Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Alberta Toothill

Kategoria: Postacie
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

Informacje o zwyciężczyni Ogólno-angielskiego Pojedynkowania Czarodziejów
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Czternaste wydanie najlepszej HPnetowej gazetki. Ten numer nie powstałby bez Wileny Romus,Klaud...
>> Czytaj Więcej

Hogsmeade

Kategoria: Magiczne miejsca
Autor: Prefix użytkownikaErudieth

Parę słów o jedynej w wiosce w Wielkiej Brytanii, którą zamieszkują wyłącznie czarodzieje.
>> Czytaj Więcej

Harry Potter i Komna...

Kategoria: Streszczenia
Autor: Prefix użytkownikagordian119

Streszczenie drugiej części przygód młodego czarodzieja.
>> Czytaj Więcej

Harry Potter i Czara...

Kategoria: Streszczenia
Autor: Prefix użytkownikaShanti Black

Streszczenie czwartej części przygód Harry'ego.
>> Czytaj Więcej

Hufflepuff

Kategoria: Hogwart
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

Jeden z czterech domów w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, założony przez Helgę Huflepuff.
>> Czytaj Więcej

Lily Luna Potter

Kategoria: Postacie
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

Opis jedynej córki Ginny i Harry'ego Potterów.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Anioł

Tytuł: Anioł
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

To moje pierwsze Drabble, także proszę o wyrozumiałość :>
>> Czytaj Więcej

[NZ]Strach

Tytuł: Strach
Seria: Draco Malfoy - Prawdziwe oblicze
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaRue Riddle

Rozdział przejściowy, o odczuciach Dracona.
>> Czytaj Więcej

***

Tytuł: ***
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaZireael

Święta, święta. Odmów, prześwięć, zapamiętaj.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział IV

Tytuł: Rozdział IV
Seria: Tam, gdzie śpiewają umarli
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaZireael

Podczas rozgrywającego się w Hogwarcie Turnieju Trójmagicznego kilkoro uczniów wybiera się poza t...
>> Czytaj Więcej

Wybacz..

Tytuł: Wybacz..
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaZireael

Gdyby George miał szansę powiedzieć Fredowi, co czuje.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Obraz, który ra...

Tytuł: Obraz, który razem tworzymy
Seria: Dziesięć sekund szczęścia
Gatunek: Romans
Autor: Alette

Ich kolejne koleżeńskie spotkanie zakończyło się wielkim rozstaniem. Przynajmniej dla niej. Bo ta...
>> Czytaj Więcej

Dytyramb dla sk...

Tytuł: Dytyramb dla skarpetki
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaErudieth

A więc to miało być coś na kształt dytyrambu, pisanego przez Zgredka dla skarpetki, dzięki której...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 38
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 4 osoby
Prefix użytkownikaulka_black_potter (Pan Śmierci)
Prefix użytkownikaSarahis (Widzi przyszłość)
Prefix użytkownikaKlaudia Lind (Łowca czarnoksiężników)
Prefix użytkownikafuerte (Pan Śmierci)
Łącznie na portalu jest
41,952 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 53
Było: 10.12.2017 16:41:17
Napisanych artykułów: 957
Dodanych newsów: 8,945
Zdjęć w galerii: 19,829
Tematów na forum: 3,202
Postów na forum: 297,148
Komentarzy do materiałów: 209,365
Rozdanych pochwał: 2,980
Wlepionych ostrzeżeń: 4,131
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 4050
uczniów: 2561
Hufflepuff
Punktów: 2684
uczniów: 2650
Ravenclaw
Punktów: 3180
uczniów: 3720
Slytherin
Punktów: 1950
uczniów: 2924

Ankieta
W Wigilię o północy zwierzęta przemawiają ludzkim głosem. Z kim chciałbyś porozmawiać?

