Draco przechadzał się po swoim pokoju, marszcząc brwi i wpatrując się w posadzkę. Nad jego głową latała zniecierpliwiona sowa, wyraźnie czekając na jakąś reakcję z jego strony. Ale on, najzwyczajniej w świecie nie wiedział co ma odpisać, jak zareagować na taki gest ze strony swojego szkolnego wroga. Wreszcie usiadł przy ładnie zdobionym stoliku, sięgnął po pergamin, pióro i zaczął w pośpiechu notować swoja odpowiedź.
Będę we wtorek o piętnastej.
D.M.
Nie był pewien czy dobrze robi, lecz czuł, że nareszcie przyszedł czas na odbicie się od dna.
Już po chwili stał po środku ogromnego holu i spoglądał na tak dobrze znane mu kąty, lecz nie czuł się tutaj dobrze. Nie chciał żyć tym, co wiązało się z przeszłością, lecz wiedział, że cokolwiek zrobi, nie będzie umiał się od niej uwolnić. Bo nic się nie zmieni. Zostanie w tym domu i będzie tu mieszkał, to jest jego obowiązek, przekazać swoim dzieciom spuściznę rodową. Nie chciał nawet myśleć o tym, co zrobiliby mu członkowie rodu, gdyby dowiedzieli się, że chciał sprzedać posiadłość należąca do ich rodziny od dziesięciu wieków.
Postanowił się zresetować, odwiedzić starego przyjaciela i najzwyczajniej w świecie upić się Ognistą.
Jutro pomyśli co będzie dalej.
Blaise ze zdenerwowaniem wszedł do swojego mieszkania, bojąc się co tam zastanie, lecz wbrew jego przypuszczeniom mieszkanie było w takim stanie, w jakim je pozostawił. Skierował się w stronę pokoju zajmowanego przez Astorię.
Drzwi były lekko uchylone, zajrzał więc i rozejrzał się po pomieszczeniu w poszukiwaniu dziewczyny. Odnalazł ją wzrokiem, siedziała tyłem do wejścia opierając się o łóżko. Wszedł do pokoju i podszedł do przyjaciółki.
- Astoria? - zapytał, niepewnie kucając obok niej. Wpatrywała się tępo w list z pieczęcią Ministerstwa Magii. Po chwili spojrzała na przybysza, nawet nie próbowała się uśmiechać.
- Hej, Zabini – powiedziała smętnie i podniosła się. Spojrzała na chłopaka pochlipując. Stanęła obok okna, odwracając się do niego plecami, by nie patrzył na jej łzy. Widok z okna zapierał dech w piersiach, ale ona nie umiała w tej chwili tego docenić.
- Tak mi przykro. - Blaise przerwał panującą między nimi ciszę i usiadł na sofie.
Astoria usiadła obok i oparła się o niego.
- Dostałam sowę z ministerstwa – powiedziała tak cicho, że brunet przez chwilę zastanawiał się, czy czasem się nie przesłyszał. - Napisali, że muszę przyjść na przesłuchanie.
- To tak się dowiedziałaś?
- Tak - odparła i rozpłakała się na dobre. Blaise objął ją ramieniem, próbując ją pocieszyć. - Ale o Dafne i mamie nic nie napisali. Są jakieś szanse, prawda? - zapytała z nadzieją i utkwiła spojrzenie w chłopaku.
- Astoria, obawiam się, że...
- Proszę, nic nie mów - przerwała mu. Odłożyła list, który cały czas trzymała w dłoni, na stolik i spojrzała wyzywająco na przyjaciela. – Nie mów, że nie ma na to szans, Ok? – Ton jej głosu był tak chłodny, że chłopak odsunął się od niej, przyglądając się jej pytająco. Spojrzał na list leżący obok.
- Mogę przeczytać? - zapytał i nie czekając na odpowiedź, sięgnął po pergamin.
Szanowna Pani Greengrass
Uprzejmie informujemy, że wczoraj (tj. 31.06 br.) o 23:15 zostało znalezione ciało Pani ojca tj. Johna Greengrass. Prosimy o stawienie się w Ministerstwie Magii w dniu 7.07 br o godzinie 10:30 celem złożenia zeznań w związku z powyższą sprawą.
Składamy najszczersze wyrazy współczucia.
