Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Rozdział 10 cz....

Tytuł: Rozdział 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Hermiona nie może zapomnieć o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pełna złych przeczuć decyduje...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 10 cz....

Tytuł: Rozdział 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Hermiona nie może zapomnieć o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pełna złych przeczuć decyduje...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 9 cz.2...

Tytuł: Rozdział 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej

Remus Lupin

Tytuł: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy poświęcony Remusowi. :)
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 9 cz.1...

Tytuł: Rozdział 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 8 cz.2...

Tytuł: Rozdział 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 8 cz.1...

Tytuł: Rozdział 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 37
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 1414
Było: 24.05.2026 16:48:00
Napisanych artykułów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjęć w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,920
Postów na forum: 319,635
Komentarzy do materiałów: 222,016
Rozdanych pochwał: 3,327
Wlepionych ostrzeżeń: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejęła Hogwart i okolice, śnieg mocno sypie, ale to Cię nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz się, co ciekawego można robić w weekend:

Bitwa na śnieżki to jest to! Może "zupełnym przypadkiem" oberwie od nas przechodzący obok Snape.
12% [9 głosów]

Plan to brak planu. Będę leżeć w łóżku, pić kakao i plotkować ze współlokatorami z dormitorium.
40% [31 głosów]

Mój nos utknie głęboko w książkach. Tylko pani Pince będzie mnie mogła odgonić od czytania.
13% [10 głosów]

Wymknę się cicho do Miodowego Królestwa. Najwyższa pora uzupełnić zapasy słodkości.
9% [7 głosów]

Postraszę we Wrzeszczącej Chacie. Uwielbiam oglądać miny przechodniów, kiedy wydaje im się, że uciekają od duchów i upiorów.
12% [9 głosów]

Każda pogoda jest dobra na Quidditcha. Śnieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 głosów]

Ogółem głosów: 77
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w Błonia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w Błonia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piętro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
Mama
Podstawowe informacje:
Autor: Prefix użytkownikafuerte
Gatunek: Miniaturka
Ograniczenie wiekowe: b/o
Przeczytano 2710 razy.
Miniaturka poświęcona Molly Weasley.

Gdybym miał wskazać, kiedy zaczęło dziać się coś niedobrego, powiedziałbym, że chyba niedługo po tym, jak wysłaliśmy Rose do Hogwartu. Nie potrafię wskazać dokładnej daty, zresztą, nie jestem nawet pewien, czy pierwsze symptomy nie pojawiły się już wcześniej.

W każdym razie, podczas przygotowań do Bożego Narodzenia zauważyliśmy, że mama powoli przestaje być sobą. Początkowo myśleliśmy, że to ze starości, że to przecież normalne, że staje się bardziej niezdarna i nieuważna. Sama zdawała sobie z tego sprawę i żartowała często, że może gdyby była tak wredna, jak ciotka Murriel, to w sędziwym wieku też miałaby sprawność czterdziestolatki. Uśmiechaliśmy się do siebie wtedy, mrugając porozumiewawczo, że to przecież dobry znak, że mamy nie opuszcza poczucie humoru. Nie mogę mówić za innych, ale podskórnie czułem, że coś jest nie tak.

Na początku kolejnego roku okazało się, że nie chodzi już tylko o przypadkowe potknięcia, czy problem z zejściem po schodach. Mama zaczęła przestała panować nad zaklęciami, którymi pomagała sobie w kuchni. Pewnego razu, kiedy Ginny postanowiła wpaść w odwiedziny, zastała całą kuchnię po kostki w wodzie. Mama za pomocą różdżki chciała napełnić rondel wodą, po czym wyszła na chwilę i przysnęła na trzy godziny w starym fotelu ojca. Powtórzyło się to jeszcze kilka razy, a mama za każdym razem nie pamiętała, co właściwie się wydarzyło.

Percy zaczął przebąkiwać coś o wizycie u uzdrowiciela. George i Ginny wściekli się na ten pomysł, a ja z poczucia dziwnej solidarności z nimi, też zrugałem Percy’ego. Dość szybko przekonaliśmy się jednak, że popełniliśmy ogromny błąd.

