Akcja dzieje się już po Wielkiej Bitwie tak więc poznajmy problemy, z którymi przyjdzie się zmierzyć naszym bohaterom.
Emily podenerwowana przemierzała korytarze szkoły. Za dziesięć minut miała stawić się w gabinecie dyrektora i spotkać się z Radą. No tak, ale czego nie robi się dla najlepszej przyjaciółki i zarazem dziewczyny starszego brata. Chociaż tak właściwie, to jest już jego narzeczoną, a mimo to Emily wciąż nie może się przyzwyczaić do faktu, że jej brat ma się żenić. O ile się obudzi.
- Proszę - usłyszała, gdy tylko zapukała do drzwi. Na czas wakacji kamienna chimera zostawała odsunięta cały czas, więc na szczęście nie musiała męczyć się z wymyślaniem kolejnego pokręconego hasła dyrektora. Chociaż i tak mieszkała całe wakacje w Hogwarcie, to chociaż mogli by jej zdradzić to hasło. Energicznie weszła do środka, obrzucając nauczycieli podenerwowanym spojrzeniem. To nie będzie łatwa rozmowa.
- Dzień dobry.
- Dobry, dobry. - Dyrektor uśmiechnął się radośnie. - Rozumiem, że sprawa, o której chciałaś porozmawiać, jest niezwykle ważna, dlatego skompletowałem już nauczycieli na nowy rok.
- Niewiele się zmieniło - mruknęła dziewczyna posyłając Snape’owi zdziwione spojrzenie. - Podobno miał pan odejść, profesorze.
- Chyba bym tęsknił za straszeniem pierwszorocznych - wyszczerzył się wrednie, na co McGonagall obrzuciła go urażonym spojrzeniem.
- No, nikt by się tego nie spodziewał. - Na słowa dziewczyny większa część zgromadzonych zaśmiała się cicho, bo w końcu nauczycielom nie wypada.
- Naszym nowym nauczycielem Obrony przed Czarną Magią został Nicholas Abeno. - W głosie dyrektora wciąż brzmiało rozbawienie. Ale Emily nie zwróciła na to uwagi.
Wpatrywała się w mężczyznę. Była przekonana, że już go gdzieś wcześniej widziała.
- Nie śliń się Potter, bo sama będziesz czyścić podłogę.
Pokręciła głową na słowa Snape i zwróciła się prosto do dyrektora.
- Przyszłam tutaj z ważnego powodu. Chciałam się spytać, czy do szkoły może uczęszczać osoba, która... eee... no...
- Elokwencja chyba u was rodzinna - zaśmiał się złośliwie Mistrz Eliksirów.
- I po co ja Pana ratowałam - obrzuciła mężczyznę zdegustowanym spojrzeniem. Po czym jej słowa wystrzeliły jak z karabinu. - Chciałam się spytać czy do szkoły może uczęszczać osoba będąca w ciąży?
- Na Merlina! - McGonagall zakryła usta dłonią.
- Że co? - Snape po raz pierwszy wyglądał na tak zszokowanego i przerażonego jednocześnie. - Małe Potterątka? Dlaczego?!
- Który to już miesiąc, panno Potter? - spytał dyrektor, który już w miarę doszedł do siebie.
- Piąty.
- Nie żebym był wścibski czy coś - odezwał się nowy nauczyciel. - Ale czy to już nie powinno być coś widać?
- Hę? Że co?
- Właśnie panno Potter, jest pani dalej płaska jak zawsze.
Emily spojrzała na Snape’a. Wcale nie była płaska! Przecież miała… A nie chwila, jemu chyba nie o to chodziło.
- Ale to nie ja jestem w ciąży.
- Uff, nie będzie potomków Pottera. - Snape usiadł wyraźnie uspokojony.
- Nie no będą. To Hermiona jest w ciąży.
Cóż, Snape wyglądał, jakby miał zaraz zemdleć, a McGonagall była szczerze zgorszona. Jedynie Dumbledore uśmiechał się radośnie na te wieści, a reszta nauczycieli rozmawiała ze sobą przyciszonymi głosami, nie wiedząc, co o tym myśleć. Jedynie nowy nauczyciel przyglądał się Emily ciekawi,e co strasznie denerwowało dziewczynę.
- Rozumiem, że tatą jest Harry?
- Jasne, że tak, dyrektorze! - Emily zaraz zrozumiała, że wydarła się trochę za głośno.
- Jednak dlaczego panna Granger nie poinformowała nas o tym osobiście?
- Hermiona stwierdziła, że i tak się nie zgodzicie, bo regulamin na to nie pozwala i postanowiła nie wracać na ostatni rok. A wszyscy wiemy, że to niedopuszczalne, by właśnie ona nie dokończyła szkoły.
- Ale... Ja już zrobiłam z niej prefekt naczelną!
- To nawet świetnie się składa! Będzie mogła mieć osobny pokój!
- A nie można tego bachora po prostu usunąć?
Słowa Snape’a przyniosły różne reakcje. McGonagall spojrzała na niego jakby zwariował, dyrektor z szczerą naganą, a reszta nauczycieli zaczęła jawnie krytykować ten pomysł. Jedynie Emily zamarła na chwilę, ale widok pojawiającego się uśmieszku na twarzy nauczyciela eliksirów zniszczył wszystkie jej zahamowania. W jednej chwili stała obok drzwi, by w kolejnej znaleźć się tuż przed zaskoczonym profesorem, trzymając różdżkę przyciśniętą do jego szyi. Temperatura w pokoju jakby opadła o kilkanaście stopni., a oczy dziewczyny dosłownie lśniły niezdrowym blaskiem.
