Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Rozdział 10 cz....

Tytuł: Rozdział 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Hermiona nie może zapomnieć o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pełna złych przeczuć decyduje...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 10 cz....

Tytuł: Rozdział 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Hermiona nie może zapomnieć o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pełna złych przeczuć decyduje...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 9 cz.2...

Tytuł: Rozdział 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej

Remus Lupin

Tytuł: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy poświęcony Remusowi. :)
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 9 cz.1...

Tytuł: Rozdział 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 8 cz.2...

Tytuł: Rozdział 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 8 cz.1...

Tytuł: Rozdział 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 44
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 1394
Było: 16.04.2026 14:31:17
Napisanych artykułów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjęć w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,920
Postów na forum: 319,634
Komentarzy do materiałów: 222,016
Rozdanych pochwał: 3,327
Wlepionych ostrzeżeń: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejęła Hogwart i okolice, śnieg mocno sypie, ale to Cię nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz się, co ciekawego można robić w weekend:

Bitwa na śnieżki to jest to! Może "zupełnym przypadkiem" oberwie od nas przechodzący obok Snape.
12% [9 głosów]

Plan to brak planu. Będę leżeć w łóżku, pić kakao i plotkować ze współlokatorami z dormitorium.
40% [31 głosów]

Mój nos utknie głęboko w książkach. Tylko pani Pince będzie mnie mogła odgonić od czytania.
13% [10 głosów]

Wymknę się cicho do Miodowego Królestwa. Najwyższa pora uzupełnić zapasy słodkości.
9% [7 głosów]

Postraszę we Wrzeszczącej Chacie. Uwielbiam oglądać miny przechodniów, kiedy wydaje im się, że uciekają od duchów i upiorów.
12% [9 głosów]

Każda pogoda jest dobra na Quidditcha. Śnieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 głosów]

Ogółem głosów: 77
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w Błonia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w Błonia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piętro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
Cień
Podstawowe informacje:
Autor: Prefix użytkownikaBarlom
Gatunek: Miniaturka
Ograniczenie wiekowe: +13
Przeczytano 2557 razy.
Za każdym duchem kryje się tragiczna w skutkach historia, błędy popełnione dawno temu.
Bohaterowie: Rowena Ravenclaw.

Zawsze pamiętana jako córka tej osoby. Niewielu ludzi znało jej imię. Ten szczegół nie był ważny. Dziesiątki mężczyzn zabiegało o nią jedynie z powodu jej matki. Widziała to w ich zachowaniu. Zawsze kiedy „ona” znajdowała się w pobliżu, wręcz stawali na różdżkach, by pokazać jacy są wspaniali. Helena stanowiła dla nich tylko narzędzie do awansu społecznego, zaledwie pomniejszy bonus do tego, co stanowiło ich cel. „Powinnaś się cieszyć”, mówiły koleżanki. Według nich miarą szczęścia była ilość zalotników. Czy chciała tak wiele? Jedynie odrobiny promieni światła, które wyłoniłyby ją z cienia, jaki rzucała na nią rodzicielka. Całe życie chciała zostać zauważona, chciała zaimponować matce. Własnoręcznie wymyśliła kilka zaklęć, udało jej się odkryć sekrety wzmacniania właściwości ingrediencji, lecz to wszystko było mało. Czegokolwiek by nie zrobiła, jej matka potrafiła to przebić, a to wszystko za sprawą przeklętego diademu.
Jej plan wydawał się idealny. Nieskończona mądrość kusiła Helenę już od dłuższego czasu. Niestety Rowena rzadko rozstawała się ze swoim skarbem.