Z Kłem, zawsze byłem ciekawy czy to ślinienie się jest celowe, czy może nie panuje nad tym?
6% [3 głosy]

z Puszkiem, ciekawe która z jego głów jest najbardziej uprzejma
19% [10 głosów]

z Norbertem, powspominalibyśmy Hogwart i czasy, gdy był jajkiem
10% [5 głosów]

z Hardodziobem, pogratulowałbym mu zranienia Draco Malfoya, a potem wyśmialibyśmy jego głupią fryzurę
27% [14 głosy]

z ropuchą Neville'a, może zna jakieś pikantne plotki na temat Longbottoma
6% [3 głosy]

z Krzywołapem, na pewno odkrył jakieś tajemne przejścia w Hogwarcie, muszę je poznać!
33% [17 głosów]

Ogółem głosów: 52
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 04.12.17

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P] Violet Horde ostatnio widziano 12.12.2017 o godzinie 08:42 w Stany Zjednoczone Ameryki
GryffindorJulia Ferras ostatnio widziano 11.12.2017 o godzinie 21:06 w Stany Zjednoczone Ameryki
Hufflepuff[P] Violet Horde ostatnio widziano 11.12.2017 o godzinie 19:57 w Stany Zjednoczone Ameryki
Gryffindor[PN] Scarllet Amine Jefferson ostatnio widziano 11.12.2017 o godzinie 18:51 w Stadion Quidditcha
GryffindorJulia Ferras ostatnio widziano 11.12.2017 o godzinie 17:34 w Stadion Quidditcha
GryffindorWioletta Elbren Escher ostatnio widziano 11.12.2017 o godzinie 17:20 w Stadion Quidditcha
[NZ] Tam, gdzie śpiewają umarli
Podczas rozgrywającego się w Hogwarcie Turnieju Trójmagicznego, kilkoro uczniów wybiera się poza teren zamku, żeby wykonać przydzieloną przez dyrektora misję..
Autor: Prefix użytkownikaZireael
Gatunek: Kryminał
Ograniczenie wiekowe: +13
Przeczytano 1244 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5].
Rozdział IV
Podczas rozgrywającego się w Hogwarcie Turnieju Trójmagicznego kilkoro uczniów wybiera się poza teren zamku, żeby wykonać przydzieloną przez dyrektora misję..
George


Chłopak biegł przed siebie, za wszelką cenę starając się pozostać przy zdrowych zmysłach i nie stracić resztek świadomości. Przecież nie mogli ot tak sobie wyparować! Chciał jak najszybciej wrócić do miejsca, z którego przyszli. Miał jednak w głowie coraz czarniejsze myśli, bo wydawało mu się, że dawno powinien dotrzeć do rozwidlenia..
- Cholera, cholera, cholera... – powtarzał w kółko to jedno słowo, starając się uspokoić szalejące z przerażenia serce, zagłuszyć wrzeszczącą przy uchu ciszę.
Panika osiągnęła jednak poziom krytyczny, kiedy w poświacie latarki dostrzegł przed sobą leżące na ziemi pudełko. Pudełko, które zostawił daleko w głębi korytarza.

Nagle latarka zgasła, a George przestał widzieć cokolwiek. Jakby oślepł. Powstrzymał krzyk strachu i zagryzł wargi, żeby bólem odwrócić myśli od najgorszych wizji.
Wtedy usłyszał czyjś wrzask. Nie miał wątpliwości co do tego, kto był jego właścicielem. Oczy rozszerzyły mu się, kiedy w ciemności próbował wypatrzeć... cokolwiek.
- Lee?! – rzucił w przestrzeń, obracając się w kółko. – Lee, gdzie jesteś?!
Z drugiej strony dobiegł kolejny krzyk – Angeliny. Chwilę później również Alicji, jakby spod ziemi. Chłopak szamotał się w mroku, starając się czegoś chwycić. Czuł się jak w wodzie, z każdym ruchem coraz bardziej schodził pod powierzchnię.
Rozpaczliwie potrzebował powietrza.

W końcu do jego uszu dobiegł ogłuszający wrzask. Wrzask, którego nigdy nie chciał słyszeć.
- Fred! Cholera jasna... FRED! – George poczuł pod powiekami łzy bezsilności i przerażenia. Nie miał pojęcia, co robić, jak zatrzymać te zawroty głowy. W ciemności obijał się o ściany jak bezwładna szmaciana lalka. Krzyki zlały się w jeden szum, który jednostajnie narastał. Stawał się głośniejszy, zbliżał się z każdą sekundą.
I nagle wybuchł. Ciszą.
Świeczki na ścianach korytarza zapaliły się w jednej chwili, obnażając skulonego na ziemi George’a, który usilnie zasłaniał uszy dłońmi. Minęło trochę czasu, zanim się zorientował, że wszystko minęło. Gdy jego oczy przywykły do światła, cały roztrzęsiony spróbował wstać. Podpierając się na ścianie postąpił kilka niepewnych kroków. Upewniając się, że będzie w stanie iść , odsunął się od ściany i utkwił spojrzenie w pudełeczku, które nie zmieniło swojego położenia. W ciepłym blasku nie wyglądało tak przerażająco jak wcześniej. Wziął je do ręki i drżącą dłonią podniósł wieczko.
Po jego plecach przeszedł zimny dreszcz.

