
Urodził się 22 grudnia 1962 roku w Ipswich w katolickiej rodzinie jako najstarszy z sześciorga dzieci fotografa i ilustratora Marka Fiennesa oraz pejzażystki i pisarki Jennifer Anne Mary Alleyne Lash. Studiował malarstwo w Chelsea College of Art and Design w Londynie. Po roku trafił do Royal Academy of Dramatic Art. Artystyczna atmosfera panująca w rodzinnym domu Ralpha wywarła kolosalny wpływ na jego wybór drogi życiowej. Sztuka bowiem otaczała go od zawsze. Trudno się zatem dziwić faktem, że siostra Ralpha, Marth,a została reżyserką teatralną, a w 1999 zadebiutowała na dużym ekranie realizując z Ralphem Oniegina. Muzykę do filmu skomponował ich brat Magnus Hubert, a druga siostra Sophia Victoria została producentką. Za to najmłodszy brat Joseph Fiennes idąc w ślady Ralpha, także wybrał aktorstwo.
Ralph jest wybitny, a może być jeszcze lepszy. Tyle że Fiennes gra czasem tak, jakby grał od niechcenia. Może to taka maniera? Ma to swój wielki urok, ale też pozostawia jakiś niedosyt. Jego spokojny, można rzec delikatny głos, kłóci się bardzo często z walecznym spojrzeniem i zacięcie zaciśniętymi ustami. Fiennes chętnie obsadzany jest w rolach introwertyków, zranionych kochanków albo ludzi pociętych wewnętrznie, emocjonalnie. Nigdy nie gra prostolinijnych osobowości. Świat jego postaci jest zawsze zagmatwany. Ta wielowymiarowość wymaga bogatego warsztatu aktorskiego i niezwykłego talentu.
Pierwszym filmem, w którym zagrał Fiennes był Prime Suspect ( Główny podejrzany) z 1991 roku. Chociaż film zdobył nagrodę BAFTA (najlepsza aktorka telewizyjna Helen Mirren) oraz był nominowany w czterech innych kategoriach, rola Ralpha pozostała niezauważona. Rok później Fiennes zabłysnął rolą Heathcliffa w Wuthering Heights i chociaż zdania na temat ekranizacji tego mrocznego melodramatu są podzielone, sam Ralph doskonale wszedł w rolę wzgardzonego kochanka. Heathcliff jest skomplikowany, a jego losy i czyny zarówno wzruszają jak i przerażają. Jest samotnikiem, introwertykiem, a jego mściwe zapędy doprowadzają do cierpień i tragedii. Ralph Fiennes powiedział kiedyś: Granie drania bardziej mnie interesuje. Pewnie dlatego, że w życiu czasem też nim bywam.(...) jeśli mój brat mówi, że żyję jak mnich, który wygrał na loterii, ma rację. Ja po prostu lubię samotność. Żyję na swój własny sposób, nikt mi nie dyktuje, co powinienem robić. Dzięki temu czuję się wolny.
Charakter Ralpha Fiennesa jak widać doskonale odpowiada granym przez niego postaciom. Bardzo często, jak sam przyznaje, celowo przerysowuje jakieś cechy granej przez siebie osoby, by uczynić ją ciekawszą w oczach widza.


Rok 1992 zaowocował jeszcze jednym filmem, który otrzymał nawet nagrodęEmmy w kategorii na najlepszy dramat telewizyjny. Mowa o A Dangerous Man: Lawrence After Arabia (Niebezpieczny człowiek: Lawrence po Arabii). Fiennes wcielił się w angielskiego wojskowyego T. E. Lawrence'a, który próbuje pomóc królowi Syrii na konferencji pokojowej w Paryżu. Ralph błyszczy w nim, roztaczając wokół swój angielski urok. Nie poraża jednak tak, jak w Schindler's List (Lista Schindlera) z 1993 roku. Rola Amona Goetha, komendanta obozu w Płaszowie, nazisty i zwyrodnialca doskonale wpasowała się w jego zamiłowanie do grania skomplikowanych drani. Specjalista od bohaterów z dylematami. Nawet w największym potworze znajdzie ludzki rys, taką opinię ma Ralph Fiennes. I całkowicie się z nią zgadza. Nie lubi grać łatwo, gładko, prosto i wesoło. Zawsze dokładnie przygotowuje się do pracy. Amon Goeth był dla niego nie lada wyzwaniem. Oto co Fiennes powiedział o roli: Kiedy Steven Spielberg zaproponował mi rolę nazisty Amona Götha w Liście Schindlera, nie od razu uświadomiłem sobie, na co się porywam. Dziś wiem, że po doświadczeniach XX wieku powinniśmy nie tylko potępiać nazizm, ale też usiłować go zrozumieć. Dlaczego na przykład tacy ludzie jak Göth w latach 30. przyłączali się do SS? Ze złości wobec nieudolnego rządzenia krajem i poczucia upokorzenia, ale nie mówię tego, by usprawiedliwiać ich zbrodnie. Jeśli jakieś zjawisko potępiamy, to nigdy go nie zrozumiemy. Jeśli zaś za bardzo współczujemy, to nie możemy potępić. Dlatego postać Götha była dla mnie wyzwaniem. Pamiętam uczucia, jakie towarzyszyły mi, kiedy zakładałem mundur oficera SS. Nabierałem siły, arogancji i dzikiej pewności siebie. Nie zastanawiałem się, jak zagrać tego człowieka. Wiedziałem tylko, że bez tego munduru nigdy bym się tak nie zachowywał. Trzeba więc uważać, by nie stracić kontroli nad instynktami. Jednocześnie takie spuszczenie powietrza jest dla mnie terapią. Jestem introwertykiem i gdyby nie aktorstwo, moje negatywne emocje mogłyby w jakimś momencie zwrócić się przeciwko mnie.

