Alicia i Mandy spędzają Noc Duchów na szukaniu dziwnych wskazówek.
Kiedy kolejny duch przeleciał leniwie przez jej ciało, miała już dosyć. Spiorunowała spojrzeniem tego oto pana, który wywołał u niej nieprzyjemne dreszcze po czym weszła do Wielkiej Sali. Jak na każdą szczególną okazję, tym razem Noc Duchów, sala była pięknie przystrojona. Nie brak było wielkich dyń oraz przerażających dekoracji. Dziewczyna gładko usiadła przy stole lwa i spojrzała na przyjaciółkę, która oddała się rozkoszy jedzenia galaretki.
- Na każdym kroku spotykam dziwne stworzenia. To prawda czy tylko moje zwidy? - spytała z westchnięciem, po czym rzuciła okiem na przyjaciółkę, która najwyraźniej nic nie słyszała. Gryfonka popatrzyła na nią mściwie i szybko zabrała jej talerz z deserem. Dziewczyna z łyżką w zębach gwałtownie odwróciła się i zrobiła zdziwioną minę. - Masz szczęście, że odwróciłaś głowę, bo to - pokazała placem na galaretkę i uśmiechnęła się złowieszczo - wylądowałoby na twojej głowie.
- Nie ośmieliłabyś się, Alicia - mówi lekko przerażonym głosem.
- Założysz się? - pyta się Alicia, po czym oddaje talerz koleżance. - Mandy, odpowiesz na moje pytanie? Słyszałaś je w ogóle?
- Słyszałam - powiedziała Mandy z pełną buzią po czym przełknęła deser. - Nie wydaje ci się, jak przechodziłam obok kuchni widziałam goblina. Naprawdę! - rzekła, widząc brew wystrzeloną ku górze Gryfonki.
- Dobra, wierze ci. No spoko, jest Noc Duchów, ale to jest dziwne. Mogłabym się założyć, że widziałam w nocy skrzata przebranego za dementora - rzekła, po czym usłyszała głośny śmiech Mandy. Alicia przewróciła oczami i wstała. - Chodź, muszę coś sprawdzić.
Dziewczyny wyszły z Wielkiej Sali i skierowały się ku lochom. Po drodze, jak na złość, mijały duchy, które postanowiły gromadami przemieszczać się korytarzami. Kiedy po ciężkiej walce z tymi oto stworzeniami uczennice trafiły do miski z owocami, odetchnęły z ulgą. Alicia pogilgotała delikatnie gruszkę, na co Mandy zareagowała ze śmiechem.
- Ty nigdy tu nie byłaś, prawda? - rzekła cicho Al po czym weszła do kuchni ku zdziwieni drugiej dziewczyny. Kiedy obie znalazły się już w pokoju, zaniemówiły. Same nie wiedziały z jakiego powodu, a raczej, z którego powodu. Skrzaty miały dziwne, ale nieco straszne, stroje a cała kuchnia była okryta przeróżnymi dekoracjami. Obie natychmiast zostały obsłużone przez dwa skrzaty o strojach wampirów.
- To ja poproszę o dwa tosty - rzekła Alicia i usiadła na taborecie.
- A ja mam coś zamówić? - zapytała się rozradowana Mandy. Al skinęła jej głową i zabrała się do jedzenia przyniosonego już posiłku. - No to, gorącą czekoladę. - powiedziała po czym usiadła obok przyjaciółki.
- Zapewne zastanawiasz się dlaczego tu przyszłyśmy, skoro mogłyśmy zjeść w Wielkiej Sali.
- Wyjęłaś mi to z ust - mruknęła Mandy i uśmiechnęła się lekko.
- Więc, chodzi o to, że chce znaleźć przyczynę tych dziwnych przebrań, a w tam jest za dużo uczniów. - Alicia przerwała na chwile i przyjrzała się ścianie. Powoli podeszła do niej i delikatnie ją dotknęła. Nagle znikąd wypadła mała karteczka. Mandy również wstała a Al w tym czasie szybko zabrała owy mały kawałek karteczki. - Idziemy - rzekła Alicia. Druga Gryfonka tylko kiwnęła głową i po dziesięciu minutach doszły do łazienki.
- Zobacz czy ktoś tu jest - szepnęła jedna z dziewczyn. Obie po cichu przeszukały całą łazienkę i z ulgą stwierdziły, że nikogo nie ma. - Dobra, otwieramy - rzekła nie za głośno i pośpiesznie otworzyła skrawek kartki.
Aby znaleźć to czego szukasz, udaj się tam, gdzie tej szkoły głowa.
- Już myślałam, że będą rymy - powiedziała Mandy po czym parsknęła śmiechem. - No głowa tej szkoły to Dumbledore, więc chodzi o jego gabinet.
- To nie za łatwe? Przecież każdy by się chyba domyślił o co chodzi - westchnęła Alicia. Wtedy kartka zamigotała i pojawił się na niej nowy tekst.
Hasło zdobyć musicie, więc się lepiej pośpieszcie. Gabinet zamykany jest za 2 godziny. Poszukiwanie swe zacznijcie od góry do dołu.
- Co? - zapytała się Mandy z niedowierzaniem. - Czekaj, od góry do dołu. - Przerwała na chwilę.
- Od wież do lochów - powiedziały obie dziewczyny jednocześnie i zaśmiały się krótko.
- No to zaczynamy naszą małą przygodę. Nie rozdzielamy się i zaczynamy od Wieży Astronomicznej - powiedziała władczo Alicia, po czym dziewczyny wyszły z łazienki w wyznaczone miejsce.
