Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Stadion Quidditcha
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 28.05.2014 00:32
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
- Dobra drużyno, teraz każdy idzie na inne linie! Już, już! - krzyknęła Angelina, podlatując do swojej drużyny na miotle. - Co? - zapytała zdziwiona Christina, rozdziawiając buzię. - Co mamy zrobić? - krzyknęła Dobrosia, patrząc bezradnie na swojego kapitana. - Zamienić się miejscami funkcjami, jakkolwiek chcesz. Chcę zobaczyć jak sprawdzacie się na innych liniach - wyjaśniała powoli Angelina, uśmiechając się promiennie dumna ze swojego pomysłu. - Ciebie chyba pogięło! - Christina zamknęła buzię i spojrzała ze złością na siostrę. Co za idiotyczny pomysł... -... przecież to fantastyczny pomysł! Musimy się rozwijać, odświeżyć! Dobrosia, idziesz na ścigającą, Christina zostaje pałkarzem... - PAŁKARZEM?! - Uderzasz pałką w tą wielką, bordową, latającą piłkę i próbujesz trafić w przeciwnika, wiesz? - Angelina uśmiechnęła się szeroko. - Ja cię dzisiaj zabiję - wycedziła przez zęby młodsza Johnsonówa, zaciskając ręce na trzonku miotły. - A kto będzie moim przeciwnikiem? - Ja. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 28.05.2014 12:16
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
Angelina z obłąkańczym uśmiechem na twarzy rzuciła siostrze krótką, grubą pałkę. Christina przyjrzała się jej niepewnie. - Nie ma co grymasić. Malwka, obrona. Nie, nie obchodzi mnie, że nigdy tego nie robiłaś. Teraz masz okazję. Bella, szukająca. Co z tego, że nie masz aż tak dobrego wzroku. Wszystkie dziewczyny miały mord w oczach. Młodsza Johnson nachyliła się do stojącej obok Dobrosi. - Myślisz, że jako pałkarz mogę wypuścić pałkę? Ot tak, wiesz... prosto w jej brzuch? Zachichotały przez co Angelina zgromiła je wzrokiem. ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
dobrosia1 |
Dodany dnia 28.05.2014 12:33
|
![]() Postów: 764 Dom: SlytherinPunkty: 9768 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 07.03.14 |
- Myślę. że aby pokazać jaką jesteś świetną pałkarką, możesz odbić tłuczek przypadkowo w jej głowę - rozśmieszyła Christinę Malwka, która właśnie do nich podleciała. - Przy okazji, Christina, zafundujesz mi tabletki na kaca? Cholernie mnie głowa boli po wczorajszym... - przyznała Dosia - Gdzieś ty balowała...? - lecz nie dane jej było skończyć - Dobra, Bella ty leć po znicza - zakomenderowała kapitan - Dośka, nie śmiać się tylko do roboty. Wszyscy na pozycje! Ewilan stanęła na swojej "pozycji" i lekko przesunęła się za Angelinę. Zaczęła wyczyniać nad jej głową dziwne znaki. Jakieś różki, uszy. Dziewczyny stojące naprzeciwko kapitan nie mogły powstrzymać kolejnej salwy śmiechu. Edytowane przez dobrosia1 dnia 28.05.2014 13:05
![]() MÓJ RUDZIELEC! [img] ![]() [/img] Slytherin górą! ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 28.05.2014 16:29
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Stadion dla Puchonów zostaje oddany do 29.05 do godziny 16:30! Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 28.05.2014 17:25
