Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

12 lat HPnet!

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaRebecca Conran

Kolejny już raport z imprezy urodzinowej!
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Co tym razem kryje się na łamach naszego czasopisma? Walentynkowe, piętnaste wydanie Proroka twor...
>> Czytaj Więcej

Katie Leung

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaNieoryginalna

Szkocka aktorka chińskiego pochodzenia znana z roli Cho Chang.
>> Czytaj Więcej

Pokój Życzeń

Kategoria: Hogwart
Autor: Prefix użytkownikalosiek13

Podstawowe informacje na temat Pokoju Przychodź-Wychodź.
>> Czytaj Więcej

Devon Murray

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaLivka

Aktor irlandzkiego pochodzenia, który wcielił się w rolę Seamusa Finningana.
>> Czytaj Więcej

Potterowe podsumowan...

Kategoria: Inne
Autor: Prefix użytkownikakkinga123

Co 2017 rok wniósł do Potterowej społeczności?
>> Czytaj Więcej

Wirtualny Świat Magii

Kategoria: Świat magii
Autor: Sandra_Green

Nie dostałeś listu z Hogwartu? Nic straconego. Wciąż możesz zdobywać magiczną wiedzę zapisując si...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Spowiedź Szarej...

Tytuł: Spowiedź Szarej Damy
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaZireael

***
>> Czytaj Więcej

[NZ]Wyruszać czas!

Tytuł: Wyruszać czas!
Seria: Księga Hungronów
Gatunek: Inne
Autor: Prefix użytkownikaNedelle

Strażniczka Knedel otrzymuje swoją strażniczą moc. Jednak nie ma czasu się nią nacieszyć - rozpoc...
>> Czytaj Więcej

Za oknami Hogwa...

Tytuł: Za oknami Hogwartu
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaHermiona523

Gdy na historii magii wyglądam przez okno...
>> Czytaj Więcej

Styczeń

Tytuł: Styczeń
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikadreamistru

Przez niemal cały rok po bitwie, Harry pisze krótkie listy do Severusa. Niemal. - subtelne ss...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Prawda niczego ...

Tytuł: Prawda niczego nie rozwiązuje
Seria: Dziesięć sekund szczęścia
Gatunek: Romans
Autor: Alette

\"Wróć do domu, James. Kochaj tą swoją Margaret, zróbcie sobie dziecko i dożyjcie późnej starości...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział czwarty

Tytuł: Rozdział czwarty
Seria: Fabryka snów
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikadreamistru

Gorzka historia w powojennej rzeczywistości, gdzie nic nie potoczyło się tak, jak powinno, rzucaj...
>> Czytaj Więcej

[NZ]SU2 - Domowe kł...

Tytuł: SU2 - Domowe kłęby kurzu.
Seria: Stan Umysłu
Gatunek: Inne
Autor: Prefix użytkownikaKHZP

Nie ma to jak w domu. Miejscu, gdzie regularnie wracamy i gdzie najwięcej kręcimy. Miejscu, gdzie...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 40
Administratorzy online: 2
Aktualnie online: 4 osoby
Prefix użytkownikaShanti Black (Pan Śmierci)
Prefix użytkownikaLoony5 (Wybitny uzdrowiciel)
Prefix użytkownikaLiliana2194 (Wielki mag)
Prefix użytkownikaNieoryginalna (Wielki mag)
Łącznie na portalu jest
42,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 72
Było: 17.02.2018 23:38:33
Napisanych artykułów: 965
Dodanych newsów: 9,050
Zdjęć w galerii: 20,003
Tematów na forum: 3,270
Postów na forum: 300,001
Komentarzy do materiałów: 210,647
Rozdanych pochwał: 3,000
Wlepionych ostrzeżeń: 4,133
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  HUFFLEPUFF!

Gryffindor
Punktów: 776
uczniów: 2694
Hufflepuff
Punktów: 1677
uczniów: 2685
Ravenclaw
Punktów: 1127
uczniów: 3724
Slytherin
Punktów: 240
uczniów: 2934

Ankieta
Kto w Walentynki dostałby od ciebie dedykację przeboju "Kociołek pełen gorącej miłości"?

