Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Quiz o Tajnych Przej...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem quizu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.<br />
>> Czytaj Więcej

Quiz - Mniej znani b...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Jak dobrze zapamiętałeś wspomnianych bohaterów w serii?<br /> Tłumaczenie quizu z Pottermore.
>> Czytaj Więcej

RowlingIsCancelled. ...

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Luźne przemyślenia na temat ostatniej aktywności Rowling na Twitterze i jej transfobicznych tweetów.
>> Czytaj Więcej

Quiz o Złotym Zniczu

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem quizu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: PaulaSmith

Wydanie stworzyli: SamQuest, EmilyWright, Krnabrny, CoSieDzieje, Syriusz32, Takoizu, Aneta02, los...
>> Czytaj Więcej

Harry Potter i Więzi...

Kategoria: Recenzje
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Zapraszam Was na moją prywatną listę 10 powodów, dla których "Więzień Azkabanu" jest najlepszą ek...
>> Czytaj Więcej

Lista przyborów szko...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Artykuł jest tłumaczeniem quizu zamieszczonego na pottermore.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Tylko trochę po...

Tytuł: Tylko trochę poświęcenia
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaSyriusz32

Praca finałowa na WWFF, bez edycji, oryginał konkursowy. Znowu. Kto wie ten wie.
>> Czytaj Więcej

Dajcie mi spać

Tytuł: Dajcie mi spać
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaShanti Black

Praca finałowa Wielkiej Wojny Fan Fiction, z lekkimi poprawkami
>> Czytaj Więcej

Podanie o przyj...

Tytuł: Podanie o przyjęcie do Hogwartu
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Wiersz o tym dlaczego mugolka powinna zostać przyjęta na eliksiry.
>> Czytaj Więcej

Wymarzony facet

Tytuł: Wymarzony facet
Gatunek: Romans
Autor: Prefix użytkownikaShanti Black

Praca I etapu Wielkiej Wojny Fan Fiction, oryginalna, nie poprawiana
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 6 - Or...

Tytuł: Rozdział 6 - Orzeł, Czarownica i Stary Regał
Seria: Opowieści z Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Pierwsze lekcje Rachel i całej reszty.
>> Czytaj Więcej

Chata w środku ...

Tytuł: Chata w środku lasu
Gatunek: Inne
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Remake pracy z I etapu Wielkiej Wojny Fan Fickowej, praca utrzymana w kategorii horror
>> Czytaj Więcej

Zabójczy kredens

Tytuł: Zabójczy kredens
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Praca z półfinału Wielkiej Wojny Fan Fickowej, 2020r.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 41
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
45,087 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 250
Było: 16.01.2020 20:17:01
Napisanych artykułów: 1,077
Dodanych newsów: 10,287
Zdjęć w galerii: 21,329
Tematów na forum: 3,766
Postów na forum: 316,898
Komentarzy do materiałów: 220,907
Rozdanych pochwał: 3,258
Wlepionych ostrzeżeń: 4,157
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 4422
uczniów: 3424
Hufflepuff
Punktów: 2256
uczniów: 3383
Ravenclaw
Punktów: 4242
uczniów: 4128
Slytherin
Punktów: 302
uczniów: 3507

Ankieta
Dumbledore zakazał opuszczania Hogwartu z powodu zarazy. Jak sobie radzisz?

idę do biblioteki i wertuję wszystkie książki. Muszę wiedzieć wszystko o tej zarazie!
19% [48 głosów]

nic sobie nie robię z kwarantanny i tajnym przejściem wymykam się do Trzech Mioteł. Kremowe piwo to świetne antidotum!
10% [26 głosów]

zamykam się w lochach i próbuję uwarzyć Eliksir Odpornościowy, zanim wszyscy padniemy jak bahanki
21% [53 głosy]

szwendam się po korytarzach, liczę obrazy i segreguję je na te w złotych i srebrnych ramach. Ta wiedza na pewno mi się przyda
8% [20 głosów]

kradnę zapas mydła i papieru toaletowego z Łazienki Prefektów. Żaden wirus mi niestraszny, kiedy mogę wytapetować dormitorium papierem!
5% [14 głosy]

ustawiam się w kolejce pod kuchnią, żeby zrobić zapasy. Wpuszczają po jednej osobie
9% [24 głosy]

proszę opiekuna domu, żeby przydzielił mi jednoosobowy pokój. Jakoś niewyraźnie się czuję
3% [9 głosów]

zastanawiam się, kogo w szkole nie lubię najbardziej, żeby móc na niego nakaszleć. O, idzie Malfoy
25% [64 głosy]

