Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Gra Match Harry Pott...

Kategoria: Recenzje
Autor: Smierciojadek

Gra Match Harry Potter - krótka recenzja
>> Czytaj Więcej

20 słodyczy z potter...

Kategoria: Świat magii
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Ranking słodyczy, które pojawiły się w serii.
>> Czytaj Więcej

Te rzeczy mogły Ci u...

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Prefix użytkownikaavlee

Szczegóły występujące w serii, które mogły sugerować, co się będzie działo w następnych częściach...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: PaulaSmith

Numer Fantastyczne zwierzęta stworzyli: CoSieDzieje, Mikasa, losiek13, Sam Quest, Katherine_Pierc...
>> Czytaj Więcej

10 ukrytych odniesie...

Kategoria: Inne
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Artykuł jest tłumaczeniem tekstu znajdującego się na stronie Mugglenet.com.
>> Czytaj Więcej

10 rzeczy, które mus...

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikaCoSieDzieje

Artykuł jest tłumaczeniem tekstu zamieszczonego na portalu mugglenet.com
>> Czytaj Więcej

Niejednoznaczne losy...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Nie znamy sposobu, by dowiedzieć się, w jaki sposób losy każdej postaci były rozgrywane do końca ...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Przynęta

Tytuł: Przynęta
Seria: Potter musi umrzeć
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaBluecube

Potter musi umrzeć - rozdział 3
>> Czytaj Więcej

[NZ]3. Zupa grochowa

Tytuł: 3. Zupa grochowa
Seria: Rozkwit odwagi (Courage Rising)
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Błędny Rycerz podwozi Harry'ego do Dziurawego Kotła. Niespodziewanie chłopiec wpada na miejscu w ...
>> Czytaj Więcej

Pieczony nietoperz

Tytuł: Pieczony nietoperz
Gatunek: Humor
Autor: Prefix użytkownikaAventia

Specjalnie stworzone dla avlee i wraz z jej pomocą. W rolach głównych: Angie Aventia Severus ...
>> Czytaj Więcej

Zazdroszczę

Tytuł: Zazdroszczę
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaTheWarsaw1920

Biały, jak śnieg na dachu Hogwartu.
>> Czytaj Więcej

Niesprawiedliwość

Tytuł: Niesprawiedliwość
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaAventia

Czy próbowałeś kiedyś wejść w jego głowę? Zastanawiałeś się, z czym możesz się zderzyć? Z chaosem...
>> Czytaj Więcej

A miał to być n...

Tytuł: A miał to być niewinny eksperyment
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaAventia

Nigdy nie wiesz co się może wydarzyć - w szczególności, gdy zaczynasz bawić się w jakieś dziwne e...
>> Czytaj Więcej

[NZ]2. Nieznajomy n...

Tytuł: 2. Nieznajomy na Magnolia Crescent
Seria: Rozkwit odwagi (Courage Rising)
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Na Privet Drive przyjeżdża w odwiedziny ciotka Marge. Niestety wizyta kończy się ostrą kłótnią mi...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 35
Administratorzy online: 1
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
43,898 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 246
Było: 13.10.2019 16:03:25
Napisanych artykułów: 1,047
Dodanych newsów: 9,921
Zdjęć w galerii: 20,983
Tematów na forum: 3,613
Postów na forum: 310,039
Komentarzy do materiałów: 218,346
Rozdanych pochwał: 3,186
Wlepionych ostrzeżeń: 4,144
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  HUFFLEPUFF!

Gryffindor
Punktów: 2005
uczniów: 3228
Hufflepuff
Punktów: 2015
uczniów: 3145
Ravenclaw
Punktów: 1946
uczniów: 3915
Slytherin
Punktów: 836
uczniów: 3218

Ankieta
Jaką formę aktywności wybierzesz w to magiczne lato?