Oliver Wood, lubię wysportowanych chłopców
41% [48 głosów]

Hagrid, wzrusza mnie jego nieporadność, jest słodka!
19% [22 głosy]

Blaise Zabini, jara mnie, gdy jest niegrzecznym chłopcem...
24% [28 głosów]

Cho Chang, jest taka delikatna i eteryczna
3% [4 głosy]

Parvati i Padma Patil, co będę się do jednej ograniczał
6% [7 głosów]

Katie Bell, dziewczyna z pasją, to lubię
7% [8 głosów]

Ogółem głosów: 117
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 28.01.18

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
HufflepuffPola Smith ostatnio widziano 19.02.2018 o godzinie 22:45 w Kuchnia
GryffindorLiv O'Sullivan ostatnio widziano 19.02.2018 o godzinie 21:54 w Kuchnia
GryffindorWioletta Elbren Escher ostatnio widziano 19.02.2018 o godzinie 21:17 w Błonia
HufflepuffPola Smith ostatnio widziano 19.02.2018 o godzinie 21:16 w Kuchnia
GryffindorLiv O'Sullivan ostatnio widziano 19.02.2018 o godzinie 21:10 w Kuchnia
HufflepuffPola Smith ostatnio widziano 19.02.2018 o godzinie 20:51 w Kuchnia
[NZ] Tam, gdzie śpiewają umarli
Podczas rozgrywającego się w Hogwarcie Turnieju Trójmagicznego, kilkoro uczniów wybiera się poza teren zamku, żeby wykonać przydzieloną przez dyrektora misję..
Autor: Prefix użytkownikaZireael
Gatunek: Kryminał
Ograniczenie wiekowe: +13
Przeczytano 2291 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5].
Rozdział IV
Podczas rozgrywającego się w Hogwarcie Turnieju Trójmagicznego kilkoro uczniów wybiera się poza teren zamku, żeby wykonać przydzieloną przez dyrektora misję..
George


Chłopak biegł przed siebie, za wszelką cenę starając się pozostać przy zdrowych zmysłach i nie stracić resztek świadomości. Przecież nie mogli ot tak sobie wyparować! Chciał jak najszybciej wrócić do miejsca, z którego przyszli. Miał jednak w głowie coraz czarniejsze myśli, bo wydawało mu się, że dawno powinien dotrzeć do rozwidlenia..
- Cholera, cholera, cholera... – powtarzał w kółko to jedno słowo, starając się uspokoić szalejące z przerażenia serce, zagłuszyć wrzeszczącą przy uchu ciszę.
Panika osiągnęła jednak poziom krytyczny, kiedy w poświacie latarki dostrzegł przed sobą leżące na ziemi pudełko. Pudełko, które zostawił daleko w głębi korytarza.

Nagle latarka zgasła, a George przestał widzieć cokolwiek. Jakby oślepł. Powstrzymał krzyk strachu i zagryzł wargi, żeby bólem odwrócić myśli od najgorszych wizji.
Wtedy usłyszał czyjś wrzask. Nie miał wątpliwości co do tego, kto był jego właścicielem. Oczy rozszerzyły mu się, kiedy w ciemności próbował wypatrzeć... cokolwiek.
- Lee?! – rzucił w przestrzeń, obracając się w kółko. – Lee, gdzie jesteś?!
Z drugiej strony dobiegł kolejny krzyk – Angeliny. Chwilę później również Alicji, jakby spod ziemi. Chłopak szamotał się w mroku, starając się czegoś chwycić. Czuł się jak w wodzie, z każdym ruchem coraz bardziej schodził pod powierzchnię.
Rozpaczliwie potrzebował powietrza.

W końcu do jego uszu dobiegł ogłuszający wrzask. Wrzask, którego nigdy nie chciał słyszeć.
- Fred! Cholera jasna... FRED! – George poczuł pod powiekami łzy bezsilności i przerażenia. Nie miał pojęcia, co robić, jak zatrzymać te zawroty głowy. W ciemności obijał się o ściany jak bezwładna szmaciana lalka. Krzyki zlały się w jeden szum, który jednostajnie narastał. Stawał się głośniejszy, zbliżał się z każdą sekundą.
I nagle wybuchł. Ciszą.
Świeczki na ścianach korytarza zapaliły się w jednej chwili, obnażając skulonego na ziemi George’a, który usilnie zasłaniał uszy dłońmi. Minęło trochę czasu, zanim się zorientował, że wszystko minęło. Gdy jego oczy przywykły do światła, cały roztrzęsiony spróbował wstać. Podpierając się na ścianie postąpił kilka niepewnych kroków. Upewniając się, że będzie w stanie iść , odsunął się od ściany i utkwił spojrzenie w pudełeczku, które nie zmieniło swojego położenia. W ciepłym blasku nie wyglądało tak przerażająco jak wcześniej. Wziął je do ręki i drżącą dłonią podniósł wieczko.
Po jego plecach przeszedł zimny dreszcz.