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Nikt nie widział Alette od czasu ostatniego treningu. Puchonka pojawiała się tylko na zajęciach, pozostały czas spędzała w Pokoju Życzeń. Znajomi nie spotykali jej nawet podczas posiłków - od kilku dni Sorel nie miała w ogóle ochoty na jedzenie. Kiedy dziewczyna wkroczyła na boisko, okazało się, że jak zwykle była pierwsza. Westchnęła ciężko, myśląc nad swoją obsesją na punkcie punktualności i poszła się przebrać. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
Sheeby |
Dodany dnia 28.05.2014 18:56
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 512 Dom: HufflepuffPunkty: 5239 Ranga: Osiedlowy szarlatan Data rejestracji: 24.02.13 |
Po raz pierwszy w szatni jako ostatnia zjawiła się kapitan Puchonów, Sheeby. Wkroczyła do pomieszczenia, gdzie panował wesoły gwar. Zadyszana szybko zaczęła się przebierać, po czym zaprosiła wszystkich na stadion, a tam się wytłumaczyła. Dziś nie miała czasu na jakiekolwiek przemowy, więc zapytała czy reszta drużyny ma pomysł na strategię. Na początku każdy milczał i spuścił głowę. Pierwszą osobą, która się odezwała był Zachariasz. Wszyscy (bez wzdychania!) wysłuchali jego pomysłu, po czym Julie podsumowując wybrała te najlepsze wątki. Przemówiła jeszcze Alette i Bart. Trening zapowiadał się wyśmienicie. Na gwizdek cała drużyna w żółtych szatach odepchnęła się od trawy lecąc na swoje pozycje. Piłki znalazły się w powietrzu i gra się rozpoczęła. Edytowane przez Sheeby dnia 28.05.2014 19:05
![]() Julia part smart ![]() |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 28.05.2014 19:07
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
Bart zadyszany wpadł do szatni, lecz na szczęście ich kapitan jeszcze tam nie było. Pojawiła się w szatni nieco spóźniona, ale nie miał jej tego za złe. Ostatnio miał problem ze znalezieniem czasu na cokolwiek. Wyszli na boisko i czekali na przemowę której nie było. Tym razem to oni mieli coś wymyślić. Oczywiście Zachariasz skorzystał z tej możliwości. Jego pomysł nie był całkiem zły, ale dałoby się go łatwo obejść. Bart myślał intensywnie. Był obrońcą, więc często musiał walczyć z różnymi ustawieniami i jakoś zorientować się w taktyce ścigających. W jego głowie ziała istna pustka. Na szczęście odezwała się Alette, a jej propozycja podesłała chłopakowi pewien pomysł. - A co gdyby nasi ścigający zmierzając w stronę bramek latali jakby po obwodzie koła i wymieniali się piłką? Wiem jak łatwo jest zmylić obrońcę gdy przynajmniej dwóch leci dokładnie za sobą. A co gdyby ścigający ciągle się tak "wymieniali"? Mogłoby to skołować wrogiego obrońcę. Julie przyjęła ich propozycje i nakazała wznieść się w powietrze. Chłodny pęd powietrza był tym, czego Bart potrzebował. W końcu może odpocząć od szkolnego rozgardiaszu i skupić się na tej jednej czerwonej piłce. Edytowane przez Barlom dnia 28.05.2014 19:18
Mistrz opisów Mistrz podpadania wszystkim jeśli chcesz się na kimś zawieść pisz, a na pewno w czmś podpadnę ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 28.05.2014 20:29
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Alette sama nie wiedziała, jakie słowa wypowiadają jej usta, bo tego dnia w ogóle nie miała głowy do treningu. Tego dnia... właściwie warto tutaj sprecyzować i napisać, że głowa Alette nie była w stanie zmienić nic ponad jej dopiero wyklute smoczątko i to od dobrych kilku dni. Palnęła po drodze jakaś straszną głupotę, ale na szczęście uratował ją Bart, wyrzucając z siebie pomysł, którego Al w ogóle nie zrozumiała... Niko. - Dobra, to leźmy - powiedziała Julie i sama dosiadła miotły. Zachariasz przerzucił kafla do Al, która lekko zdezorientowana poleciała w stronę bramek. - Al, koło! - krzyknął Patryk, a Puchonka zahamowała i spojrzała na niego zdziwiona. - Co...? Edytowane przez Alette dnia 28.05.2014 20:34
