Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Kibel
|
|
Christina |
Dodany dnia 17.02.2013 20:57
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
![]() Nie zaznasz tu ciszy. Chyba, że zwleczesz się z łóżka o piątej nad ranem. W innym czasie to miejsce tętni życiem. Dziewczęta pudrujące swoje proste noski i obgadujące "tą jędzę ze Sltyherinu". Opowiadają sobie o przeżyciach minionej nocy i zaplanowanych wakacjach, które są dopiero za pół roku. Natomiast chłopcy opowiadają sobie nowe żarty i planują imprezy z magiczną ilością wszelakich alkoholi. Nie, tu nikt nie przychodzi aby sobie ulżyć... Edytowane przez Angelina Johnson dnia 03.02.2014 14:59 ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 14.05.2013 21:44
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Po porannym prysznicu Alette długo spacerowała po korytarzach, nim w końcu znalazła się w swoim ulubionym miejscu - Kiblu. To dość nietypowe pomieszczenie było wręcz idyllą dla osoby, która uwielbia obserwować zachowanie innych. Swoim zwyczajem Al usiadła na parapecie i wpatrywała się w widok za oknem. - Hej! To łazienka dla chłopców - oburzył się jakiś bezimienny uczeń. - Nie, to kibel dla obu płci, zapomniałeś? - zaśmiała się Al. Chłopiec chyba nie rozumiał idei takiej łazienki i trudno mu się dziwić. Sam Albus Dumbledore nie miał pojęcia, po cóż ona istnieje. Każdy w niej siedział, ale nikt z niej nie korzystał. W każdym razie nie w słusznym celu. - Hej, ty jesteś Alette? - usłyszała głos za swoimi plecami. Odwróciła się szybko. Przed nią stał nikt inny tylko sam Dean Thomas. - No - odpowiedziała niezbyt przyjaźnie. - Słyszałem, że udzielasz korepetycji z opieki nad magicznymi stworzeniami... - Co udzielam? - Oczy Alette zrobiły się okrągłe jak galeony, a okulary po raz setny już spadły na czubek nosa. - No każdy widział, jak pomagasz Christinie... - zaczął niepewnie Dean, teraz już żałując sowich słów. - Nikomu w niczym nie pomagam, a już na pewno nie udzielam żadnych korepetycji. Ale nie chcę, by jakiś błotoryj ucierpiał na czyjejś niewiedzy. - No to może też nie chcesz by jakiekolwiek zwierzątko ucierpiało na mojej niewiedzy? - Dean odzyskał pewność siebie. - Kretyn... - wymamrotała Alette, odwróciła się na pięcie i zamknęła się w jednej z kabin. Edytowane przez Alette dnia 14.05.2013 21:51
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 14.05.2013 23:18
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Do kibla, szybko do kibla!- krzyczała w myślach Ursi. Biegła przez korytarze, potrącając uczniów wybierających się coś zjeść. Gdy była już przed drzwiami nie zdążyła wyhamować i potknęła się o... W sumie to nic tam nie było. Ursi potknęła się o swe własne nogi robiąc przy tym niezły łoskot. - Weź tu nie strasz! Kurna, myślałem, że to Irytek, albo Snape.- rzekł Dean Thomas, który wyszedł z kibla sprawdzić kto narobił tyle hałasu. - Gdybyś poczekał na mnie po śniadaniu to nie byłoby problemu bo nie musiałabym biec jak głupia!- krzyknęła zezłoszczona Ursus. - Dobra, wchodź... Ursi weszła do środka i rozejrzała się czy ktoś jest. O dziwo nie było nikogo, a przynajmniej jej się tak wydawało. - Masz?! Mam nadzieję, że nie zawaliłeś jak ostatnio...- urwała w pół słowa bo Dean zaczął machać przecząco głową i wskazywać na jedną z kabin. Ursi domyśliła się kto tam może być. "Alette?", szepnęła bezgłośnie. Dean kiwnął głową ze smutną miną. Puk, puk, puk. - Aaaal, użyłam dzisiaj Twojej pasty do zębów bo swoją gdzieś zgubiłam... W sumie to nie wiem nawet gdzie jest moja szczoteczka...- powiedziała przymilnie Ursi. Dean stał z otwartą buzią i czekał na reakcję Al... Edytowane przez Christina dnia 10.06.2013 22:40