Wewnątrz znajdowała się mała laleczka. Ze zmarszczonymi brwiami chwycił ją ostrożnie i przyjrzał się bliżej. Miała rude włosy, czarne koraliki zamiast oczu, jej ciało zdobiła czarna szata, a w małej rączce ściskała różdżkę. George poczuł się niepewnie, w nagłym przypływie strachu rozejrzał się dookoła. Kiedy niczego nie zarejestrował, schował małą laleczkę do kieszeni, nie widząc powodu, żeby ją tu zostawiać. Wziął głęboki oddech, zapewnił samego siebie, że wszystko jest w porządku i ruszył dalej z zepsutą latarką w dłoni. Musiał ją przecież oddać Jordanowi...
George przeklął w duchu. Gdyby nie niepokój o bliźniaka i przyjaciół – usiadłby pod ścianą i czekał, aż ten koszmar wreszcie się skończy. Wiedział jednak, że nie może sobie na to pozwolić. Wytrwale szedł przed siebie, skupiając się na kolejnych coraz wolniejszych oddechach. Podczas tej wędrówki rzucił mu się w oczy jeden szczegół. Portrety na ścianach zmieniły się. Nie przedstawiały już jednego mężczyzny, tylko wiele różnych postaci, zarówno kobiecych, jak i męskich. Co jakiś czas trafił się również wizerunek osoby niewiele starszej od niego samego. George zmarszczył brwi, zwalniając kroku. Przecież nic ich na dobrą sprawę nie łączyło. Nawet podpisy były jakieś dziwne.. Brandon Schulz, 1901, obraz przedstawiający śniadego mężczyznę z beznamiętnym wyrazem twarzy. Kawałek dalej obraz blondwłosej kobiety z podpisem Beatrice Delacour, 1789. W pewnym oddaleniu od nich chłopak, który nie mógł mieć powyżej osiemnastu lat i napis Joe Cammit, 1450, a tuż obok niego kolejny chłopak – Al Pacino, 1312.
George wzdrygnął się. To nie był jeden ród.. Nie, inaczej. To nawet nie był jeden kraj. Anglicy, Włosi, Francuzi.. To wszystko wyglądało bardzo podejrzanie, jednak Weasley nie zamierzał się w to zagłębiać. Już i tak miał dużo zmartwień.
Przyspieszył więc kroku i starał się ignorować portrety, a mógłby przysiąc, że ich oczy uważnie śledziły każdy jego ruch.


Alicja i Fred


- A mówiłem, chodźmy w prawo, to nie. Wymyślili sobie, żeby iść prosto. I po jaką cholerę George wyłączył tę latarkę! Przecież mieliśmy się trzymać razem, a teraz błądzimy Merlin jeden wie gdzie i nie mamy pojęcia, jak wrócić. I do tego jeszcze to pudełko. Dlaczego tam były laleczki z naszymi podobiznami? Czy to nie jest podejrzane? A może ten dom żyje? Może nas połknął i teraz już nigdy...
Fred gwałtownie zamilkł, kiedy Alicja chwyciła go za kołnierz i przyciągnęła do siebie, coraz bardziej poirytowana.
- Dobrze ci radzę, przestań się odzywać, bo jeśli nie, to poznasz mój gniew.
- Nie może być gorszy od twojego oddechu – stwierdził Fred i wydął wargi. – Myślę, że byłby w stanie zabić każdego. Co nie, George..? A, no tak...
Już po chwili Fred leżał na ziemi, jęcząc z bólu i zaciskając ręce na brzuchu.
- Musisz być taka brutalna?
- Tak. Inaczej nic do ciebie nie dociera – stwierdziła lekko Spinnet i przeciągnęła się, rozglądając dookoła. Jeszcze chwilę wcześniej szli prostym korytarzem. Teraz dotarli do rozwidlenia. Mieli do wyboru pięć różnych przejść.
- I co robimy? – spytał rudzielec, z trudem dźwigając się na nogi. Dziewczyna przygryzła delikatnie wargę. Nie mogła jednak dać po sobie poznać, że wewnątrz ogarnia ją panika. Przecież wydostanie się z jednego domu nie może być tak trudne. Po jej karku co chwilę przebiegały zimne dreszcze, jakby wiedziała, że coś się dzieje. Coś bardzo niedobrego.
- Idziemy prosto – zdecydowała w końcu i pewnym krokiem ruszyła przed siebie. Modliła się w duchu, żeby jej głos nie drżał. Fred w odpowiedzi jedynie skinął głową i chciał ruszyć przodem, jednak Alicja go wyprzedziła. Chłopak przewrócił oczami. Przecież to on tu jest mężczyzną. To on za swoim mężnym ramieniem powinien chować przed złem tego świata przerażoną i bezbronną dziewoję. Wiedział jednak, że Spinnet wcale nie jest bezbronna. Wręcz przeciwnie! Gdyby zaszła potrzeba, obroniła by ich obydwoje. Był to chyba jedyny powód, dla którego Weasley naprawdę się cieszył, że ma ją obok.

