeby". Dlatego się rozpadają rodziny. Takie jest moje zdanie. Co sądzicie o ślubnych sesjach zdjęciowych? Nie podobają mi się te ustawki. Serio. Zwłaszcza jak sobie w studio robię zdjęcia i mają sztuczne tło jakiejś wyspy. Jeszcze jak skoczą do parku i tam sobie ładne zdjęcia zrobią to spoko. Ale te wszystkie ustawiane - pokaż podwiązkę, rozwiej włosy, spójrz w niebo. Masakra. Na swoim ślubie chcę mieć zdjęcia naturalne. Mnie najbardziej rozbawia, jak pary (a najczęściej panny młode) dostają kociokwiku na kilkanaście miesięcy przed ślubem - sala, orkiestra, stroje, jedzenie, blablabla. Moja mama się ostatnio z tego śmiała. Powiedziała mojemu wujkowi, że jak można organizować śluby na 2 lata przed, jak za dwa lata może się okazać, że nie ma kandydata To oczywiście żart. Ale też mnie przeraża to latanie już na rok przed ślubem. Inna sprawa, że teraz tak po prostu jest. Na termin czekasz minimalnie rok i wtedy też nie masz specjalnego wyboru. Dobre kapele są zajęte na 1,5 roku do przodu. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 04.09.2013 14:57
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Hue, hue. Nie byłyście na żadnym weselu? Ja byłam już na 4 z czego 2 ledwo pamiętam, bo byłam mini - Ulą wtedy. A tak poza tym, w tym temacie: Co sądzicie o ślubnych sesjach zdjęciowych? Towarzyszyłam jednej parze na takie sesji. Robiłam za tragarza - nosiłam torebkę panny młodej i jakieś tam bibeloty fotografa. Po całym dniu byłam mega zmęczona. No ale to nie o mnie chodzi. Sesja tej pary była na prawdę udana, bo i fotograf miał dużo pomysłów. Robili zdjęcia na stadionie (Arka Gdynia, hehe), który wyszły świetnie. Były tez jakieś na Starówce w Gda i na prawdę przyjemnie się ogląda te fotki. Para młoda wyszła na nich absolutnie dobrze. Niestety sa też takie przypadki gdzie fotograf na 200 zdjć przeznaczonych na sesję, 150 zrobi samej pannie młodej. Do tego sa tak tragiczne, że szkoda w ogóle pieniędzy na nie wydawać. Wszystko zależy od chęci i zapału fotografa jak i młodej pary. Tak jest na każdej sesji zdjęciowej. Znam się trochę;p Mnie najbardziej rozbawia, jak pary (a najczęściej panny młode) dostają kociokwiku na kilkanaście miesięcy przed ślubem - sala, orkiestra, stroje, jedzenie, blablabla. Chcą, żeby wszystko było idealne i wyjątkowe, a koniec końców lądujesz na DOKŁADNIE TAKIM SAMYM weselu, na jakich byłeś już wcześniej i nie odróżniasz jednej imprezy od drugiej. Ja tradycyjnych polskich wesel po prostu nie znoszę. Tjaa, z tym przed weselnym szałem to prawda. Kiedy moja siostra brała ślub, chciałam się wyprowadzić na tydzień przed nim, no ale trzeba wziąć pod uwagę, że to ich święto - najważniejsze w życiu więc chyba można to wytrzymać. Nieprawdą jest, że wszystkie wesela są takie same. Na każdym, na którym byłam wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Czy nie uważacie, że słowa "mąż" i "żona" brzmią staro i trochę jak zupa ogórkowa? No w sumie uważam, że brzmią staro. Przynajmniej w przypadku dwudziestokilkuletnich ludzi. Dziwnie się czuję, jak patrzę na znajomych, nawet starszych i słyszę, jak mówią o sobie "mój mąż/ moja żona". Nie pasuje mi to za bardzo. Na co dzień nikt do siebie nie wypala z konkubiną albo konkubentem, jedynie w papierach są takie zapisy. Ale całego życia na czytaniu dokumentów nie czytam, więc ogólnie mam to gdzieś, jak ktoś będzie mnie nazywał na jakiś świstkach. d; No i sądzę, że "partner" brzmi o niebo lepiej od "męża". I ja mam takie same odczucia. ![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 04.09.2013 15:04
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Tak jakby związek był jakimś układem zawartym na piśmie. No to z małżeństwem właśnie tak jest w jakimś stopniu d; ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Mikasa |
Dodany dnia 04.09.2013 15:04
