Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Daniel Radcliffe

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

Odtwórca głównej roli Harry`ego Pottera.
>> Czytaj Więcej

Eddie Redmayne

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

Aktor znany nam z roli Newta Scamandera. Aktor teatralny i filmowy. Zdobywca Oscara.
>> Czytaj Więcej

Patronus

Kategoria: Świat magii
Autor: Prefix użytkownikaRosalind Rooks

Patronusy i zaklęcie "Expecto Patronum".
>> Czytaj Więcej

Życie i kłamstwa Alb...

Kategoria: Inne
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Pierwsza biografia Albusa Dumbledore'a napisana przez Ritę Skeeter.
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

13 urodziny HPneta i XX wydanie proroka - jest, co świętować!
>> Czytaj Więcej

Powrót do przeszłośc...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Livka

Czy kojarzycie ten moment, kiedy podczas czytania odkrywacie, że w zasadzie to już od dawna było ...
>> Czytaj Więcej

Quidditch w Polsce

Kategoria: Quidditch
Autor: monciakund

Kilka słów o zasadach i polskich drużynach
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Iieaqa

Tytuł: Iieaqa
Seria: Dziewczyna z porcelany
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaAlette

Zapaliła się jak pochodnia. Ogień pokrył jej włosy, a ona zawyła w agonii. Próbowała odseparować ...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 16
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Policja przeszukuje mieszkanie Hermiony i zbiera odciski palców dla Smitha
>> Czytaj Więcej

[NZ]Święta Bożonaro...

Tytuł: Święta Bożonarodzeniowe
Seria: Największy błąd w życiu?
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Mijają kolejne dni, które Ron spędza w muszelce. Nadchodzi Boże Narodzenie, Bill ma dla brata nie...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 15
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Norris łapie przynętę, zaś mugolska policja próbuje na wszelkie sposoby podejrzeć Hermionę
>> Czytaj Więcej

[NZ]Tajemniczy uczeń

Tytuł: Tajemniczy uczeń
Seria: Reidsville
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

W szkole pojawia się nowy, tajemniczy uczeń. Jakie skrywa tajemnice? I czy ma coś wspólnego ze śm...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 14
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Hermiona i Severus wpadają na pewien pomysł, tymczasem po drugiej stronie sytuacja zaczyna się ko...
>> Czytaj Więcej

[M] Gdzie jesteś?

Tytuł: [M] Gdzie jesteś?
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Cztery krótkie wycinki z tego, co działo się z innymi postaciami, kiedy trio szukało Horkruksów.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 39
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
43,240 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 220
Było: 13.03.2019 06:44:59
Napisanych artykułów: 1,027
Dodanych newsów: 9,665
Zdjęć w galerii: 20,639
Tematów na forum: 3,544
Postów na forum: 306,922
Komentarzy do materiałów: 217,387
Rozdanych pochwał: 3,171
Wlepionych ostrzeżeń: 4,144
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 2955
uczniów: 3095
Hufflepuff
Punktów: 2634
uczniów: 3007
Ravenclaw
Punktów: 3003
uczniów: 3798
Slytherin
Punktów: 2153
uczniów: 3070

Ankieta
Do Hogwartu trafia wehikuł czasu. Gdzie się przenosisz?

Czasy Założycieli. Chętnie poznałbym ich osobiście i naprawdę rozpiera mnie ciekawość, jak wyglądała budowa Hogwartu i pierwsza Ceremonia Przydziału
35% [18 głosów]

Bunt Goblinów w 1612 roku. Kto by nie chciał zobaczyć tych ciekawych rzecz, o których rozprawialiśmy na Historii magii? Te walki musiały być epickie
2% [1 głos]

Czasy Huncwotów. Nie wiem, czy bardziej chciałbym stanąć w obronie Snape'a czy pomóc Jamesowi i Syriuszowi w wymyśleniu nowego zaklęcia do znęcania. Wybiorę, będąc na miejscu
40% [21 głosów]

31 października 1981 roku. Imprezka po zniknięciu Sami Wiecie Kogo musiała być niesamowita. Na żałobę po Potterach nie byłoby czasu
2% [1 głos]

Byle kiedy, byleby przed rokiem 1689, czyli przed podpisaniem Międzynarodowego Kodeksu Tajności. Wtedy legalnie mógłbym przelecieć się na smoku, pośmieszkować z mugoli czy po prostu czarować bez obaw
4% [2 głosy]