Codzienny trening na miotle to podstawa! Chcę utrzymać miejsce w drużynie
17% [26 głosów]

Z przyjaciółmi założymy klub pojedynków - to połączenie przyjemnego z pożytycznym
14% [21 głosów]

Bieganie oczywiście - w Hogwarcie przyda się kondycja, kiedy trzeba uciekać przed woźnym, trzygłowym psem czy ogromnym pająkiem
9% [14 głosy]

Wyczynowe jedzenie to to, na co stawiam. W Hogwarcie dobrze karmią, ale nie ma to jak u mamy
6% [9 głosów]

Wybieram aktywność mózgu. Książki, książki i jeszcze raz książki
21% [32 głosy]

Akty... cooo? Planuję się wyspać na zapas
32% [47 głosów]

Ogółem głosów: 149
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 25.06.19

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[PN]Warren Samuel Wilson ostatnio widziano 23.10.2019 o godzinie 09:31 w Łazienka prefektów
Ravenclaw[P]Jasmine Farawell ostatnio widziano 23.10.2019 o godzinie 07:35 w Kuchnia
HufflepuffEileen Craven ostatnio widziano 22.10.2019 o godzinie 23:17 w Loch Hufflepuffu
RavenclawRuby Anderson ostatnio widziano 22.10.2019 o godzinie 23:10 w Łazienka prefektów
Gryffindor[PN]Corinne Laurientis ostatnio widziano 22.10.2019 o godzinie 23:05 w Kuchnia
Hufflepuff[PN]Warren Samuel Wilson ostatnio widziano 22.10.2019 o godzinie 23:03 w Łazienka prefektów
[NZ] Burn the hell
Laura to z pozoru zwykła dziewczyna z tajemniczą przeszłością. Ale co się stanie kiedy przeszłość pojawi się w jej progu?
Autor: Prefix użytkownikaScarllet
Gatunek: Dramat
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 132 razy.
Rozdziały: [1].
1. Oddech przeszłości
W progu domu Laury zjawia się przeszłość, od której miała nadzieje się już uwolnić.
Byliśmy dziećmi, które nie słuchały rodziców i podkradały z szuflady zapałki. Chowaliśmy się po kątach i mimo ostrzeżeń dorosłych, przeciągaliśmy główki zapałek po siarce, a ciche syknięcie i płomień wprawiał w nas radość. Nie słuchaliśmy nikogo.
A teraz nasz świat płonie.


*****
Dopiłam zimną już herbatę, wstając z krzesła a moje kości nieprzyjemnie strzeliły pod wpływem poruszenia. Rozrzucone po hebanowym blacie stołu kartki i długopisy tworzyły mały bałagan, który wyróżniał się na tle pedantycznego pomieszczenia w biało-czarnych kolorach. Na dużej skórzanej kanapie w kolorze kruczych piór leżał starannie złożony puchaty koc w wiśniowej barwie. Na szklanym stoliku do kawy stojącym naprzeciwko stał pucharek z cukierkami, na szafeczce pod dużą plazmą stało kilka monochromatycznych fotografii, przedstawiających głównie porty żaglowe i dwie białe, porcelanowe figurki słoników. Stojąca w rogu lampa, rzucała blade światło na pomieszczenie, a ciszę przerywało tylko tykanie zegara. Ruszyłam wąskim korytarzem, którego ściany pokrywała beżowa farba i już po chwili przekroczyłam próg kuchni. Odstawiłam kubek do zlewu i uchyliłam okno, pozwalając by do pomieszczenia wpadło trochę wieczornego, czerwcowego powietrza. Od razu uderzył we mnie dźwięk świerszczy i liści poruszających się na wietrze, który tak uwielbiałam. Dźwięk spokoju, wolności. Patrzyłam chwilę przez szybę widząc zarys żwirowej ścieżki, poruszające się w oddali drzewa i błyszczące na niebie gwiazdy. Zegarek wskazywał 22.45 kiedy rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Zmarszczyłam brwi, przyglądając się drewnianej płycie, tocząc wewnętrzną walkę czy je otworzyć. Wypuściłam z płuc powietrze i chwyciłam w dłoń klamkę, uprzednio otwierając wszystkie zamki. Drzwi ustąpiły, a w ich progu zobaczyłam niską brunetkę z szerokim uśmiechem. Mirabell Johnson nawet nie czekała na zaproszenie. Otworzyła szerzej drzwi i weszła do małego holu, nie przestając się uśmiechać.

