Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Daniel Radcliffe

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

Odtwórca głównej roli Harry`ego Pottera.
>> Czytaj Więcej

Eddie Redmayne

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

Aktor znany nam z roli Newta Scamandera. Aktor teatralny i filmowy. Zdobywca Oscara.
>> Czytaj Więcej

Patronus

Kategoria: Świat magii
Autor: Prefix użytkownikaRosalind Rooks

Patronusy i zaklęcie "Expecto Patronum".
>> Czytaj Więcej

Życie i kłamstwa Alb...

Kategoria: Inne
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Pierwsza biografia Albusa Dumbledore'a napisana przez Ritę Skeeter.
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

13 urodziny HPneta i XX wydanie proroka - jest, co świętować!
>> Czytaj Więcej

Powrót do przeszłośc...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Livka

Czy kojarzycie ten moment, kiedy podczas czytania odkrywacie, że w zasadzie to już od dawna było ...
>> Czytaj Więcej

Quidditch w Polsce

Kategoria: Quidditch
Autor: monciakund

Kilka słów o zasadach i polskich drużynach
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Ginny

Tytuł: Ginny
Gatunek: Drabble
Autor: Sam Quest

To mój debiut w tym gatunku. Ta krótka forma opowiada o miłości. Miłego czytania. :)
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 17
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Smith zdobywa odciski znajomych Hermiony, a dziewczyna żegna się z rodzicami
>> Czytaj Więcej

[NZ]Iieaqa

Tytuł: Iieaqa
Seria: Dziewczyna z porcelany
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaAlette

Zapaliła się jak pochodnia. Ogień pokrył jej włosy, a ona zawyła w agonii. Próbowała odseparować ...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 16
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Policja przeszukuje mieszkanie Hermiony i zbiera odciski palców dla Smitha
>> Czytaj Więcej

[NZ]Święta Bożonaro...

Tytuł: Święta Bożonarodzeniowe
Seria: Największy błąd w życiu?
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Mijają kolejne dni, które Ron spędza w muszelce. Nadchodzi Boże Narodzenie, Bill ma dla brata nie...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 15
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Norris łapie przynętę, zaś mugolska policja próbuje na wszelkie sposoby podejrzeć Hermionę
>> Czytaj Więcej

[NZ]Tajemniczy uczeń

Tytuł: Tajemniczy uczeń
Seria: Reidsville
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

W szkole pojawia się nowy, tajemniczy uczeń. Jakie skrywa tajemnice? I czy ma coś wspólnego ze śm...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 35
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 1 osoba
Prefix użytkownikaRosalind Rooks (Prefekt Naczelny Slytherinu)
Łącznie na portalu jest
43,244 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 220
Było: 13.03.2019 06:44:59
Napisanych artykułów: 1,027
Dodanych newsów: 9,665
Zdjęć w galerii: 20,639
Tematów na forum: 3,544
Postów na forum: 306,928
Komentarzy do materiałów: 217,404
Rozdanych pochwał: 3,171
Wlepionych ostrzeżeń: 4,144
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 2996
uczniów: 3096
Hufflepuff
Punktów: 2634
uczniów: 3007
Ravenclaw
Punktów: 3018
uczniów: 3798
Slytherin
Punktów: 2153
uczniów: 3073

Ankieta
Do Hogwartu trafia wehikuł czasu. Gdzie się przenosisz?

Czasy Założycieli. Chętnie poznałbym ich osobiście i naprawdę rozpiera mnie ciekawość, jak wyglądała budowa Hogwartu i pierwsza Ceremonia Przydziału
33% [18 głosów]

Bunt Goblinów w 1612 roku. Kto by nie chciał zobaczyć tych ciekawych rzecz, o których rozprawialiśmy na Historii magii? Te walki musiały być epickie
2% [1 głos]

Czasy Huncwotów. Nie wiem, czy bardziej chciałbym stanąć w obronie Snape'a czy pomóc Jamesowi i Syriuszowi w wymyśleniu nowego zaklęcia do znęcania. Wybiorę, będąc na miejscu
44% [24 głosy]

31 października 1981 roku. Imprezka po zniknięciu Sami Wiecie Kogo musiała być niesamowita. Na żałobę po Potterach nie byłoby czasu
2% [1 głos]

Byle kiedy, byleby przed rokiem 1689, czyli przed podpisaniem Międzynarodowego Kodeksu Tajności. Wtedy legalnie mógłbym przelecieć się na smoku, pośmieszkować z mugoli czy po prostu czarować bez obaw
4% [2 głosy]

Wybiorę czas szkolne Voldemorta. Może byśmy się zakumplowali? Albo bym się czegoś nauczył od samego mistrza czarnej magii? A może powstrzymałbym go, zanim stałby się takim złem?
7% [4 głosy]

Ja tam wybiorę przyszłość. Co mnie interesuje to, co już było? Chcę zobaczyć, co nas czeka!
9% [5 głosów]