Ogółem głosów: 258
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 25.03.20

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
SlytherinDidi Roy ostatnio widziano 13.08.2020 o godzinie 23:28 w Magiczna Menażeria
HufflepuffLouise Lainey ostatnio widziano 13.08.2020 o godzinie 13:28 w Magiczna Menażeria
SlytherinDidi Roy ostatnio widziano 12.08.2020 o godzinie 23:49 w Magiczna Menażeria
HufflepuffLouise Lainey ostatnio widziano 12.08.2020 o godzinie 17:45 w Magiczna Menażeria
SlytherinDidi Roy ostatnio widziano 12.08.2020 o godzinie 14:33 w Magiczna Menażeria
RavenclawRuby Anderson ostatnio widziano 12.08.2020 o godzinie 01:29 w Walia
Sekret Remusa
Podstawowe informacje:
Autor: Prefix użytkownikaAlice_124
Gatunek: Miniaturka
Ograniczenie wiekowe: b/o
Parring: James Potter/Lily Evans
Przeczytano 1789 razy.
Dzień, w którym wszystko się zmieniło w życiu Lily Evans oraz Huncwotów. Pełnia księżyca, SUMy, multum tajemnic i orzechowe oczy - rzeczy, które Gryfonka zapamięta na zawsze.
Bohaterowie: James Potter , Lily Evans .
12 czerwca, 1976 r.

~ Perspektywa Lily Evans ~


Zmierzch nadszedł niewyobrażalnie szybko, a wraz z nim ostatni egzamin ze Standardowych Umiejętności Magicznych. O godzinie jedenastej wieczorem wraz z moją przyjaciółką Dorcas i tłumem innych uczniów udaliśmy się na szczyt Wieży Astronomicznej. Na nasze szczęście warunki okazały się idealne do obserwacji gwiazd i planet, niebo było bezchmurne, a wiatr wręcz niewyczuwalny, choć nieco chłodny. Błonia wraz z Zakazanym Lasem skąpane były w srebrzystym blasku księżyca. Polana przypominała wielkie srebrne jezioro.
Wszyscy usiedliśmy przy swoich stolikach rozmieszczonych przy balustradzie, po czym zaczęliśmy rozstawiać teleskopy. Na sygnał dany przez profesor Hollens zaczęliśmy kreślić mapy. Co jakiś czas urzędniczki z Ministerstwa Magii przechadzały się między ławkami, przyglądając się nam uważnie. Zanim wyznaczyłam dokładne położenia Saturna, rozejrzałam się po wieży. Tak jak przypuszczałam, wśród uczniów brakowało jednego z Gryfonów – Remusa Lupina. Wydawało się, że nikt oprócz mnie nie zaobserwował jego nieobecności, nawet Huncwoci nie dawali po sobie tego poznać. Wokół mnie słychać było tylko szelest pergaminów, skrobanie piór i od czasu do czasu skrzypienie teleskopu. Otrząsnęłam się z chwilowej dekoncentracji i powróciłam do konstelacji Oriona.
Minęła godzina, a z ciemnych błoni zaczęły znikać złote ogniwa, gdy po kolei gasły światła w oknach zamku. Uczniowie z niższych klas prawdopodobnie już smacznie spali pod ciepłymi pierzynami, a ja uzupełniłam zaledwie dwie trzecie mapy. Musiałam zmienić ustawienie teleskopu, kiedy po błoniach potoczył się donośny ryk. Zatrzymałam pióro w powietrzu i zerknęłam na dół, próbując dojrzeć w ciemności źródło hałasu. Nie zaobserwowałam jakiejkolwiek sylwetki, nawet cienia. Szybko pogodziłam się z myślą, iż było to jakieś dzikie i niebezpieczne zwierzę z Zakazanego Lasu. Sięgnęłam po kałamarz z atramentem, następnie przyłożyłam z powrotem oko do teleskopu i zwiększyłam kąt rozwarcia, próbując przyjrzeć się fazie Księżyca. Spojrzałam na swój arkusz, żeby nanieść tam położenie Księżyca, ale coś innego przyciągnęło moją uwagę. Po błoniach ponownie potoczyło się głośne i mrożące krew w żyłach wycie, tym razem nie tylko ja to usłyszałam. Uczniowie znajdujący się najbliżej balustrady zaczęli rzucać sobie ukradkowe spojrzenia. Dobrze znałam ten odgłos, na lekcjach Obrony przed Czarną Magią profesor Merrythought nie raz puszczała go z gramofonu całej klasie, powtarzając przy tym, że mamy strzec się rzeczonego stworzenia. Mianowicie wilkołaka.
– Proszę się skoncentrować na egzaminie – powiedziała cierpliwie profesor Hollens, jakby codziennie zwracała uczniom uwagę, co było bardzo prawdopodobne.
Większość zdających powróciła do swoich arkuszy, czego również próbowałam. Niestety nie potrafiłam już ponownie się skupić i wierciłam się jedynie nerwowo na swym stanowisku. Kątem oka spojrzałam w prawo. James wpatrywał się w błonia, a dokładniej w okolice Wierzby Bijącej. Tak jak ja nie potrafił powrócić do egzaminu, był zbyt zdekoncentrowany. Miał zmarszczone czoło i stukał piórem o blat stolika, coś go ewidentnie niepokoiło. Możliwe, że również domyślił się, do jakiego stworzenia należało to wycie. Spojrzałam na swoją mapę i powróciłam do umieszczania na niej rysunku Wenus.


