Rekord osób online:
Najwięcej userów: 1397
Było: 22.04.2026 04:36:56
Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej
Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej
Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej
W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej
Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Hermiona nie może zapomnieć o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pełna złych przeczuć decyduje...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Hermiona nie może zapomnieć o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pełna złych przeczuć decyduje...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej
Cykl wierszy poświęcony Remusowi. :)
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej




[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w Błonia
Valerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
Valerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w Błonia
Valerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
Valerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piętro
Valerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
- Dalej, ślamazary, bo zaraz sowę zgubimy!
Angelina wystrzeliła przed siebie ze śmiechem na ustach, starając się dogonić lecącą z przodu sowę. Zaraz za nią pruła Alicja, chcąc dotrzymać tempa przyjaciółce, co oczywiście nie było łatwym zadaniem. W pewnej odległości za nimi lecieli Lee razem z Fredem. Rudzielec, widząc niepewność przyjaciela, ze śmiechem demonstrował mu różnorakie akrobacje, począwszy od stawania na miotle a skończywszy na wiszeniu na trzonie do góry nogami. Sam Jordan jedynie starał się nie patrzeć w dół. Lecieli bardzo wysoko. Całą tę krajoznawczą wycieczkę zamykał George, któremu nie bardzo się spieszyło. Cały czas myślał nad celem ich podróży, przez co zupełnie siebie nie poznawał.
„Co się z tobą dzieje, głupku?”, karcił się w myślach i starał się wyrzucić z głowy wszelkie wątpliwości, kręcąc energicznie głową. Lubił tę zabawną gromadkę, w końcu często trzymali się razem. Akceptował też uczucia swojego brata względem Angeliny, a nawet go to cieszyło! Więc skąd nagle zaczął świrować i myśleć o nich, jak o złu koniecznym? Odpowiedź jest zaskakująco prosta, choć George jeszcze na nią nie wpadł. Jest względem nich wrogo nastawiony, ponieważ przez chwilę czuł się w pewnym sensie wyjątkowy. Sława nigdy nie była czymś, co chorobliwie chciał osiągnąć. Żarty z Fredem, wygłupy na szkolnych korytarzach, kpienie sobie z Filcha - to wszystko absolutnie mu wystarczało. Jednak, kiedy dyrektor powierzył im tę „szczególną misję”, poczuł dotąd nieznane mu ukłucie w sercu. Bo to właśnie on, George Weasley, został wybrany do czegoś wielkiego spośród całej szkoły. Przerastało to jego oczekiwania.
Aż do tej jednej chwili.
Był przekonany, że może wykonać coś odpowiedzialnego i przy tym nie zawieść tych, którzy na niego liczą. Do tej pory było to dla niego zupełnie obce. Miał szansę się wykazać. A teraz? Trzej dodatkowi uczniowie sprawiają, że niesamowita misja traci na wartości.
- Hej braciszku! – George poderwał głowę, słysząc gdzieś obok znajomy głos. – Zaczął się Turniej Trójmagiczny, a ty już formę straciłeś?
- Żartujesz sobie? – starszy z bliźniaków od razu podjął prowokację i wyszczerzył zęby w uśmiechu. – Zaraz skończysz na szarym końcu.
- Nie da się być bardziej na końcu niż ty!
- Tak? No to patrz!
Bracia wystrzelili przed siebie, nie szczędząc mioteł i starannie układanych fryzur. Zostawili w tyle Jordana, który bezsilnie starał się ich zatrzymać swoimi wrzaskami. W jednej chwili Fred wyprzedzał brata niemal o głowę, a w następnej George zalatywał mu drogę i muskał końcem miotły jego twarz. Obaj nie zamierzali dać za wygraną, a już na pewno nie zamierzali odpuścić dziewczynom, które zwęszyły już, co się święci i same znacznie przyspieszyły. Teraz wyścig rozgrywał się między całą czwórką.
- Kto pierwszy złapie sowę, wygrywa! – wydarł się Fred, nieomal spadając z miotły po udanym pchnięciu Alicji.
- Nie masz szans! – wrzasnęła Angelina w kierunku George'a, który zaczął obierać prowadzenie.