Ogółem głosów: 55
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 16.03.19

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[PN]Liliana Williams ostatnio widziano 24.03.2019 o godzinie 15:24 w Klasa Starożytnych Run
Hufflepuff[PN]Liliana Williams ostatnio widziano 23.03.2019 o godzinie 17:58 w Sala transmutacji
Ravenclaw[PN]Asen Hristo ostatnio widziano 23.03.2019 o godzinie 15:41 w Łazienka Jęczącej Marty
Gryffindor[P]Liv O'Sullivan ostatnio widziano 23.03.2019 o godzinie 05:57 w Łazienka Jęczącej Marty
Ravenclaw[PN]Asen Hristo ostatnio widziano 23.03.2019 o godzinie 03:56 w Łazienka Jęczącej Marty
Gryffindor[P]Liv O'Sullivan ostatnio widziano 23.03.2019 o godzinie 03:45 w Łazienka Jęczącej Marty
[NZ] W pogoni za miłością - Lily Evans i Huncwoci
Już od pierwszego dnia miłość wplata swe ramiona do całego Hogwartu. Zauroczenie, zadurzenie, pociąg, ale i także...chęć do psikusów. Z każdym dniem kolorowy świat przesłaniać będzie szara mgła codzienności. Zło wkraczać będzie wszędzie.
Autor: Prefix użytkownikaAneta02
Gatunek: Inne
Ograniczenie wiekowe: b/o
Przeczytano 3078 razy.
Rozdziały: [1], [2].
2. Jesień pachnie Hogwartem, chociaż choroba nadchodzi wielk
Perspektywa: James Potter

James Potter rozochocony wszedł na peron King's Cross. Zegar wskazywał dziesiątą pięćdziesiąt osiem. Za dwie minuty Ekspres Hogwart miał wyruszyć w drogę. Chłopiec nagle poczuł, że czegoś mu brak, więc odwrócił się pospiesznie: Charlusa i Dorei nie było. Rozczochraniec zmarszczył brwi, lecz po chwili wzruszył ramionami. Bardzo chciał się dostać do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. ,,A co tam, obejdzie się bez rodziców" - pomyślał. Ojciec dzień wcześniej wytłumaczył mu, jak dostać się na peron 9 i 3/4. James okręcił się wokół własnej osi: po prawej stronie był peron 9, barierka i peron 10. ,,To tu " - pomyślał. Podszedł do żółtej barierki. Dopiero teraz zorientował się, że nie ma ze sobą kufra... Jednak chłopiec miał nielogiczne przeczucie, że jest on już tam, gdzie być powinien. Zerknął na zegar, obawiając się, że się spóźni. Dochodziła dziesiąta pięćdziesiąt dziewięć. Do odjazdu została jedna minuta! Konduktor zachęcał Jamesa ręką, żeby ten szybko wsiadał do pociągu. Chłopiec zrobił jeden krok w stronę drzwi, gdy nagle coś przyciągnęło jego uwagę. Zobaczył w oknie Syriusza. Black chwalił się przed kolegami swoją nową miotłą. James przyjrzał jej się uważnie.
- Zaraz, zaraz... To jest MOJA MIOTŁA?! - krzyknął wzburzony. Syriusz spojrzał na Pottera i uśmiechnął się szyderczo, wskazując na swoją pierś. Była tam odznaka z wielką literą ,,S". ,,Nie, to niemożliwe... - nachodziły Jamesa myśli. - On nie mógł trafić do Slytherinu!" Zaczął krzyczeć. Nie rozumiał, dlaczego czuje tak olbrzymi ból. Wił się w spazmach cierpienia. Niespodziewanie poczuł chłód. Był on zupełnie taki, jakby ktoś wylał na Pottera wodę, przez co ten... obudził się. ,,A więc to tylko sen" - pomyślał od razu, czując ulgę. Nagle zorientował się, że jest mokry. Mogła to być zasługa Charlusa stojącego obok chłopca z już pustą szklanką, ale nastolatek wyczuł, że to także pot.

- Dorea! - krzyknął ojciec chłopca. - James się obudził!

Dwie sekundy później matka chłopca była już w pokoju. James nigdy nie widział jej tak wystraszonej: patrzyła na niego z szeroko otwartymi oczami, w których błyszczały łzy.

- Co się stało... - wyjąkał nastolatek.

- Chyba masz gorączkę. Bardzo krzyczałeś przez sen - powiedziała, a po chwili namysłu dodała. - Miałeś jakiś koszmar?

- Można tak powiedzieć...

- A co dokładnie ci się śniło? Powinieneś nam powiedzieć.

- Eee... - zająknął się James, bo nie chciał informować rodziców o poznaniu Syriusza. - Śniło mi się, że...że ktoś zabrał moją miotłę, a ja nie mogłem nic zrobić i...

- On majaczy - westchnęła Dorea, nie dając dokończyć synowi. Nie zdawało jej się, żeby koszmar syna mógł dotyczyć tylko głupiej miotły. Nastała cisza, podczas któej James czuł, że jest bardzo rozpalony. Przetarł czoło rękawem swojej zielono-granatowej piżamy i nagle sobie o czymś przypomniał.

- Zaraz, zaraz... Przecież ja dzisiaj jadę do Hogwartu! - wrzasnął zrozpaczony. Nie mógł uwierzyć, że coś mogło pójść nie po jego myśli.

- Synku... Nie chcemy cię martwić, ale najpierw musimy pójść do Szpitala Świętego Munga. Lekarze powinni cię obejrzeć. Nie możemy zignorować twojego stanu zdrowia.

