Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

10 ukrytych odniesie...

Kategoria: Inne
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Artykuł jest tłumaczeniem tekstu znajdującego się na stronie Mugglenet.com.
>> Czytaj Więcej

10 rzeczy, które mus...

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikaCoSieDzieje

Artykuł jest tłumaczeniem tekstu zamieszczonego na portalu mugglenet.com
>> Czytaj Więcej

Niejednoznaczne losy...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Nie znamy sposobu, by dowiedzieć się, w jaki sposób losy każdej postaci były rozgrywane do końca ...
>> Czytaj Więcej

10 najbardziej niebe...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tłumaczenie rankingu smoków z Pottermore
>> Czytaj Więcej

10 faktów o Hagridzi...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Tłumaczenie artykułu z Pottermore.
>> Czytaj Więcej

Podziemne przygody H...

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Wciąż powtarzający się schemat podziemia.
>> Czytaj Więcej

Pamela Ferris

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Pamela Ferris wcielająca się w postać Marjorie Dursley.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Niesprawiedliwość

Tytuł: Niesprawiedliwość
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaAventia

Czy próbowałeś kiedyś wejść w jego głowę? Zastanawiałeś się, z czym możesz się zderzyć? Z chaosem...
>> Czytaj Więcej

A miał to być n...

Tytuł: A miał to być niewinny eksperyment
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaAventia

Nigdy nie wiesz co się może wydarzyć - w szczególności, gdy zaczynasz bawić się w jakieś dziwne e...
>> Czytaj Więcej

[NZ]2. Nieznajomy n...

Tytuł: 2. Nieznajomy na Magnolia Crescent
Seria: Rozkwit odwagi (Courage Rising)
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Na Privet Drive przyjeżdża w odwiedziny ciotka Marge. Niestety wizyta kończy się ostrą kłótnią mi...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Smak

Tytuł: Smak
Seria: Zmysły
Gatunek: Inne
Autor: Prefix użytkownikaLilyatte

Tym razem podwójne drabble o smaku.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Węch

Tytuł: Węch
Seria: Zmysły
Gatunek: Inne
Autor: Prefix użytkownikaLilyatte

Tym razem poczujmy zapachy
>> Czytaj Więcej

Nikt

Tytuł: Nikt
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaHermiona Jean Granger

(...)
>> Czytaj Więcej

[NZ]1. Oddech przes...

Tytuł: 1. Oddech przeszłości
Seria: Burn the hell
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

W progu domu Laury zjawia się przeszłość, od której miała nadzieje się już uwolnić.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 43
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
43,819 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 241
Było: 12.09.2019 09:24:32
Napisanych artykułów: 1,042
Dodanych newsów: 9,883
Zdjęć w galerii: 20,955
Tematów na forum: 3,603
Postów na forum: 309,594
Komentarzy do materiałów: 218,243
Rozdanych pochwał: 3,185
Wlepionych ostrzeżeń: 4,145
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1024
uczniów: 3220
Hufflepuff
Punktów: 916
uczniów: 3121
Ravenclaw
Punktów: 1007
uczniów: 3904
Slytherin
Punktów: 739
uczniów: 3196

Ankieta
Jaką formę aktywności wybierzesz w to magiczne lato?

Codzienny trening na miotle to podstawa! Chcę utrzymać miejsce w drużynie
18% [24 głosy]

Z przyjaciółmi założymy klub pojedynków - to połączenie przyjemnego z pożytycznym
13% [17 głosów]

Bieganie oczywiście - w Hogwarcie przyda się kondycja, kiedy trzeba uciekać przed woźnym, trzygłowym psem czy ogromnym pająkiem
9% [12 głosy]

Wyczynowe jedzenie to to, na co stawiam. W Hogwarcie dobrze karmią, ale nie ma to jak u mamy
7% [9 głosów]

Wybieram aktywność mózgu. Książki, książki i jeszcze raz książki
22% [30 głosów]

Akty... cooo? Planuję się wyspać na zapas
31% [42 głosy]

Ogółem głosów: 134
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 25.06.19

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
HufflepuffEileen Craven ostatnio widziano 17.09.2019 o godzinie 03:15 w Kuchnia
GryffindorJaga Pojezierska ostatnio widziano 17.09.2019 o godzinie 02:02 w Kuchnia
HufflepuffEileen Craven ostatnio widziano 17.09.2019 o godzinie 01:28 w Kuchnia
Ravenclaw[P]Jasmine Farawell ostatnio widziano 17.09.2019 o godzinie 01:12 w VII piętro
GryffindorJaga Pojezierska ostatnio widziano 17.09.2019 o godzinie 01:01 w Kuchnia
HufflepuffEileen Craven ostatnio widziano 17.09.2019 o godzinie 00:50 w Kuchnia
Spotkanie
Podstawowe informacje:
Autor: Prefix użytkownikaAlette
Gatunek: Inne
Ograniczenie wiekowe: +7
Parring: James Potter/Lily Evans
Przeczytano 1386 razy.
Myślisz, że to normalne, że jednego dnia jesteś najlepszym przyjacielem, a następnego to wszystko przekreślasz, jakby nigdy nie istniało?
Hej tam!

Przedstawiam wam moją kolejną miniaturkę, jeszcze inną niż pozostałe. Przyznaję, że nie jestem do niej przekonana, bo traktuje o relacji, którą uważam za... dziwną. Jednak skoro nigdy nie chciałam o tym pisać, to oczywiście musiałam to zrobić. Tak czy inaczej - miłego czytania!

