
W jeziorze Hogwartu żyje pewne tajemnicze stworzenie. Jest nim wielka kałamarnica, nazywana również krakenem. Ponieważ jest ogromnych rozmiarów i żyje daleko od brzegu, niemal żaden z żyjących czarodziejów jej nie widział. Bezskutecznie polują na nią trytony.
J.K.Rowling obdarzyła kałamarnicę dość miłym charakterem. W powieści "Harry Potter i Czara Ognia'', mityczne stworzenie ratuje Denisa Creeveya. Kiedy chłopiec wpada do jeziora podczas przeprawy łódkami uczniów pierwszej klasy, potwór wyciąga go z niej i umieszcza ponownie na pokładzie.
To zachowanie odróżnia hogwarckiego krakena od znanych nam z innych powieści kałamarnic.
Kałamarnice są oczywiście stworzeniami prawdziwymi. Mogą osiągać nawet dwadzieścia jeden metrów długości. Posiadają również oczy, największe pośród wszystkich zwierząt, przystosowane do wyłapywania niewielkiej ilości światła.
Warto zwrócić uwagę, że podczas drugiego zadania Turnieju Trojmagicznego żaden z zawodników nie natknął się na tego potwora.
Wiemy również, iż drażnienie macek ogromnej kałamarnicy było jedną z ulubionych zabaw Lee Jordana.
- Pogłoska głosi, że to Godryk Gryffindor żyje na dnie jeziora. Jako animag, założyciel Hogwartu miałby zamieniać się w krakena.
- W epoce nowożytnej pierwszy krakena opisał Erik Pontoppidan w swoim dziele Natural History of Norway z roku 1752. We wcześniejszych czasach pisał o nim Pliniusz Starszy - potwór miał blokować Cieśninę Gibraltarską, nie przepuszczając podróżujących tamtędy okrętów.
- Juliusz Verne pisał o podobnym stworzeniu w swojej powieści "20 000 mil podmorskiej żeglugi". Stworzenie to atakuje elektryczną łódź podwodną Nautilius.
- Krakenem jest również Czatownik, ukazany we "Władcy Pierścieni - Drużynie Pierścienia'' u bram Morii.
- W cyklu powieści George'a R.R. Martina - "Pieśń Lodu i Ognia'', ogromna kałamarnica to symbol rodu Greyjoyów, władających Żelaznymi Wyspami.
- O krakenie wspomina też Andrzej Sapkowski w swoim opowiadaniu "Trochę poświęcenia''. Fani wiedźmina mogli również zmierzyć się z Kejranem, bardzo podobnym stworzeniem, w grze Wiedźmin 2: Zabójcy Królów.
- W opowiadaniu "Zew Cthulhu'' autorstwa H.P. Lovecrafta, bóstwo Cithulh opisywane jest jako potwór o niewyraźnych antropoidalnych kształtach i łbie ośmiornicy pełnym macek.
- Kraken występuje również w cyklu filmów "Piraci z Karaibów''.

Kappy to demony wodne zamieszkujące jeziora, sadzawki i rzeki. Są bardzo niebezpieczne, a na swoje ofiary polują w wodzie. Uczniowie Hogwartu uczą się o nich na trzecim roku.
J.K. Rowling nie wymyśliła kapp. Są to demony wodne występujące w japońskich legendach. Znane są też jako kawako, czyli "dzieci rzeki''.
Wodniki kappa przypominają małpy pokryte czarnymi łuskami.
Dorosłe osobniki osiągają wzrost mniej więcej dziesięcioletniego dziecka.
Na czubku głowy znajduje się lejkowate wgłębienie, które wypełnia woda.
Posiadają długie płetwiaste łapy, które ułatwiają im pływanie i duszenie ofiar, a ich palce łączy błona jak u żaby.
Na plecach wodników znajduje się skorupa, podobna do żółwiej.
Kappę pokonać można jedynie na dwa sposoby. Pierwszym z nich jest podarowanie stworzeniu ogórka. Według podań, Japończycy wrzucali do zbiorników wodnych te warzywa z wyrytymi imionami ofiarodawców. W ten sposób nie tylko chronili się przed atakami wodników, ale też często zaskarbiali sobie ich przyjaźń. Obdarowana kappa chętnie odwzajemniała się ujawnieniem sekretów medycyny.
Drugim sposobem jest nakłonienie kappy, aby odwzajemniła ukłon. Jeśli wodnik to uczyni, z zagłębienia w jego czaszce wyleje się woda, a kappa zostanie pokonany. Sposób ten bywa zazwyczaj niezawodny ponieważ stworzenia są niezwykle honorowe.
Profesor Snape, w tomie "Harry Potter i Więzień Azkabanu" myli się, mówiąc, że "kappy najłatwiej spotkać w Mongolii".


Nicram_93



[P]Louise Lainey
Anciol
Ja zawsze miałam problem z rozróżnieniem tych wszystkich stworzeń, o których opowiadał Lupin, teraz przynajmniej wiem coś o wodnikach.
Yaxley 7
Chociaż mogłaś napisać coś więcej niż 3 słowa ;D
_raven_



A.
A gdzie dedykacja dla mnie za podsunięcie pomysłu?: D
Art jest bardzo dobry i z bólem serca stwierdzam, że mi się podoba. Nie ma się do czego przyczepić, chyba że brak źródła, o!;p