- Nigdzie nie idę, bo spóźnię się na pociąg - powiedział sucho chłopiec. Gniew do rodziców wychylał się poza granice Jamesa. ,,Oni nie chcą, żebym pojechał do Hogwartu" - ta myśl jeszcze bardziej pogorszyła samopoczucie chłopca. Nie rozumiał tez napływających do jego umysłu, ale nie oponował. Pozwalał, by absurdalne myśli kłębiły się w głowie. Dlaczego? Tego nie wiedział.

- Zdążysz na pociąg. Jest dopiero pięć minut po północy - oznajmiła zdziwiona zachowaniem syna Dorea. James spojrzał na zegarek i westchnął z częściową ulgą. Matka miała rację. Chłopiec zrozumiał, że nie powinien być tak opryskliwy wobec rodziców i zarumienił się, ale nie było tego widać, bo przez gorączkę twarz chłopca była mniej więcej koloru soku z buraka.

- Do Munga dostaniemy się proszkiem Fiuu - rzekł Charlus.

- Nałóż jakiś szlafrok - dodała pani Potter. James bez większego problemu usiadł na łóżku, lecz gdy kładł nogi na podłogę, poczuł ostry ból w głowie. Od razu się położył, sycząc z bólu. Przetarł oczy, próbując odgonić napływające mroczki.

- Jest gorzej niż myśleliśmy - rzekł ojciec nastolatka, drapiąc się po zaroście. - Zaraz wracam! - krzyknął i wybiegł z pokoju.

Pan Potter nie wracał przez ponad pół godziny. Dorea i James zaczynali się martwić. Chłopiec z minutą na minutę czuł się coraz gorzej.

- Gdzie on jest? - spytała zaniepokojona do wszelkich granic Dorea, gdy jej mąż nie wracał przez kolejne dziesięć minut. - A jeśli coś mu się stało? - spytała poddenerwowana. W tej samej chwili z przestronnego salonu dobiegł głośny trzask. Dorea wystraszyła się nie na żarty, choć miała podejrzenia, że ten hałas mogła wywołać deportacja Charlusa. Miała rację, chociaż trzask powtórzył się kilka razy.

- To tutaj! - usłyszeli krzyk pana Pottera. Do pokoju Jamesa wbiegł Charlus, a za nim trzech uzdrowicieli .

- Proszę się odsunąć - powiedział jeden z nich. Dorea posłusznie spełniła polecenie, nie widząc potrzeby przeszkadzania lekarzowi. Uzdrowiciel, według karteczki przyszytej do szaty, nazywał się Hipokrates Smethwyck. Gdy mężczyzna zobaczył Jamesa, od razu wyjął różdżkę i wyczarował nosze lewitujące metr nad podłogą.

- Pański syn jest w bardzo złym stanie, ale powinniśmy go w miarę szybko wyleczyć. Dzisiaj jedzie do Hogwartu?

- Tak, ma jedenaście lat - rzekł Charlus z pewną dumą.

- Pierwszy raz do Hogwartu? - zwrócił się uzdrowiciel do Jamesa, a gdy ten pokiwał głową, Smethwyck dodał. - To tym bardziej musimy cię wyleczyć. Jakbyś się spóźnił na piosenkę Tiary Przydziału, to Armand yyy... Albus nie będzie zadowolony.

- Masz rację. Szkoda, że stary Dippet umarł i to tak nagle! Zastanawia mnie tylko, dlaczego w Proroku Codziennym nie napisali o śmierci tak wybitnego i oddanego szkole dyrektora. Armand... to był trochę surowy człowiek, ale zawsze wyrozumiały - rzekł Charlus, a James czuł, że traci kontakt ze światem. Jego powieki powoli opadały w dół. Zerknął na matkę. Mówiła coś uzdrowicielom, ale chłopiec nic nie rozumiał. Zupełnie jakby rozmawiała w innym języku.

- James! - ryknęła przerażona Dorea, gdy zobaczyła, że oczy jej syna są prawie całkowicie zamknięte. Uzdrowiciele szybko deportowali się z czarodziejem do Świętego Munga. Chłopiec powoli zapominał o wszystkim, a ciemność opanowała jego świadomość. Czy była to zwyczajna gorączka, czy też choroba, która mogła zmienić jego życie?


***





Uzdrowiciele deportowali się do Świętego Munga. Gdy recepcjonistka zobaczyła bladego Jamesa, od razu wytłumaczyła Smethwyckowi, gdzie ma się udać.

- Zakażenia magiczne, drugie piętro - powiedziała do uzdrowiciela.

- Dziękuję, Katie - odpowiedział Hipokrates, wierząc w zdolności kobiety. Czarownica uśmiechnęła się promiennie.

- Zanieś szybko tego chłopca. Oddział Augustusa Perkinsa! - krzyknęła za odchodzącymi uzdrowicielami. Kilka minut później do szpitala deportowali się Charlus i Dorea. Kobieta natychmiast podeszła do recepcji, a poły jej peleryny powiewały za nią, wywołując miły dla uch szum. Obok okienka wisiała tablica:

WYPADKI PRZEDMIOTOWE.............parter (eksplozje kociołków, samoporażenia różdżkami, krakusy miotlarskie, etc.)

URAZY MAGIZOOLOGICZNE............ I piętro (ukąszenia, użądlenia, oparzenia, wbite kolce etc.)

ZAKAŻENIA MAGICZNE.................... II piętro ( choroby zakaźne, np. smocza ospa, znikanie epidemiczne, skrofungulus etc.)