***



– Severus – powiedziała, niemal bezgłośnie, kiedy zobaczyła go przy ceglanej ścianie.

Milczał, ale nie odrywał od niej wzroku. Dopiła herbatę, zapłaciła kelnerce, zebrała swoje rzeczy. Jego spojrzenie śledziło ją, kiedy wyszła z gospody i ruszyła wzdłuż ulicy Pokątnej.

Nie poszedł za nią, a ona sama nie wiedziała, czy czuje bardziej ulgę czy żal. Wyglądał o wiele gorzej, niż jak ostatnio go widziała. Włosy urosły mu niemal do ramion, na brodzie pojawiły się ślady pierwszego zarostu, a przy tym jego skóra wciąż pozostała przerażająco blada. Dostrzegła sińce pod oczami, żółte plamy na rękach. Chciała wyrzucić ten obraz z pamięci, wrócić do normalnego życia, ale nie potrafiła.

Poszła do banku, żeby wybrać trochę galeonów na zakupy. Zahaczyła o sowiarnię, aptekę, nawet zdążyła zajść do Madame Malkin po nową szatę. Jednak gdziekolwiek nie stanęła, cały czas myślami była w Dziurawym Kotle.

W końcu obróciła się na pięcie, by szybkim krokiem wrócić tam, gdzie go ostatni raz widziała. Nie oczekiwała, że wciąż tam będzie, wręcz przeciwnie. Pusta, ceglana ściana miała pomóc wymazać jego obraz z pamięci.

No i zobaczyła tę pustą, ceglaną ścianę, ale wcale nie odetchnęła z ulgą. Coś zabolało ja w okolicach serca, chociaż próbowała udawać, że wcale jej to nie ruszyło.

Nie widziała go ponad rok czasu, a teraz nagle stanął na jej drodze i nawet nie znalazła odwagi, żeby powiedzieć mu "cześć".

To nie tak, że pozostała głucha na plotki. Nie dawała im wiary, próbowała odrzucić je na dno świadomości, ale słuchała. Słuchała uważnie.

Ludzie mówili, że Severus Snape, podobnie jak duża część Ślizgonów, drastycznie zradykalizował poglądy. Planował odnaleźć zyskującą na sile grupę zwolenników Tego-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać i powiększyć jego małą armię. Potem słuch o nim zaginął, w końcu jego los niewiele osób interesował.

Jednak o grupie znajomych Severusa słyszała całkiem niedawno. Jeden został złapany przez grupę aurorów, podejrzany o torturowanie i zamordowanie siedmiu mugolów. Drugi na pewno wstąpił w szeregi zwolenników Lorda Voldemorta, bo podczas jednego z ataków spadła mu maska.

Ogarnął ją smutek i nie wiedziała, jak powinna go zatrzymać. Musiała więc zamknąć to w sobie i po prostu ruszyć dalej.

… a tam dalej znowu go spotkała. Tuż przy zakręcie na ulicę Śmiertelnego Nokturnu rozmawiał z podejrzanie wyglądającym jegomościem z workiem czegoś, co wydzielało okropny zapach stęchlizny. Ludzie omijali ich szerokim łukiem, a ona przystanęła w oddali, kompletnie wytrącona z równowagi.

Jakkolwiek nie mogła sobie wybaczyć, że go nie zatrzymała, to i tak nie mogła zmusić się do pokonaniu dystansu, który ich podzielił wiele lat temu.

W końcu jednak on ruszył wgłęb nielubianej przez większość czarodziejów uliczki, a ona podjęła decyzję, bo najgorszy w życiu nie jest żal po popełnieniu błędu, ale ten po bezczynności.

– Zaczekaj! – krzyknęła, a on natychmiast zatrzymał się i odwrócił się w jej stronę zdumiony. Tak samo zresztą uczynili wszyscy obecni na uliczce, ale postanowiła ich zignorować.

– Lily – powitał ją z kwaśną miną i dopiero wtedy mogła zobaczyć wyraz jego oczu…

… albo brak wyrazu, bo jeśli kiedyś jego spojrzenie wyrażało wiele sprzecznych emocji, tak teraz nie znalazła tam nic.

– Dawno cię nie widziałam – rzuciła głupio i doskonale o tym wiedziała. Ich przyjaźń rozpadła się pod koniec piątej klasy, później jedynie deptali po jej pozostałościach.

Właściwie od szóstego roku w Hogwarcie rozmawiali ze sobą zaledwie kilka razy. Najczęściej wyglądało to bardziej jak tłumiony wybuch żalu. Lily nie potrafiła zaakceptować jego znajomych, a odkąd ona sama zaczęła więcej czasu spędzać z Remusem Lupinem, a w końcu z Jamesem Potterem, Snape odnosił się do niej już tylko z pogardą.

Pomyślała jednak, że skoro już opuścili te grube mury szczeniackich zaczepek, to mieli szansę wyrzucić tę gorycz i po prostu porozmawiać. Nie liczyła, że kiedykolwiek wrócą beztroskie dni spędzone na ekscytowaniu się magią. Jednak z biegiem lat te wszystkie dziecinne problemy tracą na znaczeniu, a do dawnych przyjaźni można podejść z sentymentem. Była na to gotowa… jeśli tylko on…

– Wyszłaś za mąż – rzucił, wpatrując się w serdeczny palec jej drobnej dłoni, gdzie nosiła złotą obrączkę.

