Ponurak - ogromny pies nawiedzający cmentarze. Mówi się, że jest to najbardziej znany i najgorszy omen - omen śmierci - pojawia się również pod tą nazwą. Ponurak przybiera postać psa widma. Niestety, nikt nie jest w stanie stwierdzić, czy owe widmo istnieje naprawdę. Osoby, które rzekomo ujrzały ponuraka, nie mogą tego powiedzieć - po prostu nie żyją.
Pierwszy raz z tym stworzeniem spotykamy się w trzecim tomie. Harry'emu, zaraz po ucieczce z domu Dursleyów, wydawało się, że zobaczył w ciemnej uliczce zarys czegoś wielkiego, przerażającego z błyszczącymi oczyma. Zaraz potem zjawił się Błędny Rycerz - magiczny autobus, który o mało nie potrącił chłopca. W księgarni Esy i Floresy, Potter znów przypomina sobie o niedawnym spotkaniu z mrocznym cieniem, a to za sprawą książki o tytule: "Omen śmierci: co robić, kiedy już wiadomo, że nadchodzi najgorsze.". Okładka przykuła jego wzrok - był na niej czarny pies rozmiaru dużego niedźwiedzia, a ślepia płonęły mu jasnym blaskiem.
Z określeniem "ponurak" spotykamy się na pierwszej lekcji wróżbiarstwa z profesor Trelawney. Czarownica oglądając fusy w filiżance Harry'ego powiedziała, iż widzi kształt mrocznego widma - ponuraka. Chłopiec stwiedził, że właśnie to musiał ujrzeć w ciemnej uliczce pamiętnego wieczoru. Jak powiedziała sama wróżbitka:
"Ponurak, mój drogi, ponurak!... Olbrzymi widmowy pies, który nawiedza cmentarze! Mój drogi chłopcze, to zły omen... to najgorszy omen... omen śmierci!"
Hermiona miała zupełnie inne zdanie na ten temat. Zaraz po lekcji wróżbiarstwa, w klasie profesor McGonagall, kłócąc się z Ronem, zaprzeczyła istnieniu ponuraka, mówiąc o ludziach, którzy go ujrzeli:
"Jak zobaczą ponuraka, umierają ze strachu. Ponurak to nie jest zły omen, tylko przyczyna śmierci. A Harry wziąż żyje, bo nie jest taki głupi, żeby sobie mówić: "Zobaczyłem ponuraka, więc muszę wykorkować!""
Kolejny raz z "widmem" ponuraka spotykamy się na meczu Qudditcha. Harry dostrzegł na trybunach zarys olbrzymiego psa. Chwilę później Potter stracił przytomność i spadł z miotły - na stadionie zjawiła się setka dementorów. Jak do tej pory, wszystko wyglądało na to, że chłopca prześladuje omen śmerci, którego tylko on widział. Za pierwszym razem, gdy ujrzał widmo, o mało nie potrącił go trzypiętrowy magiczny autobus. Drugim razem niewiele brakowało, by roztrzaskał się spadając z ogromnej wysokości - na szczęście uratował go Dumbledore. Ostatnim razem nie tylko Harry'emu wydawało się, iż widział "ponuraka", Rona porwał ogromny czarny pies, więc wraz z Hermioną ruszyli przyjacielowi na pomoc. Na tym już koniec domysłów o rychłej śmierci Pottera, bowiem chłopca nie prześladowało żadne śmiercionośne widmo, tylko animag Syriusz Black, pod postacią czarnego psa. Czy ponuraki istnieją naprawdę? Trudno stwierdzić. W świecie czarodziejów są osoby, które w to wierzą, a inne wręcz przeciwnie. Ronald Weasley zaliczał się do osób, które święcie wierzyły w istnienie widma zwiastującego śmierć. Jak sam powiedział, jego wuj Bilius ujrzał ponuraka i po dwudziestu czterech godzinach był już martwy. Z kolei Hermiona Granger stwierdziła, iż nie istnieje coś takiego jak omen śmierci - osoby, którym wydawało się, że ujrzały ponuraka, po prostu umierały ze strachu. Można tu śmiało dołączyć opinię księgaża z Esów i Floresów, który widząc, iż Harry ogląda książke o omenie śmierci, stwierdził:
"Och, tego bym panu nie polecał... Zacznie pan wszędzie dostrzegać omen śmierci. Można się śmiertelnie wystraszyć."
Tak więc, czy omen śmierci istenieje? A może osoby, którym wydawało się, że go widziały, po prostu doszukiwały się wszędzie nieszczęść i rychłej śmierci, a gdy nadeszła - potwierdzała się teoria o widmowym psie? Harry'emu też wydawało się, iż widział ponuraka, a nieszczęśliwy zbieg wydarzeń, umocnił jego wiarę w omen śmierci. Czy czarodzieje wmawiają sobie śmierć po zobaczeniu mrocznego widma? A może omen istnieje, tylko nie da się odróżnić prawdy od niepewnych legend i opowieści? Końcową ocenę pozostawiam wam.
Postać ponuraka mogła być stworzona w oparciu o kilka pierwowzorów:
Black Shuck - czarny demoniczny pies z angielskich opowieści. Wędruje wzdłóż wybrzeży wschodniej Anglii. Oczy lśnią mu zielonym, bądź czerwonym blaskiem. Black Shuck często pojawia się na cmentarzach, rozstajach dróg i w ciemnych lasach.
Cù Sìth - zwiastujący śmierć ogromny, nieziemski ogar z mitologii szkockiej. Rozmiarem dorównuje krowie, bądź sporemu cielakowi. Cù Sìth ma kłudłatą sierść o ciemnozielonym kolorze. Objawia sie jako zwiastun śmierci i porywa dusze ludzi w zaświaty. Według legend zdolny jest do polowania po cichu, ale jego przerażające wycie można usłyszeć z bardzo daleka.
Barghest - mistyczny wielki czarny pies z angielskich legend. Znaki szczególne to: ogromne zęby, szpony, czarna sierść i przeszywające żółte oczy. Według legend pojawia się tylko w nocy i jest zwiastunem śmierci.
Cadejo Negro - ogromny czarny pies ze świecącymi czerwonymi oczami, który zabija podróżujących nocą. Jest przeciwieństwem Cadejo Blanco, który chroni podróżnych.
Źródła: pamięć, książka i film "Więzień Azkabanu", wikia.com + opowieści o psach demonach


