Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Kingsley Shacklebolt

Kategoria: Postacie
Autor: Prefix użytkownikaShanti Black

Auror, Minister Magii, członek Zakonu Feniksa.
>> Czytaj Więcej

Finalny zwiastun Zbr...

Kategoria: Streszczenia
Autor: Prefix użytkownikaZireael

Rzut na finalny zwiastun, który odkrywam przed nami kilka ciekawych informacji o filmie...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Przedstawiamy Wam osiemnasty numer Proroka Niecodziennego, który tworzony był przez: Mikase, Kath...
>> Czytaj Więcej

Seamus Finnigan

Kategoria: Postacie
Autor: Prefix użytkownikaLivka

Seamus Finigan urodził się w 1980 roku, prawdopodobnie w miejscowości Kenmare, w hrabstwie Kerry ...
>> Czytaj Więcej

Mantykora

Kategoria: Stworzenia
Autor: Prefix użytkownikaania919

Artykuł przedstawia najważniejsze informacje na temat Mantykory - jednego z najniebezpieczniejszy...
>> Czytaj Więcej

Bill Weasley

Kategoria: Postacie
Autor: Prefix użytkownikakospirre

Najstarszy potomek Weasleyów, członek Zakonu Feniksa.
>> Czytaj Więcej

Miotły Harry'ego Pot...

Kategoria: Quidditch
Autor: Prefix użytkownikaErudieth

Garść informacji o miotłach, na których latał Harry Potter.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Dom

Tytuł: Dom
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

..to nie cztery ściany pomalowane farbą..
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. IV część 7
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Severus podejmuje trudną decyzję. Norris również. O wiele bardziej drastyczną.
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. IV część 6
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Kiedy wszystko się komplikuje...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Tajemnica Gellerta

Tytuł: Tajemnica Gellerta
Seria: Życie i kłamstwa Albusa Dumbledore'a
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaManiaLovegood

Gellert zdradza Albusowi powód odwiedzin w Dolinie Godryka. Albus jest zafascynowany nowym przyja...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Helen Watterson

Tytuł: Helen Watterson
Seria: Dziewczyna z porcelany
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaAlette

Ludzie mieli dość. Wszyscy, a było ich ponad pięćdziesiąt. Sąsiedzi, znajomi ze szkoły, mnóstwo o...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. IV część 5
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Hermiona i Severus planują podmienić ingrediencje, ale jak to w życiu - nie wszystko idzie zgodni...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. IV część 4
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Smutna Hermiona przestaje lubić Minerwę McGonagall i niechcący wsypuje się przed Ginny
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 36
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
42,870 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 216
Było: 20.06.2018 14:06:28
Napisanych artykułów: 994
Dodanych newsów: 9,396
Zdjęć w galerii: 20,301
Tematów na forum: 3,406
Postów na forum: 308,235
Komentarzy do materiałów: 214,568
Rozdanych pochwał: 3,063
Wlepionych ostrzeżeń: 4,134
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 70
uczniów: 3043
Hufflepuff
Punktów: 0
uczniów: 2819
Ravenclaw
Punktów: 138
uczniów: 3765
Slytherin
Punktów: 10
uczniów: 3021

Ankieta
Już koniec września, a Ty... no właśnie, co udało ci się już dokonać?

Zirytowałem Irytka, doprowadziłem do rozpaczy Jęczącą Martę, natrzaskałem minusowe punkty... same sukcesy!
18% [11 głosów]

Napisałem najlepszy esej z transmutancji w klasie, zapisałem się na dodatkowe zajęcia z zaklęć i nie mogę doczekać się pierwszego egzaminu z eliksirów!
10% [6 głosów]

Klub gargulków, Klub Pojedynków i Quidditch - uwielbiam zajęcia pozalekcyjne, im więcej, tym lepiej!
10% [6 głosów]

Koniec września... ee, że co?
27% [17 głosów]

Poznałem mnóstwo fajnych czarodziejów, z którymi założyłem paczkę i wspólnie odkryliśmy kilka tajemnic Hogwartu... przez jedną wylądowałem u p. Pomfrey!
3% [2 głosy]

Nie wiem jaka jest data, jaka jest pogoda za oknem i kiedy ostatni raz coś jadłem. Od kiedy odkryłem bibliotekę w Hogwarcie, wychodzę stąd tylko, gdy Pince się już na mnie wścieknie. Książki górą!
21% [13 głosy]

Dopiero wrzesień? Niech znowu będą wakacje. Od Wioli dla Wioli. Joł!
11% [7 głosów]

Ogółem głosów: 62
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 28.09.18

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Slytherin[P]Veronica Lodge ostatnio widziano 20.10.2018 o godzinie 00:10 w Kuchnia
Gryffindor[P]Giulia Boccanegra ostatnio widziano 20.10.2018 o godzinie 00:01 w Kuchnia
Slytherin[P]Veronica Lodge ostatnio widziano 19.10.2018 o godzinie 23:54 w Kuchnia
Gryffindor[P]Giulia Boccanegra ostatnio widziano 19.10.2018 o godzinie 23:46 w Kuchnia
Slytherin[P]Veronica Lodge ostatnio widziano 19.10.2018 o godzinie 23:42 w Kuchnia
Gryffindor[P]Giulia Boccanegra ostatnio widziano 19.10.2018 o godzinie 23:35 w Kuchnia
Na co komu ta Tiara...

Tiara Przydziału była przedmiotem niezwykłym. Z resztą trudno w ogóle zaliczyć ją do kategorii rzeczy. Zapewne niejednokrotnie spotkaliśmy się z urządzeniami potrafiącymi wydawać dźwięki czy podejmować decyzje na podstawie ustalonych kryteriów. Nie znajdziemy jednak takiej, która bez zbędnego wysiłku wniknie w nasze myśli i wda się z nami w dyskusję na temat czekającej nas przyszłości. Każdy czarodziej rozpoczynający edukację w Hogwarcie musiał przejść przez ten "test" osobowości, by trafić do odpowiedniego domu i móc się uczyć. Problem w tym, że w samej konstrukcji tiary tkwi mnóstwo błędów, które zapewne wielu z nas spędzało sen z powiek (taaa, jasne...).



Zacznijmy więc może od samej idei "dzielenia ludzi". Z tym również wielokrotnie się spotkaliśmy chociażby przy przypisywaniu nas do odpowiednich klas w szkole. Jednak na jakich kryteriach opierali się nasi dyrektorzy, założyciele, ministrowie etc.? Najczęściej była to loteria. W późniejszych latach, kiedy każdy z nas decydował (lub zdecyduje) o swoim przyszłym zawodzie, uczniów dzieliło się ze względu na umiejętności, ambicje. Nigdy w życiu jednak nie słyszałam o szkole, która grupy tworzy na podstawie charakteru.

Często zastanawiałam się, cóż to za pomysł pojawił się w głowie J.K. Rowling. Trzeba przyznać, iż należał on do niecodziennych. Tylko czy on na pewno opiera się na podstawowych, etycznych założeniach systemu edukacji? Oczywiście świat magii posiada swoje własne prawa i nimi się kieruje. Nie mniej jego podstawa często niczym się nie różni od tej w świecie mugoli.

