Jason Isaacs, który jest jednym z bardziej lubianych aktorów z serii filmów Harry Potter udzielił obszernego wywiadu w całości poświęconego odgrywanej przez niego postaci - Lucjuszowi Malfoyowi. Mówi nie tylko o swoim wkładzie w bohatera, ale także o jego zmianie i kontaktach z Draco.
Jako czarny charakter Lucjusz Malfoy ma bardzo interesujące usposobienie.
Jason Isaacs: Tak, zdecydowanie. Myślę, że to odróżnia go od innych dorosłych, którzy nie mogą tak grać. To nie jest tak, że nie mieliśmy sprzeczek, robiąc to, ale Lucjusz, jakiego widzicie, powłóczący nogami wrak człowieka w Insygniach Śmierci całkowicie różni się od tego próżnego, dumnego mężczyzny z Komnaty Tajemnic. Było naprawdę fantastycznie móc odegrać tą podróż.
Czy oczekiwałeś czegoś?
Jason Isaacs: Wiesz, wydaje mi się, że nikt niczego nie oczekiwał. Mam na myśli, że wielu z nas biegło do księgarni o północy, kiedy wychodziła kolejna książka, po części dlatego, że jesteśmy fanami i po części dlatego, że chcieliśmy sprawdzić, czy mamy pracę na następny rok. Nie mam pojęcia. Wszystko, co wiedziałem to to, że cokolwiek przewidywałem, Jo okazywała się nieskończenie bardziej kreatywna ode mnie. I kiedykolwiek myślałem o tym, w którą stronę zmierza ta cała historia, okazywało się, że myślałem w zupełnie innym kierunku. Jedyne, czego wszyscy byliśmy pewni to to, że wszystko się kiedyś skończy z Harrym i Voldemortem twarzą w twarz, z celującymi w siebie różdżkami. Z pewnością widzowie dostaną to, czego szukali.
Co wniosłeś do postaci Lucjusza Malfoya w filmie, co różni go od tego w książce?
Jason Isaacs: Po pierwsze, wygląd. Twórcy mieli wstępne szkice Lucjusza, który wcale nie wyglądał jak ten, którego w końcu widzimy. Nie miał długich blond włosów - były krótkie i czarne - i nosił garnitur w prążki. Pomyślałem, że skoro raz w życiu mam zagrać czarodzieja, to niech wygląda jak prawdziwy czarodziej, więc poprosiłem o blond perukę, zwój aksamitu i ręcznie robione ubrania i dodatki, a Chris Columbus był bardzo miły i pozwolił mi z tym uciec. Potem poprosiłem o laskę, a on pomyślał, że mam coś z nogą. Musiałem wytłumaczyć, że chciałbym, aby mieściła się w niej różdżka. Znowu podejmował decyzję, marszczył brwi, a na koniec powiedział: Myślę, że faceci od zabawek cię pokochają. Tak więc cały wygląd wyszedł od mojego pragnienia, żeby nie zostać przyćmionym przez geniusz, który mnie otaczał. Próbowałem znaleźć pewnego rodzaju wizualne wsparcie.
Co z jego osobowością i relacjami między nim a jego synem, Draco?
Jason Isaacs: Jako pierwszy ze wszystkich widziałem swoją rolę, aby uczynić Lucjusza realnym, ponieważ to są postacie fantastyczne, a ja musiałem znaleźć sposób, by uwierzyć w podział rasowy, w rasową i genetyczną wyższość. Niestety, nie musiałem szukać daleko, bo w dzisiejszym świecie nie trudno o ludzi stojących na platformach i obrzucających innych brudem.
Po drugie - i być może ważniejsze dla całej historii, szczególnie teraz w Insygniach Śmierci - to wyjaśnia, dlaczego Draco stał się taki, a nie inny. Dlatego dla mnie Draco jest bohaterem całej serii. Myślę, że Harry ma swoje przeznaczenie. Jest tylko jeden wybór, jakiego może dokonać w każdej sytuacji. Harry zawsze dokonuje właściwego wyboru i za to jest podziwiany. Ale Draco ma garść rozwiązań do wyboru i musi zerwać kajdany przeszłości. Musi zerwać z nadużywaniem, nienawiścią, egoizmem i prawami, których częścią był jego ojciec i prawdopodobnie dziadek, i wiele pokoleń wstecz.
