Kiedy Fiona Shaw odbiera telefon, zaczynam słyszeć jej prawdziwy irlandzki akcent. W tak wielu projektach (od Harry'ego Pottera zaczynając) pojawiła się mówiąc tym władczym, ostro zarysowanym, eleganckim akcentem, że trudno zapamiętać, że jest dziewczyną z Cork.
- Bardzo przepraszam, że tak krótko - zaczyna - ale jadę na grilla do mojej matki.
Następnie, przez piętnaście minut, Shaw na zmianę oświeca mnie i beszta, cały czas się śmiejąc, za grzebanie tak głęboko w postaciach, które ostatnio przyniosły jej tyle uwagi i uznania; szefowej MI6 Carolyn Martens w Killing Eve i znanej z braku poczucia humoru terapeutki, która pojawia się w drugim sezonie Fleabag. Jak na kobietę posiadającą Order Imperium Brytyjskiego i londyński świat teatru u stóp, Shaw z łatwością poddała się Phoebe-Waller-Bridge, twórczyni obydwu seriali i sprawczyni jej telewizyjnego renesansu. Rozmawiamy o terapii, niewątpliwie ciężkiej pracy aktora oraz o rowerzyście, który podjął ekstremalne środki, żeby pozdrowić ją na ulicy.
Ty i Phoebe Waller-Bridge okazałyście się genialnym duetem. Najpierw Killing Eve a teraz świetna scena terapii we Fleabag. Co sprawiło, że zdecydowałyście się ze sobą współpracować?
Właściwie jedna rzecz doprowadziła do drugiej. [Phoebe Waller-Bridge] poprosiła mnie o zagranie w Killing Eve. Poszłyśmy na wspaniały lunch, gdzie zostałam po prostu oczarowana. Ma taki entuzjazm, energię i skłonność do umniejszania swoich zasług - co spotyka się z moją irlandzką skłonnością do tego samego. Bardzo dobrze się dogadujemy.
Killing Eve było nadzwyczajne, bo nie miałam pojęcia jak powinnam zagrać. Ale nagle pojawiła się Phoebe i raptem dokładnie wiedziałam, jak zagrać. Dała mi pozwolenie na zrobienie czegoś trochę niebezpiecznego, na tę niesamowitą szorstkość, o której nie sądziłam, że jest do zrealizowania.
Jesteś we Fleabag jedynie przez dziesięć minut, ale scena jest napakowana znaczącymi spojrzeniami i dialogami. Jak długo zajęło wam nakręcenie tej sceny, skoro Phoebe reżyserowała, grała i zarządzała tym wszystkim?
Cóż, wysłała mi wersję sceny, później się jej nauczyłam, potem ją omówiłyśmy, a w końcu zjawiłam się, żeby ją zagrać. I wtedy, tego ranka, ona zaczęła ją zmieniać. Ta kobieta potrafi zrobić naprawdę wiele przez pięć minut.
Oczywiście, główny reżyser, Harry Bradbeer, był przy niej. Ona nagle zaczyna dostrzegać coś ponad tym, co wcześniej napisała i po prostu to zmienia. Więc musiałam nauczyć się tego jeszcze raz, co było bardzo trudne. I oczywiście, [Phoebe] rozumie rytm, w czym, jak sądzę, obie jesteśmy dobre. Jeżeli odpowiem swoim krnąbrnym rytmem na jej rytm, to tak, jak gdybyśmy grały jazz.
Jest tam w ogóle miejsce na improwizację? Niemal spadłam krzesła, kiedy usłyszałam część o sucharach.
Nie, wszystko jest rozpisane. Po prostu musisz na to odpowiedzieć.
Trudno uwierzyć, że [Phoebe] wpada na pomysł takiej sceny, jak ta. Zawsze wychodzi od niecodziennego założenia. To od razu uczy aktora, że oczywiście to nie będzie standardowa scena o terapeucie. Ona sama podważająco podchodzi do siebie jako Fleabag. Ta tragikomiczna postać jest niesamowitą kreacją. I nigdy nie wiesz, w którą stronę pójdzie. Ma wielką umiejętność bycia jednocześnie czarującą i anarchistyczną, nieprawdaż?
Tak.
Albo zranioną, czy coś w tym rodzaju. Sprawia, że bardzo trudne rzeczy są jednocześnie bardzo czarujące.

Twoja postać we Fleabag nosi idealne terapeutyczne ubranie, prawda? Sweter, jedwabny szalik, widoczna biżuteria. To był twój pomysł?
Nie, nie. [Terapeutka] potrzebowała szalika, bo jak wiesz, odnosi się do niego. Szalik nie jest czymś, co bym założyła. To coś, co musi nosić postać. Może to mówi coś na temat Phoebe, że przewiduje pewne rzeczy, prawda? Przewiduje je. Zwykle, kiedy pracuję w teatrze, wynajduję rzecz, którą gram. W tym przypadku po prostu reaguję na to, co wynajduje Phoebe.
Wierzysz w terapię? Kiedy grałaś tę scenę, czy to w ogóle przyszło ci do głowy?
Och, myślę, że z terapią jest jak ze wszystkim innym. Istnieją genialni terapeuci na świecie, ale nie brakuje też tych przerażających. Nie sądzę jednak, żeby tak było w tym przypadku. To nie znosi krytyki, czyż nie?
Co masz na myśli?
Świat, w którym grana jest komedia nie jest zainteresowany tym czy terapia ma wielką wartość, czy nie. [Fleabag] idzie do terapeutki, która nie jest zszokowana tym, że być może ma ochotę przelecieć Boga.
Jesteś prominentną aktorką od dekad. Ale nagle, znikąd, pojawiasz się wszędzie. Masz stały fanklub, szczególnie wśród kobiet, które po prostu uwielbiają postaci, które grasz. Jesteś rozpoznawana na ulicy?
Zdecydowanie jestem bardziej zauważana na ulicach. Nie mogę już nikogo pytać o drogę.
O nie!
Nie, to wspaniałe. Miałam już takie momenty, kiedy grałam w Czystej Krwi w Stanach. Przez chwilę cieszysz się dużym zainteresowaniem. Ludzie na rowerach zatrzymują się, kiedy przechodzę przez ulicę i podchodzą bliżej. "Nie powinieneś przypadkiem pilnować swojego roweru?" To dla mnie zupełnie nowy poziom.