Gryfoni wolnym krokiem przemierzali korytarz, który niemal zmieniał im się przed oczami. Raz na ścianach wisiały portrety, potem nagle ściana zmieniała się w kamienny mur z porozmieszczanymi na nim pochodniami. Następnie korytarz znów wracał do normalności, tylko tym razem jakby wykładzina była inna i jakby portrety wyglądały na coraz starsze, zniszczone nieubłaganym czasem. Co jakiś czas jedno czy drugie próbowało rozpocząć rozmowę, słowa jednak jakby ginęły w dusznym od kurzu powietrzu. Mijali za sobą kolejne rozwidlenia, kolejne korytarze, a w ich sercach coraz bardziej rósł niepokój. W końcu Alicja stanęła w miejscu.
- To nie ma sensu. Mam wrażenie, że widzę ten obraz już trzeci raz! – krzyknęła nerwowo, wskazując na portret mężczyzny w średnim wieku z charakterystyczną brodawką. Fred zmarszczył brwi. Faktycznie kojarzył owego jegomościa... Chociaż może po prostu przypominał mu Filtcha.
- Sugerujesz, że...
- Kręcimy się w kółko! Te korytarze to jeden wielki labirynt! – W głosie Alicji dało się słyszeć coraz bardziej rosnącą panikę. – Im dalej idziemy, tym bardziej się gubimy.
- A co innego możemy zrobić? Stać w miejscu i czekać? – Fred zmarszczył brwi, jakby rozważając w głowie bardzo ważną kwestię. – Nie ma takiej opcji. Tak czy inaczej, musimy iść przed siebie.
Alicja zacisnęła w pięści drżące dłonie i kiwnęła głową. Wiedziała, że chłopak ma rację. W takiej sytuacji niewiele można zdziałać. Na chybił trafił weszła w kolejny korytarz, słysząc obok siebie przyspieszony oddech rudzielca.

- Więc... Ty i Angelina już oficjalnie jesteście parą? – zagadnęła Spinnet po dłuższym czasie milczenia, nie mogąc znieść niemal namacalnego napięcia.
Po chwili jednak pożałowała słów, doskonale wyczuwając, że Fred spiął się jeszcze bardziej. Z jego twarzy uciekła krew, a on sam ledwie mógł wydusić z siebie słowa.
- Co? Kto ci o tym nagadał? Angelina? Wspominała o mnie? Krzyczała moje imię przez sen?
Nawet Weasley poczuł w tym momencie zażenowanie. Po co w ogóle się odzywał? Mógł siedzieć cicho i udawać, że w ogóle nie przejmuje się czymś tak błahym. Jednak ku zaskoczeniu chłopaka, Alicja po prostu się uśmiechnęła. Nie złośliwie, nawet nie kpiąco. Tak zwyczajnie. Jakby nawet... się cieszyła.
Fred przez chwilę miał ochotę spytać, czy tutejsze powietrze jej nie szkodzi.

