Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Stadion Quidditcha
|
|
Alette |
Dodany dnia 27.04.2014 15:43
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Alette miała tego dnia wyśmienity humor, choć wyraz jej twarzy dziwnym trafem temu przeczył. Cóż... Puchonka dosyć często chodziła skrzywiona, przez co odpychała od siebie resztą uczniów. Kiedy Ulka wraz z nową dziewczyną o tajemniczym imieniu Justyna zaczęły się szarpać na boisku, w ogóle nie zwróciła na to uwagi, tylko latała dookoła boiska. Z jakiegoś powodu dziewczyna ją denerwowała, chociaż właściwie Al drażnił każdy o anielskim wyrazie twarzy. Postanowiła pozbyć się tego wrażenia. Chciała nawet pomóc Justynie doprowadzić się do porządku po kolejnej akcji z tłuczkiem (Puchonka dostała nim prosto w brzuch), ale Bart był pierwszy. Podleciał do koleżanki i zrobił to, co chciała Alette, z tym że on przy tym uśmiechał się tak, jak jeszcze nigdy. Al zmarszczyła brwi. Edytowane przez Alette dnia 27.04.2014 15:52
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
Hermiona Justysia |
Dodany dnia 27.04.2014 19:10
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 947 Dom: HufflepuffPunkty: 25374 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 10.09.08 |
Puchonka znowu wylądowała w błocie. - Kurde! - zaklęła pod nosem. Oberwała tłuczkiem w brzuch, leżąc w kałuży zauważyła, że dwie osoby zerwały się. To była Alette, przeleciała kawałek, jednak uprzedził ją Barlom. Wysoki chłopak bardzo szybko przyleciał do Justyny. Zeskoczył z miotły prosto w błoto, nie przejmował się, że szaty pobrudzi. Brnąc przez liczne kałuże podszedł do dziewczyny i chwycił ją za rękę. Nie znali się tak dobrze, jednak czasami na siebie wpadali w dormitorium albo wielkiej sali. Chłopak mocno pociągnął ją do góry. , aby mogła stanąć na własnych nogach. Justyna cała obolała wstała, chwiejąc się przytrzymała się ramienia kolegi z drużyny. - Nic ci nie jest? - zapytał wyraźnie zainteresowany. - Chy...ba nie - wyjąkała. Pomacała się dłonią po żebrach, na szczęście tylko troszkę bolały po pierwszym spotkaniu z tłuczkiem. Reszta była cała. Wzięła kilka głębokich oddechów i była gotowa do dalszego treningu. - Masz tu chusteczkę. Podziękowała i wytarła sobie twarz. Spojrzała na Barta i zauważyła, że za okularami kryją się ładne oczy - zielone. Poczuła, że pod resztą błota na twarzy pojawiają jej się rumieńce. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 27.04.2014 19:16
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Alette przez chwilę wisiała w powietrzu kompletnie zszokowana. Kompletnie nie wiedziała, jak powinna zareagować. Okulary jak zwykle zjechały na czubek jej nosa, kiedy dosłownie jak strzała wystrzeliła w kierunku bramek i przerzuciła kafla przez jedną z pętli. Bart w ogóle nie zwrócił na to uwagi - gawędził sobie z zarumienioną Justyną, przeczesując dłonią swoje włosy. - O nieee - powiedziała do siebie Al, ściągając okulary i wyrzucając je w przestrzeń. - Tak nie będzie. Ścisnęła w dłoniach kafla, po czym cisnęła nim w rozmawiających. Justyna w ostatniej chwili zdołała uskoczyć przez lecącą piłką, ale Bart nie miał tyle szczęścia - kafel trafił go w ramię, przez co chłopak zachwiał się niebezpiecznie. - Co jest? - zawołał zdezorientowany w stronę Alette. - Może byście wzięli się do roboty, co? A może sama mam trenować? Julie ponownie musiała zaprzestać swoich poszukiwań znicza i podleciała wprost do Sorel. - Tłuczek - wycedziła przez zaciśnięte zęby. - Co? - Tłuczek atakuje zawodników. Nie kafel, Alette. - Jasne, zrozumiałam. To niech w takim razie Justyna zajmie się tłuczkami, a Bart kaflem, a nie sobą nawzajem. Obrażona odleciała w stronę bramek. Edytowane przez Alette dnia 27.04.2014 19:28
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 27.04.2014 19:30