Wewnątrz znajdowała się mała laleczka. Ze zmarszczonymi brwiami chwycił ją ostrożnie i przyjrzał się bliżej. Miała rude włosy, czarne koraliki zamiast oczu, jej ciało zdobiła czarna szata, a w małej rączce ściskała różdżkę. George poczuł się niepewnie, w nagłym przypływie strachu rozejrzał się dookoła. Kiedy niczego nie zarejestrował, schował małą laleczkę do kieszeni, nie widząc powodu, żeby ją tu zostawiać. Wziął głęboki oddech, zapewnił samego siebie, że wszystko jest w porządku i ruszył dalej z zepsutą latarką w dłoni. Musiał ją przecież oddać Jordanowi...
George przeklął w duchu. Gdyby nie niepokój o bliźniaka i przyjaciół – usiadłby pod ścianą i czekał, aż ten koszmar wreszcie się skończy. Wiedział jednak, że nie może sobie na to pozwolić. Wytrwale szedł przed siebie, skupiając się na kolejnych coraz wolniejszych oddechach. Podczas tej wędrówki rzucił mu się w oczy jeden szczegół. Portrety na ścianach zmieniły się. Nie przedstawiały już jednego mężczyzny, tylko wiele różnych postaci, zarówno kobiecych, jak i męskich. Co jakiś czas trafił się również wizerunek osoby niewiele starszej od niego samego. George zmarszczył brwi, zwalniając kroku. Przecież nic ich na dobrą sprawę nie łączyło. Nawet podpisy były jakieś dziwne.. Brandon Schulz, 1901, obraz przedstawiający śniadego mężczyznę z beznamiętnym wyrazem twarzy. Kawałek dalej obraz blondwłosej kobiety z podpisem Beatrice Delacour, 1789. W pewnym oddaleniu od nich chłopak, który nie mógł mieć powyżej osiemnastu lat i napis Joe Cammit, 1450, a tuż obok niego kolejny chłopak – Al Pacino, 1312.
George wzdrygnął się. To nie był jeden ród.. Nie, inaczej. To nawet nie był jeden kraj. Anglicy, Włosi, Francuzi.. To wszystko wyglądało bardzo podejrzanie, jednak Weasley nie zamierzał się w to zagłębiać. Już i tak miał dużo zmartwień.
Przyspieszył więc kroku i starał się ignorować portrety, a mógłby przysiąc, że ich oczy uważnie śledziły każdy jego ruch.


Alicja i Fred


- A mówiłem, chodźmy w prawo, to nie. Wymyślili sobie, żeby iść prosto. I po jaką cholerę George wyłączył tę latarkę! Przecież mieliśmy się trzymać razem, a teraz błądzimy Merlin jeden wie gdzie i nie mamy pojęcia, jak wrócić. I do tego jeszcze to pudełko. Dlaczego tam były laleczki z naszymi podobiznami? Czy to nie jest podejrzane? A może ten dom żyje? Może nas połknął i teraz już nigdy...
Fred gwałtownie zamilkł, kiedy Alicja chwyciła go za kołnierz i przyciągnęła do siebie, coraz bardziej poirytowana.
- Dobrze ci radzę, przestań się odzywać, bo jeśli nie, to poznasz mój gniew.
- Nie może być gorszy od twojego oddechu – stwierdził Fred i wydął wargi. – Myślę, że byłby w stanie zabić każdego. Co nie, George..? A, no tak...
Już po chwili Fred leżał na ziemi, jęcząc z bólu i zaciskając ręce na brzuchu.
- Musisz być taka brutalna?
- Tak. Inaczej nic do ciebie nie dociera – stwierdziła lekko Spinnet i przeciągnęła się, rozglądając dookoła. Jeszcze chwilę wcześniej szli prostym korytarzem. Teraz dotarli do rozwidlenia. Mieli do wyboru pięć różnych przejść.
- I co robimy? – spytał rudzielec, z trudem dźwigając się na nogi. Dziewczyna przygryzła delikatnie wargę. Nie mogła jednak dać po sobie poznać, że wewnątrz ogarnia ją panika. Przecież wydostanie się z jednego domu nie może być tak trudne. Po jej karku co chwilę przebiegały zimne dreszcze, jakby wiedziała, że coś się dzieje. Coś bardzo niedobrego.
- Idziemy prosto – zdecydowała w końcu i pewnym krokiem ruszyła przed siebie. Modliła się w duchu, żeby jej głos nie drżał. Fred w odpowiedzi jedynie skinął głową i chciał ruszyć przodem, jednak Alicja go wyprzedziła. Chłopak przewrócił oczami. Przecież to on tu jest mężczyzną. To on za swoim mężnym ramieniem powinien chować przed złem tego świata przerażoną i bezbronną dziewoję. Wiedział jednak, że Spinnet wcale nie jest bezbronna. Wręcz przeciwnie! Gdyby zaszła potrzeba, obroniła by ich obydwoje. Był to chyba jedyny powód, dla którego Weasley naprawdę się cieszył, że ma ją obok.

