Jako zwyciężczyni III Turnieju Fan Fiction zgodziła się udzielić nam krótkiego wywiadu, w którym zdradzi dlaczego jej wygrana wcale ją tak nie cieszyła oraz jak wielką moc mają skarpetki na autorów fan ficków. Zapraszamy do czytania!

AJ: Ulka, uczestniczyłaś we wszystkich (trzech) edycjach Turnieju Fan Fiction, to niesamowite! Jak oceniasz swoją przygodę z Turniejami?
Z perspektywy czasu wszystko wydaje się takie błogie i przyjemne. Strasznie się cieszę, że uczestniczyłam we wszystkich dotychczasowych edycjach, bo każda czegoś mnie nauczyła. Oczywiście najlepiej wspominam mój start i to oczekiwanie na ocenienie prac. Nigdy nie byłam tak zaskoczona, że moje ff okazało się tak samo dobre dla czytelników jak ff alette. Zajęłyśmy w eliminacjach razem pierwsze miejsce i poczułam się wtedy baaaaaardzo dowartościowana. Może tego po mnie nie widać, ale w głębi duszy jestem skromna i muszę mieć zawsze jakiś motor, który napędza mnie do działania, a postawienie mnie na jednym miejscu z alette było właśnie czymś takim. Drugi turniej sprowadził mnie na ziemię bo bardzo szybko odpadłam, jednak cieszyłam się, że mogłam oceniać innych. To też jest super zabawa i nie rozumiem dlaczego inni nie oceniają! Turniej, w którym wygrałam był dla mnie taki sobie. Mimo wygranej, nie czułam jakiejś wielkiej radości.
AJ: Może więc zacznijmy od najlepiej wspominanego przez Ciebie I Turnieju Fan Fiction. Podczas eliminacji podbiłaś serca czytelników historią o Hedwidze. To był strzał w dziesiątkę. Co Cię skłoniło do wyboru takiej postaci i takiej tematyki?
Nie mam pojęcia co mnie skłoniło, haha. Nie chciałam wcale brać w tym udziału, bo nie czułam się na siłach. To był czas kiedy totalnie nic mi się nie chciało na HPnecie. Ale jakoś tak wyszło, że rozmawiłam z łosiem na sb. On nie wierzył, że dałabym radę wziąć udział w tym Turnieju, więc założyliśmy się o skarpetki (których do tej pory nie dostałam!), że dam radę coś napisać, no i na ostatnią chwilę napisałam. Chciałam żeby to ff trochę odbiegało od reszty i chyba się udało, prawda?
AJ: I chyba taki typ prac preferowałaś również w II Turnieju Fan Fiction. Twoja praca eliminacyjna z II , podobnie jak ta z I edycji, również nie kończy się happy endem. Tym razem jednak wybrałaś za bohatera Bellatrix Lestrange i postanowiłaś przedstawić jej rozterki związane z całkowitym służeniem Czarnemu Panu. Co chciałaś pokazać poprzez tę pracę?
Tam nie do końca chodziło o rozterki związane z Czarnym Panem. Chciałam po prostu przedstawić jako człowieka, który coś tam czuje w środku, "pod pokrywą". Ta nieszczęsna "pokrywa", już zapomniałam, że tyle osób mi ją wytknęło. Patrząc na to ff po długim czasie myślę, że mogłam je dopracować. Ogólnie to lubię w ludziach szukać dobra, nawet w takich, którzy go nie posiadają. Taka moja dziwna cecha, którą przedstawiłam w tym ff. Dobrze wiemy, że w książce Bella była zła i bezwzględna, jednak w rozdziale The Spinner's End w KP (Harry Potter i Książę Półkrwi) zobaczyłam w niej trochę i człowieka i chyba to było głównym powodem pisania o niej w ten sposób. Poza tym bardzo lubię tę postać.
AJ: Podobny portret psychologiczny przedstawiłaś w pracy eliminacyjnej III Turnieju Fan Fiction, który wygrałaś! Tym razem jednak Twoja postać nie jest żeńska - wyjątkowo wybrałaś Ronalda Weasleya. Oceniający mieli co do niej bardzo mieszane uczucia. Zdradź nam, czy oceny miały duży wpływ na Twoje prace w kolejnych etapach?
