Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Przedstawiamy Wam dziewiętnasty już numer Proroka Niecodziennego, który tworzony był przez: Mikas...
>> Czytaj Więcej

Cztery wątki pominię...

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Artykuł jest tłumaczeniem tekstu zamieszczonego w serwisie MuggleNet.
>> Czytaj Więcej

Niepozorni bohaterow...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Livka

Lily Potter zmarła na długo przed tym, zanim zaczęliśmy swoją przygodę z Harrym, a jednak nie tru...
>> Czytaj Więcej

RECENZJA Fantastyczn...

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Recenzja filmu Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda.
>> Czytaj Więcej

Decyzje o życiu i śm...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Livka

Wielu z nas cierpi przy śmierci fikcyjnego bohatera, co najmniej jakby był to odległy znajomy. Po...
>> Czytaj Więcej

Czy jesteś prawdziwy...

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Sprawdź swoją wiedzę w teście.
>> Czytaj Więcej

Hogwart

Kategoria: Hogwart
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

Hogwart to jedna z największych szkół Magii i Czarodziejstwa. Uczelnia kształcąca młodych czarodz...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ][ CZEMU UCIEKAS...

Tytuł: [ CZEMU UCIEKASZ, WENDY? ]
Seria: To tylko szlaban!
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

seria publikowana również na wattpadzie pod tą samą nazwą, konto: @poruta_
>> Czytaj Więcej

[NZ]Zakazane praktyki

Tytuł: Zakazane praktyki
Seria: Dziewczyna z porcelany
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaAlette

Nie miał za grosz zaufania do polityków&#8230; a politykom, którzy kiedyś pracowali jako łowcy cz...
>> Czytaj Więcej

Sheila

Tytuł: Sheila
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

Ona też była jego przyjaciółką...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Pocałunek

Tytuł: Pocałunek
Seria: Huncwotckie rymy
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaNquus

Kolejny wiersz z serii ;)
>> Czytaj Więcej

[NZ]2. Kremowe piwo

Tytuł: 2. Kremowe piwo
Seria: Gdyby wszystko było takie proste
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

(...)Upić się kremowym piwem! Osiągnięcie życia.(...)
>> Czytaj Więcej

Halloween śmier...

Tytuł: Halloween śmierciożerców
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaania919

Opowiadanie napisane na konkurs halloweenowy i nieco rozwinięte. To moja pierwsza miniaturka, zap...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Kryjówka z nies...

Tytuł: Kryjówka z niespodzianką
Seria: Fantastyczny stwór i jak go złapać
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaMorfinGaunt

Newt i Tina szukają skradzionej rzeczy w kryjówce złodzieja.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 41
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 6 osoby
Prefix użytkownikaNymeria (Prefekt Slytherinu)
Prefix użytkownikaScarllet (Szef Biura Aurorów)
Prefix użytkownikaNieoryginalna (Żywa legenda)
Prefix użytkownikafuerte (Pan Śmierci)
Prefix użytkownikaLiliana2194 (Wielki mag)
Prefix użytkownikaKlaudia Lind (Żywa legenda)
Łącznie na portalu jest
43,015 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 216
Było: 20.06.2018 14:06:28
Napisanych artykułów: 1,017
Dodanych newsów: 9,514
Zdjęć w galerii: 20,475
Tematów na forum: 3,472
Postów na forum: 310,466
Komentarzy do materiałów: 216,037
Rozdanych pochwał: 3,103
Wlepionych ostrzeżeń: 4,136
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 3865
uczniów: 3061
Hufflepuff
Punktów: 3487
uczniów: 2884
Ravenclaw
Punktów: 5499
uczniów: 3780
Slytherin
Punktów: 1456
uczniów: 3048

Ankieta
Jak podobał Ci się film "Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda"?