***


Choć raz w życiu cień, w jakim dorastała, okazał się przydatny. Mogła chodzić samopas po zamku, przyciągając swoją osobą wyjątkowo mało uwagi. Jej matka była na dodatek bardzo przewidywalna pod względem przyzwyczajeń. Rutyna, to słowo które było niejako synonimem Roweny. Rano wstawała skoro świt i czekając w swojej komnacie na śniadanie przeglądała listy, które sowy przynosiły całą noc. Po posiłku szła do łazienki, by potem resztę dnia spędzić w bibliotece. Jedynie posiłek lub ważne spotkanie mogło wywabić ją z jej świątyni. Tak naprawdę matka Heleny nie lubiła oficjalnych audiencji, które uważała za niepotrzebny skutek uboczny jej pozycji w świecie magii. Swój diadem ściągała tylko do snu, a do kolacji zawsze prosiła Salazara, by ten przyrządził jej eliksir przeciwbólowy. Mądrość jednak miała swoją cenę, ale to nie zaprzątało w tej chwili myśli Heleny. W rękawie schowaną miała fiolkę wypełnioną jednym z silniejszych eliksirów nasennych jakie stworzyła własnoręcznie. Sam Slytherin mógłby pozazdrościć takiego wywaru. Stanęła przed obrazem z owocami i połaskotała gruszkę. Pociągnęła za klamkę i weszła do szerokiej sali z nieco niskim sklepieniem. Wokół jej nóg wręcz roiło się od skrzatów, które w pocie czoła przygotowywały kolację.
- Czego sobie panienka życzy?
- Moja mama dzisiaj jednak nie zje w Wielkiej Sali. Czy mogłabym wziąć jej posiłek?
- Ależ oczywiście, ale niepotrzebnie panienka się tu fatygowała, sama przyniosłabym pani Ravenclaw jej kolację. Wieża północna jest tak daleko. Na pewno panienka nie chce mojej pomocy? Z chęcią zaniosę ulubione przysmaki pani...
- Nie Pajdko, dzisiaj chciałabym sama zanieść mojej mamie kolację. Nie czuje się najlepiej, a nie chcę by ktokolwiek poza rodziną jej przeszkadzał.
- Skoro panienka tak uważa, proszę, oto kolacja pani Roweny.
Skrzatka podała Helenie tacę z puddingiem, parującym jeszcze pieczywem i herbatą, po czym ukłoniła się nisko i zniknęła wśród zabieganych kolegów i koleżanek. Dziewczyna poprawiła sobie tacę tak, by wygodnie leżała na przedramieniu i wyszła z kuchni. Przed nią była długa droga i wiele schodów. Na szczęście przez lata włóczenia się po zamku poznała kilka przydatnych skrótów. W końcu stanęła przed drzwiami do sypialni Roweny. Wyciągnęła z rękawa fiolkę z eliksirem. Wpatrywała się chwilę w przezroczysty płyn. Wzięła głęboki oddech i odkorkowała kciukiem naczynko, po czym ostrożnie wlała wywar do herbaty. Wpatrywała się w jasne smużki napoju nasennego, które w mgnieniu oka zniknęły, łącząc się z ulubionym napojem Brytyjczyków. Zapukała, po czym weszła do sypialni swojej matki.
- Przyniosłam ci kolację. Salazar dał mi ten twój specyfik na ból głowy, więc wlałam go do herbaty.
- Nie prosiłam Slytherina o eliksir. - Jej bystry wzrok zdawał się przeszywać na wskroś dziewczynę.
- Oj mamo, wszyscy wiedzą że po audiencjach strasznie boli cię głowa, a z tego, co słyszałam, to dzisiaj musiałaś się sporo namęczyć, by w końcu dali ci spokój.
- Może i masz rację. Ten Boderyk nie ma nawet za knuta szacunku do pracy innych czarodziejów. Zażądał bym natychmiast udała się do jego pracowni w Alpach, bym na własne oczy zobaczyła wyhodowaną nową odmianę Succulens Perimatines, której płatki mają niesłychane właściwości magiczne.
- Mhmm, tak, to musiało być męczące.
- Nawet nie wiesz jak. Próbował mi wmówić, że ten jego kwiat...
Helena była tak zajęta kontemplowaniem zawartości filiżanki, którą w końcu jej matka wzięła do ręki, że nie zwracała uwagi na szczegóły spotkania z Boderykiem. Dziewczyna czuła jak jej serce przyspieszyło, a kiedy Rowena napiła się w końcu doprawionego eliksirem napoju, wstrzymała na chwilę oddech. Nie minęły nawet dwie sekundy, kiedy pani Ravenclaw zaczęła osuwać się i wiotczeć. Helena rzuciła się w jej stronę. Złapała szybko zastawę, by ta przypadkiem nie zrobiła hałasu spadając na kamienną posadzkę. Odłożyła naczynia na stolik i dopiero wtedy podniosła z ziemi śpiącą matkę, i ułożyła ją w łóżku tak, by sprawiała wrażenie, że zasnęła naturalnie. Ciężko dysząc, położyła ręce na biodrach i spojrzała na efekt swoich działań. W jej głowie szalały różne odczucia. Od tryumfu, po przerażenie. W końcu osiągnęła swój cel. Musiała jedynie uciec z zamku zanim ktokolwiek zauważy zniknięcie diademu. Nawet nie łudziła się, że ktoś mógłby zauważyć jej nieobecność. Wzięła do rąk diadem, który do tej pory leżał na stoliku nocnym obok łóżka. Był nad wyraz lekki. Błyskotka będąca zmorą, którą przeklinała przez całe swoje życie, jednocześnie skrycie pożądając jej mistycznych właściwości, w końcu była w jej posiadaniu. Wpatrywała się w filigranowe zdobienia układające się w postać kruka z szeroko rozłożonymi skrzydłami. Srebro i szafiry idealnie współgrały ze sobą. Wewnątrz niewielkimi literami wygrawerowana była sentencja ”Rozum ponad wszelką miarę jest największym skarbem człowieka”. Dopiero pohukiwanie sowy przywołało Helenę do świata rzeczywistego. Dziewczyna rozejrzała się wokół siebie w popłochu i schowała pod suknię diadem. Szybkim krokiem wyszła z sypialni swojej matki i skierowała się ku jednemu z tajnych wyjść. Korytarz prowadził daleko za jezioro i miał swoje wyjście w jaskini uchodzącej do niewielkiej kotlinki. Helena obejrzała się za siebie. Na drugim końcu chłodnej tafli wody stał majestatyczny zamek. Dziewczyna zastanawiała się, czy kiedykolwiek będzie dane jej tu wrócić. Uniosła różdżkę i machnęła nią w stronę tunelu. Zaklęcie pomknęło głęboko w mrok kamiennego przejścia, po czym wybuchło, zawalając je. Helena po raz ostatni spojrzała na północną wieżę, gdzie spała jej matka, po czym obróciła się wokół własnej osi.