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
Ramię bolało go, ale na szczęście dzięki ochraniaczom nic się nie stało. Bardziej uderzyła go uwaga Alette. Rumieniec na jego twarzy pobił ten skrywający się pod błotną maseczką ich nowej pałkarki. Mruknął coś pod nosem i wskoczył na miotłę, by znaleźć się koło bramek. - Alette, jak jesteś tak skoncentrowana na treningu to spróbuj wbić mi trzy kafle. Ustawił się w pogotowiu, a reszta ścigających utworzyła zgrabną formację. Kiedy już zbliżali się do Barta, zostali rozbici przez nadlatujący tłuczek. To była wina Justyny, na którą Bart zapatrzył się przez chwilę z podziwem. Niestety Alette nie poddała się tak łatwo. Zanurkowała po kafla i korzystając z nieuwagi obrońcy cisnęła czerwoną piłką. Bart zobaczył ją nieco zbyt późno, gdyż rzucił się w kierunku bramki, jednak kafel musnął opuszki jego palców zanim wpadł dokładnie w środek prawej obręczy. Alette była wyraźnie zadowolona. - Nie ciesz się tak. Masz jeszcze dwa do wbicia i tym razem nie zamierzam dać ci forów. Edytowane przez Barlom dnia 27.04.2014 19:41
Mistrz opisów Mistrz podpadania wszystkim jeśli chcesz się na kimś zawieść pisz, a na pewno w czmś podpadnę ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 27.04.2014 19:43
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
- Fory - zaśmiała się Alette. - Tak się mówi, jasne. Podała kafla do Patryka, który przechwycił zręcznie piłkę. Al przez chwilę mierzyła Barta złym spojrzeniem, ale w końcu odleciała, by ćwiczyć z pozostałymi ścigającymi. Musiała się skupić, jeśli chciała strzelić jeszcze dwie bramki. Bart był doprawdy jakby rozkojarzony (co nawiasem w ogóle jej się nie spodobało), ale i tak zazwyczaj potrafił bez większego problemu poradzić sobie z jej atakami... chyba, że była w stu procentach skupiona... - Uważaj! - zawołała nagle Ulka do pogrążonej we własnych myślach Alette. Puchonka jednak nie zdążyła zareagować: tłuczek odbity przez Justynę trafił ją prosto w twarz. Czuła jak krew zalewa jej buzię i właściwie nic poza tym się nie liczyło. Była zła na siebie i na tą nową, ale nie mogła nic powiedzieć, bo bordowa ciecz wydobywająca się z nosa nazbyt to utrudniała. Próbowała złapać oddech, jednak z każdą sekundą robiła się coraz bardziej wściekła, co o dziwo wcale nie dodało jej energii. Ledwo trzymała się na miotle, nie miała nawet siły zlecieć na na ziemię. - Wszystko w porządku? - zapytał jej Patryk. - Cholera jasna - rzuciła w odpowiedzi Al, na nic więcej nie było ją stać. Edytowane przez Alette dnia 27.04.2014 19:59
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 27.04.2014 19:53
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Port zerwał z siebie szatę, ukazując swój nagi tors i przyłożył ją do nosa Al. Puchonka zeszła na ziemię z pomocą chłopaka, który wtulił się w nią jak w poduszkę. Ulka wybuchła szaleńczym smiechem i również skierowała się ku boisku. - Jak się masz Al, widzę że znalazłaś sobie nowego rycerza? - Zamknij się! - warknęła Alette, próbując uwolnić się z objęć pomocnego Puchona. Edytowane przez ulka_black_potter dnia 27.04.2014 20:32
![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 27.04.2014 20:37
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
- Boże, co się dzieje znowu?! - Julie chyba straciła cierpliwość, kiedy zobaczyła do połowy rozebranego Patryka i zalaną krwią Alette. Tymczasem Sorel zastanawiała się kogo zaatakować w pierwszej kolejności. Ulkę? Patryka? Justynę? Barta? Miała ochotę ich wszystkich posłać do piekła. - Nic - wymamrotała pod nosem w odpowiedzi na pytanie kapitana drużyny. Wytarła krew kapiącą z nosa, chciała zapanować nad łzami wściekłości, które wypełniły jej oczy. - Ktoś jeszcze chce się na kimś wyładować?! - wrzasnęła Julie, ciskając miotłę na ziemię. - Może zamiast treningu urządźmy tutaj sobie klub