Jak zapewne pamiętacie, w pierwszej części cyklu powieści o młodym czarodzieju Harry, Hermiona, Neville i Draco Malfoy za opuszczanie dormitorium i spacerowanie po zamku nocą zostali skazani na karę, która miała polegać na pomocy Hagridowi w Zakazanym Lesie. Areszt ten może wydawać się tak naprawdę ciekawą nagrodą - wędrówka do miejsca zamieszkania ciekawych stworzeń i roślin, dreszczyk emocji... Wziąć należy jednak pod uwagę, że mamy czworo pierwszorocznych (nawet tak zdolnych jak Hermiona i z taką smykałką do OPCM jak Harry), których wysyłamy do niebezpiecznego miejsca z opiekunem, który nie może używać czarów, a większości nawet nie zna. Nie można przypisać mu również zbytniej odpowiedzialności - pozwolił grupie rozdzielić się, mimo że w lesie było niebezpieczne stworzenie, zdolne do uczynienia krzywdy jednorożcowi. Oczywiście profesor McGonagall nie mogła przypuszczać, że w lesie są istoty, z którymi gajowy sobie nie poradzi - należy więc zapytać: Czy przed akcją Harry'ego Pottera w Hogwarcie nigdy nie działy się dziwne i niebezpieczne rzeczy?
Komnata Tajemnic otworzona za czasów Toma Riddle'a pokazuje, że miały one miejsce i trudno uwierzyć, aby otwarcie tego pomieszczenia było jedynym takim epizodem. Dorośli powinni więc sprawdzić, czy nie czyha tam zagrożenie większe niż zazwyczaj. Poza tym, Hagrid był daleki od uczynienia krzywdy magicznemu stworzeniu (co nie oznacza, że by tego nie zrobił, ale mógł źle ocenić sytuację), zaś drugi i piąty tom pokazują niebezpieczne stworzenia, które naprawdę szybko mogą wyrządzić krzywdę.
Spójrzmy teraz na inne kary: w drugim tomie za pogwałcenie prawa czarodziejów, zniszczenie Wierzby Bijącej i narażenie siebie na śmierć, chłopcy musieli odpowiadać na listy adresowane do Lockharta (Harry) i czyścić puchary w Izbie Pamięci (Ron), a w "Księciu Półkrwi" za rzucenie niebezpiecznego zaklęcia na innego ucznia główny bohater musiał porządkować kartoteki. Wszystkie te zajęcia nie były przyjemne, ale zapewniały bezpieczeństwo. Można zadać sobie pytanie, czy te przewinienia były mniejsze, od tego co wspomniana wcześniej czwórka zrobiła na pierwszym roku? Czy wg logiki nie powinni być oni traktowani ostrzej jako coraz dojrzalsi ludzie? Czy należy wymagać odpowiedzialności sprawdzanej w tak niebezpieczny sposób od 11-latków (ich zachowanie także wpływało na bezpieczeństwo)?
Opierając się na zmienianych co rusz nauczycielach Obrony Przed Czarna Magią odnoszę wrażenie, że każdy mógł uczyć czego chciał. W teorię tę świetnie wpisują się również tematy poruszane na zajęciach przez Hagrida i Grubbly Plank. Oczywiście były egzaminy prowadzone przez zewnętrzne komisje, ale czy gdyby lekcje prowadził gajowy, zdradziłby chociaż uczniom, czego mogą się na nich spodziewać? Uczyliby się raczej intuicyjnie, być może korzystając z pomocy starszych pokoleń, a nawet zakładając, że istnieje jakiś zbiór tematów na egzaminy, albo, że zajęcia, przed najważniejszymi z tychże sprawdzianów wiedzy i umiejętności, będą prowadzone idealnie, nadal zostają luki w wiedzy. Hagrid z pewnością nie objaśniał kwestii związanych z mniej groźnymi (i w jego ocenie nieciekawymi) stworzeniami. Prowadzi to do różnic w wiedzy, z niektórych dziedzin magii, wśród absolwentów szkoły, co może prowadzić do trudności z uzyskaniem przez nich np. pracy i konieczności samodzielnego zdobywania wiadomości i umiejętności, na co studenci w natłoku zajęć w tej uczelni mogą po prostu nie mieć czasu.
Albus Dumbledore to zapewne potężny czarodziej i wybitny transmutolog, bardzo mądry człowiek i autorytet w wielu dziedzinach, jednak czy na podstawie cyklu książek pani Rowling można stwierdzić, że był dobrym dyrektorem?
