Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Przedstawiamy Wam dziewiętnasty już numer Proroka Niecodziennego, który tworzony był przez: Mikas...
>> Czytaj Więcej

Cztery wątki pominię...

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Artykuł jest tłumaczeniem tekstu zamieszczonego w serwisie MuggleNet.
>> Czytaj Więcej

Niepozorni bohaterow...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Livka

Lily Potter zmarła na długo przed tym, zanim zaczęliśmy swoją przygodę z Harrym, a jednak nie tru...
>> Czytaj Więcej

RECENZJA Fantastyczn...

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Recenzja filmu Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda.
>> Czytaj Więcej

Decyzje o życiu i śm...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Livka

Wielu z nas cierpi przy śmierci fikcyjnego bohatera, co najmniej jakby był to odległy znajomy. Po...
>> Czytaj Więcej

Czy jesteś prawdziwy...

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Sprawdź swoją wiedzę w teście.
>> Czytaj Więcej

Hogwart

Kategoria: Hogwart
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

Hogwart to jedna z największych szkół Magii i Czarodziejstwa. Uczelnia kształcąca młodych czarodz...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Miasto jest peł...

Tytuł: Miasto jest pełne. 6. Las
Seria: Miasto jest pełne
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Jack i Emma udają się do miasteczka Pitmeddem, gdzie znajduje się jedna z osad starego plemienia....
>> Czytaj Więcej

[NZ][ CZEMU UCIEKAS...

Tytuł: [ CZEMU UCIEKASZ, WENDY? ]
Seria: To tylko szlaban!
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

seria publikowana również na wattpadzie pod tą samą nazwą, konto: @poruta_
>> Czytaj Więcej

[NZ]Zakazane praktyki

Tytuł: Zakazane praktyki
Seria: Dziewczyna z porcelany
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaAlette

Nie miał za grosz zaufania do polityków&#8230; a politykom, którzy kiedyś pracowali jako łowcy cz...
>> Czytaj Więcej

Sheila

Tytuł: Sheila
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

Ona też była jego przyjaciółką...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Pocałunek

Tytuł: Pocałunek
Seria: Huncwotckie rymy
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaNquus

Kolejny wiersz z serii ;)
>> Czytaj Więcej

[NZ]2. Kremowe piwo

Tytuł: 2. Kremowe piwo
Seria: Gdyby wszystko było takie proste
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

(...)Upić się kremowym piwem! Osiągnięcie życia.(...)
>> Czytaj Więcej

Halloween śmier...

Tytuł: Halloween śmierciożerców
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaania919

Opowiadanie napisane na konkurs halloweenowy i nieco rozwinięte. To moja pierwsza miniaturka, zap...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 38
Administratorzy online: 1
Aktualnie online: 4 osoby
Prefix użytkownikaBumSzakalaka (Wielki mag)
Prefix użytkownikaLilyatte (Łowca czarnoksiężników)
Prefix użytkownikaRue Riddle (Śmierciożerca)
Prefix użytkownikafuerte (Pan Śmierci)
Łącznie na portalu jest
43,020 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 216
Było: 20.06.2018 14:06:28
Napisanych artykułów: 1,017
Dodanych newsów: 9,516
Zdjęć w galerii: 20,476
Tematów na forum: 3,472
Postów na forum: 310,536
Komentarzy do materiałów: 216,089
Rozdanych pochwał: 3,104
Wlepionych ostrzeżeń: 4,136
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 3875
uczniów: 3061
Hufflepuff
Punktów: 3661
uczniów: 2887
Ravenclaw
Punktów: 5640
uczniów: 3780
Slytherin
Punktów: 1476
uczniów: 3048

Ankieta
Jak podobał Ci się film "Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda"?

Był fantastyczny jak zwierzęta w tytule
34% [24 głosy]

Jestem usatysfakcjonowany. Poleciłbym ten film nawet mugolom
29% [20 głosów]

Liczyłem, że będę jarać się jak Hogwart w 1998 r., ale skończyło się na podpalonej szacie Snape'a - niby się zapaliło, ale kiełbaski by się na tym nie usmażyło
19% [13 głosy]

Dobrze mi się spało. Na Historii Magii zawsze się dobrze śpi
0% [0 głosów]

Co to miało być? Zbrodnią Grindenwalda jest wyłudzanie pieniędzy za bilet na to COŚ
4% [3 głosy]

Nie zamierzam oglądać filmu w kinie; poczekam, aż film będzie dostępny na DVD
10% [7 głosów]

Fantastyczne Zwierzęta? Nie będę tego oglądać, to sztuczne podtrzymywanie przy życiu umierającego świata dla kilku galeonów. Czas odłączyć respirator
4% [3 głosy]

