Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Stadion Quidditcha
|
|
Anciol |
Dodany dnia 08.02.2014 13:46
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
Cała siódemka wystrzeliła w górę jak błękitne pociski. Penelope pomknęła do swoich bramek i tam oczekiwała na ścigających drużyny przeciwnej. Ann, Akkarin i Roger już podawali między sobą kafla. Kat w górze boiska wypatrywała znicza zataczając wielkie koła. Andrea i David rozdzielili się. Ona ochraniała ścigających przed tłuczkami, on kontrolował resztę boiska. Ann otrzymała właśnie pierwszy raz piłkę w tym meczu. Zawirowała unikając ścigających puchonów i odrzuciła ją szybko do Akkarina. Ten pomknął w stronę trzech pętli z zawrotną szybkością. ŁUP. Alette wpadła na Akkarina. Co najgorsze wyglądało, że wcale nie było to zamierzone. - Przepraszam... Ja nie chciałam na prawdę... Troszkę mi się rozmazało - Jęknęła. Ann wyhamowała ostro i przyjrzała się drużynie przeciwników. Wszyscy wyglądali bardzo źle. Jedynie Bart i Zahariasz jako tako trzymali się na miotłach. Reszta utrzymywała się chyba tylko dzięki szczęśliwemu przypadkowi. Ab zdobył pięknego gola przez rzut wolny. Chwilę później Roger rozegrał brawurową, pojedynczą akcję i zdobył kolejne punkty dla krukonów. Nie minęło pięć minut, a i Ann miała spore pole do popisu. Razem z Abem wykonali fantastyczną zmyłkę i ich jedyna ścigająca zdobyła kolejne dziesięć punktów. Krukoni prowadzili już 30 do zera. Penelope broniąca pętli nie miała zbyt wiele do roboty. Kat natomiast poszukiwała uparcie znicza. Póki co jeszcze się nie pokazał. Edytowane przez Anciol dnia 08.02.2014 13:58
Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 08.02.2014 14:05
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
Wygrywali już trzydziestoma punktami. Jak na razie Penelope nie miała nic do roboty. Ścigający Puchonów ani razu nie podlecieli w pobliże słupków, właściwie większość z nich ledwie trzymała się na miotłach. "Jak tak dalej pójdzie zanudzę się na śmierć" pomyślała obrończyni. - Kafel wreszcie złapał ścigający Hufflepuff'u! - Ryknął Lee do mikrofonu. Pene przygotowała się do obrony słupków, ale nie musiała nic robić. David walnął ścigającego tłuczkiem, a kafel przejął Akkarin podając do Ann, która zdobyła kolejne dziesięć punktów. Pene rozglądnęła się dookoła, widzowie wyglądali na znudzonych. Spojrzała w górę, Kat wciąż szukała znicza. "Niech to się szybko skończy." Przez następne kilkanaście minut obrończyni nadal nie miała co robić, nudziła się niemiłosiernie, a Ravenclaw wygrywał już osiemdziesięcioma punktami. - Mam tego dość - powiedziała Pene i podleciała do Kat - może pomóc szukać ci znicza? Przy pętlach i tak nie mam nic do roboty. Edytowane przez Penelope dnia 08.02.2014 14:15
![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 08.02.2014 14:24
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
Widzowie na trybunach zaczęli gwizdać. Po tym jak obrońca Krukonów opuścił słupki bramkowe i zajął się poszukiwaniem znicza, było już tego wszystkim za wiele. - Czegoś takiego jeszcze nie widziałem! - krzyczał do mikrofonu Lee. - Puchoni są kompletnie nieprzygotowani do gry. Gwizdy i komentarz Gryfona, podziałały chyba jednak na Puchonów mobilizująco. W końcu jednemu z ich ścigających udało się przechwycić kafla od Akkarina, który musiał zrobić unik przed furkoczącym tłuczkiem. Penelope zauważyła, że coś się święci, ale było już za późno. Hufflepuff zdobył pierwszego gola w meczu. Z sektora zajmowanego przez uczniów z żółtymi szalikami zasłyszeli głośny okrzyk