![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 14.05.2013 23:43
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Alette słyszała owo pukanie i głos Ulki, ale nie miała zamiaru wychodzić. Usiadła na sedesie i skrzyżowała ręce na piersi. "Jak się teraz zachować, jak się zachować..." myślała w kółko, a że jej proces myślenia nie przebiegał zbyt szybko, osoby za drzwiami zaczęły już się niecierpliwić. W otworzyła drzwi kabiny. Na początku Dean i Ulka dostrzegli tylko dużo, zielone oko, które przyglądało im się badawczo. W końcu wynurzyła się ze swojej kryjówki, poprawiła okulary i przyjrzała się dokładnie Ulce. Dean stał obok niej nieco zmieszany. - Użyłaś mojej pasty do zębów? - zapytała powoli. - I szczoteczki, tak. - Tej czerwonej? - No tak... Milczała. Właściwie nie wiedziała, jak się zachować. - To właściwie szczoteczka Wolanda, wiesz... Edytowane przez Alette dnia 14.05.2013 23:52
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 14.05.2013 23:58
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
- Szczoteczka tego wyleniałego kocura!? Oszalałaś?! Myjesz mu zęby?_- Ulka była wściekła. Rzuciła się do kranu żeby przepłukać usta. Płukała je do czasu gdy nie zaczęła się krztusić. Dean poklepał ją po plecach śmiejąc się tak głośno, że aż nietaktownie. - Idę do Sprout! Nie dzielisz już ze mną łazienki! Co to to nie. Poproszę o zmianę._- Ursi czuła, że zaraz się rozpłacze. Nie cierpiała kotów. Brzydziły ją._- Czuję jakiegoś kłaka w gardle! Ochhhh!_- Ursi, wybiegła z kibla, ze łzami w oczach. Przy drzwiach wypadła jej z kieszeni tabaka. Alette i Dean popatrzyli na siebie i parsknęli śmiechem. Edytowane przez Christina dnia 10.06.2013 22:40
![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 15.05.2013 11:49
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
- Naprawdę myjesz swojemu zwierzakowi zęby? - zapytał Dean. W jego głosie można było wyczuć nutkę niedowierzania i jakby obawy. Alette uśmiechnęła się niewinnie. Przez chwilę bawiła się kosmykiem swoich włosów. - Widziałeś kiedyś Wolanda? - No tak... to ten czarny kocur, co za tobą łazi. - Dean wyglądał na zadowolonego, że tak szybko odpowiedział na jej pytanie. Stał wyprostowany i pewny siebie, jakby poprzez postawę Alette poczuł, że ma przewagę. Nad czym i dlaczego... tego nie wiedział nikt. - Wiesz może, dlaczego nazwałam go Woland? - kontynuowała wypytywanie Alette. Wciąż uśmiechała się ciepło, choć ten uśmiech w ogóle nie pasował do jej twarzy. - Nie... - Dean zrobił krok w tył. - To jest szatan. Próbowałeś kiedyś czyścić szatanowi zęby? - Czyli że co? - Dean chyba wciąż nie rozumiał, do czego zmierza Alette. - Czyli żartowałam, głąbie. Idę ją znaleźć, nim zrobi coś głupiego. Mam nadzieję, że nie biega po korytarzach, jak szalona. - Twarz dziewczyny przybrała już normalny, wiecznie nadąsany wyraz. Wyciągnęła różdżkę, lecz po chwili ją schowała. Tupnęła dwa razy nogą, po czym odwróciła się i skierowała w stronę wyjścia. - Za taki żart powinnaś iść do piekła - rzucił Dean. - Wiem...- Podły, już zdecydowanie bardziej naturalny uśmieszek przyozdobił jej twarz. Niemalże tanecznym krokiem wybiegła z kibla. Edytowane przez Alette dnia 15.05.2013 12:03
