Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakoñczone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artyku³y Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej

HPnet istnieje naprawdê

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

Historia pod skór± z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym czarodzie...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej artyku³ów! <<

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

Remus Lupin

Tytu³: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Go¶cie online: 42
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
£±cznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Napisanych artyku³ów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjêæ w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,921
Postów na forum: 319,637
Komentarzy do materia³ów: 222,019
Rozdanych pochwa³: 3,327
Wlepionych ostrze¿eñ: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejê³a Hogwart i okolice, ¶nieg mocno sypie, ale to Ciê nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz siê, co ciekawego mo¿na robiæ w weekend:

Bitwa na ¶nie¿ki to jest to! Mo¿e "zupe³nym przypadkiem" oberwie od nas przechodz±cy obok Snape.
12% [9 g³osów]

Plan to brak planu. Bêdê le¿eæ w ³ó¿ku, piæ kakao i plotkowaæ ze wspó³lokatorami z dormitorium.
40% [31 g³osów]

Mój nos utknie g³êboko w ksi±¿kach. Tylko pani Pince bêdzie mnie mog³a odgoniæ od czytania.
13% [10 g³osów]

Wymknê siê cicho do Miodowego Królestwa. Najwy¿sza pora uzupe³niæ zapasy s³odko¶ci.
9% [7 g³osów]

Postraszê we Wrzeszcz±cej Chacie. Uwielbiam ogl±daæ miny przechodniów, kiedy wydaje im siê, ¿e uciekaj± od duchów i upiorów.
12% [9 g³osów]

Ka¿da pogoda jest dobra na Quidditcha. ¦nieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 g³osów]

Ogó³em g³osów: 77
Musisz zalogowaæ siê, aby móc zag³osowaæ.
Rozpoczêto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
[NZ] Rozkwit odwagi (Courage Rising)
T³umaczenie fanficka autorstwa merlynthegrey. Jest to historia opowiadaj±ca o latach nauki 3-7. Opowie¶æ jest oparta w g³ównej mierze na kanonie, ale zawiera tak¿e liczne zmiany. Autor przede wszystkim próbuje sparowaæ razem Harry'ego i Hermionê.
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 18053 razy.
Rozdzia³y: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7].
6. Nowy profesor
Harry, Ron i Hermiona wyruszaj± poci±giem do Hogwartu, nie spodziewaj± siê, ¿e w trakcie podró¿y czekaj± ich niespodzianki.
Ostatnie dni wakacji minê³y szybko dla Harry'ego Rona i Hermiony. Pañstwo Granger pozwolili córce pozostaæ w Dziurawym Kotle z Weasleyami, po tym, jak odbyli rozmowê z panem Weasleyem a¿ do pó¼nych godzin nocnych. Hermiona zwierzy³a siê Harry'emu, ¿e chocia¿ nigdy niczego przed nimi nie ukrywa³a, to nie wdawa³a siê w szczegó³y dotycz±ce ich przygód w Hogwarcie.

Harry równie¿ bardzo siê cieszy³ czasem spêdzonym z pañstwem Granger, byli równie kochani i ¿yczliwi jak Weasleyowie, ale byli mniej... apodyktyczni. Je¶li mia³ byæ szczery, to rodzice Hermiony dali mu mimowolny wgl±d w to, jak wygl±da³oby ¿ycie, gdyby jego rodzice prze¿yli. Stara³ siê jednak nad tym za d³ugo nie rozwodziæ, przypominaj±c sobie, jak to ju¿ raz robi³ i wspominaj±c radê, jak± dosta³ wtedy od Dumbledore'a, ¿e nie warto ¿yæ marzeniami i zapominaæ o ¿yciu.

Pan Weasley poinformowa³ ich przy ¶niadaniu, ¿e ministerstwo po¿yczy³o im samochody, aby mogli dostaæ siê na dworzec King's Cross.

- Wszyscy widzieli¶cie dokumenty – oznajmi³ im pan Weasley. - Samochody otrzymali¶my ze wzglêdu na dobro Harry'ego, jak i równie¿ nasze. - Harry nigdy dot±d nie czu³ siê bardziej samo¶wiadomy ni¿ teraz. Pan Weasley to zauwa¿y³ i doda³. - To znaczy wy³±cznie dla dobra Harry'ego. - Percy'ego nie obchodzi³o dla kogo przeznaczone by³y auta, skorzysta³ z okazji, aby doceniæ wysi³ki ministerstwa, tak jakby by³y po¶wiêcone jemu samemu. Fred i George byli mniej zachwyceni postaw± swojego brata, wiêc kiedy wszyscy ³adowali swoje baga¿e na ty³ samochodów, bli¼niacy zabrali siê do swojej "obowi±zkowej pracy", jak to nazwa³ Fred. Niestety, Harry'emu, Ronowi i Hermionie niedane by³o tego zobaczyæ, przynajmniej dopóki nie znajd± siê w poci±gu, poniewa¿ wsiedli do pierwszego auta, razem z panem Weasleyem, podczas gdy pani Weasley, Fred, George, Percy i Ginny wsiedli do drugiego.