Gryfoni wolnym krokiem przemierzali korytarz, który niemal zmieniał im się przed oczami. Raz na ścianach wisiały portrety, potem nagle ściana zmieniała się w kamienny mur z porozmieszczanymi na nim pochodniami. Następnie korytarz znów wracał do normalności, tylko tym razem jakby wykładzina była inna i jakby portrety wyglądały na coraz starsze, zniszczone nieubłaganym czasem. Co jakiś czas jedno czy drugie próbowało rozpocząć rozmowę, słowa jednak jakby ginęły w dusznym od kurzu powietrzu. Mijali za sobą kolejne rozwidlenia, kolejne korytarze, a w ich sercach coraz bardziej rósł niepokój. W końcu Alicja stanęła w miejscu.
- To nie ma sensu. Mam wrażenie, że widzę ten obraz już trzeci raz! – krzyknęła nerwowo, wskazując na portret mężczyzny w średnim wieku z charakterystyczną brodawką. Fred zmarszczył brwi. Faktycznie kojarzył owego jegomościa... Chociaż może po prostu przypominał mu Filtcha.
- Sugerujesz, że...
- Kręcimy się w kółko! Te korytarze to jeden wielki labirynt! – W głosie Alicji dało się słyszeć coraz bardziej rosnącą panikę. – Im dalej idziemy, tym bardziej się gubimy.
- A co innego możemy zrobić? Stać w miejscu i czekać? – Fred zmarszczył brwi, jakby rozważając w głowie bardzo ważną kwestię. – Nie ma takiej opcji. Tak czy inaczej, musimy iść przed siebie.
Alicja zacisnęła w pięści drżące dłonie i kiwnęła głową. Wiedziała, że chłopak ma rację. W takiej sytuacji niewiele można zdziałać. Na chybił trafił weszła w kolejny korytarz, słysząc obok siebie przyspieszony oddech rudzielca.

- Więc... Ty i Angelina już oficjalnie jesteście parą? – zagadnęła Spinnet po dłuższym czasie milczenia, nie mogąc znieść niemal namacalnego napięcia.
Po chwili jednak pożałowała słów, doskonale wyczuwając, że Fred spiął się jeszcze bardziej. Z jego twarzy uciekła krew, a on sam ledwie mógł wydusić z siebie słowa.
- Co? Kto ci o tym nagadał? Angelina? Wspominała o mnie? Krzyczała moje imię przez sen?
Nawet Weasley poczuł w tym momencie zażenowanie. Po co w ogóle się odzywał? Mógł siedzieć cicho i udawać, że w ogóle nie przejmuje się czymś tak błahym. Jednak ku zaskoczeniu chłopaka, Alicja po prostu się uśmiechnęła. Nie złośliwie, nawet nie kpiąco. Tak zwyczajnie. Jakby nawet... się cieszyła.
Fred przez chwilę miał ochotę spytać, czy tutejsze powietrze jej nie szkodzi.