ZATRUCIA ELIKSIRALNE I ROŚLINNE....III piętro ( wypadki, wymioty, niekontrolowany chichot etc.)

URAZY POZAKLĘCIOWE.....................IV piętro ( uroki nieusuwale, klątwy, niewłaściwe zastosowanie zaklęcia etc.)

SKLEP I HERBACIARNIA DLA ODWIEDZAJĄCYCH....... V piętro

Jeśli nie wiesz, dokąd pójść, nie jesteś w stanie mówić normalnie, albo nie potrafisz sobie przypomnieć, dlaczego tu jesteś, zwróć się do naszej recepcjonistki, chętnie ci pomoże.

- Przepraszam - powiedziała do recepcjonistki Dorea. - Niedawno przyniesiono tu mojego syna. Nazywa się James Potter.

- Państwo Potterowie? - upewniła się Katie. - Perkins czeka na państwo.

- Aha... Które to piętro?

- Drugie, oddział Augustusa Perkinsa.

- Dziękuję. Miłego dnia - pożegnała recepcjonistkę Dorea. Pani Potter wzięła Charlusa za rękę, mocno ją ściskając i poprowadziła go na drugie piętro. Drzwi z numerem jedenaście otworzyły się i z pomieszczenia wyszedł mężczyzna w żółtozielonej szacie, na której wyszyta była kość skrzyżowana z różdżką.

- Potter nie czuje się najlepiej. Trzeba porozmawiać z jego rodzicami. Idź do recepcjonistki i spytaj się, czy już są w szpitalu - rozkazał Perkins swojemu asystentowi. Dorea szybko podeszła do uzdrowiciela.

- Pan Augustus? - spytała, niecierpliwie odgarniając z twarzy zabłąkane kosmyki włosów.

- Tak, a pani w jakiej sprawie? Tylko proszę się pospieszyć, mam pilną sprawę do załatwienia.

- Jesteśmy rodzicami Jamesa - wyjaśniła Dorea. - Wiadomo już, co się stało synowi? Wszystko z nim dobrze?

- Przed chwilą go wybudziliśmy. Po wstępnych badaniach mogę stwierdzić, że chłopiec jest chory na apysokopedię. Diagnoza jest pewna niemal w stu procentach.

- Nigdy nie słyszałam o takiej chorobie - oznajmiła zaskoczona pani Potter.

- Występuje ona dostatecznie często. Jej objawy są całkiem podobne do wielu innych schorzeń, lecz są wykrywalne i te szczególne, które pomagają określić chorobę. Tutaj mamy do czynienia z wymiotami, omdleniami, gorączką, halucynacjami i dusznościami. Jak pani widzi, dość typowe, lecz nieleczone mogą prowadzić nawet do śmierci bądź śpiączki klinicznej.

- Wyleczy pan mojego syna?! - spytał Charlus, niespokojnie przełykając ślinę.

- Robię co mogę. Przed chwilą wysłałem sowę z prośbą o eliksir do Francji. Niedługo powinna się tu zjawić z przesyłką. Niestety u nas lek nie jest dostępny.

- Niedługo, to znaczy kiedy?! Mój syn dzisiaj pierwszy raz jedzie do Hogwartu! Naprawdę nie chciałabym, żeby się spóźnił, przecież pamięta pan swój pierwszy dzień. Chciałby go pan ominąć?

- Ależ naturalnie, że nie, a biorąc pod uwagę odległość między Londynem a Paryżem, sowa powinna zjawić się tu o przed ósmą rano.

Dorea odetchnęła z ulgą.

- Ale muszę panią powiadomić, że James powinien zostać na obserwacji trzy dni.

- Nie ma takiej opcji! Obserwacja zapewne nie jest konieczna. Zresztą, w Hogwarcie potrafią zapewnić opiekę medyczną.

- No cóż... Osobiście nalegam, żeby został, ale jeśli pani chce, to Jamesa można wypisać dzisiaj. Natomias po uczcie będzie musiał iść do pielęgniarki.

- On zrobi wszystko, ale musi zdążyć na pociąg. Niech mi pan uwierzy na słowo.

- Dobrze... Może pani wejść do syna - powiedział obojętnie uzdrowiciel. Charlus stojący obok żony pchnął drzwi, które otworzyły się z cichym skrzypnięciem.

Na łóżku z białą pościelą leżał James, jedyny syn Potterów. Widząc rodziców, uniósł się na łokciach.

- Tato?! Mamo?! - krzyknął zdławionym głosem.

- Już jesteśmy synku - rzekł kojąco Charlus, choć z pewnym niepokojem zerkając na bladą twarz potomka.

- Co mi się stało...? Nic nie pamiętam...

- Zemdlałeś. Po badaniu uzdrowiciel stwierdził, że jesteś chory na apysokopedię - Dorea zerknęła na drzwi. - Przez jakiś czas będziesz miał gorączkę, halucynacje, wymioty i duszności. - Kobieta nie powiadomiła syna o najgorszym przypadku, do jakiego prowadzi brak leczenia i terapii.

- Ale ja chcę do Hogwartu! Nie mogę się spóźnić na pociąg. To byłoby straszne. Tyle czekałem na wyjazd, a może wcale nigdzie nie pojadę - powiedział chłopak z żalem.

