Rekord osób online:
Najwięcej userów: 1414
Było: 24.05.2026 16:48:00
Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej
Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej
Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej
W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej
Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Hermiona nie może zapomnieć o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pełna złych przeczuć decyduje...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Hermiona nie może zapomnieć o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pełna złych przeczuć decyduje...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej
Cykl wierszy poświęcony Remusowi. :)
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej




[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w Błonia
Valerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
Valerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w Błonia
Valerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
Valerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piętro
Valerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
Wrzesień tego roku był wyjątkowo chłodny i deszczowy. Długotrwałe opady sprawiły, że przyzamkowe błonia stały się jedną wielką, błotną pułapką. W szczególności dla uczniów spieszących się na zajęcia z zielarstwa i starających się nie wylądować zakończeniem pleców na rozmokłej trawie.
Ten dzień, kończący dziewiąty miesiąc, również był pochmurny i deszczowy. Wysoka brunetka przemierzała korytarze zamku, by znaleźć się w Wielkiej Sali. Była bardzo głodna. Chciała jak najszybciej skonsumować posiłek, dopóki jedna z jej współlokatorek jeszcze nie zeszła na śniadanie. W przeciwnym wypadku brunetka musiałaby po raz tysięczny wysłuchiwać jacy to chłopcy z ich roku są okropni, a jacy zarozumiali!
Weszła do Wielkiej Sali i usiadła przy stole Gryffindoru. Właśnie smarowała sobie tost dżemem, gdy z korytarza dobiegł donośny odgłos wybuchu. Opary dymu wleciały do pomieszczenia, w którym się znajdowała, a po chwili usłyszała krzyk woźnego:
- Potter, Black, Lupin, Pettigrew! Szlaban! Cały tydzień! U mnie w biurze o dwudziestej! Wszyscy! Cała czwórka! A spróbujcie nie przyjść, to zobaczycie! – po czym wszedł do Wielkiej Sali i przemierzył ją, by zabrać swoją miotłę i wiadro. Uczniowie krztusili się ze śmiechu, gdy zobaczyli jak wygląda woźny. Cały był ubrudzony fioletową, kleistą mazią, a po jego włosach nie było ani śladu. Dodatkowo miał osmaloną twarz.
Brunetka zakrztusiła się ze śmiechu, jednak na pomoc przybył jej, jak się okazało, jeden ze sprawców zamieszania - James Potter, który łaskawie poklepał ją po plecach. Dorcas wzięła głęboki wdech z ulgą, a w tej samej chwili do Wielkiej Sali weszła panna Evans i zmierzyła Meadowes spojrzeniem godnym rozjuszonego bazyliszka. Ta w odpowiedzi posłała jej najpiękniejszy uśmiech, na jaki było stać brunetkę i, jak gdyby nigdy nic, zajęła się rozmową z Potterem.
- Co wyście mu zrobili? – wskazała na Filcha, który właśnie wychodził z Wielkiej Sali odprowadzany szyderczymi śmiechami i ciekawskimi spojrzeniami.
- Ładnie mu w tym kolorze, prawda? – wyszczerzył się brunet.
- Całkiem do twarzy – przyznała, po czym usłyszała ciche kaszlnięcie.
Odwróciła się twarzą do swojej współlokatorki, która wyglądała na co najmniej wściekłą. Dorcas ostentacyjnie wywróciła oczami, po czym na powrót pogrążyła się w rozmowie z brunetem i jego przyjaciółmi.
- Co dzisiaj mamy? – spytał Syriusz Black, zabierając jej tosta.
- Eliksiry, zielarstwo, historię magii, transmutację i runy – ziewnęła, ratując swoje śniadanie przed pożarciem przez bruneta w ostatniej chwili. Chłopak tylko szczęknął zębami.
- No ej, jestem głodny! – Zrobił minę zbitego psa, co wyszło mu nadzwyczaj realistycznie.
- Jakoś mnie to nie obchodzi, sam sobie zrób śniadanie – prychnęła, wgryzając się w chleb. Po chwili jednak się zlitowała i podsunęła mu miskę z owsianką.
Otworzyła podręcznik do eliksirów i zaczęła czytać o Wywarze Żywej Śmierci. Musiała dokładnie zrozumieć przepis, gdyż był on naprawdę bardzo trudny.
- Dor, nie ucz się tyle, stary Ślimak i tak nie zwróci na to uwagi – wyszczerzył się do niej James, zatrzaskując książkę przed nosem.
- Chyba na ciebie, Potter.
- Ale ja wiem, na kogo na pewno zwróci dzisiaj uwagę Horacy – odezwał się okularnik. – Otóż, na naszą kochaną Lilkę, która jak zawsze będzie królową na lekcji eliksirów.
- Odczep się, Potter – warknęła Evans, biorąc swoją torbę do ręki i wstając od stołu.
- Tak, a jej królem będzie Smarkerus – dodała Meadowes, patrząc na wychodzącą koleżankę. Syriusz parsknął w swoją owsiankę.