Przy obsadzaniu roli Amona Goetha brano pod uwagę Tima Rotha. Ostatecznie zagrał go Ralph Fiennes. Ze względu na swoją "mroczną seksualność". Cokolwiek by to nie oznaczało, wybór był strzałem w dziesiątkę, a pasja z jaką filmowy Goeth darzy Żydówkę istotnie jest mroczna, sadystyczna. Praca Fiennesa została nagrodzona. Za tę rolę otrzymał nominację do Oscara i Złotego Globu oraz nagrodę nowojorskich, chicagowskich, bostońskich i londyńskich krytyków filmowych i Brytyjskiej Akademii Filmowej BAFTA.
Lata 1993-1999 były dla Ralpha Fiennesa niezwykle pracowite. W obsypanym nagrodami melodramacie wojennym Angielski pacjent (The English Patient, 1996) zagrał nominowaną do Oscara i Złotego Globu rolę ciężko rannego pilota László Almásy. Jego skomplikowane, kontrowersyjne, interesujące życie posłużyło za myśl przewodnią, dzięki której powstała w pierwszej kolejności książka, a chwilę później równie wspaniały film. László, który cudem ocalał z katastrofy lotniczej wspomina swoją miłość do pewnej mężatki, liczne podróże i swoją nieprzepartą chęć zgłębienia tajemnicy Sahary. Miłośc okazała się nieszczęśliwą. Buntowniczy Almásy brnął jednak dalej w tą namiętność, uparcie wierząc w szczęśliwe zakończenie. Film wzrusza, Ralph znów w roli buntowniczego kochanka, romantyka, podróznika i ideowca.
W twórczości Fiennesa wciąż przewija się ten sam motyw miłości, bólu i straty. Czasem jest to miłość chora, patologiczna, często nieszczęśliwa.

Film Sunshine (Krople słońca) z roku 1999 był dla niego kolejnym wyzwaniem, ponieważ obsadzono go w potrójnej roli. Zagrał Ignatza Sonnenscheina, Adama Sorsa oraz Ivana Sorsa, czyli dziadka, ojca oraz wnuka. Ta wielowątkowa historia trzech pokoleń żydowskiej rodziny Sonnenscheinów na Węgrzech, od 1900 roku po dzień dzisiejszy. Akcja skupia się na trzech kolejnych męskich potomkach. Ich losy ściśle łączą się z historią. Dotyczą ich związków z kobietami, dróg do kariery i zmagań z własną duszą. Rewolucje, obie wojny światowe, stosunek społeczeństwa do ich pochodzenia... wszystko to ma wpływ na ich życie. Kropla słońca to film wielopoziomowy, a sam Fiennes wzbija się w nim na wyżyny swojego aktorstwa. Za swoją pracę został nagrodzony w roku 1999 Europejską Nagrodą Filmową.
Czasem jednak Ralph musi odpocząć od poważnych kreacji aktorskich i odstresować się w czymś weselszym. Dlatego też , gdy pojawiła się propozycja zagranie w komedi romantycznej Maid in Manhattan (Pokojówka na Manhatani ) z radością przyjął tą rolę. Potrzebuję odmiany dla mojego zdrowia psychicznego -powiedział w jednym z wywiadów - Zaczynałem chyba powoli wpadać w pułapkę grania czarnych charakterów i ponuraków i dlatego propozycja zagrania w Pokojówce na Manhattanie była jak łyk świeżego powietrza. Kiedy dokonuję wyborów, ufam intuicji, wybieram reżyserów, którzy pozwalają rozwijać mi wyobraźnię i kreatywność, nie zabijając ich dokładnymi instrukcjami.
Rok 2002 prócz komedii romantycznej i tak przyniósł (na szczęście) jeszcze dwa fantastyczne filmy. Mowa tutaj o Pająku oraz Czerwonym smoku. Obie role wymagały zagłębienia się przez Fiennesa w najobrzydliwsze zakamarki ludzkiej psychiki.

