
Severus Snape- godność tego czarodzieja nasuwa większości negatywne epitety. Mało kto pamięta o przeszłości wybitnego Ślizgona, nieszczęśliwej miłości, o błędach młodości, których później szczerze żałował- a to oznaka rozsądku i empatii. No cóż, zacznę od początku.
Zanim trafił do Hogwartu był całkiem inny. No, może tylko trochę. Od urodzenia samotny, inaczej postrzegał świat, doceniał piękno finezji, magię w miniaturze i w detalach. Młody czarodziej półkrwi, miał również swoje wady- przerost ambicji, impulsywność, wstręt do ludzi oraz raniącą bezpośredniość. Lecz czegóż nie wybacza się ludziom ponadprzeciętnym?
Gdy spotkał nastoletnią Lily Evans, wrodzona odwaga najpierw odmawiała mu posłuszeństwa. Jednak przyjaźń dwojga osamotnionych, wkrótce stała się dla nich tak naturalna, iż Severus nie spodziewał się takiego obrotu zdarzeń.
Hogwart! Wyczekana przez wszystkich chwila. Tiara Przydziału. I tu, Severus Snape żegna się z marzeniami- trafia do Slytherinu, Lily podąża do stołu Gryffonów. Co gorsze- ona się uśmiecha, on wręcz przeciwnie. I ten James Potter. Owy chłopak był tym, który przeciążył szalę- czarodziej zapieczętował w sobie uczucia, szczelnie zaryglował serce, stworzył barykadę i zamknął na klucz swe rozterki i radości. Samotny i naiwny, zostawił pozornie ten cierń dzieciństwa w spokoju i poznał towarzyszy z domu Salazara Slytherina. Krótko mówiąc, trafił prosto do członków grona fanów Śmierciożerców, lekkomyślnych i łatwowiernych idealistów, którzy słysząc, że "szerzą dobro", widzieli w nich autorytety i wzory do naśladowania. Oczywiście, wielu z nich zrozumiało po czasie, co czynią i wielu z nich to odpowiadało. Gorzej z tymi, którzy zrozumieli tę tragiczną w skutkach pomyłkę, lecz zrobili o jeden krok za daleko, by się wycofać.
Lata mijały- Severus na dobre zadomowił się w Slytherinie. Znalazł "bratnie dusze", topił gniew i żale w smutku innych, jednakże nigdy nie zapomniał o rudowłosej pannie Evans; tej jednej, która go kiedyś rozumiała.
Lily zaś poznała Jamesa- z początku wydawał jej się arogancki (i takim, moim zdaniem, pozostał), lecz z upływem czasu zaczęła przymykać na to oko. Natomiast ze zgorszeniem myślała o Severusie i jego podejrzanych kolegach o złej reputacji. Przyjaciele oddalili się od siebie. Severus oddał się całkowicie sztuce warzenia eliksirów. Prowadził swoistego rodzaju dziennik; idealnie nadawał się do tego jeden z najbliższych jego sercu przedmiot- podręcznik do zajęć eliksirów. Nie zapisywał w nim minionych zdarzeń- uwieczniał za to na marginesach wyniki swoich doświadczeń, obserwacji, prób i błędów. Na podstawie tegoż można zauważyć, jakim "szczególarzem" był młody Snape i jaki geniusz się w nim ukrywał. Znajdujemy tu bowiem własne formuły zaklęć- tak, tak, ten czarodziej miał smykałkę do magii. Szkoda, że zszedł tak wcześnie na złą drogę.
Choć Severus pragnął mieć przyjaciół- prawdziwych, zaufanych ludzi, nie potworów bez mózgu- Lily była dla niego stracona. Gorycz w jego sercu wrzała niczym eliksir w podgrzewanym Incendio kotle. Lecz nie miał na to wpływu. Mógł tylko odwdzięczać się "bandzie Pottera" w składzie: Remus Lupin, Syriusz Black, Peter Pettigrew i James Potter, pięknym za nadobne- co, nie można ukrywać, sprawiało mu niezmierną satysfakcję. Aż do pamiętnego apogeum złośliwości ze strony Wroga.
Piękny dzień. Błonia przepełnione śmiechem nastoletnich czarodziejów. Severus znów się zamyka w sobie. Słońce go nie radowało. Sam był jednak źródłem śmiechu innych- gdyż po chwili zjawili się ONI. A raczej on- podły winowajca jego boleści. James P. Rogacz, jak kto zwał. Upokorzenie osiągnęło kulminację- padł ofiarą własnego zaklęcia. Levicorpus- i już wisiał za kostkę w powietrzu, wśród ogólnego chichotu. Kpina i szyderstwo. Wyzwiska. Wtedy pojawiła się Lily- która powstrzymała Gryfona. Lecz niczego to nie zmieniło. Tylko zbliżyło dwoje podopiecznych domu Godryka. Ironia losu.