- Synku, nie krzycz - powiedział karcącym głosem Charlus, z niepokojem zerkając na sąsiednie łóżka. - Uzdrowiciel powiedział, że możesz jechać, ale po uczcie będziesz musiał odwiedzić Skrzydło Szpitalne... Oczywiście poinformujemy o tym Dumbledore'a.

- Nie wierzycie mi? Nie jestem godny zaufania? - spytał zły James, sam nie wiedząc, dlaczego wzburzenie przejmowało nad nim kontrolę.

- Synku, to nie tak... - powiedziała Dorea, a zdziwiony Jimm usłyszał w jej głosie pewne rozmarzenie. - Ja i ojciec wiemy o co chodzi - powiedziała kobieta i spojrzała znacząco na męża.

- Mama ma rację. Gdy Tiara przydzieliła nas do domów, zapomnieliśmy o wszystkim. Nawet zostawiliśmy różdżki na stole! Gdy odkryliśmy ich brak, oczywiście każdy w swoim dormitorium, McGonagall wpadła do mnie oburzona, oddała różdżkę i dostałem z Doreą tygodniowy szlaban. Musieliśmy oczyścić wszystkie książki w bibliotece z kurzu - powiedział Charlus z kwaśną miną. - Nigdy tego nie zapomnę - dodał z niesmakiem.

- Ja też, kochanie. Dalej pamiętam, jak McGonagall wypominała nam, że jeszcze żaden czarodziej nie zapomniał o swojej różdżce - powiedziała ponownie rozmarzona Dorea i zachichotała głośno.

- Oczywiście Dippet wmawiał jej, a przynajmiej próbował, że jesteśmy jeszcze młodzi, a różdżki mamy dopiero od kilku dni... - powiedział. Gdy rodzice byli pogrążeni we wspomnieniach, mocno już zmęczony James zasnął. Dorea rozmawiając z Charlusem, nie zauważyła, że wskazówki zegara biegły niemiłosiernie szybko. Gdy pani Potter zakończyła rozmowę, zerknęła za zegar, po czym zeskoczyła z krzesła jak oparzona. Była już siódma pięćdziesiąt!

- Już powinno przyjść lekarstwo! - krzyknęła poddenerwowana. James obudził się i spojrzał na mamę. Złość chłopca powróciła tak samo szybko jak kilka godzin wcześniej się ulotniła. Jedyną zagadką było pytanie: dlaczego? W przypadku Jamesa był to chyba objaw choroby. Dorea pobiegła do Perkinsa, a nastolatek leżał w ciszy. Ten bezruch przerażał tylko Charlusa. Chłopiec czasami kątem oka przyłapał ojca na tym, jak ten przygląda mu się uważnie. ,, Czy ja jestem taki niebezpieczny, że muszą mnie pilnować na każdym kroku, a nawet wtedy, gdy tylko oddycham?!"- krzyczał James w myślach. Wrogość nastolatka do całego świata pogłębiała się z każdą chwilą. Jednak cząstka duszy chłopca pytała się, o co w tym chodzi. Złość jednak zaburzała resztki logicznego myślenia. James nie wytrzymał.

- Dlaczego na mnie patrzysz?! - ryknął wzburzony. Zdziwiony Charlus podskoczył ze struchu i spojrzał na syna.

- James... Chyba nie do końca cię rozumiem... Czekaj tu - powiedział i szybko wybiegł z sali w poszukiwaniu uzdrowiciela oraz żony. Chłopiec ryknął z bezsilności. ,,Dlaczego oni mnie tak denerwują?" - myślał. Zaciekawieni pacjenci z sąsiednich łóżek zerkali czasem na chłopca, ale szybko odwracali wzrok, bojąc się, że James dostanie mocnego ataku agresji. Chłopiec leżał w ciszy. Nienawiść do wszystkich pulsowała mu w żyłach. Do sali wbiegł Augustus, w dłoni trzymający małą paczuszkę. ,,Oni chcą mnie otruć" - pomyślał paradoksalnie chłopiec, gdy zobaczył, że lekarz wyjmuje małą fiolkę z eliksirem.

- PUŚĆ TO! - ryknął nastolatek. Kilka rzeczy wydarzyło się jednocześnie: pacjenci otworzyli szeroko usta w stanie niedowierzania, uzdrowiciel prawie wypuścił buteleczkę z płynem (złapał ją w ostatniej chwili) , a Charlus i Dorea przerażeni podbiegli do syna.

- On naprawdę ma atak agresji - powiedział szybko Perkins, mocno marszcząc brwi.

- A więc jednak miałem rację? - warknął Charlus do uzdrowiciela.

- To nie czas na kłótnie... Zastanawia mnie tylko, czy niechcący nie pomyliłem diagnoz... W objawach apysokopedii nie powinna się pojawić agresja... - rzekł nieśmiało Augustus.

- Co to ma znaczyć?! - krzyknęła Dorea, łącząc fakty.

- Proszę się nie martwić. - Uzdrowiciel próbował uspokoić rozwścieczoną matkę Jamesa. - Wygląda mi to na skrofangokusus. O ile wie pani co to jest - dodał szyderczo, nie mogąc się powstrzymać.

- Oczywiście, że wiem! I jeśli w ciągu pięciu minut nie przyniesie tu pan lekarstwa, składam na pana skargę w Ministerstwie Magii!

- Proszę się uspokoić. Zaraz wyślemy sowę do Bułgarii, żeby natychmiast przynieśli eliksir.