Ogółem głosów: 70
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 17.11.18

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[PN]Liliana Williams ostatnio widziano 16.12.2018 o godzinie 13:37 w Błonia
Ravenclaw[P]Spike Rees ostatnio widziano 16.12.2018 o godzinie 10:52 w Herbaciarnia pani Puddifoot
GryffindorLiv O'Sullivan ostatnio widziano 16.12.2018 o godzinie 02:46 w Pokój Życzeń
GryffindorSeamus Finnigan ostatnio widziano 16.12.2018 o godzinie 01:33 w Gospoda pod świńskim łbem
Hufflepuff[PN]Liliana Williams ostatnio widziano 15.12.2018 o godzinie 23:57 w Pub pod Trzema Miotłami
GryffindorLiv O'Sullivan ostatnio widziano 15.12.2018 o godzinie 23:54 w Pokój Życzeń
[NZ] Ścieżka miłości usłana trupami...
Brytyjski auror, wraz z nowym partnerem rozpoczyna śledztwo w sprawie zabójstwa znanej wróżki
Autor: Prefix użytkownikaKrnabrny
Gatunek: Kryminał
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 963 razy.
Rozdziały: [1], [2].
Nieco zbyt późne ocalenie
Postępowanie dyscyplinarne wobec aurora zostaje zakończone, dzięki czemu może on zacząć nową sprawę.

Młody mężczyzna siedział w rogu pubu, powoli opróżniając kufel z piwem. Avada o tej porze była pusta, dlatego wybrał akurat to miejsce. Swojego mieszkania miał dość, zresztą co mógłby tam robić? Gdyby chociaż posiadał towarzystwo... Szczerze mówiąc, na to ostatnie nie mógł narzekać. Od niedawna, gdzie nie poszedł, ktoś go zaczepiał albo szybko się oddalał. Szepty też były wszechobecne. Czuł zmęczenie całą sytuacją, choć raczej nie dawał się wyprowadzać z równowagi. Na ewentualne komentarze czy pytania często odpowiadał ironią, być może niepotrzebnie podgrzewając kociołek bzdur i plot. Oczywiście za rozgłoszeniem wszystkiego stał jakiś "kolega" z ministerstwa, to było pewne jak samospalenie feniksa. Upijając kolejny łyk, David dostrzegł coś zaskakującego. Między kwadratowymi stolikami rozmieszczonymi nieco niedbale wzdłuż ścian, których pokrycie całkiem nieźle imitowało ciemną cegłę, przelatywała sowa. Ładna płomykówka zrzuciła list na głowę czarodzieja i odleciała odprowadzana krytycznym wzrokiem pracownika. Postawny barman chyba niezbyt dobrze tolerował ptaki w swoim lokalu. Mimo to nie zgromił jedynego w tym momencie klienta, zamiast tego powrócił do czyszczenia szklanego kufla, który stał na sporym kontuarze, kilka centymetrów od butelek z drogimi winami. Te ostatnie nie zostały przeznaczone na sprzedaż, miały podobno budować renomę knajpy. David podejrzewał, że obsługa czasem sama korzysta z tych trunków, ale to w sumie nie jego sprawa. Ostrożnie otworzył korespondencję, którą właśnie otrzymał:

Szanowny Panie Malcolm,

Informujemy, że dnia 23 lutego 2018 roku Zgromadzenie Ogólne Wizengamotu w porozumieniu z szefem Biura Aurorów zakończyło toczoną przeciw Panu sprawę i postanowiło

Oczyścić Pana z zarzutów wpływania na świadków i używania nielegalnych metod w śledztwie przeciwko Emily Sleven i jednocześnie bezzwłocznie przywrócić Panu Prawo do czynnego wykonywania obowiązków aurora.

Z poważaniem.
Ralph Green
Przewodniczący Zgromadzenia Ogólnego Wizengamotu


Kolejna taka wiadomość, już dawno stracił satysfakcję z tych rozstrzygnięć. To żałosne jak bardzo na poważnie biorą oskarżenia tych wszystkich mend magicznego świata. Davis westchnął głucho, a chowając kopertę, zauważył, że ze środka wychyla się jeszcze jeden skrawek pergaminu.

Trup, Queen Street 17, twój nowy partner będzie czekał. Powodzenia.


Łowcę czarnoksiężników czekało kolejne wyzwanie. Szybko wyjął sakiewkę, zostawił na stole odpowiednią kwotę i wyszedł. W powietrzu czuć było jeszcze niedawne opady, a niewielka mugolska uliczka wyglądała na opuszczoną. David wiedział, że tutejsi mieszkańcy raczej nie siedzą w pracy. Ciągle podpici i śmierdzący drobni kombinatorzy, złodzieje i narkomani bez marzeń całymi dniami zbierali złom albo polowali na co rusz to nowe ofiary. Czarodzieje często otwierali knajpy w takich dzielnicach. Nawet jeśli ktoś przechylił trochę za dużo kieliszków i mu odjebało, nie było sprawy, bowiem pijaków i ordynarnych cwaniaczków nikt nie traktował poważnie. Ministerstwo miało czas na wysłanie amnezjatorów, winny najczęściej dostawał grzywnę i po problemie. Gdyby Malcolm równie skutecznie wypełniał swoje zadania, już dawno byłby gwiazdą Londynu. Bywało różnie, wiele dochodzeń stało w miejscu. Jak będzie tym razem? Mężczyzna zaczął grzebać po kieszeniach, a po chwili wyciągnął Baroneta - niewielką, okrągłą blaszkę. Na awersie było godło Londynu przekreślone dwoma różdżkami. Pomysł na wykonanie niezbyt kreatywny, ale Davidowi Baronety się podobały. Szefowie każdego z wydziałów zaopatrzyli w nie swoich pracowników, szczególne znaczenie miało to dla śledczych. Aurorzy i cała reszta ekipy, bez której nie schwytano by żadnego złoczyńcy, posiadali w zasadzie wolną licencję na świstokliki, służące do podróży służbowych. Oczywiście, góra zawsze podejrzewała przekręt, więc musieli pisać raporty. Jedynym obostrzeniem było to, że byli zobligowani korzystać z oznaczonych Baronetów, nie mogli używać śmieci ani innych przedmiotów. Powód był prosty - w ten sposób nie zacierano śladów, ustalenie jakiego rodzaju magii używał sprawca robiło się łatwiejsze.