ulgi. - Penelope, szukaj znicza tylko w pobliżu słupków, przecież i tak nie możesz go złapać - wrzeszczał Roger. - Daj spokój, przecież nic takiego się jeszcze nie stało! - odkrzyknął mu Ab, przelatując obok z kaflem. Podał go szybko do Ann, która wyminęła kolejno wszystkich ścigających przeciwnej drużyny i tuż przed bramkami odrzuciła kafel z powrotem do Akkarina, który zdobył bramkę. Puchoni nie byli w stanie utrzymać się przy posiadaniu kafla, ich podania były wyjątkowo niecelne. Po kolejnych dziesięciu minutach gry, przewaga Kurkonów wynosiła już sto sześćdziesiąt punktów. Nic nie było w stanie powstrzymać tego dnia Ravenclawu. Edytowane przez losiek13 dnia 08.02.2014 14:35
![]() Always ![]() |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 08.02.2014 15:26
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
Drużyna Puchonów była na prawdę w złym stanie, choć powoli już brali się w garść. Po jednej ich udanej akcji Pene trzymała się blisko słupków, ale dalej wypatrywała znicza. Nagle coś złotego przemknęło tuż przed twarzą obrończyni. - Kat znicz! - wrzasnęła Pene i w tym momencie szukający obu drużyn pomknęli w jej stronę. Pałkarze czując zagrożenie rzucili się w stronę Kat, tłuczek pomknął prosto w jej głowę na szczęście w ostatniej chwili udało jej się zrobić unik i tłuczek przeleciał przez jedną z pętli. - To nie ta piłka! - Krzyknął w stronę Puchonów śmiejący się Ab. Niestety znicz znowu zniknął i gra toczyła się dalej. Edytowane przez Penelope dnia 08.02.2014 15:33
![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 08.02.2014 15:36
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
Bart siedział na swojej miotle jak skazaniec czekający na jak najlżejszy wymiar kary. krukoni nie byli jednak miłosierni. Przepuścił kilka łatwych rzutów. Działał jakby trafiło go zaklęcie spowolnienia. Niebieskie smugi latały tu i tam. Był niemiłosiernie głodny i niewyspany. Te czarne myśli tak zaprzątnęły mu myślenie, że nawet nie zauważył, jak szukający krukonów podlatuje do jednej z niebronionych bramek i przerzuca przez nią kafla. Fala okrzyków ocuciła nieco Barta. Spróbował się skupić. Julie leciała teraz z kaflem, jednak próbując zrobić unik przed tłuczkiem, wypuściła go z rąk. Krukoni nie omieszkali tego wykorzystać i już lecieli zwartym szykiem na bramki puchonów. Bart zebrał się w sobie i pomknął do zagrożonej bramki. Widział jak rzucony kafel zbliża się niebezpiecznie do obręczy. Opuszkami palców udało mu się jednak wybić piłkę. Niestety był na tyle rozpędzony, że nie zdążył wyhamować i wpadł do obręczy. Jego miotła spadła w dół a on sam wisiał przewieszony przez bramkę. Takiego wyczynu uczniowie Hogwartu chyba jeszcze nie mieli okazji oglądać. Po chwili pani Hooch zauważyła nieszczęsnego obrońcę i odgwizdała przerwę. Zahariasz podleciał do Barta podając mu jego miotłę i wydzierając się na niego. - A mógłbyś się zająć własnymi zadaniami. Nie idzie ci lepiej ode mnie - odwarknął rozeźlony Bart. Wsiadł na miotłę i kiedy sędzia upewniła się, że jest gotowy do gry, zagwizdała wznawiając mecz, a raczej egzekucję, jaką krukoni wykonywali na puchonach. |
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 08.02.2014 15:39
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