To wydarzyło się w pewien ciepły, majowy dzień. Hermiona dostała pilny telefon z ministerstwa, a ja cały weekend spędziłem w sklepie z George’em. Wprowadzaliśmy akurat nowy towar na rynek i zainteresowanie klientów przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Nie mieliśmy z kim zostawić Hugo, więc Hermiona zaprowadziła go do dziadków. Mama od jakiegoś czasu wydawała się spokojniejsza i mniej rozkojarzona, co uśpiło naszą czujność.

Po pracy zjawiłem się w Norze, żeby odebrać Hugo. Byłem tak potwornie zmęczony, że stanąłem tylko w progu i zawołałem, że już jestem i żeby się ubierali. Odpowiedziała mi jednak głucha cisza. Dopiero po kilkudziesięciu sekundach zorientowałem się, że w tle nie leci nawet ulubiona muzyka mamy, że nie słychać zupełnie żadnych dźwięków wskazujących na to, że ktoś jest w domu. Zacząłem przeszukiwać Norę, wołając na przemian Hugo i matkę. Żadnej odpowiedzi. Wbiegłem na piętro i zajrzałem do dawnego pokoju Ginny, ale był pusty. Na drugim piętrze pobieżnie przeszukałem pokój Percy’ego i wpadłem do sypialni, którą kiedyś zajmowali Fred i George.

Widok był paskudny. Pokój był tak zdemolowany, jakby wpadła do niego banda Śmierciożerców. Na ścianach wisiały strzępki plakatów, ramki ze zdjęciami, które zazwyczaj stały na komodzie, leżały teraz rozbite na podłodze. Niewysoki regał zamiast stać równo pod ścianą, opierał się teraz przechylony o materac łóżka, na który wysypały się książki i komiksy. Pośród całego tego bałaganu, na drugim łóżku siedziała nieruchomo mama. Przyciskała coś do piersi, wpatrując się martwo w jakiś punkt na ścianie, a z otwartych ust ciekła jej strużka śliny. Pamiętam, że podszedłem do niej na trzęsących się nogach i delikatnie dotknąłem ramienia. Powoli obróciła głowę w moją stronę, patrząc na mnie pustym wzrokiem.

- Fred nie żyje. Mój Freddie… – powiedziała cicho i z powrotem wróciła do gapienia się w ścianę.

Próbowałem wyciągnąć od niej, gdzie jest Hugo, ale nie odpowiadała. Zaczęła wzbierać we mnie furia, więc zacząłem wrzeszczeć, chyba nawet nią potrząsnąłem. Zrozumiałem jednak, że niczego się nie dowiem, więc wybiegłem z sypialni bliźniaków i pognałem na górę do swojego starego pokoju.

Hugo siedział skulony za łóżkiem. Na jego mokrej od łez różowej buzi malował się strach. Wziąłem go na ręce i zaniosłem na dół do salonu.

- Wiesz, gdzie jest dziadek? – zapytałem najspokojniej jak umiałem, chociaż głos mi drżał.

Hugo pokręcił głową, przecierając piąstkami oczy.

- Ale był tutaj, kiedy przyszedłeś?

- Mhm – mruknął ze spuszczoną głową.
Obiecałem mu, że nic się już nie wydarzy i, że babcia nie chciała zrobić mu krzywdy, ani go przestraszyć. Nie wyglądał na przekonanego, ale to wszystko, co mogłem w tamtej chwili zrobić. Próbowałem skontaktować się z ojcem, ale udało mi się to dopiero po dwudziestu minutach. Był w drodze.
Nie wiedziałem, czy mam iść na górę i zabrać mamę do jej sypialni, czy zaczekać na ojca. A może w ogóle powinienem zawieźć ją do św. Munga?
Na podwórku rozległy się kroki. Po chwili do domu wpadł zdyszany ojciec. Wyglądał na tak przejętego i przestraszonego, że przeszło mi przez myśl, że jego stare serce może tego nie wytrzymać.

- Gdzie jest M-molly? – wymamrotał.

