|
Chochliki kornwalijskie - małe, bo mierzące około ośmiu cali wzrostu, nieznośne stworzonka, jarzące się niebieskawym, blaskiem. Irytujące istotki o ostrych ząbkach i zdolności latania, mimo braku skrzydeł. Wydające przenikliwe, wysokie, tylko dla nich zrozumiałe odgłosy. Pozornie nieszkodliwe i niegroźne. Sprytne, niesamowicie żywiołowe magiczne stworzenia o bardzo złośliwym usposobieniu i tak zwanym "charakterku". Lubość czerpią z wyrządzania szkód i płatania figlów, rzadko podobających się ich uczestnikom, a raczej trzeba by powiedzieć ofiarom, mianowicie ulubioną zabawą chochlików jest chwytanie za uszy ludzi i zanoszenie ich na szczyty drzew i budynków, oraz... żyrandoli ;). Mieliśmy okazję poznać te "nieco" drażniące i uciążliwe stworzonka w drugim tomie z serii pani Rowling - "Harrym Potterze i Komnacie Tajemnic", podczas lekcji obrony przeciwko czarnej magii, prowadzonej przez ówczesnego nauczyciela tego przedmiotu Gilderoya Lockharta ( obecne miejsce pobytu - Szpital świętego Munga, oddział zamknięty ), gdy wypuścił je aby jego uczniowie mogli "sami trochę poćwiczyć".
|