Dążenie do kariery to cecha, którą niewątpliwie można przypisać byłemu Ministrowi Magii. Zastanówmy się czy Korneliusz odznaczał się nią od początku swojej ministerialnej kariery. W końcu, w początkowym okresie sprawowania funkcji Ministra Magii, w niemal każdej sprawie konsultował się z Albusem Dumbledorem. Zna własne słabości czy chce uniknąć błędów? Zależy mu tylko na tym, by nieprzemyślane decyzje nie zasiały jego konta, a może wtedy jeszcze piastowany urząd to dla niego obowiązek i misja dbania o porządek i szeroko rozumiany dobrobyt swoich obywateli? Prawdopodobne wydaje się, że na zmianę stosunku do porad udzielanych przez dyrektora Hogwartu wpływ miały osoby z otoczenia Knota. Bezkompromisowe opinie Dumbledore'a zapewne nie sprzyjały interesom wszystkich osób z otoczenia ministra, choć zmiana w sposobie sprawowania powierzonej mu funkcji wynikać mogła z odmiennych poglądów Korneliusza i Albusa, kpin ze strony społeczeństwa (raczej nie każdemu się podobało, że władza jest cały czas prowadzona za rączkę), czy też uderzenia przysłowiowej "wody sodowej." Niewyjaśniona pozostaje też kwestia czy niezdrowa ambicja Korneliusza wynikała z jego osobowości czy też ze zbyt dużych wymagań, jakie ktoś mu stawiał. Druga opcja daje większą szansę na korzystną przemianę, może wywołać bunt. Chęć zrobienia kariery można wykorzystać w pozytywny sposób działając dla dobra otoczenia, robiąc więcej niż inni, odznaczając się rzetelnością i ciężko pracując. Znacznie częściej posiadaczy tej cechy charakteryzuje wykorzystywanie cenzury, kurczowe "trzymanie się stołka", bez względu na ludzi, czy też próby omijania obowiązujących przepisów i aktów prawnych. Korneliusz Knot bez dowodów i na czas nieokreślony był gotów wysłać Rubeusa Hagrida do Azkabanu, a podczas procesu 15-letniego wówczas Pottera, omijał obowiązujące restrykcje prawne.
Wydawałoby się, że egoizm jest najbardziej widoczną cechą, którą bez trudu można poprzeć czynami Korneliusza. Nic bardziej mylnego! Zauważmy, że mężczyźnie temu nie poświęcono specjalnie wiele miejsca, a obsesję na własnym punkcie (czyli właśnie egoizm) trudno odróżnić od chęci samorealizacji (która z kolei często jest składową, elementem egoizmu), poczuciem misji czy po prostu pozornej i często zafałszowanej świadomości wewnętrznej, że właśnie w ten, a nie inny sposób należy realizować obowiązki jakich się podjęło. To, tak na marginesie, ukazuje jak łatwo źle ocenić innych ludzi. Istnieją przesłanki, które pozwalają nazwać Korneliusza Oswalda Knota egoistą. Najdobitniejszą oznaką są słowa Remusa Lupina, które wypowiada w tomie Harry Potter i Zakon Feniksa -
W tym, jak i wielu podobnych przypadkach problemem jest brak samokrytycyzmu, zwłaszcza u osób obejmujących wysokie funkcje państwowe. Społeczność dała się omamić przez urząd, bo łatwiej uwierzyć, że rzeczy straszne są odległe, poza tym w normalnych warunkach współpraca z rządem to cechą pożądana i promowana. Należy uważać na wartości i zasady jakich się trzymamy, bo prawie zawsze w jakiś sposób dotykają one ludzi z naszego otoczenia.
To jedna z najbardziej widocznych cech Korneliusza, jednak zobaczy ją tylko ten kto ma oczy. Bał się utraty swojej pozycji. Starał się ją zatrzymać wbrew wszystkim prawom, ludziom, dążąc po trupach do celu. Według mnie, to właśnie przez strach stał się bardziej nerwowy - nawet na przesłuchaniu dyscyplinarnym Harry'ego Pottera kilkakrotnie zachowywał się jak furiat. Knot nie chciał się zmierzyć z prawdą, bo wiedział, że nie da rady, a może faktycznie rzeczywistość wydawała mu się absurdalna. To wynika ze strachu. Posłał Dolores do Hogwartu i nadał jej wiele praw bojąc się armii, jaką rzekomo miał stworzyć Dumbledore i szkodliwych - według Korneliusza - treści, które szkoła miała wbijać do świadomości uczniów (prawda o powrocie Voldemorta). Sama chęć otaczania się bogatymi, wpływowymi ludźmi świadczy też o braku pewności siebie i panicznej wręcz chęci zabezpieczania swojej funkcji. Ogólnie można odnieść wrażenie, że Knot bał się zmian i często zbyt się asekurował, co przynosiło negatywne skutki dla całego społeczeństwa.