Wybiorę czas szkolne Voldemorta. Może byśmy się zakumplowali? Albo bym się czegoś nauczył od samego mistrza czarnej magii? A może powstrzymałbym go, zanim stałby się takim złem?
8% [4 głosy]

Ja tam wybiorę przyszłość. Co mnie interesuje to, co już było? Chcę zobaczyć, co nas czeka!
10% [5 głosów]

Ogółem głosów: 52
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 16.03.19

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[PN]Liliana Williams ostatnio widziano 23.03.2019 o godzinie 17:58 w Sala transmutacji
Ravenclaw[PN]Asen Hristo ostatnio widziano 23.03.2019 o godzinie 15:41 w Łazienka Jęczącej Marty
Gryffindor[P]Liv O'Sullivan ostatnio widziano 23.03.2019 o godzinie 05:57 w Łazienka Jęczącej Marty
Ravenclaw[PN]Asen Hristo ostatnio widziano 23.03.2019 o godzinie 03:56 w Łazienka Jęczącej Marty
Gryffindor[P]Liv O'Sullivan ostatnio widziano 23.03.2019 o godzinie 03:45 w Łazienka Jęczącej Marty
Ravenclaw[PN]Asen Hristo ostatnio widziano 23.03.2019 o godzinie 03:37 w Łazienka Jęczącej Marty
Mugolska zbrodnia
Podstawowe informacje:
Gatunek: Dramat
Ograniczenie wiekowe: b/o
Przeczytano 660 razy.
Moje wyobrażenie tego, co działo się z mugolami, gdy śmierciożercy zmuszali ich do zbrodni.
Bohaterowie: własna postać.

Kilka słów ode mnie na początek. To ff jest chaotyczne celowo. Chcę pokazać tutaj moją wizję tego, co mogło się dziać w głowach mugoli, kiedy w ich życiu działo się coś dziwnego. Coś, czego nie rozumieli.
Nie wszystko będzie tutaj jasne, bo jest ono z punktu widzenia czternastoletniej, mugolskiej dziewczynki. Z narracji pierwszoosobowej.
Zawsze zastanawiałam się czy Śmierciożercy zmuszający mugoli do pewnych czynów rzucali po prostu imperius? Wydaje mi się, że niekoniecznie. Wtedy człowiek czuje się zbyt oderwany od tego, by przejmować się w pełni tym, co zrobił. A oni chcieli krzywdzić. Może więc inne zaklęcia zmuszające do robienia tego, co chcą? Albo mieszanki? Tutaj dałam właśnie opcję numer dwa. Można będzie dostrzec momenty z zaklęciem imperius, ale też inne, niekoniecznie znane.

Akcja nie rozgrywa się w Anglii, a w Szkocji. Nie wiem dlaczego, ale jakoś tamtejszy krajobraz bardziej mi pasował. Choć nie ma go za dużo.



***


Mój ojciec zmarł na końskim grzbiecie. Miał brudne buty, a na dłoniach białe rękawiczki.


Tylko to zdanie potrafię powtarzać, gdy ktoś zadaje mi pytanie: "dlaczego?". Nie wiem. Wiem tylko, że miał brudne buty, a na dłoniach białe rękawiczki.

Dzień, w którym to się wydarzyło, był szczególny. Nieustający deszcz padał tygodniami wzdłuż zachodniego wybrzeża, a zrezygnowani mieszkańcy pogodzili się z faktem, że przyjdzie im spędzić wakacje w czterech ścianach. Wtedy nagle pewnego ranka obudziliśmy się z wrażeniem, że coś się stało. Mieliśmy rację – to słońce zaświeciło z bezchmurnego nieba.

Wkrótce potem na sznurkach łopotało pranie, a słodkie bułeczki wyprzedano w piekarni jeszcze przed południem. Ze schowków wyciągano poduszki, a wzdłuż płotów słychać było buczenie kosiarek. Robiono zakupy, aby przygotowywać obiady na świeżym powietrzu. Ludzie z uśmiechem mówili do siebie "nareszcie"; kobiety zakładały cienkie spódnice, a mężczyźni po raz pierwszy w tym roku koszule z krótkimi rękawami. Upał był całkiem znośny bo wyczekiwany z utęsknieniem. Łódki wypływały z portu, kierując się ku wyspom, a młodzież przechadzała się po skałkach, dotykając swoich bladych jeszcze ciał.