Uratowany przez przyjaciela. Albus Dumbledore- to on wstawił się za Śmierciożercą. On jedyny. Dał mu drugą szansę, drugie życie. I rozpaczliwa prośba o ochronę Lily Evans... Nie, Lily Potter. Przed Czarnym Panem. Ona i Potter. Lily Evans z tym samolubem. Severus nie przyjął zaproszenia na ślub- nie chciał mieć nic do czynienia z James'em z Gryffindoru. Ciemność. Tylko pustka. Płacz i nieustanna myśl: nie! Za co, za co. Nie. Tylko nie Lily. Lily!!! Ten, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać nieświadomie stworzył sobie nowego, wielkiego wroga. Więcej nie trzeba tłumaczyć. Gniew. Dumbledore miał ją chronić! Kolejna prośba. Uratować małego Pottera. I jedno, zdumiewające: zawsze. Plan Severusa i Dumbledore'a, który wejdzie w życie dopiero za kilka lat.

Severus Snape 1: Gwiazda Potter- dokładnie, jak ojciec! Nic nie zrobił, a wszyscy go uwielbiają. Nie rozumie eliksirów, rzecz jasna, jest na to za tępy.
Severus Snape 2: Pan Potter poradzi sobie ze Ślizgonami podczas meczu Quidditcha, prawda, Panie Potter? Przecież jest Pan taki sławny...
Severus Snape 3: "To on wypuścił trolla! To on szuka kamienia filozoficznego! Współpracuje z..."
Severus Snape 4: "Jednak chronił kamienia... O co w tym chodzi?"
Severus Snape 5: Zwariowaliście?! Mugole widzieli latające auto! Gdybym był Waszym wychowawcą, już byście byli w drodze do domu.
Severus Snape 6: Chroni Hermionę, Rona i Harry'ego przed wilkołakiem.
Severus Snape 7: Dalej jest nieprzyjemny, faworyzuje Slytherin.
Severus Snape 8: "Snape w Zakonie Feniksa?!"
Severus Snape 9: Uczy Harry'ego oklumencji- skup się, Potter! (Trochę później) Wynoś się z mojego gabinetu i więcej się tu nie pojawiaj!
Severus Snape 10: Chroni Draco Malfoy'a- młodego Śmierciożercę i zabija przyjaciela.
Severus Snape 11: "Zdrajca! Tchórz!"
Severus Snape 12: "Był podwójnym agentem!" Dyrektor w Hogwarcie- patrzy na śmierć przyjaciółki, nauczycielki mugoloznawstwa.
Severus Snape 13: Otwarta współpraca ze Śmierciożercami i Lordem Voldemortem. Śmierć z rąk Czarnego Pana. "Takie oczy miała Lily..." Wspomnienie, które tłumaczy Harry'emu, że jest horkruksem. "Potrójny agent..."
Peron 9 i 3/4. Harry i Albus Severus Potter.
- Tato, a co, jeżeli trafię o Slytherinu?
- Albusie Severusie Potterze. Nosisz imiona po dwóch największych czarodziejach w dziejach świata magii. Jeden był ze Slytherinu. Nie znałem odważniejszego człowieka.
Severus Snape to postać, pod pewnymi względami, tragiczna; wszystko, czego się podejmuje, kończy się klęską. Niespełniona miłość, próba zaistnienia wśród niewłaściwego towarzystwa, pomoc w ratowaniu świata. Jego ofiara to jeden z najsmutniejszych wątków opowieści. Poświęcenie dla innych, naprawa błędów, trwałość w uczuciach, podejmowanie słusznych, choć niezwykle trudnych decyzji. Takiego właśnie człowieka niektórzy nazywają podłym. Niektórzy też twierdzą, że przestał im się podobać, gdy okazał się być po "dobrej" stronie (dobro i zło to pojęcia względne). Nie rozumiem obu perspektyw. Wypunktuję teraz mankamenty i dobre cechy tej skomplikowanej postaci.
MANKAMENTY
1. Porywczość.
2. Ukrywanie uczuć (pozytywnych).
3. Naiwność (w młodości).
4. Zuchwałość. *
5. Wygórowane ambicje.
6. Impulsywna reakcja.
7. "Bzik" na punkcie eliksirów.
8. Złośliwość. *
9. Jadowita riposta.
10. Przyczepianie "łatki" (np. syn jest taki sam jak ojciec). *
* musiał się tak zachowywać, by według planu Dumbledore'a był wiarygodnym zdrajcą.