Od polityka oczekuje się zdolności dyplomatycznych. Czy Knot się nimi odznaczał? Kwestia sporna i dość niejednoznaczna. Sposób, w jaki ukazano go w serii wskazuje raczej na chęć podlizania się i zdobycia poparcia osób, które "się liczą." Jednak moim zdaniem jest to obraz niepełny i niewystarczający do osądu. Poza tym raczej nie był skryty i łatwo okazywał emocje, co widać podczas rozprawy Harry'ego czy dość częstym nerwowym gnieceniem melonika.
Podsumowując: Korneliusz jest postacią dość złożoną, a przeważająca część jego cech jakie znamy z poszczególnych książek o Harrym Potterze jest negatywna. Artykuł ten pokazuje też wspaniały kunszt literacki pani Rowling - postać niby dalszoplanowa, a jednak tak złożona!


Nicram_93



[P]Louise Lainey
Krnabrny
fuerte
. Przypomina rozprawkę naukową. Układ mi się podoba, rozplanowany dość jasno i logicznie. Czytało mi się trochę ciężko, właśnie z tego powodu. Na przyszłość życzę więcej swobody. Ja sam, bym nie napisał, tak dobrze i wyszło by mi drętwo i kanciato. Biorąc pod uwagę wkład pracy i ilość informacji, daję Wybitny.
w gruncie rzeczy nie nowego się nie dowiadujemy, bo to tylko teorie, ale zawsze można odświeżyć wiadomości. Błędów się nie doszukiwałem :x
Super artykuł, bardzo wyczerpujący.
Nathika
A.
Lubiłam postać Korneliusza Knota i nie napisałabym, że był postacią do końca negatywną. Był pocieszny, później żałosny, ale go lubiłam. Wiadomo, w piątej części wkurzał niemiłosiernie ale to dodawało uroku tej książce, która w moim odczuciu jest najlepsza. Lubiłam to, że na początku chciał żeby wszystko szło w jak najlepszym kierunku, świadczy o tym fakt, że radził się często Dumbledore'a. Przecież nie chodziło mu tylko o to żeby utrzymać stołek (chociaż to był zapewne jego główny cel). Wierzę, że był dobrym człowiekiem, ale po prostu się bał. Bał się Voldemorta, bo przecież pamiętał czasy jego "panowania". Czy każdy musi być mega odważy i silny, oraz stawiać czoła potężniejszym od siebie? Nie. Knot najzwyczajniej w świecie miał pietra i nie potrafił dopuścić do siebie myśli, że to wszystko znów się powtarza. Nie pamiętasz krnąbrny przyjacielu jakie to zdziwienie pojawiło się na jego twarzy kiedy ujrzał V. w atrium? Do końca nie wierzył, że on wrócił. Fakt, mógł być mądrzejszy i posłuchać po raz kolejny Albusa, ale tego nie zrobił. Każdy z nas się myli.
Można tez pomyśleć, że kiedy odbyła się masowa ucieczka z Azkabanu Knot mógł zauważyć, że coś jest nie tak, ale... Dopasowanie Syriusza do tej historii było idealne. Przecież on wciąz był poszukiwanym mordercą. Wszyscy się go bali. Chociaż tu znów wychodzi na jaw pewna głupota. Czemu w kolejnych latach nie było już takich zabezpieczeń przed Blackiem jak na 3. roku, no ale nie ważne.
Prawdę powiedziawszy Knot był osobnikiem dość prostym. Już bardziej Rufusek odznaczał się złożonością. Myślę, że piszesz zbyt zawile, żeby coś porządnego z tego wynikało. Serio. Nie czytałam Twoich wcześniejszych artrów, ale ten w ogólnie nie przypadł mi do gustu. Nie wiem, nie nazwałabym kogoś kto się czegoś boi tchórzem.
Tyle ode mnie, mam gorączkę, więc pozdro