Wyglądało na to, że kondycja puchonów spada coraz bardziej. Julie musiała przerwać grę po tym jak zaczęła gwałtownie wymiotować. Jeden z pałkarzy puchonów pomylił głowę Rogera z tłuczkiem. Na szczęście kapitan uchylił się w porę i otrzymał cios tylko w ramię. Strzelił z rzutu wolnego kolejnego gola, powiększając ogromną przewagę krukonów. Puchoni wyglądali jakby tylko czekali, aż ktoś złapie znicza i przerwie ich mordęgę. Niestety nic na to nie wskazywało. Znicz zamigotał na kilka sekund koło bramek krukonów, ale zniknął nim którykolwiek z szukających zdążył do niego dolecieć. - 180 do 10 dla krukonów! - Krzyknął Lee Jordan. Kibice krukonów śpiewali i krzyczeli z radości. Puchoni zażądali przerwy bo kolejny z ich zawodników zaczął wymiotować. Przerażona tym co dzieje się na boisku kadra nauczycielska zezwoliła na to natychmiast. Ann i Ab wykonywali serię popisów na miotłach ku uciesze fanów. Alette prawie sturlała się z miotły i jęknęła do swojej drużyny. - Błagam... Powiedzcie, że macie jakiś eliksir, który uratuje resztki naszego honoru... Coś co możemy teraz wypić i wrócić do gry... Z trybun rozległ się orli skrzek z jednego z absurdalnych kapeluszy Luny Lovegood. Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 08.02.2014 15:55
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Ulka popatrzyła na wszystkich i stwierdziła, że nie pozwoli na taką zniewagę Puchonów. Ona sama czuła się w miarę dobrze. - Dobra Zachariasz, wymyśl coś szybko. Nie możemy grać w takim stanie. Zachariasz spojrzał na Ulę dzikim wzrokiem lecz nic nie odpowiedział tylko odwrócił się plecami od drużyny. Black Potter stwierdziła, że tym razem Smith przesadził nie chcąc mieć nic wspólnego z drużyną, więc rzuciła mu się na plecy i zaczęła go okładać rękoma. Drużyna Krukonów zaczęła ryczeć ze śmiechu widząc jak Smitch próbuje zrzucić z siebie swoją dziewczynę. Wyglądało to przekomicznie. Ulka widząc, że przeciwna druzyna nabija się z Klusek, postanowiła zostawić w spokoju Zachariasza i ruszyła w stronę Kruków. Alette, Bart i Julie patrzyli na całą tę akcję z otwartymi ustami nie wiedząc co robić, a reszta drużyny leżała na trawie odpoczywając. - Musimy coś zrobić, bo nas zdyskwalifikują. - rzekła rozsądnie Julie. - gdzie jest Hooch. Nie widzi co tu się dzieje? - Dobra, idę po nią. Zachariasz, chodź ze mną. - rzucił Bart do Smitha, który był rozsierdzony do granic możliwości, ale poszedł za de la Luna Roją. Ulka dobiegłszy do Krukonów, nie bardzo wiedziała co ma zrobić, na szczęscie przynył Bart z Zachariaszem i... Edytowane przez ulka_black_potter dnia 08.02.2014 16:15
![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 08.02.2014 16:18
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
Penelope patrząc na Ulkę szarpiącą się z Zachariaszem wybuchła niepohamowanym śmiechem, zresztą jak reszta drużyny. Black Potter widząc to podeszła do Krukonów, zaraz za nią podeszli Zachariasz i Bart. - Ulka co się dzieje z waszą drużyną? - Zapytała Pene, widząc że jeżeli nic nie zrobi może być nieprzyjemnie. Ulka spojrzała na koleżankę zła jak osa i nie odpowiedziała nic. Koledzy próbowali ją odciągnąć od drużyny Ravenclaw'u i jakoś rozwiązać te fatalną sytuacje. - Pene oni po prostu za dużo wypili - powiedział Roger - i dobrze, bo zamiast miażdżącej przewagi mamy mega miażdżącą przewagę... Ulka rzuciła się na kapitana Krukonów, tak jak przed chwilą na Zachariasza. Pani Hooch tego nie widziała, zajmując się wymiotującymi członkami drużyny Puchonów. Kat wyciągnęła różdżkę, Ann rzuciła się aby rozdzielić tę parę, a Akkarin śmiał się do rozpuku. Widownia wyła. Puchono krzyczeli: Ulka! Ulka! Krukoni przekrzykiwali ich wołając: Roger! Roger! Edytowane przez Penelope dnia 08.02.2014 16:27
![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Sheeby |
Dodany dnia 08.02.2014 16:41