- Mir? - Odezwałam się, zamykając drzwi za ciemnowłosą. Przyjrzałam jej się dokładniej.
Jej brązowe loki opadały falami na ramiona, błękitne oczy pod wachlarzem gęstych rzęs odznaczały się na ciemnej skórze dziewczyny. Jej drobne ciało odziane było w skórzane, idealnie dopasowane do jej pośladków i długich nóg spodnie, oraz granatowy obcisły top a na smukłych ramionach zwisała luźno blado-różowa bluza z kapturem. Jej białe vansy uderzały o panele, kiedy nie czekając na mnie przemaszerowała do salonu. Westchnęłam cicho i podążyłam jej śladem.

- Co tu robisz o tej porze? - Spytałam, opierając się biodrem o futrynę.

- Dzwoniłam. Ale masz wyłączony telefon. - Odparła luźnym tonem, opierając plecy o kanapę.
Zmarszczyłam brwi i podeszłam do stołu podnosząc z niego urządzenie.

- Rozładował się. Nawet nie zauważyłam. - Przyznałam szczerze, siadając na krześle. - To co takiego się stało, że postanowiłaś przymaszerować do mnie bo nie odbierałam głupiej komórki? - Dodałam, unosząc brew i przyglądając się twarzy dziewczyny.
- Mam do ciebie prośbę, ale to nie może czekać do jutra - Powiedziała od razu, krzyżując ze sobą ramiona.

Oh, jej prośby nigdy nie kończą się dobrze.

- Więc o co chodzi? - Ponagliłam ją, kiedy nie otwierała przez chwilę ust.

- Jutro rano przylatuje mój znajomy z Londynu. Wiesz, że nas w domu już i tak jest za dużo, a chciałabym żeby był gdzieś blisko ponieważ nie zna Downey. - Wyjaśniła, rzucając mi to swoje błagalne spojrzenie. - Masz trochę miejsca, a i tak mieszkasz sama. To tylko parę dni - Złożyła swoje drobne dłonie jak do modlitwy na co przekręciłam oczami.

- Mir mam przygarnąć pod dach jakiegoś obcego faceta? Żeby mnie tu wyrżnął albo zgwałcił? - Mruknęłam, patrząc na nią jak na niespełną rozumu. - Nie ma mowy! Skąd Ty w ogóle go znasz?

- Poznaliśmy się w tamte wakacje kiedy byłam u matki na kilka dni. Teraz dużo mailujemy i jest naprawdę świetny! Obiecuję, że nie zrobi ci krzywdy. To dobry chłopak - Mówiła z takim przekonaniem, że aż jej uwierzyłam. - Zostanie tu na góra 4 dni. Laura, zgódź się, zgódź się,
zgódź się.

Nie rób tego…

- O ja, dobra! - Wyrzuciłam ręce w powietrze, a jej malinowe usta rozszerzyły się w wielkim uśmiechu. - Ale jeśli coś mi się stanie będziesz miała mnie na sumieniu. - Dodałam wskazując na nią oskarżycielsko palcem.

Mira poderwała się na równe nogi w akompaniamencie głośnego pisku i rzuciła mi się na szyje.

- Uwielbiam cie! - Krzyknęła mi do ucha na co się skrzywiłam się lekko, ale poklepałam ją przyjacielsko po plecach. - Będzie tu jutro koło 8, więc od razu zawitamy u ciebie, żeby
zostawił bagaże. - Dodała, prostując się.

Westchnęłam cicho, kiwając głową.

- Dobrze. W takim razie idź już do siebie, a ja szykuje się do spania. Każesz mi wstać o tak nieludzkiej porze - Jęknęłam, wstając z krzesełka.

- Mówie ci, to takie ciacho. Jego widok ci to wynagrodzi - Uśmiechnęła się szeroko, kierując się do holu.

- Oczywiście - Sarknęłam sarkastycznie, przewracając oczami.



****
Głośne słowa piosenki ,,7 Rings’’ Ariany Grande, skutecznie pozbawiły mnie resztek snu. Z cichym jękiem przewróciłam się na drugi bok, pocierając zmęczone oczy. Odebrałam, nawet nie patrząc kto dzwoni.

- Będziemy za 5 minut. - Usłyszałam głos przyjaciółki jak za mgłą, a dopiero po chwili dotarł do mnie ich sens.

- CO?! - Wydarłam się, podrywając się do siadu, czego szybko pożałowałam bo przed moimi oczami pojawiły się mroczki. - Która godzina?