King's Cross jak zwykle by³o bardzo zat³oczone i mo¿na by³o odnie¶æ wra¿enie, ¿e ludzie wokó³ nie przejmowali siê tym, ¿e w pewnych odstêpach czasu, niektórzy z nich znikaj± za kamienn± barierk± miêdzy peronami dziewi±tym i dziesi±tym, razem z baga¿em. To by³a magia, któr± Harry uznawa³ za najbardziej zdumiewaj±c±, docenia³ t±, która by³a bardziej "na pokaz", ale magia subtelna – ta, która pozostawa³a niezauwa¿ona i nikomu nie przeszkadza³a – by³a jego zdaniem najbardziej cudowna i fascynuj±ca.

Pan Weasley przeprowadzi³ jego, Rona i Hermionê jako pierwszych przez barierkê. P³on±cy, szkar³atny silnik parowy poci±gu Hogwart Express powita³ ich, gdy weszli na peron dziewiêæ i trzy czwarte. Fred i George pojawili siê tu¿ za nimi, obaj bardzo rozbawieni. Wkrótce dowiedzieli siê dlaczego.

- Fred, George! – rykn±³ Percy, przechodz±c przez barierkê, z twarz± wykrzywion± w oburzeniu i niesamowicie czerwon±. - Przysiêgam, kiedy dotrzemy do Hogwartu, zrobi siê wam przykro! - Jego wózek niespiesznie ruszy³ naprzód, prowadzony jedn± rêk±. Jego druga rêka by³a przyci¶niêta do jego po¶ladków, jakby zakrywa³a du¿± plamê. Pani Weasley i Ginny pojawi³y siê jako ostatnie, a Harry zauwa¿y³, ¿e jej twarz jest jaskrawoczerwona, a w oczach czai³ siê mord.

- Napiszê do profesor McGonagall! – ostrzeg³a ch³opców. - Zróbcie tylko cokolwiek niezgodnego z regulaminem, a dostaniecie szlaban na wiele dni! I nie my¶lcie, ¿e ten dzisiejszy wybryk ujdzie wam p³azem! W domu w czasie wakacji bêdzie wiele rzeczy do roboty. Percy, chod¼ tutaj, co¶ na to poradzimy, kochanie.

- Co zrobili¶cie? - zapyta³ Ron bli¼niaków, gdy siê ju¿ zbli¿yli.

- Umie¶cili¶my zaklêcie rozgrzewaj±ce na miejscu, w którym siedzia³. - dopowiedzia³ Fred z u¶miechem.

- Powinienem dodaæ, ¿e w miejscu wra¿liwym na nacisk – doda³ George.

- Wiêc za ka¿dym razem, gdy siada...

- Uaktywnia siê – dokoñczy³ George ze ¶miechem.

- I nie zapominaj o stopniowym wzro¶cie mocy za ka¿dym razem, gdy zaklêcie siê aktywuje – powiedzia³ zadowolony z siebie Fred.

- W ka¿dym razie jego spodnie siê zapali³y i teraz ma ³adny ¶lad przypalenia na spodniach.

- Cudownie – stwierdzi³ Ron, podczas gdy Hermiona rzuci³a bli¼niakom pe³ne dezaprobaty spojrzenie.

- Mam nadziejê, ¿e jeste¶ na tyle sprytny, by nie próbowaæ takiej sztuczki, kiedy to ja zostanê prefektem – o¶wiadczy³a.

- W takim razie, moja droga, najlepiej bêdzie, je¶li wybierzesz bezpieczn± drogê – stwierdzi³ Fred, puszczaj±c do niej oko.

- I nie przyci±gaj naszej... uwagi – doda³ George, powtarzaj±c gest brata.

- Nie odwa¿yliby¶cie siê – powiedzia³a Hermiona, mru¿±c oczy.

- Czas poka¿e, Hermiono – stwierdzi³ Fred. - W ka¿dym razie, najlepiej nie spuszczaj nas z oczu. Nie wiadomo, jakie niespodzianki czekaj± jeszcze w przysz³o¶ci naszego wysoko postawionego brata – doda³, po czym obaj bli¼niacy wsiedli do poci±gu.

- Je¶li my¶l±, ¿e zrobi± kiedykolwiek te ¶mieszne figle na mnie, to siê bardzo rozczaruj± – powiedzia³a Hermiona, kiedy uk³adali swoje baga¿e w poci±gu. Hermiona, oczywi¶cie, wziê³a kilka ksi±¿ek ze swojego kufra, aby je trochê "przejrzeæ" w czasie podró¿y, wiêc Harry wzi±³ klatkê Hedwigi i Krzywo³apa, podczas gdy Ron pogwizdywa³, gdy wsiadali do poci±gu.

Szukali wolnych miejsc, poci±g zacz±³ ju¿ odje¿d¿aæ, ale ¿aden przedzia³ nie by³ wolny. W koñcu w ostatnim wagonie znale¼li przedzia³ zajmowany przez jednego pasa¿era, doros³ego, pogr±¿onego w g³êbokim ¶nie, z g³ow± opart± o szybê.