- Portus! - mruknął nasz bohater, a po chwili poczuł mocne szarpnięcie w okolicach pępka.

Po chwili auror stał w niewielkiej alejce przyglądając się pięknej, starej rezydencji, na którą nigdy nie mógłby sobie pozwolić. W zasadzie nie to stanowiło problem, nie gustował w takich dworach. Davida trapiło jednak co innego, już na wstępie popełnił niedopatrzenie. Quen Street, jak mógł nie skojarzyć tego adresu? Nic go nie usprawiedliwiało: nawet to, że Emily Sleckey, szerzej znana jako piękna Daphne, przez większość była postrzegana jako wariatka, której miejsce jest na oddziale zamkniętym św Munga. Ogólnie, wiara wróżbom nie była w obecnych czasach popularna, powodów znalazłoby się kilka: szanowani i najbardziej zdolni czarodzieje coraz częściej w ślad za profesor McGonagall dystansowali się od wróżbiarstwa jako dziedziny magii, rzeczywistość robiła się coraz bardziej mroczna... Malcolm z obawą patrzył w przyszłość. Kiedyś ludzie drżeli ze strachu przed Lordem Voldemortem. Dziś liczba zabójstw może nie była tak duża, jednak i tak porażała. Nie stała za tym jakaś konkretna osoba, przedstawiciele różnych stanów i statusu popełniali morderstwa - pod wpływem szału, w trakcie pijackiej burdy, dla zyskania testamentu. Posiadacze różdżek w niczym nie byli lepsi od spawaczy, hydraulików i rzeszy innych, którzy na wieść o lataniu na miotle, popukaliby się w czoło. Nic dziwnego, że przeciętny czarodziej wolał nie ufać koszmarnym proroctwom, na bazie których wielu oszustów chciało mieć swoje pięć minut w Czarownicy czy innym szmatławcu. Czyżby tym razem sprawcą także był ktoś niezadowolony z tego, co usłyszał? Takie przypadki już się zdarzały. Nie dowie się, dopóki nie wejdzie, zatem śmiało ruszył ku furtce. Przy wejściu minął czarodziejski patrol, dwóch znudzonych facetów w karmazynowych szatach, którzy zabezpieczali miejsce zdarzenia. Na co dzień ścigali nielegalnych handlarzy, zajmowali się mniejszej wagi wypadkami ujawnienia magii, kraksami miotlarskimi i interweniowali podczas wypadków związanych z teleportacją bez licencji. Chyba nikt nie widział, aby kiedykolwiek byli zadowoleni. W sumie nie ma się co dziwić, częste szarpanie się z elementem, który na dodatek przesadził z miksturą rozweselającą, nie należało do kariery marzeń. Jeśli dodać do tego, że byli to pracownicy, delikatniej mówiąc, nie najlepiej edukowani... Malcolm nawet nie zauważył, gdy dotarł do sypialni, gdzie kręcił się patolog, technicy i... Jasper Brown.
- Od dzisiaj pracujemy razem - rzucił Jasper, wyciągając dłoń na przywitanie. Davidowi się to nie spodobało; z Jasperem znali się z Hogwartu, byli na jednym roku. Brown był raczej odtrącanym od grupy odludkiem, wielu zazdrościło mu umiejętności z zakresu Obrony Przed Czarną Magią. Mimo to Malcolm nie uważał, aby jego nowy współpracownik mógł się sprawdzić - śledczy to nie tylko talent, ale też charakter. Postanowił jednak dać rówieśnikowi szansę - w końcu odkąd się ostatni raz widzieli mogło zajść wiele zmian. Ciekawe, jakie wiatry u licha nosiły przez te lata Browna?