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
Lossiril |
Dodany dnia 15.05.2013 16:18
|
![]() Pochwały: 7 Postów: 1040 Dom: SlytherinPunkty: 9322 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 30.04.13 |
Gdy Arl weszła do kibla, ze zdziwieniem zaważyła, że jest on pusty. Uniosła jedną brew, rozejrzała się uważnie i powędrowała w stronę parapetu, a następnie usiadła na nim krzyżując nogi. Cisza aż dzwoniła w uszach. Ani żywej duszy. Wzruszyła ramionami, sięgnęła ręką do kieszeni szaty i wyjęła z niej papierośnicę. Otworzyła ją, wyciągnęła papierosa i podpaliła go różdżką. Zaciągnęła się spokojnie i wyjrzała przez okno na błonia. Niemal wszyscy uczniowie wyszli na zewnątrz, by nacieszyć się piękną pogodą. Niemal, bo ona została. Niespodziewanie usłyszała szybkie kroki zbliżające się do kibla. Nim zdążyła zareagować w wejściu ujrzała profesor Sinistrę. Zamarła w bezruchu na moment, po czym potrząsnęła głową i zeskoczyła na podłogę w ręce trzymając dopalającego się powoli papierosa. Sinistra skierowała karcący wzrok na dłoń Argel, która wzorem profesor, również spojrzała na swoją prawicę. Dziewczyna wywróciła oczami, nieśpiesznie wrzuciła niedopałek do najbliższej umywalki i spojrzała wyczekująco na profesorkę. - Dziesięć punktów od Slytherinu, moja droga. To powiedziawszy nauczycielka opuściła kibel. Arg uśmiechnęła się pod nosem i słysząc oddalające się kroki, odpaliła kolejnego papierosa i usiadła na swoim wcześniejszym miejscu. Edytowane przez Lossiril dnia 15.05.2013 17:18
"You could be great, you know, and Slytherin will help you on the way to greatness, no doubt about that." ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() tumblr klik 'We must take a hard road, a road unforeseen. There lies our hope, if hope it be.' 'The world is indeed full of peril, and in it there are many dark places; but still there is much that is fair, and though in all lands love is now mingled with grief, it grows perhaps the greater.' ![]() 'Deserves it! I daresay he does. Many that live deserve death. And some that die deserve life. Can you give it to them? Then do not be too eager to deal out death in judgment. For even the very wise cannot see all ends.' ![]() It is not our part here to take thought only for a season, or for a few lives of Men, or for a passing age of the world. We should seek a final end of this menace, even if we do not hope to make one. ![]() |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 15.05.2013 17:12
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
Nie mogąc znaleźć odpowiedniego miejsca by poćwiczyć zaklęcie aguamenti, Bart udał się do kibla. Uznał że atmosfera otaczającej wody pomoże mu w szybkim opanowaniu zaklęcia. Tak pochłonął go najnowszy artykuł dotyczący możliwych znaczeń run skandynawskich, że kompletnie zapomniał że profesor Flitwick będzie wymagał zaprezentowania tego uroku już na jutrzejszych zajęciach. Próbując przypomnieć sobie jakie wskazówki podawał nauczyciel zaklęć, niespodziewanie wpadł na kogoś wywracając go. Po paru sekundach zdał sobie sprawę że właśnie wywrócił profesor Sinistrę. - Bardzo przepraszam, nie zauważyłem pani. - Dziesięć punktów od Hufflepuffu - warknęła Sinistra - Masz zniknąć z moich oczu i to natychmiast, chyba że chcesz pozbawić swój dom kolejnych punktów. Bart szybko czmychnął znikając w pobliskim korytarzu