***
- Szukamy już dwadzieścia minut tutaj i nic nie znalazłyśmy. Przenieśmy się - powiedziała nadąsana Mandy. Usiadła i wychyliła się lekko za mur. W samym czasie wiatr mocniej zawiał i dziewczyna powoli dążyła ku spadnięciu z wieży. - Pomóż! - krzyknęła zdesperowana. Alicia szybko do niej podbiegła i w porę złapała w uścisku. Odwróciła pośpieszne głowę ku wiatru i zobaczyła zamgloną postać z nienawiścią w oczach.
- Uciekajmy stąd - powiedziała Gyfonka i obie wybiegły z nawiedzonej Wieży Astronomicznej.
- Ja nawet nie chce wiedzieć co to było, lepiej tam nie wracać, - Alicia spojrzała na swój zegarek - Mamy jeszcze półtorej godziny. No to idziemy dalej.
***
Dziewczyny starały się zwiedzać jak najwięcej w jak najszybszym czasie, więc gdy zostało im trzydzieści minut, były już w sali wejściowej.
- Nigdy... więcej... takich... przygód... - zasapała Mandy i ze zdziwieniem przyglądała się tylko trochę zmęczonej Alicii.
- Intuicja mi mówi, że hasło jest w schowku. Idę, ty możesz poczekać - powiedziała brunetka poprawiając swoją szatę. Po chwili była już zza drzwiami. Zaczęła uważnie się rozglądać za jakimikolwiek wskazówkami, lecz nic nie znalazła. Gdy chciała wyjść, ziemia zapadła się i Alicia runęła w dół. Wstała i z przerażeniem uznała, że nie wie gdzie jest i że nic się jej nie stało. Nagle ze ścian zaczęły wypływać tysiące duchów. Nie takich miłych i zabawnych, lecz złych i o okropnym spojrzeniu.
- Zostawcie mnie! Nie zbliżajcie się do mnie! - krzyknęła zdesperowana i wyciągnęła swoją różdżkę. Zaklęcia przenikały przez duchy, które coraz szybciej zbliżały się do Alicii. Kiedy pierwszy duch przeniknął przez jej ciało, poczuła jakby wylano na nią tysiące wrzątków, a zarazem tysiąc wiaderek lodowatej wody. Coraz więcej upiorów przedostawało się do niej i po chwili brunetka opadała z sił. - Nie... zostawcie mnie... - szepnęła po czym zemdlała.
- Alicia, obudź się. Alicia! - krzyknęła ostatecznie Mandy. Gryfonka z prędkością światła podniosła się.
- Upiorne batoniki - rzekła uradowana.
- Chyba mocno się walnęłaś - powiedziała z troską jej przyjaciółka.
- Nie. To jest hasło do gabinetu. - Spojrzała na zegarek. - Dziesięć minut. Biegniemy - powiedziała po czym pociągnęła ze sobą Mandy na górę.
- Czemu zemdlałaś? I skąd znasz to hasło? - spytała się Mandy w biegu.
- Długa historia. Ale w skrócie, podłoga zrobiła bum, przyszły potwory, czułam się okropnie, zemdlałam i zobaczyłam litery układające się w to hasło. - przerwała i pobiegła do posągu. - Upiorne batoniki - powiedziała z pewnością. Posąg uskoczył przed nią i schody zaprowadziły obie dziewczyny na górę. Alicia, będąc już przy drzwiach, pociągnęła za klamkę i wpadła do gabinetu dyrektora.
- Witajcie. Zapewne przyszłyście tu w sprawie tej karteczki, tak? - Profesor zachichotał po czym wskazał ręką na krzesła. Gryfonki usiadły. - Panna Alicia Key, nieprawdaż? - Brunetka kiwnęła głową. - I panna Mandy Hope? - Druga z dziewczyn również kiwnęła. - Panne Key zapewne irytowały wszelkie duchy i zastanawiały wszelkie kostiumy.
- No tak, i wtedy znalazłam tą kartkę, ale co ma pan do tego? - zapytała z ciekawością.
- Jako jedyna razem z panną Hope zauważyłyście coś dziwnego, więc dowiadujecie się o tym pierwsze. - Zachichotał ponownie - Dziś urządzamy przyjęcie na Noc Duchów, jednak nie takie jak zawsze, tym razem na błoniach i będzie dużo niesamowitych niespodzianek! - rzekł podekscytowany.
- Będą przebrania? - zapytała się Mandy
- Tak, ale nie musicie się o to martwić. A teraz szybko do Wielkiej Sali, musimy to ogłosić - powiedział.
***
Dziewczyny były już po przemowie w Wielkiej Sali. Było to ciekawe i Alicii duchy już tak bardzo nie irytowały, zwłaszcza że już nie latały nad jej głową. Wszyscy powyżej czwartej klasy mogli iść na imprezę na błonia, reszta miała ją w owej sali.
- Zastanawia mnie to, czemu każdy musi wychodzić pojedynczo. - pomyślała na głos brunetka.
- Za chwile zobaczysz, twoja kolej - rzekła Mandy, popychając Alicie w stronę wyjścia. Gryfonka podeszła do znaku X i stanęła na nim posłusznie. Z góry spadł na nią złoty brokat i nagle zobaczyła, że jest już przebrana. W ducha. Przewróciła oczami i poczekała na Mandy. Ta była przebrana za dementora.
- Niczym ten skrzat, którego widziałam - powiedziała Alicia po czym zaśmiała się. - Zapowiada się nawet fajna zabawa.
I tak o to dziewczyny spędziły swoje Halloween, zwaną też Nocą Duchów.
Jakim cudem to duszne ff nie zostało jeszcze skomentowane?
Muszę powiedzieć, że przyjemnie mi się czytało. Zdarzyło się trochę literówek, no ale co tam, każdy jest człowiekiem. A może to nawet sprawka Irytka?
Fajnie, że coś napisałaś.
Chętnie sięgnę do innych Twoich prac!