- Co wiemy? - zapytał krótko David, starając się skupić na ofierze.
- Nieboszczka to Annabell Sleckey, córka Pięknej Daphne. Też parała się wróżbiarstwem, chociaż była mniej znana niż matka. Kilka razy jej widzenia dotyczyły śledztw naszego biura, pomagałem je weryfikować - zaczął patolog, krepy, łysiejący i najlepszy na wyspach.
- I co, mistrzu? Sprawdziły się? - z lekkim rozbawieniem zapytał Malcolm.
- Jasne, jak sam sobie powiedziałem, że tylko tracę czas, od razu przewidziałem poprawnie. Ma się to wewnętrzne oko - zaśmiał się.
- Może powinieneś zmienić profesję i zostać bogatym jasnowidzem? - podpuścił go David, podchodząc do umarłej. Młoda dziewczyna w kusej, błękitnej koszuli nocnej leżała na boku z zamkniętymi oczami. Nogi miała podkurczone, pod głową poduszkę - gdyby nie nienaturalna bladość ciała oraz siność dłoni, a także stóp, przeciętna osoba mogłaby pomyśleć, że denatka zwyczajnie baluje w krainie Morfeusza.
- A co? Kasę chcesz pożyczać? - zapytał z ironią specjalista od zmarłych.
- Jakby było od kogo - obruszył się David, a po chwili dodał bardziej merytorycznie - przyczyna zgonu?
- Na pewno nie zaklęcie, stawiałbym na eliksir. To by wskazywało albo na samobójstwo - młoda wypija, kładzie się i schodzi. Przy czym nie pozostawiła listu pożegnalnego. Brak urazów, zatem ewentualnie ktoś podał jej coś na tym łóżku, może się słabiej czuła, nie wiem i ułożył ciało. Ewentualnie skorzystano z eliksiru, który działa po odpowiednim czasie, nieświadoma wypiła, poszła spać i... Konkretniej się wypowiem jakoś po lunchu. A propos, nie wiem ile godzin temu nastąpił zgon, na pewno mniej niż dwanaście.
- Nie zapominaj też...
- Tak wiem! - przerwał patolog - Muszę zabezpieczyć wszystkie substancje i ciecze z tego domu, które mogłyby służyć sprawcy.
To był delikatny punkt Jamesa. Zawsze nerwowo reagował gdy ktoś, choćby bez złych intencji, przypominał mu o czymś czy broń boże podważał jego kompetencje. Z tego powodu bywał przez niektórych infantylnie nazywany panem "Wiemcorobię."
- Zapewne nie ma żadnych śladów jak sprawca się tu dostał, biorąc pod uwagę ile osób przewija się przez gabinety wróżek? - do dyskusji włączył się Jasper.
- Na pierwszy rzut oka nic, będę badał, ale wątpię, abym coś odnalazł.
- To może teraz pogadamy z piękną Daphne? - zaproponował Jasper z nadzieją na szybkie zakończenie tego przesłuchania. - Siedzi w pokoju obok, z kimś z patrolu.
- Niech będzie - przytaknął David, zadowolony, że jednak świeżak wykazuje jakąś inicjatywę i nie stoi jak kołek, czego mógłby się spodziewać. Oczywiście na razie wykonywali tylko standardowe części procedury, jednak musieli to odbębnić. Szczerze wątpił czy rozmowa z Emily cokolwiek posunie do przodu. Tacy jak ona rzadko gadają z sensem.

