
5 sierpnia ja i mój kuzyn postanowiliśmy zobaczyć, jak idzie kręcenie "Czary Ognia". Gdy dotarliśmy do Ashridge Park nietrudno już było znaleźć plan, jako że wszędzie stały tablice z napisem "WBLOC", czyli Warner Brothers location (plan zdjęciowy WB). Był on jednak dobrze ukryty z dala od głównej drogi, więc musieliśmy sporo dojść. Do pierwszego planu doszliśmy około 12:30. Było na nim wtedy 10 osób, wliczając nas.
Powiedziano nam, że nie wolno nam oglądać kręcenia tej sceny, ponieważ będą robić zdjęcia 360 stopni wokół kamery. Nad całym planem widzieliśmy unoszące się gęste chmury produkowane przez maszyny dymne, których używali. Około 13:30 skończyli i pakowali się na obiad. Wtedy właśnie główna obsada (Harry, Ron, Hermiona, Ginny, pan Weasley, i bliźniaki Weasley) szli już się ścieżką. Powiedziano nam, że teraz możemy zdobyć autografy, ale wszyscy pospiesznie odjechali samochodami. Jednak kiedy przejeżdżał obok nas samochód Emmy, pomachała do nas zamaszyście.
Kolejny członek ekipy powiedział nam, że po obiedzie będą kręcić zdjęcia zaledwie po drugiej stronie pola, przy którym staliśmy. Zanim wyruszyliśmy na drugi plan, trafiliśmy na miejsce, gdzie się pakowano i udało nam się zrobić trochę zdjęć.
Po czym ruszyliśmy na plan numer dwa, około 14:30 zaczęli przybywać ludzie z kamerami, oświetleniem i wyposażeniem do popołudniowej sesji zdjęciowej. Tuż przed 15:00 zaczęła przybywać główna obsada. I znów, kiedy Emma wysiadła ze swojego samochodu, oszalała na widok swoich fanów i podbiegła do nas rozdawać autografy, po czym członek ochrony zawołał do niej, że musi iść, ale nie chciała się ruszyć i podpisywała dalej, aż nie została zmuszona do odejścia.
Pierwsze kilka ujęć nakręcono z dublerami-kaskaderami, o których dowiedzieliśmy się, że są wykorzystywani do wszystkich zdjęć wykonywanych w filmie od tyłu. Główny skład aktorski siedział i oglądał albo udzielał czegoś w rodzaju mini-wywiadów gościowi z kamerą, który, jak nam powiedziano, robił dokument na temat kulis nowego filmu.
Jakiś czas później zaczęto robić ujęcia z głównymi aktorami. Pozwolono nam patrzeć, ale nie robić zdjęcia. W tej scenie pan Weasley wchodził, jak się wydawało, głębiej w las, Fred i George dotrzymywali mu kroku, potem Hermiona i Ginny podbiegły do nich a Harry i Ron wciąż pozostawali w tyle. Pan Weasley się odwrócił i krzyknął do Harry'ego i Rona: "Dalej, chłopcy, trzymajcie się blisko!" Potem widać jak Harry i Ron biegną, i wchodzą do zamglonego lasu.
Ku naszej irytacji pan Radcliffe, który był obecny na planie, poprosił członków ekipy, żeby przesunęli sprzęt tuż przed nas, żeby zasłonić Daniela przed naszym wzrokiem. Z tego, co mówili nam członkowie ekipy, pan Radcliffe często to robił, denerwując tym ekipę tak samo jak nas.
Przy trzecim podejściu z głównymi aktorami, w połowie ujęcia w pobliżu uderzył piorun, a po kilku sekundach usłyszeliśmy bardzo głośny grzmot i po tym musiano zaprzestać nagrywania i odejść na pole z dala od lasu. Daniel został pogoniony do samochodu przez swojego tatę, podczas gdy reszta obsady rozdawała zdjęcia i rozwlekle gawędziła z fanami. Ku naszej radości, mojej, mojego kuzyna i ludzi, którzy tam z nami wówczas byli, pan Radcliffe zobaczył jak wskazujemy na jego samochód, otworzył okno i cicho przywołał nas skinieniem. Tylko nam pozwolił dostać autograf Daniela. Krótko po tym obsada odjechała, ponieważ oczywiste było, że burza już tamtego dnia nie pozwoli więcej nagrywać.