- A na tamten trzeba było długo czekać... - zaczęła Dorea, ale uzdrowiciela już nie było. - Pff... Jak ktoś taki mógł dostać stanowisko pracy w szpitalu - dodała.

Kilkanaście minut później James był już zdrowy. Z tego, co się dowiedział, w Hogwarcie będzie musiał wziąć eliksir na poprawienie samopoczucia.

Natomiast dziwne było to, że nastolatek nie pamiętał nic z całego okresu choroby. Jego świadomość urwała się w domu, gdy zemdlał. Wszystkie wydarzenia, omdlenia, napady złości były tylko szarą mgłą w jego umyśle.



Odzyskujący energię James wrócił do domu. Gdy wszedł do pokoju, pierwszą rzeczą, na jaką zwrócił uwagę, był kufer. Stał on sobie jak gdyby nigdy nic... Chłopak otrząsnął się z zamyślenia, gdy do pokoju weszła jego matka.

- Jesteś gotowy? Wszystko spakowałeś? Jak czegoś zapomnisz, to oczywiście ci to wyślemy, ale wolelibyśmy tego uniknąć, skoro jest to możliwe - stwierdziła Dorea. Mimo wszelkich wątpliwości, które nią targały, była dumna z syna. Ciężkie było wysłanie jedynego dziecka na cały rok do szkoły, lecz to był przecież Hogwart! Kobieta przeniosła wzrok z Jimma na okno, zamyślając się.

- Muszę spakować jeszcze kilka rzeczy. Nie martw się o mnie - dodał, widząc emocje, które targały rodzicielką. Podszedł do niej i objął ją mocno, wdychając zapach jej włosów, nieodmiennie kojarzący mu się z domem. Po dłuższym czasie nastolatek puścił mamę i przesunął się trochę w bok, żeby nie zobaczyła, co leży na biurku. Znajdowała się tam peleryna-niewidka, którą James dostał od swojego ojca. Młody Potter wykorzystał pelerynę dzień przed chorobą, zamykając irytującą kotkę sąsiada w koszu na śmieci. Chłopiec musiał mieć niewidkę, ponieważ kotka była akurat przy drzwiach balkonowych. Gdy nastolatek wyrwał się z zamyślenia, mamy już nie było. Okręcił się, wziął paczuszkę i włożył ją do kufra. James wciąż nie mógł uwierzyć, że jeszcze dzisiaj będzie mieszkał w wesołej wieży Gryffindoru lub w smutnych lochach Slytherinu. O przydziale do Ravenclaw albo Hufflepuf nie chciał nawet myśleć.

Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaAdersYooo  dnia 07.04.2018 02:12
No, no, no, postarałaś się, nawet bardzo. Podoba mi się wstęp i opis tego snu Jamesa, myślałem, że to dzieje się naprawdę. Później zauważyłem to:

Nie rozumiał tez napływających do jego umysłu, ale nie oponował.

I muszę stwierdzić, że to zdanie samo w sobie nie ma sensu.
Wydaje mi się, że chciałaś w tym rozdziale przemycić trochę humoru, np. jak ten koleś pomylił imię Dumbledore'a, i myślę, że to Ci się udało. Co do nazw oddziałów w tym szpitalu, to podobnie, jak w fanficku Klaudii dałbym tu kursywę. Podobała mi się cała ta historia z chorobą Jamesa, no i peleryna newidka :3. Rozdział oceniam o wiele lepiej niż poprzedni. Tak trzymaj!