Postać kobiety jakby potwierdzała obawy detektywa. Piękna Daphne kołysała się na kanapie nucąc ludową piosenkę. Co prawda ludzie różnie podchodzili do tragedii, nie istniały reakcje lepsze czy gorsze. Mimo to nadmierna teatralność i paplanina jaką się spodziewali usłyszeć nie sprzyjała ich celowi.
- Dzień dobry - zaczął wreszcie David, starając się wyrwać wieszczkę z transu. - David Malcolm, Jasper Brown, Biuro Aurorów. Bardzo nam przykro.
- Obaj nie znacie prawdy, nie jesteście godni. - Matka zabitej znienacka poderwała się niemal krzycząc i jęcząc. David stwierdził, że na poziomie szkolnego przedstawienia byłaby całkiem dobrą aktorką. Pora przerwać ten lichy koncert, niestety będzie gorzej niż przypuszczał - babę nieźle wcięło. Dziwaczka i kuchenna sherry, którą dało się wyczuć to niedobre połączenie. Na szczęście pierwszy przemówił Jasper.
- Zdajemy sobie sprawę, że nawet trochę nie zbliżymy się do tego, co pani w tej chwili przeżywa i naprawdę współczujemy, jednak możemy obiecać, że zrobimy wszystko, aby wyjaśnić tę tragedię. Czy pomoże nam pani udzielając kilku informacji? - poprosił łagodnie. David obdarzył go spojrzeniem, zastanawiając się, czy nowy kompan naprawdę czuje jakiś rodzaj empatii w stosunku do tej kobiety. Oczywiste było, że musieli jakoś próbować zdobyć jej zaufanie. Obywatele z natury mało mówili przedstawicielom władz, do których oni w pewnym sensie należeli. A już zwłaszcza w oficjalnych rozmowach.
- To pani znalazła ciało? - zaczął David, uważnie patrząc na twarz tej barwnej persony. Oczywiście musieli wypytać sąsiadów czy często daje w palnik. Czasami ludzie korzystali z win i innych procentów, by się w ten sposób bronić. Różne naturalne reakcje czy dziwniejsze wypowiedzi często usiłowano tłumaczyć alkoholem czy substancjami uspokajającymi.
- Tak.
- W jakich okolicznościach? - kontynuował Jasper, a samonotujące pióro protokołowało każde słowo.
- Ja... ja wróciłam od Hoppie Taylor, mojej prawdziwej bratniej duszy na tym smutnym, egzystencjalnym okręcie i ona... leżała w łóżku. Zajrzałam, bo to do niej niepodobne. Jej dar był zbyt cenny, by wylegiwała w pościeli zamiast wykorzystać to, co los dla niej przeznaczył - zakończyła bądź co bądź dziwną uwagą.
- W jakim celu odwiedziła pani Hoppie Taylor? - kolejne pytania były krótkie i konkretne, mieli nadzieję, że to wystarczy aby uzyskać w miarę racjonalne odpowiedzi. David zdawał sobie sprawę, że sposób, w jaki prowadzą to rozpytanie, nie najlepiej o nich świadczy. Powinni uszanować ból po stracie córki, nawet gdy sytuacja ta dotknęła... dość ekscentryczną osobę. Mimo to, w Emily było coś tak teatralnego, sztucznego i żałosnego zarazem, że mężczyzna chciał ją jak najszybciej opuścić.
- Miałam jej pomóc w interpretacji pewnego układu z fusów, poprosiła mnie przez patronusa. Ona była bardzo podekscytowana, mówiła, że to wielka rzecz dla ludzkości. Tak, ta dziewczyna ma prawdziwe błogosławieństwo najwyższego, będzie o niej jeszcze...
- Tak, tak, na pewno ma pani rację. Czy wchodząc do domu, widziała pani coś niecodziennego? - tym razem konieczność wejścia w zdanie przypadła Jasperowi.
- Zwłoki córki uważam za dość niezwykłe, nawet biorąc pod uwagę to, co ukazuje mi się w otchłaniach kryształowej kuli, jakby pan nie zdawał sobie sprawy. Męczycie mnie, którą dopadł zgubny wpływ Saturna.
- Nie chcemy, żeby to tak wyglądało. Proszę przyjąć do wiadomości, że w związku z tym, co się stało, obowiązują nas pewne procedury, a ze względu na szacunek do żałoby, nie chcielibyśmy nachodzić rodziny więcej razy niż to konieczne. Kiedy po raz ostatni widziała pani córkę żywą?
- Dziś rano - odpowiedziała zdawkowo sugerując, że jest urażona ich działaniami.
- Ile godzin temu? - zapytał David próbując uściślić cokolwiek w zakresie godziny zabójstwa.
- Po dziewiątej wyszłam coś zjeść, spotkałyśmy się w jadalni, a następnie obie siedziałyśmy w swoich pokojach.
- Nie pokłóciłyście się, nie mówiła ostatnio o żadnych problemach?
- Nie - używała coraz bardziej lakonicznych form, jakby też szybko chciała dobrnąć do końca.
- Może zaczęła się zachowywać jakoś inaczej, dostawała dziwne listy? - David starał się podrążyć temat, ale w odpowiedzi otrzymał jedynie przeczące kiwanie głową. Dobre i to...
- Ma pani gdzieś spis...
- Osób które korzystały z jej umiejętności? - dokończył Jasper.
- Wewnętrzne oko nie działa na czas, nie da się ustalić, że tego obsługujemy od ósmej do za piętnaście, a kolejny kwadrans na innego! - żachnęła się wyraźnie zagniewana. Wystarczyło im jak na razie. Spokojnie się pożegnali i opuścili posesję. Wreszcie. Na końcu David zdał sobie sprawę, że Piękna Daphne tak naprawdę mało powiedziała im o swoim dziecku, które właśnie straciła... Czy ona je kochała?