pojedynków, co? Porzucajmy się kaflem, tłuczkami, atakujmy, cholera jasna, pałkami, miotłami, z zniczem wydłubmy sobie oczy! Zawodnicy stanęli jak wbici w ziemię. Julie rzadko się złościła, ale kiedy już do tego dochodziło, nikt nie był w stanie nic powiedzieć. - Co się z wami dzieje? - kontynuowała kapitan. - Na ostatnim meczu pokazaliśmy się od najgorszej z możliwych stron. Teraz chcemy tego samego? Co?! Nikt jej nie odpowiedział. Wszyscy stali z pochylonymi głowami. - Pytałam o coś! Chcemy tego samego?! - Nie - mruknęli pod nosami zawodnicy. - Świetnie, to teraz brać się za ćwiczenia! Chcę was widzieć w doskonałej formie... Po tych słowach zawodnicy dosiedli swoich mioteł i odlecieli. Julie zatrzymała tylko Al i jak tylko doprowadziła jej nos do porządku powiedziała: - To ostatnia tego typu akcja, Alette. Zachowuj się tak dalej i o meczu możesz zapomnieć. - Odwróciła się i odeszła, pozostawiając Sorel w głębokim szoku. Alette przez chwilę nie ruszyła się z miejsca. Czuła jak wściekłość i żal momentalnie ją opuszczają, pozostała tylko koszmarna groźba Julie. Ten dzień nie mógł być gorszy. Nie miała ochoty już z nikim rozmawiać. Nigdy. Edytowane przez Alette dnia 27.04.2014 20:52
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
Hermiona Justysia |
Dodany dnia 27.04.2014 21:02
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 947 Dom: HufflepuffPunkty: 25374 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 10.09.08 |
Justyna stała jak wryta. Kapitan krzyczała na wszystkich, widać było, że mało brakuje, a rzuci się każdego z osobna. Nikt się nie odzywał. Po monologu, drużyna wzbiła się na wysokość. Każdy zajął swoje stanowisko. Justyna z pałką w ręce odleciała jak najdalej. Nie chciała, aby kolejne zamieszanie się przez nią zrobiło. Teraz trening rozpoczął się na dobre. Ścigający z zawrotną prędkością podawali sobie kafla, a Bart bronił. Zwinny chłopak złapał większość rzucanych piłek. Ulka wraz z nowym pałkarzem celowały w drużynę, a oni sprytnie unikali śmiercionośnych tłuczków. Nagle Julie spostrzegła błysk po wschodniej części stadionu. Z szybkością błyskawicy, pochylając się nad miotłą, ruszyła w stronę złotego punkciku. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Sheeby |
Dodany dnia 28.04.2014 20:11
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 512 Dom: HufflepuffPunkty: 5239 Ranga: Osiedlowy szarlatan Data rejestracji: 24.02.13 |
Julie czuła się winna, że wypowiedziała takie, a nie inne słowa akurat do Alette. Fakt, że była zła nie powinien jej usprawiedliwiać, ale w czasie treningu puchonka jednak trzymała się tej myśli. Zamierzała to cofnąć. Nie czuła się także dobrze z tym, że ten trening był jednym z najgorszych, co chwilę były jakieś potyczki czy walki i nie mogła nie zareagować krzykiem. Poza tym nie ćwiczyli za dużo przez te wszystkie afery. Uśmiechała się do wszystkich, gdy tylko złapała kontakt wzrokowy. Coś w stylu żalu za grzechy. Trening dobiegał już niestety końca. Alette, Patryk i Zachariasz współgrając starali się ograć Barta, natomiast ten nie dawał kaflowi przelecieć przez żadną pętlę. Ula i Justina najwidoczniej przestały zwracać na siebie uwagę, którą poświęciły tłuczkom i pałkom w rękach. Julie ponownie obserwowała drużynę z góry, nie zapominając o rozglądaniu się za zniczem. Uważała, że naprawdę fajnie patrzy się na żółtoczarne szaty z tej perspektywy. A szczególnie kiedy podczas ataku na pętlę, ścigający wykonywali różne manewry. W końcu po stadionie rozległ się gwizdek i wszyscy gładko wylądowali na ziemi. Co prawda każdy prócz Patryka - który coś trajkotał pod nosem - wracał do szatni w ciszy. Julie stanęła na środku szatni, przepraszając za krzyki i dziękując za ostatnie minuty treningu. Po tym, jak wszyscy wyszli, złapała tylko Sorel, by ją przeprosić: - Hej, Al. Naprawdę mi głupio. Nie miałam tego na myśli i chociaż głupio jest się tłumaczyć, to muszę powiedzieć, że to pewnie przez moją złość. Przepraszam i proszę się tymi słowami nie przejmuj... Świetnie ci dzisiaj poszło, aż do tej akcji z Justiną, ale cóż, rozproszyło cię to tylko na chwilę. Dziękuję i jeszcze raz przepraszam. Puchonka uśmiechnęła się tylko ciepło i kiwnęła głową, po czym razem opuściły pomieszczenie marząc o czymś do jedzenia. ![]() Julia part smart ![]() |