Nie potrafiła powstrzymać pogodnego uśmiechu. Małżeństwo wciąż wypełniało ją radością. Było dla niej jak wschodzące słońce w pogrążonym w smutku świecie. Zwłaszcza teraz, kiedy miała zostać matką.

– To jak się teraz nazywasz? – zapytał niby od niechcenia, ale jego głos brzmiał tak chłodno, że niemal zadrżała. – Lily… Potter?

W te dwa słowa włożył tyle jadu, że zrobiła krok w tył. Jednak zaraz potem ogarnęła ją złość… bo właśnie okazało się, że od Hogwartu nic nie uległo zmianie, a jej chęć pozostawienia przeszłości za sobą była tylko pobożnym życzeniem.

Nie próbowała usprawiedliwiać tego, co wyprawiał James w Hogwarcie. Jednak nie miała zamiaru też tego demonizować. Może miłość uczyniła ją ślepą.

Przez wiele lat widziała, jak uczniowie bez żadnego powodu rzucają na siebie niebezpieczne zaklęcia. Jak jeden drugiego wyśmiewał. Czasami próbowała to powstrzymać. Tylko że nikt nie brał jej na poważnie, skoro ofiary, w obronie których stawała, w kolejnym starciu zamieniały się w oprawców. Tak samo rozwinęła się sytuacja z Jamesem i Severusem. Wszystko rozpoczął wyniesiony z domu brak zrozumienia, a potem każdy dokładał swoją cegiełką. Z tą różnicą, że Gryfon zawsze miał wsparcie dobrych przyjaciół, a najczęściej całej szkoły, a Snape odpychał każdego, wroga czy przyjaciela.

Nie miała zamiaru brać na siebie odpowiedzialności za to, co ich spotkało. Dlatego podniosła wysoko głowę i powiedziała wyzywająco.

– Tak.

– Dobrze wybrałaś – skomentował kpiąco. – Widać, że wszystko przemyślałaś. Bogaty mąż, czystej krwi i taki debil, że przy nim zawsze będziesz wyglądała jak królowa mądrości.

Po tych słowach zapadła długa, uciążliwa cisza. Pewnie oczekiwał, że mu odpowie, sama obrzuci go błotem. Może nawet na to liczył. Jednak ona nie miała zamiaru tego ciągnąć.

Naprawdę ją ośmieszył… albo ona sama się ośmieszyła. Było jej tak strasznie głupio… ale nie mogła cofnąć czasu.

– Do widzenia, Severusie – powiedziała tylko i odeszła, zaciskając zęby. Jednak zanim zdążyła zniknąć, złapał ją za łokieć, a ona natychmiast odskoczyła, jak oparzona.

– Zaczekaj – wydyszał niemal przepraszająco. Potem odsunął się od niej, sam zaskoczony tym, co właśnie zrobił. Zobaczyła, jak zacisnął ręce w pięści, ale stłumiła uczucie żalu. Po takim czasie nie miał prawa jej oceniać.

– Chcesz coś jeszcze skrytykować? – zapytała z trudem panując nad oddechem. – Temu właśnie służyłam ci przez te wszystkie lata, prawda? Żebyś mógł się na mnie wyżywać, bo wiesz, że nigdy cię za to nie znienawidzę.

– Dlaczego on? – wycedził i Lily odniosła wrażenie, że wreszcie przeszedł do sedna. Wyrzucił z siebie to, co ciążyło mu od początku. – Ze wszystkich ludzi na całym świecie… dlaczego on?

Nie znała odpowiedzi na jego pytanie. Wątpiła, by zrozumiał jej uczucia, tłumaczenie tego uznała za stratę czasu.

– Nie potrafię zatrzymać wojny między wami, ona już dawno wyszła poza moją kontrolę – rzekła po chwili ciszy. – Za daleko się w niej posunęliście. On to zrozumiał, dlatego już dawno dał ci spokój.

– Jakie to szlachetne z jego strony. Możesz przesłać mu moje podziękowania…

– Dorośnij, Severusie! – krzyknęła, zwracając na siebie zbyt wiele uwagi. – Ile jeszcze będziesz nosił urazy ze szkolnych lat?

– Moja znajoma ze szkolnych lat wypomina mi, że pytam ją, dlaczego wyszła za mąż za największego łajdaka… ze szkolnych lat – syknął, przeczesując ręką tłuste włosy. – Po prostu świat…

– James jest dobrym człowiekiem i ty doskonale o tym wiesz, nawet jeśli nigdy tego nie przyznasz – przerwała mu. – Wiedziałeś o to już w momencie, w którym wyciągnął cię spod Wierzby Bijącej.

Wątpiła, by sens tych słów do niego trafił. Jednak teraz straciło to znaczenie. Zostawiła go samego na uliczce, której wprost nie znosiła, a którą on odwiedzał ot tak. Zrozumiała, że ten rok wcale nie ugasił płomienia złości, jedynie utworzył między nimi dodatkowy dystans.

Spojrzała na niego ostatni raz, błagając niebiosa, żeby bez względu na wszystko, nie został Śmierciożercą… bo wtedy już nic go nie uratuje.



***


Wróciła do domu w nietęgim nastroju i niemal od razu wskoczyła pod kołdrę. Zawinęła się szczelnie pościelą, zamknęła oczy i próbowała zasnąć. Jednak sen nie przyszedł, co zresztą wcale nie powinno dziwić. Jakby nie patrzeć, zegar wciąż wskazywał na godzinę czwartą.