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
Sheeby |
Dodany dnia 28.05.2014 20:47
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 512 Dom: HufflepuffPunkty: 5239 Ranga: Osiedlowy szarlatan Data rejestracji: 24.02.13 |
Patryk podleciał do Alette, aby wytłumaczyć jej po raz kolejny przed chwilą ustaloną strategię. Puchonka miała grymas na twarzy przez cały czas, dopóki Szarc nie wrócił na swoje miejsce. Zdawało się, że rozumiała więcej niż wcześniej, ale nie tak jak sobie wyobrażasz. Po raz pierwszy od jakiegoś czasu złoty znicz pojawił się na początku treningu, więc Julie zaangażowała się całym ciałem w złapanie go. W tym czasie obie pałkarki słuchając się pomysłu Zachariasza, wysyłały do siebie tłuczki, po czym odbijały je jeszcze mocniej w stronę, gdzie wyobrażały sobie przeciwnika. Ulka skupiała się na bronieniu chłopaków z drużyny, natomiast Justyna odbijała tłuczki od swojej płci. Sheeby nie udało się złapać znicza, za to Bart był tak skupiony na nadlatującym kaflu, że nie zauważył, że dotknął złotą piłeczkę. Kapitan musiała mu dać wykład na temat nie nierozważności i tego, że gdyby trwał mecz, właśnie by przegrali przez spalony znicz. Edytowane przez Sheeby dnia 28.05.2014 20:58
![]() Julia part smart ![]() |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 29.05.2014 11:28
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
Dzięki Julie, Bart dowiedział się przynajmniej, że istnieje coś takiego jak spalony znicz. Zamyślił się nad tym problemem i nie zauważył jak kafel przelatuje przez środkową obręcz. - Bart, weź się do roboty! - krzyknęła Julie, zanim znowu poszybowała w górę szukając złotej piłeczki. Ulka świetnie współpracowała z Justyną i przez chwilę Bart nie miał zbyt wiele do roboty. Ścigający nie byli się w stanie przebić przez grad tłuczków odbijanych z impetem w ich stronę. W końcu jednak Patryk ominął bolesną barierę i przyspieszył lecąc w stronę bramek. Bart zauważył jak chłopak delikatnie przesuwa się na lewy bok. Czerwona piłka została rzucona w kierunku prawej obręczy, jednak nie przeleciała przez nią. Bart czekał już na nią. Tak dawno nie trzymał kafla w ręku, że aż zapomniał jakie to niesamowite uczucie złapać go. Z radością odrzucił piłkę ścigającym, by ci mogli znów spróbować innej taktyki. Mistrz opisów Mistrz podpadania wszystkim jeśli chcesz się na kimś zawieść pisz, a na pewno w czmś podpadnę ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Sheeby |
Dodany dnia 29.05.2014 14:41
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 512 Dom: HufflepuffPunkty: 5239 Ranga: Osiedlowy szarlatan Data rejestracji: 24.02.13 |