- W pokoju Freda i George’a, tato – odparłem, a głos mi zadrżał.

Nigdy nie zapomnę grymasu bólu, jaki wykrzywił twarz ojca. Musiał wiedzieć, co się stało. Musiał to już wcześniej widzieć, musiał sam zajmować się matką i nic nam nie powiedział.

- Wracajcie do domu – powiedział nagle ze stanowczością, o którą nie podejrzewałbym go w tym stanie.
- Ale…
- Idźcie już. Porozmawiamy jutro – powtórzył i ruszył w stronę schodów. Kiedy był w połowie piętra odwrócił się w naszą stronę i spojrzał przepraszająco na Hugo, ale nic nie powiedział. Po chwili wspinał się dalej.

Posłuchałem ojca i zabrałem Hugo do domu. Hermiona miała wrócić bardzo późno, ale wiedziałem, że nie ominie nas rozmowa. Przed snem opowiedziałem Hugo kilka wesołych opowieści, co trochę go rozchmurzyło, ale nadal wyglądał na markotnego. Z nadmiaru emocji zasnął szybciej niż zwykle. Przykryłem go szczelniej kołdrą i poszedłem do salonu zaczekać na Hermionę. Usnąłem na kanapie.

Następnego dnia opowiedziałem jej o tym co zastałem. Wyglądała na wstrząśniętą. Wiedziałem, że nie zgodzi się na to, żeby w najbliższym czasie Hugo odwiedzał babcię. Tak też się stało.

Postanowiliśmy zawiadomić resztę rodziny. Ja wziąłem na siebie Ginny, George’a i Percy’ego, Hermiona skontaktowała się z Billem i Charliem. Musieliśmy wspólnie podjąć jakąś decyzję, a byłem pewien, że tata będzie stawiał opór.

W ciągu dwóch dni udało się ściągnąć wszystkich do Nory. Mama była w złym stanie, nie rozpoznała nas. Mamrotała pod nosem coś o swoich braciach. Mówiła, że wybierają się popływać nad rzekę, a Gideon ma ich pilnować.

Ojciec źle przyjął wieść, że chcemy zapewnić mamie profesjonalną opiekę. Upierał się, że sam się nią zajmie, że sobie poradzi. Widzieliśmy jednak zasinienia i zadrapania na jego rękach, kiedy próbował ją uspokajać w atakach agresji. Nie miał siły jej pielęgnować, przenosić do łóżka, kiedy wyłączała się ze świata. Nie potrafił nawet gotować, bo zawsze robiła to mama.

Ustaliliśmy, że na razie wynajmiemy kogoś, kto będzie mu pomagał na miejscu. Zgodził się na to niechętnie, bo wiedział, że nie ustąpimy. Początkowo przynosiło to efekt, pielęgniarka radziła sobie całkiem nieźle, często ktoś z nas też przyjeżdżał do pomocy. Stan mamy pogarszał się jednak bardzo szybko. Wszystko się jej mieszało, a przez to wpadała w furię, rzucała przedmiotami, a później wyłączała się na długie godziny, nie rozpoznając nikogo.

W końcu musieliśmy przenieść ją do św. Munga. Ojciec miał złamane serce, siedział z nią przez całe dnie. Czasami jakiś znajomy uzdrowiciel z dawnych lat pozwalał mu nocować w jej pokoju, ale spanie na niewygodnym krześle jeszcze bardziej go wykańczało.
Staraliśmy się odwiedzać mamę tak, żeby codziennie ktoś u niej był. Uzdrowiciel powiedział, że to ważne, żeby miała kontakt z rodziną, ale coraz mniej w to wierzyłem. Bardzo rzadko zdarzało się, że poznawała, kim jestem. Czasami myliła mnie ze swoim bratem, Fabianem, czasami byłem chłopakiem, którego poznała, zanim zaczęła spotykać się z tatą. George odwiedzał ją najrzadziej, bo zbyt często widziała w nim Freda. Zastanawiałem się, dla kogo było to bardziej bolesne przeżycie.

- Teraz też pan ją odwiedza? –wtrącił staruszek, siedzący ze mną przy stoliku.