Mimo to nie ruszyła się z miejsca, aż w końcu ogarnęła ją ciemność. Dopiero dźwięk otwieranych drzwi zbudził ją z transu, ale wtedy tylko wcisnęła nos w poduszkę.

Nawet nie usłyszała, kiedy wszedł po schodach i wtargnął do sypialni. Zawsze poruszał się niemal bezgłośnie, lekko stąpając po ziemi, nie zostawiając śladów. Być może to nawyk z treningów Quidditcha albo to właśnie jego natura sprawiała, że tak świetnie latał na miotle. Nigdy nie należała do fanek tego najpopularniejszego magicznego sportu, ale kiedy James fruwał w powietrzu, nie mogła oderwać od niego wzroku.

Położył się obok niej, ale nie objął, tak jak miał w zwyczaju. Zamiast tego oparł się na łokciu i po prostu patrzył.

– Cóż to za przedziwna konstrukcja – rzekł w końcu, a jego głos był tak ciepły, że od razu na jej policzkach zakwitły rumieńce. – Czemu ma służyć ta zbroja?

– To nie zbroja – wymamlała. – Prędzej kokon.

– W kokonie to chyba larwa siedzi, a kiedy ostatnio sprawdzałem, całkiem ładny z ciebie motyl – posłał jej zawadiacki uśmiech, by złapać za koc, którym owinęła ciało.

Tekst był tani i "do bani", jak sam to określił w myślach, ale spełnił swój cel. Bez sprzeciwu udało mu się wyswobodzić żonę z ciepłego materiału, by zmierzyć ją od stóp do głów.

Spojrzał na nią przenikliwie i chyba dostrzegł jej fatalny nastrój, bo spoważniał.

– Co się stało? – zapytał.

– Widziałam Severusa – powiedziała zgodnie z prawdą, bo kiedyś obiecała sobie go nie okłamywać.

Jak przewidywała, zmrużył oczy, a temperatura w sypialni momentalnie spadła. Nie znosił, kiedy mówiła o dawnym przyjacielu. Nie do końca rozumiała, z czego to wynikało. Jeszcze niedawno sądziła, że to przez ich niekończące się pojedynki w szkole. Z tym że po takim czasie spędzonym w towarzystwie Jamesa zdążyła pojąć, że chodzi o coś więcej. Tylko on nie chciał jej powiedzieć, o co.

– Masz za dobre serce – powiedział w końcu, po czym odetchnął głęboko.

– Czasami się zastanawiam, czy dobrze zrobiłam – rzuciła, patrząc na sufit. – Kiedy widzę ciebie i Syriusza… on czasami robi takie okropne rzeczy, a mimo to wciąż jesteście zawsze razem.

– Nie zestawiłbym głupot Łapy z tym, co robi Snape – prychnął oburzony.

W Syriuszu często odnajdywał cechy domu węża, nie był głupi. Jego najlepszego przyjaciela wychowano w domu gloryfikującym Slytherin, nie dał rady całkowicie go od tego odciąć. Nawet jeśli Black nie chciał mieć z rodziną nic wspólnego, to pewne elementy niego samego znacząco ją przypominały. To jednak nie miało żadnego znaczenia, skoro widział w nim brata. Przeżyli razem niejedno i James był przekonany, że jeśli umrą, to razem.

– Ale nawet jeśli, to nie zostawiłbyś go samego, prawda? – zapytała Lily z tak widocznym poczuciem winy, że nie potrafił się powstrzymać przed pogładzeniem jej policzka. Mimo to, ta rozmowa strasznie go denerwowała.

– Snape nie był twoim przyjacielem. Nie wiem, co siedziało w jego głowie, ale to nie miało z przyjaźnią nic wspólnego. Jesteś zbyt naiwna, żeby to dostrzec – powiedział zirytowany.

– Ciebie zaślepia niechęć do Slytherinu – fuknęła, odpychając go od siebie.

Może miała rację. Przed Ślizgonami przestrzegali go rodzice, każąc jedynemu synowi schodzić im z drogi, przynajmniej na początku. Mieszkańcy Slytherinu uwielbiali wprost zadręczanie pierwszorocznych w ten czy inny sposób. Źle mówili o uczniach z mugolskich rodzin, często zabierali magiczne pamiątki, a niejednokrotnie wypróbowywali na nich eksperymentalne zaklęcia. Niektórzy mówili, że, wtedy jeszcze nie tak popularny, Lord Voldemort wkrótce zrobi w Hogwarcie porządek.

James mimo to nie należał do osób strachliwych, a tchórzostwo nie mieściło się w jego rozczochranej głowie. Zawsze pyskował, atakował pierwszy i niejednokrotnie dostał za to lanie. Jednak miał obok siebie Syriusza, a później również pozostałych huncwotów. Wkrótce zyskali szacunek rówieśników, a z biegiem lat sami dyktowali warunki na szkolnych korytarzach.

Żaden Ślizgon nie wchodził mu w drogę, tylko ten przeklęty Snape.

Nie był dumny ze wszystkiego, co robił w szkole. Wiedział, że niejednokrotnie razem z Syriuszem zachowali się jak para debili, a wszechobecne uwielbienie uczniów tylko ich nakręcało do dalszych idiotyzmów. W pewnym momencie balansowali na cienkiej granicy między żartami a świństwem, a to wcale nie dotyczyło jedynie Severusa Snape'a. Niestety, zachowania w stosunku do tej osoby nie potrafił żałować. Trudno mieć wyrzuty sumienia, kiedy ktoś nazywa twoją żonę szlamą i zasila szeregi tych, którzy uważają takich jak ona za robaki służące jedynie do deptania.