– Koniec czasu! Proszę odłożyć pióra.
W ostatniej chwili udało mi się zakończyć uzupełnianie mapy, kilka minut krócej i zdecydowanie nie zdążyłabym nanieś wszystkich danych. Zapewne byłabym wtedy załamana, a i tak zbyt wiele czasu zmarnowałam na rozmyślaniu o wilkołaku. Na szczęście udało mi się narysować całkowitą mapę nieba. Zadowolona ze swojej pracy odłożyłam pióro, a wtedy rolki całej klasy, w tym moja, poleciały w kierunku stolika pani Hollens.
– Dziękuję – oznajmiła. – Jest mi miło obwieścić, że był to wasz ostatni egzamin. Gratuluję wytrwałości.
Wokół mnie rozległy się głośne westchnięcia. Ulga, to była pierwsza rzecz jaką ujrzałam na twarzach moich znajomych. Nareszcie mogliśmy odetchnąć. Koniec egzaminów, początek wakacji, czas na wyczekiwany odpoczynek.
– Standardowe Umiejętności Magiczne – ciągnęła dalej - to nie tylko testy, lecz także symboliczna granica, którą dzisiaj po wielu trudach zdołaliście pokonać. Tak, chodzi o wasze wkroczenie w dorosłość... Nie powiem, że było wam łatwo, bo sama pamiętam jak to trudno być młodym czarodziejem. Stare, dobre czasy...
Jej wypowiedź wywołała falę ziewnięć. Sama nie mogłam się powstrzymać od tej naturalnej reakcji na nużące przemówienie profesor Hollens.
– No tak... – zamlaskała niezadowolona z naszego zachowania. – Jesteście już wolni! A i pamiętajcie, że jest już po północy, dlatego zachowujcie się cicho i nie ważcie się szwendać po zamku. Macie iść prosto do swoich pokoi! – rozkazała, lecz już mało kto ją słuchał.
Wstałam od stołu, rzuciłam ostatnie spojrzenie na błonia i schowałam do torby przyrządy, które były mi niezbędne do egzaminu. Odchodząc od stolika, zaczęłam rozglądać się za Dorcas, bez skutku. W tłumie wychodzących uczniów nie potrafiłam wypatrzeć mojej przyjaciółki. Najwidoczniej musiała wyjść przede mną i szła już w stronę Pokoju Wspólnego.
Ruszyłam za grupą znanych mi jedynie z widzenia Krukonów, podekscytowani rozmawiali o egzaminach. Sama w ostatnim czasie tylko o tym myślałam. Natomiast schodząc z Wieży Astronomicznej nie marzyłam już o dobrze zdanych SUMach, ale o tym, by jak najszybciej położyć się do swojego łóżka i zasnąć z myślą, że mam egzaminy za sobą.
Zbiegając po spiralnych schodach, potknęłam się o stopień, a cała zawartość mojej torby wylądowała przed moimi nogami. Spojrzałam na oddalający się tłum uczniów. Nie znosiłam sama zostawać w ciemnościach, to jedyna fobia, która pozostała mi z dzieciństwa. Przerażał mnie mrok.
Żwawo zaczęłam zbierać swoje rzeczy, chciałam jak najszybciej dogonić Gryfonów. W tym samym momencie, gdy niedbale wepchnęłam teleskop do pokrowca, usłyszałam straszne wycie, to samo, które dotarło do mnie wcześniej na Wieży Astronomicznej. Poczułam, jak dreszcz przebiegł mi wzdłuż kręgosłupa. Byłam sama wśród kamiennych ścian, a na zewnątrz grasował groźny wilkołak. Miałam pewność, że to właśnie to stworzenie. Dużo o nich czytałam. Podnosząc się z podłogi, ukradkiem wyjrzałam za okno i wtedy go zobaczyłam. Wynurzył się z mgły. Nie był to wilkołak jak myślałam. Mogłam odetchnąć z ulgą, lecz nie potrafiłam. Po chwili wiedziałam, kto szedł po równo skoszonej trawie.