***


Wręcz zrzuciła diadem ze swojej skroni. Łzy spływały po jej policzkach, kiedy przeklęta błyskotka toczyła okręgi po nierównej podłodze. Nie chciała wierzyć w to, co ukazał jej diadem. Chyba tylko potwór mógłby bez wzruszenia nosić to coś. Mimo odrzucenia przez Helenę mądrości diademu zrozumiała, że wkrótce cały świat zacznie o niej mówić. Osiągnęła swój cel, lecz nie spodziewała się takich efektów. Wszystko poszło nie tak. Mieli zobaczyć jej zalety, osobowość, a tymczasem już przez wieki postrzegana będzie jako wyrodna córka, która okryła hańbą swoją rodzinę.
Diadem, który przez lata był obiektem jej pożądania, nagle wydawał się jej czymś plugawym. Nienawidziła tego przedmiotu bardziej niż kiedykolwiek. W napadzie gniewu chciała zniszczyć przedmiot, który zrujnował jej życie, lecz nie była w stanie. Znów jej matka zatriumfowała, pokazując swoją wyższość.
Nie mogła tak po prostu wrócić. Swoimi czynami spaliła za sobą wszystkie mosty, które prowadziły do życia w cieniu. Nie chciała znów patrzyć w oczy matki, która zalałaby ją morzem swojej mądrości. Zawsze miała rację i to najbardziej irytowało Helenę. Każde normalne dziecko ma chociaż okazję, by w sprzeczce zatryumfować nad swoim opiekunem. Ona nie miała tego luksusu. Każdy błąd był jej wytykany bez żadnych skrupułów, gdyż nie mógł przejść bez echa w świecie pani idealnej.
Helena zaśmiała się gorzko, wyobrażając sobie, co musi się dziać teraz w Hogwarcie. W końcu wyjdzie na jaw, że Rowena tak naprawdę jest tylko człowiekiem jak każdy inny. W końcu opadnie iluzja skrzętnie utrzymywana za pomocą magicznej błyskotki. Oprócz swojego cierpienia, czuła pokrętną satysfakcję z upadku jej matki.
Przez długi czas wpatrywała się z nienawiścią w diadem. Mimo swojej rozległej znajomości zaklęć i eliksirów, nie była w stanie zniszczyć błyskotki. W końcu zadecydowała, że w takim razie ukryje go, by nikt nie był w stanie go znaleźć, nawet jej matka.