- Kurczê, wygl±da okropnie – powiedzia³ szeptem Ron, siadaj±c obok ¶pi±cego nieznajomego, zachowuj±c bezpieczn± odleg³o¶æ miêdzy nim. Harry musia³ przyznaæ, ¿e mê¿czyzna wygl±da³, jakby przeszed³ ciê¿kie dni. Twarz mia³ blad± i chorowit±, a chocia¿ spa³, mia³ worki pod oczami, ¶wiadcz±ce o nieregularnym ¶nie. Jego jasnobr±zowe w³osy, choæ krótkie i starannie przystrzy¿one, mia³y kilka pasm siwych w³osów.

- Nie s±dzi³em, ¿e doro¶li te¿ je¿d¿± tym poci±giem – stwierdzi³ Harry, mocuj±c klatkê Hedwigi na pó³ce baga¿owej nad sob±. Huka³a na niego z godno¶ci± i pos³a³a mu wymowne spojrzenie. - Nied³ugo ciê wypuszczê i mo¿esz polecieæ do Hogwartu, dobrze? - Hedwiga pohukiwa³a z uznaniem i zamknê³a du¿e, ¿ó³te oczy. Harry zaj±³ miejsce naprzeciw nieznajomego, przygl±daj±c siê jego wygl±dowi. Kimkolwiek by³, stan jego szat ukazywa³, jak bardzo by³y zaniedbane, bardziej ni¿ cokolwiek co widzia³ w ubraniach Weasleyów, mimo ¿e sami byli biedni. Nie, ¿eby mia³o to dla niego jakiekolwiek znaczenie – w koñcu sam chodzi³ w ubraniu zbyt du¿ym na niego, które dali mu Dursleyowie. Ju¿ dawno doszed³ do wniosku, ¿e nikogo nie mo¿na oceniaæ na podstawie ubioru, który kto¶ nosi³. Szaty nieznajomego by³y po³atane, postrzêpione, wyblak³e i mocno poszarpane oraz podarte przy krawêdziach.

- Nietypowe – stwierdzi³a Hermiona, patrz±c na mê¿czyznê. Wypu¶ci³a Krzywo³apa z klatki, po czym po³o¿y³a j± na pó³ce obok klatki Hedwigi. Krzywo³ap szybko zerkn±³ na przedzia³, po czym zwin±³ siê miêdzy Harrym i Hermion±.

- Chyba nie s±dzisz, ¿e jest profesorem? - zapyta³ Ron. Hermiona wyda³a z siebie ciche: "och" i wskaza³a na walizkê znajduj±c± siê nad nieznajomym. By³a tak samo stara, jak jego szaty. Z boku wybito s³owa: "Profesor R.J. Lupin".

- Jak my¶lisz? Obrona przed Czarn± Magi±? - zapyta³ ponownie Ron, tym razem przygl±daj±c siê nieznajomemu dok³adniej. - Mam nadziejê, ¿e sobie poradzi, wygl±da na takiego, którego jedna dobra kl±twa wykoñczy, nie wspominaj±c ju¿ o tym, co normalnie dzieje siê w zamku. Spójrz tylko na to, co sta³o siê z Lockhartem.

- Wygl±d mo¿e byæ zgubny – powiedzia³ mê¿czyzna s³abym g³osem, prawie szeptem. Ron cofn±³ siê, jego nag³y ruch zaskoczy³ Krzywo³apa, którego sier¶æ siê podnios³a. Profesor Lupin leniwie otworzy³ oczy i usiad³ wygodniej. Przez chwilê obserwowa³ niezapowiedzianych go¶ci.

- Przepraszam – wyj±ka³ Ron, s³owa szybko wypad³y z jego ust. - Naprawdê, nic z³ego nie mia³em na my¶li.

- W porz±dku, panie Weasley – powiedzia³ Lupin z zachêcaj±cym u¶miechem. Ron spojrza³ na niego z niedowierzaniem. Profesor wydawa³ siê wiedzieæ, o czym Ron my¶la³ i przemówi³ ponownie, zanim Ron zd±¿y³ wypowiedzieæ jakiekolwiek s³owa. - Ciekawe, kim innym móg³by¶ byæ, z rudymi w³osami i piegami? - Harry patrzy³ z lekkim rozbawieniem, jak usta przyjaciela otwiera³y siê i zamyka³y kilka razy. Tym razem Ron przyku³ sob± tak± uwagê, jak± to on móg³ siê przewa¿nie szczyciæ.

- Nie chcieli¶my przeszkadzaæ, panie profesorze – powiedzia³a szybko Hermiona. - To by³ ostatni wolny wagon. - Wzrok Lupina pad³ na ni±, kiedy siê do niej zwróci³.

- W takim razie jeste¶ pann± Granger?

- Tak, ja... - ale ona te¿ nagle umilk³a. Lupin pos³a³ jej tylko u¶miech i odwróci³ siê do Harry'ego. Zazwyczaj Harry by³ przyzwyczajony do tego, ¿e oczy nieznajomych spoczywa³y na jego bli¼nie na czole, ale ten mê¿czyzna go zaskoczy³. Zamiast tego spojrza³ mu g³êboko w oczy. - S³ysza³em ju¿ sporo o waszej trójce od dyrektora. Wed³ug niego wy troje macie ju¿ znacznie bardziej... praktyczne do¶wiadczenie w walce z czarn± magi±. Mi³o mi was wszystkich poznaæ. Spróbujê odpowiedzieæ na pytanie pana Weasley. Tak, jestem nowym nauczycielem Obrony przed Czarn± Magi± i mogê powiedzieæ, ¿e nie jestem ani taki jak profesor Quirrell lub profesor Lockhart. Zdajê sobie sprawê... dlaczego podj±³e¶ wstêpnie tak± ocenê mojej osoby... ale mo¿e z czasem zmienisz zdanie.