Wszyscy już zbliżali się do szarej sówki. Alicja wyciągnęła dłoń przed siebie, jednak szybko ją cofnęła, kiedy Angelina wysunęła się przed nią. Fred i George nie szczędzili sobie przepychanek, uderzeń łokciami, a nawet kopnięć. Kiedy wszyscy już-już zbliżali się do sowy, ta gwałtownie zanurkowała ku ziemi.
- O cholera! – Fred również poleciał w dół, cudem unikając zderzenia z Angeliną, która zatrzymała się tuż przed nim.
- I tak nie wygrasz! – George wziął to za wyzwanie, więc szybko pomknął za bratem, zostawiając dziewczyny w tyle. Teraz wyścig rozgrywał się już tylko między bliźniakami. Żaden nie chciał się zatrzymać i okazać przed drugim swojej słabości. Sowa zniknęła między chmurami, Weasleyowie zaraz za nią. Nagle wylecieli z otaczającego ich białego puchu i zmierzali prosto na majaczący w dole półwysep, ziemia zbliżała się z zawrotną prędkością.
- Rozbijemy się! – krzyknął Fred.
- No chyba ty! – odwrzasnął George.
Nie zatrzymywali się, wciąż nabierali tempa. Fred już zamierzał się zatrzymać, kiedy sowa rozpostarła skrzydła i niemal zawisła w powietrzu, pozwalając, by pędzący bliźniacy ją wyprzedzili.
- Osz.. – zaczął George, podrywając trzon do góry. Podobnie zrobił Fred, wszelkimi sposobami starając się zatrzymać miotłę. Hamowanie nie było jednak dostatecznie skuteczne. Bracia w jednakowym czasie walnęli w ziemię, staczając się przy okazji z wniesienia, które minimalnie zamortyzowało upadek. Bez ruchu leżeli na trawie, Fred twarzą do ziemi, George trochę dalej z wywieszonym językiem. Po kilku chwilach obok nich miękko wylądowali Lee, Angelina i Alicja, od razu rzucając się w stronę poszkodowanych.
- Fred! – Angelina dopadła do ciała jednego z rudzielców i odwróciła jego twarz ku sobie. – Fred, nic ci nie jest?! Odezwij się!
Chłopak zmarszczył brwi, jęknął boleśnie i uchylił powieki. Widząc twarz dziewczyny, uśmiechnął się figlarnie.
- Chyba umarłem, bo widzę anioła – powiedział ledwie słyszalnie i skulił się z bólu.
- Idiota – warknęła Johnson, ale delikatnie pogłaskała go po głowie, przyciągając jego ciało bliżej siebie.
- A mną nikt się nie zajmie? – jęknął rozpaczliwie George i przewrócił się na brzuch. – Z jakiej racji to Fred ma otrzymać anielską pomoc?
- Chętnie ci pomogę. – Alicja stanęła obok niego i kopnęła go pod żebra, nie wkładając w to jednak żadnej siły. – Pomogło? Możesz już wstać?
- Nie..
- W takim razie daj, pomogę jeszcze.
- Nie trzeba, wstanę sam!
Tymczasem obok nich pojawił się Lee z szarą sową na ramieniu i uśmiechem na twarzy.
- Czyli mamy zwycięzcę – zauważyła ze śmiechem Angelina, pozwalając Fredowi oprzeć się na swoim ramieniu.
- Oszustwo! – zaprotestował George i w końcu wstał, chwiejnie utrzymując się na obolałych nogach.
- Wygrałbym to, gdyby mnie ziemia nie znokautowała – mruknął niezadowolony Fred.
- No już, dziewczynki. Obie jesteście ładne. A teraz dosyć kłótni. – Alicja skrzyżowała ramiona na piersi. – Mamy zdecydowanie ważniejsze rzeczy na głowie.
I miała rację. Sowa bowiem wykonała swoje zadanie bezbłędnie i przywiodła ich do miejsca docelowego. Wylądowali tuż przy wysokim klifie, pod którym szalało wściekły z jakiegoś powodu ocean. Na wzniesieniu kilka metrów od spadku klifu wznosiła się ogromna, samotna wieża. Przypominała starą latarnię morską, jednak była masywniejsza i niemal trzy razy szersza od przeciętnej latarni. Na szczycie też nie było żadnego reflektora, który mógłby wskazywać statkom odpowiednią drogę.
- To tutaj? – spytała niepewnie Angelina, wbijając spojrzenie w posępną budowlę.