- Radzę uważać, profesorze Snape. Oni są moją rodziną, a rodzinę chroni się całym sobą. Prędzej zabiję Pana i dam się wsadzić do Azkabanu niż skrzywdzić mojego bratanka.
Profesorowie jeszcze nigdy nie widzieli by ktoś w tak mroczny sposób groził któremuś z nich.
- Spokojnie, panno Potter. Oczywiście, że panna Granger może uczęszczać na ten rok do Hogwartu. I na pewno obie się ucieszycie jak Pomona obejmie nad nią pieczę.
- Tak, chociaż Hermiona mnie zabije za to, że przyszłam tu nic jej nie mówiąc.
Dyrektor odetchnął widząc, jak uczennica odsuwa się od jego byłego szpiega.
- Poza tym chcemy pozwolenie na odwiedzanie Harry’ego kiedy tylko przyjdzie nam na to ochota.
- Ale…
- Równie dobrze cała nasza trójka może opuścić tą szkołę. Dostaliśmy naprawdę wiele propozycji pomocy.
- To nie będzie konieczne, dostaniecie pozwolenie.
- Na wejścia do Działu Zakazanego w bibliotece?
- I tak już tam wchodzicie.
- Zakazany Las?
- Po co?
- Tam są magiczne stworzenia. Ich pomoc się przyda.
- Ach. Ale tylko ty. Pannie Granger bym nie polecał, zwłaszcza w tym stanie.
- Proszę się nie martwić, sama bym jej tam nie puściła.
- Czy coś jeszcze?
- Ostatnio mam problemy z magią…
- Jakie problemy?
- Jest jej za dużo.
Dyrektor spojrzał na profesorów z obrony i eliksirów. Ta trójka wiedziała o co chodzi.
- Niech pani przyjdzie jutro o czternastej. Myślę, że wiemy, co się stało.
Dziewczyna pokiwała głową i po cichym „do widzenia” wyszła z gabinetu.
- Dyrektorze, pozwala pan sobie na aż takie dyrygowanie przez tą dziewczynę?! - Flitwicki odezwał się jak tylko drzwi się zamknęły.
- Filiusie. tylko ta dziewczyna jest w stanie pomóc panu Potterowi. A ja jestem skłonny dać jej dostęp do wszelkich materiałów, aby to uczyniła.
Mały czarodziej jedynie westchnął i oparł się o bardziej o krzesło.
- Panna Granger w ciąży! Przecież to takie… takie…
- Niedorzeczne? - podsunął Snape.
- Niesłychane! - dokończyła McGonagall.
- Jak bardzo nas to zaskoczyło, musimy niestety przyjąć to do wiadomości. Mam nadzieję, że będziecie ostrożnie traktować pannę Granger na swoich zajęciach?
- Cholera, może źle reagować na niektóre eliksiry - mruknął Snape, gdy inni przytakiwali.
Gdy w gabinecie dyrektora został tylko sam właściciel i Snape z Abeno, Dumbledore westchnął ciężko i jakby głębiej zapadł się w fotelu. Profesorowie wymienili porozumiewawcze spojrzenia.
- To już pewne?
- Niestety... Potwierdzili to najlepsi uzdrowiciele z różnych krajów. W Harrym nie ma już magii.
- W takim razie, gdzie ona jest? - zdziwił się Snape.
- Słyszeliście, co panna Potter mówiła. Jej magia wzrosła…
- Chcesz dyrektorze powiedzieć, że ta dziewczyna posiadła w jakiś dziwny sposób magię Pottera?! Przecież to niemożliwe!
- W zasadzie to jest podobne do momentu, gdy Harry pokonał Voldemorta - zamyślił się Michael. - Chodzi o tę noc, kiedy Lily i James oddali za nich życie. Moc Voldemorta nie miała gdzie się podziać, dlatego znalazła się w Harrym… Bo był bliżej?
- Też tak myślę. Zaraz po uśmierceniu Voldemorta, Emily pojawiła się tuż przy swoim bracie, kiedy ten upadał. Była najbliżej - potwierdził dyrektor.
- W takim razie co utrzymuje Pottera przy życiu?- zdziwił się Snape.
- Jego ciało. Nie posiada już magii, by się zregenerować, więc leczy się jak prawdziwy mugol. Jego organizm jest wyniszczony i niestety… ale nie zostało mu dużo czasu. Najwyżej rok.
- Rok w śpiączce?
- Zgadza się, Severusie, dlatego musimy znaleźć jakieś rozwiązanie, by przywrócić mu jego moc.
- Ale jak? - zdziwił się nauczyciel eliksirów. Mimo iż nie chciał tego przyznać przed sobą, to nie życzył takiej śmierci nawet znienawidzonemu przez siebie uczniowi.
- Nie wiem.
- Powiemy to jutro dziewczynie? - spytał Michael.
- Tak. Nie możemy tego przed nią ukrywać… Ma prawo wiedzieć. W końcu to od niej zależy, czy Harry przeżyje.
W pomieszczeniu zapanowała cisza. Profesorowie wstali i kiwając głową na pożegnanie, opuścili gabinet. Dyrektor spojrzał na swojego wieloletniego przyjaciela, który wydał smutny trel.
- Mam nadzieję, że ten plan się powiedzie, Faweks.
Zapowiada się ciekawie. Siostra Pottera, żyjący Snape i Hermonia w ciąży. Całkiem niezłe połączenie. W niektórych dialogach się uśmiałam, ale ogólnie zaciekawiło mnie co dalej z Harrym w śpiączce i ciężarną Hermioną. Będę czytać dalej