- Ma pan do¶wiadczenie w walce z czarn± magi±, panie profesorze? - zapyta³a Hermiona.

- Przykro mi o tym mówiæ – odpowiedzia³ Lupin. - Bardziej osobi¶cie, ni¿ chcia³bym to przyznaæ.

- By³ pan aurorem? - dopytywa³ Ron. Lupin potrz±sn±³ g³ow± i za¶mia³ siê cicho.

- Nie, nie by³em aurorem, chocia¿ pracowa³em z kilkoma podczas ostatniej wojny przeciwko Voldemortowi. - Harry zauwa¿y³, jak Ron mimowolnie siê wzdrygn±³, ale nie zwróci³ na to uwagi; jedyn± osob± poza nim, która kiedykolwiek wymówi³a to imiê bez strachu, by³ Dumbledore. Lupin równie¿ zauwa¿y³ reakcjê Rona i potrz±sn±³ g³ow±.

- Przepraszam, panie Weasley – powiedzia³ Lupin. - Zapomnia³em, ¿e to imiê wci±¿ sieje strach, mimo ¿e Voldemort znikn±³ dwana¶cie lat temu. Imienia nie ma siê co obawiaæ.

- £atwiej by³oby w to uwierzyæ, gdyby przesta³ próbowaæ wróciæ – przyzna³ Ron mrocznym tonem.

- Tak, s³ysza³em o tym – odpar³ Lupin. - Byæ mo¿e w tym roku bêdzie trochê spokojniej.

- Prawdopodobnie nie – w³±czy³ siê Harry do rozmowy. - Teraz na wolno¶ci jest masowy morderca i prawdopodobnie pragnie mojej ¶mierci tak samo, jak Voldemort.

- Harry, proszê, nie mów takich rzeczy – powiedzia³a Hermiona. - Tym razem bêdziemy mieæ rok szkolny wolny od takich przygód. Obiecaj mi.

- To tak nie dzia³a. To nie my szukamy k³opotów – stwierdzi³ Harry. Hermiona i Ron spojrzeli na niego identycznie; oboje unie¶li wysoko brwi, patrz±c nie niego.

- My¶lê, ¿e nie masz siê czym martwiæ – powiedzia³ powa¿nie Lupin. - Stra¿nicy Azkabanu bêd± strzegli ka¿dego wej¶cia na teren szko³y, a wiêkszo¶æ osób z ministerstwa zajmuje siê teraz przede wszystkim schwytaniem Blacka. Je¶li nie chce daæ siê z³apaæ, to bêdzie siê trzyma³ z daleka od Hogwartu. Nawet Syriusz Black nie jest na tyle szalony, aby igraæ z Albusem Dumbledorem. No nic, zostawiê was teraz samych. Odwiedzê maszynistê, je¶li nie macie nic przeciwko. Miejcie oko na moj± walizkê, wrócê, nim dotrzemy do Hogsmeade, dobrze? - Skinêli g³owami, a profesor wyszed³ z ich przedzia³u. Wkrótce znikn±³ w w±skim korytarzu.

- Có¿, z pewno¶ci± wydaje siê bardziej kompetentny ni¿ inni nauczyciele, których mieli¶my – stwierdzi³a Hermiona. - To znaczy, je¶li faktycznie walczy³ ze zwolennikami Sami-Wiecie-Kogo.

- Tak – przyzna³ w zamy¶leniu Ron. - Mo¿e. - wci±¿ by³ my¶lami, gdzie indziej, nieskory do ¶miechu. - Co o tym my¶lisz, Harry?

- Nie wiem – powiedzia³ Harry, wzruszaj±c ramionami. Wci±¿ zastanawia³ siê nad reakcjê profesora na imiê Voldemorta, który chcia³, by imiê to ba³ siê wymówiæ ka¿dy. Harry stwierdzi³, ¿e darzy tego mê¿czyznê du¿ym szacunkiem za t± mi³± niespodziankê. - My¶lê jednak, ¿e bêdzie lepszy ni¿ poprzednicy.

- Chcia³abym siê dowiedzieæ – zaczê³a Hermiona. - Kim s± dok³adnie stra¿nicy z Azkabanu? Za ka¿dym razem, gdy kto¶ o nich wspomina, widzê strach w czyich¶ oczach. Wiem, ¿e Prorok nazwa³ ich dementorami, ale nie mogê znale¼æ wiêcej informacji na ich temat.

- Tak, tata wspomnia³ o nich kilka dni temu z mam± – odpowiedzia³ Ron, patrz±c przez okno. La³ rzêsisty deszcz. - S³ysza³em, jak tata mówi³, ¿e Dumbledore nie by³ szczê¶liwy, ¿e maj± pilnowaæ zamku. No ale có¿, dla takich ludzi jak Black, lepiej zaostrzyæ ¶rodki ostro¿no¶ci, prawda?