Zanim jednak zdążył otworzyć usta, wspólnie weszli do niewielkiego pomieszczenia.
Było zaokrąglone, nie większe od ich pokoju wspólnego w wieży Gryffindoru. Na ścianach również wisiały portrety, na ziemi leżał ogromny, bardzo stary dywan. Nie było też stąd żadnego innego przejścia.
- Ślepy zaułek – westchnęła Alicja i podrapała się po karku. – Chyba musimy wracać i poszukać innego korytarza.
- Nie.
Dziewczyna z rezerwą spojrzała na Freda. Chłopak w skupieniu dokładnie oglądał cały pokój. Chodził w jedną i w drugą, jakby chciał zobaczyć najmniejsze zabrudzenie na odchodzącej od ściany tapecie.
- Tu musi być tajne przejście – wyjaśnił, widząc zdziwione spojrzenie Spinnet. – W Hogwarcie jest tego pełno, nie wiedziałaś? Z bratem wszystkie je dogłębnie przeszukaliśmy i wiem, na czym to polega. A ty z łaski swojej nie stój tak, tylko mi pomóż!
Zupełnie zdezorientowana jego stanowczym głosem była w zbyt wielkim szoku, by protestować.
- Czego dokładnie mam szukać?
- Dziwnie przekrzywionej pochodni, obrazów, które są pokryte mniejszą warstwą kurzu albo jakichś śladów na podłodze.
Spinnet skinęła głową i wzięła się do roboty. Nigdy nie sądziła, że Weasley może być tak stanowczy. Znała właściwie tylko jego codzienną stronę, czyli bezrozumnego śmieszka, który w kółko żartuje i niczego nie bierze na poważnie. Takie właśnie miała o nim zdanie. Aż do teraz. W całej tej otoczce śmiechu zapomniała, że on też jest Gryfonem i że w razie zagrożenia będzie potrafił wziąć sprawy w swoje ręce.
Fred w tym czasie, zupełnie nieświadomy burzy myśli, która rozgrywała się w głowie Alicji, dłonią starał się wymacać jakąś wypukłość pod odchodzącą tapetą. Kiedy niczego nie znalazł, westchnął z frustracją i zaczął szukać dalej. Nagle coś przykuło jego uwagę. Podszedł do bardziej ukrytego w mroku obrazu, zwężając przy tym oczy.
- Alicja! – krzyknął nagle, a dziewczyna omal nie padła na zawał. – Alicja, patrz!
Fred z istnym obłędem w oczach spojrzał na towarzyszkę, która już po chwili stanęła obok niego, gotowa do ataku swoim butem.
- Co jest?
- Patrz! To portret George’a!
Alicja spojrzała na ramę obrazu i niemal od razu opuściło ją napięcie. Westchnęła z rezygnacją, wracając do przerwanego zajęcia.
- Kiepski żart, Weasley.
- Co...?
- To twoje odbicie, geniuszu.
Fred wrócił spojrzeniem do portretu brata, nie mogąc przy tym uwierzyć własnym oczom. Mógłby przysiąc, że przed chwilą widział tu George’a. W jakimś oficerskim mundurze patrzył na niego z uśmiechem, dumnie prężąc pierś. W następnej sekundzie widział tam swoje odbicie, wykrzywioną w rozczarowaniu twarz, gasnący blask w oczach.

Po chwili dostrzegł coś jeszcze. W rogu pomieszczenia kuliła się jakaś postać. Czarna, bez konkretnego kształtu, zbliżała się do zapatrzonej w jakiś obraz Alicji. Fred błyskawicznie odwrócił się i rzucił w kierunku dziewczyny.
- Alicja! Uważaj!

Kiedy dziewczyna uniosła spojrzenie, czarna postać ruszyła w jej stronę, pogrążając całe pomieszczenie w mroku.