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 512 Dom: HufflepuffPunkty: 5239 Ranga: Osiedlowy szarlatan Data rejestracji: 24.02.13 |
Nie mogło być gorzej, z koncentracją Sheeby jest w tej chwili nie najlepiej, a musi ona znaleźć jedną małą, latającą piłeczkę. Julie westchnęła głośno, wiadomo było, że bez treningów i z taką kondycją w jakiej teraz się znajdują nie wygrają. Więc pozostało tylko dobrze się bawić. Grunt to aby nikt nie dostał tłuczkiem, bo nie ma ochoty słyszeć okropnych dźwięków towarzyszących oczyszczaniu żołądka. Sama czuła się w miarę w porządku, chodź bardzo dobrze wiedziała, że jedna pętelka na miotle, a brzydka ciecz już będzie kapać na podłoże stadionu. Bart, Ula i chyba Smith podeszli porozmawiać z drużyną Krukonów, więc puchonka postanowiła trochę zawrzeć do roboty drużynę. - Alette, wiem, że czujesz się okropnie, ale ślicznie Cię proszę odbieraj kafla i podawaj chłopakom. Oni akurat są w dobrej formie, jestem nawet w stanie myśleć, że Patryk zdobędzie kilka punktów. Możesz to zrobić proszę? Sorel tylko głośno westchnęła po czym ledwie widocznie skinęła głową. - Patryk, słyszałeś. Dostajesz kafel i razem z Zachariaszem zdobywacie punkty. Bawcie się w walone podchody, czy cokolwiek, starajcie się - Julie żywo gestykulując rękoma tłumaczyła puchonom co mają robić. - Christian, Ty za to razem z Ulką walcie tłuczkami w Ann oraz Akkarina, a przede wszystkim w Kat. Jestem w stanie złapać te małe latające, ale jestem w gorszej formie niż ona, więc po prostu ją potraktujcie tłuczkiem, a ja go będę starać się złapać. Wiem, że nie mamy szans już wygrać, ale chociaż złapiemy znicz. Okej? Kolejne kiwnięcia głową. Sheeby obejrzała się do tyłu. Reszta drużyny już do nich wracała. Julie powtórzyła im plan, z którym się wszyscy zgodzili. - Pozostaje jeszcze malutka kwestia, że potrzebujemy się ogarnąć. Zna ktoś jakieś zaklęcie, albo przemycił flakonik? - zapytała Ula spoglądając po wszystkich. - Chyba... chyba ja, ale nie obiecuję, że zadziała. Nawet nie wiem czy nie pogorszy stanu... - powiedział cicho Helfley. Edytowane przez Sheeby dnia 08.02.2014 16:56
![]() Julia part smart ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 08.02.2014 19:47
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Po bardzo dziwnym zaklęciu drużyna Puchonów poczuła się jak nowo narodzona. "Jak nowo narodzona", czyli po prostu jak banda dzieciaków, która nie odróżniała tłuczka od kafla. Alette ziewnęła głośno i wskoczyła na swoją miotłę. Krukowi rzucili się do gry. Puchoni nie do końca zdawali sobie sprawę z zagrożenia. Akkarin już leciał w stronę Smitha, który z trudem zdążył przed nim "uciec". Piłka non stop przelatywała z rąk do rąk, nikt już nie wiedział, co się dzieje. Alette w pewnym momencie udało się przechwycić kafla, ale widząc nadlatującego tłuczka, wypuściła go z rąk. Jednak powoli drużynie Puchonów wracały siły. Z każdą kolejną minutą ścigający czuli się coraz lepiej, a i Julie coraz szybciej porusza się na miotle. Targana złością Ulka uderzyła w jeden z tłuczków, który trafił prosto w Ann. Kafla przejęła Alette. Z zaciętą minę ruszyła w stronę bramek drużyny przeciwnej. "Jeszcze tylko kilka stóp" myślała, zamachnęła się i... Edytowane przez Alette dnia 08.02.2014 19:59
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
Sheeby |
Dodany dnia 08.02.2014 20:07
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 512 Dom: HufflepuffPunkty: 5239 Ranga: Osiedlowy szarlatan Data rejestracji: 24.02.13 |