|
|
|
gne |
Dodany dnia 04.05.2014 11:12
|
![]() Pochwały: 24 Postów: 3001 Dom: RavenclawPunkty: 23582 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 29.08.07 |
Stadion zostaje otwarty na trening Ślizgonów. ![]() |
|
|
|
Malwkaaa |
Dodany dnia 04.05.2014 15:20
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 412 Dom: SlytherinPunkty: 6376 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 15.07.13 |
Drużyna Ślizgonów weszła na boisko. Słońce delikatnie ogrzewało ich twarze, a wiatr był słaby, przyjemnie chłodny. - Idealnie - skomentowała warunki Angelina. Niektórzy przyznali jej rację, kładąc się na świeżo skoszonej trawie i wdychając cudowny zapach. - Nie ma tak łatwo - postawiła ich do pionu pani kapitan. - Najpierw rozgrzewka, trening, później odpoczynek. Pięć okrążeń truchtu wokół boiska. Raz, raz! Chcieli protestować, ale woleli nie narażać się na gniew kapitana, więc pobiegli. Na czele biegły Christina, Angelina i Dosia, za nimi wlekła się reszta, narzekając na co tylko się dało. W końcu, po wyjątkowo wyczerpujących pięciu okrążeniach, wsiedli na miotły. Edytowane przez Malwkaaa dnia 04.05.2014 15:30
"Ten, któremu starczy odwagi i wytrwałości, by przez całe życie wpatrywać się w mrok, pierwszy dojrzy w nim przebłysk światła."
Slytherin przyjmuje takich, Co mają czystą krew. Co mają więcej sprytu Od uczniów domów trzech. ![]() Sé onr sverdar sitja hvass! |
|
|
|
dobrosia1 |
Dodany dnia 04.05.2014 15:43
|
![]() Postów: 764 Dom: SlytherinPunkty: 9768 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 07.03.14 |
- Zaraz zaraz! - krzyknęła pani kapitan, która jako jedyna nie wsiadła jeszcze na miotłę - A kto wyciągnie piłki?! Już, lecieć mi po nie, jak na skrzydłach! Wszyscy stali ze spuszczonymi głowami, nikt się nie zgłaszał. - Oj, ja wam dam! Mam was wyręczać?! - rozgniewała się Angelina przeraźliwie dmuchając gwizdkiem do ucha Dosi - Dośka, leć po skrzynie z piłkami, ale już! Ewilan niechętnie poczłapała do schowka odprowadzana złośliwymi uśmieszkami reszty drużyny. Kiedy wróciła z piłkami, ekipa była już w powietrzu. Szybkim ruchem postawiła skrzynię na trawie, usiadła na miotle i odepchnęła nogami od ziemi. Nie będzie męczyć się z tłuczkami. Już swoje dostała, niech ktoś inny narazi się na tłuczki. - A piłki?! - zawołała do niej pani kapitan zataczając pętlę - Same się nie uwolnią! Edytowane przez dobrosia1 dnia 04.05.2014 15:50
![]() MÓJ RUDZIELEC! [img] ![]() [/img] Slytherin górą! ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Malwkaaa |
Dodany dnia 04.05.2014 16:42
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 412 Dom: SlytherinPunkty: 6376 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 15.07.13 |
Malwka, widząc niechętnie wlokącą się do skrzyni z piłkami Dosię, zeszła z miotły i podbiegła, pomóc koleżance. Mia otworzyła skrzynię. - Trzymaj - powiedziała, podając dziewczynie kij - i broń mnie. - Dlaczego ja? - spytała ze smutną miną. - Nie narzekaj. Ciesz się, że chociaż ja przyszłam ci pomóc. Po tych słowach Ewilan niechętnie chwyciła pałkę, a Mia wypuściła tłuczki i znicz. Wzięła w rękę kafla i wyrzuciła go wysoko w powietrze, gdzie złapała go Christina. Edytowane przez Malwkaaa dnia 04.05.2014 16:59
"Ten, któremu starczy odwagi i wytrwałości, by przez całe życie wpatrywać się w mrok, pierwszy dojrzy w nim przebłysk światła."