Był fantastyczny jak zwierzęta w tytule
36% [24 głosy]

Jestem usatysfakcjonowany. Poleciłbym ten film nawet mugolom
28% [19 głosów]

Liczyłem, że będę jarać się jak Hogwart w 1998 r., ale skończyło się na podpalonej szacie Snape'a - niby się zapaliło, ale kiełbaski by się na tym nie usmażyło
18% [12 głosy]

Dobrze mi się spało. Na Historii Magii zawsze się dobrze śpi
0% [0 głosów]

Co to miało być? Zbrodnią Grindenwalda jest wyłudzanie pieniędzy za bilet na to COŚ
4% [3 głosy]

Nie zamierzam oglądać filmu w kinie; poczekam, aż film będzie dostępny na DVD
9% [6 głosów]

Fantastyczne Zwierzęta? Nie będę tego oglądać, to sztuczne podtrzymywanie przy życiu umierającego świata dla kilku galeonów. Czas odłączyć respirator
4% [3 głosy]

Ogółem głosów: 67
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 17.11.18

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
RavenclawAsen Hristo ostatnio widziano 13.12.2018 o godzinie 18:56 w Wieża Astronomiczna
GryffindorLiv O'Sullivan ostatnio widziano 13.12.2018 o godzinie 18:40 w Wieża Astronomiczna
Hufflepuff[PN]Liliana Williams ostatnio widziano 13.12.2018 o godzinie 18:37 w Wieża Astronomiczna
RavenclawAsen Hristo ostatnio widziano 13.12.2018 o godzinie 18:31 w Wieża Astronomiczna
Aurora Sinistra ostatnio widziano 13.12.2018 o godzinie 18:25 w Wieża Astronomiczna
GryffindorLiv O'Sullivan ostatnio widziano 13.12.2018 o godzinie 18:22 w Wieża Astronomiczna
Spowiedź Szarej Damy
Podstawowe informacje:
Autor: Prefix użytkownikaZireael
Gatunek: Miniaturka
Ograniczenie wiekowe: b/o
Przeczytano 784 razy.
***
Bohaterowie: Inne, Rowena Ravenclaw.

W przeciągu wieków powstało mnóstwo opowiadań, podawanych z ust do ust, zapadających w pamięci, pozostających w sercach przez całe pokolenia. Prawdziwych lub zacierających fakty. Radosnych czy smutnych. Przepełnionych zawiścią i tych, w których miłość zyskuje rzeczywistą moc. Moją opowieść przez lata skrywałam przed światem. W strachu i wstydzie nie mogłam wypowiedzieć słów, które jak kamień ciążyły mi na sercu bardziej z każdym dniem. Teraz chyba dojrzałam do tego, żeby móc wyrzucić z siebie moją historię. To moja spowiedź, wyznanie wszelkich grzechów, których dopuściłam się przez lata życia.
Oto historia mojej śmierci.

Jako córka jednej z założycielek Szkoły Magii i Czarodziejstwa, nie miałam złego dzieciństwa. Otaczali mnie ludzie, których brałam za swoje wzory i którzy traktowali mnie jak członka swojej rodziny. Każdy z założycieli miał swoją unikatową cechę, za którą go podziwiałam. Wujek Godryk był najodważniejszą osobą, jaką dane mi było spotkać. Uwielbiałam słuchać o jego bohaterskich wyczynach jeszcze sprzed czasów powstania szkoły. Był niesamowicie dumny ze swoich zwycięstw, które odnosił w walkach z innymi czarodziejami czy magicznymi bestiami.
Wujek Salazar był jego zupełnym przeciwieństwem. Skryty, mało charyzmatyczny, niewiele mówił w towarzystwie. Czasem jednak zabierał mnie ze sobą do lochów i pokazywał każdy ich zakamarek. Potrafił w mroku i ciemności znaleźć coś niedostrzegalnego dla ludzkiego oka. Coś, co objawia się tylko tym, którzy szukają. Wtedy rozmawiał ze mną jak inny człowiek. Jak człowiek zachwycony światem. Jak człowiek zupełnie niepodobny do osób, które uczyły się pod jego herbem.
Ciocia Helga natomiast była miłą i troskliwą kobietą, której uśmiech nigdy nie schodził z twarzy. Zawsze pytała, jak się czuję, czy niczego mi nie brakuje. To ona łagodziła sprzeczki między wujkami, które zdarzały się bardzo często. Była dobrym duchem, czuwającym nie tylko nad uczniami swojego domu, ale nad całym zamkiem. Jej wrażliwość potrafiła nie raz skruszyć lód w sercach innych ludzi. Była naprawdę niesamowita.
Na koniec pozostała jeszcze moja matka, Rowena. Wiem, że bardzo mnie kochała, że chciała dla mnie jak najlepiej. Była uosobieniem mądrości, inteligencji i rozumu. Znajdowała wyjście z każdej sytuacji i ceniła tych, którzy w książkach i w nauce potrafią znaleźć swoją siłę. Każdy uczeń jej domu stawał się jej dumą, dzieckiem, które kochała jak własne.