próbując zrozumieć skąd u zwykle pokojowo nastawionej Sinistry tyle gniewu. Ostatecznie dotarł do celu swej wędrówki. Niestety kibel nie był pusty. Na parapecie siedziała ślizgonka i paliła papierosa. Próbując ją zignorować Bart podszedł do umywalki i wyciągnął różdżkę. Wziął głęboki wdech pozbywając się ze swojej głowy wszelkich przeszkadzających myśli. Wyobraził sobie strumień wody, po czym machnął różdżką i krzyknął "Aguamenti!". Niestety ani jedna kropla wody nie wypłynęła z końca różdżki. "Argh... Na gacie merlina!" W swojej irytacji nieświadomie machnął ręką co spowodowało że z różdżki wystrzelił czerwony grot, który trafił w sam środek jednego z luster, rozbijając je na kawałki. "No nie, znowu? Reparo!" Machnął różdżką po czym świeżo rozbite lustro na powrót poskładało się i zawisło na ścianie. |
|
|
|
Cordiale |
Dodany dnia 15.05.2013 17:15
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1254 Dom: SlytherinPunkty: 9381 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 11.04.13 |
- Szybko! - krzyknęła Lily do koleżanki. - Bo nie zdążymy, albo ktoś już tam będzie i powie wszystko co chcemy zrobić! - powiedziała odwracając się do biegnącej tuż za nią ślizgonki. Nikogo jednak nie było. Lily stanęła jak wryta, zastanawiając się gdzie zniknęła dziewczyna. Po dziesięciu sekundach wpatrywania się w pusty korytarz, wzruszyła ramionami i poszła do najbliższej łazienki. W czasie gdy weszła chłopiec, którego osobiście nie znała rozbił lustro. Wypuściła głośniej powietrze z płuc, a gdy lustro wróciło do swej pierwotnej postawy, puchon dopiero mógł zobaczyć nową osobą. Panna Mason nawet nie zwracała uwagi na to, czy ktokolwiek jest tu jeszcze. - No no.. Czyżby to Bartolomero de la Luna Roja? - powiedziała z chytrym uśmieszkiem zaczynając wolno podchodzić do nieznajomego. Lily dużo o nim słyszała, jako o bystrym chłopcu. Nie wiedziała czy to prawda więc sama zamierzała sprawdzić. Czystość krwi? Nie znana. A co tam, zaryzykuję..., powiedziała w myślach i uśmiech zmienił się na delikatny, szczery. Edytowane przez Christina dnia 10.06.2013 22:42
"Dobra, marudo, nie marudź już tak, bo zamarudzisz mnie na śmierć." ![]() http://www.youtube.com/watch?v=dLhFDYQHDQY |
|
|
|
Lossiril |
Dodany dnia 15.05.2013 17:53
|
![]() Pochwały: 7 Postów: 1040 Dom: SlytherinPunkty: 9322 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 30.04.13 |
Z korytarza dobiegło dźwięczne "Bęc!", które później płynnie przeszło we wrzask Sinistry. Moment później w kiblu zjawił się wysoki puchon. Spojrzał na Arg, która nie zaszczyciła go nawet krótkim spojrzeniem i w skupieniu zamknął oczy. Argel kątem oka zerknęła na chłopaka. "Medytuje w kiblu?" przeszło jej przez myśl. Dopaliła papierosa, zgasiła go o szybę i gdy zbierała się już do wyjścia przeleciała przed nią stróżka ognia i rozbiła lustro. Kawałki szkła rozsypały się po podłodze robiąc spory hałas. Chłopak jednym ruchem je naprawił i powrócił do ćwiczeń. W tej samej chwili do w kiblu zjawiła się Mason. - Prawie spaliłeś mi włosy w nosie! - krzyknęła - Uważaj co robisz. A ty Mason ludzi nie poznajesz? - dodała z pretensją. Skrzyżowała ręce na piersi i zmarszczyła brwi. Edytowane przez Lossiril dnia 15.05.2013 18:15