Slytherin przyjmuje takich, Co mają czystą krew. Co mają więcej sprytu Od uczniów domów trzech. ![]() Sé onr sverdar sitja hvass! |
|
|
|
dobrosia1 |
Dodany dnia 04.05.2014 17:15
|
![]() Postów: 764 Dom: SlytherinPunkty: 9768 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 07.03.14 |
- Dobra, dalej - rzuciła Angelina i podała kafla Belli - Nie guzdrać się! - Spokojnie - odpowiedziała cicho - Nie pali się - Co tam mamroczesz?! - zdenerwowała się kapitan W odpowiedzi Dosia odbiła w nią tłuczek, który podała jej Mia. Angelina w ostatniej chwili się uchyliła i groźnie zmarszczyła brwi. - Co to miało znaczyć, Ewilan Dylan?! Ale Mia i Dosia były już w powietrzu. Drugi tłuczek pofrunął prosto w ręce Belli. - Żeby mi to był ostatni raz! - zagroziła Ang - W drużynie się nie obrażamy tylko trenujemy! Dosia spojrzała na nią krzywo z oczami pełnymi smutku. To była dla niej przesada, nienawidziła krytyki do swej osoby. Schyliła się i poszybowała wprost na Angelina. Ta jednak zwinnie się uchyliła. Wyciągnęła różdżkę i rzuciła na Dosię jakieś zaklęcie. Nie chciała jej skrzywdzić, tylko ośmieszyć przed resztą drużyny, aby zobaczyła, że nie toleruje takich zachowań. Edytowane przez dobrosia1 dnia 04.05.2014 17:26
![]() MÓJ RUDZIELEC! [img] ![]() [/img] Slytherin górą! ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 04.05.2014 23:07
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Angelina zawahała się chwilę i skierowała różdżkę na ogon miotły Dosi. Witki zajarzyły się lekkim płomieniem, jednak natychmiast zgasły. Został tylko osmolony tył. - Żeby mi to było ostatni raz! - zawołała, chowając różdżkę i szybując na przeciwległy koniec stadionu. Tam ustawiła dwóch nowych pałkarzy, kazała Malwce rzucić tłuczek i następnie ćwiczyła z pałkarzami trafianie w żywy cel, jakim sama była. Christina wraz z Malwką trenowały wbijanie kafla do półokręgów, gdzie w roli obrońcy występował jak zawsze niezawodny Marcus Flint. Dosia natomiast musiała wypatrywać w przestworzach znicza i próbować go jak najszybciej złapać. Jej misja była ogromnie ważna, ale trenowane strasznie samotne, gdyż poszukiwać znicza musiała sama. - Boże, kiedy kończymy? - jęknęła po pół godzinie w kierunku ścigających. - Kiedy ktoś z nas spadnie z miotły - rzuciła na jednym wydechu Malwka, nie czując już rąk, w których zaciskała kafla. - Dzisiaj Angelina jest żywym celem... Oby nasi pałkarze mieli cela - zaśmiała się Christina, podlatując z dołu Malwki i niepostrzeżenie zabierając jej kafla. Pokazując na odchodne język, rzuciła nim w lewą obręcz. - Flint, pajacu! A taki ładny zwód zrobiłam! - krzyknęła w kierunku szczerzącego się Ślizgona, gdy ten obronił jej rzut. - Masz przede wszystkim trafiać! - Usłyszeli z drugiego końca boiska głos Angeliny, która jak zawsze próbowała panować nad całą sytuacją. - Dosia, ZNICZ! Ewilan z ponurą miną wzniosła się wyżej i przetarła zmęczone oczy. Pogoda była piękna dla reszty drużyny, ale nie dla niej. Świecące słońce i błękitne obłoczki skutecznie maskowały malutką, skrzydlatą piłeczkę. - PRZERWA! - ryknęła nagle po dwóch godzinach Angelina, litując się nad swoją obolałą drużyną. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 05.05.2014 00:04
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Czas treningu dobiegł końca, stadion zostaje zamknięty Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Sann |