Nie jestem w stanie przypomnieć sobie, jaka byłam w wieku jedenastu lat. Gdzieś tam w głowie pozostał mi obraz małego dziwaka z wiecznie potarganymi włosami. Cech charakteru za nic w świecie nie podam. Jednak z pewnością różniłam się od siebie dzisiaj, w końcu coś tam przeżyłam. Tak jak każdy z was. Dzisiaj ktoś dorosły może z całą pewnością zawołać - "jestem niezwykle odważny!" Czy to jednak oznacza, iż mając naście lat również taki był? Na jakiej podstawie mamy wysnuć te wnioski? Ile cech osobowości możemy wskazać u dziecka? Przecież jego zachowanie w większej mierze oparte jest na wychowaniu, które zapewnili mu opiekunowie. To jeszcze nie jest wykształcony charakter, tylko masa cech różnych osób zebranych w małym ciele. Pewnie teraz zastanawiacie się, o co mi w ogóle chodzi. W takim razie czas przejść do rzeczy.

Na jakiej zasadzie wyrokowała Tiara? Wybrała sobie kilka cech gloryfikowanych przez Gryffindora, Slytherina, Ravenclaw i Hufflepuff, i szukała ich w umysłach roztrzęsionych dzieciaków. Czy jednak tych kilka kryteriów wystarczy, aby wrzucić część z nich do jednego worka? Przecież nasz charakter jest bardzo złożony, często składa się z cech wykluczających się nawzajem. Rzadko z resztą spotykamy osobę, która posiada je w czystej formie. Biorąc chociażby tę najprostszą: odwagę - możemy w pewnych aspektach być tchórzami, w innych wręcz zaskakiwać męstwem. Sama walka z przeciwnościami losu czyni nas bohaterami we własnym życiu. Jeśli ktoś się nie poddaje i dąży do upragnionego celu, też jest dzielny. Z kolei nie każdy rycerz na białym koniu potrafi podnieść się po porażkach, więc nie istnieją podstawy, by nazywać go odważnym. Cóż więc kierowało tiarą? Wybór? Może warto się zastanowić czy jedenastolatek jest w stanie podjąć taką decyzję. Niby dlaczego duża część uczniów była w tym samy domu co ich rodzice w przeszłości? Najczęściej po prostu przejęli przekonania ojca czy matki, nie posiadali jeszcze własnych. Niby skąd?
Jedynymi więc kryteriami wyboru tiary były tak naprawdę nieistotne i stale zmieniające się cechy, dość powierzchowne i również nieustannie reformowane poglądy oraz widzimisie rodziców. Można teraz zapytać, co w tym złego. Coś jednak znalazłam.

Żaden z uczniów nie miał szansy zmienić domu. Prawdopodobnie też żaden nie chciał. Działa to na podstawie prostej zasady - "z kim przystajesz, taki się stajesz". Współczesne systemy edukacji wychodzą z siebie, by każdy miał takie same możliwości na początku swojej nauki, Rowling po prostu temu zaprzeczyła. Nie rozumiem jak można wrzucić dzieciaka do worka z kolorowym napisem Ravenclaw na siedem lat, a potem twierdzić, że jego zachowanie idealnie odzwierciedla cechy domu. Jeśli przez kolejne lata wpajali człowiekowi do głowy, że najważniejsze w życiu jest być bystrym, inteligentnym i oczytanym to niż dziwnego, że w ten sposób on sam zaczął patrzeć na świat. Jak strasznie to wszystko spłycało ich osobowość. Uczeń idący z zielono-srebrnym szalikiem od razu postrzegany był w określony sposób. Nie liczyło się to, jaki jest naprawdę i ile go różni od reszty Ślizgonów. Dla wszystkich był potencjalnym Śmierciożercą, a przynajmniej zarozumiałym, niesympatycznym i fałszywym egoistą. Nikt nie chce chodzić po ulicy z nalepką określającą jego osobowość. Wielu jest takich, co zmieniało szkoły, miejsce zamieszkania, tylko by pozbyć się przeszłości i móc zacząć od początku. W Hogwarcie takiej możliwości nie było.

Nie trzeba daleko szukać przykładu. Sam Dumbledore rzekł do Snape'a "Czasami sobie myślę, że Ceremonia Przydziału powinna się odbywać trochę później...". Na pewno każdy z was już kilkakrotnie zastanawiał się, kim byłby Severus, gdyby nie otoczenie, w którym się wychował. Kiedy Tiara odesłała przyszłego nauczyciela eliksirów do Slytherinu, chłopcu nie pozostawiono wielkiego wyboru. Jego przyjaźń z Lily Evans nie miała szans na przetrwanie, a jedynym towarzystwem stali się miłośnicy czarnej magii. Snape nie posiadał skłonności do agresji, potrafił kochać, poświęcić się dla drugiej osoby, był niezwykle odważny i bystry. Dlaczego w takim razie Tiara postanowiła go zepsuć, wysłać na pożarcie takim typkom jak Avery czy Mucliber? Myślę, że nikt nie ma wątpliwości, iż to właśnie otoczenie stworzyło tego Severusa, którego poznaje Harry - niesympatycznego, czasami wręcz podłego, pozbawionego skrupułów. Oczywiście zapewne nawet w Hufflepuffie Snape nie należałby do osób urokliwych i wesołych, ale być może nie skończyłby jako zwolennik Czarnego Pana.

Każdy z nas uważa Petera Petigrew za tchórza i zdrajcę. Każdy z nas ma rację. Jednak czy na pewno była to tylko jego wina? Czy również tutaj nie popełniono błędu? Glizdogon należał do osób lękliwych i niezbyt bystrych. Mimo to Tiara umieściła go w Gryffindorze. Dlaczego zdecydowała się na takie posunięcie? Nie da się ukryć, że wśród Gryfonów znajdziemy głównie silne osobowości, często potrzebujące poklasku i brawury, osoby uzdolnione w ten czy inny sposób. Peter, który ani wyglądem, ani inteligencją, ani sprawnością, ani nawet charakterem nie zachwycał, musiał cały czas żyć w ich cieniu. Nauczył się podlizywania, bo tylko na tyle mógł sobie pozwolić. Każdy traktował go z góry, ludzie wymagali od niego po prostu za dużo. Glizdogon nie był bohaterem, nie chciał za nikogo oddawać życia, nie stać go było na heroiczne czyny. Gdyby otwarcie mówił o swojej postawie, w Gryffindorze byłby wyśmiany. W końcu do cech, którymi szczycili się mieszkańcy tego domu, należała odwaga, męstwo. Tylko jak można wymagać od zwykłego, szarego człowieka wielkich czynów? Peter nie był do tego zdolny. Może właśnie to nieustanne poczucie niższości zniszczyło go do końca. Czy w życiu nie jest często tak, że gdy nie jesteśmy w stanie czegoś zrobić, odpuszczamy w ogóle? Jeśli w szkole każdy cały czas traktował nas jak odludka i kujona, to odsuwaliśmy się od kolegów i koleżanek. Jak wszyscy śmiali się z naszych beznadziejnych umiejętności na wychowaniu fizycznym, to w końcu zaczęliśmy opuszczać zajęcia, w najlepszym wypadku nie przykładaliśmy się. Tak mogło być z Peterem. Nie mógł odnaleźć w sobie cech Gryfona, więc zrezygnował z nich w ogóle. Każdy miał go za lizusa, więc nim pozostał.