Widzisz, wszyscy biorą mnie za zabawową Ulkę, a ja mam w sobie coś melancholijnego i dramatycznego <śmiech>. Ludzie wtedy pisali, że mogłam nie brać Rona w takiej postaci w jakiej go przedstawiłam, bo to już jest nudne i każdy o czymś takim pisał. Jednak ja nie pisałam, prawda? Nie chciałam pisać pod publikę, tylko właśnie tak z serca, jak ja czuję, że będzie dobrze dla mnie. W tajemnicy Ci powiem, że dla mnie liczą się najbardziej oceny kilu osób. Na pierwszym miejscu stawiam te, które oceniają wszystkie prace po kolei, bo to oznaka szacunku dla piszących, a na drugim te, które rozkładają na czynniki pierwsze całe opowiadania. Uwielbiam wtedy czytać te oceny. A jeżeli widzę, że ktoś powtarza to co ktoś inny napisał, to w ogóle się tym nie przejmuje. Jak ktoś nie ma czasu na wymyślenie własnej oceny, to trochę przykre i w sumie tyle.
AJ: Zabawowa Ulka wygrała zupełnie niezabawną miniaturką o Lucjuszu Malfoyu ;) Twoim ostatecznym przeciwnikiem w finale była Margaret Black, która w poprzednich etapach zdobywała więcej punktów od Ciebie. Czy to Cię zmobilizowało?
Nie, napisałam co napisałam i nie starałam się specjalnie żeby to wyszło jak najlepiej. Niestety na koniec tego ostatniego turnieju byłam bardzo zniechęcona, bo słyszałam wiele głosów, że ta edycja jest bardzo słaba pod względem jakości ficków i było mi najzwyczajniej w świecie smutno. Dlatego też nie cieszyłam się z wygranej tak bardzo jakbym chciała. Ba, nawet nie pławiłam się w chwale, jakbym to robiła w innych konkursach. Wiesz o co mi chodzi. Szkoda mi było, bo uwielbiam ten turniej, a kiedy doszłam do szczytu, ludzie mówili, że było słabo. Może nie byłoby tak źle, gdyby nie mówiły tego osoby, które lubię, haha. W sumie to dodam, że starałam się, żeby w tej pracy nie było tyle błędów co zwykle, no i pisałam ją na spokojnie. Widać muszę pisać na ostatnią chwilę żeby tworzyć dzieła, hahah. Nauczyłam się w tej edycji turnieju, że nawet jak się wygrywa to można coś przegrać i to jest cenna nauczka :D
AJ: Pogadajmy więc teraz o bardziej zabawnej części, która towarzyszy zawsze Turniejom Fan Fiction. Podczas wszystkich trzech edycji Turnieju działo się w końcu naprawdę sporo. Wśród wymagań była wspomniana już inspiracja fan artami, pisanie o bohaterze wymyślonym i nakreślonym przez redakcję Marku Keane, a nawet niechlubnie wspominany plagiat jednej z uczestniczek. Które wydarzenie pośród tych trzech edycji wspominasz najbardziej? Które najmocniej Cię zaskoczyło?
Jaki tam niechlubnie wspominany plagiat!? Mnie on bardzo cieszy, aż uśmiecham się na samą myśl o nim. Nie chciałabyś żeby ktoś kiedyś Cię skopiował bo podoba mu się Twoja praca? : D Oczywiście zgłosiłam ten plagiat, bo to złe, ale cieszę się, że komuś (pozdrawiam tę Klusunię) podobała się moja (Nie)szczęsliwa historia. Stałam się wzroem do naśladowania, przynajmniej w tamtym momencie. No i moje ego zostało mile podłechtane. Nie pamietam co mnie najmocniej zaskoczyło ale... mogę powiedzieć czego najbardziej się obawiałam. HUMOR, jeżeli trafiłabym na humor to poległabym w przedbiegach. Nie byłabym w stanie napisać nic smiesznego, dostając na tacy wymagania. nawet nie wiesz jak okropnie się bałam, że może ta kategoria mi się trafi. Nie chciałam zniszczyć swojej reputacji nadwornego błazna. Wiem, że zawiodłabym oczekiwania innych względem mnie. Raczej każdy spodziewałaby się, że napiszę coś super ultra chichotliwego.