Lee i Angelina

Cała rezydencja wcale nie była taka, na jaką wyglądała z zewnątrz. Właśnie, rezydencja. Przecież to miała być wieża, a nie ogromna posiadłość z labiryntami korytarzy, dziwnych pomieszczeń i śledzących każdy ich najmniejszy ruch portretów. Niby nic takiego nadzwyczajnego, ale wywoływało ciarki na ciele Lee. Nie chciał pokazywać tego, jak wielki czuł niepokój, ale jednak rzeczywiście był niepewny. Jakby za każdym rogiem miało coś czyhać. Jakieś bliżej nieokreślone z ł o.
Angelina w tym czasie skupiała się bardziej na analizie zaistniałej sytuacji. To przecież nie miało sensu! Wewnątrz tego miejsca nie działają zaklęcia, a jednak w powietrzu dało się czuć magię. Jakby ktoś rzeczywiście tu czarował. Do tego te wszystkie obrazy. Ludzie z różnych epok, krajów, w odmiennym wieku czy kolorze skóry. To wszystko było mocno podejrzane.
- Patrz, drzwi! – wykrzyknęła nagle, w przypływie entuzjazmu. – Może coś tam znajdziemy!
- Potwora? – spytał niepewnie Jordan, czując zimny dreszcz na plecach.
Angelina przewróciła oczami i wyszła na przód. Zacisnęła dłoń na klamce i nacisnęła ją delikatnie. Drzwi ustąpiły bez najmniejszego oporu. Zadowolona dziewczyna chciała wejść głębiej, jednak niemal od razu się cofnęła. Z pomieszczenia na podłogę wysypał się czarny piach i w szybkim tempie zaczął zakrywać powierzchnię szkarłatnej wykładziny.
Angelina w pierwszym momencie zamarła. Nie miała pojęcia, co się dzieje ani co to właściwie jest. Bezkształtna masa piasku sunęła po ziemi, ścianach i suficie prosto na nich
- Lee! Biegnij! – krzyknęła automatycznie i pociągnęła go za ramię w kierunku z którego przyszli. Odwróciła się raz, czego od razu pożałowała. Czarny piach zaczął wsysać wszystko, co zostawiali za sobą, korytarz znikał w otchłani czarnej dziury. Adrenalina szumiała jej w głowie, przyspieszony oddech rozdzierał ciszę całej wieży, rozpaczliwe jęki Lee tylko pogarszały sprawę. Chłopak ledwie mógł nadążyć.
- Wiedziałem... Wiedziałem, że tak to się skończy... – sapał, do reszty przerażony i niemal sparaliżowany strachem.

Nagle Jordan potknął się o własne nogi i runął jak długi. Angelina puściła go, żeby nie skończyć tak samo. Przebiegła jeszcze kilka kroków, krzycząc coś czy pokazując. Lee nie słyszał jej. Nic nie słyszał. Widział tylko jak zewsząd otacza go czarny piach. Jak wypełnia jego płuca, wchodzi do uszu, łaskocze w stopy. Chciał krzyczeć, jednak duszące drobinki zapchały mu gardło. W ostatnim przebłysku zauważył stojącą pod ścianą Angelinę. Nadal krzyczała, jej policzki były całe mokre.
Chłopak zamknął oczy, całkowicie się poddając.

- Lee! LEE!
Johnson mogła jedynie patrzeć, jak jej przyjaciel powoli znikał w czarnej, pochłaniającej wszystko masie. Sama wycofała się pod ścianę, ściskając różdżkę w ręce. Na darmo wykrzykiwała różnego rodzaju zaklęcia, na darmo machała różdżką na wszystkie strony. Bezradnie osunęła się na kolana, nie mając siły na ucieczkę.
Kiedy jednak ciało Jordana na dobre zniknęło, piasek jakby się zatrzymał. Na chwilę wszystko zamarło w kompletnej ciszy, którą przerywał jedynie urywany oddech szlochającej Angeliny. Dziewczyna miała wrażenie, jakby na chwilę świat się zatrzymał. Jakby czas przestał płynąć, a ona zawisła poza przestrzenią. W kilka sekund później jednak piasek zaczął się cofać, wypluwając wszystko to, co połknął. Angelina ze zdumieniem i mokrymi policzkami podniosła się z ziemi, nie mając pojęcia, co się właśnie dzieje. Kiedy piasek cofnął się dostatecznie daleko, odkrył stojącego przez dziewczyną Lee. Wyglądał zupełnie tak samo jak jeszcze minutę temu. Nic się nie zmieniło, może poza tym, że jego fryzura wydawała się być trochę bardziej... uczesana.
- Lee... – zaczęła Angelina, ale przerwała, kiedy chłopak gwałtownie podniósł opuszczoną do tej pory głowę. Johnson wrzasnęła.
Oczy Lee były całkowicie czarne.