To są chyba dwa najwyraźniejsze przypadki, jednak bez problemu można wyliczać kolejne nazwiska. Oczywiście nie każdy cierpiał z powodu wyboru Tiary, natomiast nie ma chyba takiej osoby, której ten magiczny kapelusz by nie ukierunkował w ten czy inny sposób. Oczywiście problem nie rozrósłby się na taką skalę, gdyby wspomniane cechy, na których podstawie zapadał "wyrok". Cała ta sytuacja miałaby sens, gdyby przyjęły one postać ideału, do którego mieli dążyć uczniowie. Tak jednak nie było. Posłużmy się cytatami:

"Może w Gryffindorze, gdzie (...) króluje (...) do wyczynów ochota"

"Harry Potter i Kamień Filozoficzny"


To nic innego, tylko zmuszenie dzieciaków to wybijania się ponad przeciętność. Trzeba się wyróżniać z tłumu, nieustannie coś udowadniać, manifestować.

"A przebiegły jak wąż Slytherin, wspiera żądnych władzy i ambitnych"

"Harry Potter i Czara Ognia"


Nie ma to jak namawiać dorastającą młodzież do przebiegłości (nie do sprytu, który sam w sobie jest cechą pozytywną). Już samo słowo "żądza władzy" również kojarzy się bardzo nieprzyjemnie. W końcu to nie "dążenie", ani nawet "pragnienie". To silny pociąg do czegoś, niepohamowana chęć posiadania. Nie można też pominąć samego faktu, iż władza również nie prowadzi do czegoś dobrego, jeśli nie jest zbudowana na silnym fundamencie. To znaczy - powinna być tylko środkiem do osiągnięcia jakiegoś celu, a nie samym celem.

"Slytherin nagle oświadcza, że ani mu się śni, nauczać magii takich, co nie są czystej krwi"

"Harry Potter i Zakon Feniksa"


Ten fragment dłuższego komentarza nie wymaga. Jak strasznie krzywdząca była ta cała zabawa w "szlamy", a jak przykre to, że jej podstawy tkwiły w poglądach wygłaszanych przez samą Tiarę. Urodzenie nie czyni nas lepszymi ani gorszymi. Wszyscy powinniśmy być tacy sami, przynajmniej na starcie.

W tym momencie warto zadać sobie pytanie, czy Hogwart był szkołą idealną. Niestety. J.K. Rowling nie przeprowadzała żadnych badań psychologicznych, nie bardzo orientowała się w procesie socjalizacji. Nie da się ukryć, że na ogół domy w jej książkach wydawały się dość sympatyczne. Jednak warto dostrzec, iż w powieściach wszystko układa się tak, jak życzy sobie autor. Jak ceremonia przydziału wyglądałaby w prawdziwym życiu? Na to pytanie spróbujcie sobie sami odpowiedzieć. Ja już kończę mój iście fantastyczny wywód, mając nadzieję, że za bardzo was nie zmęczyłam.

Dziękuję za cierpliwość.



Podziel się z innymi: Delicious Facebook Google Live Tweet This Yahoo
Facebook - Lubię To:


Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaGoszka  dnia 09.07.2012 14:40
Z resztą


Podejrzewam, że to miało znaczyć (coś na kształt) "wreszcie, poza tym". Wtedy pisze się to łącznie. Jeśli się mylę - z góry przepraszam.

to niż dziwnego


zmuszenie dzieciaków to wybijania się


Wkradły się tutaj drobne literówki. Gdzieś tam brakuje przecinka, ale ogólnie błędów prawie nie ma. I to by było na tyle, jeśli chodzi o tę część oceny artykułu.


Twój punkt widzenia jest bardzo ciekawy, choć przyznaję się bez bicia, że nigdy nie zastanawiałam się głębiej nad tiarą. Przyjęłam ją (jako jedenastolatka) bez zastrzeżeń, stwierdziłam, że jest nieomylna i wie co robi - nie widziałam powodu, żeby się nad nią roztrząsać i wytykać jej błędy. Jedno jest pewne - w jakiś sposób (nie chcę używać tego słowa) selekcjonowała uczniów - narzucała im między innymi środowisko i... znajomych. Widać to na prostym przykładzie. Gdyby jakimś cudem Harry dostał się do Slytherinu, jego przyjaźń z Ronem nie doszłaby do skutku i skończyłaby się wspólnym oczekiwaniem na nałożenie tiary w Wielkiej Sali. Zarówno środowisko, jak i znajomi potrafi sprawić, że się zmieniamy, ale czy do końca? Ja jestem jedną z tych osób, które sądzą, że rodzimy się z pełnym pakietem cech i kolejno - na skutek rodziców, otoczenia - albo je rozwijamy, albo zwijamy. To, jacy kiedyś będziemy gdzieś w nas siedzi.

Tiara była przedmiotem magicznym. Dla mnie przedmiot magiczny równa się przedmiotowi nieprzewidywalnemu, takiemu którego nie możemy być pewni i nie do końca wiemy, jak działa. Nie wiadomo co zrobi, jak się zachowa, tym bardziej jaki jest i co nim kieruje. Mogła wnikać w myśli - w porządku, ale czy nie mogła wnikać dalej i głębiej? Mam na myśli to, że skoro mogła poznać, jacy jesteśmy teraz, może potrafiła też poznać, co i jak nas ukształtuje "kiedyś". Nie mam tu na myśli zaglądania w przyszłość, chociaż tego nie wykluczam, ale jakąś formę intuicji, niepodważalnego, prawie stuprocentowego przeczucia. W końcu była stworzona przez najpotężniejszych czarodziejów, jakich znał świat - jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby żadne z nich nie parało się jasnowidzeniem (a w przypadku Slytherina - czarną magią). Wiadomo też, że każdy z nich dał coś od siebie tiarze. I tak na przykładzie Petera - myślę, że musiał mieć jakieś zalążki cech Gryfonów, może nawet minimalne, ale jakieś na pewno (a żadnych wyraźnych, które skierowałyby go do innego domu). Możliwe, że Glizdogon dzięki ciężkiej pracy stałby się w pełni Gryfonem - coś jednak się nie udało. Wiadomo, w życiu nie wszystko wychodzi.