- Dziesięć po ósmej - Odparła wesoło dziewczyna. - Jesteśmy już niedaleko, pospiesz się. - Rzuciła i rozłączyła się, na co wydałam sfrustrowany jęk.

Odrzuciłam na bok kołdrę, i postawiłam stopy na zimnych panelach. Przeciągnęłam się, wyginając w różne strony ręcę, a następnie podeszłam do dużej, białej szafy i wyciągnęłam z niej za dużą, czarną bluzę z kapturem z białym logiem adidasa po środku. Przeciągnęłam ubranie przez głowę, a następnie ruszyłam prosto do kuchni by napić się kawy. Jednak kiedy tylko moje stopy stanęły na ostatnim schodku rozległ się dzwonek do drzwi. Westchnęłam i pognałam otworzyć. Przeczesałam platynowe włosy dłonią i nacisnęłam na klamkę. Kiedy uniosłam wzrok na Mirabell i jej towarzysza - zamarłam. Moje serce obijało się o żebra, a płuca skurczyły się odcinając dopływ powietrza. Palce ściskały mocno klamkę, a ja nie byłam zdolna do żadnego ruchu. Jego zielone tęczówki wbijały się we mnie niczym małe igiełki.
Stał tam. Stał przede mną cholerny James Potter i uśmiechał się tym swoim Potterowskim uśmiechem, a jego brązowe włosy jak zwykle układały się w tym artystycznym nieładzie, który zawsze dodawał mu uroku. Prawie się nie zmienił od tych 5 lat.

Błagam, nie rozpoznaj mnie...

- Cześć, wpuścisz nas? - Z letargu wyrwał mnie głos Johnson. Otrząsnęłam się z pierwszego szoku i otworzyłam szerzej drzwi, wpuszczając do środka przyjaciółkę z .. z nim.

- Laura to właśnie jest właśnie mój kolega James - Dodała Mirabell, kiedy zamknęłam za nimi drzwi.

- James Potter - Chłopak przedstawił się, wyciągając do mnie swoją dłoń.

Wiem do cholery kim jesteś.

- Laura Fox - Przedstawiłam się, starając się ukryć drżenie głosu. Ścisnęłam jego zimną dłoń, a nieprzyjemny dreszcz przeszedł mi po kręgosłupie.

Błagam, nie rozpoznaj mnie...

Tęczówki chłopaka zbyt długo wpatrywały się w moją twarz, więc odwróciłam się szybko chowając drążące dłonie do kieszeni bluzy.
- Chodź, pokażę ci twój tymczasowy pokój - Rzuciłam najbardziej obojętnym tonem na jaki było mnie wtedy stać.

Pieprzony James jasna cholera Potter będzie nocował w moim domu przez kolejne dni. To chyba jakiś śmieszny żart.


- Twój apartament - Otworzyłam drewnianą płytę, za którymi znajdował się małych rozmiarów pokój gościnny. Stało w nim duże, dwuosobowe łóżko z dębową ramą i białą pościelą, mała komoda również w kolorze dębu, oraz dwie szafki nocne i małe biurko. Wszystko dopełniało lustro nad komodą i duże okno, które wpuszczało do pomieszczenia dużo dziennego światła. - Rozgość się. - Dodałam, cofając się o krok i wpuszczając go do pokoju.

James rzucił krótkie dziękuje i podszedł do łóżka. Zrzucił z ramienia sportową torbę, która opadła koło nóżek mebla. A ja przyglądałam się jego posturze. Zmężniał, trochę przypakował i o rany wyprzystojniał.

Laura, to James Potter Przestań się tak gapić!

- Mirabell oprowadzi cię po domu i wszystko wytłumaczy, a ja przepraszam, ale zaraz zaczynam zmianę, muszę się ogarnąć. - Odparłam, rzucając Mir spojrzenie pod tytułem ,, tylko grzecznie’’, na co wyszczerzyła się w tym przeklętym uśmiechu.

Przemknęłam do pokoju chyba trochę za szybko, ale to nie miało znaczenia. Chciałam znaleźć się poza zasięgiem wzroku bruneta. Klnęłam jak szewc w duchu, denerwując się że zgodziłam się na ten absurdalny pomysł, a teraz będę musiała dzielić mieszkanie z przeklętym James’em Potterem. Przetarłam dłońmi twarz, cicho wzdychając.