"You could be great, you know, and Slytherin will help you on the way to greatness, no doubt about that." ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() tumblr klik 'We must take a hard road, a road unforeseen. There lies our hope, if hope it be.' 'The world is indeed full of peril, and in it there are many dark places; but still there is much that is fair, and though in all lands love is now mingled with grief, it grows perhaps the greater.' ![]() 'Deserves it! I daresay he does. Many that live deserve death. And some that die deserve life. Can you give it to them? Then do not be too eager to deal out death in judgment. For even the very wise cannot see all ends.' ![]() It is not our part here to take thought only for a season, or for a few lives of Men, or for a passing age of the world. We should seek a final end of this menace, even if we do not hope to make one. ![]() |
|
|
|
Cordiale |
Dodany dnia 15.05.2013 18:20
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1254 Dom: SlytherinPunkty: 9381 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 11.04.13 |
Wzrok przeniosła na obiekt krzyczący. Zobaczyła bladą brunetkę z szarymi oczami. Lily na widok Arg uśmiechnęła się jeszcze promienniej niż dotychczas. - Arl! - krzyknęła ze zdziwieniem jak i zarówno radością w głosie. - Nie zauważyłam Cię, przepraszam - dodała po krótkiej ciszy, a oczy zmieniły blask na przepraszający. - Czy... - dodała głośno wciągając powietrze i "węsząc". - Czy ktoś tu palił? - zapytała bezmyślnie. Podeszła do dziewczyny prawie pewna swoich podejrzeń. - Czy chcesz narazi nas na stratę punktów? - powiedziała stanowczo ledwo powstrzymując się od śmiechu. Edytowane przez Cordiale dnia 15.05.2013 18:26
"Dobra, marudo, nie marudź już tak, bo zamarudzisz mnie na śmierć." ![]() http://www.youtube.com/watch?v=dLhFDYQHDQY |
|
|
|
Lossiril |
Dodany dnia 15.05.2013 20:33
|
![]() Pochwały: 7 Postów: 1040 Dom: SlytherinPunkty: 9322 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 30.04.13 |
- 10 punktów poszło się... Ekhm... W każdym razie nadrobi się - stwierdziła Argel lekko. - Uważaj na Sinistrę, chyba ma PMS, bo zachowuje się dzisiaj jak rozjuszona mantykora. Obecny tutaj jegomość może to chyba potwierdzić. - dodała patrząc na puchona. Uśmiechnęła się do Mason na odchodne, poprawiła szatę, potargała artystycznie włosy i żwawym krokiem skierowała się do wyjścia z kibla. Nagle stanęła. - O cholera! Wypracowanie na eliksiry! - krzyknęła spanikowana. - To biegnij pisać - rzuciła Lily rozbawiona. Arg spojrzała na nią przerażona i wybiegła na korytarz. Nie zdążyła przebiec nawet kilku metrów, gdy z dzikim impetem wpadła na któregoś z uczniów. Powiedziała krótkie 'sory' i zniknęła z pola widzenia. Edytowane przez Christina dnia 10.06.2013 22:44
"You could be great, you know, and Slytherin will help you on the way to greatness, no doubt about that." ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() tumblr klik 'We must take a hard road, a road unforeseen. There lies our hope, if hope it be.' 'The world is indeed full of peril, and in it there are many dark places; but still there is much that is fair, and though in all lands love is now mingled with grief, it grows perhaps the greater.' ![]() 'Deserves it! I daresay he does. Many that live deserve death. And some that die deserve life. Can you give it to them? Then do not be too eager to deal out death in judgment. For even the very wise cannot see all ends.' ![]() It is not our part here to take thought only for a season, or for a few lives of Men, or for a passing age of the world. We should seek a final end of this menace, even if we do not hope to make one. ![]() |