Większość cech każdego z tych domów, na które się kładło nacisk - były dobre - po prostu różne. Wspomniałaś, że jeśli czarodziej spędzi ileś tam lat w jednym domu, to nie można się dziwić, że prezentuje dane cechy. No cóż... Co w tym złego? W nich nie było nic złego. Jeśli hipotetycznie osoba X dostanie się do Huffu, gdzie są cenione takie i takie cechy, to nie znaczy, że nie może rozwinąć innych na skutek doświadczeń, przyjaźni i tak dalej. Tiara przy przydziale do domu korzystała z zalet, które mieliśmy rozwinięte najlepiej (i które - całkiem prawdopodobnie - charakteryzowałyby nas w przyszłości, nawet jeśli nie byłoby domów), ale nie wykluczała innych. W gruncie rzeczy nie była taka zła, bo sprawiała, że uczniowie mieli swój dom, a otaczały ich osoby podobne do nich samych. Zapewniała rozwój każdej dziedziny i to nie tylko osobom, które trafiły do Ravu. Jeśli ktoś chciał się uczyć, to uczył się - nawet jeśli był w Slytherinie czy Gryffindorze. Jeśli ktoś był ambitny, to nie zmieniło się to dlatego, że trafił do Huffu.

Tiara miała swoje dobre i złe strony. Hogwart szkołą perfekcyjną nie był. Świat Magii i Pottera stworzyła J.K. Rowling, która jest tylko człowiekiem. A człowiek idealny nie jest.

W.
avatar
Prefix użytkownikaApate  dnia 09.07.2012 17:15
Jakoś nigdy nie analizowałam szczególnie działania Tiary. To wydawało mi się takie naturalne. Ale fakt, system nie przemyślany do końca. W sumie to było to straszne szufladkowanie tych biednych dzieci. No i zastanowiła mnie sprawa charakteru.

Ostatnio miałam okazję znosić 11 letnie dziecko(dziewczynkę). Nie zaryzykowałabym stwierdzenia, że ma już wyrobione jakieś cechy charakteru, czy szersze o nich pojęcie. Bo np. prace z polskiego takiego dziecka ogranicza się do: X jest moją mamą, bardzo ją kocham, lubi gotować. Y to mój piesek, lubi wychodzić na spacery (khem... jak to pies) itp. Oczywiście nie mówię, że wszyscy jej rówieśnicy są na takim poziomie. Mam wrażenie, że takie dziecko nie jest w stanie nazwać się odważnym, lekkomyślnym, czy sprytnym.

Fakt, Tiara była potężnym magicznym artefaktem, ale czy aż tak, żeby... determinować i kształtować charakter dziecka przez wrzucenie do worka z napisem Gryffindor, czy Hufflepuff? Bo odnoszę wrażenie, że to w dużym skrócie opis jej roli.

Działa to na podstawie prostej zasady - "z kim przystajesz, taki się stajesz".

Powinno być przestajesz. Dowiedziałam się na religii (był taki temat). Potem konsultowaliśmy to z nauczycielką polskiego, bo wszyscy w klasie myśleliśmy, że jest błąd. Do dziś jestem w szoku^^

Artykuł jest wybitny i naprawdę skłania do refleksji, o czym świetnie świadczy długość komentarzy. No i skończyło się niezłym mętlikiem w głowie ;D
avatar
Prefix użytkownikalosiek13  dnia 10.07.2012 02:43
Zacznę od tego, że zabrakło mi tu jakiegoś konkretnego meritum. Nie podkreśliłaś nigdzie myśli wiodącej tej pracy i stała się dla mnie takim laniem wody, w którym zginął mi główny wątek. Nie mam ochoty na ponowną lekturę, więc odniosę się tylko do tego co tam sobie wyłuskałem.

Powiem tak, według mnie, najważniejsze cechy naszego charakteru wynosimy z dzieciństwa. Jeśli kiedyś mama mnie nauczyła, jak kulturalnie się zachować, to ta wiedza nadal we mnie pozostała. Tyle że kiedyś myślałem, że ja muszę się tak zachowywać, bo to jest właściwe. Oczywiście teraz to się zmieniło. Po prostu posiadłem doświadczenie, które mówi mi, że nie zawsze warto itd. Dlatego też myślę podobnie jak Goszka, my cechy głównie rozwijamy lub "zwijamy" (pozwolę sobie zacytować xD), co jednak nie oznacza, że nie możemy nabyć nowych przez wpływ towarzystwa. Przy tym trzeba zaznaczyć, że one w jakimś stopniu się równoważą.

Leciu, w swojej pracy odnosisz się do cytatów, w których Tiara opisuje domy. Dla mnie problemem jest to, że nie zgadzam się jak zwykle z przekładem Polkowskiego, który według mnie mocno przesadził w swoich rymowankach, tak bardzo ubarwiając Domy.

"A przebiegły jak wąż Slytherin, wspiera żądnych władzy i ambitnych" - "Harry Potter i Czara Ognia"
- po polsku.
And power-hungry Slytherin, Loved those of great ambition.
- po angielsku. I fajnie, tylko dla mnie to brzmi tak: "I żądny władzy Slytherin, który cenił tych z wielką ambicją." Chyba widać na tym przykładzie, jak zajebiście można zje*ać tłumaczenie dążąc do fajnych rymów... OK, coś za coś, ale żeby zmieniać całkowicie sens? Ten cytat z angielskiego nie niesie wcale tak negatywnego przekazu! Czego nie można powiedzieć o polskim -.- Proponuję więc lekturę w języku angielskim...

Daję W, głównie za wkład pracy i chęć wszczęcia dyskusji.

Ostatnio miałam okazję znosić 11 letnie dziecko(dziewczynkę). Nie zaryzykowałabym stwierdzenia, że ma już wyrobione jakieś cechy charakteru, czy szersze o nich pojęcie. Bo np. prace z polskiego takiego dziecka ogranicza się do: X jest moją mamą, bardzo ją kocham, lubi gotować. Y to mój piesek, lubi wychodzić na spacery
Apate, nie rozumiem jak to ma się odnosić do czyjegoś charakteru? Praca pisemna na język polski? xD Wytłumacz mi to, proszę!
avatar
Prefix użytkownikaMerykin  dnia 10.07.2012 10:57
Zgadzam się, że tłumaczenie często było naciągane, żeby się rymowało. A ja mam argument, który pominęła Alette. Większość dzieciaków, zwłaszcza ta z rodzin czarodziejów, wiedziała, do jakiego domu chciałaby trafić. I tiara nikomu nie robiła na złość. Nie było ani jednego opisu sugerującego, że ktoś po wyborze tiary odszedł do stołu wściekły na jej decyzję. Dodatkowo, czego przykładem są Harry i Hermiona, tiara "rozmawiała" z delikwentem, sugerowała wybór, ale ostateczną decyzję podejmował uczeń. A Ci, którzy nie wiedzieli gdzie chcą iść byli rozdzielani przez tiarę. I wydaje mi się, że podział był w miarę po równo do każdego z domów.
avatar
Prefix użytkownikaApate  dnia 10.07.2012 13:23
Łosiu, to sie bardzo odnosi do charakteru. Tylko zapomialam napisać o najważniejszym - na jaki 'temat' była ta praca xD A było to (tak mniej więcej) opisz cechy charakteru swoich domowników. Jak już pisałam, dzieci w tym wieku nie mają jakiegoś szczególnego pojęcia o cechach charakteru i odnoszę wrażenie, że jeszcze ich nie definiują. Poza tym dostrzegłam brak podziału słowa charakterystyka na wygląd, zainteresowania i właśnie charakter. Chociaż może jestem w błędzie. Oczywiście, charakterystyka to coś zupełnie innego. Piszę o niej, bo czytając tę pracę kuzynki, miałam wrażenie, że to jest właśnie ta, choć bardzo okrojona, forma wypowiedzi.
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 10.07.2012 15:05
To jest chyba ten czas, w którym powinnam się odnieść do komentarzy. Tak tez zrobię. Nie będę cytować, napisze ogólnie. No poza jednym wyjątkiem...