Alette leciała z kaflem w ręku dosłownie kilka stóp przed pętlą, gdy Ann wściekła po oberwaniu tłuczkiem złośliwe kopnęła nogą w jej miotłę, co skończyło się tym, że Sorel poderwała się w lewą stronę tracąc kafla. Na szczęście Smith zdążył go złapać i zdobyć 10 punktów dla domu Borsuka. Słyszeć dało się wiwaty puchonów cieszących się z pięknego strzału. Jednak Krukoni dalej mieli ogromną przewagę punktową. Gdy już Julie ogarnęła się po zaklęciu, które było dość dziwnym urokiem mogła skupić się na szukaniu znicza. Puchoni w końcu wzięli się za grę i wszystko prawie wyglądało ładnie. Prawie, mianowicie teoretycznie mieli kafla w posiadaniu, ale zaraz jakiś zacięty krukon wytrącał go i strzelał do pętli. Takim sposobem właśnie już było 210:20 dla Ravenclawu. Kat niestety sprytnie omijała wszystkie tłuczki które zostały w jej stronę wysłane przez Ulkę. Natomiast któryś pałkarz drużyny przeciwnej omal nie zrzucił z miotły Patryka. W ciągu gry znicz pojawił się po raz kolejny. Zauważył go Ab, który starał się sekretnie poinformować o tym szukającą swojej drużyny, lecz ona zorientowała się dopiero w chwili kiedy Julie już do niego leciała. Szybko się ze sobą zrównały wyciągając ręce w kierunku trzepoczącej piłeczki, lecz dwa tłuczki po kolei uderzyły obie zawodniczki. - Ooch. To musiało boleć - usłyszeli głos komentatora. - Obie szukające oberwały tłuczkami. Sheeby dostała w lewy łokieć, natomiast Collotye oberwała w stopę! Dobrze, że nie piszczel, chyba każdy wie jaki to bul oberwać w akurat tą kość. Och, sam nie zauważyłem, ale znicz zniknął! Cóż za gra, co za gra! W tym czasie gdy toczyło się to wszystko, Akkairn wrzucił kafla do pętli. Gratuluje, teraz krukoni prowadzą 220:20. Dalej, puchoni, dacie radę. Co prawda, macie gorszą kondycję, ale wierzymy w was... Mecz toczył się dalej, co chwilę były wiwaty od strony domu Borsuka, gdy któryś z ścigających przejmował kafla, ale jak można było się spodziewać również go tracił. Znicz pojawił się znowu, lecz szybko zniknął bez złapania. Chodź trzeba przyznać, że o mały włos, pałkarz Ravenclawu go nie dotknął, czym by go spalił. To było niesamowite patrzeć jak w powietrzu migają barwy granatu i żółci. Pani Hooch zaskakująco mało gwizdała podczas meczu. Obecny wyniki to: 270:20 Bart widocznie był już zmęczony bronieniem, ponieważ udawało mu się blokować 1/3 strzałów. Komentator skomentował jego próby, mówiąc, że po prostu się przejadł na śniadanie. Co mogłoby być prawdą... Złota piłeczka została po raz kolejny zauważona przez szukające, jak i przez widownię. Collotye była niej bliżej i już prawie po nią sięgała, podczas gdy Julie starała się ją dogonić, gdy oberwała tłuczkiem w plecy. To jak się wygięła można było uwiecznić na zdjęciu i spowolnić, bo wyglądało naprawdę fajnie(?) Podczas gdy Kat się zagięła i omal co nie spadła ze swojej miotły, w tym czasie Sheeby przegoniła ją wyciągając swoją zdrową rękę w stronę znicza i już po kilku sekundach od naparcia na miotłę w celu przyśpieszenia trzymała w ręku trzepoczącą piłeczkę. Jednak zanim szukająca Ravenclawu oberwała, Krukoni zdobyli kolejne 20 punktów, po czym skupili się na swojej koleżance zwijającej w bólu. Takim sposobem Ravenclaw wygrał 120 punktami przewagi, pomimo, że to właśnie puchoni zakończyli mecz łapiąc znicz. Oba domy szalały na trybunach i cieszyli się na swój sposób wygraną. Wszyscy zawodnicy gładko zeszli ze swoich mioteł i pogratowali sobie gry. Black mrużyła oczy na każdego przeciwnika, chodź widać było, że i tak pęka z dumy dzięki wygranej. Ulka dostała napadu śmiechu, Alette była uradowana końcem meczu, podobnie jak Bart który zgłodniał niesamowicie. Krukoni dodawali jakieś cięte komentarze, ale tak czy siak wszystko obracało się w śmiech. Edytowane przez Sheeby dnia 08.02.2014 21:06