Uśmiechnąłem się smutno.

- Mama zmarła godzinę temu.

Podniosłem się z miejsca, zanim mężczyzna zdążył powiedzieć, jak bardzo mu przykro. W pokoju mamy byli teraz wszyscy, więc wiedziałem, że muszę do nich dołączyć. Nie chciałem jednak tam wracać. Gdybym mógł, wymazałbym z pamięci ostatnie lata i zapamiętał mamę inaczej.

Wyszedłem przed szpital i teleportowałem się do Nory. Usiadłem przy stole w kuchni i poczułem, jak do oczu napływają mi łzy. Otarłem je wierzchem dłoni i zacząłem przypominać sobie mamę, która przygotowuje obiad i krzyczy na bliźniaków, że nie potrafią obierać kartofli. Oczyma wyobraźni zobaczyłem ją krzątającą się po kuchni, wykonującą kilka czynności jednocześnie i przywoływałem jej ciepły uśmiech, który posyłała mi między smażeniem mięsa, a wstawianiem naczyń do zlewu. Niemal słyszałem, jak śpiewa piosenki Celestyny Warbeck, jak śmieje się pod nosem z żartów Billa i jak z czułością wyśmiewa zamiłowanie ojca do mugolskich przedmiotów.

A potem otworzyłem oczy i zobaczyłem, że wokół mnie nikogo nie ma. Że mamy już nie ma. A może już od dawna jej nie było?


Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 19.03.2017 16:51
Przeczytałam i to właśnie takie ff, którego mogła się po tobie spodziewać. Takie spokojne, w klimacie nieco nostalgicznym Podobało mi się bardzo kilka rzeczy. Przede wszystkim to, że Ron nie jest tutaj takim idiotą, egoistą, facetem w kryzysie wieku średniego. Tutaj pokazujesz obraz dobrego ojca przywiązanego do matki. Może nie jest to taki typowy Ron, ale nie miałam żadnych zgrzytów co do jego zachowania. Podobała mi się też ta miłość Artura i Moly. Sam Artur jest tutaj wspaniały.
Opisowo też wyszło ładnie, ale moim zdaniem nieco zepsułaś końcówkę. Nie chodzi mi o samą ucieczkę do Nory, ale ta śmierć wyszła tak za bardzo "lekko", bez echa. Wiesz, opowiadasz, że oni ją odwiedzają a potem nagle ktoś coś do niego mówi i to wyszło tak za bardzo znienacka. Nie czułam tutaj odpowiedniego nastroju, bo chociaż całość ma smutny wydźwięk, to końcówka powinna jednak jakoś się odznaczać.

Co nie zmienia faktu, że to kawał dobrego tekstu ; )
avatar
Prefix użytkownikaWilena Romus  dnia 19.03.2017 20:38
a mi się właśnie ta końcówka najbardziej podobała! To takie oderwanie od rzeczywistości jest świetne i na swój sposób wzruszający (taki rodzaj wzruszenia, gdzie zostaje pustka i to jest takie trudne do pojęcia, a to lubię najbardziej). Ja to odczuwam jako takie rozdarcie między przeszłością i tym co się stało. Właśnie taki przeskok to idealnie obrazuje. nie wiem, czy to moja nadinterpretacja, czy taki był zamysł, ale po prostu mi się to podoba.
Całość też świetna, szczerze mówiąc jak zaczynałam czytać, chciałam tylko zerknąć i wrócić kiedy indziej, jednak nie mogłam się oderwać. Nie ma tutaj nic nadzwyczajnego, ot historia i opisana w taki weltszmercowy sposób, a jednak wciągnęła mnie o wiele bardziej, niż jakaś intryga i akcja. W kilku miejscach miałam wrażenie, że czegoś mi brakuje tak... technicznie, ale nawet takie niedociągnięcia wydawały się specjalnie stworzone, bo to tak bardzo pasuje do Twojego Rona.
Aż chyba dla tego ff zrobię w podpisie listę fajnych ficków :D. Jestem tak bardzo pod wrażeniem, że aż nie wiem, co ze sobą zrobić.
avatar
Prefix użytkownikaWioletta  dnia 19.03.2017 21:20
dziwnie mi się czytało tekst w osobie pierwszej. przywykłam do narracji trzecioosobowej, i taka o wiele bardziej mi odpowiada. bardzo lubię czytać Twoje ff, bo zawsze masz dopracowane opisy, i masz taki lekki, i przyjemny styl. jednak tutaj niestety jestem rozczarowana, bo fabuła mi sie nie podobała, i to nie dlatego, ze akcja się nie toczyła, i był to spokojny kawał tekstu, a po prostu historia nie przypadła mi do gustu.
avatar
Prefix użytkownikaSam Quest  dnia 19.03.2017 21:22
Myślę, że powrót do czytania ff od tego ff to bardzo dobry powrót. :D