Nie mam ochoty na ponowną lekturę,


Zginiesz za to xD

Okej... moim zdaniem nawet magia ma swoje ograniczenia. Nie można przewidzieć, jaki ktoś będzie w przyszłości z prostego powodu - jest to skutek często losowych wypadków. Zwłaszcza, że mówimy o takich cechach jak odwaga (w 90% zależy od wydarzeń w naszym życiu, nie od nas samych), ambicja (jest w nas wpajana, raczej się z nią nie rodzimy), pragnienie wiedzy (to samo), uczciwość (zależy od towarzystwa, w jakim się obracamy. Każdy inaczej rozumie słowo 'uczciwy'. Dla niektórych w porządku jest ściąganie na sprawdzianach dla innych nie do przyjęcia. Niektórzy akceptują tylko... kradzież w sklepach z bielizną).

Generalnie o tym, jacy jesteśmy, decydują połączenia nerwowe ;p Prawda jest jednak taka, że otoczenia kształtuje nas takimi, jakimi dziś jesteśmy. Dlaczego niby tak ważny jest odpowiedni dobór nauczycieli? (o czym wielokrotnie się zapomina). Dlaczego dzieciaków rodzice nie chcę posyłać do szkół z patologiczną młodzieżą? Z resztą ze Slytherinem coś musiało być nie w porządku, skoro 90% kryminalistów pochodziło z tego domu.

Co do tłumaczenia - tak, opierałam się na wersji polskiej. Nic dziwnego, skoro po angielsku w ogólnie nie czytam. Doskonale znasz Ciemku mój stosunek do tego języka. Chociaż nie znalazło się tam 'przebiegły jak wąż', to wciąż mamy do czynienia z 'Żądnym władzy'.

Tak czy inaczej dzięki za komentarze ; )
avatar
Prefix użytkownikalosiek13  dnia 10.07.2012 15:21
Tyle że "żądny władzy" odnosi się do opisu charakteru Slytherina, jako założyciela, a nie jako cechy, którą trzeba przypisywać jego studentom. O nich Tiara mówi, tylko że są ambitni, a to jest różnica.

Zginiesz za to xD

No o 2 w nocy?! xD

Jasne, że otoczenie nas kształtuje, ale to co wynosimy z dzieciństwa też pozostaje. Ja u swoich znajomych, których znam już po kilkanaście lat nadal widzę cechy charakteru, które mieli już w dzieciństwie. Niektóre tylko się uwydatniły, a inne przeciwne.

W mojej szkole są patologiczni ludzie jak w każdej, ale jakoś przez to nie stałem się taki ;>