Atmosfera w jej domu była inna niż zwykle. Tata próbował żartować przy śniadaniu, ale był bardzo rozkojarzony i było w tym coś sztucznego, nienaturalnego i nie udało mu się rozśmieszyć ani mnie, ani moich sióstr. Jego twarz była biała niczym maska, spojrzenie nieobecne, a nienaturalnie głośny głos zdawał się wypełniać wszystkie pokoje jednocześnie. Rodzicie ostatniej nocy byli na przyjęciu wydawanym przez naszych dziwacznych sąsiadów. Nie powiedzieli nam co tam zaszło, ale oboje zachowywali się inaczej, choć gdy z zabawkami pod pachą wybierałyśmy się nad morze, mama starała się uśmiechnąć. Jej twarz wyrażała jednak jedynie nieszczęście.

Plaża była pełna ludzi, ale mało kto się kąpał. Gdy już miałyśmy wejść do wody, zrozumiałyśmy dlaczego. Zatoczki były zajęte przez meduzy, które pływały w gęstych stawach, wlokąc za sobą kłujące macki. Udało nam się znaleźć lukę, ale mimo że byłyśmy ostrożne, jedna z nich mnie oparzyła. Skóra na nodze od razu zaczęła piec, a po chwili pojawiły się na niej czerwone zmiany. Żadna z nas nie chciała jednak wracać do domu, zostałyśmy więc na plaży do późnego popołudnia. Biegałyśmy po skałach, próbowałyśmy jeszcze raz się wykąpać, wygrzewałyśmy się na słońcu i obserwowałyśmy uspokajające się morze.

Gdy dotarłyśmy do domu, poprosiłam mamę o pomoc. Z nieobecnym wzrokiem posmarowała oparzenie maścią i wróciła do mieszania kremu z truskawek. Nigdzie nie było widać taty. Gdy o niego zapytałam, mama poprosiła mnie o pilnowanie blach z ciastkami. W tym upale było to jak kara za coś, czego nie zrobiłam. Niepokoił mnie wyraz twarzy mamy. Gdy jednak dołączyły do nas moje siostry i mama zaczęła opowiadać nam bajki, na chwilę przeniosłyśmy się do innego świata. Pojawiła się nadzieja, że wieczór zakończy się szczęśliwie.

Po chwili usłyszałyśmy pukanie do drzwi. Mama zeszła po schodach i wróciła z kobietą, z jedną z sąsiadek. Nie znałyśmy jej zbyt dobrze, a ona gdy tylko nas zobaczyła, zaczęła zadawać wiele pytań, szybko, jedno za drugim. Chyba wszystkie dobrze jeździmy konno? Czy mogłybyśmy opowiedzieć czemu tak bardzo lubimy konie i gdzie się tak dużo nauczyłyśmy?

Było w niej coś takiego, że jeszcze bardziej się zdenerwowałam. Przebiegała dłońmi po swojej bluzce i włosach, brzydko pachniała i chwytała nas za ramiona tak, jakby chciała nas przytrzymać na krzesłach. Moje siostry wierciły się, a ja miałam ochotę uciec, ale gdy tylko próbowałyśmy, znów byłyśmy wciągane w rozmowę. Czy fajnie mieć wakacje? Co robimy w ciągu dnia i jak daleko potrafimy popłynąć?

- Ach, Martino, jak ty urosłaś. Czy nadal dużo bawisz się marionetkami? A wy, czy możecie pomagać przy wystawieniu sztuki?

Mama zaproponowała jej coś do picia i uratowała nas przed odpowiadaniem. Kobieta rysowała palcami kółka na blacie stołu, a ja przestraszyłam się, że ślady po nich nigdy nie znikną. Zapytała mamę, czy wiele osób przychodziło do sklepu, a mama udzielała jej odpowiedzi pustym głosem. Ucisk w moim gardle narastał. Wstałam raz jeszcze, gdy nasz gość, jak się wydawało, podejmował jakąś decyzję. Chwileczkę, to musimy usłyszeć wszystkie. Dziś rano stało się coś dziwnego, a nawet strasznego.