|
|
|
Cordiale |
Dodany dnia 15.05.2013 20:45
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1254 Dom: SlytherinPunkty: 9381 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 11.04.13 |
- No pięknie - mruknęła pod nosem dalej rozbawiona sytuacją. - O cholera! Też nie napisałam! - krzyknęła przerażona, wpatrując się dużymi oczami w puchona. Pobiegła za Arl jak najszybciej mogła. Nie dogoniła jej jednak. Chcąc nie chcąc wróciła do toalety czując potrzebę pogadania z Bartolomerem. - A no wiec.. - powiedziała cicho, wpatrując się w swoje nogi. - Pomożesz mi? - popatrzyła błagalnie na zdezorientowanego chłopca. Edytowane przez Christina dnia 10.06.2013 22:45
"Dobra, marudo, nie marudź już tak, bo zamarudzisz mnie na śmierć." ![]() http://www.youtube.com/watch?v=dLhFDYQHDQY |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 15.05.2013 21:32
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
Bart nie do końca wiedział czego chciała od niego Lily. Nie słynęła z tego by tak po prostu rozmawiać z ludźmi urodzonymi w mugolskich rodzinach. Na pewno był jej do czegoś potrzebny. Wydawało mu się nawet że widział chytry uśmiech na twarzy ślizgonki który szybko został ukryty. Jej błagalny wzrok przeważył jednak szalę. "W końcu puchoni należą do ludzi pomocnych", pomyślał. - W czym miałbym pomóc? Mam sporo na głowie, sama chyba widziałaś nawet, że nie do końca dobrze idą mi zaklęcia, a muszę na jutro opanować aguamenti. Mam nadzieję że to coś w czym rzeczywiście jestem dobry. - uśmiechnął się oczekując na odpowiedź Lily. |
|
|
|
Cordiale |
Dodany dnia 15.05.2013 21:41
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1254 Dom: SlytherinPunkty: 9381 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 11.04.13 |
- Och dziękuję! - powiedziała nieco głośniej głosem z nutą radości ale również ulgi. - Jeśli chcesz mogę Ci pomóc opanować to zaklęcie - uśmiechnęła się zachęcająco, po czym wyciągnęła różdżkę za pazuchy i cicho mruknęła wyczarowując wodę. - Chodzi o.. Może to dziwnie zabrzmi.. Słyszałam, że jesteś dobry z wielu dziedzin magii... Zależy mi.. - zacinała się co chwilę. Wzięła głęboki wdech i aby wszystko powiedzie z jako taką odwagą ponownie popatrzyła w ziemię. - Musiszmipomócwtymabyopanowacbycieanimagiempotrzebujętego - powiedziała mało wyraźnie czerwieniąc się jak burak. Nie chciała powiedzieć dokładnie, do czego potrzebne było jej opanowanie tej sztuki. Zawstydzona nie podniosła już wzroku. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 16:18
"Dobra, marudo, nie marudź już tak, bo zamarudzisz mnie na śmierć." ![]() http://www.youtube.com/watch?v=dLhFDYQHDQY |
|
|
|
YourSmile |
Dodany dnia 15.05.2013 22:07
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1328 Dom: GryffindorPunkty: 29744 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 13.01.13 |
Victoria po cichu otworzyła drzwi do Kibla. W rękach trzymała, przemycony z działu ksiąg zakazanych, tom "Najcudowniejsze Eliksiry i nie tylko". Vicki wiedziała, że jeśli ktoś zobaczy ją z tą księgą będzie miała delikatnie mówiąc "przerąbane".. Weszła do toalety i ujrzała Lily i Bartolomera. Najpierw chciała rzucić się do ucieczki, ale gdy usłyszała głos zmieniła zdanie. - Momo, ccoo tty tu robisz..? - zapytała Lily - Ja.. nie.. niccc.. już sobie pójdę.. - Słyszałaś o czym rozmawialiśmy..? I co ty trzymasz w rękach?! Victoria przeklęła w myślach i schowała księgę za siebie. - Nic nie słyszałam, dopiero co weszłam.. I nie wiem o czym mówisz.. Victoria miała już wychodzić, gdy nagle Lily ją zatrzymała. |