Apate, no właśnie, w tym wieku ciężko dostrzec cechy, zwłaszcza swoje, ale to nie oznacza, że ich w tym wieku brakuje. Jak dla mnie to własnie głównie wtedy one się tworzą.
avatar
Prefix użytkownikaAbraKadaBra  dnia 12.07.2012 04:04
No więc cóż od czego tutaj ahhha to na prawde niesamowite że o takiej tiarze można tyle pisać.Zresztą wiecie czego tutaj mi zabrakło ,że tak na prawdę piszemy o czymś co ma odpowiedź a mianowicie tiara nam daje możliwość wyboru prawda?Harry wybrał Gryffindor, chociaż tiara chciała dać go do domu Ślizgonów.Chciała go dać tam z jakiego powodu aaa właśnie cząstki duszy Voldemorta duszy nie osobowość i to jest dziwne, przecież Harry nie miał żadnych cech charakteru czy tam osobowość Voldemorta.Tiara mówi że Harry ma umysł tęgi i ZDROWE pragnienie sprawdzenia się( zdrowe weźmy pod uwagę że Voldemort miał na odwrót a co do umysłu Voldemort był chyba mądrzejszy a raczej bardziej obdarzony magicznie cóż może to chore pragnienie sprawdzenia spowodowało że stał się taki potężny wkuwał książki z czarną magią po nocach i w ogóle)ale przecież Harry wydawał się cichym wystraszonym chłopczykiem i jakoś nie był zbyt odważny żeby bić się z Dudleyem hmmm albo nie był na tyle głupi żeby dostać po zębach ale to już mi bardziej pasuje do cech Ślizgona wolał mu odpowiedzieć jakimś tekstem jak z tym kiblem i się zmyć.Prawdziwy Gryfon woli dostać po zębach niż spalamić swój honor tchórzostem ale do tego jeszcze dojdę.Skąd u niego wtedy było mnóstwo odwagi chyba wiem porozmawiał z Hagridem (trochę trzeba być odważnym żeby z nim pogadać).A teraz najlepsza postać z książki Albus Dumbledore.Najbardziej zdolny uczeni w historii najlepszy nauczyciel i dyrektor. Ale czy powinnien być Gryfonem. Mógłby być spokojnie w każdym domu jak każdy ale tylko u niego tak to widać bardzo dobrze. Slytherin-Albus się przyznał Harremu że chciał sławy i chwały czy to nie pasuje do Ślizgonów(ale to było jak poznał Geralda nie wiadomo czy wcześniej też tak pożądał chwały i sławy myślę że tak bo każdy chociaż trochę chce być znany itd)?Hufflepuff-Doge powiedział Harremu i wyznał w "Wspomnieniu" że Dubledore lubiał pomagać innym i nikogo nie odrącał czy taka nie jest Helga, że mogła uczyć każdego czy mądry , głupi, piękny czy brzydki. Revenclaw- Ponad przeciętne IQ mówi same za siebie. Gryffindor- czego bał się Dumbledore a tego że odkryje kto zabił jego siostrę tego się bał ale co zrobił pokonał swój strach i na tym polega odwaga , i zmierzył się z Geraldem chociaż ten mógł wykrzyknąć i skłamać , że to on Albus zabił swoją siostrę co by go bardzo zabolało.Kolejna ciekawa postać to Neville czy nie powinien należeć do Hufflepuffu. Ale jednak stał się Gryfonem z krwi i kość dlatego bym trochę zaryzykował czy tiara nie ma zdolność jasnowidzenia. Pytanie dlaczego żegnamy się z nim takim jaki jest a nie innym.Odpowiedź już jest w pierwszej część. Ron powiedział coś co miało duży wpływ na Nevilla "Musisz mu się postawić zwykle depce po ludziach,ale nie można kłaść się przed nim,żeby mu to ułatwić" trochę za mądre jak na jedanostolatka więc na pewno dowiedział się tego od rodziców lub najwyżej starszego rodzeństwa. Ale to miało bardzo duży wpływ na Nevilla jak Harry grał pierwszy mecz pobił się przecież z Crabem i Goylem. I nie chciał wypuścić Rona, Harrego i Hermiony z pokoju wspólnego w pamiętną noc kiedy Voldemort chciał ukraść Kamień Filozoficzny.Tutaj mamy przykład że dużo cech charakteru wynosi z domu albo poglądy wynosi się z domu jak w przypadku Rona, bo charakter raczej przychodzi z tego co się przeżyło z doświadczenia i tak dalej.Neville jak widać wziął sobie do serca co powiedział jego kumpel to też ma znaczenie często jak powie nam ktoś bliski coś mądrego będziemy myśleć tak jak ta osoba.Neville nie miał rodziców to mogła być jego motywacja ,że chciał być tacy jak oni,żeby był godny bycia ich synem.I najciekawsza postać Luna niby Tiara zrobiła błąd i przydzieliła ją nie tam gdzie trzeba ale warto dodać,że ona była taka bo jej ojciec taki był i tego się od niego nauczyła.Ale jak Harry zapytał o jakiś przedmiot który należał do Roweny to nikt nie wiedział tylko Luna, fakt jej ojciec odtwarzał ten diadem ale czy on przypadkiem nie był na tym posągu w pokoju wspólnym każdy bystry Krukon powinnien to szybko zauważyć.W tym co napisałem powyżej chciałem pokazać , że na czynników na to kim się stajemy jest na prawde bardzo dużo. Severus chciał iść do Slytherinu dlatego,że jego matka była bardzo mądra i była dobra z eliksirów nic nie wiedział wtedy o czarnej magii może i wiedział ale nie zależało mu na niej. Jakby miał matkę która była w Gryfindorze pewnie wybrałby też Gryffindor. Raczej kieruje się tym kim się chce być Tiara daje wybór. Harry nie chciał do Ślizgonów nie poszedł, Ron widać chciał być najlepszy ze wszystkich braci wybrał Gryffindor i był najlepszy, Hermiona wspominała ,że ma nadzieje trafić do Gryffindoru, Neville nawet jak był taki młody miał nadzieje być jak rodzice.Malfoy był na 100% pewien że Slytherin bo rodzice zasady i poglądy wpajana w domu.Oczywiście nie zawsze tak jest niestety nie wiem gdzie chciał trafić Dumbledore i inne postacie za mało informacji w książce ale tak na prawde to był wybór postaci a przydzielenie do domów miało na celu pomóc kroczyć po nowej ścieżce i stać się takim człowiekiem jakim się chce...w życiu jest inaczej ale to jest książka nie życie więc nie ma co za bardzo porównywać...uważam że Severus poszedł do dobrego domu gdyby trafił do Gryffindoru prawdopodobnie chodziłby z Lily i nie byłoby Harrego, Severus nie zostałby poplecznikiem Voldemorta ale zakładamy że jest Harry i tak dalej i nikt nie usłyszał przepowiedni bo tylko Severus tam był Dumbledore i Trelawney. Voldemort nie dopełniłby tej przepowiedni i nie zrobiłby z Harrego kogo równego sobie,wszystko by się zmieniło... A i jeszcze jedno na nasze poglądy czy osobowość może mieć wpływ nawet książka przeczytana w dzieciństwie i młodość ... no więc to są moje przemyślenia co to tego wszystkiego na pewno ulegną krytycznej ocenie ale cóż.A twój artykuł wybitny
avatar
Prefix użytkownikalosiek13  dnia 12.07.2012 15:06
Mądrze piszesz, ale czy przypadkiem nie szwankują Ci Spacja i Enter? Wiesz jak ciężko przeczytać tak zbity blok tekstu. Oczy mi wypadają -.-
avatar
Prefix użytkownikaTonks-Ginny-Luna  dnia 12.07.2012 19:01
Hmmm... No niby tak, ale przynależnośc do danego domu nie oznacza zakazu przyjaźnienia się z osobami z innych domów. Przykładem może byc Luna, która była Krukonką, ale tak na prawdę przyjaźniła się z Gryfonami. A co do 11-letnich dzieciaków, one jakąś swoją osobowośc już na pewno mają... Chociaż tego może nie widac
avatar
Prefix użytkownikaEwelka  dnia 16.07.2012 22:01
Podział ludzi, był, jest i będzie zawsze to nic niezwykłego. W sumie nawet nie zdając sobie sprawy dzielimy się na grupy koleżeńskie, czy kogoś lubimy czy nie. Dlatego tiara łączyła ludzi do siebie podobnych aby mogli razem tworzyć zgraną drużynę. Pomyślmy na przykład o pomieszaniu wszystkich domów. Na pewno wszyscy nie umieli by się dogadać. A tak to w poszczególnych domach Ci ludzie mieli podobne zdanie. Każdy ma inne możliwości, więc nigdy dzieci nie będą mieć tych samych możliwości choćby nie wiem co się zrobiło! Reszty nawet nie chcę mi się komentować, bo wydaje mi się przesadzona.
avatar
Prefix użytkownikaMischaa  dnia 26.08.2012 20:33
Musze przyznać, że z początku widząc taką ilość tekstu nie chciało mi się czytać, jednakże już po pierwszym akapicie temat wydał mi się naprawdę interesujący. Zapewne tak jak większość czytelników, tak i ja nigdy nie podważałam autorytetu tiary, nigdy się głębiej nie zastanawiałam nad tą całą ideą przynależności do konkretnych domów. Twój punkt widzenia jest jednak przekonujący, bo pokazuje coś, na co do tej pory nie zwróciłam najmniejszej uwagi. Sama do końca nie wiem w jakim stopniu się z tobą zgadzam, bo moje poglądy wciąż wydaja się być wyidealizowane przez te wszystkie Ceremonie Przydziału opisane w książkach Rowling, jednakże moim zdaniem artykuł zasługuje na Wybitny.
avatar
Prefix użytkownikaAna_Black  dnia 10.09.2012 22:52
Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale twój artykuł mnie zaciekawił.


Nie trzeba daleko szukać przykładu. Sam Dumbledore rzekł do Snape'a "Czasami sobie myślę, że Ceremonia Przydziału powinna się odbywać trochę później...". Na pewno każdy z was już kilkakrotnie zastanawiał się, kim byłby Severus, gdyby nie otoczenie, w którym się wychował. Kiedy Tiara odesłała przyszłego nauczyciela eliksirów do Slytherinu, chłopcu nie pozostawiono wielkiego wyboru. Jego przyjaźń z Lily Evans nie miała szans na przetrwanie, a jedynym towarzystwem stali się miłośnicy czarnej magii. Snape nie posiadał skłonności do agresji, potrafił kochać, poświęcić się dla drugiej osoby, był niezwykle odważny i bystry. Dlaczego w takim razie Tiara postanowiła go zepsuć, wysłać na pożarcie takim typkom jak Avery czy Mucliber? Myślę, że nikt nie ma wątpliwości, iż to właśnie otoczenie stworzyło tego Severusa, którego poznaje Harry - niesympatycznego, czasami wręcz podłego, pozbawionego skrupułów. Oczywiście zapewne nawet w Hufflepuffie Snape nie należałby do osób urokliwych i wesołych, ale być może nie skończyłby jako zwolennik Czarnego Pana.