Jej oczy były załzawione i czerwone, nie potrafiłam oderwać od nich wzroku, gdy mówiła, że jej mąż nie jest z tych, co zmyślają. Chętniej czytuje gazety niż bajki. Ale gdy wrócił po pracy do domu, wyglądał na chorego. Widział dziś coś, czego nie rozumiał.

Słychać było cichy dźwięk silnika i odgłos, który brzmiał jak uderzenia skrzydeł zamkniętego w klatce ptaka. Matka zapytała, co się stało, a my, dzieci, też chciałyśmy wiedzieć. Kobieta pociągnęła za nitkę z obrusu. W kąciku jej ust widać było trochę śliny. Powiedziała, że ścinali dziś drzewo przy stajni.

- Urosło zbyt wysokie, a to może być niebezpieczne, gdy przyjdą jesienne wichury. Ale podczas pracy jeden z robotników źle uderzył siekierą. Trafił w ramię stojącego obok mężczyzny.

Z piekarnika wydostawał się dym. Wyjęłam ciastka, ale zdążyły się już spalić na węgiel. Kobieta przy stole mówiła dalej, piskliwym z nerwów głosem. Było bardzo dużo krwi. Ktoś zawiązał ranę bluzą, ale to nie pomogło. Jej mąż pobiegł po samochód, a gdy wracał, zobaczył to.

- Co zobaczył? - Moja młodsza siostra nie mogła się powstrzymać. Kobieta przeniosła na nią wzrok.
- Co zobaczył? Powiem ci, drogie dziecko. Zobaczył mężczyzn, z którymi pracował. Ale było ich o jednego za dużo. Przy drzewie w sumie z nim pracowało pięciu mężczyzn, ale gdy jechał w ich kierunku, zobaczył też pięciu mężczyzn. A przecież bez niego nie powinno być ich pięciu. - Pokręciła głową z niedowierzaniem, że ta wiadomość nie wywarła na nich odpowiedniego wrażenia. - Ale to nie wszystko. Czterech z nich szło, a piąty, ten ranny, lewitował przed nimi w powietrzu. Mój mąż zatrzymał samochód i zamrugał kilka razy oczami. Wtedy zobaczył ich tylko trzech.

Kobieta wypiła do dna i powiedziała, że kiedy jej mąż szedł po samochód, mógł przecież przyjść ktoś jeszcze. Ale to było coś... innego. Mama zapytała naszego gościa o stan zdrowia rannego mężczyzny. Kobieta potrząsnęła głową. Nic nie wiedziała, nikt nie wiedział, bo był on jednym z tych, co zniknęli. Przepraszała też, że może wydawała się zbyt przejęta, ale chciała komuś o tym opowiedzieć. Gdy mieszka się na wybrzeżu, jest się przyzwyczajonym do sag i legend. Coś o tym wiedziała, bo dorastała pod opieką dziadka, który był pastorem. Ale nie zmienia to faktu, że człowiek czuje się wstrząśnięty, gdy coś takiego przydarza się komuś osobiście.

Gryzłam się w język, by nie zapytać, co takiego się przytrafiło, bo sama nie widzę w tej historii nic nadzwyczajnego. Mąż tej kobiety musiał mieć jakieś omamy z tym lewitowaniem, a znikający mężczyzna mógł być po prostu kimś, kto chciał pomóc rannemu i zabrał go do swojego samochodu. Inni mogli być w szoku i po prostu... przypomniał mi się program, który oglądałam kiedyś w telewizji. Mówiono w nim, że jak człowiek jest w silnym szoku, to mózg może wypierać pewne informacje.

Gdy kobieta na chwilę zamilkła, żeby złapać oddech, usłyszałyśmy muzykę. Moje siostry wyglądały na zdziwione, a kobieta znów zaczęła opowiadać. Jakby muzyka była dla niej sygnałem, że nie może milczeć. W końcu wydawało się, że mama ma już dość. Zaoferowała, że odprowadzi ją do drzwi, a gdy je zamknęła, usłyszałam, jak mówi, że nie tylko ciemne zimowe wieczory przepełnione są magią i zabobonami.