Komentarze
avatar
Angelina Johnson  dnia 24.04.2018 17:52
Początek mnie dosyć mocno znużył. Miałam dosyć tych niepotrzebnych szczegółów, sztucznie wydłużających zdania. Opisy są ważne, ale należy je tworzyć umiejętnie. Tutaj miałam przesyt informacji o tym, w którym miejscu dokładnie stał kufel i jakie było pokrycie ścian, pod którymi stały kwadratowe stoły czy coś tam. Bałam się, że tak już będzie do końca.

Myliłam się ;)

Od trochę wcześniej niż połowy zaczyna się robić naprawdę ciekawie. Szybko zapomniałam o falstarcie i czytałam z rosnącym zainteresowaniem. Krnabrny stworzył takiego typowego glinę, ale jak na razie nie jest on przesadzony w żadną stronę, co wcale nie jest takie łatwe do zrobienia! Poza tym bardzo podoba mi się ten brudny, zwyczajny świat czarodziejów, wśród których, jak wśród mugoli, panuje korupcja, morderstwa, pijaństwo, ogólnie smród i nic ciekawego. Fajnie.

Ciekawa też wydaje się być teatralna (a może właśnie niedoceniania?) Daphne, której nadano tutaj ksywkę pasującą do typowego kryminału. Sama śmierć jej córki na razie nie wydaje mi się szczególnie zdawkowa, ale podejrzewam, że wszystko się jeszcze rozkręci.

Plusem jest również wsadzenie czytelnika w tak naprawdę środek powieści. Nie wiem do końca o co chodzi z tymi listami i oskarżeniem głównego bohatera (choć możemy się domyślać), nie znamy też pozostałych postaci, które detektyw zna, ale za wiele nam o nich nie mówi. Podoba mi się taki zabieg w kryminałach, sprawia, że cała sprawa staje się jeszcze bardziej zagmatwana.

Krnabrny, dobra robota! Tak trzymać! Popracuj tylko nad opisami, przecinkami (!) i zapisem dialogów (a konkretnie o stawianiu czasem kropek na ich końcach).
avatar
PaulaSmith  dnia 24.04.2018 18:01
Czytało się nieźle, jeśli chodzi o język, chociaż totalnie nie znajduję uzasadnienia i powodu, by znalazło się tam to jedno przekleństwo. Przeszkodziło mi takie dziwne wtrącenie "mrunknął nasz bohater", jakoś takie nienaturalne.

Co do samej historii. Ogólnie lubię kryminały, ale kiepski detektyw z tego Davida skoro nim znalazł się na miejscu zbrodni czynił jakieś domysły. Najpierw fakty, potem można sobie dorabiać historię. To mnie najbardziej uderzyło.

No i traktowanie, z góry partnera, o którym nic nie wie. Może pracował w amerykańskim wydziale śledczym i wcale nie.jest takim świeżakiem, skoro są w tym samym wieku?

To tyle ode mnie na gorąco. Mam nadzieję, że rozkręcisz się ;)
avatar
Prefix użytkownikaKlaudia Lind  dnia 24.04.2018 19:00
Na początku muszę pochwalić twój język, który idealnie dopasowuje się do gatunku tego ff. Zdania, wypowiedzi bohaterów są przemyślane i łatwo można się wczuć w sytuację. Glina mówi jak glina, wróżka jak wróżka, a całość jest napisana w bardzo kryminalnym klimacie.
Właśnie najbardziej podoba mi się ten policyjny żargon i poczucie humoru.
Na ten moment niewiele się dzieje, jest dosyć zwyczajnie jeśli chodzi o charakter akcji, mimo to jestem ciekawa dalszej części:D
avatar
Prefix użytkownikaAneta02  dnia 24.04.2018 19:36
Podoba mi się ta historia. Początkowo faktycznie troszkę przunudzało, ale potem wszystko było perfekcyjnie Hug Ostatnio zostałam przez kogoś przekonana do kryminałów i się z tego faktu cieszę, bo widząc gatunek, w jakiej umieściłeś ff, jeszcze kiedyś bym nawet nie zajrzała, więc bym bardzo żałowała Eyebrows
Jestem zachwycona tymi wszystkimi opisami. Normalnie mnie nudzą (choć Tolkiena przetrwałam), ale teraz dodały uroku i magii temu ff Wrozka
Z chęcią przeczytam kolejną część, więc mam nadzieję, że pojawi się dostatecznie szybko :D
avatar
Prefix użytkownikagordian119  dnia 25.04.2018 17:11
Naprawdę nie spodziewałem się po Tobie, że potrafisz tak dobrze pisać :D Znaczy... po prostu nie widziałem wcześniej nic innego co napisałeś, więc jestem uraczony :D Nie zgodzę się z tym, żebyś przynudzał. Jak dla mnie to opisy właśnie budują historię, jeżeli chcemy napisać historię samymi dialogami, to właśnie w tych dialogach opisy są zawarte, albo po prostu opowieść jest beznadziejna. W każdym razie mi się to bardzo podobało i czekam na dalsze części ;)
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 27.04.2018 21:47
Okej, to teraz kilka słów ode mnie.