|
|
|
Cordiale |
Dodany dnia 15.05.2013 22:13
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1254 Dom: SlytherinPunkty: 9381 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 11.04.13 |
- Co usłyszałaś? - zapytała przestraszona utrzymując spokojny głos. Lily nie chciała by nie miła. Victoria była naprawdę uprzejmą uczennicą domu lwa i chyba nie było osoby, która by jej nie polubiła. Uśmiechnęła się aby na wszelki wypadek dziewczyna nie uznała całej sytuacji za wredną. Kątem oka zerknęła na trzymaną przez Momo książkę. - Z działu ksiąg zakazanych? - zapytała z nutką ciekawości w głosie, marszcząc czoło oraz wskazując małym palcem na lekturę. Edytowane przez Cordiale dnia 16.05.2013 12:04
"Dobra, marudo, nie marudź już tak, bo zamarudzisz mnie na śmierć." ![]() http://www.youtube.com/watch?v=dLhFDYQHDQY |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 15.05.2013 22:15
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
"Bycie animagiem", Bart nigdy nie przypuszczałby że chodzi o zostanie animagiem. Spodziewał się raczej czegoś bardziej przyziemnego. - Widzę że wysoko stawiasz sobie poprzeczkę. Mam nadzieję że wiesz jak niewielu czarodziei zostało animagiem. Jest to proces wymagający niesamowicie silnej woli. Musisz naprawdę chcieć i mieć poważny powód żeby pierwsza przemiana się udała. Sam nie jestem animagiem ale dużo o tym czytałem. Hmmm. Myślę że gdybym miał dostęp do pewnej księgi to mógłbym ci pomóc. Jest tylko jeden problem. Znajduje się ona w dziale ksiąg zakazanych. Nie pytaj dlaczego. |
|
|
|
Cordiale |
Dodany dnia 15.05.2013 22:20
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1254 Dom: SlytherinPunkty: 9381 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 11.04.13 |
Odwróciła się szybko. - W dziale ksiąg zakazanych... To nie problem, mogę się tym zająć. Na duży wysiłek również jestem przygotowana... - westchnęła smutnie i wywróciła oczami. - Ale pomożesz? Albo choć spróbujesz? - zapytała z nadzieją, której nie zdołała ukryć. Lily była świadoma, że takie treningi będą wiele kosztowały ją jak i zarówno Puchona. Wiedziała, że nie powinna o to nikogo prosić, bez żadnych wyjaśnień. Edytowane przez Christina dnia 10.06.2013 22:46
"Dobra, marudo, nie marudź już tak, bo zamarudzisz mnie na śmierć." ![]() http://www.youtube.com/watch?v=dLhFDYQHDQY |
|
|
|
YourSmile |
Dodany dnia 15.05.2013 22:25
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1328 Dom: GryffindorPunkty: 29744 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 13.01.13 |
Vicki stała osłupiała i patrzyła na Barta. Nie mogła uwierzyć w to co usłyszała. Momo chwilę się wahała, jednak jej ciekawość była od niej dużo silniejsza. - Chcesz zostać animagiem? - w końcu zapytała. Nastała cisza. Bart patrzył na Manson z ogromnym zdziwieniem i troską. Nie wiedział jakie kontakty ma Lily z Victorią. Ślizgonka tylko coś mruknęła i popatrzyła na swoje buty. Momo nie chciała drążyć tematu. Edytowane przez YourSmile dnia 17.05.2013 18:45
|
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |



Sharllottka
wracam po paru latach, a tu fandom umarł 




Slytherin










Hufflepuff





























Gryffindor