AJ: Po takim doświadczeniu jak Twoje chcielibyśmy na zakończenie wiedzieć jaki jest przepis na wygranie książki w Turnieju Fan Fiction! Uchylisz nam nieco rąbka tej tajemnicy?
Nie ma takiego przepisu, a jakbym go znała to bym nie powiedziała! A co myślałaś? Pewnie zaraz zrezygnowałabyś z bycia SA, żeby wygrać turniej! Żartuję, haha. Myślę, że trzeba być sobą do samego końca i dążyć do jakichś tam postawionych sobie celów. Trzeba też wierzyć w siebie, ale nie myśleć, że jest się bogiem FF. Każdy z nas miał w tych turniejach lepsze czy gorsze momenty. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że traktowanie tego jak zabawę, sprawia, że teksty pisze się łatwiej i szybciej. Trzeba się cieszyć pisanie i nic na siłę, bo wtedy wyjdzie klops, ale raczej taki niesmaczny. I może czasem poczytać ze zrozumieniem oceny innych. Czasami są bardzo przydatne.
I tą iście królewską radą kończymy wywiad z ulka_black_potter, dziękuję!
Autorka lubująca się w poezji, drabble i miniaturkach. Użytkowniczka, która posiada umiejętności idealnego przekazania w swoich tekstach emocji i obrazów. Utalentowana pisarka Fan Fiction, która na naszej stronie wybrała karierę uzdrowiciela. Jak twierdzi jej profil - mieszka na Olimpie. Może to stamtąd czerpie inspirację i niesamowity talent. Możliwe, że pije ambrozję razem z mieszkającymi tam bogami. Może rzuca jabłkiem niezgody w tych, którzy zagrażają jej umiejętnościom pisania. Zdobywczyni drugiego miejsca w III Turnieju Fan Fiction!
Oto proszę Czarodziejów... Margaret Black!

MC: Witaj, Margaret. Jesteś jedną z bardziej utalentowanych osób na tej stronie jeśli chodzi o pisanie FF. Brałaś udział w III Turnieju FanFiction organizowanym na naszej stronie. Co Cię skłoniło do podjęcia takiej decyzji?
Nazwanie mnie jedną z bardziej utalentowanych użytkowników tej strony, jest, moim zdaniem, całkowitą przesadą. Wcale nie czuję się wyróżniona na tle pozostałych, wręcz przeciwnie, moje krytyczne podejście doszukuje się mankamentów moich prac (które z zarówno rozczarowaniem i radością, znajduję). Turniej Fanfiction jest niesamowitą okazją do wykazania się, nie tylko przed pozostałymi usherami, ale i przed samym sobą. Chciałam przekonać się, jak wpłynie na moje umiejętności pisania termin wysyłania prac i określony temat.
MC: Pisząc prace turniejowe, uczestnicy mają na to zaledwie kilka dni. Jak czułaś się z pisaniem pod presją czasu? Sprawiało Ci to trudność, czy pozwalało w jakiś sposób zaplanować sobie pracę?
Na początku byłam dość przerażona presją czasu. Gdy zobaczyłam, że mam niecały tydzień do wysłania pracy, zaczęłam panikować. Obawiałam się, że samo dobranie bohaterów zajmie mi połowę wyznaczonego czasu. Ale, ku mojemu zaskoczeniu, gdy odłożyłam pisanie na dwa dni i na spokojnie (w szczególności przed snem - sprawdzony sposób) zastanowiłam się nad tematem, dość szybko udało mi się naskrobać coś wartego uwagi, a po kolejnym dniu na drobne poprawki, moje prace były wysyłane przed upływem terminu. Według mnie, czas ustalony na pisanie, jest idealny - gdyby był dłuższy, ciągle chciałabym coś zmieniać i poprawiać, a jeżeli byłby krótszy - zabrakłoby mi, oczywiście, czasu.
MC: Tematy, z jakimi musieli się zmierzyć uczestnicy wymagały z pewnością chwili zastanowienia, jak poprowadzić fabułę. Który z nich sprawił Ci największy problem? Czy był taki moment, gdy nie wiedziałaś, jak zabrać się za napisanie opowiadania?