Kolejne sprawozdanie zostało napisane przez niejaką Kaye Harvey:
"Piątego sierpnia 2004 zabraliśmy dzieci na oglądanie filmowania "Czary Ognia" w Ashridge Woods, Hertfordshire.
Plan był nieźle schowany z dala od drogi, ale naliczyliśmy na drodze jakieś 20 tablic ogłaszających plan WB, które pokazywały nam dokładnie, gdzie mamy iść. Gdy zaparkowaliśmy samochód, wśliznęliśmy się do lasu (żeby ochrona nas nie wyśledziła). Jako że byliśmy już wcześniej w Virginia Waters, nie byliśmy pewni, jakie przyjęcie nas tam czeka podczas nagrywania. Jednak tym razem straże były naprawdę bardzo miłe.
Zacznijmy od tego, że nie widzieliśmy żadnego kręcenia zdjęć, ponieważ było to zbyt głęboko w lesie, ale widzieliśmy masę sztucznej mgły dobywającej się z terenu, gdzie nagrywano. Ktoś z grupy produkcyjnej poprosił nas, żebyśmy się cofnęli (dla naszego zdrowia i bezpieczeństwa), obiecano nam też, że gwarantuje nam, że za jakieś 30 minut, podczas przerwy obiadowej, dostaniemy autografy.
Poszliśmy dalej ścieżką i cierpliwie usiedliśmy na trawie. Jakąś godzinę później zrobili przerwę na obiad i mogliśmy wyraźnie zobaczyć Emmę, Daniela, Ruperta, Jamesa i Olivera Phelps, Marka Williamsa, i Bonnie Wright, jak wychodzą z lasu. Wszyscy zostali zaprowadzeni do samochodu i odjechali. Emma, która przejeżdżała obok zobaczyła, że czekamy i zaczęła jak szalona machać do nas przez okno (tylko ona to zrobiła).
Gdy się sprzątnęli poszliśmy dalej i widzieliśmy, że właśnie sfilmowano duże, stare drzewo, i znów ochrona była bardzo miła i tylko ostrzegła nas, żebyśmy uważali na gości z wyposażeniem. Na nasze szczęście usłyszeliśmy o drugim planie i ruszyliśmy go poszukać, ale w końcu znaleźliśmy Bazę (gdzie stały przyczepy) i ruszyliśmy za nimi wszystkimi na drugi plan.
Przedzieraliśmy się przez lasy aż wylądowaliśmy około 500 jardów dalej na tym samym polu. Gdy tam dotarliśmy, było tam juz około 30 innych fanów, którzy oglądali dublerów ćwiczących następną scenę.
Po około 20 minutach zaczęły przyjeżdżać samochody i jeden po drugim zaczęli z nich wychodzić, wszyscy jeden po drugim wychodzili i byli zaganiani na scenę. I znów to Emma i jej mama otworzyły okna i uśmiechały się do fanów. Emma wysiadła z samochodu a wszyscy fani zaczęli ją pozdrawiać i krzyczeć. Ona także jako jedyna podeszła (wyraźnie drażniąc ekipę) i rozdała około 15 autografów, prawie obojętnie ignorując prośby ekipy, by się pospieszyła, tylko po to, żeby rozdać tyle podpisów, ile mogła.
Scena, którą robili przez kilka godzin, to ta, kiedy wszyscy oni wędrują (na mecz Quidditch'a) i brną przez mgłę.
Wielu fanów próbowało robić zdjęcia (bardzo tym denerwując ekipę i ojca Daniela Radcliffe'a), i powoli uświadomiliśmy sobie, że ekipa zjeżdża się pojazdami i układa przed nami stos wyposażenia, żeby zasłonić nam widok. Kilka godzin później (około 16:30) usłyszeliśmy głośny grom i ekipa zaczęła pakować wyposażenie.
I wtedy wszystko nagle się skończyło, obsada poszła do swoich samochodów a my wszyscy ich zatrzymaliśmy i uprzejmie dali nam autografy. Mimo groźby piorunów i deszczu wszyscy zostali przed samochodami, podpisując autografy a Emma nawet usiadła ze swoją mamą i długo gawędziła ze swoimi fanami.
Nikomu nie udało się dostać autografu Daniela ani z nim porozmawiać. Po jakiejś pół godzinie podpisywania widzieliśmy, że tata Daniela zabrał go prosto do samochodu a my wszyscy patrzyliśmy i wskazywaliśmy sobie jego samochód (to był Green Lexus [albo miał zielony kolor-przyp. Elaine]). Daniel wyglądał na zewnątrz a my wszyscy myśleliśmy, jakie to niesprawiedliwe, widzieliśmy wyraźnie, że Daniel chciał być ze swoimi fanami (tak jak reszta obsady).
Po około 15 kolejnych minutach, ojciec Dana uchylił swoje okno i przywołał nas, i udało nam się dostać kilka autografów przekazując notesy jego tacie, który podawał je Danowi. Z tyłu samochodu było całkiem ciemno, ale udało nam się powiedzieć mu "Cześć" i "dziękuję" przez przednią szybę.
Po spotkaniu z resztą obsady dostaliśmy nawet egzemplarze zdjęć z WA, podpisanych oryginalnie przez Dana, Emmę i Ruperta. Ostatecznie był to wspaniały dzień, uczyniony jeszcze bardziej specjalnym przez Emmę Watson i bardzo miłych strażników ochrony. Ale sytuacja Daniela kazała nam się zastanowić, jak to jest być Harrym Potterem."
No i co o tym sadzicie? To tylko potwierdza moje zdanie o Emmie: jest bardzo sympatyczną i przede wszystkim, zupełnie normalną nastolatką. Zdziwiło mnie bardzo zachowanie ojca Dana i szczerze mu współczuję, a chyba jeszcze bardziej fanom, którzy chcieli zdobyć jego autograf i zamienić z nim choć jedno słówko...
źródło: em-watson blog-archiwum


Nicram_93



[P]Louise Lainey
Opisałeś isę chłopie ;]
Mimoi, że troszke mało prawdopodobne, ale w końcu fantazja nas pzrewyzsza ;] Pozdrawiam
Ginny_Weasley12
Natalka184

Sam Quest
A.
Emma musi być bardzo wesołą dziewczyną. Chyba uwielbia swoich fanów skoro tak bardzo chce z nimi pogadać i rozdać im autografy opierając się prośbom ekipy by łaskawie weszła na plan.
A co do Dana. Myślę że jego ojciec martwi się że chłopakowi strzeli woda sodowa do głowy, albo że fani go porwą czy będą szarpać i takie tam inne rzeczy.... ale myślę że mu trochę szkodzi bo Dan powinien mieć jakiś kontakt z fanami. Nie powinien go tak odosobniać od otoczenia w którym się znalazł...