Z poważaniem
A. Thomson
Zastępca Szefa Departamentu Przestrzegania Praw Czarodziejów
- Jak zwykle ministerstwo nie wie jak się zachować - skwitował chłopak i odłożył list na bok. Spojrzał na Astorię, która nerwowo wyginała palce, utkwiwszy wzrok w swoich dłoniach. Nie wiedział jak jej pomóc, odgarnął jej włosy za ucho i skierował jej wzrok w swoją stronę. Spoglądała na niego zaskoczona tym niespotykanym gestem. – Będzie dobrze, rozumiesz? Musi być dobrze, a ty dasz sobie radę, bo jesteś silna. Obiecaj mi Astoria, obiecaj, że się nie poddasz. – Patrzył prosto w jej duże brązowe oczy, starając się przekonać dziewczynę, że ma racje. – Obiecaj.
- Obiecuje – szepnęła, próbując się uśmiechnąć.
- Grzeczna dziewczynka. – Puścił ją, widząc jej zawstydzenie. Odwróciła wzrok w inną stronę, ale on i tak przyjrzał jej się dokładnie. Oczy miała czerwone od łez, policzki delikatnie zaróżowione, jej zazwyczaj ułożone włosy były lekko potargane, przygryzała wargi ze zdenerwowania. Pierwszy raz przyglądał się jej tak dokładnie i był zaskoczony tym, co widzi. Już nie była siedemnastolatką, młodszą siostrą jego koleżanki. Teraz Astoria była dorosłą kobietą. W zaledwie dwa dni dojrzała tak bardzo, że nikt, kto nie widział jej metryki, nie uwierzyłby w jej wiek.
- On był śmierciożercą, prawda? – zapytał, próbując otrząsnąć się z tych dziwnych myśli.
- Nie, ale miał wśród nich swoich przyjaciół – odpowiedziała po dłuższej chwili.- Wiesz, po wojnie moi rodzice się zmienili. Nagle stali się obrońcami mugoli. – Odgarnęła niesforne włosy na plecy i spojrzała na Blaisa, po raz kolejny przygryzając wargę. - Zerwali kontakty z innymi ze środowiska, przeprowadzili się do Doliny Godryka. Zaczęli nowe życie.
- Ale i tak uważasz, że oni mają z tym coś wspólnego? – zapytał znając odpowiedź.
- Na pewno. Bo kto inny miałby motyw? – Astoria nie wiedziała czego Zabini nie rozumie.
- Astoria – zaczął wyjątkowo łagodnym tonem chłopak, ale widząc jej minę, nie dokończył swojej myśli. Wiedział, że brunetka nie chce usłyszeć, że już nigdy nie spotka mamy, a może i Dafne.
- To jak, pomożesz mi?- zapytała z nadzieja w glosie brunetka jakieś pół godziny później, gdy opuścili jej pokój i siedzieli w salonie Blaise’a.
- Ale ja nie rozumiem, co ja mam zrobić - odparł z niewinna miną Blaise Zabini.
- Po prostu dowiedz się czegoś więcej. Mi i tak nic nie powiedzą, a ty pracujesz w ministerstwie. – Dziewczyna czuła się jakby tłumaczyła coś małemu dziecku.
- Ale ja pracuje w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów, nie w Przestrzegania Prawa. Zauważasz różnice? - Blaise spojrzał za okno. Chciał się jej jak najszybciej pozbyć. Nie lubił namolnych dziewczyn, które szukały byle pretekstu do tego, by z nim porozmawiać, ale wiedział, że akurat ona wcale nie należy do tych dziewczyn. Była o wiele groźniejsza.
- Proszę, tylko ty możesz mi pomóc – spojrzała na niego błagalnie, przygryzając wargę w geście niepewności. Brunet nienawidził w niej tej małej, bezradnej dziewczynki, której miał ochotę pomóc.
- Ja? A dlaczego właściwie ja? Gdzie masz swojego Notta? To podobno twój przyjaciel. – Zabini wyrzucił z siebie za jednym tchem pytania, które nurtowały go od kilku dni, czyli od pojawienia się Astorii na progu jego domu.
- Podobno - odpowiedziała brunetka i wstała. Nie miała ochoty na siedzenie. Chodziła wiec po pokoju denerwując tym Blaisa. Nie chciała teraz rozmawiać o Teodorze, czuła jednak, że jest winna brunetowi szczerość. – Nie mam pojęcia gdzie on jest, ostatni list od niego dostałam przed Bożym Narodzeniem. Zniknął. Najpierw on, a teraz…- głos jej się załamał. Nie chciała znowu płakać. Odwróciła się więc tylko od Zabiniego i oparła o framugę okna.
- Dobra, idź już, czekam na kogoś - powiedział po chwili brunet. Nie chciał, by Malfoy spotkał tu Astorię, już sobie wyobrażał drwiące uwagi przyjaciela. – Mówiłaś, że się gdzieś przenosisz.