Posiadanie takich osób za wzór to niesamowite szczęście. Jednak z biegiem lat, kiedy byłam starsza i zaczynałam rozumieć więcej rzeczy, zauważyłam, że na tle tak wspaniałych osób, ja nie wyróżniam się niczym szczególnym. Byłam inteligentna, ale nie na tyle, by móc rywalizować z moją matką. Nie dorastałam jej do pięt. Kiedy zdałam sobie z tego sprawę, każdego kolejnego dnia czułam się bardziej wypchnięta na margines. Oddalałam się od matki i innych założycieli, nie chciałam z nimi rozmawiać, nie chciałam ich widzieć. Jakby byli dla mnie już tylko obcymi ludźmi. Często wychodziłam na samotne spacery, starałam się wyrzucić z siebie ten żal, który mnie przytłaczał. Zaczęłam kłócić się z matką o najbardziej błahe rzeczy, byłam wściekła i stale zdenerwowana.

I pod wpływem wzbierającej we mnie nienawiści zdecydowałam się uciec. Nie mówiłam nikomu o swoich planach, nawet znajomym. Nawet Baronowi, który byłby w stanie zrobić dla mnie wszystko. To była moja decyzja, której ciężar musiałam nieść sama.

To była noc. Księżyc świecił wysoko i wpadał przez okno do pokoju, oświetlając fragment łóżka, na którym spała. Cicho przemknęłam przez zimną posadzkę w kierunku jej toaletki. Po prawej stronie, na specjalnie wyznaczonym miejscu, ułożony był jej diadem. Błękitne kryształki połyskiwały delikatnie w bladym świetle, kiedy ściskając go w ręce wychodziłam z jej komnaty. Matka mówiła, że jej diadem obdarza mądrością każdego, kto go założy. To jeszcze bardziej podsycało we mnie złość. Już jest wystarczająco mądra. Czy musi jeszcze szczycić się posiadaniem przedmiotu, który czyni z niej najprawdopodobniej najmądrzejszą osobę na świecie? Szczyt egoizmu. A przynajmniej tak wtedy myślałam. Był czymś, co bardzo ceniła. Chciałam, by cierpiała po jego utracie. Pochłonięta nienawiścią zbiegałam po schodach wieży, gubiąc po drodze kolejne łzy, których nie miałam siły zbierać. Wypadając przez bramę zamku, ostatni raz obejrzałam się na okno jej sypialni, pogrążone w mroku.

Zastanawiałam się, czy nie zawrócić. Wiedziałam, że robię źle. Że jest moją matką i kocha mnie nad własne życie. Nie miałam siły ruszyć się z miejsca, nie mogłam zrobić nawet jednego kroku. W tamtym miejscu, na ziemi z księżycem jako świadkiem, pogrzebałam wątpliwości i żale. Odcięłam się od świata, do którego nie pasowałam i który jedynie potrafił wyniszczać moje wnętrze. Chciałam krzyczeć, rzucić w jej twarz garść słów, których sama nawet nie potrafiłam stworzyć.
Zacisnęłam drżące palce na diademie i deportowałam się. Wylądowałam w lesie, było zimno i ciemno. Nie potrafiłam rozróżnić kształtów przez spływające po policzkach łzy. Upadłam na kolana, na przesiąknięty wodą mech i z rozpaczą w duszy i przeciętym sercem usnęłam pod dachem liści. Chciałam nic nie czuć. Chciałam, żeby moja dusza rozpłynęła się w powietrzu, a ciało razem z nią. Nie wiedziałam, co robić. Gdzie iść i po co. Uciekłam z chęcią odebrania matce części jej samej, choć nie wiedziałam dlaczego. Dlaczego chciałam, żeby cierpiała? Kochała mnie, jak wszyscy tam. Do tej pory żyliśmy razem, w zgodzie, jak szczęśliwa rodzina. Co się zmieniło? Zaczęła toczyć mnie choroba. Choroba, na którą nie ma fizycznego lekarstwa. Tą chorobą była zazdrość. Zazdrościłam im wszystkim. Mieli cechy, którymi mogli się poszczycić przed światem. Moje istnienie ginęło w blasku, który sobą roztaczali. Ale najbardziej byłam zazdrosna o matkę.
Jestem jej córką. A ona równie mocno kochała dzieciaki, które uczyły się magii pod herbem jej domu. Jakby byli mi równi. Tego najbardziej nie mogłam znieść. Diadem właściwie był tylko przykrywką, pretekstem do ucieczki. Chciałam, żeby matka za mną tęskniła. Żeby mnie szukała i poświęciła na to całe swoje życie.