– James – stwierdziłam z niedowierzaniem.
Serce podeszło mi do gardła, a strach zaparł dech w piersiach. Jak on mógł wyjść z zamku? Nie chodziło mi już o późną godzinę, a o wilkołaka, który w każdej chwili mógł zaatakować i rozszarpać na strzępy Pottera.
Jesteś głupia, Lily” – pomyślałam, zbiegając po schodach w stronę drzwi wyjściowych. Może i narażałam się na pewne niebezpieczeństwo, chcąc uprzedzić Jamesa przed wilkołakiem, ale wolałam, żeby coś stało się mnie, niż mieć na sumieniu przeklętego Pottera. „To się nazywa odwaga na miarę Gryfona? To ewidentnie głupota! Już jesteś jedną nogą w grobie. Tego chciałaś? Co cię obchodzi ten chłopak? Chcesz zginąć? Bawisz się w bohaterkę?” – wszystkie te pytania kłębiły się w mojej głowie, brzęcząc ostrzegawczo, mimo to wybiegłam z zamku przez dębowe drzwi. Z moich ust wydobywały się gęste kłęby pary. Powietrze było rześkie i chłodne, wypełniało moje płuca zimnem, jakby ostre sople kaleczyły mnie od środka. W oddali było słychać ciche pohukiwanie sowy, miałam wrażenie, że było to dla mnie kolejnym ostrzeżeniem. Musiałam znaleźć Pottera i go ostrzec. Ostrożnie oraz powoli ruszyłam w stronę drewnianej ławki. Znajdowała się na niej zapalona lampa naftowa, którą niezidentyfikowana przeze mnie osoba musiała chwilę wcześniej zostawić. W zasięgu wzroku nie było nikogo. Wiatr smagał moją twarz jak niewidzialny bicz, przy czym niósł za sobą zapach pobliskiego jeziora. Nagle ujrzałam jakiś ruch obok Wierzby Bijącej.
– James, cholerny dupku, to ty? – spytałam zirytowana, ale szeptem, nie chciałam zostać usłyszana przez wilkołaka. Zadziwiające, ale nigdy nie marzyłam o tym, aby zostać czyjąś przekąską. – James?
Odpowiedziała mi głucha cisza. Czułam, że muszę tam pójść i zbadać, co ukrywało się przed moim wzrokiem. Na wszelki wypadek wzięłam ze sobą lampę, by oświetlić drogę do ogromnego drzewa. Cichy i piskliwy głosik w mojej głowie krzyczał – uważaj co robisz, mądralińska! Starałam się go słuchać, tylko na co miałam uważać? Praktycznie nic nie widziałam! Jedynie czubki swoich butów, na które lampa rzucała żałosne promyki światła. Byłam coraz bliżej Wierzby, uważałam, żeby zachować odpowiedni dystans, nie chciałam zostać ofiarą bijącego drzewa. Obok potężnych korzeni dojrzałam kontury dwóch stworzeń. Na pewno nie byli to ludzie ani wilkołaki, wyglądali na... jelenia i psa. Odetchnęłam z ulgą. Jak na razie nie spotkałam na swojej drodze żadnych niebezpieczeństw. Najzwyklejszy jeleń, który podawał kopyto psu. A może chciał mu przybić piątkę? Dziwne. Zwierzęta zachowujące się jak ludzie…
Krzyknęłam przeraźliwie głośno jak na swoje możliwości. Nawet nie zdałam sobie sprawę, kiedy z moich rąk wyleciała lampa i z trzaskiem rozbiła się na kamieniu.
– To niemożliwe... – szepnęłam sama do siebie.
A jednak było to możliwe, jeszcze zanim krzyknęłam zdawało mi się, że pies wydał z siebie dziwny dźwięk, coś na wzór śmiechu. Teraz ich ślepia były zwrócone w moją stronę. Nie wiedziałam, co mam zrobić, uciec do zamku czy szukać dalej Jamesa? Na szczęście sprawa sama się rozwiązała, gdy jeleń wraz z psim towarzyszem uciekli do lasu. Próbowałam wszystko poukładać sobie w głowie, ale najpierw musiałam odnaleźć Gyfona. Strach zaczął przeradzać się w gniew. Narażałam własne życie, bo Panu Potterowi zachciało się pójść na spacerek, a w pobliżu mogło grasować niebezpieczne stworzenie.