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 21 Postów: 2007 Dom: RavenclawPunkty: 22743 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 24.04.13 |
alette napisał(a): Słowo partner zawsze jest dla mnie czymś jak partner w dyskusji, partner w biznesie. Tak jakby związek był jakimś układem zawartym na piśmie. Ależ formalnie małżeństwo przecież tym dokładnie jest - układem zawartym na piśmie
|
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 04.09.2013 15:12
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
No to z małżeństwem właśnie tak jest w jakimś stopniu d; Ależ formalnie małżeństwo przecież tym dokładnie jest - układem zawartym na piśmie Uśmieszek Wiedziałam, że taki argument prawnie. Ale mam na to wyjaśnienie. Biznes jest uregulowany w Kodeksie Cywilnym (przynajmniej podstawy), gdzie dominują stosunki majątkowe. Z kolei małżeństwo nie bez powodu znajduje się w Kodeksie Rodzinnym i Opiekuńczym, a tam dominują stosunki osobiste. O co mi chodzi. Dla mnie partner brzmi właśnie tak, jak kalkulacja wszystkiego - jak mi się opłaca to jesteśmy razem, a jak nie to wynocha. Małżeństwo to dla mnie relacja osobista, bliższa, pewna. No i co najważniejsze - partnerów można mieć wielu, a męża tylko jednego. Wyjątkowość słowa potwierdzona ;p Edit. Z resztą kodeks nie traktuje małżeństwa jako umowy. Z zawarcia małżeństwa wynikają jakieś obowiązki i prawa, ale mimo wszystko w pierwszej kolejności znajdziesz tam Art. 23. Małżonkowie mają równe prawa i obowiązki w małżeństwie. Są obowiązani do wspólnego pożycia, do wzajemnej pomocy i wierności oraz do współdziałania dla dobra rodziny, którą przez swój związek założyli. Czyli do czego są zobowiązani? Do bliskości, uczucia, miłości, wierności, pomocy, starania się. Ciężko kogoś zmusić do tego umową. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
Topher |
Dodany dnia 04.09.2013 15:16
|
![]() Pochwały: 1 Postów: 4 Dom: HufflepuffPunkty: 1161 Ranga: Prefekt Naczelny Hufflepuffu Data rejestracji: 18.03.11 |
W całym swoim życiu byłem na dwóch weselach. Jedno z nich przemarudziłem, bo wiało nudą, a drugie przespałem powyginany na składanych fotelach, bo wiało jeszcze większa nudą. Po prostu jako dziecko nie miałem co robić i tyle. Szału nie było. Co myślicie o braniu ślubu? Jeśli dwoje ludzi naprawdę się kocha, to jest to tylko formalność. Takie przypieczętowanie tego wszystkiego co do tej pory ich łączyło. I ta oznaka, że chce się spędzić resztę życia właśnie z tą osobą. Jest to też pewnie najbardziej stresujący dzień w życiu pary młodej i ich rodzin. Kobiety marzą o pięknej białej sukni, a faceci.. o tym żeby już było po wszystkim i o nocy poślubnej? x D Stres robi swoje i język może płatać figle przy wypowiadaniu formułki, czego byłem świadkiem. Kiedy para się kocha to nie mam nic przeciwko ślubowi. Gorzej jeśli ten ślub bierze się na przykład z miłości do dziecka (bo co sąsiedzi i rodzina powiedzą?) Czy organizowanie wesel jest fajne i czy Wy chcielibyście takowe mieć? Czy masa spraw na głowie, które trzeba załatwić i dopiąć na ostatni guzik jest fajna - w to wątpię, co nie zmienia faktu że jednak wesele jak najbardziej bym chciał mieć. Czy wydawanie "miliardów PLNów" na ten dzień jest na prawdę potrzebne? Może nie miliardów, ale tysięcy kilkanaście wydać trzeba. Już same "co łaska" w kościele może przyprawić o zawrót głowy. Nie przepadam za przepychem na weselach, ani za zapraszaniem Bóg wie jakiej ilości gości. Najbliższa rodzina, przyjaciele i też można się bawić. W końcu jaki sens jest zapraszać kogoś kogo faktycznie widziało się kilka razy w życiu? Skromnie, bez zbędnych szaleństw. Czy nie uważacie, że słowa "mąż" i "żona" brzmią staro i trochę jak zupa ogórkowa? Co ma piernik do wiatraka? Może wśród młodych brzmi i wygląda to dziwnie, ciężko im się przestawić na takie nazewnictwo, ale raczej jest to normalna kolej rzeczy. Wszak zupa ogórkowa brzmi lepiej niż woda ze startymi ogórkami, co nie? Edytowane przez Topher dnia 04.09.2013 15:28