Jak wiesz jestem ogromną fanką Twoich ficków i ten tak jak napisała Al jest bardzo w Twoim stylu. Podobało mi się to jak zarysowałaś relacje między poszczególnymi bohaterami, to jak pokazałaś nam postać Rona który często jest robiony "na idiotę". Może się nie wzruszyłam, ale poruszył mnie ten tekst i naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem tego pomysłu i wykonania.

Fuer trzymasz poziom :D
avatar
Prefix użytkownikaMarcus Clinton  dnia 21.03.2017 21:17
To FF chwyciło mnie trochę za gardło. Lubię czytać Twoje opowiadania, bo nie mają ani grama nieestetyczności, ani zagmatwania. Szczerze muszę przyznać, że ten fanfick jest jednym z lepszych jakie czytałem. Jest w nim tak naprawdę wszystko to czego oczekuję. Miłość, rozpacz, ból, strata, oddanie. Przedstawienie samego Rona również na plus. Nie sądziłem, że w takiej postaci jak on, mogą kryć się takie właśnie zachowania.
avatar
Prefix użytkownikaPaulaSmith  dnia 23.03.2017 09:03
Przeczytałam już parę dni temu, ale nie wiedziałam, co napisać. Nie, no wiedziałam, ale jak ująć w słowa to wzruszenie? Twoje opowiadanie jest tak prawdziwe, tak przejmujące, że nie mogłabym oczekiwać więcej. Nie zmieniłabym tu ani jednego zdania, słowa, ani kropki. Wspaniale władasz słowem, docierasz do pokładów emocji, dzięki którym identyfikujemy się z bohaterami, czujemy się uczestnikami tych wydarzeń.
Dziękuję Ci pięknie za ten tekst.
avatar
Prefix użytkownikafuerte  dnia 23.03.2017 10:08
Dziękuję wszystkim za komentarze i miłe słowa. Zdaję sobie sprawę, że tekst nie jest idealny, ale szczerze mówiąc, pomysł przyszedł nagle i dosyć szybko mi się to pisało. A, że nie jestem typem osoby, która szlifuje każde zdanie (bo pewnie bym się rozmyśliła i nic nie napisała), no to liczę się z niedociągnięciami.

Fajnie, że kogoś to poruszyło w jakiś sposób. Nie mam jakichś wielkich aspiracji, żeby ludzi wzruszać, ale jeżeli dotykam jakichś strun, to naprawdę super.