#karczma2018
avatar
Prefix użytkownikaAneta02  dnia 07.04.2018 11:10
Dziękuję za miłe słowa :)
Nad poprawianiem i ulepszaniem tego rozdziału faktycznie posiedziałam troszkę dłużej niż nad poprzednim. Zastanawiałam się tylko, czy długość nie sprawi, że zanudzicie się na śmierć, ale ostatecznie zostawiłam te 3000 słów jezyk
Orginalna wersja rozdziału również pochodzi sprzed trzech lat, pamiętam nawet datę; 14.01.2015 :D
Wiem, że ta choroba była małym odejściem od fabuły, tak samo zresztą jak spotkanie Syriusza na Pokątnej, ale w ff nie wszystko musi być zgodne z książką jezyk Pamiętam, jak główkowałam, jakim sposobem mogę trochę urozmaicić fabułę ;)
avatar
Prefix użytkownikaKlaudia Lind  dnia 07.04.2018 13:04
Bardzo przyjemny rozdział, piszesz, że długi, ale wcale nie nudny. Czyta się szybko i z zaciekawieniem, jest też utrzymująca się akcja, która ma fajny zwrot.
Początek mnie zadziwił, nie zorientowałam się, że James śni, chociaż nie pasowało mi to, że Syriusz jest w Slytherinie, bo przecież nie było jeszcze przydziału;)
Zakręcona jest ta choroba Jamesa, ale fajnie opisałaś jego zachowanie. Tylko ta mama jest jakaś niepoważna, że nie chce zostawić syna w szpitalu, mimo iż lekarz ostrzegał przed powikłaniami a nawet śmiercią.
Ciekawe, co będzie dalej, pisz, pisz:D
avatar
Prefix użytkownikaAneta02  dnia 07.04.2018 18:20
Weny mi akurat nie brakuje, więc rozdziały poprawiają się i piszą w miarę szybko jezyk
Umyślnie wspomniałam o Syriuszu, który miał na sobie odznakę: nie dość, że w pociągu, to jeszcze Slytherin, żeby zwrócić uwagę, że coś jednak jest nie tak. Chociaż sam fakt, że nie było z nim rodziców, a kufer tajemniczo zniknął, powinno dać do myślenia ;)
Co do matki Jamesa- nie ufała lekarzowi i mimo wszelkich przeciwności chciała, żeby James zdążył na pociąg. Gdybyś miała się udać do Hogwartu...chciałabyś ominąć tak fascynujące rzeczy? jezyk
avatar
Prefix użytkownikagordian119  dnia 08.04.2018 12:01
O, i ten rozdział już o wiele bardziej mi się podobał :D Bardzo fajny był przede wszystkim początek, zagrałaś nam nieźle na nerwach xD James i Syriusz strasznie pasują do samych siebie, więc nie miałem problemu z wyobrażeniem sobie tego wszystkiego. Jeśli już na siłę miałbym się czegoś czepiać, to piszesz trochę za krótkie zdania. Czasem zamiast kropek można postawić przecinki- zmiana niby mała, a cieszy. Wtedy się to wygodniej czyta, zbyt dużo krótkich zdań nagromadzonych w jednym miejscu sprawia wrażenie, że to taka "wyliczanka". Ale to drobiazg, i tak zasłużyłaś na Wybitny! :D
avatar
Prefix użytkownikaAneta02  dnia 08.04.2018 12:53
Gordian, cieszę się, że ten rozdział spodobał ci się bardziej niż poprzedni, przynajmniej nie masz na co marudzić ;)
W temcie zdań- faktycznie mogły być dłuższe, ale było już późno, kiedy poprawiałam rozdział i mogłabym poważnie namieszać w konstrukcji czy sensie, a wtedy jakość rozdziału spadłaby bardzo nisko.
avatar
Angelina Johnson  dnia 08.04.2018 17:29
Ja przyczepię się do błędnych zapisów dialogów. Już jest lepiej w porównaniu z pierwszym rozdziałem, ale nadal nie robisz spacji między myślnikiem. Widzę to też po Twoich komentarzach, robisz spację jedynie po myślniku, a przed już nie. W fan ficku wygląda takie coś beznadziejnie, więc postaraj się zwrócić na to uwagę i poprawiać.

Co do rozdziału, bardzo zdziwiło mnie zachowanie państwa Potterów. Nie wiadomo co się dzieje z ich synem, ma jakieś napady agresji, lekarz myli się z diagnozą, a rodzice Harry'ego jedyne, o czym na końcu myślą, to to, by ich syn pojechał do Hogwartu. Przecież nic by się nie stało, jakby pojechał tydzień albo nawet dwa później. Jasne, straciłby całą ceremonię, ale chyba życie i zdrowie dziecka jest najważniejsze. Zupełnie nie potrafię zrozumieć tych rodziców i wydaje mi się, że trochę inaczej powinnaś to ukazać.
avatar
Prefix użytkownikaAneta02  dnia 08.04.2018 18:34
Przeważnie używam dłuższych myślników, których na klawiaturze nie ma ( r12; ) [edit: błąd wyskoczył, bo strona nie obsługuje tego znaku inter.], ale tu używam tego zwykłego ( - ) i raczej nie zwracam uwagi na spacje, ale najwyraźniej muszę zacząć :D
Co do rodziców Jamesa (o którego chyba Ci chodziło, bo pojawił się ,,Harry" jezyk ), teraz nie jest to uwydatnione, ale w kolejnych rozdziałach będzie: oni większość czasu spędzają w pracy oraz samym ministerstwie niż w domu i dlatego tak rozpieszczają Jamesa, spełniają wszystkie jego zachcianki -chce pojechać do Hogwartu? Nie ma sprawy, nasz synek pojedzie. Przecież w szkole też mają pielęgniarkę!
Wiem, że powinnam tak to ukazać w rozdziale, ale potem będzie to bardziej widoczne.
Dzięki za zwrócenie błędów, będę uważać następnym razem ;)
avatar
Prefix użytkownikablad logiczny  dnia 09.04.2018 20:57
Trochę dziwny ten rozdział. Zwłaszcza tak szybka decyzja (tak to odebrałem) Jamesa o pogodzeniu się z ewentualnym przydziałem do Slytherinu. Rozumiem, że dostrzegł w Syriuszu pierwszą w życiu bratnią duszę i chciałby być z nim w jednym domu. Jednak rodzina Potterów i Slytherin, jakoś bardzo mi zgrzyta taki układ. Wydaje mi się, że na samą myśl o takiej ewentualności James by się rozchorował Śmiech
avatar
Prefix użytkownikaAneta02  dnia 09.04.2018 23:54
James brał pod uwagę ewentualność bycia w Slytherinie, ponieważ jego matka do niego należała ;) Przecież jej panieńskie imię to Black ;) No ale gdyby James faktycznie trafił do domu węża...wtedy by się rozchorował i to naprawdę poważnie.
A Syriusz od razu wspomniał, że chciałby złamać ,,rodzinną tradycję", no ale cóż. Nie zapominajmy, że Albus Potter trafił do Slytherinu i w sumie dobrze się tam czuł! :D
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 11.04.2018 11:44
Przeczytałam, ale z góry przepraszam, piszę komentarz na telefonie i może wyglądać ciut bez sensu.