W książkowej serii Killing Eve, rolę Carolyn gra mężczyzna. Serial nie tylko zmienił tę postać w kobietę, ale sprawił, że jest kompletna. Bogata. Silna. Naprawdę mądra. I jest trochę absurdystką. Co najbardziej lubisz w graniu jej?
Odkrywanie jej. To właściwie ciężka robota. Rzeczy, o których wie Carolyn i o których musi wiedzieć i o których muszę wiedzieć ja, grając ją, wyprzedzają to, co mówi. Kwestie są najmniejszą wisienką na torcie, nieprawdaż? Bardzo wiele się dzieje. Być może ma pięć innych Eve, które dla niej pracują. To pokazuje jak jest potężna. Może w innych dziedzinach też dzieje się jakieś Killing Eve. Killing Sally albo Killing Mary albo Killing Sandra.
W pewnym momencie dostrzegamy, że szefem Carolyn jest również kobieta.
Tak! [Szefową Carolyn gra Zoë Wanamaker, znana z roli Rolandy Hooch w Harrym Potterze - przyp. red.]
Świetnie jest oglądać ten łańcuch kompetentnych kobiet u władzy. To dla mnie wciąż rzadkość w telewizji. Myślisz, że Killing Eve jest wyjątkiem w tym, jak genialnie wyróżnia kobiety? Czy sądzisz, że przemysł filmowy zacznie nad tym nadążać?
Myślę, że [Killing Eve] nie pozostanie wyjątkiem na długo.
Mam nadzieję.
Myślę, że coś się przełamało. Daliśmy jasny sygnał światu komedii, że kobiety są przezabawne albo, że potrafią być zabawne. I złożone. I niemoralne. I czarujące. I niebezpieczne. I tak dalej.
Carolyn nie jest stoicka, ale strasznie szorstka. Potrafi mówić te szokujące słowa bez śladu zastanowienia. Zrobiłaś coś szczególnego, żeby wpasować się w ten sposób myślenia?
Bardzo ciężko się nad tym napracowałam. Żyję tym. Ćwiczę to. Niełatwo to osiągnąć, ponieważ ona w ogóle nie jest taka jak ja. Więc świetnie się bawiłam odnajdując ją. I jestem zaskoczona, jak wiele cech, które znalazłam, muszę ukrywać. Zwykle, kiedy gram tak, jak grałam przez wiele lat, próbuję uzmysłowić coś widowni. W tym przypadku, próbuję coś przed nią ukryć.
W tym miejscu sezonu, Carolyn cierpko wytyka Eve, że marnuje jej czas. Mówi coś w stylu "wiesz, mam zainteresowania". Wiesz, jakie to zainteresowania? Zbudowałaś w swojej głowie całe życie Carolyn?
Nie wiem, czy musisz to wiedzieć. [śmiech] Dlaczego chcesz, żebym odebrała Carolyn tajemniczość? Myślę, że nie powinnyśmy w tym grzebać, ale mogę powiedzieć, że zdecydowanie zasugerowałam niektóre z jej zainteresowań.
Mam nadzieję, że zobaczymy kiedyś jak gra w majonga czy coś w tym stylu.
Cóż, uprawia szermierkę, prawda? Widzieliśmy, jak to robi.
Och tak, to prawda. Musiałaś nauczyć się sztuki szermierki na potrzeby tej sceny?
Wiele lat temu przez chwilę trenowałam szermierkę, więc w sumie wiem, jak to się robi od jakichś 30 lat.
Teraz, gdy przyjęłaś role w produkcjach zdominowanych przez kobiety, zmieniło to coś w sposobie, w jaki będziesz wybierać je w przyszłości?
Och, nie. To się nie zmieni. Poza tym, jak mówię, wokół tego trwa ekscytacja. Ludzie są zachwyceni sukcesem [tych produkcji]. To była sama przyjemność. Ciężka praca i przyjemność.
Tajemnicą natężenia [tych pochlebstw] jest to, że serial zdecydowanie trafił na odpowiednie czasy. Żyjemy w bardzo niepewnych czasach. I ta niepewność, która jest odkrywana w Killing Eve, jest czymś, na co ludzie reagują. No i z pewnością chodzi o humor.
Źródło: vulture.com


Nicram_93



[P]Louise Lainey
fuerte
MorfinGaunt


A.
Podoba mi się to tłumaczenie, jest lekkie i przyjemne. Sama forma rozmowy z Fioną jest świetna: to nie kolejny sztywny wywiad, mamy tutaj trochę humoru i takiej swobody. No i nie wiedziałam, że Shaw zna szermierkę. Jestem pod wrażeniem, że nauczyła się tego dla roli.