Sowa ponownie zaczęła pohukiwać, jej krzyk był donośniejszy i wyraźniejszy, jakby huczała na alarm. Zdawało mi się, że wszystko wokół mnie ożyło, stało się bardziej wyraziste i obecne – trzeszczenie suchych gałęzi, zapach pobliskiego lasu, szum jeziora. Ponownie krzyknęłam, gdy usłyszałam pobliskie skomlenie. Na pewno nie należało do tego przedziwnego psa... „Muszę się stąd wynosić" – pomyślałam w chwili, gdy w pobliżu rozległ się trzask łamanej gałęzi. Odwróciłam się gwałtownie. Widziałam, jak wydłużony cień przesuwał się w moją stronę. Tym razem nie miałam zamiaru krzyczeć jak opętana i szybko wyciągnęłam z kieszeni spodni różdżkę. Wolałam umrzeć niż zostać ugryziona przez wilkołaka. Co to by było za życie? Przygotowana na rzucenie czaru, czekałam aż potwór wyłoni się z mroku lasu. Obserwowałam go, gdy powolnym krokiem wychodził zza drzewa, wynurzał się na otwartą przestrzeń i przybierał kształt chłopaka. Patrzył mi prosto w twarz swymi orzechowymi oczami. Opuściłam różdżkę i wzniosłam głowę ku niebu, dziękując szczęściu. To tylko James.
– Bałam się, że to wilkołak – wyznałam i podeszłam w jego stronę.
Zamarłam w półkroku, gdy w blasku księżyca dojrzałam twarz chłopaka. Zamiast ujrzeć jego szelmowski uśmiech zobaczyłam zaciśnięte ze złości usta. W jego oczach nie było iskierek radości, lecz płomienie gniewu. Na policzkach miał pojedyncze zadrapania.
– Miałaś dużo szczęścia, że jeszcze go nie spotkałaś – odparł przez zaciśnięte zęby.
– Słucham?
– Na brodę Merlina, Evans! – krzyknął wściekły. – Co ty sobie myślałaś wychodząc z zamku?
Kompletnie zaskoczył mnie jego ton. Nigdy nie widziałam, żeby był taki zdenerwowany.
– W-w-widziałam cię przez okno – wyjaśniłam pospiesznie. – Chciałam...
– Co chciałaś? – brutalnie mi przerwał. – Dlaczego zawsze musisz wtykać nos w nie swoje sprawy! Miałaś zamiar znowu donieść na mnie McGonagall?
Nadal miał mi za złe to, że w trzeciej klasie poszłam do hogwardzkiej specjalistki od transmutacji i przekazałam jej chytry plan Huncwotów – chcieli wprowadzić stado hipogryfów do zamku, by jedynie odwołać egzaminy końcowe. Skończyło się to dwutygodniowym szlabanem i listami do rodziców. Podobno nieźle się im oberwało, jednak ten fakt go nie usprawiedliwiał, nie musiał tak na mnie fuknąć. Nie byłam kablem.
– W okolicy grasuje wilkołak! – próbowałam bronić mego honoru. – Chciałam cię uprzedzić! Ochronić przed nim!
W jego oczach ujrzałam zdumienie. Wystarczyła jedna sekunda, by wyraz jego twarzy przeszedł ogromną metamorfozę. Nie patrzył już na mnie jak na wroga. Czuł się winny, żałował, że na mnie tak naskoczył.
– Naprawdę? – spytał po chwili, chyba nie do końca mi wierzył.
– Tak! Mam gdzieś twoje niecne plany, które knujesz ze swoimi kolegami. Przestraszyłam się, że... – zawahałam się na krótką chwilę – ... że zaatakuje cię wilkołak, słyszałam jego wycie.