DOBRE CECHY
1. Wrażliwość.
2. Empatia.
3. Heroizm.
4. Trwałość.
5. Rozsądek.
6. Silna wola.
7. Miłość.
8. Ofiarność.
9. Kamienna twarz (gra aktorska).
10. Determinacja.
ŚLADY PRZESZŁOŚCI
1. Samotność.
2. Wyobcowanie.
3. Podejrzliwość innych i wobec innych.
4. Czasem zbyt zimna krew.
5. Żal po stracie Lily- nie szukał już miłości.
Pewnie znalazłoby się jeszcze parę cech. Część już wyjaśniłam wcześniej. Jednak chciałabym omówić coś jeszcze. Mianowicie jego rolę w planie ratowania świata magii i nie tylko.
Chyba niewielu z widzów i czytelników, spotykając się po raz pierwszy z negatywną z pozoru osobą Severusa Snape'a, naprawdę go polubiło. Z reguły czujemy sympatię do tych, którzy traktują nas jako przyjaciół, a nie zło konieczne. Z wyjątkiem tych "Potterhead'ów", którzy są Ślizgonami- opiekun Slytherinu jedynie im okazywał trochę mniej chłodu. Jednak to był pierwszy punkt planu- który rozwijał się powoli, aż lista powoli się kończyła. Wraz z nią coraz krótszy stawał się czas, który pozostał Severusowi. Kończyło się jego życie- wiedział o tym. Wiedział i musiał żyć z wiedzą o niechybnym końcu. To brzemię sprawiło, iż nie miał już niczego do stracenia- poświęcił się dla Lily. Dla jej syna. Dla każdego czarodzieja. Dla całego świata magii. Mugole też nieświadomie jemu zawdzięczali, między innymi, życie. Pozostało mu tylko przybrać maskę szpiega i grać. Najciężej było mu chyba zabić przyjaciela. Bowiem właśnie powracał do przeszłości, do niechlubnej fascynacji Śmierciożercami, z tym wyjątkiem, że tym razem robił to z konieczności, z odrazą i poczuciem obowiązku. Tyle kontrowersji, tyle mieszanych uczuć w jednym człowieku, który przecierpiał już wystarczająco wiele. Zginął w milczeniu- jak(o) bohater, nie zdrajca. Bohater i przyjaciel, który, nawet konając, wyświadczył ostatnią przysługę światu i przekazał klucz do wygranej z Lordem Ciemności. I jego ostatnie zdanie, które wielu doprowadziło do płaczu. Nie zapomnimy Severusa Snape'a, a "hate'erom" nic nie zrobimy. Tu idealnie pasuje zdanie ze sztuki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko", którego przesłanie brzmi mniej więcej tak: to, że Śmierciożercy zabijają, nie oznacza, że my też powinniśmy. Po co bawić się w słowne przepychanki, gdy z góry jesteśmy na przegranej pozycji- zło jest zawsze silniejsze, jednak to dobro trwa do końca i broni się do ostatniej kropli krwi i ostatniego oddechu.
Severus Snape- wzór, godny naśladowania. Człowiek z krwi i kości, heroiczny czarodziej. Nieszczęśliwie zakochany, nierozumiany i osamotniony. Ten, którego imię powinniśmy wymawiać.
***
Pragnę dodać, iż wykorzystane świadomie bądź nieświadomie fragmenty pochodzą z serii "Harry Potter".


Nicram_93



[P]Louise Lainey
Alette
losiek13
Chyba że, Tiara Przydziału wiedziała, że umieszczenie Snape'a ma kluczowe znaczenie dla przyszłości świata czarodziejów
Nie poddawaj się, pisz kolejne artykuły. Mój pierwszy artykuł też był krytykowany, ale trzy kolejne wyszły mi znakomicie więc się nie przejmuj i nie poddawaj.
walcz jak lwica o swoje zdanie 

spędziłam tu trochę czasu i wspominam bardzo dobrze, tęsknię
A.
Christina
Przed i po myślniku SPACJA!
Cóż, ambitne zadanie, ale czy ten tekst poważnie ma to na celu? Ja nie znalazłem w tym artykule nic poza przytoczeniem faktów z życia Snape'a, okraszonych mocno subiektywnym komentarzem autorki. Taki był zamiar? Kogoś miałoby to przekonać? Rozumiem jeśli to miałoby sprowokować jakąś dyskusję, wtedy ok. Jednak w tym artykule bardziej wyczułem chęć znalezienia ujścia swego uwielbienia względem cudownego Sznejpa, niż cokolwiek innego.