Wędrowała po świecie szukając idealnego miejsca, lecz każde wydawało się nieodpowiednie i zbyt oczywiste. Długo walczyła ze swoimi myślami wiedząc, że wystarczy włożyć diadem, by nieskończona mądrość podpowiedziała jej idealne miejsce na skrytkę. Wyciągnęła z kieszeni błyskotkę. Z drżącymi rękoma powoli uniosła ją nad swoją głowę. Zacisnęła oczy i wzięła wdech, po czym założyła diadem. Jej umysł zalały setki możliwości, mogła dotknąć wiedzy niedostępnej dla kogokolwiek w inny sposób. Jednak to wszystko przyćmiły wizje jej przyszłości, konsekwencji jej czynów. Diadem z zimną satysfakcją przypominał jej o fakcie, że osiągnęła swój cel. Że jej pragnienie się spełniło, jednak w kompletnie inny sposób niż sobie wyobrażała. Była naiwna, egoistyczna, przesiąknięta zazdrością, którą zniszczyła wszystko to, kim mogła być tak naprawdę. Helena krzyczała z bólu, jaki diadem na nią zsyłał. Łzy spływały po jej policzkach. Wiedziała, że musi się skupić, nie zastanawiać nad tym co było, skoncentrować na jednej myśli, która poprowadzi ją prosto do odpowiedzi na pytanie, które skłoniło ją do założenia diademu. Ciężko oddychając zmusiła się do nieustannego myślenia o kryjówce. Długo walczyła z nawracającymi wizjami jej błędów zanim uzmysłowiła sobie, że chciała być zbyt wyrafinowana w swoich próbach znalezienia kryjówki idealnej. Diadem nakierował jej myśli na rozwiązanie. Spełnił swoją powinność. Helena zdarła ze swojej głowy błyskotkę i zorientowała się, że klęczy w błocie. Na miękkich nogach podniosła się ostrożnie i ciężko dysząc, oparła o najbliższe drzewo. Jej wzrok był mętny i przez dłuższą chwilę nie potrafiła go skupić na otaczającym ją krajobrazie. Długo dochodziła do siebie po ponownym założeniu diademu. W końcu złapała pewnie znienawidzony przedmiot i wrzuciła go w dziuplę drzewa, które chwilę temu służyło jej za podporę. Użyła wszystkich swoich sił, by wcisnąć błyskotkę jak najgłębiej, po czym zebrała odrobinę suchej trawy z okolicy i wepchnęła w dziuplę tak, by nikt nie zobaczył choćby błysku idealnie wypolerowanych szafirów. „A teraz możecie szukać igły w stogu siana” wydusiła z siebie, po czym zataczając się lekko, wróciła do swojej niedawnej kryjówki. Wyglądała jak siedem nieszczęść. Upaćkana w błocie i trawie, w poszarpanej sukni, z szaleńczym uśmiechem na twarzy.