Zanim jednak zdążył otworzyć usta, wspólnie weszli do niewielkiego pomieszczenia.
Było zaokrąglone, nie większe od ich pokoju wspólnego w wieży Gryffindoru. Na ścianach również wisiały portrety, na ziemi leżał ogromny, bardzo stary dywan. Nie było też stąd żadnego innego przejścia.
- Ślepy zaułek – westchnęła Alicja i podrapała się po karku. – Chyba musimy wracać i poszukać innego korytarza.
- Nie.
Dziewczyna z rezerwą spojrzała na Freda. Chłopak w skupieniu dokładnie oglądał cały pokój. Chodził w jedną i w drugą, jakby chciał zobaczyć najmniejsze zabrudzenie na odchodzącej od ściany tapecie.
- Tu musi być tajne przejście – wyjaśnił, widząc zdziwione spojrzenie Spinnet. – W Hogwarcie jest tego pełno, nie wiedziałaś? Z bratem wszystkie je dogłębnie przeszukaliśmy i wiem, na czym to polega. A ty z łaski swojej nie stój tak, tylko mi pomóż!
Zupełnie zdezorientowana jego stanowczym głosem była w zbyt wielkim szoku, by protestować.
- Czego dokładnie mam szukać?
- Dziwnie przekrzywionej pochodni, obrazów, które są pokryte mniejszą warstwą kurzu albo jakichś śladów na podłodze.
Spinnet skinęła głową i wzięła się do roboty. Nigdy nie sądziła, że Weasley może być tak stanowczy. Znała właściwie tylko jego codzienną stronę, czyli bezrozumnego śmieszka, który w kółko żartuje i niczego nie bierze na poważnie. Takie właśnie miała o nim zdanie. Aż do teraz. W całej tej otoczce śmiechu zapomniała, że on też jest Gryfonem i że w razie zagrożenia będzie potrafił wziąć sprawy w swoje ręce.
Fred w tym czasie, zupełnie nieświadomy burzy myśli, która rozgrywała się w głowie Alicji, dłonią starał się wymacać jakąś wypukłość pod odchodzącą tapetą. Kiedy niczego nie znalazł, westchnął z frustracją i zaczął szukać dalej. Nagle coś przykuło jego uwagę. Podszedł do bardziej ukrytego w mroku obrazu, zwężając przy tym oczy.
- Alicja! – krzyknął nagle, a dziewczyna omal nie padła na zawał. – Alicja, patrz!
Fred z istnym obłędem w oczach spojrzał na towarzyszkę, która już po chwili stanęła obok niego, gotowa do ataku swoim butem.
- Co jest?
- Patrz! To portret George’a!
Alicja spojrzała na ramę obrazu i niemal od razu opuściło ją napięcie. Westchnęła z rezygnacją, wracając do przerwanego zajęcia.
- Kiepski żart, Weasley.
- Co...?
- To twoje odbicie, geniuszu.
Fred wrócił spojrzeniem do portretu brata, nie mogąc przy tym uwierzyć własnym oczom. Mógłby przysiąc, że przed chwilą widział tu George’a. W jakimś oficerskim mundurze patrzył na niego z uśmiechem, dumnie prężąc pierś. W następnej sekundzie widział tam swoje odbicie, wykrzywioną w rozczarowaniu twarz, gasnący blask w oczach.

Po chwili dostrzegł coś jeszcze. W rogu pomieszczenia kuliła się jakaś postać. Czarna, bez konkretnego kształtu, zbliżała się do zapatrzonej w jakiś obraz Alicji. Fred błyskawicznie odwrócił się i rzucił w kierunku dziewczyny.
- Alicja! Uważaj!

Kiedy dziewczyna uniosła spojrzenie, czarna postać ruszyła w jej stronę, pogrążając całe pomieszczenie w mroku.