Od tamtej pory ukrywałam się w lesie. W Albanii, bardzo daleko od domu, musiałam stworzyć sobie życie, pozbawiona dotychczasowych wygód. Nie było to ciężkie. Z diademem na głowie rozwiązania niewygodnych sytuacji znajdowałam w mig. Jedną z trudniejszych chwil tamtego życia było zdobywanie jedzenia. Oczywiście z użyciem magii sprawa braku pieniędzy nie sprawiała problemów, jednak kiedy pojawiałam się w pobliskim miasteczku, nie raz musiałam wejść w interakcję z obcymi ludźmi. Pytali, skąd jestem, gdzie mieszkam i czy diadem, który noszę, jest na sprzedaż. Starałam się odpowiadać przy użyciu jak najmniejszej ilości słów, czasem dopuszczając się ucieczki. Jakiekolwiek zdradzenie się czy nawiązanie kontaktu z kimkolwiek mogło pomóc w odnalezieniu mnie.

O ile w ogóle próbowaliby mnie szukać…

Noce w lesie stawały się coraz zimniejsze, a samotność powoli wzbudzała we mnie poczucie winy. Starałam się je tłumić, ale nie było to wcale takie proste. Budowałam jakieś szałasy z drzew, ukrywałam się przed ludźmi, którzy przychodzili tam, żeby zebrać drewno na opał. Zaczęłam się zastanawiać, czy tak będzie wyglądało moje życie. W otoczeniu drzew, zwierząt i pustki, która wypełniała moje wnętrze.
Nie musiałam się długo zastanawiać.

Pewnego dnia po powrocie ze wsi z naręczem jedzenia, wyczułam w moim lesie czyjąś obecność. Nie zwykłych ludzi, wyczułam magię. Zdrętwiałe ręce wypuściły owoce, które potoczyły się po ziemi na wszystkie strony. Zacisnęłam dłonie na podartej od gałęzi sukni, nie mogąc ruszyć się nawet na krok. Nie mogąc wydusić nawet zdania.
- Niełatwo było cię znaleźć.
Głos Barona świdrował mi w czaszce. Wyszedł zza drzewa, w swoim szlacheckim stroju, z jak zwykle bujnym wąsem i szarmanckim uśmiechem. W dłoniach wolno obracał różdżkę.
- Wiesz, że nieładnie jest tak uciekać i kraść cudze rzeczy?
- Po co tu przyszedłeś? - przerwałam mu, modląc się w duchu, żeby mój głos nie drżał. Uśmiech mężczyzny tylko się poszerzył.
- Twoja matka mnie przysłała. Chciała cię jeszcze raz zobaczyć.
- Jak to?
- Rowena umiera.
Poczułam się, jakby uderzył mnie tymi słowami w brzuch. Jakby wtoczył truciznę do mojej krwi. Jakby specjalnie pastwił się nade mną.
- Kłamiesz - wydukałam ledwie, nie mogąc utrzymać się na nogach. Podparłam się ręką o drzewo i spuściłam wzrok. Jego cichy śmiech tylko pogorszył mój stan.
- Kilka dni po twojej ucieczce zachorowała. Żaden medyk nie może jej pomóc. Wysłała mnie, żebym cię odnalazł i sprowadził do domu. Ukochana, wróćmy razem.
To nie tak miało być. Nie chciałam, żeby tak się to skończyło. Chciałam tylko, żeby…
I w tamtym momencie ogarnął mnie gniew. Ten sam gniew, który towarzyszył mi przy ucieczce z zamku.
- Skoro tak bardzo chce mnie z powrotem, dlaczego sama nie przyszła? Czemu sama mnie nie szukała?
Uśmiech Barona zbladł. Mężczyzna zmarszczył brwi, a różdżka zamarła w jego palcach.
- Heleno. Wracamy do domu.
- Nigdzie nie idę. Teraz tu jest mój dom.