Trening trwał już półtorej godziny i dobiegał końca. W połowie jego czasu, Ulka - świadomie albo i nie - wysłała tłuczka w stronę Justyny, która była obrócona do niej plecami i niestety oberwała w łopatkę. Omal nie spadła z miotły, ale nie zareagowała w żaden sposób. Lecz Alette tak. Śmiała się na cały stadion, dopóki Bart nie krzyknął, aby się zamknęła. Przewrażliwiona Sheeby pytała siebie w myślach, czy takie zgrzyty muszą zawsze się odbywać na treningach, a nie mogą nigdy na przykład w Wielkiej Sali. Starali ćwiczyć dziś ciężko i tak było. Dwóch ścigających błyszczało w słońcu od potu i padło kilka żartów na temat czystości ich krwi. Nie były obraźliwe, oczywiście. Kilkunastu Puchonów znalazło się na trybunach korzystając z dopisującej pogody i wspierało zawodników. Nie wiadomo co było Al, ponieważ gdy wypadł jej z rąk kafel (który wcześniej wręcz przytulała do siebie) z opóźnieniem rzuciła się za nim, majacząc coś na temat jaja. Gnała za nim w dół, nie dbając czy może się rozbić czy nie, byle nie dotknął podłoża. Wydaje się, że po prostu jest dobrą ścigającą (bo jest) ale każdy ją znał i wiedział, że kocha zwierzęta i pewnie sobie ubzdurała, że kafel to jajo jakiegoś niezwykłego zwierzęcia. Wszyscy zaprzestali swoich poczynań, aby zobaczyć co robi. Nikt nie skomentował, a Puchonka trzymając kafel w rękach uśmiechała się szeroko, ale jednak ze zmarszczonymi brwiami. Edytowane przez Sheeby dnia 29.05.2014 15:01
![]() Julia part smart ![]() |
|
|
|
Portugas |
Dodany dnia 29.05.2014 15:15
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 6 Postów: 1255 Dom: HufflepuffPunkty: 6535 Ranga: Pomocnik Filcha Data rejestracji: 08.03.13 |
Mimo dziwnego zachowania Alette, Julie nie udzieliła jej repremendy tylko kontynuowała pogoń za nowym zniczem. Po 10 minutach Patryk wpadł na pomysł na ominąć zabójcze tłuczki Ulki i Justyny. Po tym jak objaśnił pomysł Alette, ta zabełkotała coś o jakimś Niko i jego mamie. Mimo tego, że Alette była umysłem w swoim świecie, a ciałem na stadionie to po wykonaniu planu Patryka udało jej się przerzucić piłkę przez środkową obręcz. Sheeby, zauważając to przerwała zabawę w berka ze zniczem, aby ją pochwalić i obmówić coś z Bartem (nie wyglądało to na miłą rozmowę). Edytowane przez Portugas dnia 29.05.2014 15:27
kocham juliettę115 Przez pomyłkę zrobiłem to specjalnie. ![]() Ach, ta Łapka ![]() ![]() ![]() Portugas - jedyny użytkownik, na którego ma oko nawet Krico ![]() Wszyscy jesteśmy żyrafami, które urodziły się nad przepaścią :zyrafa: ~ Nior ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Sheeby |
Dodany dnia 29.05.2014 15:44
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 512 Dom: HufflepuffPunkty: 5239 Ranga: Osiedlowy szarlatan Data rejestracji: 24.02.13 |
Zostały ostatnie minuty treningu. Julie postanowiła trochę pokrzyczeć i po komentować trening jak zwykle z góry. Na początku uwzięła się na pałkarzach. Kapitan z wielkiej odległości potrafiła usłyszeć jak zrzędzi na nią Ulka, dlatego uśmiechała się pod nosem. Justyna wzięła na poważnie każdy komentarz. Sheeby jak już się wczuła, to nie zamykała buzi. Cały czas coś mówiła do ścigających, a gdy powiedziała coś na temat krzywego rzutu Zachariasza ten spojrzał na nią jakby odebrała mu odznakę prefekta. Najmniej usłyszał pod swoim nazwiskiem Bart i to pewnie dlatego, że wiedział, że będzie ostatni i jeśli zrobi coś nie tak, Puchonka da mu wywód po raz setny. W końcu wzięła się za siebie i zobaczywszy znicz rzuciła się w opór powietrza. Na jej nieszczęście pałkarki nie zauważyły złotej piłeczki i obie wysłały dwa tłuczki w jej stronę przez co gdy Julie leciała do niej, tłuczki zwróciły się w jej stronę i oberwała podwójnie. Jeden po drugim. Dostała najpierw w brzuch, po czym w bok. Skupiając się na szoku oraz bólu spadła z miotły z wysokości 7 stóp. - Miotła - wydusiła przed zetknięciem się z piaskiem. Pierwszą osobą która do niej dotarła była Justyna. Mówiła coś do ledwo przytomnej nie otrzymując żadnych składnych odpowiedzi prócz jęków. Zaraz wylądowała reszta drużyny i tak oto skończył się trening. Julie straciła przytomność, a ktoś zaniósł ją do skrzydła szpitalnego. Edytowane przez Sheeby dnia 29.05.2014 16:22