Nie spodziewała się spotkać nikogo w tym lesie, więc tym bardziej zaskoczył ją widok jednego z zalotników, który właśnie wyszedł z szopy służącej dziewczynie przez ostatnie kilka tygodni jako dom. Lekko osłupiała wpatrywała się w umięśnionego młodzieńca, ubranego w najdroższe szaty. Jego widok tak bardzo wyróżniał się na tle zdziczałego lasu i rozpadającej się chaty, u progu której stał. Mężczyzna zrobił krok w jej stronę, na co dziewczyna zareagowała instynktownie. W jej ręku znalazła się różdżka, gotowa do odparcia ataku nieproszonego gościa.
- Heleno! Spokojnie, nie ma potrzeby byś celowała we mnie różdżką.
- Przysłała cię tu moja matka, tak? Szukasz jej cennego diademu? W takim razie muszę cię rozczarować, bo nikt go już nie znajdzie! - Helena obróciła się wokół własnej osi, chcąc jak najszybciej się teleportować gdzieś na drugi koniec kraju, lecz natrafiła na wyjątkowo gęstą przestrzeń.
- Nie można się stąd deportować kochana, zadbałem o to, byś mi nie uciekła tak łatwo. - Oboje wpatrywali się przez chwilę w siebie. Helena dyszała ciężko, a na jej twarzy malowała się narastająca furia, podczas gdy Baron stał wyprostowany i patrzył na nią z wyższością. Widać było w jego oczach, że gdzieś w głębi cierpi, widząc dziewczynę w tak opłakanym stanie.
- Tak, wysłała mnie tu twoja matka, ale w pewnej kwestii się mylisz. Moim zadaniem jest odnaleźć ciebie, a nie jej zaginiony diadem.
- Och, czyli moja matka nagle zaczęła zwracać uwagę na swoją córkę? Jakie to rozczulające, chyba się popłaczę. Nie mam czego szukać w Hogwarcie! Wiem co wy wszyscy o mnie sądzicie! „Drętwota!” - Czerwony promień poleciał prosto w Barona, jednak ten prawie bez wysiłku uchylił się pozwalając, by zaklęcie minęło go zaledwie o włos.
- Heleno, opanuj się proszę. Musisz pójść ze mną do Hogwartu, twoja matka umiera.
Te słowa wytrąciły nieco Helenę z równowagi. Opuściła różdżkę i spuściła wzrok. Czyżby jednak nie uwarzyła tak dobrze eliksiru jak jej się wydawało? Użyła w końcu dodatkowych składników, mających zwiększyć efekt działania. Czy to jej wina? Kolejny błąd jaki popełniła? Nie zauważyła kiedy Baron podszedł do niej. Mężczyzna wyrwał z jej ręki różdżkę, złapał ją w talii, prawie bez wysiłku unosząc nad ziemię, po czym zarzucił ją na swoje ramię.
- Puszczaj mnie! Nie zamierzam wracać do tego przeklętego zamku.
- Czy ci się to podoba, czy nie, taka jest wola twojej matki, a ja nie zamierzam rezygnować z obiecanego mi ożenku z jej córką. Wrócisz ze mną do Hogwartu. - Nie zdawał sobie nawet sprawy jak prorocze okażą się wkrótce jego słowa.
Helena wierzgała zawzięcie nogami, próbowała się wyrwać, lecz uścisk Barona był zbyt silny. W akcie desperacji zebrała całą swoją energię i rzuciła się ku dłoni Barona, w której ten nadal trzymał swoją i jej różdżkę. Rzuciła niewerbalnie zaklęcie żądlące. Mężczyzna krzyknął w gniewie i jednocześnie rozluźnił nieco uścisk. To wystarczyło Helenie, by się wyswobodzić. Upadła na murawę, jednak kiedy próbowała się pozbierać, poczuła ból w nadbrzuszu. Rozjuszony Baron kopnął ją z całej siły. Dziewczyna poleciała pod pobliskie drzewo. Różdżki wypadły i potoczyły się gdzieś w krzaki. Zbyt daleko, by Helena zdążyła je pochwycić i uciec jak najdalej. Mężczyzna złapał ją za gardło i uniósł. Szamotali się tak chwilę. Dziewczyna czuła jak siły powoli ją opuszczają. Baron przyparł ją do drzewa i zaślepiony przez furię wyciągnął nóż. Nie zastanawiając się nad konsekwencjami, wbił ostrze w brzuch Heleny. Dziewczyna wydała z siebie jęk, po czym opadła na niego martwa. Baron dyszał z wściekłości. Odepchnął od siebie wiotkie ciało i przez chwilę stał nad nim upajając się w dzikiej satysfakcji. Jego piękne ubrania splamione były krwią. Dopiero po chwili pierwsze trzeźwe myśli zaczęły wracać do umysłu Barona, odurzonego furią. Mężczyzna rzucił się do martwej Heleny próbując ją ratować. Przyparł rękę do jej rany, z której powoli sączyła się krew. Była ona już dawno poza jakąkolwiek mocą magiczną. Baron wydarł z siebie ryk rozpaczy, po czym złapał za nóż, którym chwilę wcześniej pozbawił życia Heleny i wbił go w siebie, także pozbawiając się życia. W swoich ostatnich chwilach zrozumiał, co miała na myśli Helena. On też nie mógł już wrócić do Hogwartu, a przynajmniej nie za życia, a jako cień.

Komentarze
avatar
Prefix użytkownikafuerte  dnia 15.03.2017 10:35
Opisujesz sceny, które normalnie powinny budzić duże emocje i w taki też sposób powinny być budowane. A ja, niestety, jakoś nie mogę się wczuć w sytuację bohaterów. Brakowało mi trochę samego procesu, w którym Helena planowała otrucie matki, czegoś, co bardziej by pozwoliło na zrozumienie, co się działo w jej głowie. Wiadomo, że sporo faktów znamy z książki, ale tu czegoś zabrakło.

Scena z Baronem też wydała mi się nieco naciągana; najpierw ją dusi, ona się rzuca, mimo że powinna opaść z sił, a on mimo to wbija jej nóż w brzuch. Nie wiem, coś mi tu nie gra.