Szybkie kroki Angeliny były tłumione przez czerwoną wykładzinę, która pokrywała podłogę chyba w każdym korytarzu. Biegła przed siebie, nie mając nawet odwagi spojrzeć za siebie. Jak mogło do tego dojść? Kiedy tylko piach zniknął, Lee zaczął poruszać się w jej kierunku, zrzucił z ramion najpierw beżową marynarkę, a po chwili pozbył się również podkoszulka. Nic nie mówił, nie odpowiadał na jej płaczliwe prośby i błagania. Z nagim torsem po prostu szedł, uśmiechając się złowieszczo.
Angelina biegła prostym korytarzem, potykając się w biegu o własne nogi. Była przerażona. Dlaczego Jordan się tak zachowywał? Dlaczego jej to robił? Dlaczego...?
Nagle dziewczyna spotkała się z zagradzającą jej dalsze przejście ścianą.
- Nie, nie, nie... – powtarzała rozpaczliwie, waląc w nią pięściami i co jakiś czas spoglądając za siebie. Nie chciała tu być, nie chciała, żeby Lee taki był...

- Możesz już przestać uciekać.
Jego głos wzbudził w Angelinie zimny dreszcz, który przebiegł po całym ciele. Odwróciła się gwałtownie i przywarła plecami do ściany. Przed nią stał Jordan z przekrzywioną na bok głową. Wpatrywał się w nią oczami, które na myśl przywodziły puste studnie.
Pochodnie za nim zaczęły gasnąć, pogrążając wszystko w mroku. Ciemność zbliżała się coraz bardziej i bardziej, tak samo jak on. Angelina czuła w skroni bijące serce. Chciała krzyczeć, ale nawet powietrze nie chciało przecisnąć się przez gardło.
Chłopak stanął przed nią.
Zgasła ostatnia pochodnia.
Angelina mocno zacisnęła powieki.



- Już nie musisz się bać.


Komentarze
avatar
Angelina Johnson  dnia 03.12.2017 16:16
Potrafisz trzymać w napięciu. Mam wrażenie, że masz z każdym rozdziałem coraz lepszy styl, choć już na samym początku było całkiem dobrze ;) Widzę też, że po rozdzieleniu, postacie zaczynają mieć własne charaktery. To był dobry pomysł, tak z pewnością łatwiej się opisuje ich poszczególne losy i pewnie pozwala Ci się to skupić na każdym bohaterze po kolei.
Co ciekawe, Twoi Fred i Georgie różnią się od siebie. U Rowling byli identyczni nawet w zachowaniu, bez różnicy czy daną kwestię wypowiadał Fred czy jego brat. Twoja wersja podoba mi się bardziej, ponieważ bliźniaki nie są klonami i mimo ogromnych podobieństw, każde z nich powinno mieć własny charakter.

Masz jedna minusa ode mnie. Niesamowicie mnie to wkurzało. Ja nie wiem gdzie zobaczyłaś coś takiego, ale lepiej szybko o tym zapomnij. WIELOKROPEK. Wbrew nazwie on ma dokładną ilość kropek w liczbie TRZY. TRZY KROPKI. Nie dwie. TRZY. 3. U Ciebie wiecznie były tylko dwie. To o jedną za mało. Jeszcze raz coś takiego zobaczę, a sama będziesz wszystkie te znaki interpunkcyjne poprawiać ;> Pamiętaj, TRZY KROPKI!

Ulubiony fragment? To chyba ten o Angelinie i Lee. Była najbardziej trzymająca w napięciu. George to trochę nuda, ale on ogólnie wydaje się być najnudniejszą postacią. Fred jest za to przesłodki ;D
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Wpieniasz mnie jak kwas octowy
19.02.2018 23:47
Jak czegoś brakuje, to sami możecie dodać ;D

To wcale nie musi być tak!
19.02.2018 23:45
Mikasa, hahahhAHH

Żywa legenda
19.02.2018 23:44
(to uczucie, kiedy Gryfon na Ciebie czeka,ale najpierw musisz obejrzeć adminów w ciele kota)

Żywa legenda
19.02.2018 23:43
Ale tak to super, Butelka chyba najfajniej oddaje charakter hpneta :D

Czas lecieć, dobranoc!

Świetny czarodziej
19.02.2018 23:42
kkinga123, nie martw się, lepiej przegapić, niż jak ja nie zauważyć że ona istnieje mimo wielkiego napisu xD OMG2

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 38757 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 38163 punktów.

3) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 32546 punktów.

4) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 32045 punktów.

5) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

6) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 30364 punktów.

7) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

8) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 28385 punktów.

9) Limonka

Avatar

Posiada 28147 punktów.

10) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 27324 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.13