W kącikach ust chłopaka krył się tak dobrze mi znany uśmiech, lecz natychmiast powrócił do swojej poważnej miny.
– Nie powinnaś martwić się o mnie, sam sobie spokojnie dałbym radę. Przynajmniej teraz wiem, że się mną interesujesz – dodał uszczypliwie.
Jak zawsze chciał mnie upokorzyć, a ja głupia myślałam, że się zmienił. Miał rację, nie powinnam się o niego martwić, po co w ogóle za nim poszłam?
– Lepiej wracaj do zamku, bo jeszcze zrobisz sobie krzywdę.
Coś we mnie wtedy pękło. Straciłam nadzieję. „On nigdy się nie zmieni. NIGDY”. Dlaczego w ogóle myślałam, że przeszedł pozytywną zmianę? Może przez ten wrześniowy zachód słońca, gdy nasze ręce się połączyły, a on szczerze mnie przeprosił? Zapewne gryzło go sumienie, chciał mieć problem z głowy i przeprosił. Jak zawsze zrobiłam z siebie pośmiewisko przed Potterem.
Spojrzałam na niego nienawistnie. W przeciwieństwie do mojej osoby, nie patrzył na mnie z pogardą, jak przypuszczałam. Miałam wrażenie, że żałował gorzkich słów, które wypowiedział na mój temat, ale to nie miało już jakiegokolwiek znaczenia. Czułam, jak przez całe moje ciało przeszło gorąco, wzbierała się we mnie złość. Uderzyłam go prosto w pierś, aż kostki mnie zabolały.
– Nie chcę cię znać. Nienawidzę cię – wycedziłam przez zaciśnięte zęby.
Próbował złapać mnie za ramię, lecz się wyrwałam i jak najszybciej uciekłam od niego. Biegłam w stronę zamku. Łzy zbierały się w kącikach moich oczu, ale nie płakałam. Nie chciałam płakać, to oznaka słabości, a ja musiałam być silna, by pokazać Jamesowi, że jego drwiny nic dla mnie nie znaczą…
Nagle kilkadziesiąt metrów przede mną z krzaków wybiegł chłopak, krzyczał. Niewiele słyszałam, zdołałam jedynie wyłapać z potoku słów imię Remusa.
Wystarczyło mi kilka sekund, by w chłopaku rozpoznać sylwetkę Syriusza. On też wyszedł z zamku. Przestałam biec, przystanęłam obok ławki na której wcześniej znalazłam lampę. Gdy wzrok przyzwyczaił się do ciemności, zauważyłam, że za Syriuszem podążał szczur, lecz nie to przykuło moją największą uwagę. Za gęstą plątaniną gałęzi, złudnie przypominających mi splecione palce, zobaczyłam stworzenie stojące na dwóch wyrośniętych kończynach, z krótką sierścią i długim pyskiem wyposażonym w ostre jak brzytwa zęby. Po raz pierwszy ujrzałam go na żywo, nie tak jak zazwyczaj na rysunku w starej księdze. Nie miałam czym się chwalić, był o wiele bardziej przerażający niż się go opisywało na lekcji.
Wilkołak był zwrócony w moją stronę. To do niego krzyczał Syriusz. Remus był wilkołakiem.
– Lily, uciekaj! UCIEKAJ!
Nie musiałam się odwracać, by zorientować się, kto tak rozpaczliwie do mnie krzyczał. James był zbyt daleko, by wilkołak go dostrzegł. W centrum jego uwagi byłam wyłącznie ja. Potwór, w którym krył się Remus, znajdował się dwadzieścia metrów ode mnie. Tylko że to nie był Remus, którego znałam, podczas pełni był krwiożerczą bestią. Zdecydowanie nie mogłam czuć się w jego obecności bezpiecznie.