Muszę zacząć od tego że tekst ma... Sporo słabości, ale widzę że jesteś jeszcze bardzo młoda, więc to jest chyba tylko kwestia pracy nad sobą, nabrania doświadczenia itd. Będzie trochę krytyki na początku.

Moim zdaniem akcja w dniu szpitalu wyszła... Dziwnie i tutaj akurat trudno mi się przekonać. Przede wszystkim odniosłam wrażenie że twój James zachowuje się za bardzo "dorośle" albo inaczej - jest traktowany przez rodziców jak ktoś dorosły. Przy tym wszystkim narrator już tak dorosły nie jest. Ponadto dochodzi tu jeszcze brak realizmu w kwestiach leczenia. Trochę przez to akcja wydała mi się naiwna, naciągana. Ale może już takie bezpośrednie przykłady.
Przede wszystkim bohater ma 11 lat i nie potrafię zrozumieć, dlaczego on stawia warunki, a jego rodzice tak po prostu to akceptują. Albo jeszcze inaczej: gdybym była świadkiem tej sytuacji, pomyślałabym że James to okropny bachor a jego rodzice totalnie sobie nie radzą i powinni dostać kuratora.
Jednak tutaj przyjmuje że tak po prostu powinno być, chociaż nie jestem pewna, czy taki był twój cel, gdy to pisałaś. Pisałaś w komentarzu że oni go rozpieszczają, ale jednak moim zdaniem jest różnica między rozpieszczaniem, a taką ignorancją, która prezentuje ta rodzina.
Bardziej przeszkadza mi jednak ten uzdrowiciel. Naprawdę. Przede wszystkim leczenie nie wygląda tak, że lekarz sobie spojrzy i w 5 minut wycignie z rękawa diagnozę. Tym bardziej że James nie przyszedł z katarem, zatruciem ani nawet z konkretnym zaklęciem czy substancja, przeciw którym trzeba szybko działać. Po prostu wymioty, omdlenia itd., czyli standard nad standardy i równie dobrze mógł mieć zatrucie albo wirusa z Afryki a tu uzdrowiciel wyskakuje z jakimiś kosmicznymi nazwami.
Kolejna sprawa z tego samego tematu to fakt, że po takich niejasnych objawach i dosyć poważnym stanie James dostaje lek i biegnie na pociąg. Ot tak. Jeszcze rodzice tłumaczą dziecku chorobę jakby rozmawiali z lekarzem a nie z jedenastoletnim chłopcem.
Ta scena ma jeszcze jeden problem. Za szybko. Nie budujesz napięcia, bo on tam trafił, rach-ciach i po sprawie. Tak że zastanawiałam się, po co w ogóle to wszystko, do czego ma prowadzić.

Dziwi mnie brak kanonu ale nie razi jakoś mocno. To takie prześlizgi, więc mogę je przyjąć do wiadomości i tyle.

Plusem historii jest temat, bo wszystko o Jamesie jest fajne z zasady (nawet jeśli psikus z kotem jest marny). Tekst jest też poprawny, nie masz wielu powtórzeń, styl to kwestia pracy, czytania i pisania. Posiedzisz i będziesz wymiatać.
Sama fabuła wydaje się lekka, niezobiwiązująca. Dobrze też że nie zaczynasz w znanym i powtarzanym schemacie - pierwszy dzień w szkole. Tiara, uczta i problem ze Sznejpem. Sama scena w szpitalu mnie nie przekonała, ale miło, że myślisz nad czymś innym.
Fajnie wyszedł sen, bo takie zabiegi w stylu "myślę że to naprawdę a tu zonk" maja swój klimat.

Odniosę się też do myslnikow, bo przeczytałam o nich w komentarzu. Strona obsługuje pauzy (te długie kreski) w samym tekście, nie można ich używać w komentarzach i na forum, o ile dobrze kojarzę. Dlatego jak zazwyczaj tak robisz, to ja polecam nie zmieniać nawyku, bo tak po prawdzie łącznika (krótka kreska) się w dialogach nie używa ;d Nie jest to wielki problem, zwłaszcza tutaj z tym zamieszaniem co gdzie można, ale skoro i tak używasz to używaj dalej xp sama spacja też nie ma tu związku z krótką czy długa kreska. Po prostu trzeba zawsze stawiać spacje ;d
Tyle ode mnie. Oczywiście życzę powodzenia i żeby wena cię nie opuszczała.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 100% [1 głos]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 0% [0 głosów]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Żywa legenda
25.03.2019 00:09
Padida w onlajnach :O

Prefekt Naczelny Slytherinu
24.03.2019 23:43
Dobranoc Rainbow

Fotoaparatka
24.03.2019 23:42
Lecę spać, dobranocki Sleep

Wybitny uzdrowiciel
24.03.2019 23:39
Rosalind Rooks, Ja nie pogardzę jak jestemw domku xD a jak muszę z laptopem przez miasto na piechotę się przedzierać... to już gorzej xD

Prefekt Naczelny Slytherinu
24.03.2019 23:38
Burzą również nie pogardę Wrozka

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 58161 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 48999 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41857 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 38978 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 34099 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 34034 punktów.

7) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 31803 punktów.

9) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30488 punktów.

10) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 1.01