![]() Julia part smart ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 13.02.2014 15:06
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Stadion jest dostępny do godziny 15 następnego dnia (czyli 14.02) na czas treningu Ślizgonów. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Malwkaaa |
Dodany dnia 13.02.2014 15:07
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 412 Dom: SlytherinPunkty: 6376 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 15.07.13 |
Mia Ladris wyszła na stadion w otoczeniu całej drużyny Ślizgonów. Chłodne zimowe powietrze smagało jej różowe policzki. Pogoda ogółem nie była zła. Po prostu było trochę chłodno. Nic poza tym. Śnieg nie padał. Można było spokojnie grać. Dziewczyna wsiadła na miotłę i wzbiła się w powietrze, pozostawiając kolegów i koleżanki na ziemi, po czym wróciła by zacząć ścigać się z Claire Collins do najbliższej obręczy. Leciały łeb w łeb. Miotła w miotłę, lecz Collins w ostatniej chwili przyspieszyła, zostawiając przyjaciółkę kilka metrów z tyłu. - Wygrałam! - krzyknęła radośnie Claire, robiąc kilka kółek wokół Malwki na znak triumfu. Edytowane przez Malwkaaa dnia 13.02.2014 15:19
"Ten, któremu starczy odwagi i wytrwałości, by przez całe życie wpatrywać się w mrok, pierwszy dojrzy w nim przebłysk światła."
Slytherin przyjmuje takich, Co mają czystą krew. Co mają więcej sprytu Od uczniów domów trzech. ![]() Sé onr sverdar sitja hvass! |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 13.02.2014 15:21
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
Johnson wzbiła się leniwie w powietrze i zaczęła obserwować Mię i Clarie. Miała cichą nadzieję, że wygra Mia, niestety. Postanowiła zrobić krótką rozgrzewkę i zaczęła rozciągać się na miotle. Bez problemu dotykała końca miotły, a potem zwinnie odwracała się i mierzwiła sztywne witki. Wykonała jeszcze kilka ćwiczeń siedząc, aż w końcu wstała i zrobiła perfekcyjną pętlę. Oczywiście, że chciała się popisać. Z radością zanotowała, że kilka osób klasnęło parę razy w ręce. - Chriss, przestań odstawiać przedstawienie. Angelina wznosiła się powoli, jak bombowiec. ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
Malwkaaa |
Dodany dnia 13.02.2014 15:37
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 412 Dom: SlytherinPunkty: 6376 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 15.07.13 |
Idealna pętla w wykonaniu Christiny wywołała burzę oklasków. Mia i Claire były pod wrażeniem umiejętności koleżanki, lecz wiedziały też, że Christi popisuje się tylko po to, żeby reszta drużyny spróbowała być choć w połowie tak dobra jak ona na treningu. Christina zrobiłaby wiele, żeby drużyna Ślizgonów dawała z siebie wszystko. Podobnie, a nawet bardziej starała się to uczynić kapitan drużyny - Angelina Johnson. Każdy je za to lubił. Christina po kilku prośbach pani kapitan w końcu przestała się popisywać, ale kiedy tylko Ang odwróciła się do niej na chwilę plecami, wykonała kolejną pętlę. Angelina odwróciła miotłę w jej kierunku. Christi udawała, że nic się nie stało, ale wydała ją salwa śmiechu wywołana wśród członków drużyny jej zabawnym zachowaniem. Angelina spojrzała na nią z politowaniem. Po chwili roześmiała się i zwróciła się do pozostałych: - Możemy wreszcie zacząć trening? Edytowane przez Malwkaaa dnia 13.02.2014 15:48
"Ten, któremu starczy odwagi i wytrwałości, by przez całe życie wpatrywać się w mrok, pierwszy dojrzy w nim przebłysk światła."