- O nie. Jeśli to jakaś kolejna dziewczyna, nie wymusisz na mnie wyjścia - odparła z groźną miną dziewczyna. Spoglądała na niego hardo, z potrzebującej pomocy dziewczynki stała się znowu upartą kobietą.
- Czyżby? – zapytał powątpiewająco, uśmiechając się niewinnie do Astorii. - Zresztą to nie dziewczyna, kumpel jest w potrzebie i…- zaczął, ale ona przeszkodziła mu wybuchając śmiechem.
– O co ci znowu chodzi?- zapytał zdezorientowany chłopak, lecz nie odpowiedziała mu. W momencie gdy zaczęła się śmiać, tama pękła i po chwili uśmiech zamienił się w grymas bólu, a z oczu brunetki popłynęły koleje strużki łez. – Ja nigdy nie dojdę do ładu z kobietami - westchnął zrezygnowany chłopak i spojrzał z niechęcią na swojego gościa. – Idź już sobie, jesteś rozchwiana emocjonalnie. - Spróbował po raz kolejny, ale brunetka zamiast odejść, ponownie usiadła i wierzchem dłoni wycierała łzy, rozmazując i prowadząc do opłakanego stanu swój zawsze nienaganny makijaż.
- Ty nic nie rozumiesz – powiedziała po chwili i odwróciła się do niego, już po raz kolejny, plecami.
- Czego ja znowu nie rozumiem? - zapytał z wyrzutem, lecz nie usłyszał odpowiedzi. Nieoczekiwanie w pomieszczeniu pojawiła się jeszcze jedna osoba. Wysoki blondyn o niebiesko-szarych oczach i arystokratycznych rysach.
- O, Zabini, nie chciałem przeszkadzać - przywitał się przybysz, patrząc wymownie na dziewczynę odwróconą do niego plecami. W tym momencie brunetka odwróciła się i spojrzała na nowo przybyłego.
- Malfoy? - zapytała zdziwiona i nie obdarzając byłego Ślizgona dłuższym spojrzeniem, odwróciła się w stronę okna.
- Astoria Greengrass?- odpowiedział, zerkając z jeszcze bardziej kpiącą miną na Zabiniego. - Co ty tu robisz?
Dziewczyna, nie reagując na pytanie chłopaka, wpatrywała się usilnie w jakiś punkt za oknem. Nie miała najmniejszego zamiaru wdawać się z nim w jakiekolwiek dyskusje.
W pomieszczeniu zapanowała cisza. Astoria Greengrass bawiła się nerwowo dłońmi, wyginając palce, Blaise Zabini z uporem przyglądał się czemuś za oknem, a Draco Malfoy chodził po całym pokoju nie mogąc znaleźć sobie miejsca. Nikt nie zauważył, że gospodarz, nie odezwał się ani słowem od przybycia kolejnego gościa. Sam przybysz nie kwapił się do rozpoczęcie rozmowy.
Zabini mówił, że nikogo nie będzie, panna Greengrass bynajmniej nie była w planach Draco uwzględniona i niczego nieświadoma potęgowała rozdrażnienie Malfoya.
- Zabini - cisze jednocześnie przerwali Draco i Astoria, nie obdarzając się nawet spojrzeniem.
- Czego wy ode mnie chcecie? – Blaise nie wytrzymał i postanowił zapewnić sobie spokojny wieczór. - Nie jestem jakimś mugolskim psychiatrą, by słuchać o waszych problemach i jeszcze pomagać wam je rozwiązywać. Astoria – spojrzał na brunetkę, która niespodziewanie znieruchomiała - na twoim miejscu poprosiłbym o pomoc kogoś innego, bo ja nie mam zamiaru się w to mieszać. A ty Draco – przeniósł wzrok na blondyna - dorósłbyś wreszcie i zaczął sam za siebie odpowiadać. Ja muszę sobie odpocząć. I do jasnej cholery, ja mam imię. Nie zabinujcie mi tu więcej, to nie szkoła. - Stał lekko dysząc i wydzierając się na swoich przyjaciół. Astoria spoglądała na niego zaskoczona jego ostrym tonem, a Draco uśmiechał się w ten swój kpiący i arogancki sposób. - Wróżka Zabini kończy swoja działalność – dodał ze sporą dawką ironii i po chwili opuścił pokój, w którym zapanowała grobowa wręcz cisza.
Draco stał nieruchomo, nie zwracając uwagi na dziewczynę, która stukała paznokciami w stolik. Rozejrzał się wokół siebie, wcześniej nie zwrócił uwagi na zadziwiający wygląd pokoju. Wyglądał jak kopia ich pokoju wspólnego w Hogwarcie.