– A on był kwintesencją wszystkiego, co mi opowiadali o tym domu – prychnął, przypominając sobie pierwsze dni w szkole. – Tylko że ja należałem do jego wrogów, ty nie, a i tak wyzywał cię na środku szkoły. Może jako dzieciaki byliście blisko, ale to nie jest relacja "póki śmierć nas nie rozłączy".

– Nie rozumiem, co chcesz mi powiedzieć. Myślisz, że to normalne, że jednego dnia jesteś najlepszym przyjacielem, a następnego to wszystko przekreślasz, jakby nigdy nie istniało? Zerwałam znajomość z Severusem, a chociaż wiem, że dla mnie to było dobre, to nie mam pojęcia, czy to wyszło na dobre dla niego.

– Nie da się zerwać przyjaźni – powiedział, zdumiony jej tokiem myślenia. Zaraz potem dotarło do niego, że w tym aspekcie nie ma jednej racji, mógł jedynie przedstawić swoją własną. – Gdyby ona między wami trwała tamtego dnia, nie odeszłabyś tak po prostu. Powodem, dla którego potrafiłaś zamknąć ten rozdział, był fakt, że ta przyjaźń już od dawna nie istniała, po prostu o tym nie wiedziałaś. Tak wygląda ta relacja, nie wskażesz jej początku ani końca. Syriusz nie został moim najlepszym przyjacielem w trakcie podróży do Hogwartu, po prostu pewnego dnia się obudziłem i wiedziałem, że był już nim od dawna… a po tylu latach wciąż patrzymy w jedną stronę.

– To nic nie zmienia…

– Nie jesteś winna temu, co Snape robił, on sam wybrał swoje życie tak jak każdy. Nie będę się bił w pierś każdego dnia za wszystkie głupoty, ty też nie powinnaś.

– On nie jest złym człowiekiem – powiedziała twardo, próbując przekonać i siebie, i jego.

– Nie wiem, jakim jest człowiekiem. Nie znam go… – powiedział, a prawdziwość tych słów uderzyła go z podwójną mocą. – Ale myślę, że ze wszystkich ludzi tobie akurat nie zrobi krzywdy. Co jest sporym pocieszeniem, skoro Śmierciożercy za nami nie przepadają.

Przynajmniej taką miał nadzieję…

– On na pewno nie jest…

– Przejrzyj na oczy, Lily – skwitował tylko i odwrócił się na plecy.



***


– A więc, Severusie, co Lord Voldemort chce mi przekazać?

Stał w ciemności na wzgórzu, a jego przyspieszony oddech zagłuszał głośny świst wiatru.

Mimo to nie potrafił ukryć przerażania. Czystego strachu w najgorszej postaci.

– Nie… nic… – wyrzucał z siebie słowa bez ładu, chociaż przemowę przygotował już wcześniej. – Ja sam tutaj przyszedłem!

Albus Dumledore z kolei nie wyglądał na poruszonego, wręcz przeciwnie. Na jego twarzy widniał pełen spokój, z nutą rozczarowania.

– Ja… ja chciałem ostrzec – mówił jak obłąkaniec, bo całkowite opanowanie dyrektora Hogwartu tylko pozbawiło go resztek pewności siebie. – Nie, chciałem prosić…

Nie zdążył dokończyć, bo Dumbledore machnął różdżką, a to skupiło jego uwagę. Przez chwilę sądził, że dyrektor go zwiąże, ale ten jedynie uspokoił otoczenie wokół niech.

– O co mógłby mnie prosić Śmierciożerca?

W normalnych okolicznościach pewnie by zrezygnował… w końcu, czy miał jakiekolwiek prawo o cokolwiek prosić? Teraz to już nie miało znaczenia.

Powiedział mu prawdę… o podsłuchanej przepowiedni, o planach Voldemorta, o Lily Evans.

Powiedział mu prawdę, chociaż tym samym zdradził Czarnego Pana i skazał siebie na śmierć.

Tylko że Lily…

"Dawno cię nie widziałam" usłyszał jej ciepły głos…

a zaraz potem…

"Temu właśnie służyłam ci przez te wszystkie lata, prawda? Żebyś mógł się na mnie wyżywać, bo wiesz, że nigdy cię za to nie znienawidzę."

Wszystko zniszczył, mógł jedynie teraz żałować do końca życia. Pozwolił jej odejść, chociaż była jedyną osobą, która widziała w nim kogoś wartościowego. Tylko ona nie chciała nic w zamian za swoją pomoc czy zainteresowanie. Po prostu była obok, a on mógł chłonąć jej obecność.

Jakie to okrutne, że to właśnie on miał nasłać na nią największe zagrożenie… gdyby tylko wiedział…

– Jeśli ona tak wiele dla ciebie znaczy, to Lord Voldemort na pewno ją oszczędzi, nieprawdaż? Nie możesz poprosić o łaskę dla matki, w zamian za jej syna? – zapytał Albus Dumbledore, a Snape nie wyczuł prowokacji w jego słowach.

– Prosiłem go… błagałem… – wymamrotał, przypominając sobie rozmowę z Czarnym Panem, która pogrążyła go w jeszcze większej rozpaczy.