- Nie pozna cie, spokojnie. - Powiedziałam sama do siebie, próbując uspokoić moje rozszalałe z emocji serce.

Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej dopasowane, jasno- jeansowe spodnie i brązową bluzę przez głowę z białym napisem NO. Szybko ubrałam na siebie czarny komplet bielizny, a później naszykowane ubrania i pognałam do łazienki. Umyłam zęby, nałożyłam lekki makijaż, a swoje proste, blond włosy rozczesałam. Kiedy byłam już gotowa wyszłam z pomieszczenia, a do moich uszu od razu dotarł melodyjny śmiech tego cholernego chłopaka i pełen entuzjazmu głos Miry. Zeszłam na dół, gdzie w holu wciągnęłam na stopy czarne trampki i chwyciłam kluczyki do swojego czarnego audi. Wyszłam z domu nie siląc się na słowa pożegnania i już po chwili siedziałam za kierownicą, mocno zaciskając na niej smukłe palce.
Miałam nadzieję, że tamten świat zostawię już na zawsze za sobą.

Wydałam z siebie płaczliwy jęk i odpaliłam silnik. Przemierzałam ulicę Downey, starając się uspokoić oddech. W głowie hulała mi tylko jedna myśl, odbierając logiczne myślenie.

On nie może mnie rozpoznać.

Zaparkowałam auto na jednym z wolnych miejsc pod kawiarnią, w której za godzinę zaczynała się moja zmiana. Przekroczyłam jej próg, a do moich nozdrzy od razu dotarł zapach parzonej kawy i drożdżówek. To mnie trochę uspokoiło. Różowowłosa dziewczyna stojąca za ladą uniosła pytająco brwi, wywiercając we mnie dziurę spojrzeniem tych swoich brązowych oczu.

- Co Ty robisz tu tak wcześnie? Przecież zaczynasz o 9.30 - Jej delikatny głos, rozniósł się po pustym jeszcze lokalu.

Mia pracowała ze mną od kiedy tylko zaczęłam i w krótkim czasie załapałyśmy ze sobą dobry kontakt. Rzuciła studia dziennikarskie w Los Angeles i wróciła do rodzinnego miasteczka. Zupełnie różni się od energicznej i rozrywkowej Mirabelle. Mia jest spokojną dziewczyną o zaledwie stu sześćdziesięciu dwóch centymetrach wzrostu, różowych włosach i prostej grzywce zasłaniającej czoło. Nigdy nie podnosi głosu i nie należy do imprezowych osób. Kiedyś przyznała, że na imprezach czuje się fatalnie, dlatego unika ich jak tylko może. Mimo to, panna Ducker to wspaniała dziewczyna, z którą świetnie się rozmawia.

- Musiałam wyjść z domu. Mira zrobiła z mojego domu hotel i właśnie siedzi u mnie ze swoim kolegą. - Zaśmiałam się gorzko.

Kolegą czarodziejem.

Na tą myśl, moje ciało spowrotem się napięło, a płuca skurczyły. Potrząsnęłam głową starając się wyrzucić z głowy obraz Pottera i podeszłam do lady, siadając na stołku barowym, na wprost dziewczyny.

- Ale możesz zrobić mi kawy, bo nie zdążyłam wypić w domu - Dodałam z cichym westchnieniem, na co Mia kiwnęła głową wyjmując spod lady filiżankę.

- Drożdżówka z serem do tego? - Spytała, unosząc kąciki ust w uśmiechu.

- Jak ty mnie znasz - Uśmiechnęłam się szeroko.


****

Zegarek na wyświetlaczu mojego smartfona wskazywał dwanaście po szóstej kiedy przekraczałam próg mojego mieszkania. Kiedy tylko znalazłam się blisko domu, serce znowu zaczęło walić jakbym przebiegła maraton, a żołądek ścisnął się w supeł. Obecność tego człowieka. Czarodzieja. Wykańczała mnie psychicznie, a nie minął nawet jeden dzień jego pobytu w Downey. Jego pobytu w moim mieszkaniu. W mojej cholernej oazie spokoju i twierdzy w której nie miała zawitać żadna magia. A tymczasem on jak gdyby nigdy nic będzie tu spał.

O matko, znowu mi niedobrze.