![]() Julia part smart ![]() |
|
|
|
Lapa15 |
Dodany dnia 29.05.2014 16:31
|
![]() Pochwały: 19 Postów: 2670 Dom: GryffindorPunkty: 20150 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 01.12.12 |
Trening Puchonów dobiegł końca. Stadion zostaje zamknięty do czasu następnego meczu lub treningu. ![]() *** Moje wewnętrzne oko tu cierpi *** |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 30.05.2014 20:49
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Stadion na trening Ślizgonów zostaje otwarty do 31.05 do godziny 20:50! Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
dobrosia1 |
Dodany dnia 30.05.2014 21:03
|
![]() Postów: 764 Dom: SlytherinPunkty: 9768 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 07.03.14 |
Dosia szybko popędziła na stadion. Spóźniła się! Znowu zagadała się z dziewczynami. Wszyscy już byli na boisku. Podeszła do niej Angelina. - Co to ma znaczyć? - spytała groźnie - Czemu się spóźniłaś? - Ja... - Ew nie wiedziała co powiedzieć. - Idź już do szatni. Czekamy na ciebie. Dosia szybko się przeprała, a wracając na stadion potknęła się i wywróciła w błoto. Taka pogoda, choć lżejsza panowała już od ostatniego treningu. Runęła jak długa, twarzą w największą grudkę. Wstała, choć upaplana błotem już pozostanie Edytowane przez dobrosia1 dnia 30.05.2014 21:32
![]() MÓJ RUDZIELEC! [img] ![]() [/img] Slytherin górą! ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 30.05.2014 21:12
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Angelina spojrzała z rozbawieniem na ubłoconą Ew. Najchętniej zaśmiałaby się i poklepała przyjaciółkę w plecy, ale nie tutaj i nie w tym momencie - na treningu musiała być ostrą, surową kapitan, która poprowadzi swoją drużynę przez łzy do zwycięstwa. A wiedziała, że będzie bardzo ciężko tego dokonać. Ostatnio wszystkie drużyny, poza Ravenclawem, miały mocny, solidny skład. Kiedy mi umknęło to, że nagle Hufflepuff i Gryffindor stali się tacy silni?, przemknęło jej przez głowę. Jednak szybko spróbowała skupić swoje myśli na czymś innym. Spojrzała w niebo. Kłębiaste chmury leciały ponuro, wlecząc się po niebie i przepuszczając mało słońca. Taka pogoda niechybnie zwiastowała długą, obfitą ulewę. Jednak mieli jeszcze nieco czasu przed ziszczeniem się tego czarnego scenariusza. - Dobra, drużyno, zbiórka! - krzyknęła Angelina, widząc, że na miotłach było już 3/4 Ślizgonów. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
dobrosia1 |
Dodany dnia 30.05.2014 21:32
|
![]() Postów: 764 Dom: SlytherinPunkty: 9768 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 07.03.14 |