- Nie jestem pewien, czy ci stra¿nicy bêd± tak skuteczni w przypadku Blacka – powiedzia³ Harry. - Pamiêtaj, ¿e to im uciek³. Podobno by³o to niemo¿liwe.

- Nie mo¿esz tak my¶leæ, Harry – próbowa³a go pocieszyæ Hermiona, bior±c Krzywo³apa na swoje kolana i przysunê³a siê bli¿ej Harry'ego. - Z³api± go.

- Mam tylko na my¶li, ¿e nie powinni¶my traciæ swojej czujno¶ci, tylko dlatego, ¿e zamek bêdzie dodatkowo zabezpieczony. - Ron i Hermiona skinêli mu g³owami i zamilkli. Poci±g przyspieszy³ do pe³nej prêdko¶ci, a deszcz la³ za oknem, gdzie krajobraz przybiera³ szare barwy. Hermiona wyci±gnê³a swoj± ksi±¿kê do numerologii, podczas gdy Krzywo³ap wszed³ na kolana Harry'ego i ponownie zwin±³ siê w K³êbek, mrucz±c lekko. Hermiona pos³a³a Harry'emu ma³y u¶miech ponad ksi±¿k±, gdy Ron rozk³ada³ w tym czasie szachownicê.

- Wiêc kto czeka z wytêsknieniem na Hogsmeade? - zapyta³ Ron, kilka godzin pó¼niej, kiedy Harry odmówi³ kolejnej partii gry.

- Czyta³am, ¿e to jedyna niemugolska osada w Wielkiej Brytanii – powiedzia³a Hermiona.

- Naprawdê? - zapyta³ Harry. - My¶la³em, ¿e jest ich wiêcej.

- To prawda, ale tak naprawdê czarodzieje, nie stanowi± zbyt du¿ej czê¶ci populacji Wielkiej Brytanii – odpowiedzia³a. - Ogólnie, uwa¿a siê, ¿e bezpieczniej jest, kiedy jedna lub dwie rodziny czarodziejów po prostu integruj± siê z mniejszymi osadami mugoli, zwykle wiejskimi. W ten sposób ³atwiej jest ukryæ nasz± obecno¶æ.

- Tak, ale nie to jest powodem, dla którego warto odwiedziæ Hogsmeade – wtr±ci³ Ron.- Nie, to wszystkie tamtejsze sklepy, których nie mo¿na znale¼æ na ulicy Pok±tnej.

- Nie mogê siê doczekaæ wizyty w tamtejszej gospodzie – powiedzia³a Hermiona, zaznaczaj±c sobie stronê, na której skoñczy³a czytaæ w podrêczniku do numerologii: "Sekretna magia liczb". - Czy wiesz, ¿e s³u¿y³a ona za kwaterê g³ówn± Rebelii Goblinów w 1612 roku?

- Oczywi¶cie, nie mia³em nic ciekawszego do roboty, ni¿ s³uchaæ nudnych wyk³adów historii magii, Hermiono – odpowiedzia³ z przek±sem, wzruszaj±c ramionami. - Miodowe Królestwo to pierwsze miejsce, które odwiedzê.

- Och, co jest takiego specjalnego w Miodowym Królestwie? - zapyta³a Hermiona, a jej usta z³±czy³y siê w cienk± liniê.

- Wszystko – odpowiedzia³ Ron z oszo³omionym spojrzeniem. - Pieprzne diabe³ki, Czekoladowe kule, lewituj±ce sorbety...

- Sklep ze s³odyczami – powiedzia³a, przewracaj±c oczami. - Zapomnia³am, ¿e pozwoli³am, by twój ¿o³±dek zacz±³ my¶leæ za ciebie.

- Musisz wiedzieæ, ¿e ani razu nie doprowadzi³o mnie to do niczego z³ego.

- Nigdy te¿ nie zaprowadzi³o ciê to do biblioteki.

- A co z tob±, Harry? – zapyta³ Ron, szukaj±c wsparcia. - Czy wola³by¶ pój¶æ do jakiej¶ nudnej gospody, czy do najwiêkszego sklepu ze s³odyczami w Wielkiej Brytanii?

- Nie wiem – odpowiedzia³ Harry, zerkaj±c na pod³ogê. - My¶lê, ¿e bêdê musia³ poczekaæ, a¿ mi o tym opowiecie.

- Czekaj, co masz na my¶li, Harry? - zapyta³ Ron trochê zmieszany.

- Nie podpisali ci formularza, prawda, Harry? - zapyta³a Hermiona. Spojrza³a mu w oczy, a on kiwn±³ g³ow±.

- Parszywi mugole – powiedzia³ Ron, zaciskaj±c d³oñ w piê¶æ. - Ale jestem pewien, ¿e McGonagall pozwoli ci pój¶æ. Po prostu wyja¶nimy jej sytuacjê. Ona ciê lubi.