- Tak, według sowiej instrukcji to ta wieża. – Lee skinął potwierdzająco głową. – Główna brama ponoć jest zamknięta. Możemy się tam dostać tylnym wejściem.
- Nie prościej użyć zaklęcia?
- W tym właśnie problem. W obrębie wieży nie działają żadne zaklęcia.
Fred głośno przełknął ślinę i uczepił się mocniej ramienia Angeliny. Alicja objęła się ramionami, starając się opanować przeszywające jej ciało dreszcze.
- Jak to..? Jest zaczarowana? – podjął w końcu George, równie zaniepokojony jak jego towarzysze.
- Z tego, co mi wiadomo, to wieża stoi tu już od bardzo dawna. Nikt się nią nie przejmował, bo i nie było takiej potrzeby. Dopiero niedawno coś się w niej jakby przebudziło. – Jordan popatrzył po wszystkich posępnym spojrzeniem. – Nikt nie wie, co znajduje się w środku ani dlaczego wieża odporna jest na działania zaklęć.
- Wiecie.. Może jednak wrócimy? Po zastanowieniu stwierdzam, że to nie jest robota dla mnie. – Fred skrzywił się, robiąc zachowawczy krok w tył.
- Nie ma mowy. Dyrektor na nas liczy. – Alicja ruszyła w kierunku budynku i mocnym postanowieniem doprowadzenia sprawy do końca. Reszta tylko milcząco popatrzyła po sobie i z nastrojami skazańców ruszyła za dziewczyną.
Klaudia Lind dnia 23.10.2017 17:28

Moim ulubiony fragmentem jest ten, kiedy sowa i bliźniaki pikują w dół i nagle zwierzątko hamuje w powietrzu, fajnie to opisałaś
gordian119 dnia 23.10.2017 22:15
Zireael dnia 24.10.2017 18:17
fuerte dnia 27.10.2017 11:43
ulka_black_potter dnia 29.10.2017 15:28
alexis_247 dnia 29.10.2017 19:00
Nietoperz1234 dnia 29.10.2017 19:31
), ale.. Jejciu! Ta historia naprawdę mnie wciągnęła <33 
| Wybitny! | 0% | [0 głosów] | |
| Powyżej oczekiwań | 100% | [1 głos] | |
| Zadowalający | 0% | [0 głosów] | |
| Nędzny | 0% | [0 głosów] | |
| Okropny | 0% | [0 głosów] |
Alette
fuerte
Katherine_Pierce
Sam Quest
Shanti Black
A.
monciakund
ania919
ulka_black_potter
Klaudia Lind
Odjęłam Ci trochę punktów za błędy. Musisz nad nimi popracować. Po pierwsze - odmiana imienia George. Znajdziesz na internecie z pewnością jego odmianę przez przypadki, w razie niepewności po prostu sprawdź. To Twój główny bohater, a przynajmniej na razie wygląda na głównego, więc musisz pisać jego imię poprawne, bo inaczej wstyd! ;D
Po drugie - zapis dialogów. Gdy kończysz wypowiedź kogoś, zaczynając od myślnika jego imię, przed myślnikiem stawiasz kropkę. Przykład:
Dlaczego? Bo ona już skończyła mówić i teraz robi co innego - tutaj idzie do budynku. Stąd ta kropka kończąca dialog.
Ostatnia prośba - musisz jakoś zgrabnie tworzyć akapity, bo przysłałaś mi zbity tekst, a niestety u nas na stronie taki zbity tekst ciężko się czyta i wygląda jak źle uformowany klocek. Ja Ci go teraz rozdzieliłam, ale przyznam szczerze, że nie zastanawiałam się nad akapitami długo, dlatego mogą być w złych miejscach. Jak będziesz chciała, to Ci je poprawię, ale na przyszłość najlepiej sama rozdzielaj tekst ;D
Treść jak zawsze dobra. Jest ciekawie, akcja mi się podoba, opisy też. Trochę tylko mi zgrzytało w momencie opowiadania o tym wyścigu, ale poza tym jest to kawał ciekawego tekstu. Co interesujące, to zarys Twoich postaci. Niby za wiele o nich nie ma, ale mam wrażenie, że każda jest inna. Niewielu autorów potrafi nadać kilku postaciom odrębne charaktery, najczęściej jest jedna, max. 2 osoby dobrze opisane, a pozostali to bezosobowe tło. U Ciebie jest inaczej, co jest godne pozazdroszczenia