Slytherin przyjmuje takich, Co mają czystą krew. Co mają więcej sprytu Od uczniów domów trzech. ![]() Sé onr sverdar sitja hvass! |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 13.02.2014 15:54
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
- Tak jest, pani kapitan. - zawołała żwawo Christina i pochyliła się na miotłę tak mocno, że znalazła stabilne oparcie dla mostka. Łokcie wsparła na trzonku, a głowę na dłoniach. Czekała na rozkazy. - Doobra - Angelina zmierzyła siostrę lodowatym spojrzeniem - Ustawić mi się w dwóch rzędach i sprint do bramek. Posłusznie ustawili się tak jak kazała i po kolei opuszczali wyimaginowane bloki startowe. ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 13.02.2014 16:18
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Angelina latała wokół swojej drużyny, patrząc na nią z góry. Ostatni mecz był porażką i to jeszcze z ich najbardziej znienawidzonym Domem - Gryffindorem. Snape zaprosił ją nawet po meczu do prywatnego gabinetu, by zrugać ją po wsze czasy, wspominając o tym, jak profesor McGonagall skwitowała całe to wydarzenie. - No cóż, Severusie. Lepiej szukaj sobie czegoś nowego do postawienia na półce, zamiast Pucharu Angelina obiecała mu, że przynajmniej nie będą mieli ostatniego miejsca. Mecz z Puchonami, to powinno być łatwe. - Draco, szybciej! Taka miotła powinna się rozpędzać do prędkości Christiny w ciągu dwóch sekund, słyszysz? DWÓCH SEKUND! - zaczęła strofować blondwłosego. Na boisku wstępował w nią demon. - Mia, na Merlina! Zwód Wrońskiego, nie Polubicka! WROŃSKIEGO! - Dobra Angelina, może trochę przerwy, co? - zapytała zmachana Claire, podnosząc zmęczoną twarz w kierunku chmurnego nieba. Zbierało się na deszcz. - Ćwiczymy aż ktoś zleci z miotły! - warknęła jedynie pani kapitan, wzbijając się jeszcze wyżej. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Bad wolf |
Dodany dnia 13.02.2014 16:24
|
![]() Pochwały: 7 Postów: 1666 Dom: SlytherinPunkty: 12316 Ranga: Wielki Mag Data rejestracji: 20.09.13 |
- To się da załatwić - mruknęła między szybkimi oddechami i odleciała w przeciwną stronę. Obserwowała każde poczynanie pani kapitan, po czym wspólnie z resztą drużyny wykonywała jej ćwiczenia. Sama rozgrzewka trwała długo, co pozwoliło chmurom puścić kilka łez, a mówiąc normalnie, zaczęło kropić. Nawet to nie przeszkodziło Angelinie dawać wycisku innym. - Słuchajcie, nasza porażka odbiła się na naszym kochanym profesorze Snape, a jak wiecie, nie możemy dać innym powodu do kpin z niego. Musimy wygrać z Puchonami, zrozumiano? Pokonamy Kluski, tylko się przyłóżcie do cholery! - krzyknęła, a ostatnie słowo odbijało się w uszach drużyny. I właśnie wtedy zdarzyło się coś dziwnego. DIMASH ![]() ![]() |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 14.02.2014 12:22
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
Nad boiskiem nagle zebrały się ciemne chmury i zaczęło grzmieć. Zamiast zsiadać z mioteł i biegiem lecieć do szatni, zawiśli w powietrzu i przyglądali się tej anomalii pogodowej. - Burza? Burza w lutym? - Christina nie dowierzała - Coś mi tu śmierdzi. - stwierdziła Bad i podleciała do Angeliny. - Kończymy? To może być niebezpieczne. - Niebezpiecznie to będzie, jak jak was pozabijam... Natychmiast do roboty. Ścigające, kafel w dłoń i podawajcie sobie kafla. Pałkarze.... Kierować tłuczki w tyczkę od środkowej bramki. Chcę słyszeć jak się odbijają. Szukająca!! W ciemności ciężko będzie znaleźć znicz, ale ty masz na to tylko pięć minut. Do roboty!!! - wrzasnęła i w tym momencie zaczęło lać. ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
gne |
Dodany dnia 16.02.2014 15:23
|
![]() Pochwały: 24 Postów: 3001 Dom: RavenclawPunkty: 23582 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 29.08.07 |
Otwieram stadion na czas treningu Gryffonów. Czas od 15.20 do 22.20. Połamania mioteł! ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |



Sharllottka
wracam po paru latach, a tu fandom umarł 




Ravenclaw

















Hufflepuff






















Slytherin


