- Nie s±dzê, ¿eby tak siê sta³o, Ron – stwierdzi³ Harry. - McGonagall jest tak samo zwolenniczk± zasad, jak Snape. Je¶li Knot nie podpisa³ mi formularza, to siê nie zgodzi. A jak jeszcze dodamy do tego, ¿e na wolno¶ci jest Syriusz Black... to nie ma mowy, ¿eby którykolwiek z nauczycieli pozwoli³ mi i¶æ do Hogsmeade. - Trójka przyjació³ ponownie zamilcza³a. Ron i Hermiona nie wiedzieli, co powiedzieæ. Harry westchn±³ ciê¿ko i odwróci³ siê do okna, by³o ciemno, a deszcz nadal mocno zacina³ w szyby.

- Ju¿ nied³ugo – powiedzia³ Ron, gdy us³yszeli burczenie jego ¿o³±dka. Od przejazdu wózka z jedzeniem minê³o kilka godzin. Gdy tylko Ron skoñczy³ mówiæ, wagon zadr¿a³ i szarpn±³, zatrzymuj±c siê nagle.

- Co¶ jest nie tak – stwierdzi³a Hermiona, spogl±daj±c na zegarek. - Nadal jeste¶my co najmniej pó³ godziny drogi od stacji.

- Mo¿e co¶ jest na torach – powiedzia³ Ron, próbuj±c wyjrzeæ przez okno, ale ciemno¶æ nocy przes³oni³a wszystko, widzieli niewiele. Potem ¶wiat³a na korytarzu zaczê³y migotaæ. Us³yszeli charakterystyczny d¼wiêk otwieranych drzwi. ¦wiat³a zamigota³y jeszcze kilka razy. Harry natychmiast wsta³ ze swojego miejsca, wyci±gaj±c ró¿d¿kê, a jego uszy nas³uchiwa³y nieznanych d¼wiêków. S³ysza³ g³osy uczniów odbijaj±ce siê echem na korytarzu, zanim zgas³y ¶wiat³a, pogr±¿aj±c przedzia³ w ca³kowitej ciemno¶ci.

- Lumos – wyszepta³ Harry, o¶wietlaj±c przedzia³ ¶wiat³em.

- Harry, kurczê, nie ¶wieæ mi w oczy – krzykn±³ Ron, zas³aniaj±c siê. Harry zapali³ ró¿d¿kê tu¿ przed twarz± Rona.

- Przepraszam – powiedzia³ szybko.

- Harry, nie s±dzê, ¿eby wolno nam by³o u¿ywaæ magii w poci±gu – stwierdzi³a Hermiona.

- My¶lê, ¿e to jeden z tych momentów, kiedy wolno nam to zrobiæ, prawda? - zapyta³ Harry. - Liczy³em na komplement. Wiesz, czyta³em o tym zaklêciu latem.

- Powiniene¶ nauczyæ siê tego zaklêcia na pierwszym roku – stwierdzi³a zadowolona Hermiona. - Ale i tak jestem dumna, ¿e tego lata otworzy³e¶ ksi±¿kê.

- Naprawdê, to nie moja wina, ¿e wcze¶niej tego nie robi³em – powiedzia³ Harry. Hermiona pos³a³a mu smutne spojrzenie, ale nic wiêcej nie powiedzia³a. Harry zruga³ siê w my¶lach za to, ¿e to powiedzia³. Nie chcia³, ¿eby Hermiona zaczê³a sprawdzaæ dok³adnie, jak wygl±da jego ¿ycie podczas wakacji. Nie musia³ siê jednak d³ugo nad tym zastanawiaæ, nagle ka¿da jego koñczyna zesztywnia³a, jakby zamarz³a od rdzenia jego ko¶ci. Jego krew by³a lodowata, gdy ka¿de uderzenie serca wysy³a³o ostre uk³ucie do ¿y³. Spojrza³ na Hermionê. Jej twarz mia³a niebieskawy odcieñ, a jej oddech przeszed³ w krótkie, ostre westchnienia. Otuli³a siê szczelniej bluz± z kapturem i zbli¿y³a siê do Harry'ego.

A potem to zobaczy³; poruszaj±c± siê pelerynê, ciemn± jak noc. Cokolwiek to by³o, zbli¿a³o siê do nich. Drzwi przedzia³u otworzy³y siê powoli, skrzypi±c i obracaj±c siê w zawiasach. Wznosz±ca siê na wysoko¶æ sufitu wagonu postaæ w p³aszczu przekroczy³a próg. Nie, co¶ tu by³o nie tak, pomy¶la³ Harry, gdy ¶wiat³o jego ró¿d¿ki zamigota³o, kiedy nieznana postaæ zbli¿y³a siê. Unosi³a siê, nie mia³a nóg. Poczu³, jak dr¿± mu rêce, zanim na ni± spojrza³. Ledwo przyjrza³ siê dok³adniej nieznajomemu, kiedy ¶wiat³o z jego ró¿d¿ki zamigota³o ponownie i zgas³o, ale dopiero wtedy, gdy ujrza³ d³oñ tego stworzenia, bo tym musia³o byæ; ¿aden cz³owiek nie mia³ martwych, rozk³adaj±cych siê szkieletowych r±k. Poczu³, jak rêka Hermiony siêga po jego d³oñ, podczas gdy Harry us³ysza³, jak jego ró¿d¿ka upada na pod³ogê, dok³adnie wtedy, gdy us³ysza³ swoje imiê. Wydawa³o mu siê, ¿e Hermiona by³a daleko st±d, jej s³owa by³y ciche...