Weszłam do kuchni, poprzednio zrzucając ze stóp trampki i nalałam do szklanki wody, wypijając ją jednym haustem. Pieczenie w gardle na chwilę ustało, a ja usiadłam przy małym stoliku spoglądając za okno i opracowując plan działania. Wiedziałam, że muszę unikać go jak ognia, błagając chociażby samego merlina żeby mnie nie rozpoznał. Nie wchodzić z nim w konwersację, unikać kontaktu wzrokowego i najlepiej uciekać z pomieszczenia zanim się pojawi. Tylko tak, żeby nie zorientował się że coś nie gra.
I właśnie cały plan poszedł się kochać, kiedy usłyszałam kroki i odwróciłam głowę od okna, napotykając te zielone tęczówki który wpatrywały się we mnie intensywnie. W progu kuchni stał James pieprzony Potter i przyglądał mi się z wyraźnym zaciekawieniem.

- Czy my się skądś nie znamy? Wyglądasz znajomo - Odezwał się, a jego męski baryton miło popieścił moje bębenki.

Znamy i to dobrze…

- Niestety ja cie nie kojarzę. Mirabell mówiła, że przyleciałeś tu z Londynu, a ja nigdy nie byłam w Europie - Skłamałam gładko, łącząc ze sobą palce na blacie stolika by ukryć drżenie rąk. Znowu.

- To ciekawe. Słyszę brytyjski akcent - Powiedział, odsuwając krzesełko i siadając naprzeciw mnie.

O cholera.

- Moi rodzice pochodzili z Anglii i to chyba dlatego - Uśmiechnęłam się sztucznie, mając nadzieję, że przestanie drążyć temat.
Nadzieja matką głupich, więc ja chyba do nich należałam, ponieważ James kiwnął głową i zmienił temat o sto osiemdziesiąt stopni.

- Ładnie tu masz. Całkiem duży dom. Na co dzień mieszkasz tu sama? - Zagaił unosząc jedną brew. Jego spojrzenie pozostało intensywne, a ja miałam wrażenie że chce wejść do mojego umysły i o zgrozo właśnie sobie coś uświadomiłam. Przecież ten człowiek zna się na leglimencji i bez problemu może zajrzeć mi w umysł, a wtedy wszystko się spieprzy. Dowie się kim jestem, a wtedy będę musiała go zabić. Albo wymazać pamięć. Pod warunkiem, że znajdę różdżkę, którą 5 lat temu rzuciłam gdzieś w kąt tego domu i do tej pory nie przewinęła mi się przez ręce. Przełknęłam ślinę, starając sobie przypomnieć na czym polegała oklumencja i jak mam zamknąć przed nim umysł. Tak na wszelki wypadek.

- Sama. - Przytaknęłam. - Moja współlokatorka wyprowadziła się dwa lata temu do Las Vegas, na studia - Odparłam luźnym tonem, starając się zachować pozory.

Błagam nie patrz tak na mnie, jakbyś chciał wypalić mi dziurę w oczach.


- Nie boisz się? Samotnie w takim wielkim domu. - Mruknął, opierając podbródek na dłoni i lekko przechylając głowę w bok.

- Nie mam czego. To spokojna okolica. - Wyjaśniłam spokojnie, odchylając się do tyłu, ponieważ był za blisko. - Z resztą jestem dużą dziewczynką, potrafię się obronić - Dodałam wstając od stołu i podchodząc do lodówki, skąd wyjęłam mrożone zapiekanki. - Jesteś głodny?

- Jak wilk - Przytaknął z uśmiechem. Wydawał się być bardzo wyluzowany, czego nie można było powiedzieć o mnie. Byłam spięta jak struna w gitarzę przez jego obecność, a fakt że wlepia we mnie te swoje durne ślipia mi nie pomaga.

Kiwnęłam głową i zaczęłam przygotowywać kolacje, ciągle czując jego wzrok na swoich plecach. Starałam się zachowywać normalnie. Udało mi się uspokoić niespokojny oddech, drżenie rąk i nawet głos brzmiał naturalnie. Tylko czerwona lampka w głowie biła na alarm, każąc mi uciekać z tej kuchni jak najszybciej. Wyciągnęłam z mikrofalówki parującą zapiekankę i postawiłam na stole przed chłopakiem, donosząc zaraz ketchup i majonez. Byłam ciekawa kiedy nauczył żyć się w normalnym świecie bez magii. Bo póki co radził sobie świetnie ze zgrywaniem normalnego człowieka. Ale to James. On jest aż przesiąknięty magią. Nałożyłam swoją porcję na talerz i nie oglądając się na chłopaka ruszyłam do salonu, gdzie klapnęłam na krzesło przy stolę, włączając telewizor.