Mam mieszane uczucia co do stylu. Jest on z jednej strony poprawny i niby nie mam wielkich zarzutów - odpowiednia ilość opisów, dodatkowe informacje w dialogach, sporo naturalnej wymiany zdań. Tylko odnoszę wrażenie, że gdzieś tu jest problem z narracją. Niby całość jest w trzeciej osobie, ale tekst mi się miesza w tym sensie, że nie wiem, czy ten narrator opowiada z perspektywy bohatera czy jest wszechwiedzący. Z jednej strony mamy takie słowa jak "nasz bohater", a z drugiej ten kolokwialny język albo wstawki, które świadczą o nacechowaniu opisu główną postacią. Ale tutaj granica jest bardzo delikatna i trudno znaleźć równowagę. Ja czułam się trochę niestabilnie, zwłaszcza po tym przekleństwie.
Ale językowo jest fajnie, obrazowo, za to duży plus.
Jeśli chodzi o samego głównego bohatera, to nie zostanę jego fanką, bo jego zachowanie i podejście do sprawy trochę mnie nużą, a trochę denerwują. Ale może to tylko taki zabieg, żeby go zmieniać.
Mam jednak kilka uwag co do bohaterów - nie opisuj za dużo ich osobowości. Moim zdaniem te "przemyślenia" co do Jaspera czy Daphne były niepotrzebne albo akurat w tym ułożeniu źle wyglądały. O wiele lepiej by wyglądało, gdybyś najpierw po prostu wprowadził Jaspera i Daphne, pokazał ich osobowość czynem, a później dopiero gdzieś między wierszami opisał wcześniejsze doświadczenia głównego bohatera. Dlaczego? Bo w ten sposób pozbawiasz mnie jako czytelnika elementu zaskoczenia. Ani jedna ani druga postać nie robi na mnie żadnego wrażenia i nie ciekawi, bo ty, jako narrator, już ich oceniłeś. Oczywiście później może się okazać, że ta ocena jest błędna, ale znowu - pokaż to ich zachowaniem, nie ma w ogóle potrzeby, żebyś to ukwiecał przemyśleniami.
Co do samej Daphne, to moim zdaniem też bohater trochę demonizuje ją i zachowuje trochę jak taki przygłup przed tv z piwem i kiełbasą z musztardą w rękach. Nie ma w nim takiej wnikliwości, empatii i niespecjalnie ta jego bardzo surowa ocena Daphne mi pasowała do niej samej. Mam nadzieję, że to wykorzystasz i przez swoją ignorancję on dostanie po tyłku.
Podoba mi się sama zagadka, ale nie mogę za dużo o niej powiedzieć, bo na razie to dopiero początek. Jasper może być fajnym, wesołym bohaterem, a Daphne zupełnie inna niż się wydaje.
Pytanie kto zabił?
avatar
Prefix użytkownikaania919  dnia 30.04.2018 10:06
Kurde, napisałam ładny komentarz i mi się nie wysłał i muszę jeszcze raz pisać Zły
Praca według mnie jest dobrze napisana, nie mam zastrzeżeń co do stylu, mi się całkiem dobrze czytało ten rozdział. Imiona bohaterów są ok. Nie wyróżniają się ani pozytywnie ani negatywnie, są moim zdaniem dobrze dobrane. Postać głównego bohatera została dobrze wykreowana. Po prostu typowy glina i mi to pasuje.
Podoba mi się to jak przedstawiłeś świat magii, że pod pewnymi względami jest podobny do mugolskiego, że czarodzieje tak samo piją i się mordują nawzajem, fajnie to opisałeś.
No i ciekawe kto zabił tę dziewczynę i dlaczego, czyżby wywróżyła coś niewygodnego dla kogoś....
Życzę weny na kolejne rozdziały ;)
avatar
Prefix użytkownikafuerte  dnia 02.05.2018 22:27
Nawet jeśli ktoś przechylił trochę za dużo kieliszków i mu odjebało


Hm, no racja, ewidentnie się coś odjebało. Nie mam nic przeciwko przekleństwom w tekście (w ogóle nie mam nic przeciwko przekleństwom), ale chodzi o to, żeby używać ich tak, żeby brzmiały naturalnie. Nie można budować tekstu, który się składa z samych zdań podrzędnie złożonych, pięknych porównań i epitetów, a potem wrzucać taki tekst ni z gruszki, ni z pietruszki. To znaczy można to robić, ale odbiór jest zły, bo to brzmi nienaturalnie. To tak, jakbyś podszedł do laski, która ci się podoba, jest uosobieniem lekkości i delikatności, a ona do ciebie mówi "elo, mordo, chodź na bronka". Z głową, krnabrny, z głową.

Ogólnie mam podobne odczucia co Alette. Fabularnie jednak można się wkręcić, ale zastanowiłabym się nad innym podzieleniem tekstu, bo jest jakiś misz-masz. Styl masz fajny, nie mam do niego jakichś wielkich zastrzeżeń, oprócz właśnie pracy nad naturalnością, szczególnie dialogów, ale i właśnie wtrąceń. Trzymam kciuki i jeszcze tu zajrzę.
avatar
Prefix użytkownikaAnni1111  dnia 11.06.2018 23:40
Czyta się jak prawdziwy kryminał. Zagadki pojawiają się już na samym początku i sprawiają, że chce się czytać dalej i dalej, żeby zrozumieć. Choć mogę się tylko domyślać, że w drugim rozdziale nie tylko "nie zrozumiem", ale pojawią się następne pytania.

Język jak najbardziej mi pasuje.
Opisy też. Trochę jak w "Brudnym Harry'm" ;)
Tworzą odpowiedni klimat świata, w którym muszą żyć Śledczy z Biura Aurorów - brudnych zaułków, przemocy, korupcji, odrzucającego pomoc i równocześnie o nią błagającego.
Przygnębiający, szary świat, w którym nawet dni są mroczne, ale już w tym rozdziale widać, że główni bohaterowie znaleźli sposób, by w nim żyć.