Lee i Angelina

Cała rezydencja wcale nie była taka, na jaką wyglądała z zewnątrz. Właśnie, rezydencja. Przecież to miała być wieża, a nie ogromna posiadłość z labiryntami korytarzy, dziwnych pomieszczeń i śledzących każdy ich najmniejszy ruch portretów. Niby nic takiego nadzwyczajnego, ale wywoływało ciarki na ciele Lee. Nie chciał pokazywać tego, jak wielki czuł niepokój, ale jednak rzeczywiście był niepewny. Jakby za każdym rogiem miało coś czyhać. Jakieś bliżej nieokreślone z ł o.
Angelina w tym czasie skupiała się bardziej na analizie zaistniałej sytuacji. To przecież nie miało sensu! Wewnątrz tego miejsca nie działają zaklęcia, a jednak w powietrzu dało się czuć magię. Jakby ktoś rzeczywiście tu czarował. Do tego te wszystkie obrazy. Ludzie z różnych epok, krajów, w odmiennym wieku czy kolorze skóry. To wszystko było mocno podejrzane.
- Patrz, drzwi! – wykrzyknęła nagle, w przypływie entuzjazmu. – Może coś tam znajdziemy!
- Potwora? – spytał niepewnie Jordan, czując zimny dreszcz na plecach.
Angelina przewróciła oczami i wyszła na przód. Zacisnęła dłoń na klamce i nacisnęła ją delikatnie. Drzwi ustąpiły bez najmniejszego oporu. Zadowolona dziewczyna chciała wejść głębiej, jednak niemal od razu się cofnęła. Z pomieszczenia na podłogę wysypał się czarny piach i w szybkim tempie zaczął zakrywać powierzchnię szkarłatnej wykładziny.
Angelina w pierwszym momencie zamarła. Nie miała pojęcia, co się dzieje ani co to właściwie jest. Bezkształtna masa piasku sunęła po ziemi, ścianach i suficie prosto na nich
- Lee! Biegnij! – krzyknęła automatycznie i pociągnęła go za ramię w kierunku z którego przyszli. Odwróciła się raz, czego od razu pożałowała. Czarny piach zaczął wsysać wszystko, co zostawiali za sobą, korytarz znikał w otchłani czarnej dziury. Adrenalina szumiała jej w głowie, przyspieszony oddech rozdzierał ciszę całej wieży, rozpaczliwe jęki Lee tylko pogarszały sprawę. Chłopak ledwie mógł nadążyć.
- Wiedziałem... Wiedziałem, że tak to się skończy... – sapał, do reszty przerażony i niemal sparaliżowany strachem.

Nagle Jordan potknął się o własne nogi i runął jak długi. Angelina puściła go, żeby nie skończyć tak samo. Przebiegła jeszcze kilka kroków, krzycząc coś czy pokazując. Lee nie słyszał jej. Nic nie słyszał. Widział tylko jak zewsząd otacza go czarny piach. Jak wypełnia jego płuca, wchodzi do uszu, łaskocze w stopy. Chciał krzyczeć, jednak duszące drobinki zapchały mu gardło. W ostatnim przebłysku zauważył stojącą pod ścianą Angelinę. Nadal krzyczała, jej policzki były całe mokre.
Chłopak zamknął oczy, całkowicie się poddając.

- Lee! LEE!
Johnson mogła jedynie patrzeć, jak jej przyjaciel powoli znikał w czarnej, pochłaniającej wszystko masie. Sama wycofała się pod ścianę, ściskając różdżkę w ręce. Na darmo wykrzykiwała różnego rodzaju zaklęcia, na darmo machała różdżką na wszystkie strony. Bezradnie osunęła się na kolana, nie mając siły na ucieczkę.
Kiedy jednak ciało Jordana na dobre zniknęło, piasek jakby się zatrzymał. Na chwilę wszystko zamarło w kompletnej ciszy, którą przerywał jedynie urywany oddech szlochającej Angeliny. Dziewczyna miała wrażenie, jakby na chwilę świat się zatrzymał. Jakby czas przestał płynąć, a ona zawisła poza przestrzenią. W kilka sekund później jednak piasek zaczął się cofać, wypluwając wszystko to, co połknął. Angelina ze zdumieniem i mokrymi policzkami podniosła się z ziemi, nie mając pojęcia, co się właśnie dzieje. Kiedy piasek cofnął się dostatecznie daleko, odkrył stojącego przez dziewczyną Lee. Wyglądał zupełnie tak samo jak jeszcze minutę temu. Nic się nie zmieniło, może poza tym, że jego fryzura wydawała się być trochę bardziej... uczesana.
- Lee... – zaczęła Angelina, ale przerwała, kiedy chłopak gwałtownie podniósł opuszczoną do tej pory głowę. Johnson wrzasnęła.
Oczy Lee były całkowicie czarne.