Moją pracą jest próba pokazania jak się kończy takie wychowywanie. W Komnacie Tajemnic po prostu starałem się zastraszać Draco, jak się tylko dało, i być tak niekochającym ojcem, jak to tylko możliwe. Przy każdej okazji chciałem być ojcem, który był tak egoistyczny i narcystyczny, że bez wahania poświęciłby syna i relacje z nim dla wyższego statusu społecznego. To właśnie jest kluczowe: pokazać Draco, że może podejmować bardziej heroiczne decyzje, zrobić coś dobrego. Inną sprawą było pokazanie, co się dzieje, gdy przeinwestujesz w swoją pozycję na świecie. Voldemort z pewnością po swoim powrocie zwrócił uwagę na to, że za bardzo podobał mi się mój status i wszystko, co robię, robię po to, by znaleźć się na odpowiednim miejscu w świecie, którym będzie rządził Voldemort.
Wszystko, co zrobiłem z myślą o przyszłości, jest związane z byciem u jego boku. Więc kiedy Voldemort wraca i odrzuca mnie, nie mogę znaleźć swojego miejsca na świecie. I wszystko, co widzicie jest czystą naturą, czystym egoizmem i bezdusznością, które pojawiają się, gdy do Lucjusza dociera, że nie ma dla niego miejsca u boku Czarnego Pana, ani nawet u boku jego żony i syna. I z pewnością nie ma dla niego miejsca po stronie Harry'ego Pottera. Lucjusz jest zranionym zwierzęciem, które ześlizguje się po ścianie, niezależnie od tego, co zrobi. Muszę powiedzieć, że świetnie się bawiłem, mogąc to zagrać.
Cóż za tragizm...
Jason Isaacs: Przez całego Księcia Półkrwi siedziałem w więzieniu i kiedy wyszedłem, jestem cieniem człowieka. Już nigdy nie będę mógł stanąć prosto, z dumą. Zawsze patrzyłem na ludzi z góry. Teraz wyglądam jak alkoholik, nieogolony, a moje niegdyś piękne, bujne włosy, teraz są przerzedzone i prawdopodobnie zagnieździły się w nich wszy. Wciąż próbuję prezentować się godnie, być takim, jakim byłem kiedyś, mając nadzieję, że Voldemort znajdzie w sobie choć trochę współczucia. Ale słabość w świecie śmierciożerców jest jak trąd.
Na początku Insygniów Śmierci, kiedy Voldemort zabiera moją różdżkę i łamie ją, poniżając mnie przed resztą śmierciożerców, oglądacie powolny upadek człowieka. Każdy aktor, który odgrywał swoją rolę na ekranie choć przez chwilę, może powiedzieć to samo o swoim bohaterze, bo zawsze tam jesteś. Nie musisz nic mówić, a kamera wcale nie musi nagrywać ciebie, ale tworzysz całe życie dla siebie, więc gdy kamera pokazuje ciebie, wnosisz coś do całości.
tłum. Sann
Źródło: SS


Nicram_93



[P]Louise Lainey
Sann
Alette
Ale tak, mam podobne odczucia. Zwłaszcza, jeżeli chodzi o te mądre wypowiedzi...
unfeeling



A.
Sann, W. za tłumaczenie.
Przyznam, że wygląd Lucjusza, całkowicie wykreowany przez Jasona, podoba mi się niesamowicie! Aksamit, blond peruka, laska... To takie cudowne. Fakt, że to wszystko wymyślił Jason, potwierdza , że jest piekielnie kreatywny. O niebo lepiej widzę go właśnie w tej blond peruce, niż w czarnych włosach.
Jak dla mnie, było go zbyt mało w filmie. Kiepsko rozwinięty wątek postaci, no ale it's just me
Pozostały ff, których jest jak na lekarstwo