Kiedy przeczyta³am to pytanie po raz pierwszy, zamurowa³o mnie. Nie mia³am odpowiedzi. Dlaczego wcze¶niej o tym nie pomy¶la³am? Natychmiast naprawi³am to zaniedbanie, spêdzaj±c ca³e godziny na analizowaniu Petera; jego charakteru, czynów, wyborów. Ostatecznie dosz³am do wniosku, ¿e Glizdogon nie by³ takim antygryfonem, jakby siê mog³o wydawaæ.
Po pierwsze - wiemy, ¿e Peter przez wiele lat by³ lojalnym
Huncwotem. ¯yj±c w cieniu bardziej uzdolnionych przyjació³, znosi³ wiele drobnych upokorzeñ. Nie jest tajemnic±, ¿e temu czarodziejowi zawsze odpowiada³o towarzystwo ludzi silniejszych od niego, jednak nawet moralnie w±tpliwe pobudki nie s± w stanie zmieniæ faktów. Gdy choroba Lupina wysz³a na jaw, Pettigrew nie tylko nie opu¶ci³ przyjaciela, ale nawet do³±czy³ do Jamesa i Syriusza jako towarzysz niedoli. Jak przyzna³ sam Remus, koledzy pomogli mu zmieniæ katorgê przemiany we wspania³± m³odzieñcz± przygodê. Warto te¿ pamiêtaæ, ¿e sam fakt zostania
animagiem ¶wiadczy o du¿ej mocy magicznej. Potrzeba kilku lat nauki, by móc dowolnie zmieniaæ swoj± postaæ, a taki wysi³ek ze strony Glizdogona z pewno¶ci± by³ godnym Gryfona aktem po¶wiêcenia dla bliskiej osoby.
Ponadto, uwa¿am, ¿e "Parszywek" wielokrotnie wykaza³ siê odwag±, jednak¿e by³ to bardzo specyficzny rodzaj heroizmu. Szpiegowanie dla Czarnego Pana, odciêcie sobie palca (a potem rêki), stawienie siê przed rozgniewanym Voldemortem i ofiarowana mu pomoc w odzyskaniu cia³a; wszystkie te czyny s± wybuchow± mieszank± strachu i egoizmu, które w bezpo¶redni sposób przyczyni³y siê do stworzenia tego kontrowersyjnego pojêcia odwagi, jak± reprezentowa³ Huncwot. Innymi s³owy - by³o to mêstwo wynikaj±ce z tchórzostwa i to w³a¶nie czyni Glizdogona postaci± paradoksaln±, skomplikowan±.
Istnieje te¿ mo¿liwo¶æ, ¿e jedenastoletni Peter nie pozosta³ bierny wobec zamiarów Tiary Przydzia³u. Kto wie, mo¿e pocz±tkowe plany kapelusza by³y inne i to w³a¶nie pro¶by i pragnienia m³odego czarodzieja zdecydowa³y o koñcowym werdykcie? Jednak¿e, jakie inne opcje mog³a rozwa¿aæ Tiara? Gdy przyjrzymy siê walorom poszczególnych domów, mo¿emy odkryæ, ¿e Glizdogon wyró¿nia³ siê cechami, które ca³kowicie eliminowa³yby go z Hogwartu. Slytherin - brak ambicji,
Ravenclaw - niewystarczaj±ce zasoby intelektualne.
Hufflepuff? Ta za³o¿ycielka wydaje siê byæ najbardziej elastyczna (A Hufflepuff resztê uczy / wszystkiego, co sama wie - fragment piosenki z Zakonu Feniksa), jednak zawsze podkre¶lano takie przymioty jak prawo¶æ, uczciwo¶æ i wierno¶æ, na których nadmiar Pettigrew nie móg³ siê uskar¿aæ. Mo¿e zatem Tiara Przydzia³u da³a mu szansê? Widzia³a w ch³opcu potencja³, zdaj±c sobie sprawê równie¿ z jego wad i s³abo¶ci charakteru. Mimo wszystko, byæ mo¿e mia³a nadziejê, ¿e jej decyzja o przydziale do Lwów naprowadzi Petera na dobr± drogê i uratuje go przed samym sob±.
Pomimo wszystkich pope³nionych b³êdów, Glizdogon do samego koñca mia³ w sobie cz±stkê dobra. Wdziêczno¶æ, któr± zasia³ w nim Harry pod koniec trzeciej klasy (ratuj±c go przed ¶mierci± z r±k Lupina i Blacka), zakie³kowa³a w krytycznym momencie Insygniów ¦mierci. S³uga Toma Riddle'a mia³ szansê zabiæ Wybrañca, jednak sekunda zawahania ustawi³a go na moment po drugiej stronie barykady - po stronie Dumbledore'a, Syriusza i rodziców Pottera. Dla Voldemorta to nic innego jak s³abo¶æ i zdrada. Wówczas jego ¶miercio¿ercê - równie poni¿anego, co zas³u¿onego - spotka³a najgorsza kara. Glizdogon zosta³ brutalnie u¶miercony przez srebrn± d³oñ, która stanowi niejako symbol roli, jak± odegra³ w planie powrotu Czarnego Pana. Koniec koñców, Peter Pettigrew jest kolejn± ofiar± Lorda Voldemorta.
Czy ten ostatni moment mo¿e go zdefiniowaæ i wymazaæ grzechy z przesz³o¶ci? Na pewno nie. Dowodzi on jednak istnieniu dobrej strony duszy Glizdogona. Duszy godnej Gryffindora, która po drodze zosta³a uwiedziona przez z³o. Od Tiary Przydzia³u Peter dosta³ tylko szansê, nie osobowo¶æ. Albus Dumbledore powiedzia³, ¿e to nasze wybory ukazuj±, kim naprawdê jeste¶my (Harry Potter i Komnata Tajemnic). Peter zdecydowa³ o odrzuceniu daru, jakim by³o przyznanie mu miejsca w domu razem z Jamesem, Syriuszem i Remusem. To tylko przypomina kolejn± my¶l dyrektora Hogwartu i ka¿e siê zastanowiæ - byæ mo¿e Ceremonia Przydzia³u rzeczywi¶cie powinna odbywaæ siê trochê pó¼niej?
Artyku³ bardzo ³adnie napisany. Przejrzy¶cie i estetycznie zarazem. Szkoda tylko, ¿e nie doda³a¶ kilku zdjêæ Glizdogona. Naprawdê du¿o musia³a¶ siê nad tym artyku³em napracowaæ. Ode mnie W