Wszystkie zleciały na ziemię i ustawiły się w szeregu. No, przynajmniej jest dyscyplina pomyślała kapitan - Kontynuujemy zamianę pozycji - oznajmiła. Dziewczyny zbiorowo jęknęły. Po ostatnim treningu miały tego dość. - Ale, Ang! - zawołała zrozpaczona Chistina - To idzie nam fatalnie! Jej koleżanki zaczęły potakiwać twierdząco głowami. Dość tego - pomyślała Angelina - Nie chcę tego, ale musi być jakiś rygor - Bardzo tego nie chciałam, ale wy jak zwykle nie słuchacie. Od dziś na treningach jestem Pani Kapitan, a nie Angelina. A teraz, USTAWIĆ SIĘ NA ZMIENIONE POZYCJE!!! Drużyna niechętnie podleciała na swoje pozycje. Lecz znowu nikt nie przyniósł piłek. ![]() MÓJ RUDZIELEC! [img] ![]() [/img] Slytherin górą! ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 30.05.2014 21:43
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Christina parsknęła śmiechem, przelatując obok siostry. - Pani Kapitan, chyba humor się ciebie trzyma - rzuciła z przekąsem. Angelina uśmiechnęła się wrednie i wystawiła siostrzyczce brzydki palec. Tamta odwdzięczyła się równie niemoralnym gestem. - Serio mamy tak do niej mówić? - szepnęła Dosia, ustawiając się niechętnie w pozycji ścigającej. - Przestań, żarty sobie robi. I lepiej nie mów tak do niej nigdy, bo tylko jej ego wzrośnie - syknęła Christina, unosząc ciężką pałkę i szykując się do wypuszczenia tłuczka. - Dzisiaj też celujesz w Angelinę? - zapytała Ew. - Nie. - Ślizgonka spojrzała z udawaną miłością na trzymaną pałkę. - Dzisiaj celuję w ciebie. - Wypuszczam piłki! - krzyknęła z dołu Angelina, odpinając po kolei klamry. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Bellatrix_Black-Lestrange |
Dodany dnia 30.05.2014 21:59
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 316 Dom: SlytherinPunkty: 2460 Ranga: Fascynat Czarnej Magii Data rejestracji: 22.06.13 |
- Dziękujemy pani kapitan, jakie to miłe z pani strony. - rzuciła z ironią Ew. Bella i Christina zaczęły się głośno śmiać, choć same w sumie nie wiedziały czemu. Tego Angelina nie mogła już znieść. - Co was tak śmieszy do cholery ! Czy wy przychodzicie na trening tylko po to, żeby się pośmiać. Macie się wziąć do roboty chyba, że nie zależy wam na miejscach w drużynie i chcecie odejść, co ? Dziewczyny natychmiast się opanowały. Nie wiedziały, że tak rozwścieczą Angelinę. - No Angelina, daj spokój. Przepraszamy. - rzuciły w tym samym czasie. - W **** mam wasze przeprosiny Zamieńcie się miejscami i to już ! Tego się nie spodziewały. Myślały, że dadzą radę ją uspokoić, ale cóż. Zamieniły się miejscami, żeby Angelina choć trochę się uspokoiła. ''Trzecia strzyga rzuciła się na Dymitra. Od chwili, kiedy go poznałam, nie widziałam, by przegrał jakąś walkę. Zawsze okazywał się szybszy i silniejszy od przeciwnika. Lecz tym razem było inaczej. (...) Wpatrywałam się w tę scenę szeroko otwartymi oczami. Rozpoznałam jasnowłosego strzygę. Rozmawiałam z nim podczas bitwy na dziedzińcu.
Chwycił Dymitra o cisnął nim o ziemię. Starli się w uścisku i nagle ujrzałam kły bestii zatapiające się w szyi strażnika. Czerwone oczy błyszczały, zwrócone w moją stronę. Usłyszałam krzyk. Wydobył się z moich ust. (...) Chciałam mu pobiec na ratunek, ale ktoś mnie zatrzymał. To był Stan. - Co robisz, Rose? Jest ich coraz więcej. Czy on nie rozumiał? Tam został Dymitr, musiałam po niego iść. (...) - Musimy uciekać, Rose! - On tam został!- krzyczałam najgłośniej, jak mogłam. Jak to możliwe, że pokonywałam strzygi, a nie miałam siły się wyrwać dwojgu strażnikom?