- Jesteś okropnie gościnna - Usłyszałam jego głos i kroki. Po chwili pojawił się w salonie trzymając w jednej dłoni talerz, a w drugiej zapiekankę. Podszedł do kanapy i opadł na nią delikatnie, wciskając jedzenie do ust.

- Mira nie uprzedzała? - Spytałam z wymuszonym uśmiechem, nie odrywając wzorku od plazmy, na której właśnie prezenter wiadomości rozwodził się nad stratami po huraganie jaki przeszedł w Japonii. Zastanawiałam się, czy kiedykolwiek widział coś takiego jak telewizor i jak bardzo zastanawia się nad tym co to jest i czy powinien się tego bać. Kątem oka zerknęłam zaciekawiona na jego twarz, ale mina pozostała niewzruszona. No cóż. Może świat czarodziei ewoluował i nikt nie krzyczy na widok mugolskiej telewizji?

- Mówiła raczej, że jesteś dość sympatyczna - Mruknął, odwracając głowę od szklanego ekranu. - Teraz chyba zaczynam rozumieć, że to był sarkazm.

Przekręciłam oczami, a kąciki ust poszybowały mi w górę.

- Najwidoczniej. - Ucięłam, wstając. - Idę się pouczyć, a Ty.. czuj się jak u siebie. - Rzuciłam w niego pilotem i kierując się do schodów dodałam - Ale z tym chyba nie będzie problemu - Nawiązałam do jego nóg, które spokojnie spoczywały na moim stoliku do kawy.
Weszłam do pokoju, zamykając za sobą drzwi. Dopiero wtedy uleciało ze mnie całe napięcie.

Chyba jeszcze się nie domyślił.

Pocieszyłam się, wpełzając na łóżko. Ściągnęłam z siebie bluzę, zostając w czarnej podkoszulce na ramiączkach, która odsłaniała moje plecy i sięgnęłam laptopa z szafki, układając go na swoich udach. Poświęcałam się całkowicie nauce o kodeksie prawnym, dlatego nawet nie wiedziałam kiedy minęło tyle czasu, a zegarek właśnie przeskoczył na 22.18. I dokładnie w tym momencie usłyszałam ciche pukanie. Przełknęłam ślinę, wyduszając ciche proszę i już po chwili w drzwiach stanął James, a moje napięcie sprzed kilku godzin powróciło.

- Nie spakowałem ręcznika. Mogłabyś mi jakiegoś użyczyć? - Spytał, a na jego ustach zakwitł delikatny uśmiech.

Kiwnęłam głową, odstawiając na bok laptopa i ruszyłam do łazienki, a chłopak zrobił to samo. Z małej szafki wyciągnęłam czarny puchaty ręcznik i wręczyłam go brunetowi, następnie szybko opuszczając łazienkę.


*****

Przekręcałam się z boku na bok, co chwilę wzdychając. Było dawno po północy, a czułam że sen nie nadchodzi. Podniosłam się do siadu, przecierając zmęczoną twarz dłonią i omiotłam spojrzeniem, zalanę mrokiem pomieszczenie. Białe biurko stało pod oknem, a na nim leżały starannie poukładane książki, zeszyty i kilka luźnych notatek. Niedaleko biurka stała duża komoda, na której blacie ustawione były ozdobne świeczki i kilka fotografii. Głównie z Mirą. Westchnęłam po raz kolejny tej nocy i podniosłam się z łóżka, wkładając stopy w ciepłe, pluszowe kapcie i ruszyłam do kuchni. Dom tonął w ciemnościach i ciszę przerywało tylko tykanie zegara z holu, więc wiedziałam że James już śpi. Cieszyłam się, bo właśnie przeżyłam pierwszy dzień, pod dachem z James’em Potterem, pieprzonym czarodziejem i dałam radę. On nadal nie wie kim jestem, więc jest szansa że tak już zostanie do końca jego nieszczęsnego pobytu w Kalifornii.
Nalałam do szklanki wody i kiedy chciałam odwrócić się i iść do siebie, ktoś mi w tym przeszkodził. Nim się zorientowałam co się dzieje, moje plecy stykały się z zimną ścianą, a z moich ust wydobył się pisk. Szklanka roztrzaskała się na drobne kawałki u moich stóp, a woda rozlała się dookoła. Czyjeś ręce przyciskały moje ciało do ściany i dopiero po chwili zrozumiałam, że to James.
Przez te pięć lat zmienił się w gwałciciela i zaraz stracę swoje już i tak stracone dziewictwo przy ścianie w kuchni? O matko. Chyba gorzej być nie może.