Niby racja, ale gdyby Snape nie trafił do Slytherinu mogłoby to zaburzyć całą fabułę. Dzięki temu, że stał się śmierciożercą mógł zostać szpiegiem Dumbleodore'a. Jego przyjaźń z Lily nie przetrwała, ale może to dobrze? Co jeśliby ich przyjaźń przerodziła się w coś więcej (ze strony Lily, bo jak wiadomo Snape od zawsze ją kochał)? Wyobraźcie sobie Snape'a jako ojca Harry'ego, który ginie broniąc żonę (Lily) i syna przed Voldemortem. No i co by było z Jamesem? Byłby nauczycielem eliksirów nienawidzącym Harry'ego za to, że jego ojciec odebrał mu ukochaną, a skrycie byłby szpiegiem Dumbledore'a wśród śmierciożerców? To aż brzmi absurdalnie.

Nie mogę się zgodzić do końca, że uczniowie nie mieli wyboru przy przydziale. Gdy Tiara chciała umieścić Harry'ego w Slytherinie (zapewne z powodu cech "odziedziczonych" po Voldemorcie) on poprosił ją, żeby tego nie robiła. No i Tiara umieściła go w Gryffindorze.
avatar
Prefix użytkownikaMickey21  dnia 22.10.2012 23:01
Krukoni, Puchoni i Gryfoni przyjaźnili się przecież więc atmosfera zła nie była. Moim zdaniem to jest świetny pomysł żeby tiara dzieliła uczniów Hogwartu do różnych domów.
avatar
Prefix użytkownikaSharingan  dnia 14.02.2013 13:38
Gdyby był tylko 1 dom nie mozna by organizować :
- meczy quidicha
- nie było by pucharu domów
- i w ogólnie to każdy dom ma swój charakter np. Gryfindor- mestwo i odwaga, Slytherin- przebiegłość i spryt itp.
avatar
Prefix użytkownikaUpadly Aniol  dnia 15.04.2014 01:39
No po coś te domy były. Jednak czy w dorosłym życiu coś się zmieniało ? Też mamy klasy humanistyczne, z profilem matematycznym itp., a tu o cechy charakteru to wszystko się rozbija, Nikt chyba nie twierdził, że Hogwart to szkoła idealna. Jednak chyba nie ma też co wszystkich na siłę wrzucać w jeden wir...
avatar
Prefix użytkownikaFinnigan  dnia 29.10.2014 21:53
Artykuł nawet nieźle ci wyszedł, te drobne błędy które na ogół popełniasz, to już nie jest warte opisywania, skoro wspomnieli o nich inni. Ładna forma tego artykułu, nie ma się o co przyczepić. Historia Tiary i to skąd, miała taką obiektywność w swojej ocenie, co do tego jak przydzielić ucznia do konkretnego domu, w końcu "przecież to czapka, co ona tam wie" jak stwierdził to Ron. Pogratulować ci materiału i wykonanej pracy.
avatar
Prefix użytkownikaKrnabrny  dnia 09.07.2015 15:41
Przeczytałem zarówno twój tekst i komentarze. Skłoniło mnie to do przemyśleń (krótkich, ale jednak) o idei tiary kierującej się naszymi wyborami. Sam Dumbledore w drugiej części powiedział mniej więcej, że świadczą o nas dokonywane wybory, ale...ja do dziś nie mam silnego charakteru. Spora część ludzi robi noworoczne postanowienia czy z początkiem nowego roku szkolnego postanawia, że teraz będzie lepiej, ale dużej grupie nie wychodzi...Więc taki jedenastolatek, podatny jeszcze na wpływy, którego autorytetem są rodzice i nauczyciele nawet gdy się mylą i na stereotypy (nie wszyscy jedenastolatkowie tacy są) może coś wybrać, a potem nie mieć dość siły woli by to wcielić w czyn, więc nie wpasować w środowisko. Oczywiście nie wiadomo jak bardzo wiążące są dla tiary nasze wybory - w końcu Neville chciał trafić do Huffu, ale ostatecznie przydzieliła go do Gryffindoru. Pomijając, że nasz charakter jest złożony, a w Hogwarcie jest dużo nauki więc np gryfoni raczej na każdym kroku nie pokazywali odwagi, często zmęczeni zakuwaniem, pewnie często mieli dość, pokazywali też swoje inne cechy. Co do szufladkowania ważną rolę odgrywali też gogowie - Snape faworyzujący Slyth to przykład skrajny, ale McGonagall...niby bardziej sprawiedliwa, ale czy zawsze karała tak samo czy Slythowi nie zabierała więcej punktów? Możemy tylko gdybać...Kolejnym przykładem "pupilkowania" jest okres gdy przed którymś meczem Quidża w któreś tam części (nie pamiętam, może chodzić o mecz finałowy w WA) jest napisane, że nauczyciele podsycali swoje drużyny do zwycięstwa. Nie wychowawcze wpajanie, że nie liczy się fair play, że bezpieczeństwo, że zabawa tylko masz wygrać. W ten sposób też się kształtowali, mogło to przynieść wspaniałych graczy jak i ....trupy. Ogólnie Hogwart często był mało wychowawczy, ale to nie na komentarz...Zachęciłaś mnie do krótkich własnych przemyśleń, generalnie świetny artykuł Al.
avatar
Prefix użytkownikabatalion_88  dnia 16.08.2015 22:13
Tiara była jak najbardziej potrzebna, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Oczywiście mogła się mylić, ale patrzyła przede wszystkim na cechy charakteru, usposobienie, predyspozycje. Pomyłki się zdarzały, chociaż czy ja wiem... Glizdogon poszedł w swoją stronę, nikt mu nie kazał. Bardzo długi i wyczerpujący artykuł. Zasługuje na W.
avatar
Prefix użytkownikaAdersYooo  dnia 28.04.2018 17:13
Też uważam, że tiara przydziału była potrzebna. Według mnie, to ona nie tylko patrzyła na nasze obecne życie, ale również na przyszłe, co możemy osiągnąć przez trafienie do danego domu. Kolejną osobą nad którą można by się zastanawiać jest Hermiona, dlaczego nie Ravenclaw itp. Jednak nie dla mnie takie przemyślenia, zostawiam to innym. Podoba mi się ruchome zdjęcie tiary.