I wtedy zrobił coś, czego zupełnie się nie spodziewałam. Z twarzą wykrzywioną we wściekłości rzucił się w moją stronę. Gotowa do obrony przed zaklęciem nie przewidziałam, że chował pod szatą nóż.
- Wracasz ze mną, czy tego chcesz, czy nie! – jego krzyk rozniósł się po lesie, mieszając się razem z moim.
Zrobiłam kilka kroków w tył, plecami wpadając na drzewo. Do kory docisnęła mnie siła pchnięcia nożem, który z łatwością przeszył mój brzuch, niemal na wylot.

Nie czułam bólu. Nie czułam strachu. Czułam smutek i przede wszystkim żal.
Żal do matki, że nie przyszła.
Żal do Barona, który patrzył na mnie teraz przestraszonym spojrzeniem.
Żal do siebie, że w ogóle kiedykolwiek uciekłam.
Moja myśl szybko jeszcze poleciała ku zakopanemu w ziemi diademowi. Nie chciałam, żeby ktokolwiek go znalazł. Stał się symbolem mojego tchórzostwa, mojej porażki, mojej słabości. Stał się piętnem w sercu, którego nie sposób wymazać.

Później wiele rzeczy stało się w tej samej chwili. Kiedy myślałam, że teraz czeka mnie już tylko błoga nieświadomość, widziałam jak Baron pochyla się nad moim ciałem, jak płacze.
Jak wbija sobie okrwawiony nóż w serce.
Wisiałam kilka centymetrów nad ziemią, a gdy uniosłam ręce, prześwitywały przez nie promienie słoneczne.
Potem przez długi czas nie widziałam nic. Czułam pustkę, chłód i rozpacz, chciałam wyć i po prostu rozpłynąć się w powietrzu.

Po chwili, która była dla mnie wiecznością, znalazłam się w zamku. W wieży Roweny Ravenclaw. W wieży mojej matki. Wisiałam przy jej pustym łóżku, nie mogąc niczego dotknąć, niczego poczuć.

Tak skończyła się historia mojego życia. A jednak, mimo to, ja sama nadal istnieję. Wszechświat nie pozwolił mi umrzeć, muszę pokutować za popełnione za życia grzechy.

(Nie)życie ducha potrafi przysporzyć więcej zmartwień niż radości. Codziennie zastanawiam się, dlaczego jeszcze błąkam się po świecie, w którym niczego już dla mnie nie ma. Zastanawiam się, jak naiwna musiałam być, jak wiele musiałam stracić, żeby zrozumieć, że miałam wszystko. Jak stchórzyłam, kiedy mogłam wykazać się odwagą.

Odwagą, którą teraz widzę w oczach stojącego przede mną chłopca. Nowe pokolenie Godryka Gryffindora. On jeszcze ma nadzieję, że w jego życiu coś może się zmienić. Że ma nad nim jakąkolwiek kontrolę. W szkłach jego okularów odbijają się wybuchy otaczającej zamek bariery.
- Jeśli musisz o coś prosić, nigdy się nie dowiesz. Jeśli wiesz, po prostu poproś…
Twarz chłopaka rozjaśnia uśmiech, radość w jego oczach na chwilę odżywa.
- Dziękuję.
I znika, zostawiając mnie samą w zimnych murach wieży. Całą szkołę przepełnia strach. Strach przed śmiercią. Nie rozumiem go. Umarłam jeszcze za życia. Ciało istniało, ale duszy już nie było. Można powiedzieć, że teraz jestem żywa bardziej niż byłam kiedyś.