|
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 07.09.2013 13:30
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
Ojezu. No więc ja byłam w życiu na 2 weselach. Całkiem mi się podobało pomijając to, że gosć z którym chodziłam był mega bucem ;p Więc sie nie wybawiłam. No i ja mam narzeczonego. Szczerze to nie bawi mnie wesele i wielka bezowata kiecka. Ma być ładnie i na bogato ale nie wiejsko (tyle, że poki co na slub sie jeszcze nie zanosi) Ale jesli z nim zamieszkam to chce móc go w razie czego pochować, dziedziczyc po nim i zeby mogł isc za mnie do sądu jesli złamie nogę. Po to potrzeba małżeństwa No i oczywiscie troche finezji i polotu - budujemy razem dalsze życie więc przyda sie prawne poswiadczenie, że to robimy z nuta romantyzmu. Tak rozumiem śluby (btw nie biorę kościelnego) Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 07.09.2013 14:11
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Dla mnie partner brzmi właśnie tak, jak kalkulacja wszystkiego - jak mi się opłaca to jesteśmy razem, a jak nie to wynocha. Małżeństwo to dla mnie relacja osobista, bliższa, pewna. No i co najważniejsze - partnerów można mieć wielu, a męża tylko jednego. Wyjątkowość słowa potwierdzona ;p No ja bym partnerstwa w związku do biznesu nie sprowadzała. No i na pewno bym nie powiedziała, że małżeństwo sprawia, że relacja z kimś staje się bliższa. Albo się kogoś kocha i traktuje się go poważnie, albo nie - i to czy się go nazywa mężem, partnerem czy chłopakiem to nie ma znaczenia. I o ile, dobra, będąc w związku małżeńskim ma się jakieś korzyści formalnie i pod względem prawa, to w relacjach osobistych już bym nie przesądzała. Jak ktoś chce sobie skoczyć w bok, to go nie powstrzyma obrączka na palcu - i to, że prawnie można mieć jednego męża czy żonę ma w sumie bardzo małe znaczenie teraz d;. Bo w praktyce możesz mieć tylu partnerów, ilu ci się podoba. Pewności trwania związku do końca życia małżeństwo też nie daje. Być może kiedyś ludzie bardziej się starali, i nawet jak były jakieś poważne problemy, to starali się walczyć, bo są małżeństwem. Ale nie teraz, nie dla osób w naszym wieku, lub nawet te dziesięć lat starszych. Dlatego ja w ogóle nie śmiem stawiać ani małżeństwa ani związku partnerskiego nie stawiała bym wyżej od siebie. Bo tego się nie da zrobić i to nie należy do mnie i do nikogo, tak sądzę. Uczucie to uczucie, a to, że niektórzy nie chcą podpisywać żadnego papierka, nie oznacza zaraz, że nie można na nich liczyć, że nie można ufać i trzeba żyć w ciągłym strachu, że zwieją przy najmniejszym problemie. Jak ludzie nie potrafią się dogadać to i przysięga przed Bogiem nie pomoże. Korzyści prawne małżeństwo na pewno daje, jest łatwiej o mieszkanie, adopcje i szereg innych rzeczy, racja. Ale korzyści prawne, to nie wszystko d; Jeśli dla kogoś małżeństwo jest ważne, święte i jakieś tam jeszcze, to w porządku, niech się wszyscy hajtają, nie mam nic przeciwko. Ale ja osobiście nie uważam tego za ważniejsze od związku - nie mówię tu o takich relacjach, które trwają miesiąc i nara. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 07.09.2013 14:27
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