Ogólnie pomysł dobry, ciekawy, ale czegoś zabrakło w wykonaniu, a szkoda.
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 15.03.2017 19:07
Mam mieszane uczucia co do tej miniaturki. Ona jest poprawna językowo i w ogóle, ale gdzieś w tym dramatyzmie zabrakło dramatyzmu i już się zaraz o tym nieco bardziej rozpiszę.

Mamy główną bohaterkę, której motywy wydają się trochę płaskie. Może zabrakło takich sytuacji z życia, które by faktycznie udowodniły, że dziewczyna chowała się w cieniu, że to nie jest tylko jej wyobraźnia. Natomiast jeśli to miała być tylko jej wyobraźnia, to też nie do końca to tu widać. Tak czy inaczej zabrakło mi tutaj fundamentu pod całą historię, jakiś grunt, po którym mogłabym się poruszać jako czytelnik. Ona chce zdobyć diadem, ale ja nie wiem do końca dlaczego. Żeby dokuczyć matce? Czy zyskać mądrość? Czy zagrać komuś na nosie? Tutaj to wygląda bardziej jak takie "obraziłam się", a to trochę zbyt dziecinne jak na dorosłą kobietę.
Podobał mi się natomiast ten motyw z diademem, że jego noszenie to wcale nie takie błogosławieństwo. Mądrość jako dar ale też przekleństwo, fajne zagranie.
Z kolei to moje uznanie znowu opadło przez końcówkę, bo poprowadziłeś ją byle jak, naprawdę. Uczucia barona wyszło tak... teatralnie, przez co niezrozumiale. Walka też powinna wyjść dramatyczna, a mnie nie poruszyła.

Tak czy inaczej początek ani na plus ani na minus, środek już fajnie rokował, a zepsułeś końcówką. Ale środek mi się naprawdę podobał, serio ; )
avatar
Prefix użytkownikaWilena Romus  dnia 16.03.2017 21:21
Dla mnie było dramatycznie, chociaż myślę, że można by było napisać to jeszcze lepiej. Chwilami brakowało mi dodatkowych zdań, większych opisów i tak dalej, ale mimo to czułam tę frustrację, a potem szaleństwo Heleny (jej podejście do diademu jest świetne). Ogólnie napisane jest bardzo dobrze, czytało się tak samo, ale... ale za tę końcówkę, to powinieneś zdzielić się Zakonem Feniksa po łbie. Chyba tego nie przeżyję, że takie fajne opowiadanie kończy się w taki sposób. Nie wiem, czy nie chciało Ci się tego ogarnąć, czy nie czujesz tego, ale jestem rozczarowana. Nie mówię, że powinieneś opisać teraz całe to zajście, wydaje mi się, że taka szybka akcja jest dobrym pomysłem, ale bez przesady. Smutno bardzo, bo całość wygląda jak rozprawka na egzaminie. Początek ładnie napisany, przemyślany, a na końcu jakby zabrakło Ci czasu i jakbyś pisał byle jak, żeby tylko skończyć :(
avatar
Prefix użytkownikaWioletta  dnia 19.03.2017 21:46
Merlinie. sama nie wiem co mam powiedzieć o tym tekście, b gdy zobaczyłam o czym to będzie to byłam bardzo pozytywnie nastawiona, bo to zawsze coś innego jak coś o Harrym. lubię jak jest o czymś z dalszego planu, bo przy tym jest naprawdę to jakieś.

uważam, że jest to kawał dobrego tekstu. jest poprawnie napisany, i czyta się go dobrze, może chwilami serio było za mało dramatycznie w tym dramacie jednak jako całość jest to dobre. :D
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Harrych świąt!
22.04.2026 10:29
Dziś mija 19 lat, odkąd mam konto na HPnecie. Coś niebywałego. Urodziny

Potęga Krwistego Steka!
21.04.2026 21:23
Od mojego założenia konta do covidu minęło mniej czasu niż od covidu do teraz Duże oczy

Pan Śmierci
18.04.2026 13:02
Aż mi się przypomniało ożywienie na początku covidu. Kiedy to było w ogóle xD

Sprzedawca prac domowych
16.04.2026 19:29
szkoda... spędziłam tutaj świetny czas :/

Mugol
15.04.2026 22:26
Cześć :) wracam po paru latach, a tu fandom umarł ;(

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix użytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.25