– Budzisz we mnie odrazę – rzekł z pogardą Dumbldore. – A więc nie obchodzi cię, że umrą jej mąż i synek? Oni mogą umrzeć, jeśli tylko ty dostaniesz to, czego chcesz, tak?

Spojrzał na niego zszokowany.

Dumbledore nic nie rozumiał. Przecież to był Potter i jego syn… nienawidził go, za te wszystkie lata… za to, że miał wszystko, a i tak odebrał mu Lily.

"Skoro był taki wspaniały, dlaczego nie poradzi sobie sam?" pomyślał ze złością, przeklinając w duchu każde ich spotkanie. Te liczne "żarty" jego kosztem, potyczki słowne, głupie pojedynki. Uważał się za kogoś lepszego tylko dlatego, że wszystko w życiu przychodziło mu łatwo. Nie musiał o nic walczyć, wszystko niemal samo rzucało się w jego ramiona.

Przeklęty, głupi, nadęty, bezwartościowy Potter.

"Nie potrafię zatrzymać wojny między wami, ona już dawno wyszła poza moją kontrolę. Za daleko się w niej posunęliście. On to zrozumiał, dlatego już dawno dał ci spokój."

Dlaczego to zrobiła? Dlaczego nie dała mu w spokoju go nienawidzić?

"Dorośnij, Severusie! Ile jeszcze będziesz nosił urazy ze szkolnych lat?"

Najpewniej do śmierci.

Do śmierci będzie bił się w pierś za własne głupoty i do śmierci będzie nienawidził Jamesa Pottera.

"James jest dobrym człowiekiem i ty doskonale o tym wiesz, nawet jeśli nigdy tego nie przyznasz. Wiedziałeś o to już w momencie, w którym wyciągnął cię spod Wierzby Bijącej."

Cholera…

– Więc ukryj ich gdzieś – wyrzucił w końcu, zmęczony własnymi myślami. – Ukryj ją… ich wszystkich…

Może popełnił błąd…

… a może to jego pierwsza dobra decyzja.

Komentarze
avatar
Wioletta  dnia 22.10.2017 22:35
Zacznę od tego, że to jest moje ulubione zdanie w tej miniaturce.
Widać, że wszystko przemyślałaś. Bogaty mąż, czystej krwi i taki debil, że przy nim zawsze będziesz wyglądała jak królowa mądrości.


Wiesz dobrze, ze uwielbiam wszystko co piszesz. Czytałam już to wieki temu, i teraz czytam ponownie. Kolejny raz jestem oczarowana. podoba mi się to jak przedstawiłaś te sytuacje. Rozmowe między Lili, i Severusem. Ja chce wierzyć, ze ona naprawdę miała go za przyjaciela, i mimo tego co jej zrobił, ona nadal go za niego miała. On jak to on. Natomiast rozmowa między nią a Jamesem.. Nie lubili się. Nie ma zaskoczenia. Jednak podoba mi się jak przedstawiłaś ją. Ja jestem zachwycona. Zawsze to co innego.

Pamiętam jak Cię męczyłam o miniaturkę o Jamesie i Severusie. A Ty jako ulubiona pisarka spełniasz moje zachcianki, jednocześnie pisząc o czymś o czym byś nie pisała. :D Uwielbiam to ff!
avatar
Angelina Johnson  dnia 22.10.2017 22:38
Ciężko mi to skomentować. Może dlatego, że po wstępie od autora spodziewałam się naprawdę solidnie opisanej relacji, a tak naprawdę mamy tutaj tylko trzy krótkie rozmowy, z czego ta środkowa, między Lily i Jamesem jest dla mnie zbyt... oczywista i taka, no nudna po prostu. Nie wiem czego się spodziewałam tak do końca, ale raczej chyba nie tego.

Spotkanie Lily i Severusa wyszło natomiast naprawdę ciekawie. Wyobraziłam sobie siebie na jej miejscu i myślę, że miałabym identycznie obawy i kurczę, nawet nie wiem czy odważyłabym się w końcu do niego podejść i się przywitać.

Natomiast rozmowa Severusa i Dumbledore'a to raczej nic odkrywczego ani ciekawego. A monolog wewnętrzny Snape'a w ogóle jakiś taki dla mnie lekko tandetny, co w ogóle ciężko mi połączyć z Tobą jako autorką.

Miniaturka sama w sobie jest okej, ale przez Twój literacki dorobek miałam bardzo duże oczekiwania ;>
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 22.10.2017 23:45
Dzięki dziewczyny ; )

Nie wiem w sumie, co powinnam napisać, bo macie raczej skrajne poglądy haha.

Wiola, wszystkie moje Sznejpy są z dedykacją dla ciebie, bo w innych okolicznościach, nigdy bym o nim nie napisała. Mocno motywujesz ; )

Ang, może tak naprawdę w mojej duszy gra tandeta i wieje nudą haha. To w sumie cała ja xD

Nie wiem w sumie, co mogę jeszcze napisać, jestem świadoma mankamentów mojego opowiadania. Ale pisanie takie jest, że różnie to wychodzi, a ja nie chcę zajmować się tylko tym, co mam sprawdzone, bo sama bym się nudziła. No chyba że ktoś by bardzo chciał, zawsze chętnie napiszę o romansie Severusa i Albusa :D
avatar
Prefix użytkownikaulka_black_potter  dnia 23.10.2017 00:11
Jakby tak spojrzeć to Huncwoci mieli zawsze Snape'a za nic nie wartego śmiecia. Ale dlaczego? James i Syriusz rządzili tą paczką, pamiętacie tę scenę z retrospekcji nad jeziorem. Syriusz przyzwolił na znęcanie się nad Snapem. Chodzi mi o to, że James czuł zagrożenie w Snapie. Musiał więc coś w nim doceniać, ale nie potrafił się do tego przyznać, bo kochał Lily i nie chciał by ta widziała dobre rzeczy w Severusie. A no i Lily była naiwna jeśli nie wiedziała, że Snape ją kocha. Jak mogła chcieć w takiej sytacji przyjaźni od niego.