Kiedy przygotowywałem się do roli schizofrenika w Pająku, odwiedziłem szpital psychiatryczny w Croydon. Spotkałem się z pacjentami, wśród których byli także mordercy. To, co najbardziej mnie przeraziło, to nie tyle ich zbrodnie, ile fakt, że na co dzień wydawali się zupełnie normalnymi ludźmi. Częstowali mnie kawą, czytali książki, pisali utwory literackie. Wielu zaskoczyło mnie wykształceniem. Bardzo łatwo zrobić z kogoś potwora. Jednak kiedy jako aktor mam kogoś sportretować, muszę uwzględnić wszystkie jego wymiary. Na tym polega moja uczciwość wobec postać (...) Nie zabieram ról do domu, choć zdarza mi się zamyślić nad jakimś szczegółem w najmniej pasującym do tego momencie. Na przykład kiedy smażę jajecznicę, ale nie jest to nieustanne szarpanie się. Trudno, żebym grając mordercę kanibala w Czerwonym smoku, zachowywał się jak moja postać. To mogłoby doprowadzić do załamania nerwowego. Zresztą ta sytuacja jest na szczęście zwrotna, bo kiedy gram, nie jestem sobą. Muszę użyć własnej wyobraźni.

Wyobraźnia nie opuszcza Ralpha od początku jego kariery aktorskiej. Kiedy wcielił się w kultową już postać mrocznego Lorda Voldemorta w filmach o Harrym Potterze oprócz wyobraźni użył także intuicji i wnikliwie przeanalizował Mrocznego Pana. Chętnie opowiada o swoich przemyśleniach na ten temat: Nie jestem wprawdzie psychiatrą, ale stworzyłem na użytek Voldemorta własną teorię. Przyczyny jego zła mogą tkwić w dzieciństwie. Mógł być dzieckiem odrzuconym i niekochanym. Dlatego w dojrzałym wieku jest przeżarty zazdrością o miłość otaczającą Harry'ego Pottera i zrobi wszystko, by go zniszczyć. Jak zwykle w docieraniu do tego, kim jest mój bohater, bardzo pomogła mi charakteryzacja - pozbawiona nosa twarz. Ta charakteryzacja była bardzo uciążliwa, bo trwała kilka godzin dziennie i musiałem być na planie już o piątej rano. Kiedy jednak patrzyłem na Voldemorta w lustrze i przyglądałem się jego twarzy, wiedziałem, kim jestem.
W roku 2005 Fiennes zachwycił wszystkich kreacją Justin Quayle w Wiernym Ogrodniku. Chyba w żadnym filmie przedtem ani potem Ralph nie zagrał tak pięknie, miękko i wzruszająco, a jednocześnie wyraziście. Jego bohater wręcz zachwyca dobrocią i oddaniem swej żonie. Aż do ostatniego tchu myśli tylko o kobiecie, którą kocha. Film wyciska łzy, a nie jest banalny. Wszystko dzięki Fiennesowi. Jego wysiłki zostały docenione, w 2005 roku otrzymał nagrodę BIFA, oraz nominacje do nagrody BAFTA i Złotej Kaczki.