S³ysza³ d³ugi, powolny, ¶wiszcz±cy oddech potwora. Kiedy to siê sta³o, poczu³ jeszcze g³êbszy, zimny ruch w piersi, jakby nie chcia³ niczego innego, jak tylko wyrwaæ siê z bezu¿ytecznego ludzkiego cia³a i po³±czyæ siê z zakapturzon± postaci± przed nim. A potem to us³ysza³; krzycz±c± kobietê, jakby jej ¿ycie by³o zagro¿one. Chcia³ j± znale¼æ, pomóc jej, wyci±gn±æ do niej rêkê... ale potwór wzi±³ kolejny oddech i wiedzia³ ju¿, ¿e nie ma si³y, by j± uratowaæ... ¿e nie zd±¿y na czas.

***


- Harry! Harry! Harry, proszê, obud¼ siê!

Harry otworzy³ oczy, chocia¿ jego powieki wydawa³y siê bardzo ciê¿kie.

- Co siê sta³o? - zapyta³, suchym g³osem. Twarz Hermiony wyostrzy³a siê. Le¿a³ na siedzeniu, a Hermiona by³a nad nim pochylona, jej twarz znajdowa³a siê zaledwie kilka cali od jego w³asnej. Jej czekoladowo-br±zowe oczy wpatrywa³y siê uwa¿nie w jego w³asne.

- Zemdla³e¶, stary – us³ysza³ g³os Rona. Odwróci³ g³owê. Ron sta³ za Hermion±, patrz±c przez jej ramiê. Harry próbowa³ siê poruszyæ, ale poczu³ siê tak, jakby jego cia³o wpad³o pod poci±g. Czu³ siê ¼le i mia³ zawroty g³owy.

- Czy kto¶ znalaz³ tê osobê, która krzycza³a? - zapyta³, zamykaj±c oczy.

- Nikt nie krzycza³ – powiedzia³ Ron.

- S³ysza³em kogo¶ – wyszepta³ Harry, ponownie patrz±c na Hermionê, która siê nie poruszy³a. Zanim mu odpowiedzia³a, drzwi przedzia³u otworzy³y siê i profesor Lupin ukl±k³ obok niego. Wyci±gn±³ po³amany kawa³ek czekolady.

- Zjedz to – powiedzia³ szybko. - To pomo¿e. - Harry próbowa³ ruszyæ rêk±, ale nie by³o to takie ³atwe.

- Mo¿e mi to chwilê zaj±æ – stwierdzi³.

- Niech Pan profesor mi to da – powiedzia³a Hermiona, bior±c czekoladê i podaj±c j± Harry'emu do ust. Harry chcia³ zaprotestowaæ, ale by³o ju¿ za pó¼no. Niemal natychmiast poczu³ ciep³o rozchodz±ce siê po palcach u nóg i d³oni.

- I kolejny – odpar³ Lupin, podaj±c Hermionie kolejny kawa³ek czekolady. - Le¿ jeszcze przez kilka minut, zanim ciep³o rozejdzie siê po ca³ym twoim ciele. - Lupin wsta³, poda³ ka¿demu kawa³ek czekolady, instruuj±c ich, by zrobili to samo. Zacz±³ wychodziæ z przedzia³u, ale Harry odezwa³ siê, zanim wyszed³.

- Co to by³o? - zapyta³. Lupin odwróci³ siê ze smutnym u¶miechem na twarzy.

- To, Harry, by³ dementor – powiedzia³, spogl±daj±c na zegarek. - Bêdziemy na stacji Hogsmeade za jakie¶ dziesiêæ minut. Porozmawiamy pó¼niej.

- Jedz, Harry – prosi³a Hermiona, trzymaj±c drugi kawa³ek czekolady przy jego ustach. Harry pos³a³ jej buntownicze spojrzenie, lecz za³ama³ siê zaraz pod jej upartymi oczami wpatruj±cymi siê w niego.

- Zawsze postawicie na swoim, prawda? - zapyta³ ich oboje, ale nadal patrzy³ na Hermionê.

- Zawsze, Harry – odpowiedzia³ Ron. Hermiona po prostu siê u¶miechnê³a do niego i ponownie szturchnê³a kawa³kiem czekolady jego usta. Harry u¶miechn±³ siê krótko, zanim wzi±³ go do ust.
Komentarze
avatar
Prefix u¿ytkownikamonciakund  dnia 10.11.2020 12:30
Ten rodzia³, mo¿e za spraw± wiêkszej liczby opisów, czyta³o mi siê o wiele lepiej. Podoba mi siê, ¿e wreszcie mo¿na zauwa¿yæ wiêcej ró¿niæ od oryginalnego Wiê¼nia Azkabanu (mam tu na my¶li np. podpalenie spodni przez bli¼niaków). Pojawi³o siê natomiast trochê b³êdów. Nie wiem, czy to za spraw± autorki tego fanficka czy twojego t³umaczenia.

Pani Weasley i Ginny pojawi³y siê jako ostatnie, a Harry zauwa¿y³, ¿e jej twarz jest jaskrawoczerwona, a w oczach czai³ siê mord.

Tutaj niejasne jest kogo twarz jest jaskrawoczerwona? Pani Weasley? A mo¿e Ginny? Dopiero dalszy dialog wyja¶nia t± kwestiê.