- James co ty wyprawiasz? - Spytałam próbując się wyrwać.

Nie dostałam odpowiedzi. Za to poczułam ciepły oddech na policzku i jego usta tuż przy moim uchu.

Jednak może...

- Wiem kim jesteś - Szepnął tajemniczym głosem, a moje serce się zatrzymało. - Lauro Astorio Malfoy.

Już chyba wolałabym ten gwałt...
Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaAneta02  dnia 31.07.2019 19:17
Nigdy nie wiem jak zaczynać komentarze i ten niestety nie jest wyjątkiem. No ale do rzeczy.
Tekst jest całkiem przyjemny, myślę, że może i się skuszę przeczytać kolejny. Zacznę od plusów - styl pisania wdarł się gwałtem w moje emocje i bardzo mi się podoba. Te opisy, z którymi pamiętam kiedyś miałaś problem, teraz przedstawiłaś wspaniale. Dało się wyczuć normalność tego utworu.
Natomiast z rzeczy, które mi się nie podobają. Ozywiście to dotyczy w tej chwili tylko mojego gustu, no ale do rzeczy. Domyślam się, że bohaterowie to James Potter, syn Harry'ego Pottera, nie ojciec, a Laura to córka Dracona. Zatem wyjaśnnia to fakt elektroniki, tj smartfonów, telewizorów plazmowych czy vansów, Audi etc. Niestety jestem z osób, dla których to wszystko jest takie...oklepane? Już mocne przeżyte ze względu na chęci innych na posiadanie tych rzeczy oraz obsesji na ich punkcie.? Tak czy owak, dziwnie mi się czyta opowiadanie magiczne, gdzie elektronika i różne "trendy" modowe grają istotną rolę. Szkoda, że główna bohaterka nie prowadzi jeszcze jakiegoś pamiętnika czy dziennika i nie chowa go pod poduszkę. Zamiast opisywania marki butów mogłaś przykładowo umieścić jakiś medalion na szyi bohaterki. Choćby podobny do tego, który nosił Salazar Slytherin. Albo jakiś pierścień.

Co do Jamesa Pottera przy moim założeniu,że jest synem Harry'ego - czyżby wdał się w ojca czy raczej dziadka? Korona na głowie Potterów musi być oczywiście. Niestety diadem mądrości, taki od Ravenclaw niestety nie. A szkoda, bo moim zdaniem mocno by im się przydał. Oboje powinni dostać jakiś puchar za swoje "zasługi" czy coś (wyczujcie sarkazm).

Ostatnie zdanie tak trochę...hmm. Rozumiem zamysł, ale jak dla mnie nie pasuje. Może nie jestem nauczona że gwałt to sprawa do której podchodzi się lekko. Mogła woleć na przykład, żeby Naginii ją zjadła czy coś.

#ButelkaUrodzinowa

Ps. Spodobało mi się, czekam na kolejny rozdział ;)
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Wybitny uzdrowiciel
23.10.2019 12:16
Jeśli strzelanka to nie tak źle

Pan Śmierci
23.10.2019 12:00
Ja siedzę na szkoleniu z którego mam miec test. Nie podoba mi sie ten fakt xD

Wybitny uzdrowiciel
23.10.2019 11:43
Nimrodel, Wrozka

Świetny czarodziej
23.10.2019 11:42
Sesja

Wybitny uzdrowiciel
23.10.2019 11:27
Przyda się :x

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 58244 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 51994 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41857 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 40870 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 34528 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 34126 punktów.

7) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 32492 punktów.

8) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

9) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30567 punktów.

10) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.93