W roku 20011 Ralph Fiennes wyreżyserował film Coriolanus (Koriolan), zagrał w nim też główną rolę Gnejusza Marcjusza Koriolana. "Koriolan" to najnowocześniejsza od czasu "Romea i Julii" Baza Luhrmana, ociekająca testosteronem ekranizacja dzieła Szekspira, ukazującego krwawą zemstę generała Gnejusza Marcjusza na niewdzięcznych mieszkańcach Wiecznego Miasta, którzy pozbawiają go szans na objęcie najwyższej władzy w Rzymie. Film jest debiutem reżyserskim Fiennesa. Postawił w nim na słowo.Dialogi, monologi niemal krzyczą do widza. Słowo to najważniejszy "nośnik" tego dramatu. Ustępują mu obrazy, dzięki temu właśnie, słowo ma większą szansę by zaistnieć i być lepiej słyszalne. W końcu to Szekspir... Do Szekspira Fiennes czuje szczegóny sentyment. Zamiast bajek na dobranoc mały Ralph słuchał bowiem dzieł Szekspira. Czytała mu go matka, która zaszczepiła w nim tą fascynację. Ralph wspomina to ze wzruszeniem i sentymentem: Rzeczywiście to robiła, a dzięki temu postanowiłem zostać aktorem. Pokochałem teatr, bo uwielbiam Szekspira. Sądzę, że język jego dramatów oraz ich bohaterowie będą fascynować niezależnie od upływu czasu. Mam też świadomość, że zachowanie matki było zaskakujące, ale dorastałem w rodzinie artystów. Moi rodzice stworzyli dom wypełniony książkami, papierem rysunkowym, farbami. Często wychodziliśmy do teatru lub na wystawy, dużo dyskutowaliśmy, rozmawialiśmy o wszystkim. Mama zachęcała mnie i rodzeństwo, żebyśmy nie wstydzili się wyrażać siebie i swoich poglądów, żebyśmy zawsze byli sobą. Nauczyła nas wierzyć, że jeśli czegoś naprawdę chcemy, możemy to zdobyć.
Film Korolian zdobył dwie nagrody (BIFA oraz LAFCA) i pięć nominacji min. do Złotego Niedźwiedzia, Satelity i nagrody BAFTA. Ralph Fiennes był nominowany jako najlepszy debiutujący brytyjski reżyser.

W roku 2013 Fiennes zagrał Karola Dickensa w wyreżyserowanym przez siebie filmie The Invisible Woman (Kobieta w ukryciu).
W roku 2014 Fiennes otrzymał aż pięc nominacji za film Grand Budapest Hotel. W tym specyficznym komedio-dramacie Ralph wcielił się w rolę konsjerża, dozorcy domu, uwodziciela, niezwykle szarmanckiego i zdolnego rozkochać w sobie każda kobietę. Zapach jego perfum czuć dosłownie wszędzie, a jego perypetie śmieszą i fascynują. Film godny polecenia z uwagi na wątek morderstwa, który dodaje mu pikanterii.

Ostatnio Ralph Fiennes wystąpił w filmie Flying Horse. Jest to historia pioniera fotografii oraz wynalazcy Eadwearda Muybridgea. Zastrzelił on kochanka swojej żony, po czym został uniewinniony. Film biograficzny wart obejrzenia.
Jaki jest Ralph Fiennes? Na pewno tajemniczy, broniący swojej prywatności. W jego aktorskim dorobku pełno jest ról bohaterów, o zagmatwanych osobowościach. Ralph pociąga, rozkochuje w sobie, ale równocześnie napawalekkim lękiem i zastanawia. Co mówi o sobie? Na co dzień jestem raczej cyniczny i dość sceptyczny. Romantyczne porywy serca to coś wspaniałego, ale tylko na początku związku. Boję się miłości, która oślepia, zagłusza zdrowy rozsądek. Właśnie dlatego lubię grać nieprzewidywalnych facetów, drani.
Twardo twierdził, że chce być wolny. W 1993 roku ożenił się z Alex Kingston, by po czterech latach wziąć rozwód. Mówił wtedy: Nie zamierzam zakładać rodziny. Moje filmy, moje role - to są moje dzieci. Żadnych innych mi nie trzeba. Z czasem jednak zaczął zmieniac zdanie: Najważniejsze to doceniać wartość rodziny i przyjaciół. Ta mądrość przychodzi z wiekiem. Gdy jesteś młody i zaczynasz karierę, nie myślisz o tym, bo liczą się kolejne wyzwania, nowy cel, ciekawe znajomości. Ale gdy stajesz się starszy, rozglądasz się wokół i myślisz: "Ci ludzie są dla mnie ważni'. Zaczynasz zwracać na nich uwagę. Wiem, co mówię. Mam ponad 50 lat, nie jestem zbyt dobry w prowadzeniu życia domowego, ale ostatnio odkryłem w sobie ogromne pragnienie bycia ojcem....
Na koniec artykuł rozświetli rysunek Ralpha wykonany przez gne.

Źródła: Filmweb, Rossnet.pl, Zwierciadło.pl


Nicram_93



[P]Louise Lainey
Iva Coren
ShilaSnape
Batti
Shila...zawsze jesteś mi przyjaciółką
Dziękuję, dziękuję dziękuję

Nedelle

A.
Wszystko pięknie opisane! Ciekawy początek zachęca do dalszego czytania, a rysunek gne na koniec ujął moje serduszko. To co najważniejsze zostało wyróżnione, doskonale