#karczma2018
avatar
Prefix użytkownikaBumSzakalaka  dnia 01.10.2018 22:17
Tiara przydziału widziała nasze przyszłe życie, więc z pewnością mogła nas przydzielić do odpowiedniego domu, wiedząc jakie cechy się w nas wykształcą.
Odwołując się do przytoczonej odwagi, to np. taki Peter Pettigrew nie był w ogóle odważny, ale później tą odwagę pokazał (w dość specyficzny sposób, ale jednak).
Tiara jest potrzebna w szkole, ponieważ, tak jak wspominałaś na początku artykułu, zawsze jest jakiś podział ze względu na coś.
Powiem tak, wielokrotnie spotykałam się z pytaniami "Czy ktoś się głęboko zastanawiał gdy to pisał?". Odpowiedź jest prosta. Niektóre aspekty powieści rzeczywiście są dogłębnie przemyślane i zaplanowane. A cała reszta jest po prostu wymyślona, a my niepotrzebnie to analizujemy xD
avatar
Prefix użytkownikaLivka  dnia 02.10.2018 15:33
Ja również uważam, że tiara było potrzebna, chociaż nie zgodzę się z poprzednim komentarzem, że np Glizdogon był odważny.
Peter był Hatstallem, co oznaczało, że tiara bardzo długo zastanawiała się gdzie go przydzielić. A wahała się również nad Slytherinem. Uważam, że odstatecznie dostał się do Gryffindoru, bo o to poprosił. Moim zdaniem również tiara widziała przyszłość, ale nie jak jasnowidz, ale bardziej na zasadzie co może być jeśli dokonasz takiego, a takiego wyboru.
Oczywiście to jedynie moje przypuszczenia, ale akurat przykład Petera jest złym przykładem.
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 02.10.2018 17:19
Pozwólcie, że odniosę się do waszych komentarzy. W końcu to mój artykuł i chociaż napisałam go... ekhm... 6 lat temu, to muszę go bronić do ostatniej kropli krwi haha

Przede wszystkim - to, że tiara widziała przyszłość, nie ma znaczenia. Przewidywanie przyszłości, a jej kreowanie to dwie różne sprawy. Bo to tak, jakby wzięła jakieś dziecko, miała wizję, że zostanie terrorystą i oddała je Talibom. I teraz, czy to moja wina, że później ten człowiek będzie zabijał? Generalnie widziałam przyszłość, więc wiedziałam, że skończy tak, a nie inaczej. Nie zmienia to faktu, że sama do takiej przyszłości doprowadziłam.

Nie uważam też, że ta konkretnie tiara popełniła błąd, a inna byłaby spoko. Jestem w ogóle przeciwna dzieleniu dzieci na podstawie tak dziwnych kryteriów.

No i zgadzam się, że tylko niektóre aspekty są przemyślane. Ale to nie powinno nam przeszkadzać ich analizować :D
avatar
Prefix użytkownikaania919  dnia 02.10.2018 21:03
Okej... moim zdaniem nawet magia ma swoje ograniczenia. Nie można przewidzieć, jaki ktoś będzie w przyszłości z prostego powodu - jest to skutek często losowych wypadków.
tiara według mnie nie przewiduje jaki kto będzie w przyszłości tylko widzi cechy, które jeszcze nie są widoczne. I jak to powiedział Dumbledore to od nas zależy kim się staniemy. Możemy wykorzystać szansę jak Neville albo mimo wszystko pójść złą drogą jak Glizdogon.
Wadą tiary faktycznie jest to, że nie możemy zmienić domu i przez lata jesteśmy skazani na ludzi z danego domu (wspólne dormitorium, wspólny stół w wielkiej sali). I taki ślizgon jest zmuszany do przebywania z ludźmi, którzy mają na niego zły wpływ. Może im nie ulec, ale musi ich znosić.

Artykuł jest bardzo dobry, wnikliwie przeanalizowałaś działania tiary, spodziewałam się słabszych argumentów i jestem mile zaskoczona dokładnością z jaką przeanalizoeałaś temat. Czytało się bardzo dobrze, tekst jest przejrzysty.
avatar
Prefix użytkownikaAneta02  dnia 04.10.2018 17:16
Artykuł bardzo dobry, przyjemnie i ciekawie się go czytało. Oprawa graficzna całkiem dobra, choć może przydałby się jeszcze jakiś gif, albo zdjęcie Grin
Co do samej Tiary Przydziału, według mnie była potrzebna. Może i całkiem niesprawiedliwie przydzielała uczniów do danych domów, ale była magiczna i tajemnicza - nie wiadomo, jakie miała moce i możliwości. Może powinnam przypomnieć ogólną ideę tiary, a raczej jej właściciela oraz wspólników. Gryffindor, Hufflepuff, Ravenclaw i Slytherin założyli Hogwart i wybierali sobie uczniów, ale skoro kiedyś musieli umrzeć, Godryk zaczarował Tiarę. W średniowieczu, już rzeczywistym, bywało tak, że mistrzowie wybierali swoich czeladników itp., a Hogwart został założony w tej epoce, więc... Według mnie podział powinien być, choćby miał i kształtować charaktery w odpowiedni dla domów sposób Grin
avatar
Prefix użytkownikaScarllet  dnia 06.10.2018 13:11
Dobry artykuł, na prawdy dobry. Myślę, że otworzyłaś mi na tą sprawę szerzej oczy. Chociaż zgadzam się również z Anetą, że Tiara mimo wszystko była potrzebna chociażby dla zachowania tej magii w szkole. Ale mimo wszystko podział dzieci.. tak na prawdę jeszcze nic nie wiedzących o życiu i sobie dzieci na ich cechy charakteru było lekko bez sensu. A przykład Severusa pasuje tu idealnie. Tak więc artykuł jest na prawdę w porządku i dobrze mi się go czytało.
avatar
Prefix użytkownikaRoksolana Delakur  dnia 07.10.2018 12:01
Baaardzo długi artykuł z duuużą ilością tekstu. Moje lenistwo jakoś przez niego przebrnęło i teraz uważam, że inaczej nie dało się przedstawić tej teorii niż właśnie w taki sposób. O tym, że Hogwart nie był idealną szkołą wiemy chyba wszyscy, od dawna. No bo wiecie, potworki, bazyliszki i takie tam. Nie wiem do końca jak działała Tiara, znaczy teraz już mniej więcej wiem, ale z tego co mi się wydaje, to na przykład w przypadku Nevilla dała go do Gryfonów, bo wiedziała że gdzieś tam w środku jest odważny. Niemniej jednak, zgadzam się z tym, że i tak i tak w otoczeniu osób, które są takie same, my też się tacy stajemy. Co do Pittera, masz kompletną rację, że nie powinien się tam znaleźć, chociaż nie wiem, może Tiara miała jakiś ukryty cel... W każdym razie jej nie wyszło. No ogólnie artykuł megaaa ciekawy, spójny, ładny i mądry.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny - Błąd
Nie możesz oceniać artykułu póki go nie skomentujesz.
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Niezwyciężony mag
20.10.2018 02:54
Livka, dobranoc :D

P.S. Miłego szlabanu. Marcusa nie będzie Przepraszam

Rehabilitant
20.10.2018 02:51
Marcus Clinton, to dobranoc ^^

Niezwyciężony mag
20.10.2018 02:50
Livka, bo wróciłem z pracy przed 30 minutami

Niezwyciężony mag
20.10.2018 02:50
Chyba idę spać, bo za 10 godzin i 10 minut znowu muszę być w pracy Śmiech

Rehabilitant
20.10.2018 02:48
Marcus Clinton, tyle wystarczy mi wiedzieć ^^

Czemu nie śpisz?

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 55776 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 42323 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41046 punktów.

4) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 33344 punktów.

5) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 32523 punktów.

6) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

7) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 30666 punktów.

8) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 29819 punktów.

9) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 29260 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.15