- Dobre, Dor, dobre - powiedział Black, ocierając twarz z mleka.
Brunetka spojrzała na Syriusza, który nadal chichotał, na Remusa siedzącego z nosem w książce, na Petera szukającego czegoś zawzięcie w swojej torbie oraz na Jamesa, którego również rozbawiła jej uwaga.
- Ale wiesz, Dor. Smarkerus będzie jej smokiem, pilnującym wieży, a ja rycerzem, który ocali królowę przed tą bestią.
- Nie chcę rujnować twoich marzeń, ale wiesz… Nie wygląda, jakby cię lubiła. - Dorcas zrobiła przepraszającą minę.
- Szczegóły, szczegóły... - Potter zdawał się być niezrażony tą uwagą.
Dokończyła tosta, spakowała książkę do torby i wyszła z Wielkiej Sali, kierując się do lochów, gdzie miały odbyć się dwie pierwsze tego dnia lekcje. Nie spieszyło jej się, wiedziała, że stary nauczyciel i tak lubi się spóźniać. Zeszła schodami do lochów i stanęła pod ścianą, czekając na profesora.
- Jak ty możesz się z nimi zadawać? – usłyszała głos tuż przy swoim uchu.
- Czemu ich nie lubisz? Są całkiem fajni – odparła, wzruszając ramionami. Mimo wielu kłótni, jakie przeprowadziły między sobą Evans i Meadowes, potrafiły ze sobą normalnie rozmawiać.
- Nie mogę na nich patrzeć. Myślą, że te żarty kogoś bawią... - przewróciła oczami rudowłosa.
- Lily, nie wiem czy zauważyłaś, ale no... bawią całą szkołę, tylko nie ciebie. Co jest z tobą nie tak? - Meadowes westchnęła zrezygnowana.
- Potter jest taki naburmuszony i za pewny siebie, i w ogóle...
- Wcale nie jest taki, jak ci się wydaje. Jesteś do niego uprzedzona, a gdybyś nie zauważyła, to chłopak stara się ci zaimponować od pierwszej klasy – prychnęła brunetka.
- Każdej prawi pseudo komplementy - Evans traciła rezon.
- Ale tylko gdy mówi do ciebie, mówi szczerze – wywróciła oczami Meadowes, po czym weszła do klasy, którą właśnie otworzył profesor Slughorn i usiadła w trzeciej ławce w rzędzie od drzwi. Prawie natychmiast przysiadł się do niej Syriusz Black, przy stoliku za nimi miejsce zajęli Remus Lupin i Peter Pettigrew, a James Potter podążył na swoje stałe miejsce obok Marleny McKinnon.
Dorcas zerknęła na Syriusza, który właśnie odgarniał przydługie włosy z oczu, klnąc przy tym cicho. Chłopak nie lubił, gdy wpadały mu do oczu, paradoksalnie jednak nie chciał zmieniać swojej fryzury. Uśmiechnęła się pod nosem i zabrała za przygotowywanie składników do pokrojenia, gdy nagle za nią wybuchł kociołek. Odwróciła się i zobaczyła osmoloną twarz Petera, który chyba właśnie pomieszał jakiś składnik. Obok Remus gasił swoją szatę, przydeptując jej palący się skraj.
- Glizdogon właśnie ustanowił rekord – zaśmiał się Potter, a dołączyła do niego cała klasa. Nawet nauczyciel pozwolił sobie na uśmiech, zanim wysłał Petera do Skrzydła Szpitalnego w celu sprawdzenia, czy na pewno nic mu się nie stało.
Lily pokręciła głową z dezaprobatą, po czym wróciła do warzenia swojego eliksiru.
- Severusie, dodaj asfodelusa, ja pokroję skarabeusze – rzekła chłodno do kolegi z ławki.
Wilena Romus dnia 21.04.2016 14:15
. Mam nadzieję, że kolejne rozdziały będą bardziej rozbudowane i łatwiejsze w czytaniu.
Ale przedstawiłaś to dość przekonywująco, choć z racji tego, że postacie są bardzo kanoniczne i pokazane w zasadzie dokładnie tak, jak w książkach, nie zmienia to mojego nastawienia do nich. Ale mimo wszystko tekst spójny, sensowny i ciekawy.
EmilyWright dnia 24.04.2016 21:12

Sam Quest dnia 26.04.2016 20:43
Krnabrny dnia 18.05.2019 14:15
| Wybitny! | 100% | [2 głosy] | |
| Powyżej oczekiwań | 0% | [0 głosów] | |
| Zadowalający | 0% | [0 głosów] | |
| Nędzny | 0% | [0 głosów] | |
| Okropny | 0% | [0 głosów] |
Alette
fuerte
Katherine_Pierce
Sam Quest
Shanti Black
A.
monciakund
ania919
ulka_black_potter
Klaudia Lind
Mi Twoja wizja bardzo się spodobała