Mama wróciła i zaczęła wyjmować rzeczy z lodówki. Odwrócona do nas plecami powiedziała, że mogło po prostu być tak, że ranny mężczyzna miał swojego anioła stróża. Moje młodsze siostry wyszły, nie zadawszy już więcej pytań. Ja ssałam pasemko swoich włosów. Moje ramiona robiły się nagle ciężkie, a serce zaczęło bić szybciej, mimo że siedziałam spokojnie. Mama zamilkła, więc w końcu i ja zbiegłam po schodach na dół do naszego sklepu, a następnie wyszłam na zewnątrz. Nie wiedziałam skąd nagle u mnie ta potrzeba spaceru.

Trawa stała się wilgotna i mogła świadczyć o inności jutrzejszego dnia. W wiadrze z wodą, które ktoś zapomniał sprzątnąć, dryfowały owady, a wszędzie dookoła unosił się zapach dzikich róż. Widziałam nasz dom, nierówną drogę do wsi, pola i drzewa dookoła. Czułam się, jakbym stąpała po ilustrowanej książce. Zachciało mi się płakać i zaczęłam powtarzać sobie wyliczankę.

Byłam sama. Najwyraźniej mój głos nikogo nie zwabił. Tak naprawdę chciałam być gdziekolwiek indziej, tylko nie tu.

Nagle usłyszała muzykę. Muzykę, zwykle tak znajomą, teraz przez nieczyste tony wydawała się być piskliwa i pełna zgrozy. Wiedziałam, że zaprowadzi mnie do dobrze mi znanej karuzeli. Moje stopy sunęły naprzód niczym ciągnione przez niewidzialne nici.

Pomocy... Jezu, niech mi ktoś pomoże... - zdesperowany głos był ledwo słyszalny na tle melodii i odgłosu miarowego kapania, jakby krople deszczu uderzały o ziemię. Kap, kap, kap.

O mało nie krzyknęłam, ale nie mogłam. Coś mi zabraniało. Przerażona skradałam się na palcach po lodowatej ziemi. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że jestem boso. Byłam pewna, że właśnie teraz dzieje się coś strasznego. Poczułam na bosych stopach ciepłą wilgoć i spojrzałam w dół. Zrobiłam wielkie oczy, gdy zobaczyła krew kapiącą z długiego noża, który trzymałam w dłoni. Jak się tam znalazł? Czerwona plama powoli zmieniła się w kałużę.

Co?

Nie!

Próbowałam krzyknąć, ale nie mogłam. W końcu zmusiłam się, by podnieść oczy.

Ojciec siedział na jednym z koni. Jego ręce były przywiązane do jego szyi. Karuzela się kręciła. Gdy mnie mijał, zauważyłam, że jego wzrok był równie martwy i utkwiony na wprost jak spojrzenie drewnianego zwierzęcia, na którym ojciec siedział. Krew zabarwiła mu ubranie, spłynęła po bokach i ubrudziła karuzelę. To ja z siostrami zwykle doprowadzałyśmy ją do porządku. Gdy ogień w mojej głowie na chwilę się uspokoił, pojawiła się jedna z tych myśli, które chronią nas przed przeczuciem najgorszego.

Czy tym razem też będziemy musiały czyścić karuzelę?

***


- Dlaczego to zrobiłaś? - kolejny psycholog dziecięcy zadał to pytanie.
Jedyne słowa, jakie mój mózg umiał wytworzyć i wypuścić ustami, brzmiały:



Mój ojciec zmarł na końskim grzbiecie. Miał brudne buty, a na dłoniach białe rękawiczki.

Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaWilena Romus  dnia 21.03.2017 20:31
A jednak nasza Adminka nie porzuciła całkowicie pisania ficków! Super!
Co prawda wolałabym wstęp przeczytać na końcu, żeby podejść do czytania z biegu, ale to mi niezbyt przeszkadzało. Chaotyczności (którą często widziałam w Twoich fickach), której teraz szukałam, nie zauważyłam. Takie "roztrzepanie" było dla mnie naturalne i nie nazwałabym tego ficka chaotycznym. W tej kwestii jest, jaki być powinien.
Szczerze mówiąc, o ile cały tekst mi do Ciebie pasuje, o tyle pierwsze i ostatnie zdanie mnie bardzo zaskoczyło. Jest super, ale tak nie w Twoim stylu (w moich oczach, nie znam Twojego stylu xD). I to mnie chyba najbardziej zaintrygowało. Jedno zdanie, a może stać się taką mocną stroną tekstu.
Od seansu Fantastycznych Zwierząt bardzo często się zastanawiałam nad mugolami i ich miejscem w świecie czarodziejów, dlatego jestem zadowolona, że to opisałaś i mimo że ostatnio czytywałam dużo tekstów tego rodzaju, to zaskoczyłaś mnie (więc props). Bardzo fajnie przedstawione, bez odpowiedzi, można pomyśleć nad tekstem, w dodatku perspektywa dziewczynki, a to też nie jest zbyt często spotykane.
Nie jest to opowiadanie, które będę wspominać do końca życia, ale to jedno z tych, gdzie zaraz po przeczytaniu bardzo intensywnie o nim myślę. Samo w sobie czyta się, tak po prostu, ale potem nie można się oderwać od przemyśleń na pokrewne tematy. Bardzo lubię to w opowiadaniach, więc jak najbardziej masz u mnie plusa ;).
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 21.03.2017 21:48
A ja zauważyłam chaos w tym opowiadaniu, ale on właśnie wzmacniał ten niepokój, który czułam podczas czytania. Nie wszystko rozumiałam, ale też nie chciałam sobie dawać za dużo czasu na interpretowanie. Bo odniosłam wrażenie, że żeby dobrze emocjonalnie zrozumieć bohaterkę, muszę pozwolić wydarzeniom płynąć. Ona nie wiedziała, co się dzieje, a coś się działo. Potem pewnie nie pamiętała, co kto mówił, ale echa słów pozostają i uczucia, a te tutaj były okropne.
I chyba tyle mam do powiedzenia.
avatar
Prefix użytkownikaMarcus Clinton  dnia 21.03.2017 22:13
Dobrze, że dodałaś notkę na początku, bo nie wiedziałbym co mam tak naprawdę o tym myśleć. Pierwsze jak i ostatnie zdanie tego FF jest bardzo intrygujące. No i tak jak nie lubię czytać opowiadań w pierwszej formie osobowej, to tutaj wyszło idealnie. Choć rzeczywiście kilku scen nie zrozumiałem, ale jak sama stwierdziłaś jest to chaotyczne FF. Zastanawia mnie też to dlaczego ojciec dziewczynki musiał umrzeć. A może nie musiał, tylko zginął przypadkowo?
avatar
Wioletta  dnia 21.03.2017 22:25
na wstępie zaznaczę to co powtarzam bardzo często, a mianowicie fakt, że bardzo nie lubię narracji pierwszoosobowej. tutaj natomiast ona była tak spójna z całością, że nie wyobrażam sobie by mogłoby to być pisane w osobie trzeciej. dobrze, że zaznaczyłaś na wstępie, że ten tekst będzie nieco chaotyczny, ponieważ pozwoliło to spojrzeć na niego inaczej, nie próbując go w pełni zrozumieć, a wczuć się w te uczucia tej małej dziewczynki. umysł dziecka nie zawsze jest spójny. tekst był dobry, serio!

ciągle mam w głowie jednak inny Twój tekst, a mianowicie Pierwsza ofiara. cieszę się, że ten nie zorał mi tak głowy jak tamten, i tutaj mogłam po prostu oddać się emocją, super!
avatar
Prefix użytkownikaKatherine_Pierce  dnia 21.03.2017 23:41
Wilena dziękuję Love

Alette
Ona nie wiedziała, co się dzieje, a coś się działo. Potem pewnie nie pamiętała, co kto mówił, ale echa słów pozostają i uczucia, a te tutaj były okropne.
I chyba tyle mam do powiedzenia.

I nie mam pojęcia co Ci opowiedzieć xD cieszę się, że jakieś emocje wywołało xD

Zastanawia mnie też to dlaczego ojciec dziewczynki musiał umrzeć. A może nie musiał, tylko zginął przypadkowo?

Zawsze uważałam, że Śmierciożercy bawili się mugolami. Ojciec zginął bo oni uważali, że zabawnie będzie gdy dziecko dokona zbrodni, a potem nawet nie będzie w stanie wyjaśnić dlaczego. I nie będzie w stanie uzewnętrznić tego wszystkiego, bo światu będzie pokazywać jakąś maskę. A cały koszmar będzie rozgrywał się w jej głowie.

tutaj natomiast ona była tak spójna z całością, że nie wyobrażam sobie by mogłoby to być pisane w osobie trzeciej.

