(...)Chyba się nie zrozumieliśmy(...)
NamJoon wyszła z dormitorium, po czym skierowała swoje kroki do fotela. Rozejrzała się po Pokoju Wspólnym, który był nasycony błękitem i brązem. Mimo tylu lat oglądania tych kolorów, nigdy jej się nie znudziły.
Usiadła wygodnie, a na kolanach rozłożyła opasłą księgę. Miała naprawdę dużo materiału do nadrobienia, jednak nie było wyboru - Carrow nie nauczy Joon nic o mugolach. Czy ona w ogóle cokolwiek w tym temacie wiedziała? Kimi dość mocno w to wątpiła. Starała się maksymalnie skupić na literach składających się w wyrazy, jednak ciągle ją coś rozpraszało. Zauważyła, że od dłuższego czasu ma problemy z koncentracją. Nie wiedziała dlaczego, a może wiedziała, ale nie chciała dopuszczać do siebie tej myśli. Myśli, że jest... zauroczona. Asen zrobił na niej niesamowite wrażenie na Historii Magii, a teraz, gdy tak stał w drzwiach dormitorium chłopców wydawał się być strasznie zaspany i słodki. Rzuciła na niego wzrokiem po czym wróciła do czytania.
- Ahoj! - przywitał się z nią.
Dziewczynie zrobiło się gorąco. Myślała że się rozpłynie pod wpływem wzroku chłopaka. Miała skrytą nadzieję, że to właśnie tutaj go spotka. Daleko od pozostałych uczniów, dodatkowo Pokój Wspólny Krukonów nie jest jakoś szczególnie oblegany.
- Cześć - mruknęła cicho, licząc, że jej ton był obojętny.
Rozmowa między nimi w jakiś sposób się kleiła. Kimi starannie dobierała każde słowo i próbowała ukryć radość, jaką sprawiała jej kontakt z Asenem. Czuła przyjemne ciepło, które rozchodziło się po jej całym ciele, jednak nie było ono spowodowane ogniem z kominka. Zastanawiało ją jakie uczucia w ten chwili nią władają oraz jakie żywi do niej Hristo.
NamJoon patrzyła na niego jak zaczarowana. Był taki przystojny. Chłopak chyba zauważył, że wlepia w niego swoje czarne oczy, ponieważ przechylił pytająco głowę. Potrząsnęła głową, żeby wyciągnąć się z amoku i posłała mu lekki uśmiech.
- Nie masz ochoty czegoś zjeść? - zapytał po chwili.
Czy on właśnie zaprosił ją na kolację? Randkę? O Boże. Joon czuła jak zalewa ją czerwona fala. Ma iść na randkę z tym przystojnym, zabawnym i wyluzowanym chłopakiem? Martwiła się czy wygląda odpowiednio. Poprawiła swoją sukienkę, zgarnęła włosy z ramion i odpowiedziała drżącym głosem.
- Ja... Jasne, czemu nie?
***
NamJoon szczęśliwa jak nigdy w życiu wleciała do kuchni. Asen zaprosił ją na randkę! I to w takie miejsce gdzie spędzili ze sobą dużo czasu.
Chłopak wszedł za nią dość ociężałym krokiem, jakby w ogóle nie dzielił z nią tego entuzjazmu.
Kimi wydawało się, że romantyczna kolacja to taka przy świecach, ale chyba kuchnia ich nie posiadała, więc użyła swojej różdżki.
Układała półmiski z jedzeniem, talerze i sztućce z niezwykłą perfekcją. Zapaliła nawet świeczki.
- Co... Co ty właściwie robisz, co? - usłyszała zaskoczony głos Asena
- Nastrój - odparła ze słodkim uśmiechem, niebardzo zdając sobie sprawę z zszkonowanej miny Krukona.
- Jaki nastrój? Po co? - Chłopak odłożył pieczone ziemniaki na talerz.
- Żeby było romantycznie - wzruszyła ramionami i położyła ostatnią miskę. Poprawiła ją tak, aby leżała symetrycznie do całej reszty naczyń.
- Romantycznie? - pytania chłopaka wydawały się Joon głupie, ale nie mogły zepsuć jej cukierkowego nastroju. To jej pierwsza randka od dłuższego czasu.
- Randki są romantyczne, więc potrzebują romatycznego nastroju - wyjaśniła niczym niezrażona.
- Jaka randka? Co? - Dokładnie te dwa pytania zniszczyły jej humor, który prysł jak bańka mydlana.
Ale była głupia... jak mogła w ogóle pomyśleć, że on zaprosił ją na randkę? Co ją tak zaślepiło?
- Słuchaj Kimi... - Jej uszu dobiegł łagodny głos Asena.
Biła się w myślach za swoje pochopne zachowanie. Teraz siedziała na krześle i gapiła się w swoje plecione palce, które położyła na kolanach. Poczuła przypływ smutku i nagłą ochotę na płacz. Wilgoć ogarnęła jej oczy, a po policzku spłynęła łza. Nie wytrzymała od natłoku emocji.
- Posłuchaj... - Widziała jak Asen wyciąga dłoń w jej stronę.
- Nie chcę niczego słuchać! - krzyknęła wściekła jak nigdy w życiu.
Zawiódł jej wszystkie nadzieje...
Widząc, że chłopak ponownie otwiera usta, wrzasnęła.
- Mogłeś od razu powiedzieć, a nie robisz ze mnie idiotkę! - Ze złości aż podniosła się z miejsca, jednak po chwili usiadła, łkając cicho.
Była tykającą bombą i Asen chyba to sobie uświadomił, ponieważ ściągnął usta w cienką linię i opuścił głowę.
- Nikt nie robi z ciebie idiotki - powiedział cicho i spokojnie. - Po prostu... Chyba się nie zrozumieliśmy. Zresztą ja nigdy nic nie mówiłem, nie obiecywałem ani nic takiego. Zrozum, że... Przecież...
Pokręciła głową, dając znak, że nie chce dłużej tego słuchać. To kłamstwa, sam przyznał, że mu się podoba. Pamięta te słowa dokładnie, a ich gwarancją i potwierdzeniem były kwiatki, które spowodowały prawdomówność. Co prawda podczas tych wydarzeń język NamJoon również się rozplątał, ale niewiele pamiętała. Roksolana miała z nich wtedy niezły ubaw i wpadła na błyskotliwy pomysł zeswatania ich. To było Joon zdecydowanie na rękę i teraz, kiedy Asen zaprosił ją na randkę okazuje się, że to nie była żadna randka!
Dosyć tego! Podniosła się z miejsca i ruszyła w stronę drzwi.
- Nawet jeżeli nie była to randka, to dziękuję za towarzystwo.
Odwróciła się i mocno trzasnęła drzwiami.