Dodany dnia 11.05.2014 21:17
|
![]() Pochwały: 5 Postów: 843 Dom: RavenclawPunkty: 16701 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 12.11.10 |
Otwieram stadion na czas treningu Puchonów - do 13.05, do godziny 14:00. British English & The Lord of the Rings - moje dwie największe miłości <3 "All that is gold does not glitter, Not all those who wander are lost; The old that is strong does not wither, Deep roots are not reached by the frost. From the ashes fire shall be woken, A light from the shadows shall spring; Renewed shall be blade that was broken, The crownless again shall be king." ~ J.R.R. Tolkien "All we have to decide is what to do with the time that is given to us..." ![]() "Tłumaczenia są jak kobiety: te wierne nie są piękne, a te piękne nie są wierne." "Moja Mistrzyni Tłumaczeń" ~ Łoś :* "Moja Guru angielskiego" ~ Sef :* ![]() ![]() "Kasia została rozjechana walcem na drodze, czy jej rodzinie przysługuje roszczenie o naprawienie szkody?" - czyli jak wytłumaczyć laikowi, co to są kazusy. ~ Alette :* Do Heleny "Przebiegasz palcami po stronach, Co niosą oświaty kaganek. Spoczynek Ci obcy jest nocą, Twój wieczór to dla innych ranek. Boleśnie odrywasz głowę, Znad ksiąg w pozłacanych ramach. I wiesz, że jest jedna odpowiedz, Na wszystko co masz dziś w planach. I chociaż chcesz się zatrzymać, Nie możesz, gdy już go posiadasz, I chociaż stroisz nim głowę, Na nic nie odpowiadasz. Czy możesz być lepsza od innych? Jak dorównać ideałowi? Dlaczego nikt nie dostrzega, Tego rodzaju niedoli? Jak masz się czuć dumna, Gdy czujesz się gorsza lub inna. Jak dusza Twa dużo słabsza, Ma zostać ciągle niewinna? Czy można Ci wybaczyć Że kochasz to co nie Twoje? Choć masz ogromną urodę Nie nią chcesz czynić podboje. Słabość do przedmiotów, Tak dobrze wszystkim jest znana. Lecz ciągle nosi piętno, Dla wielu jest zakazana. Porzuć więc swoje marzenia, Gdy jeszcze nie jest za późno. Kochaj to co masz od losu, Nikt nie dał Ci nic na próżno." ~ Anciol z dedykacją dla mnie <3 ![]() |
|
|
|
Sheeby |
Dodany dnia 11.05.2014 21:36
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 512 Dom: HufflepuffPunkty: 5239 Ranga: Osiedlowy szarlatan Data rejestracji: 24.02.13 |
Julie była zaskoczona, kiedy zauważyła, że już ktoś znajduje się w szatni. Była to Alette w połowie już ubrana w żółto-czarne. Obie się przywitały, nawiązując rozmowę podczas przebierania się. Zaczęło się schodzić coraz więcej zawodników, aż w końcu zabrakło tylko Patryka. Kapitan czekała cierpliwie na jego przybycie, ale kiedy nagle ustała głucha cisza podeszła wyjrzeć czy przypadkiem Szarc nie jest tuż przed wejściem. Stała chwilkę, aż zauważyła jego kontur, który do niej truchtał. - Szybciej proszę. - Zaskomlała i wróciła do drużyny. Wreszcie cała drużyna była gotowa, trzymając swoje miotły i wychodząc na stadion. Ustawili się przed Julie, a ona zaczęła mówić o dobrej pogodzie, kondycji i zdrowym żywieniu przed meczami i treningami. Bart krzywił się na tą ostatnią część i szeptał do ucha Uli. Puchonka jeszcze chwilę trajkotała, aby się dziś popisali i w końcu, kafel został uwolniony wraz z tłuczkami i zniczem. Na gwizdek, odepchnęli się nogami od podłoża i trening się zaczął. Sheeby znów umiejscowiła się najwyżej obserwując wszystkich baczniej niż ostatnio, myślała tylko o tym, aby zanim cokolwiek się zacznie - zaprzestać temu. Nie umknęło jej uwadze, że Justyna patrzy na Barta, który śledzi kafel, a jej przygląda się drugi pałkarz, Ula. Na razie było spokojnie. Zachariasz do tej pory nie rzucił żadnym komentarzem i współgrał z pozostałymi ścigającymi. Sprawiał wrażenie popisującego się, ale dlaczego? Edytowane przez Sheeby dnia 11.05.2014 21:53