W drugiej części ktoś grozi uczniom, część z nich zostaje zaatakowana i tylko przypadkiem nie ginie - Dumbledore wówczas nie robi nic. Piszę ze swojej perspektywy, więc mogę wszystkiego nie wiedzieć z książek, ale czy dyrektor ukrywałby tak ważną kwestię przed swoją zastępczynią, zwłaszcza po odwołaniu go? Oczywiście na sto procent mogli się ze sobą kontaktować. Nie sprowadza do zamku autorytetów, aby zbadały sprawę, zakładając być może, że to strata czasu i sam sobie poradzi. Tylko, jak sam przyznaje w innym tomie, nie jest nieomylny. Świadczy to trochę o braku odpowiedzialności, bo samą wiarą w to, że Hogwart jest miejscem bezpiecznym i nie ochroni dzieci pochodzących z rodzin mugoli.
Zatrudnia w Hogwarcie Lockharta, Hagrida (który był tak naprawdę skrajnie nieodpowiedzialnym i niezbyt dobrym nauczycielem - nawet Harry, Ron i Hermiona przestali chodzić w szóstej klasie na jego zajęcia) i pozwala na zatrudnienie Umbridge (nie jest wspomniane, aby starał się jakkolwiek użyć swoich wpływów, a to ważna kwestia; zakładam więc, że tego nie robił.) Oczywiście nie mógł przewidzieć, że Gilderoy to oszust, ale świadczy to o fakcie, że miał za duże zaufanie do swoich pracowników i po przyjęciu ich do kadry nauczycielskiej nie kontrolował ich pracy, co raczej nigdy nie może być dobre.
Oprócz tych zachowań mamy normalne prowadzenie szkoły i wzorową organizację jej życia, jak i egzaminów, co potrafił raczej każdy zarządzający placówką. Myślę, że lepiej byłoby, gdyby Dumbledore skupił się na nauczaniu i badaniu transmutacji - byłby wówczas w Hogwarcie, moglibyśmy lepiej go poznać, a za uczelnię młodych czarodziejów odpowiadałby ktoś mniej ekstrawertyczny, a przez to pewniejszy na takim stanowisku.
Podsumowując, Hogwart, jak i wykreowany przez Rowling świat magii, nie są idealne i mają swoje wady. Występowanie niektórych z nich czarodzieje mogliby przy pomocy względnie małych środków wykluczyć, czy ograniczyć. Proszę o nie wyciąganie mylnych wniosków - nie odważyłbym się stwierdzić, że była to zła szkoła - wskazuję tylko pewne nieprzemyślane decyzje, sposoby organizacji i zaniechania, które mają negatywny wpływ na jej wychowanków, a które w dużej części są winą zarządzających tym miejscem i nauczających w nim. Zapraszam do dyskusji, ciekaw jestem Waszej opinii na przedstawione tematy. Może podczas wymiany zdań (zakładam, że nie wszyscy poprą mój punkt widzenia) "urodzą się" jakieś ciekawe z punktu widzenia fana serii wnioski?


Nicram_93



[P]Louise Lainey
Krnabrny
Mikasa
Trochę mnie zaskoczyło, że ten tekst jest taki krótki, ale też nie ma co wymyślać rzeczy na siłę.
Najpoten
).
Pamiętajmy też, że Dumbledore wyraźnie mówił, ze jeżeli ataki nie ustaną, to szkoła zostanie zamknięta, a uczniowie odesłani do domu.
A.
Językowo czytało mi się to trochę lepiej niż poprzednią pracę, jeżeli miałabym to oceniać całościowo. Natomiast muszę przyznać, że punkt drugi pracy jest trochę zagmatwany i nie do końca odnalazłam się z konstrukcjach zdaniowych jakie zastosowałeś. Muszę się więc przyznać do błędu, bo nie poprawiałam tych dziwnych konstrukcji, a teraz widzę, że nie wyglądają one najlepiej.
W każdym razie, temat na pewno jest dobry, jeżeli chodzi o dyskusję, więc jeżeli ktoś będzie miał jakieś swoje zdanie na ten temat, na pewno może wyniknąć z tego ciekawa wymiana zdań. Ze swojej strony jednak chciałabym prosić o większą dbałość przy konstruowaniu zdań, bo nad niektórymi ciężko nadążyć. Przykładem może być:
Momentami za dużo kombinujesz i chyba sam zaczynasz gubić się w tym, co napisałeś. Przynajmniej językowo, bo merytorycznie trudno oceniać pracę na podstawie przemyśleń i własnych odczuć.
W każdym razie, ode mnie to na razie tyle.