Hermiona, oczywi¶cie, wziê³a kilka ksi±¿ek ze swojego kufra, aby je trochê "przejrzeæ" w czasie podró¿y, wiêc Harry wzi±³ klatkê Hedwigi i Krzywo³apa, podczas gdy Ron pogwizdywa³, gdy wsiadali do poci±gu.

Zupe³nie nie podoba mi siê to zdanie, a szczególnie podkre¶lony fragment. No po prostu nie.

To by³ ostatni wolny wagon.

Nie wagon, przedzia³.

Ogólnie nie jest ¼le. Wiem, ¿e fabu³± nie zale¿y od ciebie, wiêc fajnie by³oby, gdyby¶ popracowa³ przy swoim t³umaczeniu nad mniejsz± ilo¶ci± powtórzeñ. To zdecydowanie wp³ynie na jako¶æ tekstu i lekko¶æ jego czytania ;)
avatar
Prefix u¿ytkownikaNedelle  dnia 11.11.2020 21:07
Ogólnie cieszy mnie, ¿e Fred i George s± w tym tacy, jakich znam z ksi±¿ek Rowling i nie stracili swojego humoru, to ju¿ sprawia, ¿e patrzê przychylniej na pracê. Mam wra¿enie, ¿e tekst dalej jest ciut toporny, jakby to t³umaczenie by³o trochê zbyt dosadne. Znaczy... czytam to i mam wra¿enie takiej ociê¿a³o¶ci w tek¶cie. Mimo to opisy, tak jak wy¿ej napisa³a moncia, sprawiaj±, ¿e ten rozdzia³ jest niez³y. Ogólnie czekam na dalsze rozdzia³y, bêdê do tej serii jeszcze wracaæ :D
avatar
Prefix u¿ytkownikaNquus  dnia 30.11.2020 11:44
Tekst faktycznie odrobinê toporny, ale nie odrzuca tym na tyle, ¿ebym nie pozwoli³ sobie przeczytaæ. Skoro jest to jednak t³umaczenie to mo¿e byæ wina oryginalnego tekstu, a nie twoja. Dla mnie i tak wszystko super i nie pozostawia wiele do ¿yczenia. Masz Wybitny ode mnie.
avatar
Anastazja Schubert  dnia 29.12.2021 01:40
Ca³kiem ciekawa fabu³a. Bardzo du¿o zgodno¶ci z orygina³em, ale jednak wprowadzone co nieco drobnych ró¿nic, które mog± potem przerodziæ siê w co¶ innego.

Je¶li chodzi o samo t³umaczenie to czyta³o siê to do¶æ lekko, t³umaczenie jest dobre i nie widzê tu takich polsko-angielskich dziwol±gów, które zdarza siê zostawiaæ t³umaczom fanficków - zupe³nie jakby tworzyli fanfickow± korpomowê. Zawiod³a natomiast korekta. Tekst wygl±da, jakby¶ nie przeczyta³ go drugi raz przed publikacj±. Jest sporo powtórzeñ, s³ów bez sensu lub które mo¿na by lepiej dobraæ, pojawi³o siê nawet kilka przecinków w miejscach, w których by³y niepotrzebne.
Mam nadziejê, ¿e ta kwestia bêdzie poprawiona w nastêpnym rozdziale, który przeczytam wkrótce :)
Dodaj komentarz
Zaloguj siê, aby móc dodaæ komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani u¿ytkownicy mog± oceniaæ zawarto¶æ strony
Zaloguj siê lub zarejestruj, ¿eby móc zag³osowaæ.

Brak ocen. Mo¿e czas dodaæ swoj±?
Logowanie
Nazwa u¿ytkownika

Has³o



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj siê

Nie mo¿esz siê zalogowaæ?
Popro¶ o nowe has³o
Facebook
Shoutbox
Musisz siê zalogowaæ aby wys³aæ wiadomo¶æ.

O choinka!
03.08.2026 15:12
Dziêki Hug

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
01.08.2026 11:39
Racja, I will mourn old Hog forever, to ju¿ nie by³o to samo :v
I mimo ¿e ciê¿ko w te urodziny, to i tak wszystkiego naj naj, 17 mo¿na mieæ do 40 na spokojnie Love

O choinka!
31.07.2026 23:57
z innymi, bo brakowa³o mi pomys³ów, bo pogorszy³a siê moja sytuacja psychiczna i bo LYS zniknê³a bez s³owa

O choinka!
31.07.2026 23:57
Nie cierpiê urodzin Wrozka Nadal czujê siê na 17 lat, a ju¿ 26 na karku ;(

A co do poprzedniego Hog, bardzo têskniê. Nowy mniej mi siê podoba³, bo nie wysz³y mi poboczne, bo za ma³o pisa³am

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
26.07.2026 20:12
Jako tako, nawet mi siê sb dzi¶ ¶ni³o xD

Wspó³praca
Najaktywniejsi

1) Prefix u¿ytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix u¿ytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix u¿ytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix u¿ytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix u¿ytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix u¿ytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix u¿ytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix u¿ytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix u¿ytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix u¿ytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjêcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.21