No tutaj cały sens tego ff polegał na tym, że całość dzieje się tylko i wyłącznie z tej jednej perspektywy :D

Dzięki za komentarze Love
avatar
Prefix użytkownikafuerte  dnia 23.03.2017 11:00
Nie wiem, czy czytałam kiedykolwiek coś z perspektywy mugoli, ale chyba nie kojarzę, dlatego dla mnie pomysł jest super. Sama się szczerze mówiąc nigdy nie zastanawiałam nad tym, jak to wyglądało z ich perspektywy. Zwłaszcza, że z książek odniosłam wrażenie, że Śmierciożercy później i tak ich zabijali.

Szczerze mówiąc, nie do końca mogłam się wczuć w emocje, ale końcówka z psychologiem dziecięcym mnie rozwaliła. Uważam, że właśnie to robi cały tekst i pozwala go tak naprawdę zrozumieć. Za tym i za zdaniem o rękawiczkach idzie chyba cała moc.
avatar
Prefix użytkownikaBumSzakalaka  dnia 02.10.2018 19:22
Mam mętlik w głowie. Oczywiście pozytywny. Tak zawładnęłaś moimi emocjami, że aż mi teraz przykro i czuję się przygnębiona. A to oznacza, że FF jest świetne!
Budowanie napięcia i opisy to po prostu bajka. Nie wiedziałam, że tak dobrze piszesz Kath. Przede wszystkim pomysł na fan fiction jest mega oryginalny (przynajmniej ja się nigdy z takim czymś ne spotkałam). Zrobiłaś ma mnie ogromne wrażenie :D
avatar
Prefix użytkownikaAneta02  dnia 06.10.2018 15:16
Świetne fanfiction! Bez problemu można wyłapać ten chaos i dobrze, że wspomniałaś o tym, że był celowy, b mimo wszystko mogłabym się nie domyślić.
Uwielbiam łzawe fanfiction i cieszę się, że to zostało dopracowane do ostatniego szczegółu. W sumie nigdy nie zastanawiałam się nad tym, czy mugole bywali pod wpływem Imperio, ale jak widać - walczyli dzielnie!
Tak jak wspomniała Bum, pomysł jest oryginalny i niezwykle ciekawy. Na mnie również wywarłaś ogromne wrażenie! :D
avatar
Prefix użytkownikaScarllet  dnia 06.10.2018 21:19
Kath! Jak Ty świetnie piszesz! Kocham Twoje opisy. Mogłam poczuć ten klimat Szkockiej wioski, ich domu i tego wszystkiego. Było chaotycznie fakt. Ale to mi tu kompletnie nie przeszkadzało. FF jest napisanie dobrze, czytało mi się szybko i przyjemnie i na prawdę mnie poruszyło. Czekam na więcej twoich prac! Love
avatar
Prefix użytkownikaRoksolana Delakur  dnia 07.10.2018 15:31
Ten cały chaos w tym FF mi w ogóle nie przeszkadza. Nie chciałabym być mugolem z twojego opowiadania. Twoje opisy są cudowne i ten klimacik no po prostu cudownie. Szybko się czyta, ładnie, nie dłuży się, tylko chce się ciągle czytać i czytać. Serio przeczytałam to FF baardzo szybko. Masz mega talent Wrozka
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 100% [2 głosy]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 0% [0 głosów]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Księżna Półkrwi
24.03.2019 12:30
A syf sam się sprzatnie? Trzeba korzystać póki pogoda.

Żywa legenda
24.03.2019 12:27
e tam, niedziela jest do leniuchowania

Księżna Półkrwi
24.03.2019 12:24
pójdę zaraz sprzątać samochód.. :(

Księżna Półkrwi
24.03.2019 12:24
Smażone mniej mi podchodzą. Najbardziej lubię świeżo ugotowane. :D

Żywa legenda
24.03.2019 12:23
odkrywasz przede mną nowe światy...

ja lubię jeszcze z sosem pieczarkowym

a smażone to z keczupem :D

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 58161 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 48999 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41857 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 38975 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 34099 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 34034 punktów.

7) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 31803 punktów.

9) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30488 punktów.

10) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 1.01