No i mega, że najbardziej wymagającym czytelnikom się podobało. Dzięki Alette, że czytasz moje miniaturki! No i wielkie dzięki Wilena, to zaszczyt znaleźć się w Twoim podpisie!
avatar
Prefix użytkownikaKlaudia Lind  dnia 07.10.2017 20:48
Czytałam to ff przy okazji ostatniego turnieju fan fiction i mocno zapadło mi w pamięć.
Temat rodziny i relacji dzieci z matką jest mi bardzo bliski i zawsze coś takiego mocno przeżywam.
Miniaturka jest bardzo dobrze napisana, znalazłam tylko jeden błąd na początku, potem już jest wszystko super.
Klimat opowiadania jest spokojny, lekko nerwowy i bardzo nostalgiczny, czuć co "wisi w powietrzu".
Bardzo dobry utwór, który zapada w pamięć:)
avatar
Prefix użytkownikaKrnabrny  dnia 21.04.2018 18:04
To z pewnością jedno z tych ff, które gdzieś tam z tyłu głowy zostaje. Pokazujesz, że świat magii nie jest taki idealny, wolny od problemów i że często rozwiązania jakie znamy ze świata mugolskiego - po prostu bycie razem w trudnych chwilach są najlepsze. Końcówka mnie poruszyła, tak samo wzmianka, że Molly myli bliźniaków...kurde poruszyłaś jakieś emocje, a w moim wypadku ficki na stronie rzadko to robią. Gratuluję.
avatar
Prefix użytkownikaBumSzakalaka  dnia 05.12.2018 10:54
Czytałam to FF juz kilka tygodni temu. Nie wiedziałam co napisać, bo bardzo mnie to poruszyło. Ten tekst i sam pomysł jest taką niesamowitą odskocznią od radosnych lub tragicznych zdarzeń w Hogwarcie. To żadna drama, romans czy inne oklepane scenariusze.
Wiedziałam, że jeżeli wezmę się za czytanie innych Twoich FF to będę z nich bardzo zadowolona.
avatar
Prefix użytkownikaLilyatte  dnia 09.12.2018 12:50
Kompletnie nie wiem o co chodzi, ale wydaje mi się to być bardzo podobne do historii śmierci Luny z innego twojego ff. To wyszło na mój gust gorzej. Piękne opisy, ale brakuje mi tu czegoś, co nie do końca wiem czym jest. Mało akcji, kompletnie się pogubiłam, a opisów jest wręcz za dużo. Ciekawa tematyka, ale ten Ron denerwuje mnie bardziej niż ten książkowy.
Ale jest to jednak mimo wszystko warte przeczytania, bo jest inne. Chociaż brakuje mi tu jakichś większych emocji związanych z jej śmiercią.
avatar
Prefix użytkownikaCoSieDzieje  dnia 29.03.2020 18:04
Nie przypominam sobie, żebym czytał kiedyś ff, które wyszło spod pióra fuerte. I naprawdę szkoda, że trafiłem na jakieś dopiero teraz.

Całość jest bardzo sentymentalna, spokojna i właśnie taka, jaka powinna być. Udzieliły mi się uczucia narratora, bo w sumie aż do pierwszych komentarzy nie ogarnąłem, że to Ron. Rozumiem co mogli czuć Weasleyowie i tak jak oni przeżyłem szok, że starość dotknęła także Molly. Przecież to nie jest rzecz, o której się myśli - czy to w kontekście swoich bliskich, czy to postaci literackich.

Końcówka pasuje idealnie do całości. Mam wrażenie, że ta lekkość, jak to ujęła Alette, wynika z tego, że do Rona ta śmierć jeszcze w pełni nie dotarła. Jak już przy nim jesteśmy - cieszy mnie przedstawienie go, jako dojrzałego i rozsądnego mężczyzny.

Słowem podsumowania - bardzo dobry utwórz, który warto przeczytać. Bardzo się cieszę, że na niego trafiłem.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Harrych świąt!
04.06.2026 12:11
24 jak założyłam konto, teraz 34, jestem z wami od ponad dekady, szkoda, że strona się sypie ;(

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
02.06.2026 22:31
Mi tęskno za starym Hogwartem, szkoda że nigdzie nie został zapisany :v

Harrych świąt!
02.06.2026 22:06
Niecałe 13, a w tym roku stuknie ćwierćwiecze Rain

O choinka!
02.06.2026 10:16
13 jak założyłam konto, teraz 25 :(

Też tęsknię za tą stroną, dobrze się tu bawiłam i dzięki niej czułam się mniej samotna. Kiedyś to były czasy, a teraz nie ma czasów

Harrych świąt!
31.05.2026 20:16
To i ja się pochwalę. 25 lat jak zakładałem konto, 33 dzisiaj. Niestety założyłem późno, ale załapałem się na ostatki, kiedy ta strona jeszcze jakoś funkcjonowała.

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix użytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.22