Nicram_93



[P]Louise Lainey
Hermiona Justysia
podoba mi sie to , ze znalazłam tu też r16;pierwowzoryr16; ponuraka.. daje W
fuerte
scorpius
.
ja mam propozycję. poczujmy się staro. ile lat mieliście jak założyliście tu konto a ile macie teraz?a miałam 18 a teraz mi stuknie 30 w lipcu 


A.
Bardzo rzeczowy artykuł. Muszę przyznać, że bardzo mi się spodobał. Zdarzyło się czasami (moim subiektywnym zdaniem) , że zbyt często pojawiały się słowa "ponurak", "omen" i "śmierć". Jednak doskonale rozumiem, że w artykule o takiej tematyce, ciężko jest tych słów nie powtarzać, więc się za bardzo nie czepiam. Jedynie chciałam zaznaczyć, że zaburzało to w niektórych momentach płynność czytania. Jeżeli chodzi o zawartość merytoryczną to jak najbardziej mi się podobało. Uważam za bardzo dobry pomysł dołączenie informacji na temat innych demonicznych psów. Pozwala to na porównanie różnych legend i wierzej oraz znalezienie ich wspólnych cech. Również zdjęcia są bardzo fajnym dodatkiem. Łatwiej wyobrazić sobie to o czym piszesz. Szczerze gratuluję rewelacyjnego artykułu i pozostawiam po sobie Wybitny.
Pozdrawiam, Etha.