Na ścianie, wzdłuż której wcześniej wędrował, znajdował się kamienny kominek, w którym – o dziwo - wesoło trzaskał ogień. Pokój był duży i wszechstronny, po obu stronach kominka stały dwa duże regały, wypełnione różnego rodzaju książkami, fiolkami i ingrediencjami do eliksirów. Astoria zaś siedział na jednej z trzech kanap stojących w kształcie litery
u przy kominku. Nawet nie zauważył kiedy tuż przed nim na szklanym stoliku zmaterializowała się butelka Ognistej i dwie szklanki.
Już po chwili trzymał w dłoni do połowy pełną szklankę i delektował się rozgrzewającym trunkiem.
- Gdzie moje maniery? – Zreflektował się po chwili. – Nie zaproponowałem ci Ognistej. Masz ochotę na kieliszeczek? - Nie czekając na reakcję Astorii, nalał jej bursztynowego płynu i przesunął w jej stronę.
Draco zajął miejsce najbliżej kominka i delektował się rozgrzewającym trunkiem. Ognista Whiskey to jedyna rzecz, którą naprawdę kochał. To jak ten gorzki płyn drażnił jego gardło, by po chwili przyjemnie rozlać się po całym organizmie. Kilka chwil z tym trunkiem, a zapominał o świecie.
- Więc, ty i Zabini? – Przerwał ciszę, próbując wykrzesać z siebie odrobinę zainteresowania, ale z raczej marnym skutkiem.
- Zwariowałeś? On mi tylko pomaga. Nie upadłam na głowę. – Dziewczyna poczuła się urażona takimi podejrzeniami ze strony blondyna. Odrzuciła włosy na plecy i rozsiadła się wygodniej, obracając w dłoniach szklankę z Whiskey.
- Nie mówiłbym tego tak głośno, bo Zabini lubi podsłuchiwać. - Próbował uśmiechnąć się jednym z tych swoich kpiących uśmiechów, ale nie do końca mu się to udało. – Zresztą za dobrze znam naszą drogą wróżkę, by uwierzyć w to, że tak bezinteresownie ci pomaga. – Tym razem złośliwy uśmieszek sam pojawił się na jego twarzy i wywołał u brunetki ciche prychnięcie i skrzyżowanie rąk na piersiach. – Już nie udawaj takiej świętej, Greengrass. Słyszałem o tobie to i owo w Hogwarcie, zresztą jeśli jesteś podobna do twojej siostry, to pewnie nasz drogi Blaise się nie nudzi. – Astoria poczerwieniała, ale starając się zachować pozory spokoju. wbiła wzrok w swoją szklankę rozgrzewającego trunku. Draco czekał na jej reakcję, chciał walki, chciał by dostała ataku furii, chciał widzieć wściekłość w jej oczach.
- Jesteś odrażający – szepnęła dziewczyna i jednym łykiem wypiła resztę trunku, nie zważając na ogień szalejący w jej przełyku. Przełykając łzy wyszła z pomieszczenia, kierując się do sypialni, którą zajmowała przez ostatnie kilka dni.
Tego się nie spodziewał.
Jesteś odrażający
Je-steś o-dra-ża-ją-cy
O-D-R-A-Ż-A-J-Ą-C-Y
Już dawno żadne słowa nie wywarły takiego wpływu na Draco. Czy istotnie taki był? Czy stał się tym, kim od lat pogardzał?
Czy stał się własnym ojcem?
Wciągnęłam się, więc komentuję od razu 3 część i od teraz będę maltretować o kolejną ;p
Dalej jest trochę niechlujnie, masz np. "skierował się w stronę" albo "zastanie, ale był w stanie"
W scenie rozpaczy Astorii dla mnie za dużo dialogu, bo chciałabym więcej obrazu tego, co ona czuła. Co nie zmienia faktu, że czułam jej smutek.
Podobała mi się przemowa Zabiniego, chociaż zabrakło tam wykrzykników, żeby usłyszeć jego darcie się ;p Ogólnie też uważam, że się do niego przyssali ;p
Ogólnie teksty mają bardzo dobre, osobowości świetnie wypracowane. Musisz tylko przestać tak pędzić ;p Podoba mi się bardzo to, że praktycznie nie masz suchych dialogów, każda wypowiedź wiąże się z jakąś emocją. Natomiast czasami lepiej zwolnić akcję, nieco podkreślić, przedłużyć i utrzymać napięcie. Moim zdaniem.
Ale i tak uważam, że jest super, więc masz pisać i mnie to nie obchodzi, że tobie się nie chce ;p