Lubię takie lekkie ff, przy których nie trzeba się specjalnie skupiać, żeby wiedzieć o co chodzi.
avatar
Wioletta  dnia 23.10.2017 00:45
komentarz Ulki dał mi do myślenia. myślę, że na początku śmiali się z niego przez wygląd. wiecie.. biedny, brudny dzieciak. to było po nim widać. jednocześnie należał do domu Slytherina czyli z góry czegoś gorszego. jednak był ambitny i zdolny. zdawał sobie sprawę, że nie jest najgorszym czarodziejem. był mistrzem eliksiru. James mimo swojej pewności siebie musiał widzieć w nim kogoś równie dobrego w magie co on. dodatkowo znał Lily, to on był jej pierwszym przyjacielem. dlatego myślę, że i zazdrość miała duże znaczenie. konflikt miał kilka podłoży, a Syriusz no cóż. czuł satysfakcję zlecając się nad słabszym w kilku. nie bronię Severusa, bo święty nie był, ale on był sam jednak...

#Severusforever
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 23.10.2017 12:51
Nie sądzę, żeby James śmiał się z Severusa przez to, że ten był biedny, to nie ma sensu. Przecież w jego paczce był Remus-wilkołak, ofiara losu i chłopak, którego wkrótce rodzina wydziedziczyła :D Nie było takiej sceny w książce (przynajmniej sobie nie przypominam), w której James by zaczepiał inne biedne i brzydkie dzieci.

Ich konflikt swój fundament czerpie z tego wieloletniego sporu między Gryffindorem i Slytherinem. Dla mnie niechęć Jamesa była uzasadniona. Pomijam to, że największe mendy i czarnoksiężnicy pochodzili z tego domu, przecież to Ślizgoni atakowali zawodników z innych drużyn, popisywali się kasą, kpili z osób bez rodowodu. Mieliśmy mnóstwo przykładów w książce. Gdybym ja się dowiedziała, że ktoś z premedytacją chce dołączyć do takich gnojków, też bym go nie lubiła.

Czy to później stało się dostrzeganiem zagrożenia i tak dalej, to trudno powiedzieć, skoro tak naprawdę mamy łącznie chyba trzy sceny, w dodatku każda od Severusa. Który swoją drogą chciał się usprawiedliwić, wybielić, bo czuł się winny śmierci Lily.

James, podejrzewam, stracił w pewnym momencie rozeznanie, co jest godne chwały, a co zwykłym świństwem. Uczniowie mu przyklaskiwali, nie dostrzegłam też jakiegoś oporu ze strony nauczycieli.

Co nie zmienia faktu, że zainteresowanie huncotów Snapem było nieco patologiczne. Podejrzewam, że był dla nich bardziej widoczny właśnie przez Lily, no i Severus to ogólnie pyskaty typ.
avatar
Wioletta  dnia 23.10.2017 13:12
Nie no zgadzam się z Tobą Alette, ale nic lepszego na tą chwilę nie przyszło mi do głowy, i w sumie biorę pod uwagę każdą możliwość. jednak zapomniałam o Remusie, a on jest zaprzeczeniem. myślę, że faktycznie to bój godny Salazara i Godryka, a po środku tego wszystkiego była Lily. zapewne się nigdy prawdy nie dowiemy chyba, ze Jo jednak postanowi nam kiedyś o Huncwotach więcej powiedzieć. xD chociaż liczę, że nie będzie chciała.
avatar
Prefix użytkownikaKlaudia Lind  dnia 23.10.2017 15:06
Byłam bardzo ciekawa, co też Alette ciekawego napisała. Jaka będzie tematyka. Czym mnie zaskoczy...
Opowiadanie okazało się dosyć zwyczajne, chociaż ładnie napisane.
Fabuła jest prostolinijna, bez akcji, same rozmowy i spotkania, ale to nie szkodzi, przyjemnie się czytało te dialogi.
Szczególnie spodobało mi się spotkanie Severusa i Lily, było pełne tłumionych uczuć.
Nie wypowiem się w dyskusji, bo nie czytałam jeszcze zbyt wiele o Hunctwotach...
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 24.10.2017 12:21
Klaudia, w sumie ta historia nie miała zaskoczyć, tylko być sobie właśnie taka zwyczajna. Tak jak sobie przypominam, to moje ficki ogólnie nigdy nie były jakieś szokujące, chociaż tutaj wszystko było jeszcze bardziej "do przewidzenia" niż zwykle. Chciałam przedstawić swoje spojrzenie na tę relację James-Lily-Severus, zwłaszcza że miłość i przyjaźń można bardzo łatwo pomylić z innymi uczuciami.
Dzięki, że przeczytałaś, miło mi ; )