Momentalnie zaczął podążać w moją stronę. Początkowo powoli i spokojnie, aż zaczął biec, wyjąc przy tym wniebogłosy. Nie mogłam się ruszyć, strach obezwładnił całe moje ciało, nawet nie byłam zdolna sięgnąć do kieszeni, aby wyciągnąć różdżkę. Syriusz gdzieś zniknął, w miejscu gdzie ostatni raz go widziałam, znajdował się czarny jak węgiel pies. „Animag” – zdążyłam pomyśleć, gdy wilkołak skoczył w moją stronę. Miałam wrażenie, że wszystko działo się w zwolnionym tempie. Remus rzucający się na mnie z rozwartym pyskiem, Syriusz w postaci psa biegnący w stronę bestii i James, osłaniający mnie własnym ciałem.
Drętwota! – Koniec różdżki chłopak skierował w stronę ofiary i wykrzyknął zaklęcie.
Czerwone światło ugodziło wilkołaka prosto w jego owłosioną klatkę piersiową. Siła odrzutu była tak mocna, że aż ciało bestii wylądowało w krzakach, poza zasięgiem naszego wzroku.
Nadal nie mogłam się poruszyć, jedynie udało mi się przenieść wzrok z gęstwiny dzikich roślin na twarz Jamesa. Pierwszy raz widziałam w jego oczach przerażenie zmieszane z bólem. Musiał ugodzić zaklęciem swojego przyjaciela, to na pewno sprawiało mu przykrość, choć wątpiłam w to, że Remus będzie pamiętał o tym następnego dnia.
– Zaklęcie długo na niego nie będzie działać, musisz stąd uciekać, schronić się w zamku – oznajmił, przy każdym oddechu łapczywie chwytał powietrze.
Twarz miał czerwoną, zziajaną, musiał przebiec długi dystans w krótkim czasie, by mnie ochronić. Nie poniósł żadnych obrażeń, ale to i tak nie zmieniało faktu, że ryzykował swoim życiem. Wcześniej myślałam, że to ja się narażałam, by go ostrzec, a tak naprawdę tamtego wieczoru to on mnie uratował.
Po chwili zdołałam uświadomić sobie, że Gryfon kurczowo trzymał mnie za rękę. Jego dotyk był niezwykle przyjemny, a dłoń emanowała pocieszającym ciepłem.
– Lily, musisz zapomnieć o tym, co tu widziałaś... – przerwał nagle, głęboko nad czymś rozmyślał. – Albo nie, nie zapominaj. Nie mów o tym nikomu – sprostował. – Dobrze?
Całym swoim sercem chciałam zapomnieć o tamtym zdarzeniu, lecz wiedziałam, że to będzie zbyt trudne. Niełatwo wymazać z pamięci widok wilkołaka. Zdołałam się tylko na skinięcie głową.
– Świetnie, a teraz biegnij do zamku, prosto do swojego dormitorium. Postaraj się zasnąć – rozkazał, choć chciał, żeby zabrzmiało to jak prośba. Następnie puścił moją dłoń.
Nie musiał mnie dłużej przekonywać. Rzuciłam mu ostatnie spojrzenie i biegiem wkroczyłam do zamku. W kilka minut znalazłam się w swoim dormitorium. Wszystkie dziewczyny smacznie spały w swoich łożach, jedynie Dorcas wyglądała na zmartwioną, mimo tego że też znajdowała się w objęciach snu. Po cichu ściągnęłam buty, szatę i resztę swoich ubrań. Nie miałam siły, by pójść do łazienki przebrać się w piżamę, dlatego w samej bieliźnie położyłam się do chłodnego łóżka, które po chwili ogrzane ciepłem mojego ciała stało się przyjemną barykadą od pozostałego świata.
Moje myśli krążyły wyłącznie wokół zdarzeń, jakich doświadczyłam na błoniach. Remus był wilkołakiem, Syriusz najprawdopodobniej wraz z Peterem opanowali umiejętność przemiany w zwierzęta, a James uratował mi życie. Nie mogłam przestać o nich myśleć, na szczęście umiarkowany i spokojny oddech Dorcas szybko ukołysał mnie do snu. Dobrowolnie oddałam się w objęcia Morfeusza. „Przeklęci Huncwoci” – zdążyłam pomyśleć, po czym odpłynęłam nurtem moich marzeń.