Wiem, że on go zniszczy. Uwolni mnie od brzemienia, które stuleciami ciążyło mi na sercu. Diadem już dawno powinien zostać odrzucony w zapomnienie.

Wyspowiadałam się. Może teraz w końcu będę mogła sobie wybaczyć.

Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaKHZP  dnia 19.02.2018 16:13
FanFick, mimo oczywistego bazowania na twórczości J.K., jest dla mnie również niezależnym tworem, który bez zastanowienia, lecz z pewnością, mogę opisać jako uniwersalne dzieło.
Długość jest w sam raz do szkolnego podręcznika, a prawie każde słowo nakłania do myślenia.
Zireael pisze rewelacyjnie, ale, jako że inni już jej styl wychwalali, ja skupię się na samych doznaniach, które nam ufundowała.

Gdy tylko dostrzegłem nowe FF na stronie rutynowo zerknąłem na tytuł, po czym ruszyłem w stronę SB, jednak kiedy dotarł do mnie sens nie mogłem się powstrzymać przed przeczytaniem.
Nie jest to może tekst tak dramatyczny jak fragment opisujący śmierć Zgredka, ale skutecznie, równomiernie i spokojnie, niczym dobry duch, przyjaciel, wysnuwa z serca gorycz - jad, którego ilość zależy od ilości doświadczeń życiowych czytelnika.
Bardzo podoba mi się ten zabieg. Czułem się niedobrze zmuszony do myślenia o nieczystości, plugastwie, ludzkiej zazdrości, niegodziwości. O wszelkim "drobnym" złu, które truje umysł, ciało i duszę właśnie w tej kolejności, a nie zawsze jest widoczne.
Nie czułem smutku, ale tę żółć, która zewsząd wypływa.
Jak zwykle przesadzam. Jednak, czy to coś złego znajdywać głębszy sens w utworze, który i tak miał nami potrząsnąć? Nie zależnie od tego w jakim celu. ;)

Schodząc nieco z tonu przesady, przejdę do głównej historii.
Bardzo łatwo (a przynajmniej takie wrażenie oddaje tekst) przyszło ci wcielić się w ducha, Zireael. (Jak było, to twoje osobiste doznanie twórcze.) Spowiedź stała się dzięki zastosowaniu narracji pierwszoosobowej bardziej żywa. Słowa są kierowane przez utrapioną i zmęczoną (nie)życiem Helenę prosto do nas, co zwiększa dozę realizmu.
Ciekawi mnie, czy świadomie, z myślą o odbiorcach, wybrałaś właśnie taką formę, czy skłoniło cię do tego samo przeżycie tej historii? A może coś innego, własnego?

Podoba mi się również bezpośrednie przejście do wydarzeń z bitwy o Hogwart. Bardzo dobrze wspominam opisywane przez Jo wydarzenia (mam tu na myśli, że czytało się z przejęciem), a to bonusowo plusuje tutaj. ;)

A teraz najważniejsze co mam do powiedzenia.
Bardzo podoba mi się opisanie bliskości z wujostwem, a zwłaszcza niszczenie stereotypu "złego" Salazara (tak dobrego, że zatroszczył się o samotnego bazyliszka), jednakże nic nie przebije dla mnie tego:
Love Ciocia Helga [...] była dobrym duchem. Love


Akcentując ucieczkę, szybko podsumuję WYBITNYM!