No ja bym partnerstwa w związku do biznesu nie sprowadzała. Ja tutaj teraz nie porównałam samej relacji, ale słowa. A słowo partner pasuje również do "biznes". Słowo mąż pasuje tylko do związku. Dlatego moim zdaniem w pewnym wieku będę wolała nazywać kogoś mąż a nie partner, absolutnie odrywając się już od znaczenia takich relacji. No i na pewno bym nie powiedziała, że małżeństwo sprawia, że relacja z kimś staje się bliższa. Tego nie napisałam. Małżeństwo nie ma nic "sprawiać", a jedynie potwierdzać. No i dla mnie potwierdza, bo jeśli ktoś bierze ślub, nie będąc pewnym, że z ta osobą chce spędzić życie, to jest zwykłym, za przeproszeniem, debilem. Z kolei być w związku nieformalnym można już z kimś, kogo nie jesteśmy pewni. Bo dużo łatwiej to zakończyć. Dlatego moim zdaniem małżeństwo ma znaczenie nie tylko formalne (ale i to jest bez znaczenia). To jest jak ze słowem "kocham cię". To, że ktoś tak powiedział, że znaczy że to prawda. Ale kiedy jesteś z kimś ileś tam lat to chcesz, by powiedział, że cię kocha i koniec. No chyba, że w ogóle ci na tym nie zależy. Każdy ma swój świat, nie będę się tam wpierdzielać z moimi kredkami. Jak dla kogoś ślub nie ma znaczenia, to w sumie jego sprawa. Dla mnie ma. Pewności trwania związku do końca życia małżeństwo też nie daje. Być może kiedyś ludzie bardziej się starali, i nawet jak były jakieś poważne problemy, to starali się walczyć, bo są małżeństwem. Ale nie teraz, nie dla osób w naszym wieku, lub nawet te dziesięć lat starszych. Ale to dobrze? Bo dla mnie to zwykła tragedia. To tak jakby mówić - teraz ludzie są zepsutymi, skupionymi na sobie egoistami, trudno. Zauważyłam, że w dzisiejszych czasach nic się nie liczy oprócz "ja". Na drugi plan spada nie tylko małżeństwo, ale i rodzina, dzieci, przyjaciele. Ja do tego ręki nie przyłożę. Jeśli ten świat upada na dno, to niech spada sam. Korzyści prawne małżeństwo na pewno daje, jest łatwiej o mieszkanie, adopcje i szereg innych rzeczy, racja. Ale korzyści prawne, to nie wszystko d; Ale jak masz mieć korzyści albo ich nie mieć, to chyba wybierzesz mieć, co? ;p Bo skoro jesteś z kimś, kogo jesteś pewna, to małżeństwo daje ci tylko te "korzyści". ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
Lily050 |
Dodany dnia 07.09.2013 21:26
|
![]() Postów: 103 Dom: GryffindorPunkty: 429 Ranga: Nieustraszony Gryfon Data rejestracji: 25.07.13 |
Ja w swoim życiu byłam tylko na jednym ślubie, mojej cioci, jakieś trzy lata temu. Miałam wtedy chyba 10 lat i dostałam zaproszenie na ślub ciotki. ;p Rzucałam kwiatki z kuzynką. Na weselu poszalałam trochę, też z kuzynką, a o północy poszłam spać. No ale nie zasnęłam, bo ja rzadko zasypiam poza domem. :| Ciotka wydała na to wesele mnóstwo kasy i zaprosiła masę gości. Ale w sumie jej mąż Ernie jest bardzo bogaty, więc nie musiała potem spłacać całymi latami. ^^ Uważam, że wydawanie milionów na superdrogą suknię ślubną, makijaż, fryzjera, suknię na wesele, setkę gości, lokal (najlepszy w mieście) itp. to gruba przesada. *-* Panna młoda i pan młody biorąc ślub przyrzekają, że będą razem do końca życia. Ale teraz coraz mniej osób się do tego stosuje. :/ Decyzję, czy się pobrać trzeba przemyśleć, trzeba się zastanowić i na pewno trzeba być pewnym, że kocha się tę osobę i chce się z nią spędzić życie. |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |








Hufflepuff



Christina
Slytherin









Ravenclaw

Nikt w mojej rodzinie ślubu nie brał albo mnie zwyczajnie nie lubią. 




























Gryffindor



















































































































I wiem, że są rozwody, ale jak kiedyś czytałam ładnego demota, w tych czasach się wymienia wszystko zamiast naprawiać, a wiadomo że małżeństwo to nie tylko bajka. I również nie popieram, by młodzi ludzie tak szybko decydowali się na ten krok, który powinien być przemyślany i wiążący. Dodatkowo jak wspomniała Al, prawnie małżeństwo to zdecydowanie wygoda. Moja mama chce teraz kupić mieszkanie ze swoim facetem i jak się orientowali dużo mnie załatwiania i problemów by mieli, jakby byli małżeństwem. A to tylko w kwestii mieszkania! 






















(tyle, że poki co na slub sie jeszcze nie zanosi) Ale jesli z nim zamieszkam to chce móc go w razie czego pochować, dziedziczyc po nim i zeby mogł isc za mnie do sądu jesli złamie nogę. Po to potrzeba małżeństwa 