Wiola, ja też nie chcę już ani jednego tekstu więcej i Severusie i huncwotach. JKR tak pokochała tę ckliwą historię, że pewnie bym dostała kolejną partię grupy idiotów i biednego, lecz mężnego bohatera.
avatar
Prefix użytkownikafuerte  dnia 27.10.2017 10:45
Myślę, że jest to fajna perspektywa, zwłaszcza, jeśli chodzi o spotkanie Lily i Snaper17;a już po skończeniu szkoły. Właściwie moim zdaniem ten fragment wyszedł najbardziej wiarygodnie. Natomiast, jeśli mam oceniać całokształt, to czegoś mi zabrakło, chociaż nie potrafię do końca określić czego. Może czegoś ponad to, co wiemy, czy mogliśmy wywnioskować z książek, nie wiem. Przy czym zdaje sobie sprawę z tego, ze trudniej się wczuć w sytuacje postaci, której się nie lubi, czy tez opisać wątek, który nas nie przekonuje.
avatar
Prefix użytkownikaWilena Romus  dnia 28.10.2017 16:19
Nie spodziewałam się czegoś takiego po Alette, ale jestem mile zaskoczona. Bardzo ładna miniaturka, przez którą jeszcze mniej lubię Jamesa xD, za to żal mi Severusa. Zwykle nudziła mnie jego historia, bo była przedstawiana z tej słodkiej do porzygu strony. A tutaj... idealnie. Pewnie niewiele brakowało, żeby w szkole jednak nie był aż taki zły.
Za to James mnie tutaj rozśmieszył. Wygląda jak najfajniejszychłopakwszkole, który tak bardzo boi się klasowego przegrywa, że miesza go z błotem i focha się na wzmiankę o nim.
A co do tego, jak James i Syriusz traktowali innych, to nie można też nie myśleć o Parszywku. Z jakiegoś powodu przecież poszedł "w ślady" Snape'a.
Ogólnie bardzo ładna miniaturka i cieszy mnie, że nie porzuciłaś ficków na zawsze :D.
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 29.10.2017 15:44
Dzięki za komentarze!

Fuerte, to akurat racja, że nie do końca umiem zrozumieć Severusa, chociaż jeszcze to jego zachowanie w szkole i po jej ukończeniu ma sporo sensu. Może nie sprawia, że uważam go za jakiegoś bohatera, ale życia ukształtowało go tak a nie inaczej, ogarniam :D Może moja niechęć bierze się z tego przedstawienia go właśnie jako małego bohatera, czystego jak łza, którego źli ludzie atakują.
W sumie celem tej miniaturki nie miało być dodanie jakieś treści spoza książki, a jedynie przedstawienie mojego wyobrażenia tego bigosu :D Stąd nie jest ona jakaś porywająca.

Wilena, Snape to istota zrodzona z miliona złych decyzji, serio :D A zachowanie Jamesa można łatwo uzasadnić - nikt chyba by nie był zadowolony, gdy jego żona płakała właśnie za tym klasowym przegrywem, który był w niej zakochany. Nie chciałam tworzyć tutaj sztuczności, James nie lubił Sznejpa, z jakiegoś powodu chciał mu ściągnąć te gacie i wątpię, żeby ukończenie szkoły coś zmieniło. Jakby nie patrzeć, twoje podsumowanie pasuje całkiem dobrze :D

A co do Glizdogona - on miał podłą duszę, nie powiedziałabym, że jego szukanie miłości i Voldemorta wynikało z okropnego zachowania Syriusza i Jamesa :D
avatar
Prefix użytkownikaNicram_93  dnia 26.02.2019 20:12
Zajrzałem do tego ficka z ciekawości, ponieważ widziałem dość sporo dobrych opinii o twoim stylu pisania i mogę szczerze powiedzieć, że te opinie nie były przesadzone. Powyższe opowiadanie może ni wybija się jakąś świetną fabułą czy nagłymi zwrotami akcji, ale czyta się bardzo przyjemnie. Na pewno zachęciło mnie, aby sięgnąć po inne dzieła, które wyszły spod twojej ręki:). Bardzo podoba mi się styl w jakim piszesz, postacie zachowują się bardzo wiarygodnie, przez co dla mnie powyższe opowiadanie można by podpiąć pod kanoniczne, a dla mnie to wielki plus.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Niezwyciężony mag
17.09.2019 01:21
ej, to zaraz napisze do Ciebie, haha

Różowy Pomeranian Teksasu
17.09.2019 01:19
Mikasa, to odświeżaj. Za 20 godzin przed kompem zgrane 450 euro ^^ i to z domu, więc wiesz ^^ warto

Było ok. Tylko nocki męczące.

Niezwyciężony mag
17.09.2019 01:17
znam też hiszpański, choć nieco zardzewial :D

Aha, tak po prostu? :D Czyli nie że tam coś było źle? Bo odniosłam wrażenie, że było Ci tam całkiem dobrze

Różowy Pomeranian Teksasu
17.09.2019 01:15
Mikasa, do tej akurat potrzeba przynajmniej 3 języków, ale jak znasz Polski i angielski komunikatywnie to też powinno styknac.

A bo chciałam pracować w pubie. Lubię te piosenkę piano man

Niezwyciężony mag
17.09.2019 01:08
Livka, jakbyś miała gdzieś takie prace dorywcze do polecenia, zwłaszcza z domu, to ja chętnie :D

Cieszysz się z tej zmiany? Co Cię w ogóle do niej popchnęło?

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 58237 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 51426 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41857 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 40212 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 34519 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 34104 punktów.

7) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 32287 punktów.

8) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

9) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30501 punktów.

10) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.87