Komentarze
avatar
Nieoryginalna  dnia 17.03.2016 14:23
Lubię czytać miniaturki o Huncwotach, więc z chęcią przeczytałam i tę pracę. Bardzo podoba mi się sam pomysł - w ciekawy sposób przedstawiłaś odkrycie Lily, ja zawsze byłam ciekawa jak Evans dowiedziała się o sekrecie Huncwotów
Wykonanie też jest bardzo okej, nie zauważyłam żadnych błędów, poza tym bardzo spodobał mi się twój sposób pisania. Sprostałaś narracji pierwszoosobowej, która jest chyba najtrudniejsza ;p

Jedyne, co nie do końca mnie przekonało to zachowanie głównej bohaterki. Nie odczułam jej strachu, gdy zdała sobie sprawę z obecności wilkołaka, nie do końca rozumiem jej tok rozumowania, gdy wybrała się na błonia. Trudno mi także uwierzyć, że po tym wszystkim mogła tak po prostu położyć się i zasnąć ;D To właśnie zakończenie najmniej podobało mi się w tej pracy. Mimo tego miniaturka jest zdecydowanie na plus, mam nadzieję, że jeszcze jakąś napiszesz.
avatar
Prefix użytkownikaMargaret Black  dnia 17.03.2016 20:05
Masz bardzo przyjemny styl pisania. Czyta się bardzo dobrze, a akcja gładko płynie do przodu. Zauważyłam jednak kilka zgrzytów, które przy długości miniaturki nie rzucają się jednak w oczy.
Uwielbiam Huncwotów, a pomysł poznania przez Lily tajemnicy Remus bardzo dobry. Nie byłabym oczywiście sobą, gdybym trochę nie pomarudziła.
Przede wszystkim, nieśmiertelna Dorcas. Nie odgrywała zbyt dużej roli, ale jednak wiadomo o co chodzi. Drugą sprawą jest wyznanie nienawiści do Jamesa. Całość zmierza do tego, że jednak jej na nim zależy... No ale Lily to Lily i wyszła ci autentyczne.
To by było na tyle. Całości jest na tyle dobra, żeby uśmiechnąć się pod koniec czytania i dać powyżej oczekiwań.
A i jeszcze jedno. Wspaniałe opisy Kapelusz
Czekam na twoje kolejne opowiadania.
avatar
Prefix użytkownikaania919  dnia 18.03.2016 21:16
Bardzo fajna miniaturka, dobrze napisana, przyjemnie się ją czyta. Masz naprawdę dobry styl pisania. Podoba mi się również pomysł. W interesujący sposób przedstawiłaś całą sytuację. Lubię Lily i jej postać wyszła ci tu znakomicie.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 100% [1 głos]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 0% [0 głosów]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Świetny czarodziej
13.08.2020 21:41
Incepcja jest spoko, mnie się podobała. Z jednej strony irytowało mnie otwarte zakończenie, z drugiej to w tym przecież urok filmu, każdy widzi co chce. Ale ja chciałabym wiedzieć jak było jezyk

Asystent Ollivandera
13.08.2020 20:36
Byłam w kinie na Incepcji i wow... Cieszę się, że mogłam to zobaczyć w kinie bo w domu by na pewno mnie tak nie porwał

Asystent Ollivandera
13.08.2020 20:35
monciakund, ja chciałam, ale nie mam jednak weny do tego. xD

Wyrodniaczek
13.08.2020 19:35
Naprawdę nikt nie chce newsa z do wzięcia? :(

nie mogę gadać, jestem w pociągu
13.08.2020 19:19
Syriusz32, a jak ma się do zrobienia wywiad z wielką osobistością? Eyebrows

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59565 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 55961 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 44343 punktów.

4) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43137 punktów.

5) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 37669 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 37180 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36429 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 33337 punktów.

9) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30892 punktów.

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2020 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 1.29