![]() Julia part smart ![]() |
|
|
|
Hermiona Justysia |
Dodany dnia 11.05.2014 22:01
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 947 Dom: HufflepuffPunkty: 25374 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 10.09.08 |
Justyna zatrzymała się w miejscu. Ukradkiem spoglądała na Barloma, chłopak świetnie bronił. Spięła włosy w ciasny kok i postanowiła wziąć się za siebie. Od kilku dni chodziła poddenerwowana, nie chciała zepsuć nikomu nastroju, a tym bardziej treningu. Podleciała do tłuczka i z całej siły odbiła go w stronę Zachariasza. Chłopak w ostatniej chwili uniknął ciosu, piłka tylko musnęła jego czuprynę. Puchon rozejrzał się, a z rąk wyleciał mu kafel. W tym momencie podleciała Al i zwinnie rzuciła piłką w stronę bramkarza, ten zagapił się gdzieś i nie zdążył złapać. - Trafiłam! - wykrzyknęła Puchonka. - Brawo, świetnie wam idzie - pochwaliła ich kapitan i wróciła na dalsze poszukiwania złotej piłeczki. Edytowane przez Hermiona Justysia dnia 11.05.2014 22:09
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 11.05.2014 22:12
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Alette miała tego dnia umiarkowanie dobry humor, głównie za sprawą akcji ze zbrojami na korytarzu. Nie miała szczególnego zaufania do Angeliny Johnson, ale ta naprawdę zmieniła jej samopoczucia. W dodatku tego samego dnia poznała bliżej Raven, a uznała to za sporu sukces - trzymała się z niewielką liczbą osób, w dodatku ostatnio nie mogła złapać kontaktu z Ulką, a sprawy z Bartem strasznie się skomplikowały. Jakby tego brakowało, martwiła się o swoje jajo, które co jakiś czas wydawało z siebie dziwne dźwięki, jakby zwierzątko tam ukryte chciało się wykluć. Alette nie chciała zrobić smoczątku krzywdy, ale nawet nie miała kogo się poradzić. Mimo to starała się skupić, w końcu musiała wypaść o wiele lepiej niż na ostatnim treningu. Zwłaszcza, że Julie bacznie jej się przyglądała. Na całe szczęście udało jej się przechwycić kafla i przerzucić przez jedną z bramek, korzystając z chwili nieuwagi Barta. - Trafiłam - krzyknęła z entuzjazmem, a na jej twarzy rozkwitł wesoły uśmiech... uśmiech, który z zasady pojawiał się na jej twarzy dosyć rzadko. Kiedy jednak napotkała spojrzenie Barta, jej dobry humor momentalnie zgasł. Odwróciła się szybko i poszybowała w stronę Ulki. - Brawo, świetnie wam idzie - pochwaliła ich Julie, klepiąc Al po plecach. Ta wyprostowała się zadowolona, chociaż drżenie dłoni zdradzało poziom jej zdenerwowania. Zdenerwowania, które rozrastało się z każdym uśmiechem Barta skierowanym do Justyny. Alette zaczęła się zastanawiać, do czego doszło w kuchni, odkąd z niej wyszła i czy ta dwójka w ogóle zwróciła uwagę na jej odejście... "A z resztą...walić to!" pomyślała, po raz kolejny przechwytując kafla. Edytowane przez Alette dnia 11.05.2014 22:25
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |



Sharllottka
wracam po paru latach, a tu fandom umarł 




Hufflepuff


































Ravenclaw

Slytherin





