Najgorzej poradziłam sobie z napisaniem faniction odpowiadającego wybranemu artowi - jest to w końcu kategoria, w której pokonała mnie ulka black potter. Pamiętam, że wybrałam ilustrację z Teddym Lupinem, a zrobiłam to jedynie z powodu mojego uwielbienia do postacie epizodycznych - na dłuższą metę nie okazało się to być dobrym pomysłem. Gdy już wybrałam obrazek, po prostu się zacięłam. Pomyślałam: "No dobra, mamy postać epizodyczną, dodamy trochę angstu i... co dalej?" . Jak zawsze skupiłam się na emocjach i kompletnie zapomniałam o czymś tak błahym jak fabuła.
MC: Pozostańmy jeszcze w tym klimacie. Z której swojej pracy turniejowej jesteś najbardziej dumna? Czy wśród nich jest taka, do której powracasz i myślisz, że wyszła idealnie tak, jak chciałaś?
Najbardziej lubię moją pracę eliminacyjną. Wielu oceniających ją użytkowników wskazuje, że stać mnie na więcej i kolejne fanfiction były zdecydowanie lepsze, ale pomimo to, mam do niej lekki sentyment. Czytając ją, czuję klimat opowieści wyszeptywanych do snu lub przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Chciałam żeby wyszła w ten sposób i chociaż potrafię teraz wskazać w niej kilka błędów, myślę, że dość dobrze pokazuje mój styl pisania.
MC: W II etapie zmagań zajęłaś bezkonkurencyjne pierwsze miejsce! W swojej pracy umieściłaś dramaty poszczególnych nauczycieli i Zgredka, który towarzyszy im w tych chwilach. Czy trudno było Ci wczuć się w rolę tych ludzi? Skąd zrodził się pomysł na właśnie takie opisanie Hogwartu nocą, skąd czerpałaś inspirację do tego niesamowitego opowiadania?
Gdy słyszę o mojej pracy o Zgredku, od razu przypomina mi się jeden z komentarzy. Nie jestem teraz w stanie przypomnieć sobie jego autora, ale było tam coś o Hogwarcie, który nagle stał się zakładem psychiatrycznym. Naprawdę tego nie planowałam! Ten cały patos i przesadę zauważyłam dopiero po ponownym przeczytaniu. Pomimo to, opowiadanie zrobiło prawdziwą furorę. Inspiracją były skrzaty domowe, oczywiście. Zastanawiałam się nad tym, ile skrzętnie ukrywanych sekretów one znają i z jakimi rozkazami spotykają się każdego dnia. Nie wczuwałam się w bohaterów. Wyobraziłam sobie po prostu kilku zrozpaczonych ludzi, którzy ukrywają swój smutek za maską uśmiechu, powagi lub sarkazmu, ale mają jedną, zaufaną osobę, przed którą potrafią się odsłonić.
MC: Co ogólnie sądzisz o idei Turnieju? Będziesz śledzić tegoroczne zmagania?
Turniej to naprawdę świetna sprawa. Dodał mi wiary w swoje możliwości i pomógł w przezwyciężeniu strachu przed krytyką i presją czasu. Oczywiście, że będę obserwować tegoroczny turniej - sama mam w planach wziąć w nim udział. Dlatego mam też nadzieję na wielu uczestników i świetną zabawę.
MC: Dziękuję za poświęcony czas ;)


Nicram_93



[P]Louise Lainey
Albus Dumbledore
losiek13
Klaudia Lind
I serio Łoś, teraz już cały świat czarodziejów wie, że wisisz jej skarpetki - czas w końcu coś z tym zrobić ;>
Pamiętam Twoją pracę o Zgredku! Bardzo podobała mi się sama idea tego ficka.

Bad wolf



A.
Jak tak czytam wywiad Margaret to żałuję, że nie wzięłam udziału w Turnieju w tym roku. W sumie ciągle tego żałuję, ale teraz jakoś bardziej. Fajnie by było znów się zmierzyć, może w przyszłym roku. No i więcej wiary w siebie,w końcu tylko w finale Cię pokonałam, tak to zawsze byłaś lepsza ode mnie, haha. Chyba moja wiara w cuda, sprawiła, że jednak to ja wtedy wygrałam