Pisz dalej, Krnąbrny!!

Anni
avatar
Prefix użytkownikaKrnabrny  dnia 30.06.2018 17:58
Chciałem serdecznie podziękować wszystkim za komentarze, które są dla mnie bardzo pomocne, zawsze je czytam i się nad nimi zastanawiam. W następnym rozdziale (który już się pisze, choć ze względu na sesję egzaminacyjną trochę to trwa) i kolejnych rozsądniej będę sięgał po wulgaryzmy, wasze pozostałe uwagi dotyczące m.in. stylu także są dla mnie niezwykle pomocne.
avatar
Prefix użytkownikablad logiczny  dnia 01.07.2018 17:05
Strasznie znużyło mnie czytanie tego ff. Jest tak dużo szczegółów które nie wydają się istotne, ale mogą się później takimi okazać, że nie sposób tego ogarnąć. Sam styl pisania jest jednak bardzo dobry. Główny zarzut jaki stawiam temu ff. jest ten, że jest ono jakieś mało magiczne i jest wręcz kalką mugolskich kryminałów. Aurorzy to jacyś (nie)zwykli policjanci z wydziału kryminalnego Magiczne elementy stanowią jak dotąd tylko taką dekorację. Być może w następnych rozdziałach wszystko się rozwinie i tego serdecznie życzę.
avatar
Prefix użytkownikaEmilyWright  dnia 01.07.2018 21:51
Na początku było tak dużo tych opisów, że potem zaczęłam je trochę olewać i nie jestem do końca świadoma tego, co przeczytałam. Może to przez to, że to mój szesnasty komentarz dzisiaj i trochę mi się już nie chce. W każdym razie masz ładny styl pisania, jest klimat kryminału, a Daphne bardzo kojarzy mi się z profesor Trelawney, szczególnie po tej wzmiance o sherry, chociaż może to typowe dla wróżbiarek ;D Na razie nie mogę w sumie zbyt dużo powiedzieć, bo nie ma chociażby potencjalnych podejrzanych, ale jest dobrze, pisz dalej! :D
avatar
Prefix użytkownikaKHZP  dnia 02.07.2018 15:21
Jakoś tak... Nie wiem co czytałem. Nie traktuję tego jako plus, ale może to rzeczywiście celowe namieszanie w głowie czytelnika, które pochwaliła Angelina.
Z opisami też się męczyłem, ale ogólnie podobały mi się. Słownictwo jakie zastosowałeś. Pyszności!
Zmęczenie więc może wynikać przebrnięciem przez (już ponad połowę z nich) prace minizadaniowe.
Subiektywnie chcę dać W, bo bardzo mi się podoba tekst. Ale sam nie wiem, czego się spodziewać i czy będę zapoznawał się z kolejnymi rozdziałami, tak więc zdawkowo oceniam na PO, ale mam nadzieję, że kupisz mnie następnymi częściami twojej mrocznej opowieści.
Właśnie! Jest taka brudna i czuć to plugastwo szlajające się po ulicach. Fajnie. Zgadzam się z Ang.
Pozdro, Puchon KHZP


P.S. Jest kryminał, jest Daphne... Scooby-Dooby-Doo, where are you!?
avatar
Prefix użytkownikaKatherine_Pierce  dnia 31.07.2018 20:45
Ogólnie mi się podobało, choć tak jak i Ang mega znudził mnie początek. Jednak później akcja fajnie się rozkręca a nadmiar zbędnych opusów odpuszcza.
Główny bohater, jak na razie, jest bardzo ciekawą postacią, nie jest ani zbytnio ciamajdowaty, ani też aż nad to gburowaty. Taki wyważony. Z czasem bym go chyba bardzo polubiła.
Styl pracy ciężko mi ocenić jednoznacznie, bo tak jak wspominałam na początku, są wzloty i upadki. Zaczyna się dość ciężko, zbędnymi opisami, które sprawiają, że mam ochotę "przeskakiwać" dalej bez czytania. Ale potem fajnie się to reguluje i druga część jest naprawdę dobra.
FF kojarzy mi się trochę z typowymi kryminałami, tyle że osadzonymi w magicznym świecie.

Dodam jeszcze, że te wady aurora, o których wspomniała Paula, sprawiają tylko, w moim mniemaniu, że jest ciekawszą, bardziej realną postacią. Nie lubię postaci bez wad.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 33% [1 głos]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 67% [2 głosy]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Śmierciożerca
16.12.2018 16:41
Only Dream, mmm?

HPnetowe Tryskadełko
16.12.2018 16:34
meh Dino

Śmierciożerca
16.12.2018 16:14
Violet-Horde, a co masz? :v

Wielki mag
16.12.2018 16:13
ja niestety nie moge, bo matematyke probuje zrozumiec ;<

Śmierciożerca
16.12.2018 16:00
Roksolana Delakur, Papa xD

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 57062 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 46851 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41380 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 37362 punktów.

5) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 33023 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 32533 punktów.

7) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 30866 punktów.

9) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 29553 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.23