- Dymitr tam jest! Musimy po niego wrócić! Nie możemy go zostawić! Kopałam na oślep, krzycząc, by go ratowali. Matka potrząsnęła mną i zbliżyła twarz do mojej twarzy. - On nie żyje, Rose! Nie możemy po niego wrócić. Słońce zajdzie za piętnaście minut, a strzygi tylko na to czekają. Nie wolno nam marnować ani sekundy. Musimy znaleźć się za osłoną, zanim zrobi się ciemno. Możemy nie zdążyć. Widziałam bestie tłoczące się przed wyjściem. Czerwone ślepia lśniły żądzą krwi. (...) Mimo to nie była w stanie się poruszyć. Wciąż wpatrywałam się w czeluść jaskini. Tam jest mój Dymitr. Razem z nim moja dusza. Nie wierzyłam, że zginął. Wtedy i ja musiałabym umrzeć. Matka wymierzyła mi policzek. Otrzeźwiałam. - Pędź!- krzyknęła- On nie żyje! Nie pozwolę ci zginąć razem z nim! Zobaczyłam w jej oczach strach. Bała się o mnie. Usiłowała ratować córkę. Przypomniałam sobie słowa Dymitra, który wolał zginąć, niż ujrzeć mnie martwą. Jeśli nadal będę tu tkwić, zawiodę ich oboje. - Dalej!- usłyszałam krzyk matki. Pobiegłam, a łzy spływały mi po policzkach.'' ~ Richelle Mead + "Pocałunek cienia" str. 400, 401, 402 "- Pewnego dnia oboje zostaniemy strażnikami Lissy. Moim obowiązkiem będzie ją chronić za wszelką cenę. Gdyby zaatakowały nas strzygi, musiałbym zasłonić ją swoim ciałem. - Wiem. Rozumiem to. - Przed oczami znów roztańczyły mi się czarne plamki. Byłam bliska omdlenia. - Nie w tym rzecz. Jeśli pozwolę sobie pokochać ciebie, nie będę chronił Lissy. Bo to ciebie bym zasłonił." ~ Richelle Mead + "Akademia wampirów" str. 329 "- Wow. Dyskusja o twarzy którą tylko matka mogłaby kochać. Ha. Słodko. Gdyby ten żart pochodził od kogokolwiek innego, oklaskiwałabym go. - Dobrze, że jesteś znawczynią w zakresie urazów twarzy - powiedziałam - Jak twój nos? Lodowaty uśmiech Mii drgnął nieznacznie, ale nie zniknął. Złamałam jej nos we wszystkich miejscach jakiś miesiąc wcześniej - podczas szkolnych tańców - i po leczeniu pozostała mała krzywizna. Prawdopodobnie chirurgia plastyczna mogłaby to poprawić, ale z moja wiedzą o stanie finansowym rodziny Mii, wiedziałam, że to nie byłoby możliwe w najbliższym czasie. - Jest lepiej - odparła sztywno - Na szczęście był tylko rozbity przez psychopatyczną dziwkę i właściwie, to nikt nie odnosi tego do mnie. Obdarzyłam ją moim najlepszym psychopatycznym uśmiechem. - Jaka szkoda. Członek własnej rodziny uderzył cię przez przypadek. Psychopatyczne dziwki mają skłonności do sięgania po więcej." ~ Richelle Mead + "W szponach mrozu" str. 55 ''- Auu! (..) Coś dużego i silnego przygwoździło mnie do twardej ziemi, a liście i gałęzie poraniły mi twarz i ręce. Dymitr unieruchomił mnie i nachylił się do mojego ucha. - Powinnaś była ukryć się w miasteczku- szepnął z rozbawieniem.- To było ostatnie miejsce, w którym bym cię szukał. Tymczasem bezbłędnie odgadłem twój plan. - Nie bądź z siebie taki dumny- wycedziłam przez zęby, starając się uwolnić. Szlag. Był cwany. W dodatku znów oszołomiła mnie jego bliskość. (...)- Miałeś szczęście i tyle. - Nie potrzebuję szczęścia, Roza. Zawsze cię znajdę. Od ciebie zależy, jak bardzo chcesz utrudnić nam życie.'' ~ Richelle Mead + "Ostatnie poświęcenie" str.100 "To ja zawsze będę jego najwierniejszą! On sam Lord Voldemort uczył mnie czarnej magii!" |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |



Sharllottka
wracam po paru latach, a tu fandom umarł 




Slytherin




































Hufflepuff






























Gryffindor