Szybkie kroki Angeliny były tłumione przez czerwoną wykładzinę, która pokrywała podłogę chyba w każdym korytarzu. Biegła przed siebie, nie mając nawet odwagi spojrzeć za siebie. Jak mogło do tego dojść? Kiedy tylko piach zniknął, Lee zaczął poruszać się w jej kierunku, zrzucił z ramion najpierw beżową marynarkę, a po chwili pozbył się również podkoszulka. Nic nie mówił, nie odpowiadał na jej płaczliwe prośby i błagania. Z nagim torsem po prostu szedł, uśmiechając się złowieszczo.
Angelina biegła prostym korytarzem, potykając się w biegu o własne nogi. Była przerażona. Dlaczego Jordan się tak zachowywał? Dlaczego jej to robił? Dlaczego...?
Nagle dziewczyna spotkała się z zagradzającą jej dalsze przejście ścianą.
- Nie, nie, nie... – powtarzała rozpaczliwie, waląc w nią pięściami i co jakiś czas spoglądając za siebie. Nie chciała tu być, nie chciała, żeby Lee taki był...

- Możesz już przestać uciekać.
Jego głos wzbudził w Angelinie zimny dreszcz, który przebiegł po całym ciele. Odwróciła się gwałtownie i przywarła plecami do ściany. Przed nią stał Jordan z przekrzywioną na bok głową. Wpatrywał się w nią oczami, które na myśl przywodziły puste studnie.
Pochodnie za nim zaczęły gasnąć, pogrążając wszystko w mroku. Ciemność zbliżała się coraz bardziej i bardziej, tak samo jak on. Angelina czuła w skroni bijące serce. Chciała krzyczeć, ale nawet powietrze nie chciało przecisnąć się przez gardło.
Chłopak stanął przed nią.
Zgasła ostatnia pochodnia.
Angelina mocno zacisnęła powieki.



- Już nie musisz się bać.


Komentarze
avatar
Angelina Johnson  dnia 03.12.2017 16:16
Potrafisz trzymać w napięciu. Mam wrażenie, że masz z każdym rozdziałem coraz lepszy styl, choć już na samym początku było całkiem dobrze ;) Widzę też, że po rozdzieleniu, postacie zaczynają mieć własne charaktery. To był dobry pomysł, tak z pewnością łatwiej się opisuje ich poszczególne losy i pewnie pozwala Ci się to skupić na każdym bohaterze po kolei.
Co ciekawe, Twoi Fred i Georgie różnią się od siebie. U Rowling byli identyczni nawet w zachowaniu, bez różnicy czy daną kwestię wypowiadał Fred czy jego brat. Twoja wersja podoba mi się bardziej, ponieważ bliźniaki nie są klonami i mimo ogromnych podobieństw, każde z nich powinno mieć własny charakter.

Masz jedna minusa ode mnie. Niesamowicie mnie to wkurzało. Ja nie wiem gdzie zobaczyłaś coś takiego, ale lepiej szybko o tym zapomnij. WIELOKROPEK. Wbrew nazwie on ma dokładną ilość kropek w liczbie TRZY. TRZY KROPKI. Nie dwie. TRZY. 3. U Ciebie wiecznie były tylko dwie. To o jedną za mało. Jeszcze raz coś takiego zobaczę, a sama będziesz wszystkie te znaki interpunkcyjne poprawiać ;> Pamiętaj, TRZY KROPKI!

Ulubiony fragment? To chyba ten o Angelinie i Lee. Była najbardziej trzymająca w napięciu. George to trochę nuda, ale on ogólnie wydaje się być najnudniejszą postacią. Fred jest za to przesłodki ;D
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Żywa legenda
12.12.2017 12:28
ulka_black_potter,
teraz 30 lat to już nie taka odległa kosmiczna perspektywa ;d

Widzi przyszłość
12.12.2017 12:28
ulka_black_potter,
no mnie tam perspektywa 30 urodzin przeraża, dobrze że jeszcze trochę czasu mi zostało xD

Pan Śmierci
12.12.2017 12:26
Klaudia Lind, rób rysunek, będziemy się pojedynkowac jezyk

Pan Śmierci
12.12.2017 12:26
Czy to znaczy,. że po 30 m też odejdziemy w niebyt? :<

Łowca czarnoksiężników
12.12.2017 12:25
Czytam, czytam, to jest bardzo interesujące Sesja

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 37281 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 35407 punktów.

3) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

4) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 31769 punktów.

5) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 31115 punktów.

6) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

7) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 29424 punktów.

8) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 28184 punktów.

9) Limonka

Avatar

Posiada 28147 punktów.

10) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 26260 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.14