Pozdro, Puchon KHZP
avatar
Prefix użytkownikaNieoryginalna  dnia 19.02.2018 16:35
Zgrabnie wyszedł ci wstęp, z którego gładko przeszłaś dalej, bardzo podobał mi się opis relacji Heleny z założycielami. Jeśli czegoś mi brakowało, to chętnie poczytałabym więcej o konflikcie Roweny z córką, mało skupiłaś się na genezie ich konfliktu. Wszystkie niedociągnięcia nadrobiłaś dla mnie świetną końcówką, dało się w niej odczuć ten żal Heleny i jednocześnie nadzieję pokładaną w Harrym. Także mimo drobnych potknięć (w tym okresie to na pewno "Albania ?) dla mnie miniaturka zdecydowanie na plus.
avatar
Prefix użytkownikaAdersYooo  dnia 19.02.2018 16:47
Też mi się wydaje, a właściwie nie wydaje, tylko tak jest, że Izrael świetnie się wcieliła w rolę ducha. Nie ma w tym fanficku nic, co by mi się nie podobało. Świetnie opisałaś założycieli Hogwartu. Mimo, że dialogów nie było dużo, czytało się to fantastycznie. Człowiek, tylko czekał co będzie dalej, a to wszystko dzięki Twoim genialnym opisom, które stworzyłaś. Podoba mi się też to przeniesienie akcji do czasów Harry'ego. Myślę, że powinnaś pisać zawodowo. Daję wybitny.
avatar
Angelina Johnson  dnia 21.02.2018 00:06
Ciekawy pomysł, chociaż wykonanie trochę mi nie leży. Zgodzę się z Nieoryginalną, że po ciekawym wstępie miałaś trochę spadek formy. Zupełnie nie jest tutaj pokazane w jaki sposób Helena nagle zaczęła nienawidzić matki. Niby coś jakoś tam próbujesz nam to wyjaśnić, ale powiedzmy sobie szczerze - napisanie trzech zdań, ni z gruszki, ni z pietruszki o tym, że Rowena traktowała uczniów na równi z córką i była najmądrzejsza, to trochę mało. Tym bardziej, że to powinno być całe clue tego fan ficka, a tutaj strasznie po macoszemu to potraktowałaś.

Podobnie w przypadku nienawiści Barona. Ja kompletnie nie rozumiem dlaczego on ją nagle zaatakował. Przyszedł po nią, powiedział o matce, a potem nagle jego twarz wykrzywił grymas i rzucił się na biedne dziewczę ze sztyletem. Nie ma tutaj nic o miłości, o rozpaczy, po prostu ot, nagle zmiana akcji i bum.

Podsumowując, sam pomysł jest super, poszczególne fragmenty też czytało się naprawdę dobrze, ale te najważniejsze trochę nie wyszły. Następnym razem może skup się bardziej na odpowiednim przedstawieniu fabuły ;)
avatar
Prefix użytkownikaKlaudia Lind  dnia 22.02.2018 19:22
Bardzo spodobał mi się początek, wymienienie cech założycieli domów i ich relacje z córką Roweny. Potem coś się stało i Helena jest nagle zła, zazdrosna, targa nią nienawiść. Nie bardzo wiem czemu. Domyślam się, że odpowiedź jest w ostatniej części HP, której jeszcze nie przeczytałam, ale szkoda, że tu jej nie ma.
Nie wiem też czemu Krwawy Baron postanowił zabić Helenę, a potem siebie...ale końcówka bardzo dobra. Poza tym sposób budowania zdań, metafor i opisów jest na prawdę wyszukany, super:)
avatar
Prefix użytkownikagordian119  dnia 23.02.2018 19:20
Julcia, genialnie piszesz jeśli chodzi o formę :D Czytanie Twoich opowiadań to czysta przyjemność. Bardzo mnie zaciekawił początek, potem też w sumie było bardzo dobrze... Chociaż, tak jak to już zostało zauważone, niektóre wątki są niedociągnięte i nie łączą się w całość. Chyba powinnaś trochę dłużej nad tym opowiadaniem posiedzieć i dokładnie pokazać co się stało z Heleną czy z baronem...
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 100% [2 głosy]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 0% [0 głosów]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Pan Śmierci
13.12.2018 19:27
a co teraz macie

Żywa legenda
13.12.2018 19:25
zgadzam sie

Pan Śmierci
13.12.2018 19:22
matematyka........
.

Żywa legenda
13.12.2018 19:21
chyba na powitanie, czeka na mnie w sumie tylko matematyka.......

Pan Śmierci
13.12.2018 19:19
czesc, chociaz nie wiem czy to czesc na powitanie czy na pozgenanie

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 57044 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 46611 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41375 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 37362 punktów.

5) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 33017 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 32523 punktów.

7) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 30863 punktów.

9) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 29553 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.39